Psychologia Zdrowie

Ciągle tłumaczysz się stresem? A może to coś więcej? Zwróć uwagę na te niepokojące znaki

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
30 stycznia 2017
Fot. iStock / filadendron
 

Stres obecny jest w naszym życiu niemal na każdym kroku i nie ma chyba osoby, która potrafiła go całkowicie uniknąć i wyeliminować. Ale emocje i odczucia niektórych osób sięgają nieco dalej niż zwykłe zdenerwowanie czy frustracja. Depresja, niepokój i lęki, zaburzenia nastroju i osobowości, obsesyjno-kompulsywne, problemy dotyczące odżywiania i różne uzależnienia mogą pojawić się w naszym życiu i negatywnie wpływać na normalne funkcjonowanie, pracę i relacje. Zobacz, co powinno cię zaniepokoić i jakie oznaki mogą świadczyć o tym, że to coś więcej niż zwykły stres.

Problemy ze snem

Trudności z zasypianiem, niespokojny i płytki sen lub taki, który trwa o wiele dłużej niż zwykle, może być pierwszym symptomem tego, że należy zwrócić większą uwagę na stan naszej psychiki. Sen jest jedną z podstawowych potrzeb naszego organizmu, więc wszelkie jego zachwiania powinny nas zaniepokoić. Sporadyczne problemy mogą oczywiście zdarzyć się każdemu, ale jeśli nasza bezsenność lub nadmierna senność ciągnie się tygodniami, nie potrafimy zasnąć bez leków, proszków nasennych lub dawki alkoholu, warto poszukać pomocy i dowiedzieć się, co chce nam przez to powiedzieć nasze ciało i umysł.

Utrata zainteresowania tym, co kiedyś nas cieszyło

Jeśli nagle przestajesz się cieszyć z tego, co dotąd było twoją pasją i dawało ci radość, może to być pierwszą oznaką depresji lub tego, że jakieś lęki przejmują kontrolę nad twoim życiem. Podobnie jest w przypadku, gdy przestajesz cieszyć się z obecności bliskich  osób i odsuwasz się od nich – ta obojętność i brak radości powinny skłonić cię do zastanowienia nad przyczyną tego stanu.

Nadużywanie alkoholu i innych używek

Jeśli sięgasz po alkohol znacznie częściej niż zwykle, by uspokoić się i wyciszyć chaos w twojej głowie (i/lub używasz innych środków odurzających, leków), to znak, że są sprawy, które wymagają pomocy i zatroszczenia się o nie. Picie nie sprawi, że problemy znikną, choć alkohol może wydawać się najprostszym rozwiązaniem – to może wręcz pogłębić nieład w twoim umyśle i doprowadzić do pogorszenia zaburzeń psychicznych.

Wściekasz się dosłownie o wszystko

Jeśli denerwuje cię partner, dzieci, sprawy domowe, twój szef, współpracownicy, sąsiedzi, nawet przyjaciele, to znak, że gdzieś jest głębsza przyczyna twojego widzenia wszystkiego i wszystkich w negatywnym świetle. Twoja złość i zagniewanie, drażliwość i agresja mogą wynikać z niedosypiania, wahań poziomu cukru, reakcji na pewne substancje lub zbyt dużej ilości kofeiny, ale mogą mieć też swoje źródła gdzieś w twojej psychice. Warto sprawdzić, czy te zmiany nastrojów nie są związane z jakimiś zaburzeniami.

Nadmierny wstyd i poczucie winy

Wciąż rozpamiętujesz niemiły komentarz, który usłyszałaś miesiąc temu? Myślisz, że przez ciebie inni się smucą i są nieszczęśliwi? Obwiniasz się o każde złe wydarzenie i porażkę w twoim otoczeniu? Takie myśli powinny skłonić cię do poszukania prawdziwych przyczyn twojego stanu. Takie nadmierne poczucie winy, przeżywanie, ruminacje wskazują na to, że potrzebujesz większego wsparcia i pomocy.

Spadek energii życiowej

Spadek energii lubimy sobie zgrabnie i łatwo wytłumaczyć. Bo jesień, bo zima, bo ciemno, zimno, plucha, ciśnienie spadło, słońca mało. A co, jeśli ten spadek formy nie jest związany z porą roku i warunkami atmosferycznymi, jeśli kryje się za nim coś więcej? Uczucie zmęczenia, zły nastrój, poczucie tego, że myśli się wolniej i mniej klarownie, wahania nastroju trwające przez dłuższy czas mogą być związane z depresją, stanami lękowymi lub wypaleniem.

Brak koncentracji i skupienia

Zapominasz o wielu sprawach, nieustannie coś gubisz, nie możesz znaleźć potrzebnych ci rzeczy we własnym domu, trudno ci się zorganizować – to wszystko może świadczyć o nie najlepszym stanie psychicznym i potrzebie odpoczynku, wyciszenia się i poszukania wsparcia i pomocy.

Brak apetytu lub nadmierny apetyt

Także i poziom naszego apetytu może nam dużo powiedzieć o tym, co dzieje się z naszym umysłem. Przy depresji wiele osób traci zainteresowanie także i jedzeniem – po prostu przestaje im to dawać jakąkolwiek przyjemność, więc przestają jeść. W innych zaburzeniach psychicznych w pożywieniu niektórzy mogą szukać pocieszenia, komfortu, uspokojenia, co może prowadzić nawet do aktów nadmiernego, kompulsywnego objadania się. Każde odchylenie od normy jest niepokojące i jeśli trwa dłuższy czas warto poszukać pomocy i znaleźć przyczynę tak ekstremalnych zachowań.

Nie możesz usiedzieć w jednym miejscu, pędzisz, działasz

Jesteś stale w biegu, ciągle zajęta, co rusz dokładasz do swojego dnia nowe obowiązki i aktywności. Ta potrzeba nieustannego robienia czegoś, pracy i działania niemal 24 godziny na dobę może wynikać z tego, że chcesz coś od siebie odsunąć, zakrywasz emocjonalne problemy innymi obowiązkami, w myśl zasady „na strapienie najlepsze zmęczenie”. Pomyśl jednak, czy nie lepiej zmierzyć się z problemem i poszukać pomocy w jego rozwiązaniu. Ile jeszcze będziesz w stanie tak uciekać i biec przez życie?

Nieustannie szukasz sensu

Jeśli wciąż zastanawiasz się, jaki jest sens twojego życia, tego co robisz i czy w ogóle ma to jakąś wartość, to jest to wyraźnym znakiem tego, że coś jest nie tak. Od czasu do czasu takie myśli zdarzyć się mogą każdemu, ale obsesyjne zastanawianie się nad swoja rolą we Wszechświecie i tym, czy życie ma sens jest bardzo niepokojące i warto poszukać pomocy zanim dojdzie się do błędnych wniosków.

Spokojnie i bez paniki

Jeśli jakiś z powyższych punktów pasuje właśnie do ciebie, to przede wszystkim nie panikuj, spokojnie – to może ale wcale nie musi być oznaką poważniejszych problemów. Jeśli czujesz się zaniepokojona, skontaktuj się ze specjalistą, zrób badania, które potwierdzą lub zlikwidują twoje obawy. Poproś o wsparcie i pomoc osoby, którym ufasz, swoich bliskich – to bardzo ważne, by mieć przy sobie rodzinę i przyjaciół, którzy będą ci kibicować i podtrzymywać na duchu. Nie wstydź się poszukać pomocy – chcesz przecież poprawić swoje zdrowie i samopoczucie, nie ma w tym nic złego i wstydliwego! Być może będzie to wymagało czasu i wysiłku, wprowadzenia nowych nawyków i zmian w codziennym funkcjonowaniu, ale z odpowiednim nastawieniem i wsparciem z pewnością dasz sobie radę, a życie wróci na właściwe, dobre tory.


Na podstawie: www.womansday.com


Psychologia Zdrowie

7 rzeczy, o których musisz wiedzieć, jeśli spotykasz się ze skomplikowanym partnerem

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
30 stycznia 2017
7 rzeczy, o których musisz wiedzieć, jeśli spotykasz się ze skomplikowanym partnerem
Fot. iStock/EmirMemedovski
 

Dziewczyna o wielkim sercu, ale „skomplikowana”, to partnerka – wyzwanie. Zupełnie jak skomplikowany facet… Pewnie nie pierwsi zrobią „pierwszy krok”, pewnie będą potrzebowali czasu zanim rozważą wszystkie „za i przeciw” zaangażowaniu się w ten związek. A potem co chwila będę dopadać ich wątpliwości, czy rzeczywiście było warto. Odczujesz to zapewne o wiele mocniej niż oni sami, zbyt zajęci całą masą swoich, skomplikowanych, choć nie zawsze realnych, problemów…

Więc zanim zaagażujesz się na poważnie w związek z kimś „skomplikowanym”, jest kilka rzeczy, o których powinieneś wiedzieć.

1. Przygotuj się na nieprzewidywalność i niespodziewane zwroty akcji

Planowaliście wspólny wieczór, ale nagle okazuje się, że nic z tego nie wyjdzie, bo… ona nie ma nastroju? Umówiłaś się z nim na wyjście ze znajomymi, ale „coś mu wypadło”? Ze zdzwiwieniem odkrywasz, że on zmienił plany i odwołał swój urlop, choć ty już zarezerwowałaś bilety na pociąg i miejca w pensjonacie.

Nie, nie chodzi o sytuacje jednorazowe, ale o powtarzający się rytuał: on/ona zawodzi, „wystawia cię”, a potem obraża się, kiedy robisz wyrzuty, że to już któryś z kolei raz. Skomplikowani rzadko kiedy potrafią przyznać, że nie mają na coś ochoty, więc zgadzają się „dla świętego spokoju”, a potem

2. Bądź świadomy, że cokolwiek się dzieje, to nigdy nie jest jej/jego wina

Po prostu, życie… Lub nieżyczliwi zazdrośnicy. „Skomplikowani “albo stawiają się w roli wykorzystywanej przez wszystkich ofiary, albo z rozbrajającą szczerością wyznają „taki już jestem, jak ci się nie podoba, to nie musisz ze mną być” (i wtedy to już, zdaniem „skomplikowanego”, ewidentnie twoja wina, jeśli związek nie przetrwa – widocznie kochałeś za mało, albo nie kochałeś wcale).

3. Będziesz mieć stale wrażenie, że to ty jesteś stroną bardziej zaangażowaną w ten związek

A on/ona po prostu się godzą być z tobą, choć z pewnością nie szczędzą ci różnych, skrajnych emocji – od zaślepienia miłością po zimną obojętność. Efekt jest jednak taki, że „wiesz, że nic nie wiesz”. Nie jesteś do końca pewien uczuć drugiej strony, nie wiesz czy twoje uczucia traktowane są na poważnie. To boli, szczególnie jeśli tobie zaczyna zależeć coraz bardziej.

4. Będziesz musiał stawić czoła wielu nierozwiązanym problemom z przeszłości twojego partnera, lub faktom, o których nie miałeś pojęcia

Zapewne będą pojawiały się w waszej relacji w najmniej niespodziewanych momentach. Niespłacony dług, niezakończony (zdaniem jej/jego partnera ) związek, toksyczne relacje z rodzicami… „A, nie mówiłem ci?”… – usłyszysz podejmując rozmowę o dziecku z pierwszego małżeństwa. Jedno jest pewne: nie będziesz się nudzić. Pytanie tylko, czy to na pewno ten typ rozrywki, o jakim marzysz.

5. Bądź świadomy, że on/ona zawsze będą mieli swoje tajemnice

W pewnym momencie to zrozumiesz: nie jesteś w stanie poznać jej/jego do końca. Bo „skomplikowany” nigdy ci na to nie pozwoli.

6. To może okazać się trudniejsze niż myślisz

Wierzysz mocno w to, że miłość, czy też zauroczenie, którego skutki właśnie odczuwasz, pokonają wszystkie problemy, że przecież ludzie się zmieniają. Że z wami będzie inaczej. Niestety, na niektóre rzeczy nie masz wpływu. Nie zmienisz „skomplikowanego” na siłę, jeśli on nie będzie tego chciał. Jego dziwne, niszczące waszą relację zachowania będą się powtarzać, dopóki on sam nie zdecyduje, że powinien coś z nimi zrobić.  Nieraz poczujesz się bezsilny, samotny, zlekceważony. Nieraz usłyszysz „przepraszam”, za którym nie będzie stała żadna decyzja, ani działanie.

7. Bądź świadomy, że nie zawsze będziesz mogł pomóc

„Skomplikowani” pakują się kłopoty najcześciej dlatego, że nie biorą odpowiedzialności za swoje decyzje (lub ich brak) i nie uczą się na błędach. Albo „idą na żywioł”, albo kierują się silnymi emocjami.  Niby rozumieją, niby wiedzą, na czym polega problem, ale nie podejmują żadnych działań, by w przyszłości się przed nim przestrzec. Wykorzystują obecność bliskiej osoby – to ona na o nich dbać i wyciągać z tarapatów.

Jeśli tylko zaczniesz podejrzewać, że osoba, którą się ostatnio zauroczyłeś może być „skomplikowana”, dobrze się zastanów, czy ta gra jest warta twojej energii i emocji…


Psychologia Zdrowie

5 toksycznych nawyków w związkach, które uważamy za „normalne” (i czym je zastąpić)

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
30 stycznia 2017
Fot. iStock / demaerre

Czcimy romantyczną miłość. I wiele jesteśmy gotowi dla niej poświęcić, nawet zdrowy rozsądek. Ale mimo całej przyświecającej nam wizji miłości idealnej, pięknej i czystej – mamy sporo za uszami. Bo niby kochamy, a jednak nieświadomie większość z nas, od czasu do czasu podtruwa tę miłość małymi, toksycznymi nawykami.  I zazwyczaj, jesteśmy przekonani o tym, że w miłości już tak jest…

Przecież tak bardzo kochamy, więc jak możemy robić coś złego?

5 toksycznych nawyków w związkach, które uważamy za „normalne”

Punktujemy – i chcemy wygrać 

Co to?

Nieustannie prowadzimy bilans kto – komu. I przy trafiającej się okazji, mamy całą paletę argumentów świadczących o naszej: racji, krzywdzie, przewadze. O tym, że to my jesteśmy w tym związku „bardziej”.

Obojętnie, czy to błahostka:

„Bo ty zawsze zostawiasz brudne naczynia. Tak jak wtedy, gdy…”

Czy ciężki kaliber:

„Na pewno kłamiesz. Skoro zdradziłeś mnie wtedy, to nie można ci ufać…”

Dlaczego jest toksycznie?

Relacja rozwija się w czasie. Zawieszenie w przeszłości i ciągłe punktowanie za to, co było kiedyś – nie ma najmniejszego sensu. To trochę tak, jakbyśmy za każdym – niezależnie od źródła problemu, mieli jedno jego wytłumaczenie i jedną przyczynę. Nie ma w tym krzty logiki, prawda?

Kłótnia z teściami, kończy się awanturą o to, że on nigdy nie wynosi śmieci albo przywołanie tego, że zawsze ucieka od konfrontacji? Nie ma nigdy i zawsze – problem jest teraz i teraz trzeba go rozwiązać.

Jak rozwiązać problem?

Przede wszystkim musimy pozbyć się definitywnie wszystkich „ukiszonych” żali i pretensji. Rozwiązać stare konflikty. Jeżeli nadal wyciągamy coś z przeszłości, oznacza to tylko, że wcale się z tym nie uporaliśmy.

Urządzamy szarady

Co to?

Zamiast powiedzieć: „Kochanie, szlag mnie trafia, gdy wykręcasz się od domowych obowiązków” zaczynamy knuć. Urządzamy istny teatr nie raz zbudowany na drobnych „wskazówkach”, które rzekomo maja naszemu partnerowi, uzmysłowić problem.

Często nawet tłumaczymy to sobie naszą dobrą wolą – delikatnością, taktem, żeby mu przykro nie było… W rzeczywistości jest zupełnie inaczej…

Dlaczego jest toksycznie?

Przykro zazwyczaj jest nam, no bo przecież tak się staraliśmy – delikatnie, dać do zrozumienia, nie atakować od razu, a on/ona… NIC.

Frustrujemy się, bo przecież ileż można?! I to na pewno premedytacja.

Obwiniamy partnera o nierozwiązanie problemu, ba! o brak jakiejkolwiek dobrej woli (eh, zły człowiek z niego, zły….), podczas gdy bardzo często druga osoba może nawet o problemie nie wiedzieć.

Jak zastąpić?

Postaw na otwartą komunikację! Nikt nie musi się wszystkiego domyślić – a już na pewno nie musi domyślić się tak, jak ty sobie to zaplanowałeś.

Bierzemy emocjonalnych zakładników

Co to?

Bardzo często można zauważyć jak robimy z naszych ukochanych zakładników. Najczęściej szantaż emocjonalny, który nieświadomie stosujemy opiera się na mechanizmie bycia ofiarą lub na groźbie zakończeniem związku.

„Nie mogę spotykać się z kimś, kto jest taki zimny…”

„Tyle dla ciebie robię, a ty jesteś taki nieczuły…”

Dlaczego jest toksycznie?

Bo dokładnie to samo można powiedzieć bez negatywnego wpływania na drugiego człowieka. Formułując myśli w ten sposób, chcemy zapewnić sobie na starcie przewagę, dać argumenty, z którymi albo nie da się dyskutować albo jest to niezwykle trudne. „Tyle dla ciebie robię, a ty jesteś taki nieczuły…”, brzmi zupełnie inaczej niż „Brakuje mi twojej czułości”.

Szantaż emocjonalny od razu stawia jednego z parterów w roli czarnego charakteru, tego złego, winnego. Nie dość, że jest to manipulacją – bo ma zadziałać na wyrzuty sumienia (nikt przecież nie chce być zły, a już na pewno nie dla kogoś, kogo kocha), to nie rozwiązuje problemu. Czasami wręcz dopiero go tworzy.

Jak zastąpić?

To normalne, że bywasz zły, zdenerwowany czy wściekły  na swojego partnera – to się fachowo nazywa: bycie normalnym człowiekiem 😉 , ale nawet, gdy powiesz zbyt wiele w emocjach, pod wpływem chwili, możesz zawsze ochłonąć i wrócić już do spokojnej rzeczowej rozmowy, wyjaśnić.

Jeżeli widzisz, że mimowolnie używasz takich nieuczciwych zagrań, umów się z partnerem, że potrzebujesz podczas kłótni i spięć czasu na uspokojenie. Umawiajcie się na rozmowę wieczorem, spisujcie na kartce to, o co naprawdę wam chodzi. Popracujcie nad tym, zawsze warto.

Winimy partnera o swoje emocje

Co to?

Gdyby nie ty, moje życie byłoby inne!

Zniszczyłeś mi życie!

To znów swego rodzaju szantaż, najczęściej połączony z punktowaniem. Z powodu niezgodności przy planowaniu wakacji, nagle okazuje się, że już wcale nie chodzi o to, że ktoś chciał na Kretę, ale  to drugie zmarnowało mu życie, młodość, karierę i nawet kwiaty w wazonie więdną też przez niego – a nam przez to jest smutno…

Dlaczego jest toksycznie?

Bardzo często podczas spięć projektujemy jedno zachowanie partnera, jako przyczynę wszystkich naszych negatywnych uczuć i życiowych nieszczęść. I tak od zjedzonej egoistycznie kiełbasy dochodzi my zracjonalizowanie wszystkich naszych frustracji. Upraszając – to przez tę „kiełbasę” mamy pracę, której nienawidzimy (bo ja zawsze muszę dla ciebie rezygnować, a ty dostajesz to co chcesz), i to przez tę „kiełbasę” czujemy się nieważni (bo ty zawsze myślisz tylko o sobie). Diabelnie zła ta kiełbasa, skoro potrafi w jedną noc zniszczyć komuś życie…

To klasyczny przykład egoizmu – moje uczucia są najważniejsze, i jeśli są złe – to przez kogoś (no przecież nie przeze mnie idealnego).

Jak zastąpić?

Weź odpowiedzialność za swoje emocje zanim spróbujesz zrzucić ją na kogoś. Partner powinien cię wspierać – lecz wspierać, nie jest tożsame z poświęcać się. Poświęcenie zawsze powinno być autonomicznym wyborem, a nie spełnianiem oczekiwań.

„Kupujemy” rozwiązania konfliktów

Co to?

Często pada wtedy stwierdzenie „wynagrodzę ci to” – ale jak? Wynagrodzić można komuś zepsuty nieumyślnie rower, poplamioną bluzkę – i idę o zakład, że jeżeli właściciel był związany z jakimś przedmiotem, wcale nie załatwi sprawy odkupienie…. A jak wynagrodzić komuś zawód, smutek, cierpienie? Jednym sposobem wynagrodzenia czyjejś szkody emocjonalnej, jest szczery żal

Dlaczego jest toksycznie?

Tu odpowiedź bardzo krótka: nie rozwiązuje problemu.

Żaden bukiet kwiatów, żaden diament, czekoladki i bilety do kina – nie odbudują naszych przydeptanych emocji. Ten symboliczny kwiat jest przepięknym symbolem dobrej woli, skruchy, takim niemym uznaniem odpowiedzialności za coś, ale nigdy nie wystarczy do rozwiązania rzeczywistego problemu.

Jak zastąpić?

Nie kupujemy wycieczki na zgodę, aby wynagrodzić, że przez 11 miesięcy nie mieliśmy dla kogoś czasu. Jeśli rozwiążemy nasz konflikt, na wycieczkę możemy sobie pojechać, ale pamiętajmy, że formą rekompensaty – zawsze stoi ukryte: „odfajkowałem to, załatwione. Nie masz prawa już do tego wracać i się z tego powodu czuć źle”.

„Przepraszam” to nie wszystko, trzeba jeszcze popracować nad tym, by już pewnych błędów nie powtórzyć, a inne naprawić – najlepiej jak umiemy.


Na podstawie: thoughtcatalog.com


Zobacz także

11 znaków ostrzegawczych dla uciekającej panny młodej. Zdecydowanie nie powinnaś wychodzić za mąż, jeśli…

Chcesz dobrze spać? Włącz do diety 7 produktów na dobry sen

Nie karm smoka, czyli jak zadbać o siebie, gdy jesteś w dysfunkcycjnej relacji