Lifestyle Zdrowie

Najnowsze badania wykazały, że dieta bezglutenowa może doprowadzić do chorób serca u osób zdrowych

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
15 maja 2017
Fot. iStock/webphotographeer
 

Dieta bezglutenowa to dieta, która chorym może pomóc w polepszeniu jakości życia, ale osobom zdrowym może ją znacznie obniżyć. Moda na nią zapanowała po tym, jak gwiazdy dostrzegły, że można na niej sporo schudnąć. I choć jak najbardziej wskazane jest, aby osoby z nietolerancją glutenu z niego zrezygnowały, tak osoby zdrowe nie powinny tego robić. Według ostatnich badań jedyne, co mogą na tym stracić, to zdrowie.

Gluten z diety powinny wyeliminować jedynie osoby, które cierpią na celiakię lub mają na niego alergię. U osób zdrowych odrzucenie produktów zbożowych może doprowadzić do wystąpienia chorób serca. Jest to wynik badań przeprowadzonych na grupie 100 tys. ochotników przez Centrum Medyczne Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku. Wnioski zostały opublikowane w British Journal Medical.

Okazuje się, że organizm u osób zdrowych, pozbawiony cennych składników, może zareagować negatywnie. Możemy zaobserwować spadek nastroju, może wystąpić anemia oraz mogą pojawić się choroby serca. A i tak nic się przy tym nie schudnie.

Niedobór cennych składników wynika z tego, że osoby eliminujące produkty zbożowe z diety robią to na własną rękę i nie konsultują się ze specjalistą. Przez to nie wiedzą, czym mogą je zastąpić.

Także wniosek jest jeden. Jeśli chcesz schudnąć, zacznij odżywiać się racjonalnie, ale absolutnie nie przechodź na dietę bezglutenową. Nie stracisz kilogramów, a możesz być na prostej drodze do utraty zdrowia.


Źródło: tvn24.pl


Lifestyle Zdrowie

Magia codzienna, czyli dlaczego trzymasz w portfelu zdjęcie ukochanej osoby

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
15 maja 2017
Fot. iStock/yulkapopkova
 

Trzymacie w portfelu zdjęcie ukochanej osoby? Albo kosmyk jej włosów zamknięty z naszyjnikowej zawieszce? Kładąc się spać, gdzieś daleko od partnera przytulacie do siebie jego bluzę, żeby czuć jego zapach? Jeśli takie zachowania są wam znane, z pewnością doceniacie znaczenie tych drobnych, bardzo osobistych rytuałów. Ale czy wiecie skąd one się właściwie biorą?

Nasze rytuały mają na celu przywrócenie utraconego komfortu psychicznego. Chcemy pozbyć się lub złagodzić negatywne emocje: tęsknotę, ból po stracie, zazdrość, nienawiść, strach. Antropolodzy uważają, że w takich przypadkach kierują nami dwa prawa tzw. myślenia magicznego: prawo podobieństwa i prawo styczności.

Zgodnie z prawem podobieństwa, przedmioty, rzeczy, które są do siebie podobne mają te same właściwości – zdjęcie, obraz lub rysunek przedstawiający jakąś osobę zawiera dla nas jej istotę, „ducha”. Stąd nosząc przy sobie podobiznę partnera, prawie czujemy jego obecność.

Prawo styczności zakłada, że kontakt fizyczny z jakimś przedmiotem bądź ubraniem skutkuje wymianą „esencji”. Jest to rodzaj tzw. „pozytywnego skażenia”. Stąd ubrania i przedmioty noszone/dotykane przez ukochaną osobę w sytuacji trudnej mogą dać nam poczucie, że jest ona blisko nas.

Jak u Was z myśleniem magicznym? 🙂 Często zmieniacie zdjęcia w portfelu? 😉


Na podstawie tekstu Alekandry Niemyjskiej „Magia na co dzień”, Charaktery, nr 11/listopad 2016


Lifestyle Zdrowie

Dlaczego związki się rozpadają? Zdaniem terapeutów par, przyczyny ukrywają się za trzema słowami…

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
15 maja 2017
Kilka zwykłych pytań, dzięki którym twój związek będzie szczęśliwy
Fot. Flickr / @diffuser / CC BY

Co zrobić, jeśli człowiek, którego kochasz,  nie spełnia twoich „oczekiwań”. Czym różnią się pragnienia i oczekiwania? I czy w ogóle mamy do nich prawo?

Gdyby każdy z nas, na początku budowania związku, zadał sobie te najprostsze pytania, prawdopodobnie nie mielibyśmy tylu narastających związkowych problemów. Bo gdzie najczęściej pojawia się problem? Tam, gdzie się nie zrozumieliśmy.

Mam wrażenie, że przejrzałam setki podobnych artykułów, porad i wywiadów. Wiele nieszczęśliwych historii, zawsze podobny schemat. Jednak, gdy zaczniemy porównywać je ze sobą, większość z nich ma wspólny mianownik. Kilka słów, które przeplatają się jak nici tkaniny, słowa, które zdaniem wielu terapeutów potrafią rozkruszyć najtwardszy fundament.

Krzywdzą nas trzy słowa: pragnienia, oczekiwania, wyobrażenia. A właściwie to, że z całych sił usiłujemy je ignorować.

Pragnienia

Wszyscy czegoś pragniemy. Szczególnie w miłości. I te pragnienia nie oznaczają tylko pragnień namiętnych. Przede wszystkim wszyscy pragniemy miłości, a gdy już wydaje się nam, że ją uchwyciliśmy, pragniemy, by w tej miłości spełniały się nasze marzenia i wizje szczęśliwego życia.

Jak pragnienia mogą popsuć związek? Te niewypowiedziane, zawsze pozostaną tylko pragnieniami, często ukrytymi głęboko. Mogą być przyczyną niezrozumienia, poczucia zaniedbania, samotności. Jesteśmy tylko ludźmi, nikt nie wyczyta w myślach, czego pragnie druga osoba. Owszem, zdarzają się związki ludzi na tyle podobnych do siebie, by ich pragnienia i drogi do zrealizowania tych marzeń były blisko, to już jednak kwestia farta, a nie dobrej woli.

Drugim rodzajem pragnień są te powiedziane głośno, wtedy zamieniają się w oczekiwania. Bo przecież, gdy jasno określimy, czego w życiu i miłości poszukujemy, zaczynamy oczekiwać, że partner (który przecież nas tak bardzo kocha) będzie te oczekiwania spełniał.

Oczekiwania

Oczekiwania… mamy je wobec siebie, wobec dzieci, świata i miłości. A skoro miłości to i wobec partnera. Oczekujemy, że ten będzie zawsze myślał o naszych potrzebach, że w miłości doskonałej nie ma miejsca na inne zachowanie.

A co, jeśli okazuje się, że nasz partner nie zamierza i nie chce spełniać naszych oczekiwań?

To zdaniem terapeutki par, Margaret Paul, fundamentalne pytanie, które lepiej zadać sobie na początku znajomości. Być może ta osoba nie powinna iść z tobą przez życie, skoro w ważnych dla partnerów kwestiach, tak bardzo się rozmijacie. Prędzej czy później niespełniane oczekiwania zaczną uwierać. Uwierzcie, sama miłość nie wystarczy, choćbyśmy chcieli w to wierzyć całym sobą.

Jaki popełniamy najgorszy błąd? Uciekamy od faktu, że nasza druga połówka być może wcale nią nie jest. Znajdujemy miliony powodów na zracjonalizowanie sobie pewnych zachowań i co najgorsze, wierzymy, że to właśnie MY (z tej miłości oczywiście) wszystko, co złe – zmienimy.

Wyobrażenia

A skoro głęboko jesteśmy przekonani, że to wszystko wcale ważne nie jest, że nasza romantyczna miłość sama z siebie uniesie największą górę… zaczynamy żyć nie z drugą osobą, a wyobrażeniem o niej. Bo przecież nasz partner idealny, ten który mieszka w naszej głowie, wcale by nie postąpił w  sposób dla nas raniący, nie wyznawał nieakceptowalnych dla nas wartości, nie był leniwy, nie poddawał się, nie krzywdził nas (bo przecież nas kocha). Racjonalizujemy niewygodne dla nas zachowania partnerów z zegarmistrzowską precyzją, bo przecież:

  • zawsze znajda się jakieś wyjaśniające to okoliczności,
  • sytuacja jest wyjątkowa i trudna,
  • być może była to reakcja na nasze zachowanie,
  • ona/on na pewno kiedyś został zraniony przez innych ludzi,
  • bo przecież kocha nas do szaleństwa, więc cóż innego mogłoby być ważne,
  • my to to uniesiemy, wyprostujemy, uleczymy….

… a wtedy na końcu tego procesu, nasz partner będzie taki, jak sobie wymarzyliśmy.

Dlaczego tak wiele związków przeżywa trudne chwile? Niestety dlatego, że po prostu nie potrafimy ze sobą rozmawiać. Wciąż brak nam odwagi, by powiedzieć sobie, że to jeszcze nie dziś, nie tutaj, nie z tą osobą lub by w pełni świadomie przyjąć czyjąś miłość z tymi wszystkimi różnicami.


Na podstawie: mindbodygreen.com


Zobacz także

Czego najbardziej się boisz? Ten obrazek odkryje prawdę o twoim lęku. Sprawdziło się?

Robienie selfie to zaburzenie psychiczne? Czy można się zgodzić z ekspertami?

Dawanie jest fajne, a jeśli wiąże się z pomocą komuś potrzebującemu, staje się PETARDĄ!