Choroby Zdrowie

Choroba Alzheimera – objawy, które powinny wzbudzić niepokój. Co trzeba wiedzieć o tej podstępnej chorobie?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
20 września 2021
Alzheimer (choroba Alzheimera)
Fot. iStock
 

Alzheimer (choroba Alzheimera) to choroba, w której dochodzi do zwyrodnień w mózgu. W efekcie pacjent cierpi na nasilające się zaburzenia pamięci i zachowania, które utrudniają codzienne funkcjonowanie i negatywnie wpływają na kontakty międzyludzkie. Co powoduje chorobę, jakie objawy daje Alzheimer i czy możliwe jest jej leczenie?

Czym jest Alzheimer?

Choroba Alzheimera jest chorobą zwyrodnieniową układu nerwowego. W jej wyniku w mózgu odkładają się patologiczne białka (głównie beta-amyloid i białko tau), które powodują śmierć neuronów. Ich malejąca wpływa na zmniejszenie ilości substancji przekaźnikowych, dzięki którym mózg funkcjonuje prawidłowo. W wyniku zmian następujących w mózgu dochodzi do jego uszkodzenia, co powoduje upośledzenie funkcji umysłowych, jak np.: pamięć, mowa, myślenie abstrakcyjne. Alzheimer jest podstępną chorobą, rozwija się powoli, nie dając początkowo żadnych objawów. Do chwili pojawienia się wyraźnych objawów może upłynąć kilka, a nawet kilkanaście lat, co jest kwestią indywidualną. Z początku pojawiają się pojedyncze niepokojące objawy, ale wraz z nasileniem choroby sprawność pacjenta staje się mocno ograniczona i jest on zdany na opiekę bliskich osób.

Alzheimer (choroba Alzheimera)

Fot. iStock/Alzheimer (choroba Alzheimera)

Na chorobę Alzheimera zapada ponad 5% osób powyżej 65 r.ż. Ryzyko jej rozwoju rośnie wraz z wiekiem — dla osób po 80. roku życia wynosi ponad 30%. Wg statystyk w Polsce cierpi na nią ponad 200 tysięcy osób.

Alzheimer — czynniki ryzyka

Nie ma jednej przyczyny rozwoju choroby Alzheimera. Zauważono, że jej objawy mogą pojawiać się po zdarzeniach, które wywołują silny stres, także w wyniku przebycia udaru mózgu lub poważnego urazu głowy. Znane są także czynniki, które zwiększają ryzyko wystąpienia choroby w przyszłości.

Na chorobę Alzheimera częściej zapadają:

  • osoby po 65 r.ż.;
  • kobiety;
  • osoby cierpiące na cukrzycę;
  • osoby, u których w rodzinie występowały przypadki choroby, lub (o wiele rzadziej) u których stwierdzono mutację genów wywołujących tzw. rodzinną postać choroby Alzheimera;
  • wpływ na zwiększenie ryzyka może mieć także niski poziom wykształcenia.

Choroba Alzheimera — objawy (pierwsze, drugie, trzecie stadium)

Choroba Alzheimera wiąże się ze stopniowym i postępującym zaburzeniem funkcji poznawczych. Z początku zaburzenie dotyczy zapominania mających miejsce niedawno sytuacji, a z czasem dochodzą inne objawy. Pojawiają się problemy z poprawnym zastosowaniem słów, zapominaniem ich, dochodzi do problemów z wykonywaniem zwykłych czynności.

Przez wiele lat mogą pojawiać się wyłącznie łagodne zaburzenia pamięci. Wg badań nawet 80% takich przypadków przechodzi w ciągu następnych lat w otępienie typu choroby Alzheimera. Traktowane jest to nie jako jej początek, ale stan zwiększonego ryzyka jej rozwoju.

Alzheimer — objawy w stadium początkowym

Dochodzi w tym czasie głównie do zmian w osobowości oraz zaburzeń sprawności mentalnej. Chorzy mają problem z odnajdywaniem przedmiotów, które sami odkładali, pozostawianiem ich w różnych miejscach, także poza domem. Alzheimer objawia się także zadawaniem tych samych pytań, traceniem wątku wypowiedzi, zapominaniem o ważnych informacjach, które mieli przekazać innym. Pojawiają się trudności z przypomnieniem właściwych słów lub nazw, problemy z nauką obsługi nowych urządzeń. Chorzy zapominają, że wykonali już daną czynność, chcąc wykonać ją ponownie. Pojawiają się problemy z dotarciem do celu.

Pacjenci cierpiący na chorobę Alzheimera w początkowym stadium bywaj apatyczni, tracą pewność siebie, mają problemy w kontaktach z innymi ludźmi. Dochodzi do osłabienia kontroli emocji, wzrasta poczucie winy, pojawiają się niekiedy myśli samobójcze.

Alzheimer — objawy w drugim stadium choroby 

Z czasem narastają zaburzenia zachowania, jak np. wykonywanie tych samych ruchów, odczuwanie niepokoju. Dochodzi do wybuchów złości i agresji (np. pojawia się szczypanie). Mogą pojawiać się urojenia, omamy wzrokowe lub słuchowe. Alzheimer sprawia, że chory przestaje rozpoznawać bliskich, i  członków własnej rodziny. Przestaje odróżniać postacie realne od nierealnych (np. w telewizji), na które może reagować lękiem. U pacjentów może pojawiać się zwiększony apetyt, nawet na rzeczy niejadalne. Może dochodzić do zaburzeń rytmu snu i czuwania. Osoba cierpiąca na chorobę Alzheimera potrzebuje wsparcia podczas posiłków, ubierania się itp.

Alzheimer (choroba Alzheimera)

Fot. iStock/Alzheimer (choroba Alzheimera)

Alzheimer — objawy w trzecim stadium choroby 

Z postępem choroby pojawiają się zaburzenia ruchowe, nietrzymanie moczu i stolca. Chory jest niesamodzielny, nie kontroluje ciała, traci kontakt z otoczeniem, przestaje rozpoznawać własne odbicie w lustrze. Wymaga stałej pielęgnacji i opieki, staje się osobą leżącą.

Alzheimer — diagnostyka i leczenie

Z konsultacji lekarskiej powinna skorzystać każda osoba po 65. roku życia, która zauważa u siebie problemy z zapamiętywaniem nowych  informacji i z wypowiadaniem się. Szczególnie ważne to u osób, u których w rodzinie pojawiały się przypadki otępienia.

Na początku rozwoju, gdy Alzheimer nie daje wyraźnych objawów, pomocne w ustalaniu diagnozy jest specjalistyczne badanie neuropsychologiczne. W zaawansowanych przypadkach dochodzi do zaniku mózgu, co można wykazać za pomocą badań takich jak:  tomografia komputerowa lub rezonans magnetyczny.

Leczenie choroby Alzheimera pozwala jedynie na łagodzenie pojawiających się objawów. W przypadku leczenia objawy będą się nasilać wolniej. Ponadto stosowanie leków ogranicza ryzyko wystąpienia zaburzeń zachowania.

Ważne jest także prowadzenie terapii:

  • kognitywnej, czyli treningu pamięci i orientacji w rzeczywistości;
  • reminiscencyjnej, która polega na przywoływaniu wspomnień przy pomocy fotografii, listów, pamiątek;
  • zajęciowej, która pozwala na utrwalanie posiadanych umiejętności, oraz odtwarzanie niedawno utraconych;
  • środowiskowej, czyli utworzenie otoczenia przyjaznemu pacjentowi.

Leczenie powinno trwać do końca życia chorego.

Alzheimer (choroba Alzheimera)

Fot. iStock/Alzheimer (choroba Alzheimera)

Czy można zapobiec zachorowaniu na chorobę Alzheimera? 

Istnieje kilka czynników, które obniżają ryzyko wystąpienia choroby. Należą do nich m.in.:

  • posiadanie wyższego wykształcenia (wpływa na zwiększenia rezerwy poznawczej);
  • regularna aktywność fizyczna — minimum 3 razy w tygodniu o nasileniu większym niż chodzenie;
  • dieta typu śródziemnomorska lub DASH, szczególnie bogata w kwasy tłuszczowe omega-3;
  • regularne spożywanie niewielkich ilości wina.

źródło:  www.mp.pl 

 

 


Choroby Zdrowie

Mam dość poczucia winy tylko dlatego, że nie zostałam matką. Nie chcę mieć dzieci, czy to czyni ze mnie niepełnowartościową kobietę?

Listy do redakcji
Listy do redakcji
20 września 2021
Fot. iStock/olaser
 

„Nie chcę mieć dzieci” – wykrzyczałabym całemu światu, żeby nie słyszeć tych wszystkich pytań: „A wy kiedy?”, „Czy na was to już nie czas?”, „Bez dzieci chcecie żyć?”. Czuję się jak trędowata, kiedy pojawia się temat dziecka, te spojrzenia, przemilczenia, ten oceniający mnie wzrok. Skoro nie chcę mieć dzieci, to nie mogę być pełnowartościową kobietą? Naprawdę tak trudno zrozumieć, że nie chcę być matką?

Nigdy nie usłyszałam: „Masz do tego prawo”, „Jak nie chcesz, nie musisz”. Co najwyżej padało pełne pogardy: „No dobra, to przecież twoja sprawa”, gdzie za tymi słowami brzęczało: „… ja tego nie rozumiem”, a jeszcze częściej: „nie akceptuję tego”. Tylko tak naprawdę co mnie obchodzi, że ktoś nie akceptuje mojej decyzji, ja od nikogo tego nie wymagam. Nie chcę mieć dzieci i czekać aż znajomi, przyjaciele czy rodzina przyklasną i powiedzą, że to moje życie i mogę z nim robić, co chcę.

Otóż nie mogę, bo każdy oczekuje, że dostosujemy się do ogółu, że jednak wpiszemy się w ściśle określone ramy i wymagania. Żona, kobieta pracująca i matka. Nawet, jak tak nie myślisz, to w końcu obudzi się w tobie głęboka pogarda dla kobiety, która decyduje inaczej.

Tak wiem, kim jestem. Już to słyszałam.

Jestem egoistką – bo jak można żyć na tym świecie nie dając życia kolejnym pokoleniom. Jestem egoistką, bo myślę tylko o sobie, bo dzieci to nie wygoda, jaką mam dzisiaj. Czasami się zastanawiam, ile matek, które to mówią, marzy, o tym, żeby jednak matkami nigdy nie zostać… Ile w nich zazdrości tej – tak przez nich zwanej – „wygody”, którą ja podobno stawiam ponad posiadanie dzieci. Skoro dla nich moje życie jest wygodą, to dlaczego one go nie wybrały? Przecież nikt nie ma prawa zmuszać nas do posiadania dzieci.  Każda z nas może powiedzieć: „Nie chcę”. Tymczasem, to niewłaściwe, kobieta nie ma prawa nawet tak myśleć, bo przecież po to chodzi po tej ziemi, żeby rodzić dzieci. Ciekawe, co na to mężczyźni wygłaszający takie teorie, które ja sama często słyszę. Co, gdyby okazało się, że oni też mogą zachodzić w ciążę, ilu z nich zdecydowałoby się na dzieci, uznałoby to za swój obowiązek, porzuciłoby swoje życie w imię tego, by zostać rodzicem? Tak im łatwo wyrażać swoje opinie, kiedy mówią: „o kobietach takich, jak ja”, w domyśle „tych złych, bo niepokornych”?

Mam znajome, które tuż przed 40-tką wpadły w panikę. Nagle pojawiła się akcja #muszęmiećdziecko. Kiedy jedną z nich pytałam: „Dlaczego?”, usłyszałam, że przecież to już ostatni dzwonek, że ktoś musi jej podać szklankę wody na starość, że no w końcu muszą wziąć odpowiedzialność za czyjeś życie. I nie chcą odpowiadać na pytania: „kiedy wy?”. Serio? To są powody, dla których warto posiadać dziecko? Mnie nie przekonują.

Nie jestem ignorantką. Długo szukałam w sobie chęci zostania mamą. Przez kilka lat po ślubie oszukiwałam siebie i innych, że tak, że już jestem gotowa i pewnie za kilka lat będziemy mieć dziecko. Mówiłam to głośno chcąc sama w te słowa uwierzyć i się do nich przekonać. Ta obsesyjna myśl, że muszę chcieć zostać matką, trzymała mnie w miejscu. Kilkanaście lat pracowałam w korporacji, bo słyszałam: „Jak zajść w ciążę, to lepiej pracując tutaj, bo wszystkie świadczenia będziesz miała i zawsze muszą cię przyjąć po macierzyńskim z powrotem”. Pozwalałam sobie to wmówić.  Myślałam: „No tak, nie mogę zmienić pracy, bo co jak zajdę w ciążę, jak się zdecyduję, jak jednak spróbujemy?”. I tkwiłam w firmie, w której się nie rozwijałam, a która miała zabezpieczyć mnie  i moje życie, gdybym zdecydowała się na dziecko. Jak jakiś cholerny dramat w trzech aktach. Rozwijałam swoje pasje, myślałam o własnym biznesie, ale nie, przecież dziecko, jeszcze nie możesz. Wiesz, jaka jest kolejność, znasz reguły: najpierw dziecko, później kariera i myślenie o sobie, jak jeszcze starczy ci na to siły.  Nie ma innej możliwości.

Słyszałam, że nie jestem prawdziwą kobietą, bo brak mi wrażliwości i empatii, bo jak inaczej wytłumaczyć brak chęci posiadanie dziecka? Pytano, czy pochodzę z rozbitej rodziny, że może moja niechęć do roli matki została we mnie zakorzeniona w dzieciństwie. Być może, ale jakie to znaczenie, czy wieloletnia terapia ma zmienić moje nastawianie, z którym jest mi dzisiaj dobrze?

Dlaczego nie mogę głośno mówić, że nie chcę mieć dzieci? Dlaczego tak bardzo innych to kłuje w oczy, obrusza? Przecież to mój wybór, moje życie. Inni są szczęśliwi z dziećmi – cudownie, ja jestem szczęśliwa bez nich. Lubię moje życie, lubię tę swobodę, którą mam, lubię to, że w końcu mogę się realizować. Że kiedy dopuściłam do siebie myśl, że nie chcę być mamą, rzuciłam pracę, zaczęłam rozwijać swoją pasję, pomyślałam w końcu bez strachu o własnym biznesie, bez tych ciągłych rozterek: „a co jak jednak będziesz chciała zajść w ciążę”. Nie chcę. Mam 38 lat i nie chcę być mamą. Dziś o tym wiem, wiele lat zagłuszałam to w sobie, ale taka jest prawda. Są kobiety, które nie myślą o własnych dzieciach.

Pamiętam czas, kiedy celowo odwiedzałam znajomych z małymi dziećmi mając nadzieję, że ten osławiony zapach noworodka wzbudzi we mnie macierzyńskie uczucia. Że może wzięcie na ręce takiego maluch sprawi, że poczuję jakieś ukłucie, cokolwiek, co pozwoli mi odetchnąć i stwierdzić, że jestem gotowa na to, czego inni ode mnie oczekują. Że wszystko jest ze mną w porządku, bo przecież niechęć do rodzicielstwa jest czymś poza normą, czymś co najmniej niewłaściwym.

Nie jestem gorszą od tych wszystkich kobiet, które mają dzieci. Tylko tym się od nich różnię, tymi dziećmi. Poza tym mam te same pragnienia i marzenia. Chcę spokoju, chcę realizować siebie, chcę podróżować, poznawać nowych ludzi, chcę wyjść na imprezę, chcę od czasu do czasu pospać dłużej, a innym razem wstać wcześniej i pójść pobiegać. Każda z nas tego chcę, z tą różnicą, że ja nie chcę mieć dzieci. Ja i wiele innych kobiet, które boją się do tego przyznać, które mają nadzieję, że urodzą i jakoś to będzie. Być może, pewnie tak, ale czy na pewno? Nie chcę ryzykować. Chcę zostawić tokobietom, które są pewne swojej decyzji, które czują, że nie, że powinny, tylko, że zwyczajnie chcą. To podobno naturalne, podobno wybrakowane są kobiety, które tego nie czują.

Ja nie czuję się wybrakowana. Wręcz przeciwnie, czuję spokój, że w końcu pozwoliłam sobie na „niechcenie” dzieci, że ściągnęłam z siebie presję otoczenia. Że zawalczyłam z poczuciem winy, w którym czułam się osamotniona, bo jak to mieć wyrzuty sumienia, że nie chce się być matką. „To zrób sobie dziecko i bądź”. Ale co jeśli ja nie chcę? Spróbujcie nie chcieć mieć dzieci. Tylko wtedy zrozumiecie, jak ogromna jest presja wywierana na bezdzietnych małżeństwach. „Tyle ludzi chce mieć dzieci i nie może, nawet nie wiecie, jak grzeszycie myśląc tylko o sobie”. To słyszą pary, kobiety bez dzieci.

W końcu pozwoliłam  sobie na to, by przestały mnie ranić te wszystkie egoistki, wygodnickie, bez serca. A kim jest matka, która nie pozwala swojemu dziecku na samodzielność, która nie chce wypuścić go w jego własne życie? Czy nie jest egoistką? Która z nas jest gorsza?

Chcę decydować i z pełną świadomością mówić „nie”, jeśli tak czuję i jestem tego pewna, a nie gdy ktoś inny próbuje na moim życiu i moich decyzjach dokonać gwałtu wmawiając, ze coś jest moim obowiązkiem, coś, na co nie ma we mnie zgody.

Nie potrzebuję waszych ocen, tłumaczeń, że nie wiem, jak to jest, że może to być pomyłką mojego życia, że może jednak warto pomyśleć, bo zegar tyka, a co jak kiedyś będę tej decyzji żałować. Dlaczego tak trudno zrozumieć, że ja nie chcę, że nie czyni mnie to gorszej i pomimo wielu prób udowadniania sobie, że być może jest inaczej, myślenia o sobie, że coś ze mną jest nie tak, dzisiaj daję sobie prawo do tego, by przed sobą i każdym, kto mnie o dzieci zapyta powiedzieć: „Nie chcę być mamą”. Po prostu. I nie chcę czuć się winna z tego powodu.

 


Choroby Zdrowie

8 roślin doniczkowych dla zapominalskich. Trzeba bardzo się postarać, by zrobić im krzywdę

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
20 września 2021
Rośliny odporne na zaniedbania, idealne dla początkujących
Fot. iStock

Rośliny odporne na błędy i zaniedbania to idealny wybór dla osób zapominalskich, wiecznie zabieganych, jak i dopiero stawiających pierwsze kroki w pielęgnacji roślin doniczkowych. Jeżeli dotychczas wszelkie próby utrzymania w dobrej kondycji wymagających nieco więcej uwagi roślin spełzły na niczym, warto zacząć raz jeszcze, ale sięgając po bardziej odporne rośliny.

Doniczkowe rośliny odporne na błędy to ratunek także w sytuacji, gdy często wyjeżdżamy i kłopotliwe byłoby proszenie kogoś o regularne podlewanie kwiatów. Istnieje szansa, że nawet po kilkutygodniowej nieobecności, przynajmniej część z tych bardziej wytrzymałych gatunków roślin doskonale sobie poradzi i bez naszej troski.

Rośliny odporne na drobne błędy i zaniedbania 

Wytrzymałe kaktusy

Fot. iStock/Rośliny odporne na drobne błędy i zaniedbania

Nie zaskakuje pierwsze miejsce dla kaktusów na liście roślin odpornych na zaniedbania. Te kłujące piękności nie tylko wiele błędów wybaczają, ale także — odpowiednio dobrane — stanowią piękną ozdobę domu. To wcale nie musi być samotny kaktus w popękanej doniczce. Wybór odmian kaktusów przyprawia o zawroty głowy, ponieważ różne gatunki mają inne kształty, rozmiary, a wiele z nich pięknie zakwita. W dodatku większość nich jest mało wymagająca i poza słonecznym stanowiskiem oraz podlaniem raz na jakiś czas, niewiele więcej im potrzeba. Nie warto jednak testować granic wytrzymałości tych roślin. Owszem, kaktusy to rośliny odporne na zaniedbania, ale też tylko do pewnego momentu.

Leczniczy aloes

Fot. iStock /Rośliny odporne na drobne błędy i zaniedbania

Kolejna roślina odporna na zaniedbania to aloes, który ponownie wraca do łask. Ta niegdyś postrzegana jako babcina roślina jest odporna na brak podlewania. Ponieważ w mięsistych liściach magazynuje wodę i składniki odżywcze, jest w stanie przetrwać pewne okresy suszy. Standardowo aloes lubi słoneczne stanowiska i podlewanie raz na dwa tygodnie. Warto także wspomnieć, że sok z aloesu zwyczajnego (zwanego również leczniczym) i drzewiastego, odznacza się właściwościami leczniczymi i jest chętnie stosowany w domowej pielęgnacji urody.

Zamiokulkas zamiolistny 

Rośliny odporne na zaniedbania, idealne dla początkujących

Fot. iStock/Rośliny odporne na zaniedbania

Zamiokulkas zamiolistny nie bez przyczyny zwany jest „żelazną rośliną”. Nie znosi zbyt częstego podlewania, ponieważ w naturze (Tanzania, Zanzibar), porasta tereny suche i kamieniste, więc potrzebną wodę magazynuje w zgrubiałych łodygach. Lubi stać w jasnym miejscu, ale nie bezpośrednio w słońcu. Z powodu niewielkich wymagań często można spotkać go w biurach i urzędach, gdzie szczególnie pożądane są rośliny odporne na brak uwagi.

Rośliny odporne na  zaniedbania — grubosz

Drzewko szczęścia - grubosz jajowaty uprawa

Fot. Andriej Nikitin/Rośliny odporne na drobne błędy i zaniedbania

Grubosz jajowaty, zwany również drzewkiem szczęścia, to kolejna roślina, która sprawdzi się w mniej sprzyjających innym roślinom warunkach. W grubych liściach, jak i pniu, grubosz magazynuje wodę, co w warunkach pustynnych jest niezbędne, by przetrwać. Grubosz kocha słońce i źle znosi nadmiar wody. Roślinę należy podlewać nieregularnie, bardzo obficie, po ok. miesiącu (zimą rzadziej), gdy podłoże w doniczce będzie suche i sypkie.

Rośliny odporne na zaniedbania — sansewieria

Fot. iStok/Rośliny odporne na drobne błędy i zaniedbania

Sansewiera zwana także językiem teściowej lub wężownicą, to kolejna kandydatka pod opiekę dla początkującego lub zabieganego opiekuna roślin. Jest to, podobnie jak aloes, sukulent, który gromadzi wodę w mięsistych liściach, z tego powodu bez kropli wody może wytrzymać bez większego szwanku nawet miesiąc. Mimo że lubi żyzne podłoże, nie lubi nadmiaru wody. Ponadto jest odporna na zmiany temperatur i niedobór światła.

Wytrzymała nolina 

Rośliny odporne na zaniedbania, idealne dla początkujących

Fot. iStock/Rośliny dla zapominalskich

Nolina, zwana również nogą słonia, to jedna z mniej wymagających roślin. Jest rośliną długowieczną i wolno rosnącą. Dobrze radzi sobie w suchych i mocno ogrzewanych pomieszczeniach. Wymaga oszczędnego podlewania, dopiero gdy podłoże jest już przesuszone. To roślina idealna dla zabieganych i często nieobecnych w domu osób.

Scindapsus złoty

Rośliny odporne na zaniedbania, idealne dla początkujących

Fot. iStock/Rośliny dla zapominalskich

To często spotykane  w domach pnącze doniczkowe, o charakterystycznych żółtozielonych sercowatych liściach. Nie lubi przelewania, świetnie znosi pewne okresy lekkiego przesuszenia i dobrze czuje się w jasnym miejscu, ale nie bezpośrednio w słońcu.

Rośliny odporne na błędy — zielistka 

Rośliny odporne na zaniedbania, idealne dla początkujących

Fot. iStock/Rośliny dla zapominalskich

To jedna z roślin doniczkowych, które są często spotykane w domach, szkołach czy urzędach, ze względu na łatwość uprawy. Zielistka przystosowuje się praktycznie do każdych warunków i temperatury (byle powyżej 7ºC) i bez problemu się rozmnaża. Jest jednak pewien „haczyk” — roślina ta potrzebuje intensywnego podlewania od lutego do października.

Nawet rośliny odporne na zaniedbania potrzebują choć minimum uwagi

Mimo obietnic prostej pielęgnacji wyżej wymienionych roślin oraz łatwości w ich uprawie nie można zakładać, że nie wymagają żadnej uwagi. Wielotygodniowe zaniedbania zaszkodzą, a w końcu unicestwią, nawet najbardziej wytrzymałą roślinę. Kupując dany gatunek warto zasięgnąć do nieco szerszych informacji dotyczących pielęgnacji, by nawet mało wymagająca roślina mogła prezentować wspaniale przy minimalnym nakładzie pracy i uwagi.


źródło:  zielonyogrodek.pl 

Zobacz także

Jego matka od wielu lat zmaga się z rakiem piersi. Dlatego ten 18-latek stworzył coś, co może pomóc uratować życie wielu kobietom

Czy wieczorne jedzenie naprawdę szkodzi naszej diecie? Naukowcy przeprowadzili badania

Owoce głogu - właściwości , przepisy

Owoce głogu – wzmacniają serce i odporność. Warto docenić je szczególnie jesienią