Lifestyle Zdrowie

Jedyna okazja, by od siedzenia poprawić wygląd pupy- oto 8 powodów, by wsiąść na rower

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
7 lipca 2017
fot. iStock/ fcscafeine
 

Z roku na rok przybywa zwolenników jazdy na dwóch kółkach – aż 70 procent naszych rodaków twierdzi, że korzysta z rowerów w ogóle, a 22 procent, że robi to na co dzień. I słusznie, bo przecież to samo zdrowie i mnóstwo korzyści! A poza tym, jedyna okazja na to, by na siedząco popracować nad wyglądem pośladków! Poznajcie 8 powodów, dla których warto jeździć na rowerze.

Dla ogólnego zdrowia i kondycji

Jazda na rowerze wzmacnia serce i układ krążenia, poprawia wydolność oddechową i pojemność płuc. Jeśli zaczniemy używać jednośladu regularnie, zmniejszymy ryzyko chorób serca, nadciśnienia, udaru oraz  zakrzepów i chorób żylnych.

Dla biustu

Co ma biust do roweru? Okazuje się, że całkiem sporo – jak pokazały badania, aktywne fizycznie kobiety to około 25 procent mniejsze ryzyko rozwoju raka piersi. Dzięki aktywności zmniejsza się stężenie estrogenów we krwi, co może hamować rozwój niektórych nowotworów,  a także obniża się stężenie insuliny, która podnosi zdolność namnażania się komórek, również tych nowotworowych. Ruch chroni także przed zwiększeniem się stężenia cząsteczek zapalnych w organizmie, dzięki czemu zmniejsza się ryzyko raka piersi.

Dla zgrabnej sylwetki

Wsiądź na rower, a ukształtujesz mięśnie nóg, pleców i brzucha. To znakomity trening kardio, który pozwoli na spalenie zbędnej tkanki tłuszczowej. Ponadto poprawimy swój metabolizm i przemianę materii, a nasz organizm będzie spalał kalorie jeszcze długo po zejściu z roweru.

Dla odstresowania

Wysiłek fizyczny to większa ilość tlenu i hormonów szczęścia, co pozwala na redukcję stresu i napięcia. Poza tym wycieczka rowerowa to świetna okazja, by oderwać się na chwilę od problemów i codziennych obowiązków. Badania udowodniły także, że regularny ruch zwiększa nasza odporność na stres.

Dla młodego wyglądu

Pod wpływem jazdy na rowerze skóra dotlenia się, wygładza, poprawia się jej ukrwienie, a my wyglądamy młodziej, zdrowiej i bardziej świeżo. Poza tym aktywność fizyczna wzmacnia wpływa na spowolnienie procesów starzenia się organizmu – oto magiczna metoda na wieczną młodość i piękno!

Dla mody

Nie pochwalamy ślepego podążania za modą, ale taka akurat jest całkiem w porządku! Jazda na rowerze stała się modna, więc możesz śmiało pędzić na jednośladzie do pracy, czy na spotkania towarzyskie.

Dla wygody i oszczędności

Same plusy – poruszasz się szybciej niż na piechotę, nie stoisz w korkach, nie musisz płacić za bilet czy miejsce postojowe i możesz zaparkować niemal wszędzie. Pamiętaj tylko o dobrym zapięciu do roweru!

Dla ekologii

Bo przecież jazda na rowerze nie wytwarza spalin, a więc przyczyniasz się do ochrony środowiska i nie pogarszasz zjawiska smogu – nie spalasz paliwa, spalasz jedynie własny tłuszcz. I jest jeszcze coś – rowerzyści wdychają mniej zanieczyszczeń powietrza niż pasażerowie autobusów, taksówek czy samochodów!

Dla ogólnego zdrowia i kondycji

Na podstawie: www.hellozdrowie.pl    www.4f.com.pl

 

Zapisz

Zapisz


Lifestyle Zdrowie

Jestem mieszkańcem nadmorskiego miasta i turyści naprawdę czasami zachowują się skandalicznie. Spójrzcie na siebie naszymi oczami

Listy do redakcji
Listy do redakcji
7 lipca 2017
Fot. iStock / ewg3D
 

Jestem mieszkańcem nadmorskiego turystycznego miasta. Z uśmiechem przeczytałem artykuł Baby na wku*wie o koszmarze nadmorskich kurortów, bo w sposób dosadny ze sporą dawką ironii zostało opisane to, co faktycznie dzieje się na naszych polskich plażach.

I tak, jak ja się uśmiechnąłem do tekstu, tak zdumiała mnie fala krytyki i oburzenia. A przecież tak właśnie jest, tylko nam jak widać zdecydowanie brakuje dystansu do samych siebie. Bo co to za wstyd przyznać się – tak jestem turystą z napompowanym krokodylem, który nie umie złożyć namiotu. Nic nie było w tym złego.

Jako mieszkaniec nadmorskiego miasta doświadczam z innymi jego mieszkańcami wielu innych tych naprawdę mało przyjemnych rzeczy ze strony turystów. I oczywiście, że nie mierzę wszystkich jedna miarą, bo są też ci mili, którzy rok w rok przyjeżdżają i pozostawiają miłe wspomnienia, szkoda, że są w mniejszości.

Dlatego drogi oburzony turysto, który wybierasz się nad Bałtyckie Morze, aby żyło się nam wspólnie lepiej, mam do ciebie kilka próśb:

– pamiętaj proszę, że choć w Polsce, a nie za granicą, to jednak bywasz gościem w miejscu, w którym chcesz spędzić urlop, dlatego warto uszanować mieszkańców i osoby pracujące na miejscu, a nie traktować ich z wyższością mając na czole niemal napisane: „ja tu przyjechałem, płacę, a ty koło mnie skacz, bo dzięki mnie zarabiasz”. Strasznie to słabe, a niestety często spotykane. Tak, żyjemy z turystyki, co nie znaczy, że właśnie ty musisz wydać u nas pieniądze, nie musisz, naprawdę.

– pamiętaj też, że oprócz turystów w mieście, w którym jesteś żyją normalni ludzie, uszanuj to, zwłaszcza, gdy wracasz o trzeciej nad ranem do swojego apartamentu śpiewając w głos lub gdy mieszkasz na osiedlu ze zwykłymi mieszkańcami, a postanawiasz bawić się do białego rana na swoim balkonie czy tarasie. To, że jesteś turystą, nie znaczy, że nie obowiązuje cię cisza nocna. My naprawdę jesteśmy tolerancyjni, ale wszystko ma swoje granice, cierpliwość też. I nie, nie działają na mnie argumenty w stylu: to się wyprowadź. To moje rodzinne miasto, co byś zrobił, gdyby ktoś kazał ci się wyprowadzić ze swojego?

– pamiętaj, że nie jesteś świętą krową, której nie potrąci auto lub którą każdy na ulicy przepuści zwłaszcza, gdy nic dla ciebie nie znaczą pasy i przejścia dla pieszych. Naprawdę musisz stać na środku przejścia z tym dmuchanym krokodylem i wołać swoje dzieci, które zatrzymały się pięć metrów przed pasami podziwiając jakieś owady na ziemi? Ja stoję i czekam, aż zejdziesz z drogi i uwierz, bardzo nerwowo w pewnym momencie zaczynam stukać w kierownicę.

– szanuj miejsce, w które przyjechałeś, bo możesz go nie zastać za kilka lat takim, jakim jest teraz. Skoro jest zakaz wchodzenia na wydmy, to po coś on jest, a nie tylko dla samej zasady. Dlaczego pozwalasz dzieciom skakać po wydmach, które dla nas – mieszkańców, stanowią granicę bezpieczeństwa? Wiesz, jak wyglądają wydmy, parki, lasy przy plażach? Zasikane, zasrane, bo żal wydać 2 złotych na toalety? Czy w swoim mieście też załatwiasz się w parku? Pod drzewem lub za krzaczkiem?

– pamiętaj proszę, że my tu mieszkamy i żyjemy zwykłą codziennością, dlatego jak już robisz zakupy w markecie, zrób je zwyczajnie jak człowiek, a nie jak turysta drący się stojąc już w kolejce: „Zdzichu, jeszcze tę karkówkę na grilla weź”. My też w tej kolejce stoimy kupując rzeczy na obiad czy kolację i naprawdę czasami trudno nam znieść brak zdecydowania lub robienie zakupów ogromną grupą, z której każdy jeszcze coś donosi do rachunku. Później niektórzy się dziwią: „To wy nie chodzicie na promenadę? Miejscowi?”. No nie, bo jak stajemy z dziećmi po lody, a przed nami stoi turystyczna rodzinka, to wiemy co nas czeka – dlaczego wy zazwyczaj wybieracie lody, kiedy pani pyta: „Co dla państwa?”, Czy te 10 minut wystane nie mogą zamienić się w podjęcie jednoznacznej decyzji? Czy gofry, czy lody, jakie smaki i z jaką polewą? Przecież z pewnością nie kupujecie lodów po raz pierwszy.

– dbajcie o wasze bezpieczeństwo – nie wchodźcie do wody, kiedy jest zakaz. Jak ratownik schodzi z plaży, to nie znaczy, że ze zdjęciem czerwonej flagi już można się kąpać. Pilnujcie dzieci, mężów, żon. Bo później przez trzy godziny – jak w zeszłym roku, WOPR szuka pana w żółtych spodenkach, którego zaginięcie na plaży zgłosiła żona, a tymczasem pan te trzy godziny przesiedział w knajpie na piwku.

My jesteśmy dla was, ale wy też bądźcie dla nas. Jak już wsiadacie na rowery, to uważajcie na pieszych, jak jeździcie gokartami, to w miejscach do tego wyznaczonych, a nie wyjeżdżając na ulicę. Ja wszystko rozumiem – że luz, że zabawa, pomyślcie tylko, jakie wrażenie po sobie zostawiacie. I czy na pewno chcielibyście zostać tak właśnie zapamiętani. A że my pod koniec sierpnia mamy was bardzo często zwyczajnie dość? Naprawdę, gdybyście spojrzeli naszymi oczami na was, to nie ma czemu się dziwić.

P.S. Pozdrawiam wszystkich cudownych turystów, którzy wiedzą, jak wypoczywać bez szkody dla innych.


Lifestyle Zdrowie

Masz wątpliwości, co do tego, czy jesteś zakochana? Odpowiedz na 8 pytań, które opracowano na podstawie badań

Redakcja
Redakcja
7 lipca 2017
Fot. iStock / filadendron

Nie zawsze miłość spada jak grom z jasnego nieba sprawiając, że para przestaje widzieć świat wokół siebie. Uczucia we czesnych stadiach związku mogą być w wielu przypadkach mylące. Ogromna sympatia i pociąg fizyczny do danej osoby, nie zawsze są jednoznaczne z zakochaniem się.

W sytuacji, gdy trudno jest określić własne emocje, pojawiają się wątpliwości. Zawsze trzeba zastanowić się, czy to, w co zaczynamy się angażować, jest prawdziwym uczuciem, czy jedynie powierzchownym zauroczeniem, które nie przyniesie nam czegoś wielkiego. Gdy zastanawiasz się nad tym, czy twoje działanie i poświęcony czas dla drugiej osoby mają sens, odpowiedz sobie na kilka pytań, które zostały opracowane na podstawie badań dotyczących związków.

Rozwiej swoje wątpliwości dzięki tym 8 pytaniom:

1. Czy zaczęłaś robić nowe rzeczy?

Świeżo rozwijające się uczucie sprawia, że bardzo często podążamy za potrzebami obiektu zainteresowania. Staramy się jemu przypodobać i bardzo często zaczynamy robić rzeczy, których wcześniej byśmy nie zrobili. Może to dotyczyć próbowania nowych potraw, sportów, czytania książek czy robienia wszystkiego, co robi ta druga osoba. Zakochani ludzie po prostu chcą być bliżej wybranka, więc tak modyfikują swoje zachowania i czas, aby go drugiej osobie poświęcić.

2. Czy jesteś niespokojna?

Hormony wydzielające się podczas etapu zakochania, w sposób widoczny zmieniają zachowanie człowieka. Wzrost ilości kortyzolu, tak zwanego hormonów stresu, wynika ze stanu zakochania. Możemy odczuwać niepokój lub roztrzęsienie, mieć problem ze skupieniem myśli, co jest zwykłą reakcją na stan zakochania i bliskość osoby, na której nam naprawdę zależy.

3. Czy jesteś zmotywowana, by być z tą osobą?

Zakochani są w stanie zrobić wiele, aby być jak najbliżej jak najczęściej tej wyjątkowej osoby. Wynika to z faktu, że stan zakochania, poza wyżej wspomnianym kortyzolem, wyzwala również dopaminę, która zapewnia dobre samopoczucie. Większa ilość dopaminy jest wysoce motywująca, poniekąd traktowana jako nagroda za starania. Intensywność emocji, chęć bycia jak najbliżej na początku zakochania są najwyższe, a później, gdy poznajecie się, ilość dopaminy spada i emocje wyhamowują, zakochanie zmieniając w przywiązanie. Badania pokazały również, że osoba zakochana posiada zmiany w mózgu, które aktywują te same regiony, co u narkomana patrzącego na narkotyk.

4. Czy przeżywasz burzę emocjonalną?

Osoby zakochane przeżywają prawdziwą burzę emocjonalną i często gubią kontrolę nad uczuciami, jakimi darzą swojego wybranka. Myśli krążą tylko wokół jednej osoby i trudno jest powstrzymać kołatanie serca czy drżenie rąk, gdy ta osoba jest blisko. Ale tu tkwi haczyk, bo zakochanie nie u każdego będzie wyglądało tak samo. Są osoby, które mają tendencję do odczuwania zakochania w znacznie mniejszym stopniu, od innych.

Fot. iStock / oneinchpunch

Fot. iStock / oneinchpunch

5. Czy chciałabyś powiedzieć „kocham cię”?

„Kocham cię”, to najważniejsze słowa, które mówią partnerowi wszystko. Rzadko kiedy są rzucane na wiatr, a co ciekawe, badania pokazują, że to nie kobiety, a mężczyźni najczęściej jako pierwsi używają tego sformułowania. Oni także mają tendencje do szybszego zakochiwania się.

6. Czy „inwestujesz” w daną osobę?

Jedną z oznak prawdziwego zakochanie jest chęć „inwestowania”, czyli przekładanie swojego czasu, pomysłów i uwagi, drugiej osobie. Chodzi o to, że osoby łączące się w pary, chcą, by po pewnym czasie wspólnego życia otrzymały w zamian zaangażowanie tej drugiej osoby. To swoista inwestycja w bezpieczną przyszłość u boku tej osoby.

7. Czy zmieniasz swoje priorytety?

Stan zakochania łączy się ze zmianą wyglądu, ubioru, zachowań, przyzwyczajeń, ogólnych priorytetów… Chcielibyśmy jak najbardziej pasować do partnera, choć takie działanie czasem bywa sprzeczne z naszą prawdziwą naturą i po pewnym czasie, coś może nas uwierać w takim układzie pełnym poświęceń.

8. Czy chcesz być zawsze obok?

Osoby zakochane odczuwają emocje, które są bardzo intensywne — od zazdrości, strachu przed odrzuceniem, lęku przed odejściem, starają się zawsze być razem i poniekąd osiągnąć emocjonalną i fizyczną zależność. Często na początku związku pojawiają się wyobrażenia i myśli o wspólnej przyszłości, choć do tego jeszcze daleko, robimy wszystko, aby być stale bliżej siebie.


 

źródło: www.psychologytoday.comcharaktery.eu


Zobacz także

„Kiedyś już zgodziłam się na taką rozmowę. Potem przeczytałam nagłówek, że jestem matką mordercy. A ja jestem i zawsze będę matką mojego syna”

Nie dała nikomu szans na przeżycie dramatu. A może po prostu wiedziała, że nie ma w swoim życiu na tyle bliskich sobie osób

Weź odpowiedzialność za to, co oswoiłeś. Nie łam psiego serca