Lifestyle Związek

Ja tu jestem i czekam na ciebie… List do mojej miłości

Anika Zadylak
Anika Zadylak
24 marca 2017
Fot. iStock / kevron2001
 

Moja droga…

kiedyś już u mnie byłaś, bo pamiętam każdy dotyk i każde muśnięcie warg. I każde słowo, które krok po kroku upewniało mnie w tym, że jesteś. A byłaś od bladego świtu, gdy ogrzewałaś mnie jego ramionami, aż po deszczową i smutną nocą, gdy kazałaś mu wracać, przeprosić i już więcej nie zostawiać. I dobrze nam było razem przez te wszystkie lata, słońce świeciło jaśniej, a sny zawsze były piękne. Tylko potem, coś się stało. Ja się poddałam, a ty zrezygnowałaś. Nie zatrzymywałam cię, gdy wychodziłaś, nie odwróciłaś się nawet. Stałam w oknie i widziałam, jak pakujesz do samochodu swoje rzeczy, a potem odjeżdżasz. To wtedy mocno zatrzasnęłam za tobą drzwi.

I przez długie lata udawałam, że ciebie nie potrzebuję.

Bo zawsze można kogoś zaprosić na chwilę, że wystarczy te parę nocy i kilka szalonych dni, gdzie złudzenie, że siedzisz obok, zamazuje rzeczywistość. Ale gdy wracałam do pustego mieszkania i nie mogłam się odnaleźć w zbyt dużym łóżku, czułam całą sobą, że już się nie gniewam na ciebie, że już nie mam żalu i chcę, żebyś wróciła. Żebyś zapukała do drzwi, bo ja tam stoję i czekam. Zupełnie inna niż wtedy, gdy byłaś u mnie pierwszy raz. Już wiem, że nie wolno cię ponaglać i wymagać zbyt wiele. Że nie warto naciskać i przyspieszać biegu wydarzeń. Nie można cię szukać na siłę tam, gdzie już byłaś, ale jednak postanowiłaś zniknąć. Nauczyłam się tego przez te wszystkie noce i dni, kiedy tak bardzo za tobą tęskniłam,  że wędrowałam z łóżka do łóżka, w każdym zostawiając bezpowrotnie cząstkę siebie.  I było mnie coraz mniej.

A pamiętasz, jak często nosiłyśmy sukienki w kwiaty i różowe trampki? A w lustrze widziałam uśmiechnięta i pragnąca żyć dziewczynę? Teraz jej nie ma, bo przyszła inna, przezroczysta. Ty też teraz, gdzieś tam chodzisz sama i blakniesz. Bo zapomniałam, że tylko razem tworzymy całość, jak wydech i wdech, jak opadanie i podnoszenie się powiek. Żeby zobaczyć, jak pięknie wyglądasz, gdy leżysz obok i jeszcze śpisz. I mruczysz, gdy usiłuję cię dobudzić, że jeszcze tylko kilka minut. I żebym cię przytuliła, bo kochasz dotyk mojej skóry. A teraz,] śpimy w cudzych sypialniach albo wracamy do swoich, ciemnych i pustych, szukając się przez sen dłonią po chłodnej pościeli. I strach nas budzi, bo już od tak dawna nie możemy się spotkać, że rozmywa się obraz w naszej pamięci tak bardzo, że zaczęłam sobie wyobrażać, że można żyć bez ciebie.

Bo mi nie mówisz, że się martwisz ani nie wściekasz, gdy się spóźniam i znowu zawalam. Bo, nie zajmujesz mi łazienki i nie rozrzucasz skarpet, gdzie tylko się da. Nie marudzisz, że znowu mielone i że padam zmęczona, zamiast być żoną i kochanką.  I nie milczysz trzy dni po kłótni o twoją matkę. Mam spokój i ciszę, która aż dzwoni w uszach i przeraża blokując oddech. I wlekę się do apteki z gorączką i kaszlem, bo przecież sama sobie wystarczam, samej mi najlepiej. Zwłaszcza, gdy budzą mnie koszmary, a życie wali mi się na łeb. To bujda, że można bez ciebie, że jest lepiej, albo tak samo i bez różnicy. To nieprawda, że ból jest taki sam z tobą czy w pojedynkę, że noce są pełne tych samych gwiazd. Bez ciebie nawet oddech jest płytszy, a łzy bardziej słone. Nie chcę już kłamać i się wypierać, bronić przed tobą, odpychać i uciekać. Umierać z tęsknoty tak bardzo, że aż nie oczekiwać następnego dnia. Bo bez ciebie każdy kolejny jest nie do zniesienia.

Moja kochana, otworzyłam drzwi pod adresem, który tak dobrze przecież znasz. I już ich nie zamknę, żebyś mogła przyjść o każdej porze, bo czekam ciągle. I ucieszę się  zawsze, gdy usłyszę, jak idziesz po schodach. Bo zrozumiałam, że tylko z tobą wróci dziewczyna sprzed lat, która śmiała się do mnie z lustrzanego odbicia. Ta, która wierzyła, że nie istnieje niemożliwe. Ta, co czerpała z ciebie siłę i moc, dzięki której nic nie potrafiło jej złamać. Ta, która karmiła cię swoją wiarą i dzięki której rosłaś w siłę. Wrócisz już do mnie? Tak bardzo bym chciała. Wyjść z domu sama, szara i rozmyta i spotkać cię za rogiem.  A wrócić w różowych trampkach, trzymając cię za rękę.

Miłość – moja ukochana, ja tu jestem i czekam na ciebie…


Lifestyle Związek

10 rzeczy, które tylko kobiety po 40-tce wiedzą o związkach

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
25 marca 2017
Fot. iStock/GiorgioMagini
 

Jeśli popatrzeć z perspektywy czasu, jak zmienia się nasze spojrzenie na związek, na miłość, to nierzadko możemy się w duchu roześmiać myśląc: „Matko, jakie my byłyśmy naiwne”. Uparcie wierzyłyśmy w tę jedyną miłość, w tego jedynego, który kochać nas będzie na zabój, a także w to, że rodzina, dzieci i kochający mąż to kompletnie wszystko, co do szczęścia jest nam potrzebne.

Cóż. Dziś z pozycji kobiety, która ma za sobą wieloletni związek – bardziej lub mniej udany, wyciągamy wnioski, lekcje, których wcześniej nie dostrzegałyśmy. Jesteśmy mądrzejsze, bardziej dojrzałe, co nie znaczy, że wszystkowiedzące. Ale o związkach wiemy już bardzo dużo i nie idealizujemy ich jak kilkanaście lat wcześniej.

10 rzeczy, które kobiety po 40-tce wiedzą o związkach

Miłość to nie wszystko

Choć kiedyś wydawało się nam, że miłość wszystko zwycięży, każdy kryzys pokona. Dziś wiemy, że to nie prawda. Ona nam pomaga, jeśli o nią dbamy, ale każdy związek to powtarzane do znudzenia: „praca, praca, praca”. To relacja, gdzie każda ze stron musi się starać, by miłość, która ich połączyła nie wygasła, nie wyszła trzaskając drzwiami.

Wyobrażenia niewiele mają wspólnego z rzeczywistością

Pamiętacie, jak wyobrażałyście sobie wasz związek? Sielanka, prawda? Dzieci, praca, wakacje, jakiś domek nad jeziorem, wspólne śniadania i kolacje. Cóż. Codzienność szybko weryfikuje nasze oczekiwania. Bo nagle spieszymy się do pracy, dzieci wrzeszczą, nie chcą wstać, samochód się psuje, pieniędzy na wymarzone wakacje brak. A po drodze jeszcze tyle obowiązków, że ta wspólna kolacja może i owszem, ale jeśli już to dopiero w weekend.

Warto postawić na siebie

Tak często w związku zapominamy o sobie. Ważny jest facet, którego kochamy i który jest dla nas najważniejszy, później dochodzą dzieci. Doskonale wiemy, co komu potrzeba, czego kto oczekuje od nas? A czego my oczekujemy od najbliższych? Czego my potrzebujemy? Co robimy dla siebie? Przychodzi moment, kiedy budzimy się z tego letargu poświęcenia i zaczynamy rozumieć, że halo – my też jesteśmy ważne.

Nie należy rezygnować ze swojej pasji

Bo rezygnujemy, często na długie lata. To, co kochamy przykrywa kurz opieki nad dziećmi, pewności, że tylko on i nasza miłość się liczy. Ale dziś wiemy, że on nas pokochał też za tę pasję, którą w sobie nosimy. Warto ją rozwijać, pielęgnować, a kto wie – może czasami uczynić z niej sposób na swoje życie?

Kompromis to nie wróg

Boimy się słowa kompromis, używamy go bardzo rzadko, zwłaszcza, gdy chodzi o związek. A przecież to kompromis jest podstawą naszej relacji. Nie da się zjeść ciastka i nadal go mieć. To żadna słabość, żadna rezygnacja z siebie, to mądre i dojrzałe budowanie związku, gdzie na żadnej szali nie kładziemy, kto ile dla niego poświęcił.

Mów, rozmawiaj, gadaj

Wiele z nas przytaknie, prawda. Te wszystkie związki, które się rozpadły, zakończyły rozwodem, te, które wpadały w głębokie kryzysy – to wszystko efekt braku komunikacji. Często słyszę: „Bo my ze sobą nie rozmawiamy” – i tu kryje się podłoże wszystkich konfliktów i problemów. Dzisiaj wiemy – trzeba mówić, mówić i mówić, to znudzenia, do zrzygania, ale tylko tak nasz związek będzie stawał się lepszy.

Zrzędzenie nic nie daje

W wakacje miałam okazję poobserwować pary z młodszym stażem – małe dzieci, widać, że też oni młodzi. I te żony, partnerki: „A nie możesz czegoś w końcu zrobić?”, „Znowu wszystko ja muszę”, „Po co taką drogą kawę kupiłeś”. O rety. Ja się zmęczyłam słuchając tego wszystkiego z boku, a ci faceci… Sorry, ale czasami się nie dziwię, że wychodzą trzaskając drzwiami.

Każdy z nas się zmienia

To refleksja, która dopada nas z czasem. Że nie jesteśmy już tacy, jak kiedyś, że on woli usiąść na kanapie, niż wyjść z tobą na spacer, a ty bywasz bardziej rozdrażniona, że macie swoje nawyki, przyzwyczajenia, których nigdy wcześniej nie było. Zmieniają się na poglądy, priorytety. Musimy je zauważać, podążać za nimi, żeby się nie rozczarować facetem, które pokochałyśmy 20 lat wcześniej… a on nami.

Należy zachować niezależność finansową

Oj tak. O tym często zapominamy, nie zwracamy uwagi. A dziś? Każda kobieta w wieloletnim związku powie – miej swoje pieniądze, miej swoją niezależność, obojętnie jakby dobrze nie było, jakby on zapewniał, że pracować nie musisz – nie idź na to. Niezależność finansowa, to poczucie własnej wartości, to kontrola nad własnym życiem, to spokój, że cokolwiek by się nie zdarzyło – poradzisz sobie.

Seks może być jeszcze lepszy

To też wniosek, który wyciągamy z czasem. Po początkowej euforii, kiedy nie wychodziliście z łóżka, przez trudny dla seksu czas, kiedy na świat przychodzą dzieci, kiedy zmęczenie wygrywa z chęcią na seks, przychodzi czas, kiedy seks smakuje inaczej, lepiej, kiedy znacie się, macie dla siebie czas, a wasza sypialnia staje się miejscem fantastycznych doznań.

P.S. Żeby nie było – wiek jest umowny, bo przecież tuż przed 40-tką też możemy to wszystko już wiedzieć. 😉 🙂


Lifestyle Związek

Pora do kina! Filmy, które warto zobaczyć w ten weekend

Redakcja
Redakcja
24 marca 2017
Fot. iStock / nyul

Wreszcie nadszedł ten wyczekiwany już od poniedziałku piątek. W sumie nie masz  jeszcze planów na weekend. Co prawda pojawiły się już oznaki wiosny, jednak nie masz za bardzo ochoty na aktywność na dworze. Koniecznie wybierz się do kina na jeden z najnowszych filmów. Umów się z przyjaciółką, chłopakiem bądź inną bliską ci osobą i ruszaj na premierę. Oferta jest naprawdę bogata i na pewno wybierzesz coś, przy czym się odprężysz i nabierzesz sił na nowy tydzień.

1. Piękna i Bestia

Większość z nas uwielbia romantyczne historie o miłości niosące nadzieję. Jeśli należysz do tej grupy, koniecznie musisz zobaczyć film „Piękna i Bestia” nakręcony na podstawie bajki o tym samym tytule, który był wymieniany wśród najbardziej pożądanych premier w tym roku. To wzruszająca opowieść, która przejawia zanikające wartości. Uświadamia, że drugą osobę możemy pokochać nie za to, jak wygląda, ale za to, co kryje w sercu. Wraz z przyjaciółką wyjdziecie zachwycone i pełne wiary w lepsze jutro. Jeśli wybierzesz się na film z dziećmi – nie tylko będziecie się dobrze bawić, lecz także możecie porozmawiać o wartościach, którymi warto kierować się w życiu.

Film trwa 129 minut i jest przeznaczony dla widzów w każdym wieku. Reż. Bill Condon.

2. Baba Jaga

„Zastukaj raz, by ją obudzić, dwa, by z martwych wstała…”, czyli horror dla osób, które mają mocne nerwy i lubią opowieści o czarownicach i nawiedzonych domach. Dorastająca nastoletnia Chloe wychowywała się w sierocińcu, jednak pod wpływem zdarzeń postanowiła udać się w okolicę, w której kiedyś mieszkała. Wraz z przyjacielem dociera do nawiedzonego domu, w którym zmierzy się z mitycznym demonem. Stawką w tej grze jest jej życie.

Film trwa 93 minuty i jest dozwolony dla osób powyżej 15 roku życia. Reż. Caradog W. James.

3. Life

Polecany miłośnikom thrillerów i science fiction. Opowiada historię sześcioosobowej ekipy kosmonautów Międzynarodowej Stacji Kosmicznej na chwilę przed ogłoszeniem światu przełomowego dla ludzkości odkrycia: pierwszego dowodu życia na Marsie. Prowadzone przez nich badania są bogate w konsekwencje. Okazuje się, odkryta forma życia jest bardziej inteligentna niż ktokolwiek przypuszczał.

Film trwa 104 minuty i jest dozwolony dla osób powyżej 15 roku życia. Reż. Daniel Espinosa.

4. Amok

Film został nakręcony na podstawie powieści o tym samym tytule, wydanej w 2003 roku przez Krystiana Balę.  Mężczyzna został oskarżony o zaplanowanie, zlecenie i kierowanie zabójstwem Dariusza J., który miał być kochankiem jego żony. Jego historia dała początek najgłośniejszemu procesowi poszlakowemu w Polsce, o którym pisały media na całym świecie.

Film trwa 107 minut i jest dozwolony dla osób powyżej 15 roku życia. Reż. Kasia Adamik.

5. Zając Max ratuje Wielkanoc

Film animowany idealny dla całej rodziny. Przedstawia zabawną historię Zająca Maxa, którego samolot rozbija się w Wielkanocnej Krainie, gdzie ukryto Złotą Pisankę – przedmiot dający zajączkom magiczną moc. Postać dążącego do sławy zwierzaka, na pewno skradnie wasze serca i umili wam weekend.

Film trwa 76 minut i jest dozwolony dla widzów w każdym wieku. Reż. Ute von Münchow-Pohl.

6. Gold

Propozycja szczególnie dla fanek boskiego Matthew McConaughey, który wciela się w postać biznesmena rezygnującego z luksusów i udającego się na poszukiwania skarbów do indonezyjskiej dżungli. Czy jego misja przyniesie skutek i marzący o wielkiej karierze mężczyzna stanie się gwiazdą Wall Street? Zobacz, jak Matthew poradzi sobie w świecie chciwości, fałszu i obłudy w doskonałym thrillerze.

Film trwa 117 minut i jest dozwolony dla widzów od 15 roku życia. Reż. Stephen Gaghan.

7. Power Rangers

Pamiętasz hitowy serial z lat 90-tych? Grupa wojowników powraca w wielkim widowisku, który wniósł się na wyżyny wyobraźni i realizacji. Historia piątki przyjaciół to opowieść o pokonywaniu swoich słabości i lęków oraz o walce o przyszłość świata. Fani serialu będą zachwyceni, a nowi widzowie polubią bohaterów równie mocno.

Film trwa 124 minuty i jest dozwolony dla widzów od 10 roku życia. Reż. Dean Israelite.

Oczywiście oprócz nowości możesz wybrać się także na dobre filmy, które już są w kinie od kilku tygodni Polecamy np. polską komedię „Porady na zdrady”, na który warto się wybrać w babskim towarzystwie. Dobra zabawa gwarantowana.


Źródło: multikino.pl, filmweb.pl

 


Zobacz także

Kochasz? Weź sprawy w swoje ręce. Młoda Amerykanka szuka Wojtka z Warszawy – możesz pomóc?

Tylko z Nim wspinałam się bez strachu po drzewach i tym samym wydzierałam dziury w nowych spodniach

perrfumy

Szukasz idealnych perfum ? Sprawdź, jak je kupować i który z zapachów do ciebie pasuje