Psychologia Zaburzenia Zdrowie

Gdy traumatyczne wydarzenia zostawiają trwały ślad w psychice. Czym jest i kogo może dotyczyć zespół stresu pourazowego?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
10 stycznia 2022
Zespół stresu pourazowego
Fot. iStock
 

Zespół stresu pourazowego (post-traumatic stress disorder, PTSD) zaliczamy do grupy zaburzeń lękowych. Może on wyniknąć z silnie stresogennej, traumatycznej sytuacji, takiej jak np. pożar, wypadek samochodowy, działania wojenne czy przemoc. Przyczyny u różnych osób mogą być inne, ale w każdym przypadku zespół stresu pourazowego wymaga uwagi i wsparcia osoby nim dotkniętej.

Czym jest zespół stresu pourazowego?

Zespół stresu pourazowego (PTSD) wynika z narażenia na działanie stresora, na który nie można się przygotować i którego nie można samodzielnie przepracować po pewnym czasie. Może to dotyczyć informacji o np. tragicznym wypadku i śmierci bliskiej osoby, jak i dotyczyć obecności przy wypadku z udziałem obcej osoby. Zazwyczaj w trudnej sytuacji przeciętnie wrażliwy człowiek doświadcza ostrej reakcji stresowej (np. niepokój, koszmary), po której w ciągu miesiąca samodzielnie wraca do normy. Gdy jednak coś zaburza powrót do równowagi, pojawia się zespół stresu pourazowego.

Jednym z warunków rozpoznania PTSD jest doświadczenie uczucia silnego strachu, przerażenia, czy też bezsilności w momencie zagrożenia. W efekcie następuje sytuacja, w której nie można przepracować traumatycznego wspomnienia, które mocno obciąża psychikę. Taka sytuacja może pociągnąć za sobą poważne konsekwencje, powodując trudności w funkcjonowaniu danej osoby w sferze społecznej, zawodowej lub innych sferach życia.

Fot. iStock

Rozpoznanie PTSD wg. klasyfikacji ICD-10 następuje, gdy kryteria objawowe zostały spełnione w ciągu sześciu miesięcy od zdarzenia powodującego uraz.

Zgodnie z klasyfikacją ICD-10 wyróżnia się PTSD:

  • ostre — trwa krócej niż trzy miesiące;
  • przewlekłe — objawy zaburzenia trwają trzy miesiące lub dłużej;
  • z początkiem opóźnionym —  w przypadku gdy objawy pojawiają się co najmniej sześć miesięcy po traumatycznym przeżyciu.

Co może wywołać PTSD?

Zespół stresu pourazowego może rozwinąć się w efekcie różnych, trudnych do udźwignięcia wydarzeń. Przyczyn może być wiele:

  • śmierć bliskiej osoby;
  • obserwowanie śmierci innej osoby lub zadawania jej krzywdy;
  • gwałt i molestowanie seksualne;
  • przemoc fizyczna lub psychiczna;
  • uczestnictwo w katastrofie;
  • doświadczenie lub obserwowanie aktu terrorystycznego, działań wojennych;
  • uczestnictwo w wypadku komunikacyjnym, i in.

Kogo może dotyczyć zespół stresu pourazowego?

Zespół stresu pourazowego może rozwinąć się na skutek różnych wydarzeń i nie tu ma określonej reguły, kto jest narażony na jego wystąpienie mniej lub bardziej. Granica odporności na trudne sytuacje jest inna dla każdego. Czynniki, które mogą wywoływać PTSD, u jednej osoby mogą spowodować traumę, a u innej tylko przykre wspomnienie. Z tego powodu ryzyko wystąpienia zespołu stresu pourazowego nie dla każdego jest takie samo. Zaburzenie to może wystąpić również u osób, które były wcześniej przygotowywane na trudne sytuacje, np. policjantów, strażaków, lekarzy, żołnierzy.

Fot. iStock

Zespół stresu pourazowego — objawy 

Zespół stresu pourazowego powoduje objawy, które mogą być inne, w zależności od indywidualnego przypadku. U wielu osób obciążonych PTSD wspomnienia feralnego wydarzenia stale powracają, nie sposób jest wyrzucić ich z pamięci. Powracają w snach, w chwilowych przebłyskach, zmuszając do ponownego ich przeżywania. Osoba dotknięta zespołem stresu pourazowego czuje się tak, jakby po raz kolejny uczestniczyła w zdarzeniu. U innych z kolei mogą pojawić się braki w pamięci związane z traumą.

Zespół stresu pourazowego powoduje także chęć trzymania się z daleka od tego, co kojarzy się z bolesnym wydarzeniem. Osoby dotknięte PTSD starają się unikać miejsc, osób, czy też przedmiotów związanych z nim. Konfrontacja z powyższym powoduje silny lęk.

Przeciągający się zespół stresu pourazowego może powodować objawy utrudniające normalne funkcjonowanie. Osoby, które przeżyły traumę mogą rezygnować z dotychczasowych aktywności, czuć się nierozumiani i wyobcowani. Pacjenci z utrwalonym PTSD żyją w poczuciu zagrożenia, są ciągle czujni. Mogą się izolować od otoczenia, reagować niewspółmiernie do sytuacji. Pojawiają się u nich ataki paniki, napady lęku, wybuchy złości. Przestają w wielu przypadkach odczuwać przyjemność, mogą pojawiać się u nich również zachowania autodestrukcyjne, myśli samobójcze.

Fot. iStock

Objawy fizyczne zespołu stresu pourazowego

Także ciało może wysyłać symptomy towarzyszące PTSD. Mogą pojawić się bóle głowy, kołatanie serca, przyspieszenie oddechu, uczucie ściskania w żołądku. Pojawiają się problemy ze snem, a często i bezsenność.

Nie ma tu jednej reguły, stąd ile osób dotkniętych PTSD, tyle możliwych reakcji.

Leczenie PTSD

W przypadku podejrzenia zespołu stresu pourazowego warto skonsultować objawy z lekarzem psychiatrą lub psychoterapeutą. Wśród skutecznych metod leczenia PTSD uznaje się psychoterapię poznawczo-behawioralną. W przypadku jej zastosowania objawy zaburzenia ustępują u około 70% pacjentów. Najczęściej psychoterapia trwa trzy miesiące, ale gdy istnieje taka konieczność, może trwać dłużej. Wspomagająco stosuje się także leczenie farmakologiczne, jako postępowanie uzupełniające i często w przypadku łagodzenia towarzyszących PTSD objawów.


źródło:  www.mp.pl, www.centrumdobrejterapii.pl 

Psychologia Zaburzenia Zdrowie

9 ważnych różnic między związkiem zdrowym, a toksycznym

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
10 stycznia 2022
związek toksyczny
Fot. istock/Mixmike
 

Jak odróżnić związek niszczący od wspierającego? Większość z nas to po prostu czuje. Choć uwielbiamy oszukiwać siebie, to „czucie” jest fundamentalne. Chyba, że w relacji jesteśmy długo, zatracamy zdolność analizowania, bardzo nam zależy albo nie znamy dobrych związków. Dlatego poniżej przedstawiamy krótką ściągawkę.

Akceptacja, a nie próba zmiany partnera

Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nigdy nie myślał o tym, żeby partner się choć ciut zmienił. Kto nie wytrzymał i nie rzucił pod nosem: „Można to zrobić lepiej” albo: „Dlaczego ty zawsze?”. To jest dość naturalne, choć pewnie nie najlepsze. Wynika z wielu powodów: zaczynamy żyć z obcą osobą, która ma czasem irytujące nas nawyki, może coś rzeczywiście potrafimy lepiej. Albo w naszej rodzinie robiono coś inaczej.  I najważniejsze, w sumie od dziecka ktoś nas pouczał. W szkole, w domu, to niemal instynktowny sposób komunikacji. Tyle że dorośli ludzie wiedzą, że próby zmiany partnera nie są w porządku, więcej rzeczy akceptują.

Są natomiast relacje, które opierają się na „naprawianiu” drugiej strony. Kilka dni temu przeczytałam na jednej z grup psychologicznych wyznanie dziewczyny przed ślubem. Narzeczony… zabrania jej jeść, bo chce, żeby była szczuplejsza. Przykłady można mnożyć. On chce, żeby ona robiła karierę, siedziała w domu, żeby inaczej się ubierała, zachowywała, mówiła, robiła. Ona chce, żeby on nie był domatorem tylko z nią wychodził, więcej zarabiał, był ambitniejszy… Nie. Jeśli czujemy, że druga osoba chce nas zmienić, do tego robi to obcesowo, często przy innych– to nie dowód, że z nami coś nie tak, natomiast na pewno dowód, że wybranek zachowuje się toksycznie.

Nadmierne idealizowanie, a realne spojrzenie

Idealizowanie, wielbienie to druga strona medalu. Do pewnego stopnia wszyscy jakoś to robimy, ale jeśli spotykamy kogoś, kto tylko do nas wzdycha i robi to teatralnie, uwielbia, szaleje– najczęściej warto wziąć zimny prysznic, a nie sądzić, że jest się takim ideałem. Idealizują, na początku, rzeczywiście osoby narcystyczne. One też z czasem … detronizują, żeby znaleźć kolejny „idealny” obiekt.

Dialog, a nie walka lub milczenie

fot. gilaxia/iStock

W zdrowym związku jest miejsce na dialog. Inaczej, dialog to podstawa komunikacji w relacji. Związek jest toksyczny, gdy nie rozumiemy i nie słuchamy się nawzajem, gdy nie jesteśmy  w stanie normalnie wymieniać się argumentami, w końcu, gdy druga osoba każe nas milczeniem. Każdy z nas na pewno zna takie zachowania. Boimy się coś powiedzieć, bo ktoś się „obrazi”, zniknie z pola widzenia i jeszcze będzie czekał, aż go przeprosimy. Nie! Można powiedzieć: teraz wychodzę na spacer, proszę, porozmawiajmy jutro, jak emocje opadną. Ale jeśli ktoś notorycznie wycofuje się z dialogu, nie chce go– to już jest toksyczne.

Szacunek, a nie dominacja

W dobrych relacjach ludzie się nie obrażają nawzajem. Nie wyzywają się, nie wylewają na siebie brudów. Jeśli nasz partner mówi do nas po chamsku, jest agresywny albo traktuje nas lekceważąco, czerwona flaga powinna łopotać, jak szalona. Jeśli próbuje nas sobie podporządkować również.

Wolność, a nie kontrola

To zadziwiające, jak niektórzy mylą kontrolę z miłością. Jest zazdrosny, znaczy, że kocha. Zabrania nam nosić krótkie sukienki i dekolty, kocha. Sprawdza telefon, kocha. Robi inne rzeczy naruszające wolność, kocha. Ale takie zachowania nie mają nic wspólnego z prawdziwym uczuciem, to raczej dowód bezradności, kompleksów, problemów, nadmiernej potrzeby kontroli. W dobrych związkach każdy ma osobistą przestrzeń, a przynajmniej ma prawo ją mieć. Czy to są samotne wyjazdy, spotkania z innymi ludźmi, czy choćby prawo do samostanowienia. Nikt nie ma prawa nas tego pozbawiać. A słyszymy różne historie, żona zabrania wychodzić mężowi z kolegami (dlaczego? jakim właściwie prawem?) albo on sprawdza jej telefon, zakłada podsłuch, czy montuje GPS. To jest toksyczne. I jakby co, nie chroni przed zdradą. Znam faceta, którego żona kontroluje we wszystkim, rozlicza go niemal z każdej minuty, cóż, on i tak znajduje sposób, żeby spotkać się z kochanką. Rzadko, bo rzadko, ale…

Troska, a nie egoizm

fot. YakobchukOlena/iStock

Większość ludzi w stałych związkach wie, że dość trudną lekcją jest uspokojenie swojego ego. Tego, który musi mieć zawsze rację, mieć spełnione wszystko swoje potrzeby. Naturalne jest też chyba to, że ewoluujemy i zaczynamy rozumieć, czym jest kompromis. W niezdrowych związkach zawsze wygrywa ego– to nieustanna rozgrywka, siłowanie się czyje ego zostanie akurat zaspokojone. Tymczasem w zdrowej relacji ludzie wyzbywają się nadmiernego egoizmu. Zależy im, żeby druga osoba czuła się dobrze, troszczą się o nią.

Pomaganie w realizacji planów, a nie podcinanie skrzydeł

Marzysz o zmianie pracy, a on ci mówi, że to bez sensu, nie nadajesz się? Nie możesz założyć własnej firmy, nie dasz rady? Chcesz iść na kolejne studia, kurs on przewraca oczami i mówi, że chyba na głowę upadłaś? Albo puka się w czoło? Innym mówi, że masz fanaberie? Tak zachowują się ludzie w toksycznych związkach.  Gdy ludzie są sobie naprawdę bliscy, wspierają się i pomagają sobie nawzajem w realizacji planów.

Dawanie sobie nawzajem energii, a nie używanie się

I dotyczy to obu stron, choć często „używanie” przypisuje się mężczyznom. Bo ona sprząta, gotuje, zajmuje się dziećmi, pracuje, a on uważa, że mu się to należy. Zapominamy, że używać się możemy w różny sposób. Jeśli non stop ciągniemy kogoś za uszy, ale nie dostajemy nic w zamian– to używanie. Jeśli tylko my się do kogoś dostosowujemy– dajemy się używać. I tak dalej. Jednym z objawów tego, że jesteśmy nadużywani w związku, jest zmęczenie, wyczerpanie i złość.

Dobry, fajny seks za obopólną zgodą, a nie pogrywanie, czy nadużywanie

I dotyczy to dwóch stron. W toksycznych związkach ludzie sobą manipuluję, seksu używają jako narzędzia, złoszczą się i wściekają, gdy ktoś nie spełnia ich erotycznych oczekiwań. Toksyczne jest, jeśli musimy się z kimś kochać, choć tego nie chcemy, ale robimy to z lęku, że się obrazi. Albo, na przykład, uprawiamy seks, bo zależy nam na czymś innym i chcemy rozmiękczyć drugą stronę.

8 toksycznych zagrywek w związkach. Najgorzej, że tę walkę uważamy za normalną…

 


Psychologia Zaburzenia Zdrowie

Ocet malinowy na trawienie i wzmocnienie organizmu. Jak przygotować domowy ocet z malin?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
10 stycznia 2022
Ocet malinowy
Fot. iStock

Ocet malinowy to produkt wykorzystywany podczas przyrządzania potraw, jak i do pielęgnacji urody. Na jego rosnącą popularność wpływa nie tylko smak, ale i właściwości, które służą zdrowiu. Najlepiej jest przygotować ocet malinowy samodzielnie, ponieważ przepis na niego jest prosty, wymaga jedynie odrobiny zaangażowania i nieco więcej cierpliwości. Warto choć raz spróbować tej sztuki, to naprawdę nie jest trudne.

Najczęściej mówi się o occie jabłkowym, jako o alternatywie dla zwykłego octu, który tradycyjnie stosujemy w kuchni. Jest on zdecydowanie zdrowszy i bez kłopotu można przygotować go w domu. Wystarczy odpowiednia dawka cierpliwości i wiedzy, by samodzielnie przygotować owocowy ocet. Co ważne, ocet można przygotować nie tylko z jabłek, ale także z wielu innych owoców czy ziół. Jednym z owocowych octów stosowanych w kuchni to ocet malinowy, który cieszy się coraz większym zainteresowaniem.

Maliny — małe owoce o wielkim działaniu dla zdrowia

Warto jeść świeże maliny w sezonie i sięgać po przetwory z nich przygotowane, ponieważ te owoce to prawdziwa skarbnica witamin i minerałów. W malinach znajdują się witaminy z grupy B, witaminy C i E. Są źródłem składników mineralnych takich jak: wapń, magnez, żelazo, potas. Dodatkowo w ich składzie obecne są kwasy organiczne, pektyny, garbniki i flawonoidy. Dzięki flawonoidom maliny chronią komórki organizmu przed wpływem wolnych rodników, które je uszkadzają. Z tego powodu jedzenie malin jest polecane w diecie antynowotworowej oraz dla zahamowania przedwczesnych procesów starzenia się organizmu.

Fot. iStock

Co ciekawe, te małe owoce zawierają naturalny kwas salicylowy i benzoesowy, więc działają jak aspiryna: przeciwzapalnie, zwalczają bakterie i działają przeciwgorączkowo. Maliny są chwalone również za  wysoką zawartość błonnika, bo aż 6,7 g/100 g malin, więc pozytywnie wpływają na poprawę trawienia i stanowią doskonałą przekąskę podczas diety.

Jest jeszcze jedna zaleta malin, o której warto wspomnieć. W 100 g malin znajduje się zaledwie 33 kcal, a ich indeks glikemiczny jest równy 25, więc jest niski, przez co polecane są osobom cierpiącym na cukrzycę.

Ocet malinowy — zalety 

Ocet malinowy to naturalny specyfik stosowany w różnych zdrowotnych celach. Podobnie jak owoce, z których jest przygotowywany, zawiera wartościowe dla zdrowia substancje. Ocet ten jest dobrym źródłem polifenoli, które wykazują wysokie właściwości antyoksydacyjne. Ponadto pobudza produkcję enzymów, przyspieszając proces trawienia, oraz nasila uczucie sytości po posiłku. Obniża poziom cukru we krwi, zwiększając wrażliwość komórek na insulinę. Hamuje wchłanianie tłuszczów z posiłku, a tym samym zmniejsza ryzyko rozwoju miażdżycy i innych chorób układu sercowo-naczyniowego. Działa przeciwzapalnie, antybakteryjnie i przeciwwirusowo. Ze względu na działanie ocet malinowy to świetny zamiennik zwykłego octu i warto na stałe wprowadzić go do kuchni.

Fot. iStock/Ocet malinowy

Jak stosować ocet malinowy?

Ocet malinowy można stosować do przygotowania dressingów sałatkowych, marynat, zakwaszania zup. Podobnie jak ocet jabłkowy, ocet z malin można pić po rozcieńczeniu 2 łyżek octu w szklance wody. Taką miksturę należy pić na czczo i przed posiłkami. Nie wolno pić nierozcieńczonego octu, ponieważ może podrażnić przełyk i żołądek, a spożywany regularnie, osłabiać szkliwo zębów.

Można go zastosować jako bazę toniku do twarzy i płukanki do włosów. Domowe kosmetyki z naturalnym octem malinowym odświeżają i odżywiają skórę, pozytywnie wpływają na regenerację naskórka.

Ocet malinowy — przepis

Maliny to doskonała baza do przygotowania domowego octu. Ocet malinowy ma wiele zalet i dlatego warto włączyć go jako dodatek dla zdrowej diety.

Ocet malinowy powstaje dzięki tym samym procesom, które umożliwiają wytworzenie octu jabłkowego. Najpierw dochodzi do intensywnej fermentacji alkoholowej, następnie spokojniejszej, octowej, do której potrzebne są bakterie z rodziny Acetobacter.

Składniki na ocet jabłkowy:

  • ładne, świeże maliny (powinny wypełnić słoik do połowy)
  • przegotowana woda
  • cukier biały lub miód naturalny (na litr wody 4 łyżki stołowe)

Przygotowanie: 

Maliny (najlepiej z własnego sadu lub ekologiczne) poprzebieraj, usuń szypułki, wrzuć do wyparzonego słoja (najlepiej z szeroką szyjką). Zalej je przegotowaną, mocno przestudzoną (ale nie zimną) wodą z rozpuszczonym cukrem lub miodem. Woda nie powinna sięgać wyżej niż do 3/4 wysokości słoika, ponieważ podczas fermentacji jego zawartość może wykipieć. Górę słoika zabezpiecz kilkukrotnie złożoną gazą i przymocują ją gumką recepturką, aby uniemożliwić zabrudzenie nastawu lub wchodzenie do niego np. muszek owocówek, które mogą składać w nim jajeczka. Tak przygotowany słoik odstaw w spokojne i ciepłe miejsce.

Pamiętaj, by pracujący intensywnie nastaw raz dziennie zamieszać wyparzoną drewnianą łyżką, by nie spleśniał. Gdy po kilku dniach nastaw przestanie buzować i piana zniknie, zmieni się też zapach na bardziej octowy, można dać mu spokój. Zazwyczaj po około 4-6 tygodniach od nastawienia octu malinowego nadaje się on już do wykorzystania w kuchni, więc można go przecedzić i rozlać do wyparzonych, zamykanych szklanych butelek.

Fot. iStock/Ocet malinowy

Obserwując proces wytwarzania się octu często można zaobserwować tworzenie się w późniejszym etapie tzw. matki octowej, czyli śliskiej, galaretowatej powierzchni, takiego „korka” widocznego na górze octu. Nie jest to objaw zepsucia, natomiast stanowi to zbiór bakterii kwasu octowego, co świadczy o tym, że proces przebiega prawidłowo. Matka octowa może, ale nie musi się wytworzyć podczas produkcji octu. Taka „matka” dodana do nowego nastawu octu przyspieszy fermentację i zmniejszy ryzyko rozwinięcia się szkodliwych bakterii, które popsują dojrzewający ocet. Osad oraz mętność octu owocowego są dla niego naturalne.

Natomiast gdy na occie nie pojawi się podbarwiony od malin „korek”, a kolorowy (szary, czarny, zielony) kożuszek, taki ocet się popsuł i nie da się go uratować. Nastaw należy wylać, umyć i wyparzyć porządnie słój i powtórzyć powyższą procedurę raz jeszcze. Kolejnym razem na pewno się uda.


źródło:  dietetycy.org.pl 


Zobacz także

Chcesz osiągnąć cel? Najważniejsze słowo: organizacja

Dlaczego zdradzamy

Dlaczego zdradzamy? Nauka potwierdza, że to typowo ludzkie zachowanie

Orzechy włoskie - właściwości dla zdrowia i przeciwwskazania

Orzechy włoskie – jakie mają właściwości dla zdrowia i czy każdy może po nie sięgać?