Lifestyle

Intymne zdjęcia kochanków w akcji przeciw mitom o AIDS

Karolina Krause
Karolina Krause
1 grudnia 2016
1 z 4

Nurkowanie

Fot. Materiały prasowe/Mathieu Cesar

Patronem akcji jest AIDES – francuska organizacja non-profit, zajmująca się pomocą osobom zakażonym wirusem HIV i chorym na AIDS. Aurélien Beaucamp, prezes fundacji, wyjaśnia, że tego typu działania potrzebne są zarówno we Francji, jak i w całym świecie.

PoprzedniNastępny
Lifestyle

Jutro nie jest obietnicą. 5 powodów, by słuchać głosu swojego serca

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
1 grudnia 2016
Fot. iStock/petrunjela
 

Pewnie wyrażenie „słuchaj swojego serca” wydaje ci się banalne. Zaraz powiesz  – Już z tego wyrosłem, przekonałem się wiele razy, ze nie należy kierować się emocjami. Emocjami – zgoda. Zwłaszcza te negatywne, gwałtowne, są złym doradcą. Ale zajrzeć w głąb siebie, zrozumieć swoje uczucia, zastanowić się nad tym, czego naprawdę pragniemy, to nie jest działanie pod wpływem emocji. To logiczna i przemyślana strategia, która doprowadzi cię do rozwiązań, które są dla ciebie najlepsze.

Dlatego zamiast powiedzieć „myśl, zanim podejmiesz ważną decyzję”, powiem ci raczej: „myśl sercem”. Masz ku temu kilka, istotnych powodów, musisz tylko zaufać, uwierzyć, że ono wie, czego naprawdę potrzebujesz.

1. Karma

Jeśli zdecydujesz się słuchać swojego serca, częściej podejmiesz pozytywne działania na rzecz innych osób. Co w tym takiego korzystnego? Nie wierzysz, że dobro, które wysyłasz w ten sposób w świat naprawdę wróci? Pomyśl zatem ile wspaniałych rzeczy (nawet takich, które w danym momencie wydały ci się nieistotne, bo były „jedynie” drobnym, życzliwym gestem) spotkało cię już ze strony innych, czasem zupełnie nieznajomych osób. Nic nie ginie w tym świecie. To, co dajesz, również wróci do ciebie.

2. Życie toczy się w tym momencie, nie później i nie wcześniej

I to właśnie twoje serce mówi o tym co „tu i teraz”, podczas gdy twój umysł zabiera cię daleko w przyszłość, snując rozmaite teorie, podsycając wątpliwości.

Twoje serce jest tym, co czujesz, nie pytając się „co jeśli …?”. Twój umysł jest interpretacją tych uczuć  z paranoiczną domieszką wszystkich tych „niewiadomych”. On nie jest w stanie w pełni zaufać, nie taka jego rola. Ufać jest rolą serca. Wybierzesz strachliwy i niepewny niczego umysł, czy nieustraszone serce?

3. Serce jest wolnością

Twoje serce nie  stawia murów wokół siebie, to ono zaprasza do środka. Umysł za to przypomina, że ​​cierpienie, zdrada i ból istnieją. Nie pozwala ci pamiętać, że poza tymi uczuciami istnieją też dobre, takie jak miłość, życzliwość, czy empatia.

Twój umysł jest tak skupiony na zapobieganiu złu, że nie pozwala ci doświadczyć dobra.

4. Jutro nie jest obietnicą

Nikt nie zagwarantuje ci, że będziesz tu ciągle, za miesiąc, za rok, za dwa. Nasze życie pełne jest nieoczekiwanych okoliczności, dziwnych splotów zdarzeń. Nie ma „gwarancji” na przyszłość. Więc jeśli możesz wybierać: posłuchać swojego serca i robić coś, co kochasz lub zrobić to, co nakazuje ci umysł i ciągle żałować, dlaczego nie zdecydujesz się być szczęśliwy i robić to, co kochasz? Nikt ci nie obieca, że kiedykolwiek będziesz miał szansę poczuć korzyści płynące z tego drugiego wyboru. Satysfakcja materialna? Napisano już o tym chyba wszystko, a proste przysłowie, istniejące chyba w większości języków na świecie mówi: „pieniądze szczęścia nie dają”. I to nie są puste słowa.

5. Obawa przed porażką jest niczym wobec żalu za niewykorzystane możliwości

Znasz to uczucie, kiedy wiesz, że jeżeli czegoś nie spróbujesz, będziesz żałował do końca życia? Boisz się jak cholera, umysł wyświetla w twojej głowie film, na którym widzisz samego siebie i miliony różnych możliwych wariantów, w zależności od tego, jaką decyzję podejmiesz. Jedynie serce szepce: nie zmarnuj tej możliwości. Tak jest z miłością, po którą możesz nigdy nie odważyć się sięgnąć. Tak jest ze zmianą pracy, z realizacją marzeń.

Najcięższe batalie to te, które toczysz między tym, co wiesz, a tym co czujesz. Nie jesteś niewolnikiem swoich uczuć, jesteś niewolnikiem swoich myśli.


Źródło:  puckermob.com

 


Lifestyle

Galerianka: Nie zawsze trzeba uprawiać cały seks. Można tylko trochę, bo jak coś kosztuje dwie stówki, wystarczy zrobić loda

Anika Zadylak
Anika Zadylak
30 listopada 2016
Fot. iStock / Eva-Katalin

Jola była zwyczajną 14 latką. Taką, która przynosiła jedynki ale też pochwały, że inteligentna, uczynna. Była lubiana. Specjalnie niczym się nie wyróżniała i choć nikt nie robił jej z tego tytułu wyrzutów, ubolewała nad tym. Chciała mieć ładniejsze włosy, dłuższe rzęsy, lepsze ubrania, markowe kosmetyki. I telefon, który zastępuje laptopa. Powiesz, że to takie normalne, takie zwykłe, że aż naturalne. I oczywiście, masz rację, przecież dziewczyny dojrzewają, dorastają, zmieniają się. Zaczynają zwracać uwagę na nieistotne dotąd szczegóły. No przecież to znasz, twoja córka też tak robiła. Albo właśnie robi. Chce więcej niż ma, choć niczego jej nie brakuje. Tylko Jola chciała tak bardzo, że zachłysnęła się „łatwością”, z jaką wydawało jej się, że mogła to zdobyć. A ponieważ miała podobną do siebie koleżankę, co przecież też takie ludzkie, więc było im raźniej. Szybko znalazły sposób, żeby mieć i w końcu choć trochę błyszczeć. Bez proszenia rodziców o pieniądze. Pewnie i tak by aż tyle nie mieli. I uważali, że to niepotrzebny wydatek. Że dziewczyna w tym wieku z powodzeniem i szczęściem może żyć bez torebki za 1500 zł. A w tych filmach wszystko było takie proste. Nawet można sobie wybrać, z kim chce się iść. I nie zawsze trzeba uprawiać cały seks. Można tylko trochę, bo jak coś kosztuje dwie stówki, wystarczy zrobić loda.

A to przecież fajna kiecka na szkolną dyskotekę. Tylko ostrożnym trzeba być, bo to małe miasto, żeby sąsiad nie zauważył. Ale to proste, przecież  są we dwie właśnie po to, żeby się chronić nawzajem. I raz jeden, gdy już udało się zdobyć telefon i buty za miesięczną kasjerską pensję. I perfumy, za które matka mogłaby zapłacić rachunek za prąd, zdarzył się niefart. Podły los sobie zakpił. Koleżanka nagrywa Joli klienta. Ten ma czekać w ostatniej toalecie. Standard –  myśli dziewczyna, za chwilę ta bluzka będzie moja. Trzeba się tylko wypiąć, zamknąć oczy i myśleć o czymś innym. I gdy otwiera drzwi, widzi go. Jest czerwony z podniecenia, spocony i głośno sapie. Ma spuszczone spodnie, jego członek stoi. Jola to widzi. Widzi też, że to ojciec i mąż. I brat. Jej starszy brat.

Historia tak straszna, że miesza  ból z obrzydzeniem. A tak pospolita, bo częsta, bo wciąż powielana. Bo ciągle się tak dzieje. Codziennie, w każdym mieście, w każdym większym sklepie. I teraz powinniśmy się oburzyć, bo przecież tak się tym młodym w dupie przewraca. Za naszych czasów to się nie mieściło w głowie, bo więcej wstydu w dzieciach było. To pewnie wina tego internetu, tyle strasznych rzeczy tam wszędzie. Ciągle do czegoś namawiają, nakłaniają do złego. I szkoły to jest wina, bo na zbyt wiele pozwala. Bo gdyby było więcej rygoru, gdyby się bardziej bali. I, że Boga coraz mniej, bo szczują z telewizji i prasy, strach cokolwiek przeczytać. Bo żadnych świętości, to z tego się bierze. No i ta bierność. Że widzimy, że nie reagujemy. A ty dorosły gapiu? Ty,  który przechodzisz i patrzysz. I widzisz przecież wyzywającego dzieciaka, który na siłę stara się być dorosłą kobietą. Pociągającą i  wyuzdaną. I myślisz o niej z niesmakiem, że taka puszczalska mała dziwka. I jego też widzisz i pałasz obrzydzeniem. Życzysz, żeby ktoś mu jaja obciął za to, co zaraz pewnie zrobi z tą małolatą. Ale sam mu  tego nie zrobisz, nawet nie podejdziesz. Nie zgłosisz ochroniarzowi, żeby za nimi poszedł i wezwał policję. Nie podejdziesz do niej i nie nastraszysz, że znasz i powiesz rodzicom. Cokolwiek, każdy twój gest mógłby zrobić tak wiele. Ale on już zasuwa rozporek, skończył ją rżnąć na tylnym siedzeniu. Dał nowy zegarek i szminkę. Kazał wypieprzać i trzymać mordę w kubeł. A ty w tym czasie opluwałeś i winiłeś cały wszechświat. Wszystkich, tylko nie siebie.

No a ty? Nie wmówisz mi nigdy, że ostry makijaż, że wyglądała na pełnoletnią, że nawet tak ci powiedziała. I później, że wracasz do domu i rozmawiając o szkole, jesz rodzinny obiad ze swoja 13 letnią córką. I nie widzisz różnicy. A przecież jej rówieśniczka pół godziny temu, wycierała twoją spermę ze swojego policzka. I  nadal nie widzisz,  gdzie leży wina? A gdyby przydarzyło się to twojemu dziecku, gdyby je ktoś tak strasznie skrzywdził? Tak bezpowrotnie, złamał i naznaczył na resztę życia. To kogo byś winił? A ty, który wchodzisz w nią od tylu za nowy model okularów przeciwsłonecznych. Gdyby to twoją młodsza siostrę spotkało, to czyja to byłaby wina? Jej czy tego dorosłego. Mówiłbyś, że to tylko głupi dzieciak, naiwny, tak cholernie łatwowierny. Niczemu niewinny, do granic wykorzystany i oszukany. I miałbyś rację. Nie wstyd ci?

A ty matko, która nie widzisz kolejnej pary butów za 300 złotych i sukienki za dobre parę stów, na którą nie dostała od ciebie, nie jesteś lepsza. I nie mów mi o nadmiarze pracy, o życiu w ciągłym biegu i stresie. I o tym, że myślałaś, że to od koleżanki. Bo tak odpowiadała, gdy czasem pytałaś. A masz takich znajomych? Którzy dają swoim dzieciom po 3 tysiaki kieszonkowego na tak drogie rzeczy? Nigdy nie miałaś, więc czemu się oszukujesz? Czemu jej nie zapytasz, nie przyciśniesz? Dlaczego nie zapukasz do drzwi pokoju własnej córki. A może chce pogadać, może przytulić i w płaczu ci coś wyznać. Czemu nie dajesz jej szansy wyjścia z koszmaru, jaki po części sama jej zgotowałaś? Bo czasem lepiej nie wiedzieć? Nie pytać, żeby nie usłyszeć niewygodnej prawdy? Albo odepchnąć, że to się nie dzieje, nie w moim domu. I  nie moje dziecko.

Gdy czytałeś ten tekst, Jolę właśnie znajdował ojciec. Odcinał sznur, a  jej wątłe ciało układał na podłodze. I klęcząc, płakał. Jej brat w tym czasie pospiesznie pakował rodzinę, podejmował szybką decyzję o przeprowadzce, o dużych zmianach. A gdyby od wszystkiego można było uciec, wszyscy bylibyśmy w ciągłej podróży.

Więc gdy następnym razem z tłumu wyłoni się znajoma twarz, ze zbyt czerwonymi ustami, zbyt ciemnym cieniem do powiek na jeszcze często dziecinnej twarzy, nie pozwól. Po prostu, nieważne jak. I nigdy nie zapominaj, że za krzywdą każdego dziecka zawsze stoi dorosły.


Zobacz także

Nie możesz schudnąć? Poznaj 8 faktów o tkance tłuszczowej i pozbądź się jej świadomie

8 najgorszych porad dietetycznych. Jak najszybciej zapomnij o nich!

Bądźmy po prostu lepszymi ludźmi. Najpierw dla siebie, a zaraz potem dla innych