Związek

6 związkowych zachowań, które nazywamy błędami, a które wcale nimi nie są!

Redakcja
Redakcja
18 czerwca 2022
błędy w związku
fot. courtneyk/iStock
 

Nie ma związków idealnych. Każdy z nas popełnia błędy, ale też każdy z nas może je naprawić. No właśnie… naprawić. W czasach, w których mamy tendencje do szybkich zakupów, co trzy miesiące buszujemy po sklepach w poszukiwaniu „nowych kolekcji”, podobne zachowania przenosimy na życie. I zamiast naprawiać, wyrzucamy. Zamiast walczyć o związek, kończymy go i szukamy nowej miłości. Zamiast rozmawiać, zamykamy się w sobie. Owszem powody bywają poważne, ale jest też mnóstwo błahych, jak te poniżej. 

Niewinny flirt

Drobna wymiana zdań z kasjerem w supermarkecie albo dwuznaczny żart w stronę kolegi z pracy nie oznacza jeszcze, że zdradzamy partnera i jesteśmy niewierne! Bywa tak, że relacja z niektórymi osobami to jeden wielki flirt, który nigdy nie przekształca się coś większego – po prostu ktoś ma taki styl, a my gramy na jego zasadach. Lubimy czuć się adorowane, lubimy słowne gierki i flirt bez konsekwencji – jeśli znamy granice, dla związku nie ma w tym żadnego zagrożenia.

Białe kłamstwa

Wiadomo, kłamstwo jest złe, oszukiwać nie można, ale… jeśli czasem powiemy, że tak, świetny film wybrał i wcale się nie nudziłyśmy w kinie, pochwalimy kolację, która dla nas przygotował, choć do najsmaczniejszych nie należała albo zachwycimy się bransoletką, która nie do końca będzie w naszym guście, to czy świat się zawali? Czy związek będzie przez to słabszy? A może wręcz przeciwnie – doceniony i pochwalony facet poczuje się silniejszy i bardziej pewny siebie, a jego uczucie do nas się wzmocni?

Własne sprawy i sekrety

Bycie w związku nie oznacza, że nie możesz zachować pewnych spraw tylko dla siebie i musisz partnerowi spowiadać się niczym księdzu w konfesjonale. Każdy z nas potrzebuje swojej własnej strefy z napisem „top secret”, obszaru, w którym chowa swoje tajemnice i sprawy, o których nie wie nikt (nawet twoja najlepsza przyjaciółka). Jeśli nikomu nie wyrządzasz tym krzywdy i nie naruszasz zaufania wobec swojego mężczyzny, to wszystko jest w porządku.

fot. Yulia Raneva/iStock

Zapomnienie o ważnej okazji

Rocznica, miesięcznica, imieniny – zdarza się, że jakaś specjalna data wyleci nam z głowy, że w biegu i w natłoku obowiązków pamięć spłata nam figla. Jeśli zdarza się to sporadycznie, to lepiej nie doszukiwać się tutaj złych intencji w partnerze i zamiast mieć pretensje, podejść do niego z większą życzliwością – pewnie i tak jest mu wystarczająco głupio, że zapomniał.

Delikatna zazdrość

Ładna koleżanka, nowa współpracownica, była dziewczyna, która odezwała się na Facebooku – kto nie poczuł choć odrobiny zazdrości niech pierwszy rzuci kamieniem! Nic na to nie poradzimy, wszak zależy nam na tej drugiej osobie, a jak mówi znane przysłowie – nie ma miłości bez zazdrości! Byle ta druga nie pojawiała się zbyt często i nie robiła z nas kobiet w typie Glenn Close z „Fatalnego zauroczenia”.

Chwilowa antypatia

To, że jesteście w związku i że się kochacie, nie oznacza, że od czasu do czasu nie zdarzy się wam chwilowa antypatia! Możesz wciąż kochać swojego faceta, ale jeśli zachowa się jak palant lub zrobi coś głupiego, masz prawo znielubić go na chwilę – w końcu emocje mają tutaj bardzo dużo do powiedzenia (często nawet więcej niż byśmy chciały). Najważniejsze, by ta antypatia znikała tak szybko, jak się pojawiła.


Związek

Kochanek, czy mąż? Bratnia dusza, czy partner? Spójrz na swój związek z dystansu

Redakcja
Redakcja
18 czerwca 2022
fot. franckreporter/iStock
 

Motyle w brzuchu, wzajemna fascynacja, ciekawość, przegadane noce i seks wiecznie wyjątkowy – taki związek nam się marzy, bez rutyny, bez codziennych problemów. Związek, który jest ponad zwykłymi problemami, ponad rozmowami, kto zrobi zakupy, odbierze dzieci, zaplanuje wakacje. I choć jesteśmy z facetem, z którym nam bezpiecznie i dobrze – nadal marzymy o drugiej połówce, która da nam pełnię szczęścia, a miłość nieustannie unosić nas będzie kilka centymetrów nad ziemią.

I ta wizja najczęściej psuje nam to, co mamy. Nie doceniamy naszych związków, mężczyzn, którzy budzą się obok nas licząc, że jak tę księżniczkę z wieży porwie nas kiedyś nasz książę. Marzymy o pokrewnej duszy, o zrozumieniu ciał – czasami przez te wyobrażenia kontynuując romans, decydując się na podwójne życie.

Tymczasem istnieją podstawowe różnice między drugą połówką a życiowym partnerem.

Druga połówka dzieli się pasją, partner życiowy daje wsparcie

Ten, z którym rozumiesz się bez słów wypełnia twoje życie swoją pasją, zainteresowaniami. Chce cię nauczyć wszystkiego co nowe, dostarczyć ci emocji i wrażeń, które dotąd nie były twoim udziałem. Wciąga cię bez reszty w swoje życie, które wydaje się tobie niezwykle atrakcyjne. Ale tak szybko jak się pojawia, tak szybko potrafi też zniknąć.

Partner życiowy – może nie jest tak atrakcyjny, ale ma podobne zainteresowania do twoich, dlatego rozumie ciebie. To podstawowa różnica – nie wciąga cię może w to, co nowe, ale wspiera w tym, do czego dążysz, w tym co robisz, by się rozwijać. Jest, kiedy trafiasz na przeszkody i kibicuje ci ze wszystkich sił.

Bratnia dusza to energia na tu i teraz, partner życiowy jest, gdy emocje opadają

Istnieje ogromna różnica w relacjach. Związek z kimś, kto wydaje ci się być pokrewną duszą jest dynamiczny, intensywny, trochę jak rollercoaster – nigdy nie wiesz, co się trafi. Raz jesteś na górze, raz w dołku. Jest szybko, emocjonalnie. Ale kiedy emocje słabną – związek gaśnie, kończy się najczęściej mocno złamanym sercem i bólem.

Będąc w związku z kimś na całe życie nawet gdy uczucia osłabną, pozostaje akceptacja, zrozumienie, a nierzadko przyjaźń. Tu nie ma miejsca na uczucie pustki, jesteście razem na dobre i złe, choć z czasem bez większych uniesień.

Drugą połówkę znasz, partnera życiowego poznajesz

Kiedy spotykasz bratnią duszę nie możecie przestać rozmawiać i wychodzić z zachwytu, ile rzeczy was łączy. Pochodzicie z podobnych środowisk, to samo lubicie robić, czytać, słuchać – stąd to magnetyczne przyciąganie się. Ta relacja jednak często jest chaotyczna i destrukcyjna.

A partnera życiowego chcesz poznawać, chcecie nawzajem do siebie uczyć się. Często pochodzicie z różnych środowisk, miejsc, za to łączy nas wyjątkowa więź emocjonalna. Dobrze się czujecie w swoim towarzystwie, a wasza relacja z czasem przybiera też formę głębokiej przyjaźni.

fot. Harbucks/iStock

Związek z bratnią duszą to dynamit, z partnerem życiowym – spokój

Emocjonalna relacja, oparta na intuicji, na czytaniu nawzajem swoich myśli i potrzeb może wypalić, huśtawka uczuć odkryć nasze najlepsze i najgorsze cechy. Niczego nie możemy być pewni. Bo to co nagle się zaczęło, równie nagle może się skończyć, kiedy szukamy w tym związku równowagi.

Relacja z życiowym partnerem jest zdecydowanie prostsza, na początku nie wymaga pracy nad sobą, nad wami – poznajecie się, uczycie się siebie. Tu brak miejsca na manipulacje, na szantaż emocjonalny, na fundamencie takich relacji tworzone są dobre małżeństwa bez przeszłości, bez nieokiełznanej burzliwości. W takiej relacji łatwiej i autentyczność, o indywidualizm, bo więcej w nim akceptacji.

Nie można zapominać, że nasza druga połówka nie może być naszym życiowym partnerem, gdy połączmy cechy, wymieszamy je i będziemy potrafili stworzyć głęboki pełen zrozumienia związek.

Warto jednak czasami przyjrzeć się swoim relacjom z dystansu – czy chcemy brnąć w to, co pełne jest ognia, który łatwo ugasić, czy pozostać tam, gdzie czujemy się bezpiecznie i spokojnie, co wcale nie musi oznaczać nudy?


Związek

„Żyłem w uczuciowej nędzy”. Trzy smutne oznaki, że twoje małżeństwo jest martwe

Redakcja
Redakcja
18 czerwca 2022
małżeństwo
fot. saiva/iStock

Spotkałam dawno nie widzianego kolegę. Po kilku kieliszkach wina, język mu się nieco rozwiązał. Okazało się, że niedawno rozstał się z żoną. Po 16 latach małżeństwa. – Pamiętam dzień, w którym zamknąłem za sobą drzwi – powiedział. – Powiedziałem żonie, że nie chcę marnować z nią kolejnych lat życia, że czuję, że ona ciągnie mnie w dół. Wiem, okropne. Sam nie chciałbym czegoś takiego usłyszeć, ale miałem naprawdę dość, nie czułem wsparcia. Żyłem w uczuciowej nędzy – dodaje.

Wiesz – mówi Konrad – całe życie myślałem, że małżeństwo jest na zawsze. Tak było z moimi dziadkami, z moimi rodzicami, z wieloma parami w mojej rodzinie i bliskim otoczeniu. Rozwody znałem właściwie z Pudelka i może z historii jakichś koleżanek z pracy. Wierzyłem, że skoro przysięgam kochać, szanować, wspierać, to serio chcę to robić, że to naprawdę na wieczność.

Myślę sobie, czy mogłem przewidzieć, że to się nie uda? Może. Szybko okazało się, że nie możemy się dogadać. Nie rozmawialiśmy ze sobą. Za to seks był świetny, ale po latach wiem, że mógłby być lepszy, gdyby było w nim jakieś dobre uczucie. Ale tu po prostu nie było żadnego związku. Był już martwy. Ale czyż nie znamy wszyscy historii o zmartwychwstaniu. U nas też wydarzył się ten cud. Po czasie dłuższym niż trzy, ale jednak – uśmiecha się Konrad.

Oto trzy smutne oznaki, że twoje małżeństwo jest martwe

Może myliłem się, odchodząc… w sumie to jestem pewien, że nie powinienem, że trzeba było jeszcze zawalczyć. Ale wtedy to była najrozsądniejsza rzecz, jaką mogłem zrobić dla siebie. Innego rozwiązania nie widziałem. Nie było tak, że pewnego pięknego poranka wstałem i pomyślałem: dziś opuszczam rodzinę! Nie, to był proces, w którym i moja żona, i ja zabijaliśmy nasze małżeństwo.  Przemyślałem i przeanalizowałem wszystko. Nic innego nie miało sensu.

Po czym poznałem, że ono nie żyje?

1. Nie było między nami komunikacji

Wkurzała się na mnie, a ja na nią. Pretekstem było wszystko – głupie zdanie, nie ten ton, niezapłacony rachunek, dwója z matmy, przyniesiona przez któreś dziecko. Ukrywanie różnych rzeczy, niedomówienia. No wszystko, serio.

2. Spędzaliśmy więcej czasu z telefonami niż ze sobą

Poważnie. Jeśli pierwszą rzeczą, którą robisz po powrocie do domu, jest walnięcie się na kanapę, gwarantuję ci, że już za moment bliższą relację będziesz miał z iPhone’m niż z żoną. To wszystko zaczyna się niewinnie – od czytania newsów przy śniadaniu czy przerywania rozmowy, żeby odebrać połączenie. Zaczynają się od małych, jak używanie ich przy stole lub przerywanie rozmowy z nią, aby odebrać połączenie.

3. Twój współmałżonek nie jest już dla ciebie priorytetem

„Bo do tanga trzeba dwojga” śpiewała Budka Suflera. I tak, byłbym gotów wziąć na siebie całą odpowiedzialność za rozpad naszego związku, ale kurde wiem, że do tego trzeba było nas obojga. Jedno trzymało, drugie wbijało sztylet, a potem zmiana.

Małżeństwo z happy endem

Mieliśmy dużo szczęścia. Byłem pierwszym, który przyznał, że się mylił, a ona była gotowa zrobić wszystko, aby ponownie ożywić nasz związek. Zaczęło się od odnowienia naszej przyjaźni. Potem zaczęliśmy chodzić na randki. Ponownie stała się moim priorytetem w życiu. Otworzyłem jej drzwi, podsunąłem krzesło i dałem jej możliwość wyboru. Troszczyłem się o nią, a co ważniejsze, zachęcałem ją do gonienia za marzeniami, jakiekolwiek by one nie były.

Twoje małżeństwo lub związek może być w innym stanie. Możesz tak jak my być już nawet po rozstaniu. Widzisz, byłem okropnym mężem. Mieliśmy okropne małżeństwo. Zdałem sobie z tego sprawę i podjąłem drastyczne środki, aby to zmienić. W końcu okazało się, że było warto.

Chociaż nie mogę zagwarantować ci sukcesu w twoim małżeństwie, mogę ci powiedzieć, że jeśli dasz z siebie wszystko, nie odejdziesz z poczuciem winy. Nie pozwól, aby poczucie winy i gorycz przeszkodziły ci iść naprzód. Jeśli jest szansa na pojednanie, idź za tą szansą. Jeśli oboje chcecie, aby to trwało to wiecznie, możecie sprawić, że tak właśnie będzie.


Zobacz także

Ona chce ślubu, jemu jest dobrze tak, jak jest. Komu dziś do szczęścia potrzebny papierek?

Tych słów nie usłyszysz w dobrym związku

14 sekretów, które sprawią, że miesiąc miodowy będzie trwał przez całe wspólne życie