Lifestyle

Stonewalling – kiedy partner się zamyka i buduje wielki mur

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
16 maja 2022
stpnewalling
fot. erhui1979/iStock
 

Stonewalling to bardzo frustrujące zachowanie. Zdarza się, że partner ma wyraźne problemy z komunikacją w związku. Nie wyraża emocji, nie rozmawia o uczuciach. Traktuje oschle i ozięble drugą połówkę. Jest skryty i zamknięty, w czym nie dostrzega niczego złego.

Stonewalling w związku

To nietypowe i problematyczne dla drugiej strony zachowanie to stonewalling czyli kamienne murowanie. Stałe odmawianie i niechęć do komunikowania się często prowadzi do konfliktów i rozpadu związku. Stonewalling zazwyczaj pojawia się podczas kłótni, kiedy to jeden z partnerów odmawia rozmowy, zamyka się emocjonalnie i nie stara się rozwiązać konfliktu. Ludzie charakteryzujący się takim zachowaniem boją się emocjonalnie zaangażować w dyskusję. Unikają jej lub wycofują się w trakcie. Sprawiają wrażenie niezainteresowanych, zimnych i oschłych.

Kamienne murowanie jest zachowaniem używanym do opóźnienia lub uniknięcia odpowiedzi na trudne pytania. Partner podczas rozmowy wychodzi, zamyka się w sobie lub po prostu odmawia komunikacji. Osoba ta często traktuje nas z chłodem i obojętnością. Możemy odnieść wrażenie, że nic dla niej nie znaczymy, co nie zawsze musi być prawdą. Stonewalling nie oznacza, że po kilku godzinach lub kilku dniach partnerzy powrócą do niezakończonej wcześniej rozmowy. Dyskusja nigdy nie zostanie dokończona, a problem rozwiązany. Druga strona nigdy nie pozna odpowiedzi na zadane pytania. Kłótnie i kryzysy są sposobem radzenia sobie z różnicami w przekonaniach i poglądach. Taktyka ta wywołuje złość i frustrację w drugiej osobie. Często niszczy relację i prowadzi do rozstania.

Jak objawia się stonewalling?

Kamienne murowanie nie zawsze jest oczywiste. Fakt, że partner zamyka się i wychodzi podczas rozmowy rzadko kiedy wzbudza podejrzenia. Istnieją jednak pewne objawy wskazujące na stonewalling.

  • Unikanie rozmowy o uczuciach.
  • Nie udzielenie odpowiedzi na pytania.
  • Ignorowanie, gdy partner zaczyna mówić.
  • Stałe unikanie kłótni i brak zaangażowania w rozmowę.

To w jaki sposób partner się do nas odnosi i jak my reagujemy na jego zachowanie, ma ogromny wpływ na relację. Na to jak postrzegamy samego siebie i jak radzimy sobie z trudnościami.

Zobacz również: Dlaczego silne osoby przyciągają trudne relacje? Bo podświadomie czują, że mogą na tym skorzystać

Jak reagować na kamienne murowanie?

Osoby mające do czynienia z kamiennym murowaniem mogą czuć się zranione, zmanipulowane. Ignorowanie uczuć i unikanie rozmów prowadzi do utraty sił, braku poczucia własnej wartości i niedocenienia. Zmanipulowanemu partnerowi brakuje intymności, bliskości i poczucia bezpieczeństwa. Nieustanne konflikty, niedokończone rozmowy i wycofanie drugiej osoby skutkuje pogorszeniem zdrowia psychicznego, co odbija się na relacjach z rodziną i przyjaciółmi. Jak reagować na stonewalling w związku? By pomóc partnerowi przełamać mur dobrze jest okazać mu wsparcie i zachować pozytywne nastawienie. Warto nauczyć się opartych na wzajemnym szacunku skutecznych sposobów wyrażania różnic poglądów. Dobrze jest zbudować zdrową i satysfakcjonującą relację. Zamiast obwiniać siebie nawzajem lepiej pomyśleć co stoi za danym zachowaniem, jakie są jego przyczyny i konsekwencje. Dobrze jest wykazać się zrozumieniem i cierpliwością. Niestety może się zdarzyć, że partner nigdy nie będzie gotowy do rozmowy i komunikacji.

Ważne by nie zapominać o własnych uczuciach, emocjach i potrzebach. Nie odsuwać siebie na dalszy plan i przede wszystkim nie obwiniać za konflikty i nieporozumienia. By lepiej zrozumieć problem i znaleźć jak najlepsze rozwiązanie, można skorzystać z pomocy specjalisty.


Lifestyle

Zostawcie w spokoju Margaret, mnie i moją córkę. Co z tego, że schudła! Jej sprawa

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
16 maja 2022
Margaret/ Instagram
 

Na początek kilka zdań z internetu: „OMG, dziewczyno, nie przesadzaj z utratą ciała… za moment będziesz na podobieństwo Twiggy, „Co się z tobą stało, piękna dziewczyno?”, „Piersi jakieś oklapnięte”, „Jestem na nie, to już nie wygląda zdrowo”, „Strasznie”, piszą ludzie pod ostatnio opublikowanym przez Małgorzatę Jamroży na Instagramie zdjęciem. Portale dają tytuł: ”Margaret bardzo schudła. Fani martwią się o wokalistkę”. To się teraz klika! A ile w tym fałszu – myślę sobie.

Faktycznie martwimy się o Margaret? Serio? Nie udawajmy! Raczej prześwietlamy, powiększamy sobie jej zdjęcia i doszukujmy się zazdrośnie choroby, depresji, szaleństwa artystki. Internet daje nam pole do popisu. Nie potrafimy się powstrzymać i niepytani – oceniamy. Jak niewiele się teraz pisze o tym, że Margaret wydała genialny singiel, aż nogi rwą się do tańca: „Cry in my Gucci”. Myślę sobie, że ta dziewczyna jako jedyna ma teraz w Polsce szanse na karierę międzynarodową. Powinniśmy być dumni!

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Maggie (@margaret_official)

Margaret schudła. I co z tego?

Margaret była ostatnio gościem programu „Onet.Rano” i w rozmowie z Beatą Tadlą została zapytana o komentarze fanów, którzy „martwią się o jej zdrowie”.

„Bawi mnie ta figura stylistyczna, że 'fani się martwią’. W tym jest dużo agresji”, powiedziała słusznie!

Zaznaczyła, że jest zdrowa, a jej utrata wagi wiąże się tylko ze zmianą stylu życia. Powiedziała, że robi sobie stosowne badania i sporo biega.

„Właśnie w ramach tego, że się badam, schudłam. Zaczęłam się odpowiednio odżywiać i ogarnęłam pewne hormonalne sytuacje, które się wyrównały. This is me. Sorry, guys”, zakończyła temat.

A mnie zrobiło się smutno, że ona, choć tak świetnie śpiewa, musi się tłumaczyć, dlaczego schudła!

Myślę sobie, że Margaret ma rację. W takich słowach oceniających sylwetkę pod płaszczykiem troski ukryta jest po prostu agresja. Najsmutniejsze jest to, że te zabiegi stosują głównie kobiety. Jakim cudem kobieta kobiecie może to robić? Wszystkim nam zależy przecież na dobrym wyglądzie! Dlaczego więc tak bezceremonialnie sobie – dokuczamy?

Opowiem wam też moją historię

Odwiedziła mnie wczoraj ulubiona ciocia. Serio ulubiona, bo uważam, że jest w niej wiele dobra i życzliwości. Przyniosła mi fajne ubrania, w których nie chodzi i książki, które lubi. Naprawdę ucieszyłam się, że tak spontanicznie wpadła.

Ale do rzeczy, chwilę przed jej wizytą siedziałyśmy sobie z córką przy stole i piłyśmy herbatę. Była to niedzielna miła rodzinna chwila. Córka pokazywała mi nowe ubrania, które kupiła sobie na siłownię. A ja byłam tymi stylówkami absolutnie zachwycona. Córka wyglądała świetnie! Chwilę rozmawiałyśmy o kobiecych sprawach. Ona powiedziała, że udało się jej przytyć półtora kilograma. Mówiła mi, że liczy sobie kalorie, że stara się jeść obecnie 2600 kcal dziennie i że boli ją od tego szczęka. Śmiałyśmy się z tego. Ja natomiast zwierzyłam się jej, że podczas tygodniowych wakacji udało mi się schudnąć kilogram, że kiedy korzystałam ze słońca i wieczornych rozmów z przyjaciółką, w ogóle nie chciało mi się jeść. Mówiłam, że cieszę się z tego kilograma na minusie i zamierzam odchudzać się dalej.

Nagle dzwonek. Przychodzi ciocia. Widzi moją córkę w bardzo obcisłym stroju na siłownię i od razu mówi: „Boże, jaka ty jesteś chuda”. Ja natychmiast staję w obronie i mówię dumna i waleczna jak lwica: ”Przestań, ona właśnie teraz przytyła i chodzi trzy razy w tygodniu na siłownię”. A ciotka, co w głowie, to na języku: „A nie śmieją się z ciebie na tej siłowni?”.

Jezu, co to jest za cholerny ping-pong – pomyślałam. W pewnym momencie ciocia odpuszcza, bo przymierzamy ciuchy, które przyniosła i rozmawiamy o ulubionych książkach, więc robi się fajnie. Ale po chwili ciotka wchodzi na mój temat: ”A ty zamierzasz o siebie zbadać?”. Trochę mówi to z nieśmiałością i czujnością, bo ona wie, że mogę się odpalić. Ale ja postanawiam tego nie robić, bo dziś jestem szczęśliwa i w dobrym humorze. Dlatego stawiam na cierpliwość.

Miarka niebezpiecznie przebiera się jednak, gdy ciocia widzi, że moja córka je pizzę. Prosi ją najpierw, by odkroiła jej maleńki kawałeczek. Po chwili zaczyna komentować, że ser jest słabej jakości i że nie ma sensu jeść takiej prostej pizzy tylko z serem i sosem pomidorowym. Zaczyna więc nieproszona udzielać porad: ”Powinnaś sobie kochana położyć tu salami, rukolkę, może jakieś oliwki”. W mojej głowie już zaczynają się mnożyć zdania obronne, że ser to mozzarella i jest dobry…

Ale nie zdążyłam. Usłyszałam, jak moja nastoletnia córka mówi spokojnie: „Ale ja właśnie taką pizzę margheritę lubię najbardziej”. W tym momencie moje serce się rozświetliło, bo ona rzadko się sprzeciwia, a szczególnie osobom starszym. Jest z tych grzecznych i miłych za bardzo. Więc pomyślałam sobie: „Brawo! Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”.

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez Maggie (@margaret_official)

Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe

Trochę mi smutno, że tak wiele kobiet kompletnie nie ma wglądu, że słowa na temat sylwetki ranią. Peplacie i bleblacie, choć same się zmagacie ze swoim ciałem i kilogramami. A gdybyście tak nauczyli się trzymać język za zębami? Bo te wszystkie „Przytyłaś”, „Schudłaś” są niedelikatne. To pasywna agresja, która boli. Moja córka powiedziała mi dziś rano, że choć ma dystans i śmiałyśmy się trochę z cioci po jej wyjściu, to jednak cytuję: „takie słowa wgrywają się gdzieś pod czaszkę”. Rozbolała ją głową, a dziś rano mówi mi, że najbardziej zapamiętała: ”Czy ludzie nie śmieją się z ciebie na siłowni?”. Więc proszę, ogarnijcie się dokuczacze. To jest agresja! Kobiety, nie róbmy sobie tego nawzajem”. Proszę, zostawcie w spokoju Margaret, mnie i moją córkę!

Tekst opublikowałam za zgodą mojej córki. Kochanie, głowa do góry! Trzymaj się tego, czego cię nauczyłam: „Nie rób drugiemu, co tobie niemiłe”. Kropka!


Lifestyle

Tego możesz o niej nie wiedzieć, czyli za co dziennikarki Oh!Me lubią swoją szefową

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
16 maja 2022

Czy można lubić swojego szefa, przyjaźnić się z nim? Tak, można. My dziennikarki Oh! Me uwielbiamy Małgosię za nieprawdopodobne pokłady optymizmu i empatii, za to, że na Instagram wrzuca zdjęcia bez retuszu i nie wstydzi się przyznać, kiedy przytyła. Dzieli się z nami swoimi słabościami, ale i mądrością. Na wizji jest spontaniczna i zwariowana. Ale, kiedy trzeba jest psychologiem i rzeczową ekspertką. Nie, nie jest idealna i chyba za to najbardziej ją uwielbiamy 😉

Za co uwielbiamy Małgosię?

1. Za to, że lubi ludzi

Prowadzi otwarty dom, lubi się „stadnie” spotykać. Ma wokół siebie mnóstwo osób, które wpadają żeby pogadać, pośmiać, poprosić o radę, poszukać korepetytora dla syna lub dobrego terapeuty, napić wina, powspominać…

2. Za zdjęcia bez retuszu

Kiedy Instagram aż kipi od pięknie wystylizowanych zdjęć gwiazd i influencerek w pełnym makijażu z odpowiednio dobrany filtrem, ona nie chce wpędzać kobiety w kompleksy. Jest naturalna. Niedawno napisała pod jednym ze swoich zdjęć: „Mam dość filtrów, a Wy? ” Wrzucam zdjęcie – tak wyglądam rano, zaraz po kawie i croissancie. Za chwilę ułożę̨ włosy, nałożę̨ make up, dorysuję brakujące brwi, przykryję zmarszczki i plamy na skórze, róż̇ na policzki, który doda mi wdzięku i gotowa na miasto. Nie ma w tym nic złego, ale nie traćcie kontaktu z rzeczywistością̨. Nikt nie jest doskonały i to jest cudowne!”.

3. Za odwagę w miłości

Otwiera serce nieustająco, chociaż otwarcie przyznaje, że w jej życiu z tymi związkami bywało i bywa różnie. Ale to jest jedyna droga do tego, by dać sobie szanse na miłość. Nie liczy się wiek, liczy się wiara, że miłość po prostu jest. Od lat wierna jest swojej najważniejszej sentencji życiowej – „moje dobre życie zależy ode mnie”. Bardzo w to wierzy, a my razem z nią.

4. Za dziecięcą radość, egzaltację i wieczny apetyt na życie

… spontaniczność, motorek w tyłku, błysk w oku. I za syndrom Scarlett – „jutro o tym pomyślę”. To działa, bo rano świat wygląda już inaczej, zazwyczaj bardziej pozytywnie. Więc po co się zamartwiać na zapas?

5. Za to, jaką jest szefową

Pracowałyśmy tam, gdzie był mobbing, gdzie ciśnięto ludzi do granic ich wytrzymałości, gdzie na widok szefa skręcały się ze stresu kiszki w brzuchu. Małgosia jest inna – daje sporo luzu i jednocześnie inspiruje. To nakręca ludzi do pracy tak, że są w stanie dla niej robić szybciej, więcej, lepiej. Ona zarządza bez stresu, oceny, bardzo to doceniamy. Ale może to kwestia też tego, że potrafi wybrać do swojego zespołu intuicyjnie tych odpowiedzialnych i pracowitych 😉

6. Za prawdziwość

Małgosia uwielbia i rozumie kobiety. Nie ściemnia! Jak przytyła, mówiła o tym otwarcie –  że siedem kilogramów ma więcej, a w nocy podjadała czekoladę. Jest normalna, prawdziwa, niewymyślona. Nie ma w niej nic z niedostępnej gwiazdy, Królowej Lodu, w której szaraczki mają widzieć niedościgniony wzorzec perfekcjonistki ze szklanego ekranu.

7. Za poczucie humoru

Wystarczy obejrzeć ją w „Dzień Dobry TVN”, by zrozumieć, o czym piszemy. Jak ćwiczy lub tańczy, to zawsze na maksa. W jednym z wywiadów mówiła: „Chyba nie lubię być taka poważna. Rola eksperta wbijała mnie w gorset mądrej, poukładanej pani z telewizji. A ja nie jestem tak strasznie poukładana ani poważna. Kocham się wygłupiać, mam duży dystans do siebie”.

8. Za pomaganie ludziom

Znamy wiele gwiazd, które mogłyby robić wiele dobrego dla innych, ale tego nie robią. Małgosia nie chce odcinać kuponów od swojej popularności. Pomaga! Nie ma w tym jakiejś przemyślanej strategii, która jest obliczoną na popularność. Ohme pomaga nieznajomym ludziom , których spotyka na swojej drodze i tym, którzy do niej napiszą, ale też przyjaciołom, takim jak Andrzej Polan, który pewnego dnia zwierzył jej się, że pandemia zrujnowała mu biznes i ma depresję. Dla niego zorganizowała spontaniczną pomoc naszej redakcji, podczas której zamieniła się w kelnerkę „Polany Smaków”, a my razem z nią. Tego wieczoru zwróciła również uwagę na starszą kobietę, która zmywała tam naczynia. Mimo emocji i zamieszania, coś ją do niej ciągnęło i znalazła czas, by wysłuchać jej historii. Dowiedziała się, że córka Pani Grażyny choruje na nowotwór mózgu. Zbiórkę zorganizowała natychmiast. Potem przyszedł czas na pomoc Ewie Rzepie, która jest samotną mamą zastępczą dla 12 dzieci. Dzięki zbiórce, w którą się zaangażowała, udało się zebrać pełną kwotę, by dzieci nie straciły domu i poczucia bezpieczeństwa. Takich akcji było dziesiątki. Spontanicznych i bezinteresownych.

9. Za miłość do zwierząt

Jest właścicielką jamnika o imieniu Blum oraz Homera. Psy od zawsze zajmują w jej rodzinie miejsce szczególne. Na swoich portalach społecznościowych często wspiera akcje adopcyjne, organizuje zbiórki karmy, niejednokrotnie jej dom był domem zastępczym dla wielu psów. Po prostu ma wielkie serce dla zwierząt.

10. Za wiarę, która góry przenosi

Mówi wprost, że jest życiową optymistką. I to jest absolutna sprawa. Ona po prostu zaraża optymizmem. Julia Barid w nowej książce „Fosforescencja” pisze o takich ludziach jak Małgosia: „Od czasu do czasu zdarza się nam spotkać kogoś, kto świeci: osobę, która promienieje dobrocią, którą wypełnia naturalna radość albo która ma w sobie taki głód nowych doświadczeń, taką ciekawość i fascynację światem poza nią, że aż tryska życiem, światłem.” Małgosia przyciągają do siebie, jak magnes ludzi w różnych kryzysach i daje im cząstkę swojej wiary w przyszłość.

11. Za totalne rozdawnictwo

Wszystko, co dostaje: prezenty, kosmetyki, ubrania, książki, zaproszenia – rozdaje. Zawsze zaczyna od pytania: „A ty masz takie coś, weź”. I jak tu jej nie kochać?

12. Za to, że jest mądra

Pomimo, że kocha się wygłupiać, tak naprawdę jest po prostu mądra. Pamiętamy szczególnie jeden wpis z Instagrama skierowany do kobiety, która bezpardonowo napisała jej, że „jest stara”. Posłuchajcie: „Kochana Dziewczyno znad klawiatury, jedno jest pewne w życiu: wszyscy będziemy się starzeć, Ty też. Im będziesz starsza i mniej czasu Ci zostanie, tym więcej marzeń spełniaj. Ciesz się, ciesz się z całego serca, że możesz jeszcze skakać, puszczać kaczki na wodzie, daleko splunąć i wytatuować sobie smoka na pośladkach. Marzenia nie mają terminu przydatności. Będziesz umierać i marzyć o tym, by przeżyć choć jeden dzień dłużej, tak już jest z psychiką człowieka, że nadzieja go nie opuszcza do końca. A teraz odpuść, odpuść innym i sobie odpuść, od złości robią się zmarszczki i brzydkie grymasy. Pomyśl o czym ostatnio marzyłaś i zrób to. I może napisz jakiejś obcej kobiecie w Internecie coś miłego, może nawet za coś podziękuj? Praktykowanie wdzięczności sprawia, że i nasze życie wypełnia się lepszym. Bądź wdzięczna za to, że są takie jak ja wokół. Stare i szczęśliwe. To całkiem niezła perspektywa na przyszłość, prawda?”

Empatyczne i mądre. Bo taka jest. Dobrego życia Małgosiu!

 

 

 

 


Zobacz także

Daruj sobie…Trzeba u diabła wiedzieć, kiedy odpuścić – w pracy, w miłości i w życiu w ogóle

Koloryzowane kłamstwo, czy bezwzględna szczerość? Co wybieracie?

Państwo nie będzie wspierać zatrudnienia niań. Koniec z opłacaniem składek ZUS