Listy do redakcji

Długo się leczyłam z tej miłości, ale mimo wszystko nie żałuję

Listy do redakcji
Listy do redakcji
12 lutego 2016
Fot. Pixabay / Romi / CC0 Public Domain
 

Moja pierwsza miłość…może ciężko w to uwierzyć, ale zakochałam się będąc na pierwszym roku studiów. Studiowałam w Krakowie oddalonym od moich rodzinnych Suwałk dość sporo, a że mam była zawsze bardzo restrykcyjna więc nigdy za młodu nie w głowie (niestety) były mi (jak to ona mówiła) takie „głupoty”. Wyjechawszy na studia odetchnęłam, zaczęłam żyć, czuć się swobodnie i nie robiąc nic nieodpowiedniego, po prostu żyć tak jak czułam, że  chcę, że lubię, tak, żeby być szczęśliwą.

Pewnego razu, całkiem przypadkiem, zobaczyłam u znajomej na Facebooku link do strony, gdzie logują się zarówno Polacy szukający drugiej połówki, jak i Włosi. I oczywiście się zalogowałam. Otrzymałam odpowiedź. Szybko stwierdziliśmy, że przechodzimy od razu na Skype, aby móc swobodnie korespondować. Naprawdę nie wiem kiedy, nie wiem, jak to się wydarzyło i potoczyło, ale te nasze rozmowy tak mnie wciągnęły…pisałam non stop. Kiedy tylko miałam dostęp do internetu, pisałam. Na uczelni i w domu. Potrafiłam w ogóle nie spać, pisaliśmy tak całą noc, a rano tylko kąpiel i uczelnia. Żyłam tylko tymi naszymi rozmowami. Któregoś dnia Mirko:) zaproponował, że przyleci do Polski, do Krakowa. Już kiedyś tu był i bardzo mu się podobało. Pomyślałam czemu nie. Jak ja to przezywałam to aż niemożliwe. Nigdy później nie czułam już w sobie tylu uczuć, nie miałam tylu obaw i oczekiwań jednocześnie. Noc przed Jego przylotem, nie mogłam oczywiście spać. Spotkaliśmy się w końcu, spędziliśmy razem kilka dni.

Oczywiście w dniu wylotu była płacz, wewnętrzna rozpacz, ale niestety musiał wracać. Potem oczywiście znowu pisanie, pisanie, pisanie, wszędzie, gdzie się dało.Tęsknota nie do opisania. Mirko zaraził mnie włoską muzyką, mój dysk był pełen włoskiej, romantycznej muzyki, zaczęłam czytać o Włoszech itd. Pełna fascynacja. To było coś niewiarygodnego. Widzieliśmy się jeszcze kilka  razy. Niestety jak to często się zdarza, związek na odległość, nie przetrwał próby. A że był to Włoch, to niestety ale zauroczył się po jakimś czasie chyba kimś innym u siebie  na miejscu. Przeżywałam wtedy oczywiście dramat, rozpacz. Z czasem zrozumiałam, że nie ma co czekać, trzeba zapomnieć.

Długo się leczyłam z tej miłości. Ale mimo wszystko nie żałuję, bo to co czułam będąc zakochaną, to coś wspaniałego, czego nie da się opisać, przekazać słownie. Nie zapomnę, jak zamyślona o swoim ukochanym, wpadłam prawie pod tramwaj (wówczas nie było to zabawne), potrafiłam przejść kilka przecznic aż się ocknęłam myśląc gdzie ja jestem?? To było piękne. Cieszę się, że mimo że tak późno, to było mi dane zaznać tego uczucia, tego zauroczenia, tych motyli w brzuchu.

Paulina Śniegowska


 

Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)


Listy do redakcji

Poznaliśmy się w piaskownicy… pierwszą miłość pamięta się do końca życia

Listy do redakcji
Listy do redakcji
12 lutego 2016
Fot. Pixabay / Alexas_Fotos / CC0 Public Domain
 

Kiedy myślę o moim pierwszym zauroczeniu mimowolnie uśmiecham się do wspomnień. To było tak dawno, że właściwie powinnam o tym zapomnieć. Ale nie potrafię wymazać z pamięci czegoś, co tak naprawdę ukształtowało moje spojrzenie na związki i idealnego partnera 😉

Poznaliśmy się w piaskownicy, właśnie robiłam przyjęcie urodzinowe dla lalek i z zapałem piekłam kolejne piaskowe babki. Z boku stanął nieśmiały, trochę nieporadny chłopiec i cicho zapytał, czy mógłby pożyczyć łopatkę. Oczywiście dobre wychowanie nakazywało mi poratować nieszczęśnika i tak oto pierwsze lody zostały przełamane. Potem okazało się, że będziemy razem w jednej grupie w przedszkolu.Dzień po dniu więzi naszej przyjaźni coraz bardziej się zacieśniały. Zauważyłam, że on jest bardzo wrażliwy na czyjąś krzywdę i często mi powtarzał: „A ja by cię obroniłem, jak by ktoś chciał cię zbić”. Jego nieporadne, wzruszające chłopięce wyznania robiły na mnie duże wrażenie.

Kiedyś przyniósł mi pierścionek z czerwonym oczkiem, który wygrał dla mnie w wesołym miasteczku i poważnym tonem spytał: „Czy byś była moją dziewczyną?”. Oczywiście zgodziłam się, nie mogło być inaczej;) Innym razem dostałam od niego połowę cukierka mordoklejki – a trzeba pamiętać, że w czasach peerelu takie rarytasy były na wagę złota. Nie raz wręczył mi bukiet nieco przywiędłych maków i chabrów, albo wygrzebane w żużlu kawałki stopionego szkła, które wyglądały jak drogocenne kamienie. Doskonale pamiętam to szelmowskie spojrzenie spod rudej grzywki, kiedy na wyciągniętej dłoni dumnie prezentował znalezioną w trawie żabę.

A kiedy nikt nie widział na spacerach trzymaliśmy się za ręce. Ja z kolei nauczyłam go wiązać sznurowadła i zapinać sprzączki przy sandałach, bo po prostu tego jeszcze nie potrafił. I przynosiłam mu historyjki z gum Donald, bo z zapałem je zbierał.

I mimo, że działo się to bez mała ponad 30 lat temu, sprawdziło się powiedzenie, że pierwszą miłość pamięta się do końca życia. Szczególnie tę niewinną, będącą dziecięcym zauroczeniem, bezinteresowną i szczerą. Ale też romantyczną, choć w opinii dorosłych naiwną 😉

I choć nasz kontakt urwał się jeszcze w szkole podstawowej a każde z nas założyło już rodzinę, mijamy się czasem na ulicach naszego rodzinnego miasteczka. I jak miło się robi i ciepło na sercu, kiedy wspominamy nasze przedszkolne zauroczenie 😉

Magdalena Świtała


Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)


Listy do redakcji

Wspominam ten czas jako najlepszy w moim życiu

Listy do redakcji
Listy do redakcji
12 lutego 2016
Fot. Pixabay / Ben_Kerckx / CC0 Public Domain

Moja pierwsza miłość wybuchła dość szybko.Miałam wtedy 16 lat.

Nad stawem w naszym mieście odbywały się Janki Wianki.Poszłam tam z dwiema koleżankami. Nie było za fajnie więc długo tam nie posiedziałyśmy. Wracając.Wracając minęłyśmy naszego znajomego z kolegami.Był z nimi on -mój obiekt westchnienia. W tym momencie jeszcze nie wiedziałam że się zakochałem. Pogadaliśmy chwilę, Zaproponowali że pójdą wybadają co ciekawego się dzieje a potem przyjadą do domu właśnie tego chłopaka, a my mamy tam wpaść. Paweł, bo tak miał na imię wziął numer od mojej koleżanki mówiąc żebyśmy szły i tam czekały oni dojadę. Lubiłyśmy nowe znajomości więc poszłyśmy.

Nagle zadzwonił mi tel… Paweł. Jakim cudem dzwonił do mnie, a numer wziął od Jowity?

Właśnie wtedy coś poczułam. Przyjechali, weszliśmy do niego, było fajnie,tańczyłam z nim pół nocy, podrywał mnie. Nikt wcześniej tego nie robił.Czułam się cudownie. Następnego dnia zadzwonił, żebyśmy znów przyszły. Poszłam z jedną koleżanką z dnia poprzedniego, on był z kolegą. Potem jeszcze kilka takich dni, byliśmy coraz bliżej.

I tak oto stworzyły się z nas dwie pary. Byliśmy nierozłączni dopóki moja koleżanka nie rozstała się z tym kolegą. Nam też niedługo potem nie wyszło. Cierpiałam rok, po czym znów się spotkaliśmy. Znów byliśmy razem, jednak ponownie nie wyszło. Mimo to wspominam ten czas jako najlepszy w moim życiu 😉 Po nim miałam trzech chłopaków, z ostatnim mam teraz dziecko i jesteśmy szczęśliwi. Pierwsza miłość była cudowna, ale ta prawdziwa jest jeszcze lepsza 🙂

Karolina Kiraga

Akcja „Moja pierwsza miłość”

Pierwsza miłość jest wyjątkowa, to zauroczenie, motyle w brzuchu, ta szeptana na ucho przyjaciółki tajemnica. Niepewność, ciekawość i radość. Zakochując się po raz pierwszy mamy wrażenie, że unosimy się nad ziemią.

Luty to taki czas, kiedy na chwilę przystajemy w naszej miłości. Może dlatego, że nie obchodzimy Walentynek, a może właśnie dlatego, że je obchodzimy. Jedno jest pewne. W tym zimowy miesiącu o miłości myślimy bardziej niż zwykle. Dlatego  chciałybyśmy was zachęcić do wspomnienia waszej pierwszej miłości. Zakochania, zauroczenia. Odkurzenie w pamięci tych wyjątkowych chwil. To z pewnością są piękne historie.

Zapraszamy – włączcie się do naszej akcji „Pierwsza miłość”. Napiszcie do nas opisując swoją pierwszą miłość. My najciekawsze listy nagrodzimy i opublikujemy. Powspominajcie z nami <3

i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
ks. Jan Twardowski


 WEŹ UDZIAŁ W ZABAWIE TUTAJ (klik)


Zobacz także

„Jedyne o czym tak naprawdę marzę, to że jesteś szczęśliwa”. Akcja „List do dziecka”

„Miłość to spotkania, wystarczyło wtedy tylko jedno…”. Akcja „Miłość to spotkania”

„Naucz się mówić kocham – czynami”. Akcja „List do dziecka”