Choroby Zaburzenia Zdrowie

Częste bóle w klatce piersiowej, duszności i kołatanie serca w sytuacjach stresowych? To może być nerwica serca. Co trzeba o niej wiedzieć?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
9 września 2021
Nerwica serca — przyczyny, objawy, leczenie
Fot. iStock
 

Nerwica serca to potoczne określenie dla przykrych dolegliwości ze strony mięśnia sercowego, które najczęściej pojawiają się w sytuacjach stresowych. Osoby skarżące się na to zaburzenie często odczuwają dokuczliwe, charakterystyczne objawy. Warto wiedzieć, czym jest nerwica serca, jakie może mieć przyczyny i w jaki sposób można poradzić sobie z problemem.

Czym jest nerwica serca?

Nerwica serca to potoczne określenie dla pewnych dolegliwości, na które skarży się wiele osób. W fachowym nazewnictwie medycznym nie istnieje taka choroba jak nerwica serca. Nie oznacza to jednak, że pacjenci wymyślają sobie objawy.

Nerwica serca to potoczne określenie zaburzenia lękowe, które skutkują odczuwaniem dolegliwości ze strony serca i układu nerwowego krążenia. Przykre objawy ze strony serca mają podłoże psychiczne, i choć osoba na nie cierpiąca często uważa inaczej — nie zagrażają one życiu. Odczuwanie silnego lęku często łączy się z odczuwaną obawą o własne życie, np. pacjent jest przekonany, że przechodzi w tym momencie zawał i umiera. Ponieważ odczucia są wyraźne, a obawa o zdrowie silna, osoba cierpiąca na nerwicę serca najczęściej szuka przyczyny w swoim ciele, choć badania nie wykazują najczęściej nieprawidłowości. Problem tkwi w psychice.

Nerwica serca — przyczyny, objawy, leczenie

Fot. iStock/Nerwica serca

Nerwica serca — objawy 

Faktycznie w stanach zwiększonej podatności na stres i z przemęczenia pojawiają się dolegliwości, które budzą niepokój. Najczęściej należą do nich:

  • bóle w klatce piersiowej — najczęściej odczuwane w lewej połowie klatki piersiowej, kłujące, z towarzyszącym im uczuciem ucisku w klatce piersiowej. Bóle te mogą przybierać na sile podczas oddychania;
  • duszność, której często towarzyszą zawroty głowy;
  • zaburzenia rytmu serca — określane jako odczuwanie czasowo nierównej pracy, np. kołatanie serca;
  • osłabienie — zdarza się także, że osoby cierpiące na nerwicę serca, po uspokojeniu się przykrych objawów odczuwają ogromne zmęczenie, dekoncentrację i potrzebę snu;
  • rzadziej pojawiają się uderzenia gorąca czy nadmierna potliwość dłoni lub pach.

Cechą nerwicy serca jest brak objawów typowych dla niewydolności serca. Dolegliwości spowodowane zaburzeniami stanu psychicznego, w których pojawiające się objawy ze strony serca, nie są w rzeczywistości chorobami dotyczącymi tego narządu. „Nerwice” spowodowane przewlekłym stresem mogą dotyczyć także żołądka (nerwica żołądka) lub jelit (nerwica jelit), choć lekarze odżegnują się od tych określeń.

Nerwica serca — czy konieczna jest wizyta u lekarza?

Nerwica serca nie jest stanem zagrażającym życiu, dlatego przy każdej sytuacji, w której pojawiają się charakterystyczne dla tego stanu dolegliwości, nie ma potrzeby udawać się do lekarza. Ponieważ jednak niepokojące objawy będące efektem stresu i przemęczenia oraz np. objawy zapalenia mięśnia sercowego mogą być podobne, konieczna jest kontrolna wizyta u lekarza, który określi przyczynę i, jeśli trzeba, skieruje na odpowiednie badania lub zaleci wizytę u kardiologa.

Nerwica serca — przyczyny, objawy, leczenie

Fot. iStock/Nerwica serca

Leczenie nerwicy serca

Aby zapobiegać atakom, należy zmienić przede wszystkim tryb życia. Choć nie jest to łatwe, należy unikać sytuacji stresowych, które wywołują przykre objawy nerwicy serca. Warto także nauczyć się technik relaksacyjnych, które pozwolą szybko odzyskać zachwianą równowagę emocjonalną. Warto zwiększyć ilość odpoczynku, a szczególnie postawić na odpoczynek na świeżym powietrzu, np. spacer po łące czy w lesie. Można wybrać dla siebie aktywność fizyczną, która spożytkuje energię i stanie się źródłem endorfin, które poprawiają samopoczucie. Równie istotna jest troska o odpowiednio długi i regenerujący sen.

W poważniejszych przypadkach, gdy inne metody nie przyniosły poprawy, można zastosować leki na uspokojenie. Bez recepty można zastosować tabletki czy herbatki ziołowe, na bazie melisy, waleriany, czy lawendy.

Jeśli pacjent poddał się badaniom, które nie wykazały przyczyny dokuczliwych objawów, warto rozważyć skorzystanie z pomocy terapeuty lub psychologa. Rozmowa o sytuacjach wywołujących ataki nerwicy może okazać się kluczem do zrozumienia sytuacji i zapobiegania jej występowaniu w przyszłości.


źródło:  www.mp.pl, www.poradnikzdrowie.pl 

Choroby Zaburzenia Zdrowie

Wierzyłaś, że płyn micelarny jest ultradelikatny? Albo że dobry balsam to ten, który nie pozostawia białej warstewki na skórze? O naiwna kobieto, poznaj największe ściemy kosmetyczne!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
9 września 2021
fot. Guzaliia Filimonova/iStock
 

9 września obchodzimy Międzynarodowy Dzień Urody. Z tej okazji postanowiliśmy rozprawić się z największymi mitami kosmetycznymi i pielęgnacyjnymi. O pomoc poprosiłyśmy Annę Bukowską, która jest chemiczką i kosmetolożką oraz współtwórczynią marki naturalnych kosmetyków Uzdrovisco.

Błąd! Spryskujemy twarze hydrolatem i wierzymy, że ten kosmetyk wchłania się, nawilża i działa cuda

Hydrolat składa się głównie z wody, a pamiętajmy, że woda nie nawilża! Kiedy spryskamy nią skórę, ona po chwili z niej odparowuje i… znika. Natomiast hydrolat owszem ma w sobie dodatki składników pochodzących z roślin, które mogą mieć delikatnie łagodzące i odświeżające działanie. Jeśli ktoś liczy jednak na silne efekty odmładzające czy nawilżające, to muszę zmartwić – nie jest to produkt silnie aktywny. Moim zdaniem lepiej sięgnąć po „napary kosmetyczne”, które otrzymujemy po zalaniu świeżych ziół wrzątkiem. One mają udokumentowane działanie nawet lecznicze! Dodatkowo można „sterować” stężeniem naparu, czego w hydrolacie nie osiągniemy. Badania mówią, że w przypadku zwykłej herbaty aż 50% składników aktywnych (tych rozpuszczalnych w wodzie) przechodzi do takiego naparu. To naprawdę dużo i znacznie więcej niż w hydrolacie, który tak naprawdę jest jedynie pachnącym produktem ubocznym pozostałym po procesie produkcji naturalnych olejków.

Błąd! Stosujemy wymiennie tonik z płynem micelarnym. Zwilżamy wacik i myjemy nim twarz z kurzu, makijażu i tyle. Idziemy spać

Płyn micelarny nie jest tonikiem, to produkt o zupełnie innej funkcji — oczyszczającej, a nie regulującej pH. On zawiera micele, czyli struktury zbudowane z cząsteczek, które mają zdolność „związać” tłuszcz oraz zanieczyszczenia i usunąć je z powierzchni skóry. Kobiety często popełniają taki błąd, że nie zmywają z twarzy za pomocą wody płynu micelarnego. Jeśli tego nie robią, to micele pozostają „niespłukane” na skórze i mogą ją podrażnić. Porównałabym to do mycia talerza za pomocą detergentu. Taki talerz też trzeba przecież opłukać, by nie pozostał na nim detergent. Jeszcze jedna ważna rzecz – płyny micelarne nie tonizują, czyli nie przywracają naturalnego pH skóry. To jest zadanie toniku, którego działanie pielęgnacyjne obecnie jest znacznie szersze niż tylko ta podstawowa jego funkcja.

Błąd! Coraz częściej słyszymy, że mydła do twarzy już nie podwyższają pH skóry i dlatego nie trzeba jej tonizować

Wszystko zależy od tego, jakim produktem myjemy twarz. Pamiętajmy, że każdy kosmetyk myjący (czy jest płynem micelarnym, czy mydłem) trochę jednak podwyższa nam naturalne pH skóry. Dziś te najlepsze kosmetyki myjące do twarzy faktycznie zostały pod tym względem udoskonalone i podwyższają pH niewiele. Za fizjologiczne przyjmuje się – 4,5 do 6 pH. Dlatego jeśli twoje mydło pozostawia skórę na poziomie 6 pH, to teoretycznie nie musisz jej już tonizować. Pamiętaj jednak, że odpowiednie pH przywraca skórę do naturalnego stanu, dzięki czemu ona sama potrafi bronić przed niekorzystnymi czynnikami. Dlatego ja prywatnie uważam tonik za must-have prawidłowej pielęgnacji.

Mit! Nie lubimy balsamów naturalnych, bo na udach pozostawiają białą warstewkę. Nie mamy czasu poczekać, więc kupujemy balsamy, które szybko się wchłaniają

To, co potocznie nazywamy „wchłanianiem”, oznacza tylko tyle, że kosmetyk szybko staje się niewidoczny na skórze dla ludzkiego oka. To oczywiście niewiele ma wspólnego z tym, czy składniki aktywne faktycznie miały szansę wniknąć w głąb. Dziś można stworzyć taki produkt, który szybko staje się niewidoczny – bo istnieją np. specyficzne składniki jak np. silikony. One nie mają właściwości kosmetycznych, czyli nie nawilżają nie odżywiają, tylko poprawiają nasze doznania sensoryczne. Natomiast kosmetyki naturalne takich sztucznych „polepszaczy” nie zawierają, bo uważają je za niepotrzebne wypełniacze. Dlatego na skórze po użyciu balsamu naturalnego dłużej widzimy białą warstwę.

Mit! Kupujemy dermokosmetyki, bo wierzymy, że są lepsze i mogą leczyć skórę

Każdy kosmetyk niezależnie, czy będzie nazywany NUTRIkosmetykiem; MEDIkosmetykiem, czy DERMOkosmetykiem przed wprowadzeniem na rynek ma postawione takie same wymagania. Nie ma czegoś takiego jak odrębne wyższe wymagania wobec demrokosmetyków. Najogólniej mówiąc, wprowadzając na rynek jakąś formułę, możemy ją dziś nazywać na trzysta różnych sposobów. Zazwyczaj jednak uczciwy producent, który deklaruje, że sprzedaje dermokosmetyk, przygotował go z większą troską, przebadał np. na skórach wrażliwych itp. Druga sprawa jest taka, że żaden kosmetyk na świecie – leczyć nie może, nie powinien i nie wolno producentom tego deklarować! Kosmetyk prawnie jest zaliczany do takich preparatów, które upiększają, czyli poprawiają wygląd. Ale nie leczą i nie mogą przedostawać się do krwi. Nie mogą dawać efektów, jakie daje lek.

Mit! Regularnie stosowane kosmetyki przestają być skuteczne, bo skóra się do nich przyzwyczaja. Dlatego trzeba często zmieniać kremy do twarzy i balsamy

Głównym obszarem działania kosmetyku jest naskórek, a on odnawia się co 28 dni. Skóra nie może więc przyzwyczaić się do kremu, bo cały czas powstają w niej nowe komórki. Natomiast te stare, które cokolwiek “pamiętają”, złuszczają się. Jednak faktycznie czasem dochodzi do uwrażliwienia się skóry, czyli może się pojawić reakcja alergiczna na jakiś składnik, który wcześniej nas nie uczulał. Co ciekawe – im częściej zmieniamy kosmetyki, tym paradoksalnie bardziej narażamy się na działania niepożądane, bo wprowadzamy więcej nowych substancji do naszej pielęgnacji.

Błąd! Niektórzy używają tylko naturalnych „kosmetyków”, które znajdują w swojej kuchni i które mogą zjeść. Dlatego stosują głównie oleje

Dziś w kosmetykach naturalnych faktycznie często stosuje się surowce, które są naturalne i można znaleźć je w kuchni. Trzeba jednak pamiętać, że one są przygotowane zgodnie z wymogami ustawy kosmetycznej i spełniają dużo wyższe wymagania pod względem bezpieczeństwa niż zwykłe masła i oleje przeznaczone do użytku spożywczego. Pamiętajmy też, że jeśli non stop olejujemy, nie dając skórze przerwy czy oddechu – to możemy wysuszyć cerę. Kłopot ten mają masażyści, którzy masują swoich klientów dłońmi natłuszczonymi olejami. Ponieważ robią to permanentnie, mają przesuszone ręce, bo naruszona w ich przypadku zostaje bariera hydrolipidowa skóry. Jak do tego dochodzi? Tłuszcz z kosmetyku łączy się z tłuszczem z warstwy rogowej naskórka i później, kiedy masażysta myje swoje dłonie, to razem z tłuszczem nałożonym, wymywa też tłuszcz naturalny z naskórka. Oczywiście można stosować olejki! Proponuję jednak raz na jakiś czas smarować je pod krem albo dodawać kilka kropli do kremu lub też stosować naprzemiennie – wieczorem olejek, a rano krem. Ważne, by robić przerwy i nie wykonywać olejowania non stop.

Mit! Nie ma sensu stosować oddzielnego kremu do twarzy i pod oczy. To bujda, że skóra oczu potrzebuje innego kosmetyku!

Takie myślenie jest podyktowane przeświadczeniem, że skóra wokół oczu jest wrażliwsza, cieńsza i inaczej zbudowana. To zresztą prawda! W związku z tym przez wiele lat producenci często ujmowali z kremów pod oczy składniki aktywne i zapachowe, po to, aby zredukować ryzyko podrażnień. Jednak od jakiegoś czasu ten trend uległ zmianie. Pojawiły się w sklepach takie produkty jak sera pod oczy – które zawierają większe ilości specjalistycznych składników aktywnych dedykowanych właśnie do tego obszaru twarzy. Ich konsystencja nie ma formuły bogatego i ciężkiego kremu. Jest lżejsza, żelowa, półpłynna lub olejkowa, po to, żeby można było jeszcze nałożyć na nią dodatkowo warstwę kremu. To jest trochę tak jak z praniem ubrań. Skórę ciała można porównać do dżinsu, skórę twarzy do bawełny, a skórę wokół oczu do jedwabiu. O każdy materiał dba się trochę inaczej.

Mit! Wierzymy, że balsamy mogą całkowicie zniwelować cellulit

Temat cellulitu jest skomplikowany, ponieważ dotyczy tkanki podskórnej, która jest zbudowana z tkanki tłuszczowej, włókien kolagenowych i naczyń krwionośnych i to jest to miejsce, w którym znajduje się cellulit. Trzeba zdać sobie sprawę, że z punktu widzenia możliwości, jest to jest tak głęboki obszar, że rzadko który surowiec potrafi się tam „przedostać”. Przyjmuje się, że niektóre surowce mogą jednak wywoływać efekt pośredni, czyli mimo że wnikają do płytszych warstw skóry, to poprzez wydzielanie białek informacyjnych, wysyłają sygnały do komórek położonych głębiej, które produkują kolejne białka i przekazują te informacje dalej wgłąb skóry. Jeżeli producent deklaruje dany efekt, to musi mieć to udowodnione. Czy kosmetyki antycellulitowe naprawdę działają? Powiedziałaby tak: kosmetyki te na pewno zmniejszają widoczność cellulitu, ale to jest efekt, który uzyskujemy zarówno masażem, dobrym nawilżeniem oraz poprawą napięcia skóry. Stosowanie produktów antycellulitowych wzmaga naszą dbałość o dany obszar ciała. Natomiast to nigdy moim zdaniem nie jest efekt czysto kosmetyczny.

Anna Bukowska, mgr inż. technologii chemicznej, z ukierunkowaniem na chemię kosmetyczną. Doświadczenie zdobywała pracując jako wykładowca akademicki w Wyższej Szkole Zawodowej Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia w Warszawie, dziennikarka w magazynie URODA oraz w licznych firmach kosmetycznych. Zawsze z pasją podchodząca do pracy, zafascynowana składnikami roślinnymi, ich niezwykle szerokim spektrum działania i możliwościami, jaki dają. Dziś współtwórczyni kosmetyków naturalnych Uzdrovisco.

Choroby Zaburzenia Zdrowie

4 wskazówki, jak pomóc dziecku płynnie przejść przez wrześniowe wyzwania

Redakcja
Redakcja
9 września 2021
fot. ilkercelik/iStock

Powrót do szkoły może być czasem pełnym wyzwań, zarówno dla rodziców, jak i ich pociech. Szczególnie po stresującym okresie pandemii i obowiązywaniu różnych obostrzeń, rozpoczęcie roku szkolnego wydaje się być wyjątkowo wymagającym momentem. Zmiany związane z nowym harmonogramem i rytmem tygodnia czekają całą rodzinę. Przygotowaliśmy kilka wskazówek, jak płynnie przejść przez wrześniowe wyzwania.

#Oh!Szkoło: Pomóżmy dzieciom znów dobrze poczuć się w szkole. Akcja z nagrodami! ❤ 


Początek roku szkolnego można czasem porównać do misji specjalnej, w której bierze udział cała rodzina. Wakacyjna beztroska zmienia się praktycznie z dnia na dzień w sztywny plan lekcji. Z pomocą pedagożki Anny Trawki podpowiadamy, jak przygotować dziecko na pierwsze tygodnie września i co zrobić, by koniec lata przeszedł płynnie w czas nowych obowiązków szkolnych.

1. Stwórz bezpieczną przestrzeń

Jedną z najważniejszych postaw, jakie możemy w sobie pielęgnować, jest pełna wyrozumiałość i przyzwolenie na różnorodne emocje naszego dziecka, związane z powrotem do szkoły. Bądźmy gotowi na złość, ekscytację, strach, a nawet gniew. Warto stworzyć taką przestrzeń, w której cała rodzina będzie czuła się bezpieczna, zarówno w wyrażaniu uczuć, myśli i wątpliwości. – Wszystkie emocje są dobre. Każda z nich jest ważna i informuje nas o tym, jak odbieramy rzeczywistość, czy i kiedy nasze granice są naruszone lub, czy coś wymaga zmiany. Nasze dzieci dokładnie tak samo przeżywają świat, a w gąszczu trudnych uczuć potrzebują dorosłego przewodnika, rodzica, który bezpiecznie przeprowadzi je przez emocjonalną burzę i prawidłowo zinterpretuje różnorodne sygnały, wysyłane przez dziecko – wyjaśnia Anna Trawka, ekspertka szkoły angielskiego Novakid, pedagożka i logopedka.

2. Bądź cierpliwy

Irytacja i zniecierpliwienie skutecznie mogą sprawić, że dziecko się od nas odsunie i straci zaufanie. Choć wymaga to często ogromnego wysiłku, w pierwszych tygodniach szkoły powinniśmy dać naszym pociechom dużo czasu. Pamiętajmy, że niechęć do porannego wstawania, brak apetytu czy powolne ubieranie się mogą być oznaką dużego stresu, który odczuwa dziecko. Przez pierwszy miesiąc warto rozpoczynać dzień wcześniej, aby uniknąć pośpiechu, i na spokojnie zjeść wspólne śniadanie, spakować tornister, pogawędzić. Gdy sytuacja się unormuje, będzie można wrócić do standardowego grafiku dnia.

KLIKNIJ W OBRAZEK I WEŹ UDZIAŁ W KONKURSIE! 

3. Zadbaj o przyjaźnie dziecka

Powrót do szkoły to duża zmiana po czasie pandemii. Może okazać się, że dziecko nie czuje już więzi z koleżankami i kolegami, z którymi dotychczas się przyjaźniło. Warto porozmawiać z naszą pociechą o dynamice znajomości i zachęcić do odnowienia kontaktów lub do nawiązania nowych. – Prawda jest taka, że większość ludzi nie lubi nagłych zmian. To samo dotyczy dzieci, które mogą czuć się niepewnie w środowisku, które wygląda już nieco inaczej, niż zapamiętali. W takim przypadku możemy równolegle rozwijać kontakty towarzyskie z innymi, zaprzyjaźnionymi rodzinami, i zawierać nowe znajomości. Nie ograniczajmy się jedynie do przyjaźni w szkołach. Zachęćmy dziecko do zawierania wartościowych kontaktów na podwórku czy zajęciach pozaszkolnych. Pokażemy tym samym, że grupa rówieśnicza jest ważna, ale można realizować się towarzysko również poza szkołą – radzi Anna Trawka, ekspertka Novakid i pedagożka.

4. Rozwijaj hobby i pasje dziecka

Początek szkoły nie musi oznaczać rezygnacji z różnych wakacyjnych zajęć i hobby. Wręcz przeciwnie – warto zapewnić dziecku płynne przejście z rozmaitych, letnich rozrywek z powrotem do nauki. W dalszym ciągu rozwijane pasje naszej pociechy czy zajęcia edukacyjne połączone z zabawą, stworzą przyjazne środowisko, pełne pozytywnych emocji. Na pewno zniweluje to stres związany z powrotem do szkoły i dostosowywaniem się do sztywnego planu lekcji i systematycznego rytmu zadań domowych. – W czasie pandemii wiele rodzin korzystało z różnorodnej oferty warsztatów i zajęć online. Aby utrzymać poczucie ciągłości nauki, warto zostać przy niektórych. Im mniej zmian na raz, tym lepiej, a nasza pociecha na pewno po całym dniu spędzonym w szkole doceni możliwość wirtualnej zabawy połączonej z nauką w domowym zaciszu – radzi Anna Trawka, ekspertka Novakid i pedagożka.

 


Novakid to internetowa platforma edukacyjna ESL (English as a Second Language – angielski jako drugi język), oferująca dzieciom w wieku 4-12 lat indywidualne lekcje z certyfikowanymi native speakerami. Szkoła Novakid jest zarejestrowana w USA i posiada uczniów na całym świecie. Podstawą edukacji na platformie jest komunikacja i metoda pełnego fizycznego reagowania (tzw. total physical response), polegająca na użyciu gestów i mimiki i odpowiadająca tym samym przyswajaniu języka ojczystego. Proces edukacji jest prowadzony w formie zabawy i wzbogacają go takie rozwiązania, jak: wirtualna rzeczywistość, interakcja i grywalizacja, by jak najbardziej uatrakcyjnić najmłodszym naukę języka.


Zobacz także

Jak stosować leki przeciwbólowe – Aspiryna

Hummus - zalety, przepis na pastę z pomidorami lub papryką

Hummus – dlaczego warto włączyć go do diety? Przepis na hummus paprykowy i z suszonymi pomidorami

Dna moczanowa - objawy skórne, ból, leczenie

Dna moczanowa – objawy, których nie można ignorować