Związek

9 zachowań, które nazywamy błędami w związku, ale wcale nimi nie są

Redakcja
Redakcja
24 maja 2022
czy przyznać się do zdrady, błędy w związku
fot. Andrii Zastrozhnov/iStock
 

Wtopy, niezręczności, zaniedbania – wszyscy popełniamy błędy. Dobrze, jeśli potrafimy się do nich przyznać. Ale nie wszystkie błędy to… błędy. Przyznajcie, są takie sytuacje, kiedy albo nie możemy się zachować inaczej, albo po prostu… nie ma co dramatyzować. Oto dziewięć tych, które najczęściej uznajemy za błędy w związku.

Białe kłamstwa

Wiadomo, kłamstwo jest złe, oszukiwać nie można, ale… jeśli czasem powiemy, że tak, świetny film wybrał i wcale się nie nudziłyśmy w kinie, pochwalimy kolację, która dla nas przygotował, choć do najsmaczniejszych nie należała albo zachwycimy się bransoletką, która nie do końca będzie w naszym guście, to czy świat się zawali? Czy związek będzie przez to słabszy? A może wręcz przeciwnie – doceniony i pochwalony facet poczuje się silniejszy i bardziej pewny siebie, a jego uczucie do nas się wzmocni?

Niewinny flirt

Drobna wymiana zdań z kasjerem w supermarkecie albo dwuznaczny żart w stronę kolegi z pracy nie oznacza jeszcze, że zdradzamy partnera i jesteśmy niewierne! Bywa tak, że relacja z niektórymi osobami to jeden wielki flirt, który nigdy nie przekształca się coś większego – po prostu ktoś ma taki styl, a my gramy na jego zasadach. Lubimy czuć się adorowane, lubimy słowne gierki i flirt bez konsekwencji – jeśli znamy granice, dla związku nie ma w tym żadnego zagrożenia.

Wybranie przyjaciół zamiast partnera

To nic złego, jeśli powiemy naszemu mężczyźnie, że dzisiejszy wieczór należy do naszej przyjaciółki, że się nie zobaczymy, że mamy inne plany – bycie w związku nie oznacza przecież, że nagle nasze wcześniejsze życie towarzyskie umarło! Zmieniło się , to jasne, ale nadal mamy przyjaciół, którym czasami chcemy poświęcić czas, z którymi chcemy zrobić coś razem bez naszego partnera. I to jest jak najbardziej w porządku!

Ignorowanie telefonów lub wiadomości

Nie powinno to się zdarzać nagminnie, ale czasami naprawdę nie mamy czasu na pogaduchy lub, po prostu, nie chcemy z nim gadać (np. po kłótni, gdy nasze emocje jeszcze nie ostygły). Zignorowałaś jego telefon, nie odpisałaś na maila od razu po przeczytaniu? Zdarza się! I nie miej wyrzutów sumienia z tego powodu – przecież ostatecznie i tak się z nim skontaktujesz, gdy znajdziesz wolną chwilę.

Chwilowa antypatia

To, że jesteście w związku i że się kochacie, nie oznacza, że od czasu do czasu nie zdarzy się wam chwilowa antypatia! Możesz wciąż kochać swojego faceta, ale jeśli zachowa się jak palant lub zrobi coś głupiego, masz prawo znielubić go na chwilę – w końcu emocje mają tutaj bardzo dużo do powiedzenia (często nawet więcej niż byśmy chciały). Najważniejsze, by ta antypatia znikała tak szybko, jak się pojawiła.

Lekka zazdrość

Ładna koleżanka, nowa współpracownica, była dziewczyna, która odezwała się na facebooku – kto nie poczuł choć odrobiny zazdrości niech pierwszy rzuci kamieniem! Nic na to nie poradzimy, wszak zależy nam na tej drugiej osobie, a jak mówi znane przysłowie – nie ma miłości bez zazdrości! Byle ta druga nie pojawiała się zbyt często i nie robiła z nas kobiet w typie Glenn Close z „Fatalnego zauroczenia”.

Zapomnienie o specjalnej okazji

Rocznica, miesięcznica, imieniny – zdarza się, że jakaś specjalna data wyleci nam z głowy, że w biegu i w natłoku obowiązków pamięć spłata nam figla. Jeśli zdarza się to sporadycznie, to lepiej nie doszukiwać się tutaj złych intencji w partnerze i zamiast mieć pretensje, podejść do niego z większą życzliwością – pewnie i tak jest mu wystarczająco głupio, że zapomniał.

Wymiganie się od spotkania rodzinnego

Dobre relacje z rodziną partnera to jeden z filarów udanego związku, ale czasami może to być bardzo trudne zadanie, na które po prostu nie mamy sił i ochoty. Wymigałaś się od obiadu z teściami lub wizyty u jego gadatliwej siostry? Widocznie potrzebowałaś złapać dystans! Odpocznij od nich, a następnym razem bądź miła i czarująca, tak, by nikt nie miał ci za złe wcześniejszej nieobecności. Tylko nie stosuj tej taktyki zbyt często – rodzina to rodzina, musisz ją zaakceptować taką, jaka jest!

Własne sprawy i sekrety

Bycie w związku nie oznacza, że nie możesz zachować pewnych spraw tylko dla siebie i musisz partnerowi spowiadać się niczym księdzu w konfesjonale. Każdy z nas potrzebuje swojej własnej strefy z napisem „top secret”, obszaru, w którym chowa swoje tajemnice i sprawy, o których nie wie nikt (nawet twoja najlepsza przyjaciółka). Jeśli nikomu nie wyrządzasz tym krzywdy i nie naruszasz zaufania wobec swojego mężczyzny, to wszystko jest w porządku.

 

 


Związek

Jakie uprawnienia zdobędziesz po kursie ratownika KPP? Sprawdźmy!

Redakcja
Redakcja
24 maja 2022
Jakie uprawnienia zdobędziesz po kursie ratownika KPP?
 

Ratownik KPP, to osoba o ogromnych kompetencjach w zakresie ochrony ludzkiego życia. To przeszkolony fachowiec, który może znacząco wpłynąć na to, w jakim kierunku rozwinie się akcja ratunkowa. Jakie uprawnienia ma ta osoba?

Jak wygląda kurs pierwszej pomocy w praktyce?

Na pewno trzeba zwrócić uwagę na to, że żadna jednostka szkoleniowa nie ma zbyt dużych możliwości modyfikowania programu zajęć. Wynika to bezpośrednio z ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym z 8 września 2008 roku.

Zgodnie z przyjętym aktem prawnym, by uzyskać tytuł ratownika (czyli najwyższe możliwe „odznaczenie” dla osób, które nie są związane z sektorem medycznym), trzeba ukończyć blok zajęć teoretycznych i praktycznych. Łącznie to aż 66 godzin, co przekłada się na dwa weekendy intensywnej nauki.

Całość wieńczy egzamin. Kursanci najpierw muszą zaliczyć test teoretyczny, odpowiadając dobrze na co najmniej 27 z 30 pytań wielokrotnego wyboru, a następnie, przed trzyosobową komisją, zdają egzamin praktyczny. Więcej o tym, jak wygląda kurs KPP, przeczytasz na tej stronie: https://www.centrumratownictwa.com/kurs-kwalifikowanej-pierwszej-pomocy-kpp.

Na pewno trzeba też zwrócić uwagę na praktyczny wymiar takich zajęć. Najlepsze jednostki certyfikujące, jak Centrum Ratownictwa, stawiają na profesjonalną kadrę, dostęp do aplikacji na smartfona, która umożliwia m.in. przeprowadzenie egzaminu próbnego czy realistyczne pozoracje. Właśnie po tym można poznać profesjonalistów. Nie tylko starają się przekazać jak największą ilość wiedzy, ale też robią to w sposób przyjazny dla kursantów.

Jakie są uprawnienia ratownika po kursie KPP?

Zakres kompetencji, jakie uzyskamy po szkoleniu, jest ogromny. Ratownicy KPP potrafią m.in.:

  • prowadzić czynności związane z RKO (resuscytacją krążeniowo-oddechową), również z zastosowaniem tlenu oraz automatycznego defibrylatora zewnętrznego,
  • opatrywać rany,
  • tamować krwotoki,
  • unieruchamiać złamania i zwichnięcia,
  • podejmować odpowiednie czynności związane z ochroną przed hipotermią i hipertermią,
  • prowadzić tlenoterapię bierną,
  • zapewnić wsparcie psychiczne poszkodowanemu.

Tak duży zakres kompetencji pokazuje dość jednoznacznie, że kwalifikowana pierwsza pomoc to rozbudowany program zajęć, który realnie wpływa na bezpieczeństwo zarówno ratownika, jak i osób, z którymi spotyka się on na co dzień: czy to w domu, czy w pracy.

Nie powinno więc dziwić, że osoby, które ukończą szkolenie i uzyskają tytuł ratownika, są niezwykle cenne na rynku pracy. W wielu jednostkach mundurowych, podczas naborów, przyznaje się dodatkowe punkty dla osób, które ukończyły KPP.

Sektor prywatny, ze szczególnym naciskiem na firmy, które działają na przykład w sektorze produkcji czy wydobycia, coraz częściej decyduje się na tworzenie zakładowych drużyn medycznych. Ich filarem są właśnie ratownicy, którzy mogą też liczyć na dodatkowe premie, a czasem nawet na zwiększenie podstawy wynagrodzenia.

Recertyfikacja KPP — co trzeba wiedzieć?

Raz ukończony kurs nie daje nam tytułu ratownika na całe życie. Na mocy ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym, jest on ważny przez trzy lata. Z czego wynika taka decyzja? Można podejrzewać, że w dużej mierze chodziło o to, by nadążyć za zmieniającymi się w branży trendami.

Sposoby ratowania ludzkiego życia stale ewoluują. Ustawodawca, chcąc mieć pewność, że ratownicy KPP, zawsze będą dysponowali najnowszą, rzetelną wiedzą, zdecydował się na 3-letnią ważność dokumentu. Po tym czasie można zdecydować się na recertyfikację, czyli raz jeszcze zdać egzamin.


Związek

Drogie niesamowite matki, gdziekolwiek jesteście, posłuchajcie… List do wszystkich matek

Redakcja
Redakcja
24 maja 2022
Fot. iStock

Super-Matko, gdziekolwiek jesteś (tak piszę do ciebie, nie patrz tak zdumiona),

Opowiem ci pewną historię. Kiedyś dawno temu (no dobra nie tak dawno temu, 3 lata), gdy moja córka miała lat 3 i trochę, zdarzyło się coś niespodziewanego. Miałam uszyć córce kapelusz na Halloween, a walka o usypianie trwała w najlepsze… Kolejne długie minuty, pół godziny, godzina… czyli „miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle…”. W końcu zrezygnowana postanowiłam się dogadać stosując twarde argumenty: „Jest bardzo późno (itepe itede), jeszcze chciałam ci uszyć kapelusz do stroju, ale nie mogę tego robić, gdy ciągle uciekasz z łóżka i chcesz, żebym tu z tobą leżała (itepe itede)”. Zadziałało, mały szantażyk wykorzystałam pewnie po pierwszym sukcesie nieraz. No i  w codziennej bieganinie, nieraz siedziałam po nocach – to nawet stały punkt programu… klasyka…

Aż pewnego dnia moja córka, gdy czegoś chciała, a ja powiedziałam, że nie mogę tego zrobić, powiedziała:  „nie szkodzi mamusiu, jak nie pójdziesz spać, będziesz miała czas, żeby zrobić jeszcze więcej…”. Szeroko otworzyłam oczy. Czyżby kilkulatek naprawdę widział to tak dobrze…?

Matko Polko od brudnych skarpet – patronko pralki, zmywarki  i środków na plamy. I ty przenajświętsza kobieto pracująca, która już dawno żadnej pracy się nie boi – ale ma jej cholernie dosyć. I ty o, Żono przez Ż wielkie jak niejeden pomnik, poganiaczko obsmarkanych chusteczek i owłosionych łydek na twojej kanapie. Wreszcie super-matko, która, gdy nikt nie widzi, zdzierasz z siebie wytartą podomkę i fartuch w kwiaty, żeby w przebraniu zarządzać w jakimś korpo zespołem 50-osób, a potem zdążyć wrócić, zanim ktoś cię zdemaskuje i zetrzeć kaszkę ze ściany, wywiesić pranie… Posłuchaj:

 Zasługujesz na taką samą miłość, jaką codziennie sama dajesz swojej całej rodzinie…

Zasługujesz na taką samą troskę jak twoje dzieci, mąż czy kochanek…

Zasługujesz na to, by to tobie ktoś zrobił herbatę…

To nie grzech mieć inne marzenia, niż zdrowie, szczęście i spełnienie marzeń dzieci…

Nie jesteś tylko matką. Jesteś aż matką. Nie jesteś tylko matką. Jesteś sobą…

♥  Jesteś kochana…

Masz prawo nie wiedzieć…

♥ Jesteś ważna. Dla wielu – najważniejsza…

Masz prawo kochać…

Jesteś wystarczająca… Wystarczająco dobra, czuła, uważna – wystarczająca – tak jaka jesteś…

♥ Robisz więcej, niż ci się wydaje…

♥ Prośba o pomoc, walka o równy o podział obowiązków w domu – nie jest słabością…

♥ Nie każde poświęcenie „dla dzieci”, tak naprawdę im służy…

♥ Zasługujesz na odpoczynek, jak każdy…

♥ Potrzebujesz czasem samotności, jak wszyscy… (nawet gdy szczytem twoich marzeń jest samotność w toalecie)…

♥ Jesteś matką… to mówi o tobie wszystko i nic. Jesteś jedyna wśród nas wszystkich – i to się nigdy nie zmieni, nie staraj się wyrównać do szeregu…

♥ Nie wmawiaj sobie, że twoje serce (tak, to najbardziej czułe serce na świecie, najcieplejsze, najgłębsze dla twoich dzieci) może w nieskończoność znosić bez szkody wszystko…

♥ Żyj (w każdym znaczeniu tego słowa) dla swoich dzieci (a tym samym dla siebie, a może przede wszystkim?)…

♥ Bądź…
– po prostu
– szczęśliwa
– wypoczęta
– zmęczona czasem za bardzo, by musieć więcej!

Więc pomyśl proszę o tym wszystkim co robisz, o tym wszystkim, o czym myślisz, że powinnaś.mogłabyś jeszcze zrobić – i znajdź w tym całym chaosie siebie. Bo gdy teraz o tym zapomnisz, kiedyś zgubisz samą siebie na długie lata.

PS: I proszę nie mów więcej, że jakoś dasz sobie radę, że to  nie szkodzi, że jakoś tak wyszło, to drobiazg… jeśli to takie nieważne, to czy naprawdę jesteś super-matką, czego uczysz swoje dzieci?

Pewnego dnia usłysz może to, co ja – nie szkodzi mamusiu, nie pójdziesz spać i będziesz miała czas, żeby zrobić jeszcze więcej…


Zobacz także

Czekasz na miłość, którą zgubiłaś, bo byłaś zbyt zajęta tym, żeby go ratować? Może pora odejść, a nie marznąć wciąż na przystanku

Nie bądźmy obok siebie, tylko dla siebie. My naprawdę nie oczekujemy aż tak dużo

Dlaczego zawsze wybierasz niewłaściwego faceta? Jeśli nie czujesz się warta miłości, plączesz się w relacje z ludźmi, którzy cię unieszczęśliwiają