Ciasta Przepisy

Ciastka pieguski na cztery różne sposoby. Sięgnij po proste i sprawdzone przepisy

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
7 września 2020
Ciastka pieguski - maślane, z bakaliami, bez glutenu
Fot. iStock
 

Pieguski, czyli ciastka z kawałkami czekolady, a czasem i bakalii, to wypieki, które cieszą się stałym powodzeniem. Mają one wielu amatorów, którzy nie tylko wędrują po sklepach w ich poszukiwaniu, ale chętnie przyrządzają je w domu. Przepis na pieguski domowe jest prosty, warto upiec je samodzielnie, na różne sposoby.

Ciastka pieguski maślane — przepis

Ten przepis pozwala upiec klasyczne ciastka pieguski, które sprawdzają się na imprezach, jak i do ciepłego kakao, kawy lub herbaty. Chrupiące i pyszne, szybko znikają z talerza.

Fot. iStock

Ciastka pieguski maślane — składniki: 

  • 100 g masła
  • 1 pełna szklanka mąki pszennej
  • 80 g brązowego cukru
  • 80 g białego cukru
  • 2 łyżki cukru wanilinowego
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 1/3 łyżeczki sody oczyszczonej lub proszku do pieczenia
  • 1 jajko
  • 300 g czekolady (3 tabliczki)

Przygotowanie: 

  1. Mąkę przesiej do pierwszej miski, dodaj sól, sodę, cukier waniliowy i wymieszaj.
  2. W drugiej misce ubij masło z dodatkiem brązowego i białego cukru (przez ok.5 minut). Dodać jajko i ubijaj kolejne 5 minut. Wrzuć do miski z masłem i dodaj  sypkie składniki z pierwszej miski — zmiksuj wszystko.
  3. Posiekaj drobno czekoladę i dorzuć ją do masy — wymieszaj.
  4. Piekarnik nagrzej do 160ºC, a dużą blachę wyłóż papierem do pieczenia.
  5. Nabierz ok. 2 łyżki masy, formuj kulki  i układaj w kilkucentymetrowych odstępach na blaszce. Delikatnie spłaszcz dłonią ciastka. Wstaw do nagrzanego piekarnika i piecz ok. 15 minut, do zrumienienia.

Uwaga — ciastka po upływie czasu pieczenia są jeszcze miękkie, ale zastygną podczas studzenia.

Ciastka pieguski z bakaliami i czekoladą — przepis

Ten przepis przypadnie do gustu wielbicielom wypieków z rodzynkami, orzechami włoskimi i czekoladą. Przepis można modyfikować, zamieniając np. rodzynki na żurawinę, a orzechy włoskie na laskowe lub jeszcze inne, zgodnie z ulubionym smakiem.

Ciastka pieguski - maślane, z bakaliami, bez glutenu

Fot. iStock/ciastka pieguski

Ciastka pieguski z bakaliami i czekoladą — składniki:

  • 200 g masła (kostka)
  • 2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 szklanki cukru
  • 2 jajka
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • tabliczka mlecznej czekolady
  • 100 g orzechów włoskich
  • 100 g rodzynek

Polewa:

  • 50 g czekolady mlecznej
  • 3 łyżki mleka

Przygotowanie: 

  1. Mąkę wymieszaj z proszkiem do pieczenia i solą. Czekoladę, rodzynki i orzechy posiekaj drobno.
  2. W misce utrzyj na puch miękkie masło  z cukrem. Nie przerywając miksowania dodaj jajko, mąkę z proszkiem i solą oraz czekoladę, orzechy i rodzynki. Miksuj jedynie do połączenia składników, nie dłużej.
  3. Na blaszce z papierem do pieczenia kładź po czubatej łyżce ciasta, uformuj ciastka pamiętając o odstępach.
  4. W międzyczasie nastaw piekarnik rozgrzej do temperatury 180ºC. Włóż ciastka do rozgrzanego piekarnika i piecz przez 15-20 minut.
  5. Przygotowuj polewę: czekoladę rozpuść z mlekiem, polej nią ostudzone ciastka i zostaw do zastygnięcia.

Ciastka pieguski owsiane — przepis

Jest to przepis na lżejszą, bo mniej kaloryczną i lekkostrawną postać klasycznych piegusków. Wykorzystanie płatków owsianych w przepisie doda po zjedzeniu tej przekąski długotrwałej energii i zapobiegnie napadom wilczego głodu.

Ciastka owsiane fit - z bananem, miodem, bez mąki , bez cukru

Fot. iStock

Ciastka pieguski owsiane — składniki: 

  • 2 szklanki płatków owsianych górskich
  • 2 jajka
  • 3 łyżki rodzynek
  • 1 banan
  • 0,5 łyżeczki mielonego cynamonu
  • tabliczka gorzkiej czekolady

Przygotowanie: 

  1. Jajka wbij do miski i wsyp płatki owsiane, dodaj pokrojonego banana i połamaną dość drobno czekoladę, rodzynki oraz cynamon. Wszystkie składniki dokładnie ze sobą wymieszaj.
  2. W międzyczasie nastaw piekarnik rozgrzej do temperatury 180ºC.
  3. Na papier do pieczenia za pomocą łyżki nałóż porcje „ciasta”, tworząc okrągłe ciasteczka. Piecz je w temperaturze 180ºC, aż się zrumienią.

Ciastka pieguski bez glutenu — przepis

Pieguski bezglutenowe to przepis, który przypadnie do gustu osobom utrzymującym dietę bezglutenową, dzięki zamianie zwykłej mąki pszennej na kukurydzianą. Zapobiegnie to  m.in. kłopotom z trawieniem wynikającym z nietolerancji glutenu, takim jak wzdęcia, luźne stolce, nudności lub skurcze.

Ciastka pieguski - maślane, z bakaliami, bez glutenu

Fot. iStock/ciastka pieguski

Ciastka pieguski bez glutenu — składniki:

  • szklanka mąki kukurydzianej
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 0,5 łyżeczki soli
  • 4 łyżki cukru trzcinowego lub innego, naturalnego słodzika
  • całe jajko
  • 3 łyżki jogurtu greckiego
  • pasek czekolady gorzkiej

Przygotowanie:

  1. Do miski wsyp mąkę, proszek do pieczenia i sól. Wbij jajko i dołóż jogurt, zmiksuj dokładnie.
  2. Czekoladę pokrój na małe kawałki, wrzuć do ciasta i zmieszaj.
  3. W międzyczasie nastaw piekarnik rozgrzej do temperatury 170ºC.
  4. Na papier do pieczenia nałóż łyżką porcje „ciasta”, formując okrągłe ciasteczka.
    Piecz w rozgrzanym piekarniku do 170ºC przez około 20 min — do zrumienienia.

źródło: www.przyslijprzepis.pl 

Ciasta Przepisy

Na czym zależy rodzicom? Przede wszystkim na ich bezpiecznej przyszłości. Jak najlepiej je chronić

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
7 września 2020
Fot. iStock / BraunS
 

Rok szkolny nabiera rozpędu. Jest zupełnie inny niż wszystkie dotychczasowe. Budzi skrajne emocje zarówno wśród nauczycieli, jak i rodziców i uczniów. Wszyscy wiemy, że nie będzie łatwo, że dopóki sytuacja się nie unormuje, nie pokaże, że zagrożenie zakażeniem nie jest tak duże, jak się go obawiamy, będziemy z niepokojem przyglądać się naszym dzieciom. 

 

Szkoły w zdecydowanej większości zastosowały się do wytycznych sanitarnych przygotowanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej i GIS. W  placówkach oświatowych pojawiły się płyny do dezynfekcji, w części nakaz noszenia maseczek na przerwach, niektórzy nauczyciele – którzy obawiają się o własne zdrowie, proszą, by maseczki mieli uczniowie podczas ich lekcji. 

 

W miarę możliwości dyrekcje w planach zaznaczyły, by lekcje odbywały się w tym samych salach, by uczniowie bez potrzeby nie przemieszczali się.

 

I jasne, może się jeżyć, denerwować, są tacy, którzy buntują się przeciwko wprowadzonym obostrzeniom, ale trzeba przyznać, że przecież na samym końcu zależy nam na dobru naszego dziecka. Na jego bezpieczeństwie i ochronie przed nieszczęśliwymi wypadkami. 

 

Dlatego uważamy, że nie można stać w miejscu bezczynnie. Że warto rozejrzeć się i zastanowić się, jak wesprzeć nasze dziecko uprzedzając to, co mogłoby się wydarzyć. Nikt z nas nie chciałby w momencie trudnej, zagrażającej naszemu dziecku sytuacji rozłożyć bezradnie rąk i dopiero wtedy szukać pomocy. Można o tym pomyśleć wcześniej. 

 

Temat ubezpieczenia wraca we wrześniu jak bumerang. Za chwilę na zebraniach z rodzicami ta kwestia będzie poruszana. Jak zawsze pojawią się oferty ubezpieczeń, jednak coraz bardziej świadomi rodzice wiedzą, że nie mają obowiązku decydować się na “szkolne” ubezpieczenie, choć często to robią, bo nie mają za bardzo czasu szukać innej, bardziej odpowiadającej ich potrzebom ubezpieczenia. 

 

Chcemy opowiedzieć wam o jednym ubezpieczeniu, które wyszło zdecydowanie naprzeciw obecnie panującym warunkom, w jakich uczą się nasze dzieci. Ubezpieczenie od nieszczęśliwych wypadków  proponowane przez InterRisk zwróciło uwagę na to, w jakiej rzeczywistości przyszło nam żyć i spełniać pasje naszych dzieci. Ubezpieczenie szkolne proponowane przez InterRisk zostało stworzone z myślą o potrzebach dzieci, uczniów, a także studentów, a cel ma jeden – ważnych dla nas wszystkich – chronić to, co jest dla nas najważniejsze w życiu. 

 

Po pierwsze – koronawirus

 

Ubezpieczenie szkolne InterRisk zwraca uwagę na te kwestie, o których często jako rodzice nie chcemy myśleć, ale niestety banał, że wszystko może się zdarzyć każdy z nas powinien mieć z tyłu głowy myśląc o bezpieczeństwie naszych dzieci. 

 

Dlatego właśnie ubezpieczenie, o którym mówimy, zawiera pobyt w szpitalu w wyniku choroby powstałe w następstwie lub w związku z pandemią i epidemią. Ponadto już w świadczeniu podstawowym (wariant I – składka roczna to 69,6 zł za jedną osobę) zawiera ubezpieczenie w przypadku zdiagnozowanie u ubezpieczonego sepsy, a także boreliozy – w tym wizyty u lekarza, diagnostyki, antybiotykoterapii. 

 

To szkolne ubezpieczenie obejmuje także wstrząśnienie mózgu, zatrucie pokarmowe, nagłe zatrucie gazami, porażenie prądem lub piorunem.

 

Po drugie – hulajnogi i rowery

 

Świadczenie dodatkowe przy ubezpieczeniu szkolnym InterRisk proponuje OC w życiu prywatnym, bo przecież wiadomo, że nasze dzieci nie spędzają całych dni jedynie w szkole. Coraz częściej korzystają z elektrycznych hulajnóg i nie tylko, widać je na pumptrackach, skate parkach, gdzie ćwiczą przeróżne akrobacje jeżdżąc nie tylko na hulajnogach, ale też na rolkach, czy deskorolkach. 

 

Ubezpieczenie zapewnia ochronę w zakresie szkód spowodowanych osobom trzecim przez nasze dzieci właśnie podczas korzystania z tych wszystkich środków poruszania się, w tym także jazdę na rowerze, również z napędem elektrycznym, snowboardzie czy nartach. Przy urwanym lusterku samochodowym, zniszczonym innym rowerze czy jakimkolwiek mieniu podczas zbyt energicznej jazdy naszych pociech, to ubezpieczyciel pokryje straty (do wysokości sumy gwarancyjnej). 

 

Po trzecie – sport

 

Przez lata sport w życiu dzieci spychany był na margines. Jeszcze dwie dekady temu rodzice raczej pobłażliwie patrzyli na swoje pociechy, które swoją przyszłość chciałaby związać ze sportem. “Najpierw dobry zawód, a później przyjemności” – mówili. Na przestrzeni ostatnich lat ten pogląd się zmienił. Wychodzimy naprzeciw pasji naszych dzieci i chętnie zapisujemy na różnego rodzaju aktywności. Począwszy od piłki nożnej, przez siatkówkę, ściankę wspinaczkową, tańce, a skończywszy chociażby na jeździe konnej, nie zapominając o sztukach walki. 

 

A jak wiadomo, gdzie sport, tam mogą pojawić się kontuzje, oby oczywiście było ich jak najmniej. Ale jak pomóc dziecku, które zachłyśnięte uprawianiem sportu, mające widoczny talent i zacięcie do tego, by konkurować za chwilę  najwyższe trofea, pomóc, gdy przytrafi się mu nieszczęśliwy wypadek? O tym także pomyśleli twórcy szkolnego ubezpieczenia w InterRisk dodając opcję dla dzieci wyczynowo uprawiających sport. W tym przypadku w świadczeniu podstawowym składka wynosi 88,6 zł rocznie, można oczywiście zdecydować się na pakiet na wariant drugi lub trzeci, jak zresztą w każdym przypadku opisywanych powyżej opcji. 

 

Ubezpieczenie szkolne? Dlaczego nie, nikt nie mówi, że to coś, co rodzic musi zrobić, musi się zdecydować, jednak każdy, kto myśli o bezpiecznej przyszłości swojego dziecka, chce je chronić także przed nieszczęśliwymi wypadkami, by później nie martwić się o koszty ewentualnego leczenia. 

Więcej o ubezpieczeniu szkolny InterRisk dowiecie się na stronie: NWW szkolne.


Ciasta Przepisy

„W rozmowach jestem słaby… Całe moje nieszczęście wylewałem w mailach na nią, jak wiadro zimnej wody”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
4 września 2020
Fot. iStock

Piszę do was, ponieważ czasami czytam wasze artykuły, które mi przybliżają punkt widzenia kobiet, za co jestem bardzo wdzięczny. Piszę także z innego powodu, ponieważ moja była żona, także czyta wasze artykuły. Wiem, może to się wydawać, że się narzucam, ale sytuacja i cała ta zupa wydarzeń się jednak miesza w całość, która mnie bardzo przytłacza. Nie wiem, jak dotrzeć do niej i powiedzieć jej co dla mnie znaczy i co do niej czuję. W rozmowach jestem słaby, z resztą jak i ona. Chciałbym was poprosić o ujawnienie mojego serca, by w słowach pisanych się dowiedziała, co mi siedzi w głowie. Będę wam za to przeogromnie wdzięczny.

I o to historia od początku:

Wstęp

Jestem obcokrajowcem z poza południowej granicy Polski, czyli ze Słowacji. Do Polski przyjechałem na studia, do Szczecina, na Akademie Morską, więc już wiadomo, że jestem, albo teraz już raczej byłem, marynarzem. To właśnie podczas studiów spotkałem ją, najpiękniejszą istotę w moim życiu. Była przepiękną studentką prawa. Początkowo była obiektem seksualnym i nie chciałem nic innego niż seks, a więc zaczęłyśmy się regularnie spotykać bym osiągnął swój cel. Jednak jak ją poznawałem bliżej czułem, że ją lubię coraz bardziej. Czułem, że już nie chcę rozpocząć tej przygody przez łóżko i kiedy przyszedł dzień spotkania w łóżku odmówiłem. Była zła, ale nie dawała tego po sobie poznać. Swój gniew wylewała na koleżanki. Dowiedziałem się później, że miała ten sam plan jak i ja, ale jakoś plan wzięły diabły. Zakochałem się, jak mały chłopiec, a zresztą i ona odwzajemniała ciepłe uczucie.

Tak było całe studia. Jej obecność sprawiała, że czułem się jak pełna układanka puzzli. Nie brakowało żadnego elementu. Wiadomo czasami i te malutkie elementy puzzli nie zawsze do siebie idealnie pasują, ale jeśli im się troskę pomoże to wchodzą na swoje miejsce i tworzą ładny obraz.

Życie:

Po studiach zostałem w Polsce. Ponieważ ja zaczynałem pracę na morzu, a ona chcąc osiągnąć swoje marzenie w sferze prawniczej, przeprowadziliśmy się do jej rodziców, by oszczędzić coś tam na początek. Mają wielki dom, gdzie było miejsce i dla nas. Była to decyzja wspólna i rozsądna. Więc ja popłynąłem na morze i ona dalej do nauki.

Pływałem regularnie. Kilka miesięcy w morzu, kilka w domu. I ona cały czas w książkach by być najlepszą. A że była najlepszą. Jednak moja praca dawała o sobie znać na moim umyśle. Rozłąka z nią była dla mnie nie do zniesienia. Wszystko mnie denerwowało, byłem nieszczęśliwy. Całe moje nieszczęście wylewałem w mailach na nią, jak wiadro zimnej wody. Przejmowała się tym, jednak nie mogła mi pomóc choć bardzo chciała. Wracając do domu też nie byłem najlepszy. Po powrocie chwilę mi trwało by się otrząsnąć i znów wejść w normalne życie. Jednak byłem raczej kulą u nogi ponieważ miałem sporo czasu a ona twardo pracowała na spełnieniu marzeni

Problem:

To właśnie wtedy nastał złom wszystkiego. Nie widziałem tego. Teraz bardzo tego żałuję. Czułem się odpichany przez to, że siedziała w książkach. Zamknąłem się w garażu by jej nie przeszkadzać. Ona zaś się czuła mało kobieca przez brak mojego zainteresowania i bardziej zamknęła się w książkach. Byłyśmy razem jednak każdy w swoim świecie.

Ostatni kontrakt już na od samego początku byłem zły i od razu powiedziałem, że to ostatni kontrakt i po powrocie znajdę normalną pracę jak każdy. To właśnie w tym czasie spełniło się jej marzenie. Osiągnęła cel, zdała egzaminy jako najlepsza. Niestety mnie przy tym nie było.

Jakiś czas później pojechała na wielką imprezę naszej znajomej. To właśnie tam się koło mojej żony zakręcił młody chłopak, który ją zauroczył. Ja nadal byłem daleko. To właśnie wtedy poczuła, że jest nadal atrakcyjna i wzbudza zainteresowanie mężczyzn. Była szczęśliwa, że osiągnęła swoje marzenie, że ma wszystko czego może pragnąć, ale czuła, że czegoś jej brakuje. Mojego zainteresowania, mojej obecności. To uczucie wzięło górę. I jakiś czas później doszło do tego, co już wszyscy przewidują. Zdradziła mnie. Nie chcę do tego wracać i grzebać się w tym. Nie wiedziałem o tym i nie powiedziała mi co się wydarzyło z racji, że nie chciała mnie ranić w czasie, gdy byłem jeszcze na statku z nerwami na skraju wytrzymania.

Po powrocie do domu zastałem bardzo chłodną atmosferę. Kilka dni chłodu, że i Syberia mogła by się wydawać gorącym piekłem. Za żadne skarby się nie mogłem dowiedzieć co się dzieję. Aż w pewnym momencie zrobiłem coś, z czego nie jestem dumny. Zajrzałem do jej telefonu. W konwersacji z jej koleżanką znalazłem odpowiedź. W tym momencie poczułem smutek, złość, zimny pot gniewu oblewał mnie od głowy po pięty. Serce mi się rozpadło, jakby w nim wybuchła bomba atomowa. Cały mój świat legł w gruzach. Tak prosto jakby wyłączyć światło. Moje puzzle się w mgnieniu oka rozpadli na kawałki. Wszystko w co wierzyłem w tym momencie się okazało się kłamstwem. Nie krzyczałem, nie przeklinałem. Spokojnym tonem powiedziałem, co myślę i uciekłem na Słowację. Byłyśmy razem ponad 7 lat.

Rozwiązanie:

Wybaczyłem. Wiem dla wielu to dziwne, ale uświadomiłem sobie, że mogłem być lepszym mężem. Dużo lepszym mężem. Nie obwiniam się za wszystko, bo to nie tylko moja klęska, ale nasza wspólna. Zbudowaliśmy razem błędne koło, które urosło tak bardzo, że pękło.

Moja żona potrzebuję czasu, by się pogodzić sama ze sobą, z tym, co zrobiła. Zdeptała tym wszystkie swoje przeświadczenia i zawiodła samą siebie. Nie raniła tylko mnie, ale także siebie. Przy okazji dzieciaka, który się pozornie zakochał, ale mniejsza z nim ponieważ wiedział na co się piszę. Potrzebuję czasu żeby dojść do siebie.

Wiem, że chcę ze mną utrzymać kontakt i go utrzymujemy. Nie wiem, czy nam da jeszcze szansę. Może tak, może nie. Ja w tym momencie pracuje nad sobą, by być lepszym człowiekiem, a jeśli będzie mnie chciała u swojego boku, by być lepszym partnerem. Być takim, jakiego mnie miała, zanim mnie mój zawód przekształcił.

Jednak przez to wszystko ją nadal kocham całym sercem i każdą krwinką płynącą w moich żyłach. W moich oczach się wieczorami pojawiają łzy, ale nie z powodu tego, co się wydarzyło, ale dlatego, że jej nie ma przy mnie. Nie chcę na nią naciskać lecz wspierać, by się pogodziła z tym wszystkim. Dać jej tyle przestrzeni i czasu, ile będzie jej potrzebne. Mówi się, że jeśli kochasz to daj odejść. Daję jej odejść z wiarą, że wróci do mnie.

A powiedzenie, że człowiek doceni dopiero, gdy o coś straci jest prawdziwe w każdej literze. I bardzo mi przykro, że musiałem się o tym przekonać na własnej skórze.

Koniec

Rada dla każdego faceta pod tym słońcem:

Doceniajcie swoje kobiety za to, co robią. Zwracajcie ich uwagę drobnostkami. Dbajcie o nie, jak tylko możecie. Róbcie im małe niespodzianki. Przytulajcie je zawsze, gdy można. Zachwycajcie się tym, że się budzi obok was, bo jutro już tak nie musi być. A nie miejcie obaw o budżet czy o to, że nie będzie idealnie. To nie kosztuje nic. Tylko waszą uwagę i zainteresowanie.


Zobacz także

Wegańska Wielkanoc w trzech odsłonach

Wegańska Wielkanoc w trzech odsłonach

Zdrowy, jednogarnkowy obiad w okamgnieniu

Zdrowy, jednogarnkowy obiad w okamgnieniu

zupa pomidorowa z ryżem, makaronem, na rosole, zupa krem.

Zupa pomidorowa – rozgrzewająca, aromatyczna zupa na trzy sposoby