Dieta Zdrowie

Orzechy makadamia – wielka moc w małych „kulkach”. Poznaj powody, by na stałe włączyć je do swojej diety

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
29 kwietnia 2021
Orzechy makadamia - właściwości, kalorie
Fot. iStock
 

Orzechy makadamia stają się coraz bardziej popularnym elementem diety. Można je spożywać jako osobną przekąskę, można również potraktować jako dodatek do deserów czy wypieków. Są nie tylko bardzo smaczne, ale także wartościowe dla zdrowia. Warto wiedzieć, co  kryją w sobie orzechy makadamia i w jaki sposób wpływają one na organizm.

Orzechy makadamia to owoce pozyskiwane z drzewa makadamia należącego do rodziny srebrnikowatych. Jest to wiecznie zielone drzewo o wąskich, skórzastych liściach i drobnych kwiatach, tworzące gęste kwiatostany. Wyróżnia się dziewięć gatunków tych orzechów, z których jedynie dwa są jadalne. Drzewa makadamia rosną naturalnie w Australii, na Nowej Kaledonii oraz na Sulawesi (Celebes). Uprawy zlokalizowane są także w Afryce Południowej oraz na Hawajach. Te smaczne, kremowe orzechy, znalazły zastosowanie w kuchni, natomiast uzyskiwany z nich olejek z powodzeniem wykorzystywany jest w kosmetyce.

Orzechy makadamia - właściwości, kalorie

Fot. iStock

Orzechy makadamia — skład, wartości odżywcze, kcal

Orzechy makadamia są wyjątkowo pożywne i sycące. Zawierają przede wszystkim nienasycone kwasy tłuszczowe, które są niezbędne dla utrzymania zdrowia. W 100 gramach orzechów znajduje się aż 76g tłuszczu. Z kolei ilość węglowodanów jest bardzo niska, co sprawia, że orzechy makadamia są wartościowym elementem diety niskowęglowodanowej, w tym diety keto. Sprawdzą się również w diecie osób chorujących na cukrzycę. Orzechy te zawierają również białko (8g/100g) oraz niezbędny do prawidłowego trawienia błonnik (9g/100g).

Ponadto makadamia dostarczają magnez, miedź, mangan, fosfor oraz witaminy E, witamin z grupy B (niacyny, witaminy B6, tiaminy oraz ryboflawiny). Są również wartościowym źródłem antyoksydantów (polifenoli i flawonów), które chronią komórki przed działaniem wolnych rodników, opóźniają procesy starzenia i ograniczają negatywny wpływ stresu na organizm.

Orzechy makadamia — kalorie (kcal)

Te smaczne i zdrowe orzechy charakteryzują się największą wśród orzechów kalorycznością. Liczba kalorii może robić wyjątkowo negatywne  wrażenia. Orzechy makadamia w 100 gramach dostarczają ponad 700 kalorii (kcal). To bardzo dużo i wiele osób zniechęca przed sięgnięciem po nie. Warto przy tym nadmienić, że są to wartościowe kalorie, wspierające funkcjonowanie organizmu. Poza tym trzeba pamiętać, że jeden orzech waży ok. 3 gramy i dostarcza niecałe 22 kcal. Bez obaw o figurę można sięgać każdego dnia po kilka orzechów.

Orzechy makadamia - właściwości, kalorie

Fot. iStock

Orzechy makadamia – właściwości dla zdrowia

Najwięcej wartości dla zdrowia mają orzechy bez dodatku soli, spożywane na surowo lub upieczone, bądź pod postacią masła orzechowego.

Orzechy makadamia chronią serce i układ krążenia

Są one skarbnicą niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), które wpływają na utrzymanie właściwego poziomu „dobrego” cholesterolu HDL, i obniżenie poziomu „złego” cholesterolu LDL. To chroni chronią przed rozwinięciem się choroby niedokrwiennej serca i wystąpieniem zawału serca. Ponadto zawartość antyoksydantów chroni komórki przed niszczycielskim działaniem wolnych rodników, obniżając ryzyko rozwoju chorób przewlekłych, w tym chorób układu sercowo-naczyniowego.

Dobrze wpływają na poziom glukozy we krwi 

Orzechy makadamia dzięki niskiej zawartości węglowodanów sycą, i pozwalają jednocześnie uchronić się przed wahaniami poziomu glukozy po posiłku. Spożywanie ich w rozsądnej ilości nie powoduje tycia. To jest szczególnie istotne w przypadku osób stosujących dietę, cierpiących na cukrzycę, insulinooporność i hiperinsulinizm.

Orzechy makadamia chronią przed napadami głodu

Jak wynika z badań przeprowadzonych przez naukowców z St. Michael’s Hospital i University of Toronto, orzechy nie tylko nie tuczą, ale mogą przyczynić się przy zastosowaniu odpowiedniej diety do redukcji masy ciała. Orzechy spożywane w rozsądnej ilości wywołują uczucie sytości na długi czas, zapobiegają wspomnianym już wahaniom cukru we krwi, dzięki czemu chronią przed atakami wilczego apetytu i chęcią podjadania.

Fot. iStock

Wspierają pracę mózgu i układu nerwowego

Makadamia dostarczają magnez niezbędny dla prawidłowej kondycji układu nerwowego. Obecność miedzi wspiera wytwarzanie neuroprzekaźników niezbędnych do przekazywania informacji. Dodatkowo nienasycone kwasy tłuszczowe (np. omega-3) odżywiają mózg i poprawiają jego wydajność.

Orzechy makadamia chronią układ kostny

Obecny w nich fosfor jest niezbędny dla prawidłowej mineralizacji kości i zębów, a wapń stanowi podstawowy budulec kości i zębów. Zawartość manganu w orzechach makadamia wspiera odbudowę i regenerację tkanki kostnej, a kwasy omega-3 obniżają ryzyko rozwoju osteoporozy.

Orzechy makadamia a alergia

Orzechy makadamia mogą powodować alergię, objawiającą się najczęściej wysypką, pokrzywką i zaczerwienieniem. Jeśli alergia jest bardziej nasilona, może pojawić się nieżyt nosa, czy zaburzenia żołądkowo-jelitowe. Istnieje ryzyko pojawienia się zespół alergii jamy ustnej, w której najpierw pojawia się mrowienie i pieczenie, a następnie narasta obrzęk warg, gardła, jamy ustnej języka. Jeśli alergia jest bardzo nasilona, może dojść do niebezpiecznego dla życia wstrząsu anafilaktycznego.

Orzechy makadamia — cena, jakie wybierać?

Cena za orzechy makadamia może zniechęcać do większych zakupów. Za opakowanie 250 g trzeba zapłacić ok. 35 zł, za opakowanie 500 g ok. 65 zł, natomiast cena za kilogramowe opakowanie zazwyczaj przekracza 100 zł. Wydaje się, że nie jest to najtańszy zakup, ale w związku z tym, że zaleca się spożywanie do kilku orzechów makadamia dziennie, z myślą o zdrowiu można sobie na niego pozwolić.

Ponieważ makadamia składają się przede wszystkim z tłuszczu, wykazują tendencję do jełczenia. Najlepiej więc wybierać orzechy nie na wagę, ale szczelnie zapakowane. W hermetycznie zamykanych opakowaniach są one chronione przed wpływem światła i wilgoci, dzięki czemu zachowują świeżość. Po otwarciu paczki orzechy należy przełożyć do szklanego lub plastikowego pojemnika, który posiada szczelne zamknięcie.


źródło: www.poradnikzdrowie.pl, olej.udu.pl

 


Dieta Zdrowie

„Chodź, zrobię ci dobrze”. O mężczyźnie, który sprawił, że nie muszę udawać orgazmu

Listy do redakcji
Listy do redakcji
29 kwietnia 2021
Fot. iStock
 

Nie pamiętam, kiedy pierwszy raz udawałam, że jest mi dobrze, a wcale nie było. Wysnułam później teorię, że symulowanie orgazmu jest przedłużeniem odwiecznego problemu kobiet: robienia innym dobrze. Przede wszystkim.

Pierwszy raz. Miałam 15 lat, a kolega z liceum, nad jeziorem włożył mi rękę pod bluzkę, a potem w majtki. Gmerał i gmerał, co mnie trochę krępowało, ale nie umiałam mu powiedzieć, żeby przestał. Jęknęłam, więc kilka razy, żeby zabrał wreszcie tę rękę.

–Ale super, że było ci dobrze – mruknął.

Choć niczego takiego nie powiedziałam.

Potem rozpoczął się korowód licealnych miłostek. Nie miałam szczęścia, przemilczę.
Potem zaczęłam mieć chłopaka. Też nie miałam szczęścia, bo choć miał duże przyrodzenie i potrafił kochać się po kilka razy, brakowało mu finezji.

Jego palce drwala docierały między moje nogi i próbowały rozbudzić wargi sromowe i łechtaczkę. Niezły to był ból, gdy mnie tam tarmosił i naciskał.

– Jesteś jak pustynia– mruknął.

Zapamiętałam.

Nie umiałam mu powiedzieć, co robi źle. Bo wtedy nie wiedziałam jeszcze, jak robić dobrze. Kobieta rocznik 81. Nie miałyśmy dostępu do internetu, edukacji seksualnej, a chyba żadnej z nas nie przyszło do głowy pytać o to ginekologa.

Potem było ciut lepiej, bywałam zostawiana na granicy. Gdy już prawie, prawie, prawie.

– Bo ty ciągle prawie, no nie dam rady więcej.

Zapamiętałam. Głównie to, że nie warto się dla mnie starać.

Przestałam o tym rozmawiać, po co komuś tłumaczyć

Udawałam z tych samych powodów, dla których może udawały inne kobiety.
Nie zrobić przykrości, nie zrazić, pozwolić, żeby to się już skończyło.
Rozmawiałam z przyjaciółkami. Odkrywałyśmy własne sposoby osiągania orgazmu. Ręka. Własna. Prysznic. Stymulowanie się kawałkiem materiału. Odnajdywałyśmy tempo, rytm, nacisk. Co szczęśliwsze spotykały partnerów, którzy byli gotowi odtworzyć z nimi tę drogę.

Na studiach się zakochałam. Seks nie był naszą mocną stroną. Robiliśmy wokół teatr, żeby za bardzo się nie zbliżyć. Przemoc, seks w przebieralni, w kinie, z rodzicami za drzwiami. Była przygoda, nie było orgazmu. Mojego. Bo jego bywały długie i głośne. Dręczyło mnie jego pytanie: „Ale było ci dobrze?” .
Pod koniec studiów spotkałam swojego przyszłego męża. To był pierwszy raz, gdy czułam z kimś tak wielką chemię. I rzeczywiście, przez dwa lata kochaliśmy się wszędzie, zawsze. Szybko i długo.

Ale nie mogłam dojść do tego cholernego orgazmu.
Przez te dwa lata wypracowaliśmy system. Robiłam sobie dobrze przy nim. Jego to kręciło, mi pozwalało nie udawać.
W końcu jednak zrobiło mi się przykro, bo obwiniał siebie. Co robi źle, czy go nie kręcę, dlaczego. Zadawał tyle pytań, robił taką presję, że znów zaczęłam symulować.
Było mniej fajnie, ale za to bezpiecznie.

Ślub, dziecko, codzienność, kredyty, zmęczenie, znudzenie

Ale byłam dobrą żoną. Nie odmawiałam. Mój facet myślał, że jestem taka hot i cool, a ja robiłam mu loda, żeby on nie dobierał się do mnie. Albo „miałam” orgazm po pięciu minutach. Żeby już się skończyła ta zabawa.

– Ale mamy zajebisty seks – szeptał mi do ucha.

Obudziłam się w dniu swoich 35 urodzin i poczułam, że tak już nie może dłużej być.
Nie chcę. Być dobrą kobietą. Poukładaną, sprzątającą, cierpliwą. Idealną żoną. Matką. Nie chcę.

Brak orgazmu jawił mi się jako moje własne ograniczenie, zduszenie

Nie mam go, bo nic nie umiem puścić. A już najbardziej siebie.
Wytrwałam jeszcze dwa lata. Potem się rozwiedliśmy. A ja spotkałam kochanka idealnego. Jak to się stało?

– mój facet nie był narcyzem. Zauważał. Po którejś z pierwszych naszych nocy rzucił: „Ej, ale po co ty udajesz orgazm”? Nie było w tym pytaniu oceny, pretensji, naigrywania się. Czysta, ludzka ciekawość. Bo po co coś udawać?

Spytałam skąd to wie, a on, że podczas orgazmu kobiecie sztywnieją palce u stóp, a u mnie takie rzeczy się nie dzieją. „Czytałem kiedyś poradnik, jak zrobić kobiecie dobrze” zaśmiał się. „Zresztą jestem czujny, nie ty pierwsza udajesz”.

– wytłumaczył mi, że nawet facet czasem udaje. „Wytrysk to nie zawsze orgazm”. To było uwalniające.

– wspierał moją drogę do wolności. Każdą. Nie skoncentrował się na tym, że nie szczytuję, ale muszę, bo a.) to jemu zrobi dobrze b.) mamy XXI wiek i kobieta musi. Dawał mi za to poczucie bezpieczeństwa. Wyjazdy, intymność, czas. Seks przestał być w życiu przerywnikiem, czy grą, stał się ważną sferą, która wymaga intymności, nastroju.

– zniósł moje śmianie się z tych rytuałów

– był finezyjny. W końcu poczułam co to znaczy czuć delikatne palce między nogami

– szukał ze mną odpowiedniej pozycji. I gdy było już prawie, zatrzymywał się i zaczynał od nowa.

– nie dopytywał co chwila „Ale już?”

– był świetnym partnerem w życiu. Nie testował, nie osaczał, nie sprawdzał, nie grał, nie manipulował. Był. To chyba najlepsze określenie.

– kupował mi wibratory, które wspólnie testowaliśmy.

Pierwszy orgazm miałam na pralce u nas w mieszkaniu. Był krótki, ale i tak wiedziałam, że to to. Kolejny w pozycji „na jeźdźca”. Kolejny zrobił mi dobrze ustami. Puściła tama.

„Weź, to nie ja jestem kochankiem, ty się zmieniłaś” zaśmiał się.

To była prawda. Zmieniłam pracę, niektórych znajomych, byłam bardziej sobą.
W sumie to nie do końca wiadomo co było pierwsze. Wolność osobista czy orgazm.
Wczoraj rozmawiałam z 18– letnią siostrzenicą.

– Ciotka, lubisz pingwinka? Bo matka jak go zobaczyła u mnie w pokoju, prawie umarła na zawał. Co wy, nie używacie wibratorów?

Zaczęłam się śmiać. Pingwinka, magiczną seks zabawkę, stymulator łechtaczkowy dostałam miesiąc temu. Od niego.
Fajnie, że moja osiemnastoletnia siostrzenica już go zna.

Dobrze, że teraz dziewczyny wiedzą szybciej czego chcą.

 


Dieta Zdrowie

Związek doskonały? 10 rzeczy, które sprawiają, że jesteście świetnie dobraną parą

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
29 kwietnia 2021
Związek doskonały
Fot. iStock

Mówi się, że związek doskonały nie istnieje, bo przecież, jak to w życiu bywa, gdzieś po drodze zawsze pojawią się na nim jakieś ryski. Ale nawet w takim przypadku może się okazać, że mimo pewnych wad jesteście świetnie dobraną parą, czego można wam pozazdrościć. Co może świadczyć o tym, że zdecydowanie pasujecie do siebie?

Stanowienie świetnie dobranej pary to chyba marzenie każdego, kto tworzy związek. Idealne dopasowanie do siebie dwóch osób nie jest sytuacją, która przytrafia się nagminnie, a szkoda. Choć to nie przesądza o sukcesie, takim jest parom łatwiej podtrzymać uczucie i wprowadzić relację na poziom, który satysfakcjonuje obie strony. Jeśli zastanawiasz się, czy możesz o sobie i swojej drugiej połówce powiedzieć, że dobraliście się jak w korcu maku, sprawdź, ile z poniższych cech dotyczy twojego związku.

10 rzeczy, które sprawiają, że jesteście świetnie dobraną parą

Jesteście sobą

Proste, prawda? A jednak w wielu związkach partnerzy przybierają maski, ukrywają prawdziwe pragnienia, mówią co innego, niż myślą. Partnerzy, którzy do siebie pasują, są po prostu sobą, nie muszą udawać niczego, ponieważ akceptują siebie nawzajem.

Macie realne oczekiwania

Gdy opadną już różowe okulary i przychodzi zwykła codzienność, czasem  jest trudno się porozumieć, spotkać w pół drogi z oczekiwaniami. Każdy związek przechodzi trudne chwile, jednak nie każdy wychodzi z nich obronną ręką. Dobrze dobrane pary mają wobec siebie realne oczekiwania, biorą pod uwagę ryzyko popełniania błędów, jak i wybaczania sobie nawzajem.

Tolerujecie drobne „niedoskonałości”

On znów rzucił skarpetki obok kosza, a ona zostawia na wierzchu kosmetyki? Nie ma sprawy, są ważniejsze problemy. Nikt nie jest idealny i urok czasem tkwi w takich szczegółach. Dobrze dobrane pary nie mają problemu, by tolerować pewne niedoskonałości, nie próbując zmieniać na siłę partnera, aby stał się perfekcyjny. Angelita Lim powiedziała: Widziałam, że jesteś doskonały, a więc cię pokochałam, a potem zobaczyłam, że nie jesteś doskonały, i pokochałam cię jeszcze bardziej.

Ufacie sobie

Bez zaufania nie da się zbudować trwałego i szczęśliwego związku. Zaufanie pozwala otworzyć się na partnera, powierzyć mu najskrytsze myśli, poczuć się bezpiecznie. Osoby, które pasują do siebie, wiedzą, że w tej kwestii zawsze mogą polegać na sobie.

Potraficie rozmawiać szczerze

Nawet gdy taka rozmowa boli wiecie, że tylko szczera rozmowa pomoże zrozumieć pojawiający się problem i doprowadzić do jego rozwiązania. Szczerość w związku dopasowanych do siebie osób wzmacnia relację. Tu nie ma miejsca dla kłamstw i kombinowania.

Potraficie wybaczać

Umiejętność puszczania w niepamięć mniejszych przewinień, a także gotowość do wybaczania poważniejszych win jest jednym z wyznaczników idealnego związku. Nie oznacza to jednak, że musicie godzić się na wszystko.

Czujecie magnetyzm

Myśl o sytuacji partnerze sprawia, że zalewają was ciepłe uczucia. Zdecydowanie pociągacie się fizycznie, co ma ogromne znaczenia dla dobrego seksu. I choć nie seks w związku jest najważniejszy, niedopasowanie w tej materii może mocno skomplikować nawet najlepszą relację.

Jesteście pokrewnymi duszami

Czasem może się wręcz wydawać, że myślicie i czujecie do samo, spotykacie się w pół słowa. To sprawia, że patrzycie na siebie tak, jakbyście znali się od zawsze, a złączenie się waszych dróg było jedynie kwestią czasu.

Macie własną przestrzeń 

Choć doskonale czujecie się we własnym towarzystwie i niechętnie się rozstajecie, każdy z was ma własną przestrzeń na rozwój. Doskonale dobrane pary pozwalają sobie na odpoczynek od siebie, zajęcie się własnym hobby, czy poświęcenie czasu przyjaciołom. To ważne, ponieważ pozwala się nieco zdystansować, poświęcić czas sobie samemu. Mimo że jesteście razem, to stanowicie odrębne jednostki. Przy okazji dajecie sobie szansę na zatęsknienie za sobą.

Śmiejecie się z podobnych rzeczy

Zapewne poczucie humoru nie jest najważniejszym wyznacznikiem dopasowania pary, ale prawda jest taka, że jeśli umiecie się śmiać z podobnych rzeczy, życie upływa weselej. To pomaga również wyjść obronną ręką z różnych sytuacji — gdy przychodzi uśmiech, atmosfera oczyszcza się szybciej.

Jeśli jednak twój związek wygląda inaczej, niż w powyższych wytycznych, nic nie szkodzi. Relacja nie musi być idealna, by dawała poczucie bezpieczeństwa i szczęście. Wszystko w waszych rękach.

FB/ohmepl

 


Zobacz także

Katarzyna Bosacka: „Nasze dzieci więcej uczą się na temat żywienia pantofelka czy eugleny zielonej, a mniej na temat odżywiania człowieka”

Klub hipochondryków, czyli mężczyźni nie chorują, oni walczą o życie

Dobry detoks? To ulga bez chorych wyrzeczeń