Lifestyle Zdrowie

Najwyższy czas, żeby porządnie się zmęczyć? Oto 8 powodów, dla których warto uprawiać crossfit

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
18 sierpnia 2017
fot. iStock/ PeopleImages
 

Crossfit od kilku lat jest jedną z najpopularniejszych form treningu. Narodził się w Stanach Zjednoczonych i początkowo służył do trenowania kalifornijskiej policji, później straży pożarnej i armii. W skrócie można powiedzieć, że chodzi o maksymalne zmęczenie w krótkim czasie, bowiem jedna sesja treningowa to tylko 20 minut! Pompki, podskoki, przeskoki, podciąganie na drążku, przysiady, dźwiganie ciężarów, brzuszki, bieganie… No dobrze, ale co poza zmęczeniem daje nam crossfit? Całkiem sporo – poznajcie osiem jego zalet!

Poprawia kondycję, siłę i wytrzymałość

W crossficie nie ma miejsca na nudę! Łączy on w sobie trening siłowy z treningiem kardio o wysokiej intensywności. Pracuje całe ciało, a ćwiczenia zwiększają naszą siłę, wytrzymałość, elastyczność i gibkość,  a nasza kondycja jest wyraźnie lepsza.

Jest szybki i skuteczny

Duża intensywność treningu daje szybkie i wyraźne efekty. Podczas ćwiczeń spalamy duże ilości kalorii, a każdy trening to nowe wyzwanie, nie ma tutaj czasu na odpoczynek – działamy bez przerwy. Jeśli jesteśmy zabiegani, wystarczy 20 minut – jedna sesja – by spocić się i porządnie zmęczyć.

Poprawia wydolność tlenową

Pod wpływem treningów crossfit płuca stają się bardziej efektywne w wymianie tlenu, a nasze ciało otrzymuje go więcej – mięśnie, które intensywnie pracują, będą za to wdzięczne! Serce też na tym sporo zyskuje i staje się zdrowsze.

Wzmacnia układ krążenia

Wysoka intensywność to wyzwanie dla naszego serca – pompuje ono krew mocniej i szybciej niż kiedykolwiek! Dzięki wytężonej pracy wzmacnia się, co może zmniejszyć ryzyko chorób układu krążenia.crossfit2

Spala mnóstwo kalorii

Crossfit to jeden z najefektywniejszych sposobów na zredukowanie zbędnej tkanki tłuszczowej – idealny zatem dla tych, którzy marzą o schudnięciu lub chcą utrzymać swoją wagę. Ponadto crossfit pozwala utrzymać w ryzach poziom insuliny we krwi, dzięki czemu nie dopadną nas nagłe ataki głodu, a pokusy nie będą tak silne.

Jest niedrogi

Crossfit bardzo często ćwiczy się w grupach, co wiąże się z mniejszymi kosztami. Nie potrzebuje też dużej ilości sprzętów, bo większość znajdziesz na siłowni (drążki, sztangi, ciężarki) – wystarczy wygodny strój sportowy. A jeśli chcesz ćwiczyć w domu, to masz do dyspozycji ciężar własnego ciała – nawet bez sprzętu można ułożyć sesję treningową, która da ci niezły wycisk.

Poprawia samopoczucie i humor

W czasie treningu i po jego zakończeniu nasz mózg wydziela hormony szczęścia (czyli endorfiny), które poprawiają nasze samopoczucie – choć zmęczeni, jesteśmy przeszczęśliwi. Dzięki temu mamy lepszy humor, więcej energii w ciągu dnia, a także zdrowszy i spokojniejszy sen.

Wzmacnia charakter

Każdy trening to wyzwanie, która zmusza nas do wytężonej pracy i pokonywania tego, co wydaje nam się niemożliwe. Nieustannie pracujemy nad tym, by wykonywać ćwiczenia lepiej, szybciej, z większą siłą. Rywalizujemy tez często z innymi członkami grupy, co ma niebagatelny wpływ na motywację. Nie ma mowy o poddawaniu się, trzeba walczyć – przede wszystkim z samym sobą.

Uwaga!

Crossfit nie jest dla każdego! Powinny zrezygnować z niego osoby po zabiegach, operacjach, wypadkach czy kontuzjach, z rozpoznaną osteoporozą, niewydolnością układu krążenia i układu oddechowego, chorobami serca, nadciśnieniem lub innymi dolegliwościami, które uniemożliwiają ćwiczenia i wpływają na osłabienie organizmu. To bardzo intensywny i wymagający trening, w którym łatwo o kontuzję.

Wolicie inne formy treningu? Może pływanie, rower albo joga? Możliwości jest całkiem sporo, na pewno wybierzecie coś dla siebie 🙂

Na podstawie: www.sfd.pl  www.wformie24.poradnikzdrowie.pl

Zapisz


Lifestyle Zdrowie

3 wspaniałe korzyści płynące z rozstania. Odszedł? Dobrze dla ciebie, psycholodzy już to wiedzą

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
18 sierpnia 2017
Fot. iStock/PaolaV1
 

Nie ma co się oszukiwać, na początku może być trudno. Trudno powstrzymać łzy i złość, a negatywne emocje zalewają cię falami i sprawiają, że rozpamiętujesz w nieskończoność, co on powiedział lub czego nie powiedział, to, co zrobił lub czego nie zrobił. A najbardziej boli, że już nie kocha. Stop! Takie rozstanie to błogosławieństwo. Chcesz się przekonać?

Psychologia ma na to twarde dowody:

1. Odzyskasz emocjonalną równowagę

Dla naszego zdrowia psychicznego nie ma nic gorszego niż ciągłe wahania i życie w niepewności, czy ciągłym stresie powodowanym zachowaniem najbliższej osoby. Oczywiście, rozstanie jest bolesne, ale ten ból mija. Codzienność w złym związku to natomiast cichy zabójca w „białych rękawiczkach”, który może doprowadzić do poważnych chorób.

Jeśli boisz się cierpienia po rozstaniu, naukowcy mają dla ciebie dobrą informację: nasze „psychologiczne systemy odpornościowe” są w stanie skutecznie zwalczyć nasze negatywne uczucia i niepokój związane z tym przykrym wydarzeniem.

2. Zaczniesz się rozwijać

Doświadczenie miłosnego zawodu może pobudzić chęć rozwoju osobistego. Naukowcy sugerują, że stres związany z rozstaniem prowadzi do takich właśnie efektów, a to z kolei zaowocuje lepszymi związkami w przyszłości. Uczestnicy badań przeprowadzonych przez psychologów (ci, którzy zostali porzuceni) wykazywali się większą pewnością siebie (!), lepszymi umiejętnościami w zakresie relacji i większą pewnością co do cech, które im nie odpowiadają w potencjalnym partnerze. Mówili też o silniejszych relacjach z rodziną i przyjaciółmi. Zwłaszcza kobiety zauważyły, że były partner był dla nich sporym „ograniczeniem” na polu rozwoju osobistego oraz interakcji z innymi, bliskimi osobami.

3. Będziesz szczęśliwa w innym związku lub w samotności

Choć, co naturalne, obawiasz się życia w pojedynkę, szybko okaże się, że otwiera ono przed tobą mnóstwo niedostępnych dotąd możliwości. Nie musisz „być z kimś”, żeby osiągnąć poczucie spełnienia. Doświadczenie zdobyte w ostatnim związku pozwoli ci lepiej oceniać ludzi i sprawniej poruszać się w sferze własnych oczekiwań co do relacji z innymi. Kluczem do szybszego odzyskania równowagi i radości po rozstaniu jest pomoc twojego otoczenia: wspierająca obecność przyjaciół i członków rodziny.

Nie taki wilk straszny, a nawet… całkiem sympatyczny 😉


Na podstawie: psychologytoday.com


Lifestyle Zdrowie

Shirley jest jednak pełna nadziei, uczy jak żyć. A ty masz odwagę żyć?

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
17 sierpnia 2017
www.krystynajanda.pl

Oglądam po raz kolejny Shirley Valentine, monodram (znakomity!) Krystyny Jandy w Teatrze Polonia. Co kilka lat powtarzam tę przyjemność, tak samo śmieję się, wzruszam i zachwycam, a jednocześnie zdumiewa mnie jej ponadczasowość. A o co chodzi?

Ona, klasa średnia, matka, żona, przez większość czasu rozmawia ze ścianą. „Słuchaj ściana, a pamiętasz?”, „Ściana, ale to było wydarzenie!”. Ściana to synonim samotności. Które z nas na różnych etapach związków nie rozmawiały ze ścianą? Ja tak.

Gotuje, sprząta, chodzi na zakupy, jej życie ogranicza się do sumy tych samych czynności, które są częścią życia większości z nas. Mąż wraca do domu, rozkłada gazetki o motoryzacji i czeka aż będzie mu do stołu podane (trochę taka parabola stereotypowego małżeństwa). W sumie chodzi jej w życiu o odrobinę uwagi.  Brzmi znajomo, prawda?

Raz w miesiącu robi większe zakupy, jedzie autobusem na drugi koniec miasta, wraca objuczona siatami. Zawsze wtedy pada? Dlaczego? Dlaczego tego dnia właśnie pada? Czy świat jest przeciwko niej? Czasami płacze. Płacze tak mocno, że zalewa się łzami, właściwie nie ma powodu by tak płakać. Jest mąż, nie bije, są dzieci, nie siedzą w więzieniu, wystarcza na ziemniaki i sadzone. Więc o co chodzi?

Dużo opowiada ścianie o przeszłości. Wtedy, gdy miała marzenia i odwagę. Była kolorowa i nosiła obcisłe sukienki. Głośno się śmiała. Przeszłość jest znacznie bardziej interesująca niż teraźniejszość. Mówi, że po pięćdziesiątce każe się kobietom umierać.

A potem dzieje się coś. Jedna decyzja, która zmienia wszystko. Wcale nieskomplikowana, niezbyt oryginalna, prosta jak drut, na wyciągnięcie ręki dla ciebie lub dla mnie. Bo wbrew naszym wyobrażeniem, to głównie małe zmiany pociągają za sobą większe.

Jak to się dzieje? Po prostu pewnego dnia postanawiasz zrobić coś inaczej. Najczęściej wiesz, że nikt nie będzie cię w tym wspierał, no może tylko psycholog lub daleki znajomy z FB. Bliscy najczęściej życzą nam dobrze, pod warunkiem, że to nie narusza ich komfortu. A przecież niewiele można zmienić nie naruszając terytorium innych. Czyli pat. Córka Shirley na wieść o tym, że ma zająć się ojcem, wyprowadza się do koleżanki. Co za wygłup mieć na „starość” marzenia.

Także tak. Resztę znasz. Z opowieści innych, ze sztuki Shirley Valentine lub ze swojego życia. Gdy raz coś zrobisz inaczej, gdy staniesz nad morzem i zachwyt złapie cię mocno za gardło, gdy poleją się łzy i pomyślisz „co tak głupio płaczesz, przecież jest pięknie”, a przecież płaczesz właśnie dlatego, że jest pięknie, a ty tak rzadko tego doświadczasz.

„Dlaczego tyle życia zmarnowałam?”- pyta Shirley. Można dyskutować, co to znaczy zmarnować życie, czy „produkowanie”: dzieci, mebli, jedzenia, podróży, produktów, pracy jest bezsensowne. To takie życie na taśmie. Dzień za dniem. Miesiąc za miesiącem. I rok za rokiem. Ale produkcja tworzy gospodarkę przecież.

Z drugiej strony twoja „produkcja” przyczynia się do rozwoju gospodarki. Dzięki temu istnieje i wzrasta rodzina. Ściana, powiedz, że to ma sens. Dlaczego milczysz ściana?

Shirley jest jednak pełna nadziei. Wzruszająca. Radosna. Słodko-gorzka. Uczy jak żyć.

A ty masz odwagę żyć?


Zobacz także

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o zdrowym odżywaniu, ale nie wiecie, kogo zapytać i gdzie szukać

Sutki grozy, czyli czego Facebook nie pokaże, a powinnaś wiedzieć!

Jeśli nie zdążyłyście wczoraj, to nic straconego! Do końca dnia macie jeszcze czas na andrzejkowe wróżby