Tatuaże mogą być niebezpieczne dla zdrowia – pokazują najnowsze wyniki badań

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
25 lipca 2017
fot. iStock/ Belyjmishka
fot. iStock/ Belyjmishka

Choć tatuaże cieszą się ogromną popularnością, a niektóre wyglądają niczym dzieła sztuki, mogą być niebezpieczne dla naszego zdrowia! Nie chodzi tylko o potencjalne zakażenia, do których może dojść w trakcie ich wykonywania, ale także o toksyczne składniki farb, które wprowadzamy pod naszą skórę – do takich wniosków doszli badacze z Wydziału Zdrowia Publicznego Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach.

Naukowcy przebadali stosowane do wykonywania tatuaży barwniki i sprawdzili, jaka jest w nich zawartości metali ciężkich oraz ryzyko z ich zastosowania dla naszego zdrowia. Próbki przebadano pod kątem zawartości kadmu, ołowiu cynku, arsenu, chromu oraz rtęci. Badania wykazały, iż tusze zawierają znaczące ilości metali ciężkich, jednak jest to zróżnicowane w zależności od koloru barwnika. Kolorowe tusze zawierają kadm, ołów i arsen w większych stężeniach niż czarne, a oprócz metali ciężkich występują też nanocząsteczki, ftalany i węglowodory, które mogą oddziaływać szkodliwie na gospodarkę hormonalną, a także działać rakotwórczo.

Najbardziej zanieczyszczone okazały się tusze zielone, w których wykryto wysoką zawartość bardzo toksycznego pierwiastka – arsenu. Zatem wykorzystywanie tuszów kolorowych w gęstych wzorach i na dużej powierzchni ciała może być ryzykowne dla naszego zdrowia. Osoby, które zdecydują się na tatuaż, powinny dokładnie rozważyć jego powierzchnię, kolor, a także producenta barwnika, bowiem także i od marki zależy stopień zanieczyszczenia tuszu! Z badań wynika, że jeśli ktoś zdecydowałby się na pokrycie w znacznej części swojego ciała zielonym tuszem, mógłby przekroczyć dopuszczalną dla arsenu dawkę toksyczną.

Fot.  iStock / commablack

Fot. iStock / commablack

Badacze ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego przypomnieli wyniki badań nad barwnikami prowadzone w innych krajach. Niemieccy naukowcy, którzy wstrzyknęli tusze do tatuażu pod skórę myszy, zauważyli, że 32 procent barwnika zniknęło po 42 dniach od wstrzyknięcia , większe cząsteczki skumulowały się w węzłach chłonnych, a nanocząsteczki prawdopodobnie dostały się do krwioobiegu i zostały rozprowadzone po organizmie. W Chinach w 2009 roku zaobserwowano, że nanocząsteczki srebra wszczepione pod skórę szczurów przedostały się głębiej – były transportowane do nerek, wątroby, śledziony, płuc oraz mózgu.

Wykonanie tatuażu odbywa się poprzez wprowadzenie pod skórę pigmentu za pomocą specjalnej igły. Może być on zatem niebezpieczny dla zdrowia także ze względu na uszkodzenie skóry i możliwość pojawienia się zakażeń, jednak jak wyjaśniają specjaliści, przy zachowaniu zasad higieny takie ryzyko jest minimalne. Należy jednak zachować czujność, zwrócić uwagę na to, by otwieranie opakowania igły czy wymiana końcówki urządzenia odbywało się w naszej obecności, a wykonywanie tatuaży powierzać jedynie specjalistom.


 

Na podstawie: www.naukawpolsce.pap.pl

Zapisz


Dżem, ketchup i pasztet z cukinii. Kobiety pokochały te przepisy

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
25 lipca 2017
Fot. iStock/AnthiaCumming
Fot. iStock/AnthiaCumming

Cukinia to idealne warzywo dla osób odchudzających się. Jest lekkostrawna i niskokaloryczna, zawiera mnóstwo witamin m.in. A, C, K, B1. To źródło potasu, który zapobiega zatrzymywaniu się wody w organizmie. Ponadto działa odkwaszająco i pozytywnie wpływa na proces trawienia.

Jej cenne właściwości od setek lat wykorzystywane są w kuchni. Można z niej wyczarować prawdziwe pyszności, które pokocha cała rodzina. Ostatnio wpadłam na przepisy Katarzyny Fabijańskiej, która przygotowała dżem, ketchup i pasztet z cukinii! Robią one prawdziwą furorę, a kobiety na forum zapowiadają, że już szykują słoiki:)

Fot. Katarzyna Fabijańska

Fot. Katarzyna Fabijańska

Przepis na dżem

Składniki:

5 kg cukinii

1 kg cukru

4 galaretki pomarańczowe lub cytrynowe

5 łyżeczek kwasku cytrynowego

1 olejek pomarańczowy lub cytrynowy

Przygotowanie:

Cukinie obrać i wydrążyć nasiona. Połowę warzyw pokroić w kosteczkę, a drugą zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Smażyć aż zgęstnieje. Gdy dżem będzie  jednolity, dodać cukier, galaretki, kwasek i olejek. Całość smażyć jeszcze 30 minut. Po tym czasie włożyć do słoiczków i szybko zakręcać.

Przepis na ketchup

Składniki:

1,5 kg cukinii

0,5 kg cebuli

2 czubate łyżki soli

0,5 kg cukru

1 łyżka papryki ostrej

1 łyżka pieprzu mielonego

3 słoiczki koncentratu pomidorowego

1 szklanka octu (można dać mniej)

Przygotowanie:

Cukinię oraz cebulę obrać i zetrzeć na tarce o drobnych oczkach. Wsypać sól i cukier. Gotować, aż odparuje. Dodać paprykę, pieprz i koncentrat. Wszystko razem połączyć w blenderze. Wlać ocet i gotować przez ok. 2 minuty. Po tym czasie włożyć do słoiczków (nie pasteryzować).

Przepis na pasztet

Składniki:

2 średnie cukinie

3 cebule

3/4 szklanki bułki tartej

20 dag żółtego sera

4 jajka

1/2 szklanki oleju

3/4 szklanki kaszy manny

sól, pieprz

przyprawa uniwersalna

Przygotowanie:

Cebule obrać, pokroić w kostkę. Cukinie umyć, osuszyć i zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Zetrzeć ser. Wszystko połączyć. Wsypać bułkę tartą i kaszę mannę, wbić jajka oraz dodać olej. Dokładnie wyrobić na jednolitą masę. Doprawić do smaku przyprawami.

Otrzymaną masę cukiniowo-serową przełożyć do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Piec ok. godziny w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180 stopni.

Po tym czasie wyjąć i odstawić do wystygnięcia. Pasztet podawać pokrojony w plastry.

A wy jakie macie ulubione przepisy z cukinią w roli głównej?


9 powodów dla których warto spędzić wakacje w Słowenii

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
25 lipca 2017
20170718_104014

Dwa lata temu, jadąc do Chorwacji, mieliśmy zatrzymać się na trzy dni w Słowenii. Taki górski przystanek na trasie do celu. Pojechaliśmy jednak dalej, bo lało, było zimno, więc zrezygnowaliśmy z tego planu. I na całe szczęście! Bo Słowenia nie jest na chwilę i choć większość spotkanych tam turystów traktuje ją właśnie jak pit stop w drodze do Chorwacji, to ten kraj z pewnością na tak małą uwagę nie zasługuje.

Zakochałam się w Słowenii na zabój, aż mnie samą to zaskoczyło. Ale od początku. Pomysł wyjazdu w Alpy Julijskie łaził mi po głowie już jakiś czas. I jak to u nas jest, decyzja zapadła dość spontanicznie, choć dojrzewała we mnie chyba dość długo.

Jeśli zastanawiacie się, czy i dlaczego warto pojechać do Słowenii i spędzić tam więcej niż trzy dni – podam wam 9 powodów, które być może was przekonają.

Tu jest pięknie

Jeśli kochacie góry i wodę, to lepiej nie moglibyście trafić. My co prawda na słoweńską morską plażę nie dotarliśmy, ale byliśmy nad największym jeziorem w Słowenii – Bohinj. Tu widok, który każdego dnia będzie wam zapierał dech w piersiach. Właściwie można siedzieć i się gapić, jak unoszą się chmury, jak burza przechodzi za górami, pewnie gdzieś nad Triglavem (najwyższy szczyt Słowenii). Woda jest czysta, w sposób naturalny w jeziorze wymienia się cztery razy w roku. Jeśli do tego dodamy przecudnej urody wioski słoweńskie, z przystrzyżonymi trawnikami, z kwiatami w oknach to… Zresztą każdy przystanek autobusowy przystrojony jest kwiatami. Eh… to trzeba po prostu zobaczyć i poczuć.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Mało turystów

Jeśli nie lubicie turystycznych tłumów – jedźcie do Słowenii. Na szlakach, wyżej w górach, jak raz na trzy godziny spotkacie człowieka – to już sukces. W schroniskach po maksymalnie kilkanaście osób i każda szanująca otaczającą ją przyrodę. W Słowenii nie spotkacie zasikanych krzaków, śmieci na szlakach nawet na tych bardziej popularnych. Jedynie krowy, które spotkacie w dolinach, na polanach zastanawiając się: „jak one tam wlazły”.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

170 schronisk

W słoweńskich Alpach jest 170 schronisk. Wszystkie zadbane, czyste. Fakt – im wyżej tym droższe noclegi, bo 30 euro to minimum. Ale jako przystanek na trasie na odpoczynek i jedzenie – idealne. Schroniska mogą stanowić cel sam w sobie, gdzie warto dojść, odpocząć i wrócić – niekoniecznie tą samą trasą.

Uprzejmość słoweńska

Z pewnością wielką zaletą tego małego kraju są jego mieszkańcy. Słoweńcy to przemili ludzie, uśmiechnięci, dla których naprawdę niewiele rzeczy stanowi jakikolwiek problem. Nie spotkaliśmy nikogo, kto by nie mówił tam po angielsku – od kierowcy autobusu, przez panią w sklepie na wsi, po ludzi na polu namiotowym. Pomijam fakt zabierania autostopem… Bohaterem naszego wyjazdu został starszy pan, który pojawił się nagle na nieuczęszczanej drodze, dzięki niemu w namiocie byliśmy o 21:30, a nie 23:30.

IMG_20170715_084701

Dla każdego coś dobrego

To, co mnie urzekło, to fakt, że będąc w jednym miejscu możesz korzystać z różnych form aktywności. Nad jeziorem Bohinj – możesz wędrować wysoko w góry (ilość szlaków przyprawia o zawrót głowy) i tam pochylić się nad wspaniałością natury… Bo tam można doświadczać cudów. Można wybrać się na spacer – naokoło jeziora, na szlakach prostych, gdzie każdy może sobie pozwolić na godzinną wędrówkę. Rowery – można zabrać swoje, ale bez problemu wypożyczyć. W Słowenii wielu turystów porusza się na rowerach. Poza tym – kajaki, łódki, kąpiele w jeziorze, typowe plażowanie, skoki z paralotni – jest wszystko. Dla nas hitem okazało się boisko do siatkówki plażowej… Tego się nie spodziewaliśmy. A jeśli ktoś chce bardziej ekskluzywnie – Bled  jest kurortem przypominającym nasz Karpacz, tyle, że z jeziorem.

Nie tylko góry

Warto odwiedzić stolicę Słowenii. Jej starówka zachwyca, a dostępność do bezpłatnego zwiedzania zamku na wzgórzu zaskakuje. Piękne miasto nad rzeką, którego architektura przykuwa uwagę. Nie można nie wspomnieć o mostach na rzece – każdy ma swoją historię i własną nazwę. A jak jeszcze traficie na targowisko – to czego chcieć więcej, oprócz słodkich winogron.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Woda

Nie mogę nie wspomnieć o wodzie, właściwie to nie można pić tylko tej z jeziora. A tak wszędzie z każdego kranu jest pitna. W samej Lubljanie na każdym kroku można było spotkać kraniki z pitną wodą. A przy jednym z górskich strumieni znaleźliśmy pozostawione dla turystów kubeczki.

Arch. prywatne

Arch. prywatne

Pogoda

Tej obawiałam się najbardziej. Tymczasem po pierwszej nocy, podczas której szalała burza, przyszły dni pełne słońca. Myślę, że pogodowo można się zniechęcić, kiedy przyjeżdżamy i zastaje nas deszcz, ale też przekonaliśmy się, że pogoda jest w Słowenii , mówię o górach, bardzo zmienna. Po półgodzinnej ulewie wychodzi słońce, a po burzy nie ma śladu. Sprawdza się słoweńska prognoza pogody, co do godziny.

Jest po co wracać

I choć Słowenia to państwo niewielke, w którym mieszka jedynie 2 miliony ludzi, to trudno zobaczyć wszystko podczas jednego pobytu. My nie byliśmy w dolinie Soczy, nie byliśmy po drugiej stronie Triglava, do przechodzenia jest jeszcze całe mnóstwo szlaków, spotkanie ludzi z różnych stron Europy. Jeśli nie pod namiot (jak my), można wynająć cały domek gdzieś schowany w lesie albo apartamenty w uroczych słoweńskich wioskach. Wystarczy trochę poszukać, poszperać i zaplanować wakacje w Słowenii, a nie potraktować tylko jako przystanek w drodze.

20170720_083815

 


Zobacz także

Fot. iStock

Kąpiel godna królowej. Nasze Ochy i Achy – kosmetyki do ciała prosto z drogerii

Fot. Facebook/Pracownia SMAKU Jolanta Kleser

Rzuciła korporację, by spełniać marzenia. O swojej wielkiej pasji do gotowania i o tym, jak to jest kroczyć niepewną drogą

WYGRAJ

Regulamin akcji „Oh!Mamo – jestem kobietą”