Dieta Zdrowie

Sok z owoców czarnego bzu. Prosty i smaczny specyfik, który ceniły nasze babcie. Dlaczego warto mieć go pod ręką?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
27 września 2021
Sok z czarnego bzu
Fot. iStock
 

Sok z czarnego bzu to jeden z ludowych specyfików, który od stuleci uznawany jest za znakomity domowy sposób wspierający zdrowie.  Niezastąpiony w domowej apteczce podczas zimowych miesięcy, znów wraca do łask. Sok z czarnego bzu bez kłopotu można przygotować samodzielnie, według prostej i sprawdzonej receptury. Natomiast z resztek pozostałych po soku można usmażyć smaczny dżem.

Czarny bez — niepozorny krzew o wielkiej mocy

Czarny bez (Sambucus nigra), znany również jako dziki bez lub bez lekarski, to pospolity krzew spotykany praktycznie wszędzie, nawet na nieużytkach. Można go również uprawiać w ogrodzie, co gwarantuje dostęp do leczniczych części tej rośliny. Roślinę łatwo jest odróżnić od innych, szczególnie gdy kwitnie lub owocuje. Może ona osiągać różne rozmiary — od kilku, do nawet 10 metrów wysokości. W maju/czerwcu pojawiają się białawe, niewielkie kwiatki zebrane w baldachy, wydzielające silny i słodki zapach. Na przełomie sierpnia i września pojawiają się ciemnogranatowe, silnie brudzące owoce, z których można przygotować leczniczy sok, dżem, galaretkę i nalewkę. Zazwyczaj do początku października można jeszcze korzystać z obfitości mocno dojrzałych owoców.

Sok z czarnego bzu

Fot. iStock

W medycynie ludowej wykorzystuje się każdą część krzewu — od korzeni po owoce. Najczęściej jednak sięgamy po pudrowo pachnące kwiaty oraz ciemne owoce, będące skarbnicą wartościowych dla zdrowia składników.

Sok z czarnego bzu — dlaczego jest tak wartościowy?

Owoce czarnego bzu zawierają wiele substancji, które posiadają właściwości wzmacniające organizm oraz lecznicze. W niewielkich owocach znajdują się glikozydy antocyjanowe, które nie tylko odpowiadają za ich ciemny kolor, ale także wykazują właściwości antyoksydacyjne. Nie brakuje w nich także kwasów organicznych oraz garbników, które hamują wzrost bakterii. W owocach czarnego bzu obecna jest witamina C, witaminy z grupy B, cukry i pektyny, które m.in.: ograniczają wchłanianie glukozy w jelicie cienkim oraz obniżają poziom cholesterolu we krwi. W ich składzie owoców są obecne również składniki mineralne, takie jak: żelazo, potas, wapń, glin, czy sód. Ze względu na to bogactwo  owoce czarnego bzu są wykorzystywane jako składnik mieszanek ziołowych na dobrą pracę układu trawiennego, nerek, oraz dla wzmocnienia odporności.

Sok z czarnego bzu w tradycji udowej stosowany jest jako pomoc w leczeniu przeziębienia i grypy. Stosuje się go podczas gorączki, jako środek napotny i przeciwbólowy. Flawonoidy obecne w owocach czarnego bzu działają przeciwwirusowo i przeciwbakteryjnie. Aby sok z czarnego bzu był najbardziej skuteczny, należy przyjmować go, gdy tylko pojawi się uczucie rozbicia, katar, dreszcze, gorączka. Co więcej, sok z owoców czarnego bzu przyspiesza również usuwanie toksyn z organizmu.

Sok z czarnego bzu

Fot. iStock 

Sok z czarnego bzu — prosty przepis

Owoce czarnego bzu dojrzewają na przełomie sierpnia i września, można je pozyskiwać także na początku października. Sięgając po nie wcześniej ważne jest, by nie zbierać owoców zielonych i czerwonych. Do spożycia nadają się jedynie owoce w pełni ciemne, o granatowo-czarnej barwie. Warto poszukać krzewu oddalonego od dróg, ponieważ czarny bez ma tendencję do pochłaniania zanieczyszczeń, które trafiają także do owoców.

Należy pamiętać, że nie wolno spożywać owoców dzikiego bzu w postaci surowej. Nieprzetworzone owoce, szczególnie niedojrzałe (zielone, czerwone), zawierają duże ilości sambunigryny oraz prunazynę. Te substancje po spożyciu wywołują uczucie osłabienia, mdłości i wymioty. Konieczne jest więc poddanie owoców obróbce termicznej, w wyniku której substancje te się ulatniają. Z tego powodu dojrzałe owoce czarnego bzu są znakomitym surowcem na wzmacniający sok. Jego przygotowanie jest szybkie i proste.

Sok z czarnego bzu

Fot. iStock/Sok z czarnego bzu

Sok z czarnego bzu – składniki:

  • 1 kg owoców czarnego bzu bez szypułek;
  • 0,5 kg – 1 kg cukru — w zależności od pożądanej słodyczy soku;
  • maksymalnie litr wody na kilogram owoców;
  • ew. sok wyciśnięty z jednej cytryny.

Sok z czarnego bzu – przygotowanie:

1. Owoce czarnego bzu oddziel od zielonych części, pozbądź się niedojrzałych. Następnie umyj je, przełóż do garnka, zalej wodą (powinna jedynie przykryć owoce), wsyp cukier do smaku i podgrzewaj na niewielkim ogniu tak długo, aż owoce puszczą sok. Możesz dodać sok z wyciśniętej cytryny.
2. Sok zlej do ciemnych wyparzonych butelek lub słoików (owoce zostaw na dżem). Aby sok z czarnego bzu mógł dłużej postać w piwnicy, możesz butelki krótko zapasteryzować.

Sok z czarnego bzu

Fot. iStock/Sok z czarnego bzu

Dżem z czarnego bzu, czyli pomysł na wykorzystanie pozostałych owoców  

Przygotowanie dżemu z owoców dzikiego bzu jest równie proste, co soku. Owoce, które zostały po przygotowaniu soku, przełóż do garnka (możesz wcześniej przetrzeć owoce przez przecierak lub sitko, by pozbyć się pestek), zasyp na początku niewielką ilością cukru — do smaku, by nie przesadzić ze słodyczą — i smaż na niewielkim ogniu, często mieszając. Gdy dżem stanie się odpowiednio gęsty, przełóż go do wyparzonych słoiczków, dokładnie zakręć i odstaw na góry dnem do czasu, aż słoiczki z dżemem wystygną. Możesz, zamiast tego, słoiczki poddać krótkiej pasteryzacji.


FB/ohmepl

 


Dieta Zdrowie

4 skuteczne sposoby na porost włosów. Jak niewielkim kosztem wzmocnić czuprynę?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
27 września 2021
porost włosów
Fot. iStock
 

Odpowiedzi na pytanie, jak przyspieszyć porost włosów, poszukuje wiele kobiet. Nie da się ukryć, że piękne i gęste włosy to marzenie niejednej z nas, ale nie zawsze Matka Natura daje nam takie w prezencie. Szczególnie włosy cienkie i zniszczone, czy wolno odrastające pasma wymagają wsparcia w poprawie wyglądu i kondycji. Na szczęście istnieje kilka sposobów na porost włosów, które nie kosztują majątku, a przynoszą oczekiwane rezultaty.

Sposoby na porost włosów — dieta

Zdrowa dieta to podstawa pięknej skóry, mocnych paznokcie i zdrowych, gęstych włosów. Wzmacnianie pasm należy zacząć od wewnątrz  tak, by nie zabrakło w organizmie ważnych dla włosów witamin i innych substancji. W codziennym menu na porost włosów nie powinno brakować:

  • żelaza — znajdziemy je w soi i innych strączkach, kaszy jaglanej, sardynkach, zielonych liściastych warzywach, natce pietruszki;
  • cynku — zawierają go ostrygi, mięso, wątróbka, ryby, pestki dyni, nasiona słonecznika;
  • miedzi — obecnej w kakao, kaszy gryczanej, nasionach słonecznika, drożdżach piekarskich, pełnoziarnistych produktach zbożowych;
  • siarki do jej źródeł zaliczamy ryby, mleko krowie i mleczne przetwory, jaja, wieprzowina, wołowina i drób, cebula, czosnek, brokuły, seler, porzeczki czerwone i czarne, truskawki, figi;
  • witaminy A — zawierają ją m.in.: masło, jajka, produkty mleczarskie, niektóre tłuste ryby, wątroba i inne podroby, bataty, jarmuż, rzeżucha, szpinak;
  • witaminy C — obecnej w owocach cytrusowych, brokułach, kalafiorze, brukselce, papryce;
  • oraz witaminy E — którą można znaleźć w nasionach i orzechach oraz olejach z nich tłoczonych, oliwkach, pełnoziarnistych produktach zbożowych oraz kaszach;
  • witamin z grupy B — obecnych m.in. w: orzechach i pestkach, produktach pełnoziarnistych, mięsie i rybach, mleku, jajkach, roślinach strączkowych;
  • antyoksydantów — obecnych w warzywach i owocach — im ciemniejszych, tym bogatszych w przeciwutleniacze, np.: ciemne winogrona, aronia, buraki, bakłażany, jagody, borówki, itd.;
  • białka — którego źródłem są przede wszystkim mięso, ryby, rośliny strączkowe;
  • zdrowych kwasów tłuszczowych — obecnych w tłustych rybach morskich, olejach z pestek i nasion, orzechy, awokado, oliwki.

Pamiętaj również, by wypijać odpowiednią ilość wody.

Sposoby na porost włosów

Fot. iStock/Sposoby na porost włosów

Sposoby na porost włosów — zioła

Zioła dobrze wpływają na porost i kondycję włosów. Można je stosować na różne sposoby, sięgając po napary do picia, wcierki czy płukanki. Do dyspozycji jest wiele ziół, które zbawiennie wpływają na wygląd włosów, ale warunkiem powodzenia kuracji jest regularne stosowanie jej od dłuższego czasu. Po jakie zioła warto sięgać, by przyspieszyć porost włosów i wzmocnić pasma?

Pokrzywa

Pokrzywa to zioło, które jest wyjątkowo cenne dla włosów. Zawiera ona m.in.: krzem, siarkę, witaminy C, K, E oraz B1, B2, B3, B5, żelazo, magnez, krzem, mangan, miedź, cynk, selen, i inne ważne dla pasm substancje. Można wypijać herbatkę parzoną z pokrzywy, jak i przygotować prostą płukankę – 1 łyżeczkę lub torebkę ziela pokrzywy wrzuć do filiżanki, zalej gorącą wodą i ostudź. Po umyciu głowy szamponem i spłukaniu włosów wodą przelej skórę i włosy pokrzywowym naparem. Nie spłukuj.

Skrzyp polny 

Skrzyp polny jest źródłem wartościowej krzemionki, witaminy C, żelaza, potasu, kobaltu, fosforu i wapnia, dzięki czemu wzmacnia i odżywia włosy. Warto przygotować płukankę ze skrzypu, która pomoże na porost włosów. Zalej 5 łyżek suszonego skrzypu 1 litrem wody i trzymaj 10 minut na wolnym ogniu, nie gotując. Po wystygnięciu płukankę przecedź  i przelej nią umyte włosy.

Łopian

Korzeń tej pospolitej rośliny nadaje się jako baza wzmacniającej wypadające pasma płukanki. Dostarcza on siarkę, witaminę C, inulinę, fitosterole, saponiny. Wykazuje również działanie przeciwgrzybiczne i przeciwbakteryjne. Zalej 2 łyżki rozdrobnionego korzenia 0,5 litra wody i gotuj pod przykryciem ok. 5 minut. Wystudź, odcedź i przelej nim umyte włosy.

Sposoby na porost włosów

Fot. iStock/Sposoby na porost włosów

Sok z brzozy

Sok z brzozy jest znakomitym źródłem witaminy C, witamin z grupy B, wapń, żelaza, miedzi i potasu. Zawiera flawonoidy, saponiny, garbniki, olejki eteryczne, żywice oraz aminokwasy. Można go pić, oraz wykorzystać jako płukankę lub wcierkę, którą najlepiej stosować na noc, na suche włosy lub mokre włosy. Kuracja brzozowa wzmocni pasma oraz przyspieszy porost włosów.

Sok z czarnej rzepy 

Sok z czarnej rzepy to skarbnica witaminy C, witamin z grupy B, siarki i żelaza. Czarna rzepa stosowana jako wcierka, pozwala na głębokie odżywienie cebulek włosów, dzięki czemu polecana jest jako wsparcie przy wypadaniu włosów. To niepozorne warzywo daje sobie radę również z łupieżem i nadmiernym przetłuszczaniem się włosów. Gotową wcierkę z czarnej rzepy warto wcierać w skórę głowy trzy razy w tygodniu. Należy pamiętać, by zmyć ją po upływie godziny, przy pomocy łagodnego szamponu.

Sposoby na porost włosów — olejowanie

Olejowanie to kolejny sposób na porost włosów, który jest prosty w zastosowaniu. Najlepiej sprawdzą się tu: indyjskie olejki, olej rycynowy, tłoczony z nasion czarnuszki, olejek z kozieradki, olejek rozmarynowy lub olej z łopianu.

Olej można nałożyć na dzień lub na noc na suche (lub mokre) pasma, po nałożeniu oleju owijając włosy ręcznikiem. Przez minimum 30-40 minut (lub po nocy) zmyj olejek z włosów i skóry głowy. Gdy upłynie czas olejowania, umyj włosy dwukrotnie delikatniejszym szamponem. Możesz zastosować także wymagającą nieco więcej zachodu, ale za to skuteczną metodę na pozbycie się oleju ze skóry i włosów. Przed myciem szamponem spłucz olej dużą ilością wody, po czym nałóż odżywkę bez silikonów i bez protein. Następnie wmasuj ją we włosy i zostaw na kilka minut. Na koniec zmyj ją wodą i użyj szamponu. Jeśli myjesz włosy codziennie, możesz je olejować co 2-3 mycie. W innym przypadku wystarczy raz w tygodniu.

Sposoby na porost włosów`

Fot. iStock/Sposoby na porost włosów

Sposoby na porost włosów — masaże

Prosty masaż skóry głowy przy użyciu palców lub masażera pobudzi krążenie krwi w skórze głowy, dzięki czemu więcej substancji odżywczych trafi do cebulek, co przyspieszy porost włosów. Warto dodać przy tym, że masaż skóry głowy znakomicie odpręża po stresującym dniu, a jak wiadomo, nadmiar stresu sprzyja wypadaniu włosów.

Zmień kosmetyki i nawyki

Jeśli stosujesz kosmetyki pielęgnacyjne z silikonami, odstaw je na pewien czas, ponieważ silikony, choć mocno wygładzają łuskę i nabłyszczają włosy, obciążają je także, blokując dopływ z innych kosmetyków wartościowych substancji do cebulek włosów. Sięgnij dla odmiany po naturalne produkty na bazie ziół, olejków, naturalnych ekstraktów.

Aby ułatwić porost włosów, ogranicz złe nawyki, które osłabiają pasma. Ogranicz lub zrezygnuj ze stylizacji na ciepło z użyciem prostownicy, lokówki lub gorącego nawiewu suszarki. Po umyciu włosów nie wycieraj ich energicznie w ręcznik, ale jedynie odsącz nadmiar wody. Ostrożnie używaj szczotki, by uniknąć ich nadmiernemu plątaniu na końcach i wyrywaniu. Jeśli lubisz związane włosy, używaj delikatnych gumek bez ozdób szarpiących pasma. Na noc zaplataj włosy w luźny warkocz, by nie plątały się  i nie łamały w kontakcie z poduszką.

FB/ohmepl


źródło:  www.elle.pl 

Dieta Zdrowie

To skandynawskie rozwiązanie uratowało życie milionom mam po rozwodach. Genialne w swej prostocie!

Listy do redakcji
Listy do redakcji
27 września 2021
fot. gradyreese/iStock

Długo zastanawiałam się, jak to wszystko mam ułożyć. Zrobiłam to intuicyjnie, choć nie miałam pojęcia, że taki model rodziny od lat funkcjonuje już w krajach skandynawskich. W Polsce jest niezwykle rzadki, ponieważ wymaga dysponowania trzema mieszkaniami. Ale po kolei.

Moje dzieci zawsze były dla mnie na pierwszym miejscu

Absolutne numer jeden! Gdyby jakiś nowy facet powiedział mi, że cokolwiek w tej kwestii mu nie pasuje, natychmiast odkręciłabym się na pięcie i poszła w stronę Marianki i Jana. Długo szukałam człowieka, który zrozumie i zaakceptuje ten fakt i nie będzie chciał mnie mieć na co dzień tylko dla siebie. Słowo, spotykałam się z pięcioma, którzy odpadali po kilku tygodniach czy miesiącach. Bo dzieci miały katar, a on chciał iść na piwo. Bo musiałam z Marianką odrabiać matematykę, a on chciał wpaść wieczorem na seks. Albo nie mógł pojąć, dlaczego w weekend planuję się umówić z nim umówić, by pogadać… na placu zabaw.

W końcu trafiłam na portalu randkowym na Michała. O swoich dzieciach powiedziałam mu dopiero na trzeciej randce. On nie ma własnych, a informację o moich przyjął spokojnie. Dziś wiem, że jak między ludźmi pojawi się „coś prawdziwego”, to świat zaczyna im sprzyjać. Z tygodnia na tydzień czułam, że wszystko „toczy się” między mną a Michałem zadziwiająco spokojnie i gładko. Jak to się mówi… rzeczy same się układały.

Jak wyglądała codzienność mojej rodziny przez pierwszy rok spotykania się z Michałem?

Jeździliśmy razem na weekendy, bo oboje kochamy chodzić po górach. Ale traktowaliśmy to zawsze jako czas wyłącznie dla nas dwojga. Nigdy więc nie zabieraliśmy na te wypady dzieci, ani nawet wspólnych przyjaciół. Michał nigdy też u mnie nie nocował. Czasem wpadał z drobnymi prezentami dla córki i syna, pomagał im nawet odrabiać matematykę i fizykę. Zdarzało się, że oglądaliśmy jakiś film i on wychodził. Zazwyczaj tak właśnie wygląda wstęp do budowania rodziny patchworkowej, czyli do zamieszkania wszystkich razem. No właśnie, tylko że ja nie chcę, by Michał z nami kiedykolwiek zamieszkał!

Tu nie chodzi o to, że on jest w jakimś stopniu zagrażający dla moich dzieci, czy że nie nadawałby się na ojczyma. Michał naprawdę jest bardzo fajnym, zrównoważonym, ciepłym, spokojnym, cierpliwym facetem. Marianka i Jan polubili go, bo się nie mądrzy, nie próbuje im ojcować, nie narzuca się i… co tu dużo mówić, zawsze przynosi jakieś drobne prezenty. Tylko, że ja po prostu nie chcę, by moja córka czuła się skrępowana, kiedy on wychodziłby z łazienki. Nie chcę też, by mój syn w jakiś sposób zaczął z Michałem rywalizować. Nie chcę, by kłócili się w trójkę o coś na wakacjach i żebym czuła się odpowiedzialna za godzenie wszystkich z poczucia winy, bo przecież to ja zafundowałam im tę sytuację? Myślicie, że przesadzam?

Oczywiście, nie wszystko w tym naszym układzie przebiegało… idealnie. Pamiętam, że po roku takiego spotykania się, jak przyjechałam do Michała, on nagle powiedział, że już tak dalej nie może, że tęskni i że potrzebuje więcej rozmów ze mną! Więcej seksu! Więcej mnie! Chciał się rozstać, bo nie widział perspektyw, naszej przyszłości. Wystraszyłam się, płakałam i nie miałam pomysłu, jak to rozwiązać. Nie potrafiłam sobie wyobrazić, jak miałabym przeprowadzić taką życiową rewolucję ze względu na moje dzieci. Nagle przed oczami stanął mi obraz konieczności pozałatwiania wszelkich formalności. Musiałabym dogadać się z byłym mężem, by sprzedać dom, w którym mieszkałam z synem i córką, a który formalnie należał do jego matki. By wprowadzić się z dziećmi do Michała, musiałabym zmienić im szkoły. Musielibyśmy wszyscy gnieździć się w dwóch pokojach. Nie wyobrażałam sobie, że znajdę na to wszystko siły. Marianka i Janek na sto procent nie chcieliby zrezygnować ze swoich przyjaciół i przeprowadzić się na drugi koniec miasta. Co to byłaby za walka z nimi! Ile łez! Ile krzyków!

Pamiętam, że tej naszej „ostatniej nocy” rozmawialiśmy do północy, a potem długo kochaliśmy się. Michał zasnął szybko, a ja z otwartymi oczami leżałam i patrzyłam w sufit do świtu. Rano wyszłam od niego przekonana, że to koniec i że w ten oto sposób straciłam wspaniałego faceta. Może stchórzyłam? Zmarnowałam jedyną szansę daną przez los? Oczywiście zrobiłam to dla swoich dzieci! Ale już czułam, że za rok czy dwa pewnie będę tego okropnie żałować. Bo takich facetów jak Michał… to ze świecą szukać.

Na szczęście porozmawiałam o tym z mamą i ona wpadła na genialny pomysł. Dziś wiem, że wtedy intuicyjnie wymyśliłyśmy coś, co się nazywa skandynawskim modelem opieki „gniazdowej”. Polega on na tym, że dziecko mieszka na stałe w jednym mieszkaniu, a rodzice są „dochodzący”. To było dla mnie jak olśnienie. Coś idealnego! Dzieci mieszkają w jednym domu, w tych samych pokojach, nie muszą stresować się, u kogo z rodziców zostawiły podręcznik od geografii, czy spodenki od wuefu. Mają poczucie stabilności. To przecież nie ich wina, że rodzice się rozwiedli. Dlaczego więc to one miałyby ponosić ciężar tej decyzji? Biegać pomiędzy domami, żonglować własnym czasem, przyjaciółmi itp.

Jak teraz funkcjonuje nasza rodzina?

Mieszkam z Michałem dwa dni w tygodniu. Po prostu we wtorki i czwartki jadę do niego prosto z pracy. W tym czasie dziećmi zajmuje się mój były mąż. Po pracy wprowadza się do domu i odrabia z Marianką i Jankiem lekcje, przygotowuje im kolacje, rano „wyprawia” do szkoły. A następnego dnia już ja jestem z nimi. Staramy się też z Michałem co jakiś czas spędzać weekendy razem, tylko we dwoje. Czy mu odpowiada taki związek? Mówi, że tak. A mnie się wydaje, że owszem… to jest dla niego kompromis, ale taki, który daje mu też korzyści. Michał jest osobą spokojną, nieśmiałą, raczej wycofaną. Opowiadał mi, że kiedy był w poprzednim związku, uciekał w góry, by mieć ciszę i spokój. Teraz ma takie dni tylko dla siebie, podczas których – jak czasem się śmiejemy – „żadna baba mu nie truje”.

Czy uda nam się tak funkcjonować długo?

Nie wiem. Nie mam pojęcia. Na razie cieszę się tym, co mamy. Co będzie później? Nie wykluczam, że coś zmienimy. Dzieci rosną, stają się bardziej samodzielne, z roku na rok mniej mnie potrzebują.

Po co napisałam ten list do redakcji Oh!me

Z jednej przyczyny. Chcę dać nadzieję wszystkim samotnym mamom, że szczęście się czasem do nas uśmiecha i że wszystkie nawet najtrudniejsze kłopoty i przeszkody można jakoś poukładać i pokonać. Jeden warunek, trzeba trafić na faceta, który naprawdę się zakocha. Ja szukałam długo. Przyrzekam! Znalezienie Michała zajęło mi pięć lat błędów i pomyłek. Były fatalne randki z Tindera, stracone nadzieje, nieprzespane noce i łzy. Ale udało się. Teraz odpukuję w niemalowane drewno i Tobie czytelniczko też życzę szczęścia. A Ty, nie dziękuj. Wierzymy razem, że się spełni.


Zobacz także

Sygnały ostrzegawcze, które wysyła twoja skóra (i których nie powinnaś ignorować)

Dieta palacza

Dieta palacza. 4 obowiązkowe produkty w twojej diecie!

rak trzustki

10 nietypowych i wczesnych objawów raka trzustki, których nie wolno ignorować