Szukasz alternatywy dla standardowej pielęgnacji? Poznaj 13 ekoporad i 5 przepisów urodowych dla początkujących

Redakcja
Redakcja
2 października 2017
Fot. iStock / PeopleImages
Fot. iStock / PeopleImages
 

Dobrze jest dbać o wygląd, bo upływający czas żadnej z nas nie oszczędza, a braki w pielęgnacji bywają zabójcze dla urody. Troska o wygląd dla większości kobiet wiąże się z używaniem kosmetyków, które namiętnie nabywamy w sklepach czy aptekach. Wybierając toniki, kremy czy żele rzadko studiujemy ich skład, bardziej wierzymy reklamom, podkreślającym wyjątkowe składniki, mające przedłużyć młody wygląd.

Jedne są mniej, inne bardziej skuteczne, ale nie wyobrażamy sobie codzienności bez korzystania z ich istnienia. Półki w łazience uginają się pod ciężarem kolejnych butelek i tubek z tajemniczą miksturą. Ale w niej, często poza składnikami cennymi dla skóry, możemy natknąć się również na chemię, która zapewne nie szkodzi w poważny sposób, ale u wielu z nas powoduje podrażnienia czy uczulenia. Jeśli szukasz dla siebie alternatywy, bo chciałabyś zredukować ilość kosmetyków i bałagan na półce lub po prostu nie chcesz wydawać majątku na mało naturalne produkty, spróbuj bardziej ekologicznej pielęgnacji. Jej zasady są proste — mniej  oznacza więcej i lepiej. Sprawdźcie same!

13 sposobów na bardziej ekologiczną pielęgnację 

1. Kieruj się składem kosmetyków

Im mniej substancji w składzie, tym lepiej. Eko kosmetykom bliżej natury, niż tablicy Mendelejewa i gdy na etykiecie widnieje podejrzanie długa lista substancji zawartych w kremie czy szamponie, odpuść sobie zakup. Szczególnie unikaj: parabenów i innych  konserwantów, sztucznych aromatów i barwników, pochodnych ropy naftowej, silikonu, glikolu propylenowego, silnych detergentów.

2. Zrezygnuj z dużej ilości kosmetyków

Nie potrzebujesz na półce 3 różnych szamponów i tyle samo odżywek. Wyrzuć te o podejrzanej konsystencji czy otwartych nie wiadomo jak długo. Poza tym zwróć uwagę na inną kwestię — potencjalnie szkodliwe składniki w jednym kosmetyku mogą być obecne w niewielkiej ilości, ale gdy pomnożysz to przez wszystkie kosmetyki, których używasz, to już przestaje być nieistotną kwestią.

Fot. Pixabay / jill111 / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / jill111 / CC0 Public Domain

3. Szukaj potwierdzenia jakości certyfikatem

Aby produkt otrzymał certyfikat, musi on spełnić surowe kryteria od sposobu pozyskiwania surowca, aż do listy składników gotowego produktu. W Polsce nie ma organizacji certyfikującej kosmetyki naturalne, szukaj więc informacji od najpopularniejszych międzynarodowych organizacji certyfikujących kosmetyki naturalne (francuski ecoert, niemieckie BDiH oraz NaTrue, amerykański USDA Organic).

4. Unikaj silnie perfumowanych produktów

Wystarczy, że używasz perfum. Nadmiar substancji zapachowych w kremach, płynach do płukania czy odżywkach do włosów może podrażniać i powodować np. ból głowy.

5. Uważaj na skład płynów do kąpieli

Przyjrzyj się, czy w składzie płynu nie ma  Cocamide DEA, toksycznego środka pianotwórczego, podejrzewanego o działanie rakotwórcze.

6. Sprawdzaj, na którym miejscu są składniki naturalne

Jeśli jesteś miłośniczką stylu eko, zwróć uwagę, czy naturalne składniki są na czele składu kosmetyku. Jeśli znajdują się na szarym końcu, w dodatku są ich śladowe ilości, to produktowi daleko do tych naprawdę naturalnych.

7. Szukaj lokalnych producentów kosmetyków

Wiele osób zajmuje się wytwarzaniem naturalnych, ziołowych kosmetyków na mniejszą, lokalną skalę. Jeśli sama nie masz czasu ani smykałki do robienia domowych płynów i maceratów, sięgnij po gotowce, które są rzeczywiście ekologiczne.

Fot. iStock / foodandstyle

Fot. iStock / foodandstyle

8. Nie kieruj się ceną

Wybierając gotowy kosmetyk, nie daj się zwieść wysokiej cenie. Droższe, nie oznacza za każdym razem lepszego, bo często płacąc za produkt, płacisz również za ekstra opakowanie i reklamę. Tu liczy się skład i tego się trzymaj.

9. Zajrzyj do kuchni

Nie musisz od razu biec do sklepu, aby uzupełnić braki. Jeśli skończy ci się mleczko do demakijażu, sięgnij po olej kokosowy, oliwa z oliwek bez problemu zastąpi kupną oliwkę do ciała.

10. Postaw na zieloną herbatę

Zielona herbata to eliksir przeciwko starzeniu się w płynie — bogata w antyoksydanty, zapobiega zbyt szybkiemu powstawaniu zmarszczek. Wywar wypij, a z pozostałych z parzenia listków, możesz zrobić ekspresowy peeling twarzy.

11. Zamień dezodorant w aerozolu na ten w sztyfcie

Rozpylanie intensywnie pachnącego dezodorantu często powoduje bóle głowy. Wybierz wersję w sztyfcie, najlepiej bez zawartości aluminium.

12. Unikaj triclosanu 

Triclosan to środek antybakteryjny, którego używa się do produkcji proszków do prania, czy detergentów, a także kosmetyków przeciwtrądzikowych, past do zębów, płynów do płukania jamy ustnej, mydeł, środków higieny intymnej oraz dezodorantów. Istnieją  doniesienia o działaniu drażniącym na skórę, czy alergii kontaktowej oraz podejrzenia o działania rakotwórcze.

Zrób własne naturalne kosmetyki

To wcale nie takie trudne, jak może się z początku wydawać. Jest wiele przepisów na domowe kremy, szampony do włosów czy pasty, bez zawartości szkodliwych składników.

1. Szampon do włosów

3-4 łyżki mąki żytniej (bogata w minerały i witaminy) połącz z letnią wodą. Rozprowadź na włosach i po kilku minutach, gdy skóra wchłonie cenne substancje, zmyj dokładnie.

2. Eko balsam do ust lub na szorstkie łokcie

Potrzebujesz:

  • 5 łyżeczek oliwy z oliwek
  • 3 łyżeczki wosku pszczelego
  • 1 łyżeczka miodu lub gliceryny roślinnej
  • 7 kropli naturalnego olejku eterycznego
  • 7 kropli witaminy E – opcjonalnie

Garnek wypełniony wodą podgrzej i nałóż na niego drugi garnek, tak by zanurzyć go w wodzie. Połącz oliwę z oliwek z woskiem pszczelim, tak aby wosk się roztopił. Zmieszaj na gładko mikserem, dodaj płynny miód lub glicerynę oraz olejek eteryczny i witaminę E. Wymieszaj i przelej do małych pojemniczków.

usta

Fot. iStock / Coffee&Milk

3. Maska do włosów z oleju kokosowego

1-2 łyżki oleju kokosowego umieść w niskiej szklance. Włóż szklankę do miseczki z gorącą wodą, aby olej  rozpuścił się do płynnej konsystencji. Przed myciem włosów nałóż ciepły olej na włosy i pozostaw minimum na 30 minut. Następnie umyj głowę bardzo dokładnie szamponem (nawet dwa razy, aby usunąć olej z włosów).

4. Demakijaż olejem z pestek winogron

Wlej olejek w zagłębienie dłoni i rozgrzej go. Wmasuj w twarz, aby olej rozpuścił makijaż. Usuń z twarzy za pomocą wacików nasączonych ciepłą wodą. Możesz zastosować również do demakijażu oczu, uważaj jednak, by olej nie dostał się do oczu.

5. Peeling do ciała

Wystarczy garść gruboziarnistej soli lub cukru zalać oliwą z oliwek (lub innym olejem) i wymieszać na pastę. Po takim peelingu skóra będzie doskonale złuszczona i natłuszczona.


 

źródło: www.hellozdrowie.plwww.ekomama.pl, www.greensign.pl


Panowie, czas przejrzeć na oczy. Te błędy popełnia większość z was

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
2 października 2017
Fot. iStock/lolostock
Fot. iStock/lolostock
 

Wiadomo – każdy facet jest inny, nie ma co generalizować… Niby tak, a jednak większość z was popełnia te same błędy w związku. Mi wystarczyło jedno spotkanie przy winie, by w babskim gronie sporządzić listę sześciu zachowań charakterystycznych dla facetów. Panowie, tu się nie ma co obruszać. Chociaż wiem, wiem, prawda w oczy kole. 

Macie bardzo wybiórczą pamięć

Nie widzicie rzeczy, które robimy dla związku każdego dnia, ale z łatwością wymienicie wszystkie swoje szlachetne gesty do pięciu lat wstecz. To, że wyszedłeś kiedyś ze służbowego spotkania, bo zadzwoniłam, że na środku skrzyżowania stanął mi samochód i nie chciał odpalić. Czy to, że dwa lata temu przez trzy godziny biegałeś po okolicznych cukierniach, żeby spełnić moje ciążowe zachcianki. Potrafisz wypomnieć nawet to, że nie wkurzyłeś się aż tak bardzo, gdy przełączyłam kanał, gdy oglądałeś mecz i odpuściłeś.

Tak, wszystkie swoje zasługi potraficie wypunktować przy pierwszej, lepszej kłótni. Szkoda tylko, że równą dokładnością nie kodujecie wszystkich tych rzeczy, które my robimy dla was każdego dnia. Mówię o tych, które można przypisać do pytania: „Zmarzłeś? Już podgrzewam ci zupę” czy „Miałeś w pracy lepszy dzień niż wczoraj?”. Dla was są to głupoty, nic nieznaczące szczegóły, które po prostu są naszym obowiązkiem i powinnością.

Nie potraficie argumentować swoich racji

Używacie słów „zawsze” i „nigdy”, by opisać nasze lub wasze zachowanie, ale gdy prosimy o konkrety, nagle nie potraficie niczego sobie przypomnieć. No, ewentualnie rzucicie jednym (z reguły dość kiepskim) przykładem. To tylko pokazuje, że nie umiecie analizować sytuacji, w których się znajdujecie, a już tym bardziej wyciągać z nich wniosków. Wydaje wam się, że kłótnia to przerzucanie winy i punktowanie drugiej strony. Jeśli wyliczycie więcej błędów lub posłużycie się magicznym „ty zawsze”/”ty nigdy”, wygracie tę rundę.

Nic z tego, moi mili. Najpierw zbierzcie argumenty, potem dopiero rzucajcie nam rękawice.

Zwalacie na nas całą winę

Nie potraficie walczyć o odbudowanie naszego zaufania, gdy je z powodu własnej głupoty stracicie. To nasza wina, ze nie potrafimy „zapomnieć”. Wy przecież ubiczowaliście się i przeprosiliście, więc o co się rozchodzi? Po co to sprawdzanie?

Niestety nie rozumiecie, że kobiety kierują się emocjami i intuicją. Wydaje wam się, że w kwestii zaufania wystarczy przełączyć przycisk „ON/OFF” i temat jest załatwiony. Nie zależy wam na odbudowaniu zaufania i całą winę za dalsze niepowodzenia w związku, kłótnie i awantury przerzucanie na nas w myśl zasady „to twój problem, że nie potrafisz mi znów zaufać”.

Idziecie na łatwiznę

Myślicie, że skoro już raz nas zdobyliście, to nie trzeba się już wysilać. Otóż jesteście w błędzie. Ktoś mądry powiedział kiedyś, że kobiecie nie wystarczy poczucie, że jest zajęta. Ona chce być wciąż i wciąż zdobywana, adorowana i wynoszona na piedestał przez tego samego mężczyznę. I nie chodzi tu o prezenciki, komplemenciki i inne pierdolety. Kobieta chce mieć w mężczyźnie oparcie. Chce wiedzieć, że jest jedyną i najważniejszą osobą w jego życiu. Co więcej, nie powinna się o to upominać.

Wy tymczasem wolicie iść na łatwiznę. Wszystko najniższym kosztem, bo po co się starać. Widać to w prezentach, kupowanych na odczepnego, odwlekaniu powieszenia półki, gdy o to poprosimy i kiepskim seksie, który kończy się wraz z waszym wytryskiem.

Lekceważycie nas

Nie traktujecie poważnie tego, co do was mówimy. W seksistowski sposób zlewacie nasze uwagi i oczekiwania. Bo przecież my jesteśmy tuż przed, w trakcie albo po okresie. Przecież my ciągle mamy humory. Taka kobieca natura, prawda? Co odważniejsi pokuszą się też na stwierdzenia, że jesteśmy histeryczkami lub wariatkami. „Ty zawsze musisz się do czegoś przyczepić” – mówicie.

Poważne problemy i jasne komunikaty (których przecież tak od nas oczekujecie) zamiatacie pod dywan, licząc, że temat ucichnie lub problem sam się rozwiąże. Albo w ogóle nie zaprzątacie sobie nim głowy, bo przecież „znowu coś sobie ubzdurałyśmy”.

Nie wiecie, czego chcecie od życia

Mówicie o zakładaniu rodziny, o priorytetach, o dzieciach, a potem macie pretensje, że odbiera wam się wolność. Że już nie jesteście królami życia. Że ktoś czegoś od was oczekuje, że trzeba się zmienić, pójść na kompromis. Zrezygnować z czegoś ze względu na dzieci, rodzinę, domowe wydatki czy sytuację życiową. Bardzo szybko gubicie się w tym, co przecież miało być spełnieniem waszych marzeń. Tak przynajmniej mówiliście.

Łatwo za to wtedy mówicie o zaborczości i zazdrości. O chodzeniu na smyczy. A to wcale nie tak. Chcieliście stworzyć z nami rodziny? To teraz nie przecierajcie oczu ze zdumienia i nie mówcie: „Dobra, ja już się nie bawię”. Jasne, zasady zawsze możemy przecież zmienić, ustalić na nowo. Ale żeby zaraz zabierać swoje zabawki i iść do innej piaskownicy?

Pewnie i tak nic do was nie doleciało. Uznajcie, że mam okres.

Weronika


Samotność w macierzyństwie. „Możesz kochać to, co masz, a jednocześnie potrzebować czegoś innego”

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
2 października 2017
Fot. istock/sankai
Fot. istock/sankai
 

Macierzyństwo bywa bardzo samotne. Nawet jeśli lubisz samotność, bycie mamą sprawia, że nagle staje się dla ciebie uciążliwa, że chcesz od niej uciec, wyrwać się z jej szponów. Przeczytajcie wpis pewnej mamy, która mówi wprost o tym, jak czuje się odkąd założyła rodzinę.

Kiedy zostałam matką, myślałam, że pozbyłam się raz na zawsze momentów samotności i prywatności, które wcześniej tak bardzo lubiłam. Cisza była kiedyś moim towarzyszem, moim centrum wszechświata. Nawet samotność w samotności była jakoś pocieszająca i dobrze znana, moja. Jako jedynaczka i introwertyczka nauczyłam się być sama ze swoimi myślami. Bawić się, odczuwać radość i nie tęsknić za towarzystwem.  Dziś, jeśli wychodzę z domu raz w tygodniu, to mi wystarcza. Jestem zadowolona. Ale pojawił się inny problem.

Oczywiście, uwielbiam być w domu z moimi dziećmi. Jest mi smutno, gdy jesteśmy daleko od siebie, więc staram się być z nimi tak często i tak mocno, jak tylko potrafię. Wiem całkiem dobrze, że nadejdzie taki dzień (pewnie zbyt  szybko), kiedy przestaną doceniać te momenty z mamą na kanapie. To, co mamy teraz, minie, dobre dni miną. (…) A ja? Zostanę tutaj. Ale przecież moje dzieci, choć są moim życiem, nie są WSZYSTKIM w moim życiu. Potrzebuję innych, tak jak kiedyś potrzebowałam ludzi, którzy wpłynęli na mnie tak mocno, że byłam w stanie stworzyć wspaniałą rodzinę. Potrzebuję ludzi, którzy wnoszą do mojego życia dobrą energię, emocje, które pozwalają przetrwać i cieszyć się tym, co mam.

Tak, chodzi o to, że rodzina to nie wszystko. Obecność męża i dzieci w moim życiu nie kłóci się z moją  potrzebą rozmów z przyjaciółmi i kontaktu „ze światem zewnętrznym”. Z pewnością nie mogę wypłakiwać się na ramionach moich dzieci. Nie, one wnoszą do mojego życia wiele dobra, ale potrzebuję też innych ludzi.

Pewnego razu opowiadałam o tym, płacząc, mojemu mężowi. Bo nie potrafiłam tego wszystkiego zrozumieć – ja, urodzony pustelnik, samotnik. Nie spodziewałam się, że moja ukochana samotność obróci się przeciwko mnie, kiedy założę rodzinę.

A ty, idealna mamo? Ty, która pieczesz piękne urodzinowe torty, co wieczór czekasz na męża z kolacją, a na Facebooku zamieszczasz zdjęcia swoich dzieci? Nie wyglądasz na samotną, ale może w głębi, czujesz to co ja? Może nie wrzucasz na swoim profilu wpisów z dni kiedy jesteś przygnębiona, zła, sfrustrowana. Nie jesteś sama, pamiętaj.

Te przytłaczające dni przychodzą i odchodzą. Możesz kochać to, co masz, a jednocześnie potrzebować czegoś innego. Dobrze jest  wsłuchać się w siebie. Nie jesteśmy same.*


Wpis opublikowany na blogu: mom.me

 


Zobacz także

Fot. iStock / AzmanL

Rozwiązanie konkursu „Magia SPA we dwoje”

fot. iStock/ PeopleImages

Najwyższy czas, żeby porządnie się zmęczyć? Oto 8 powodów, dla których warto uprawiać crossfit

jak będziesz wyglądać za 30 lat

Chcesz wiedzieć, jak będziesz wyglądać za 30 lat? Spójrz na swoją mamę!