Psychologia Samorozwój

„Perfekcjonsta wierzy, że gdzieś istnieje kraina, w której wszystko jest idealne: ciało, praca, związek”

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
26 stycznia 2022
Joanna Chmura
 

Psycholożka Joanna Chmura wierzy, że perfekcjonizm (jak wszystko w przyrodzie) ma swoją jasną i ciemną stronę. – Jasna odsłona to siła, która zachęca, by robić różne rzeczy coraz lepiej i lepiej. Natomiast ciemna każe nam wierzyć, że istnieje kraina, w której wszystko może być IDEALNE: ciało, praca, związek. I każe nam w tamtą stronę zmierzać… w nieskończoność. A to przecież niemożliwe! – mówi.

Jeśli jesteśmy perfekcjonistami, powinniśmy się z tego cieszyć, uważniej się przyjrzeć, czy próbować odpuścić?

– Zakreślam wszystkie trzy odpowiedzi. Cieszyć się można. Przyglądać się z uwagą trzeba i czasem też nauczyć odpuszczać. Zawsze warto sprawdzać, czy coś nam służy.

Co powinniśmy zrobić, kiedy odkryjemy, że nasz perfekcjonizm jest toksyczny?

– Porzucić fantazję, że perfekcjonizm ma jakąś metę, że gdzieś coś będzie w końcu IDEALNE. Musimy to porzucić nie tylko dla swojego dobra, ale i dla dobra kolegów z pracy oraz domowników. Bo perfekcjonizm jest jak taki toksyczny bluszcz, który nas muska, muska, a potem nagle przydusza i każe nam: dbać o swoje ciało kosztem związku, albo uczyć się kosztem zdrowia, albo wykonywać pracę 60 godzin tygodniowo, bo zawsze jest niewystarczająco dobrze zrobiona.

Mówisz o porzuceniu fantazji, a przecież to jest niezwykle trudno zrobić. Perfekcjoniści nie potrafią powiedzieć sobie: „stop” i zacząć żyć bardziej na luzie.

– Nazywając rzeczy drastycznie po imieniu, perfekcjonizm to jest rodzaj uwikłania. Niektóre kobiety nie wyjdą bez makijażu nawet wyrzucić śmieci czy do sklepu za rogiem kupić tampony. Ten schemat bardzo trudno porzucić, jeśli dobrze się w nas zadomowił. Ja ze swojego życia mam podobne doświadczenia, bo jako 16-latka zachorowałam na anoreksję, z której leczyłam się kilka dobrych lat, a proces dochodzenia do siebie zahaczył jeszcze o wieloletnią bulimię. Pamiętam, że szalenie trudno było mi wyjść z nawyków, które pomagały mi dążyć do wyimaginowanej perfekcji na poziomie wagi.

Moja „droga powrotna do domu” polegała na akceptacji swojego lęku i oswajaniu wewnętrznego krytyka, który mówi mi: „O rany, a co jeśli przytyjesz? A co jeśli ktoś przyłapie cię na wymiotowaniu?” Droga powrotna do siebie jest usłana negocjacjami z wewnętrznym krytykiem.

Jak zacząć iść tą drogą?

– Może to zabrzmi górnolotnie, ale trzeba zacząć od pytania: „Kim jestem?” i zrozumienia, że ani ten makijaż, ani ta torebka, ani dom, ani projekt czy nawet siódmy język z certyfikatem nie świadczą o tym, kim ty jesteś i jaka jest twoja wartość. Te zewnętrzne rzeczy mogą jedynie świadczyć o twojej wiedzy, kompetencji, statusie materialnym i fakcie, że trzymasz się w trendzie, ale nie o wartości. Twoja wartość przed czy po egzaminie, przed czy po schudnięciu, przed czy po jakiejś relacji, jest taka sama. Zatem pierwszym krokiem jest ćwiczenie się w myśleniu: „Jestem wartościowa niezależnie od tego, co mam, co umiem, jak wyglądam”.

Czy powinniśmy podejmować zachowania, które łamią perfekcyjny schemat, np. zmuszać się, by wychodzić do sklepu bez makijażu?

– Słowo „zmuszać się” jest pułapką samą w sobie. Myślę, że tu raczej chodzi o to, żeby w ogóle dopuszczać możliwość, że jeśli będę chcieć, to mogę wyjść bez i to nie zmienia mojej wartości. Że jak będę zmęczona i nie będę miała siły napisać tekstu, to świat się nie zawali, jeśli zrobię to dzień później. Może ktoś będzie niezadowolony? Być może! Wtedy wezmę spóźnienie na klatę i powiem: „Wiem, że obiecałem, ale nie dałam rady. Przepraszam. Teraz nadrobię”. Umiejętność odpuszczania to jest droga wychodzenia z toksycznego perfekcjonizmu. Proszę tylko, byśmy zaznaczyły, bo ja nie chcę skrzywdzić osób, które lubią mieć wszystko dopięte, poukładane i zrobione na czas, że to nie zawsze jest czymś złym.

Bycie uporządkowanym też jest OK! Kłopot zaczyna się, gdy wikłamy się w perfekcjonizm i nie potrafimy odpuścić. Nie usiądziemy spokojnie na kanapie, jeśli raport będzie nienapisany, warkocze nieupięte, a kuchnia nie dość lśniąca. Picie wina dwa razy w tygodniu też nie musi oznaczać, że idziemy w kierunku alkoholizmu. Ale jeśli alkohol zawsze nam towarzyszy, gdy czujemy smutek, to już może być niepokojące.

Jaki jest kolejny krok dla perfekcjonisty, który chce wyjść z nałogu, bo czuje, że cierpi?

– Warto pamiętać, że perfekcjonizm ma kuszącą odsłonę, która nazwę „syrenim śpiewem”, który obiecuje, że jak coś zrobimy idealnie, to ludzie będą za to nas kochać, doceniać i akceptować. Perfekcjonizm jest więc też o tęsknocie za akceptacją zewnętrzną – że jak coś dobrze zrobisz, to odetchniesz z ulgą i dostaniesz brawa od wszystkich. To nieprawda! Nawet jak wiele osób pogratuluje ci sukcesu, to na bank znajdzie się wśród 7 miliardów osób na świecie ktoś, kto ten sukces oceni krytycznie. W tym sensie perfekcyjnie wykonana czynność nie istnieje. Leczące może być więc porzucenie nadziei, że perfekcyjne wykonanie lub perfekcyjne zachowanie gwarantują miłość, akceptację i poczucie przynależności do jakiejś grupy. Dam ci przykład.

Ja dorastałam w otoczeniu, w którym był taki nieświadomy przekaz, że ludzie lubią radosnych ludzi. Dlatego długo starałam się być uśmiechnięta. Rozśmieszałam innych. Zabiegałam, żeby w moim otoczeniu byli wszyscy zadowoleni, bo wtedy miałam „największe prawdopodobieństwo akceptacji”.

Nauczyłam się tego tak samo, jak nauczyłam się jedzenia zupy łyżką. Oczywiście zrobiłam to nieświadomie, ale to mnie upośledziło w przeżywaniu smutku i złości.

Niektórzy perfekcjoniści doprowadzają swoje działania do absurdu. Potrafią zrezygnować z czegoś w ostatniej chwili, bo choć poświęcili na projekt wiele godzin, nie wysyłają go do oceny, bo wydaje im się nie dość dobry. Jak im pomóc?

– Pracuję z ludźmi z wielu środowisk biznesowych, którzy często opowiadają, że nie mogą się zdecydować, czy np. wielość danych, które posiadają jest już wystarczająca, żeby podjąć perfekcyjną decyzję. Zwlekają więc z nią, co sprawia, że podwładni tkwią w zawieszeniu, niepewności i frustracji. Tym osobom nie wystarczy powiedzieć po prostu: „Słuchaj, ale nie da się wszystkiego robić idealnie. Już puść to w świat”. Czasem potrzebna jest „zewnętrzna ręka”, która wciśnie za perfekcjonistę „enter”. Oczywiście docelowo, taka osoba sama powinna nauczyć się przyciskać „enter”, ale gdy raz zrobimy to razem z nią, to potem w rozmowach możemy odwoływać się do tego doświadczenia: „Zobacz, nie chciałaś wysłać tego projektu na konkurs, a finalnie zdobyłaś drugą nagrodę! To znaczy, że twój wewnętrzny głos nie jest spójny z tym, co sądzi o twojej pracy świat zewnętrzny”. Takie doświadczenia mogą pomagać „wybijać” te osoby z nieadekwatnego wyobrażenia na swój temat.

Co jeszcze może pomóc?

– Zabrzmię teraz szamańsko, ale… leczące są doświadczenia plemienne, wspólnotowe. Opowiadałaś mi, że pamiętasz z dzieciństwa swoją mamę, która wiele godzin kompulsywnie sprzątała. Ale jak poszłaś do koleżanki pewnie widziałaś jej „inną mamę”, która leżała na kanapie, czytała książkę i miała na to sprzątanie wywalone. My tak naprawdę całe życie się uczymy i zawsze mogą pojawić się momenty „aha”, w których orientujemy się, że inni ludzie żyją inaczej i że świat się im nie wali na głowę. Warto więc sprawdzać, czy powtarzane schematy nam służą. Jeśli tak, to kontynuować. A jeśli nie, to się z nich uwalniać. W tym drugim przypadku pomocne jest posiłkować się przykładami z życia osób, które właśnie żyją inaczej. Warto uczyć się od nich, innego schematu bycia.

Co mogą zrobić rodzice, jeśli widzą, że ich dzieci uczą się za dużo, nie potrafią iść do szkoły bez odrobionych zadań?

– Często powtarzam, że najtańszym sposobem nauki jest tzw. modelowanie. Przykład? W środku tygodnia kładziemy się po pracy na kanapie, choć w zlewie piętrzy się góra naczyń do zmywania, a lodówka jest pusta, pranie wysypuje się z kosza na bieliznę, a my tak sobie leżymy bez napięcia. Ten obraz może być dla dziecka sygnałem, że odpoczywać można wtedy, kiedy czujemy, że tego potrzebujemy, a nie wtedy, kiedy na to zapracujemy. Nawet jeśli teraz dziecko nie będzie korzystać z tego „zwyczaju”, to kiedyś sobie o tym przypomni. Podczas warsztatów wiele osób wspomina, że w ich domach się nie odpoczywało i do tej pory, kiedy słyszą klucz przekręcany w zamku, zrywają się na równe nogi, żeby się krzątać po domu. Jeśli pokażemy dzieciom, że odpoczywanie jest też ok., one przechowają to w swojej pamięci i w dorosłości będą umieć to robić.

Czy życie z perfekcjonistą jest trudne?

– Zazwyczaj tak, bo perfekcjonista stale widzi niedokładnie umyte lustro i nieodpowiednio poukładane kubki w zmywarce. Taka osoba potrafi musztrować domowników albo pracowników i często nie przyjmuje informacji zwrotnej, bo to zagraża jej wizerunkowi bycia idealnym. Takie związki trudno się rozwijają, a właściwie bardziej się zwijają. Bo taka osoba żyje w ciągłej dychotomii: „albo jestem zajebista” albo „całkowicie beznadziejna”. Perfekcjonista często jest jak kruchy lód, bo wszystko, co odbiega od perfekcji, załamuje ją lub jego.

Dlaczego?

– Ponieważ niepochlebne informacje „rozwalają” go psychicznie. Przykład? Jak ktoś perfekcjonistce powie, że powinna iść z synem do ortodonty, bo ma krzywy zgryz, to jej się odpala w głowie: Jestem beznadziejną matką, że urodziłam dziecko z krzywym zgryzem” albo odbije w drugą stronę: „Nikt mi nie będzie mówić, że moje dziecko ma krzywe cokolwiek”. Dlatego w domach osób perfekcyjnych zwykle jest dużo napięcia. Kiedy taka rodzina je obiad, to potem natychmiast trzeba wstać i poukładać naczynia do zmywarki. Nikt tam nie uczy dzieci, że można pośmiać się przy stole i poodpoczywać „w bałaganie”. Mija 30 lat i dorosła kobieta, która jako dziewczynka uczestniczyła w takich obiadach, sama czuje ogromne napięcie, kiedy widzi bałagan. Myśli sobie: „Jak jest porządek, to dopiero mogę odpocząć”.

Jak pomagać partnerowi perfekcjoniście radzić sobie z emocjami?

– Najlepsze wsparcie, jakie możemy dać osobie w takiej sytuacji, to czułe towarzyszenie i szanowanie tempa przeżywania emocji tej osoby. Rozmowa bez specjalnego doradzania, po prostu pobycie razem. I może do tego odrobina żartu, by wprowadzić trochę dystansu, że obecna sytuacja to nie jest jakaś czarna otchłań rozpaczy. Nazwałabym tę pomoc „czułą obecnością”.

Kiedy perfekcjoniści zgłaszają się do terapeuty po pomoc?

– Osoby mocno uwikłane w perfekcjonizm czasem muszą zderzyć się ze ścianą. Za perfekcjonizm najczęściej płacą chorobą, rozpadem relacji albo jakąś inną walutą, by przekonać się, że nie da się tak dłużej żyć – w takim tempie i napięciu. Nasze ciało jest mądre: daje nam znać wcześniej niż umysł. Ciało mówi: „Stop. Ile można jechać na szóstym biegu, w końcu silnik się zatrze?” Też takie rozmowy jak ta, mogą być dla kogoś chwilą zastanowienia. To może być moment na to, żeby nasi czytelnicy nie zorientowali się zbyt późno, żeby uczyli się wcześniej odpuszczać i żeby to ciało nie musiało reagować przewlekłym stanem zapalnym, sztywnością karku czy migreną, żeby ich trochę zatrzymać.

Niektórzy perfekcjoniści nawet tego nie słuchają. Biorą paracetamol, antybiotyk i po dwóch dniach wracają do wyczerpującej pracy.

– Jeśli choroba ich nie zatrzyma, to może trzeci rozpadający się związek? Frustrujące życie seksualne? Co ciekawe, takie osoby często nawet choroby chcą objąć perfekcjonizmem. Liczą, że wyzdrowieją szybko, sprawnie i elegancko. Nie dają sobie czasu, żeby ciało w swoim tempie się zregenerowało i nie pozwalają sobie na słabość. Im się wydaje, że świat nie poczeka. A świat poczeka, bo jak świat światem na wszystko znajdzie się czas. Trzeba tylko go znaleźć.


Joanna Chmura

Joanna Chmura, psycholożka specjalizująca się w tematyce emocji, w tym wstydu i odwagi. Współpracuje z dr Brené Brown z Uniwersytetu w Houston, należy do zespołu międzynarodowych mówców Dare to Lead™ Speaking Team. Prowadzi wykłady, warsztaty oraz procesy coachingowe. Jest członkinią Rady Programowej Magazynu Coaching oraz Rady Ekspertek i Ekspertów dla Instytutu Dobrego Życia i Wysokich Obcasów. Wywiady z nią ukazały się między innymi w „Forbes”, „Harvard Business Review”, „Vogue” Polska. 

 


Psychologia Samorozwój

Tych witamin nie może zabraknąć w diecie, jeśli chcesz mieć piękne i zdrowe włosy

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
26 stycznia 2022
Witaminy na włosy
Fot. iStock
 

Witaminy na włosy są ważne dla zachowania ich w dobrej kondycji, ponieważ wzmacniają pasma od wewnątrz, zapobiegają ich wypadaniu, dbają o ich piękny wygląd. Warto zadbać, by codzienna dieta dostarczała je w sposób naturalny. W jakich produktach można znaleźć ważne witaminy na włosy?

Na wygląd włosów wpływa wiele czynników, takich jak predyspozycje genetyczne, błędy pielęgnacyjne, czy choroby, ale niezwykle istotna jest zbilansowana dieta. Najprostszy sposób, na to, poprawić kondycję włosów, to włączenie do diety produktów, które zawierają potrzebne witaminy na włosy.

Witamina A 

Niedobór witaminy A negatywnie odbija się na zdrowiu włosów jak i skóry. Przy jej niskim poziomie dochodzi do nadmiernego rogowacenia i łuszczenia się naskórka, suchości i swędzenia skóry. Niedobór tej witaminy wpływa na włosy poprzez ich przerzedzenie, zahamowanie procesu wzrostu, oraz ich zwiększenie łamliwości. Co prawda rzadko dochodzi do sytuacji niedoboru tej witaminy w organizmie, ponieważ magazynuje ją wątroba oraz tkanka tłuszczowa, ale taka sytuacja jest możliwa.

Aby nie zabrakło witaminy A w diecie na włosy, warto sięgać po produkty pochodzenia zwierzęcego takie jak: tran, wątróbka, żółtka jaj, mleko i jego przetwory, oraz roślinnego, np.: szpinak, brokuły, marchew, dynię, pomidory, wiśnie, brzoskwinie, morele, arbuzy, pomarańcze. Witamina A lepiej przyswaja się z pożywienia przy obecności tłuszczów w posiłku. Na zaburzenie jej wchłaniania wpływa m.in.: kofeina, nikotyna oraz alkohol.

Zobacz również: Najgorsze połączenia, czyli co niszczy witaminy i utrudnia ich przyswajanie

Witaminy na włosy

Fot. iStock/Witaminy na włosy

Witaminy z grupy B na słabe włosy i przetłuszczającą się skórę głowy

Witaminy z grupy B na włosy to kompleks witamin, które hamują nadmierne wypadanie włosów oraz wzmacniają je od środka, sprawiając, że stają się one błyszczące i odporne na uszkodzenia. Dostarczają pasmom energii niezbędnej do wzrostu. Właściwy poziom witamin z grupy B wpływa także na ograniczenie przetłuszczania się skóry głowy.

Szczególnie ważną rolę dla włosów pełni:

Witamina B2 (ryboflawina)  

Chroni włosy przed uszkodzeniami i zapobiega nadmiernej utracie kosmyków. Źródłem  ryboflawiny są: migdały; czerwone mięso; makrela, łosoś i pstrąg; jajka na twardo; wieprzowina; grzyby;  ziarenka sezamu; kalmary, ostrygi, małże i małże; ser kozi; szpinak lub zielone buraki;

Witamina B3 (witamina PP, niacyna)  

Niacyna odpowiada za prawidłową budowę włosów, pobudza ukrwienie skóry i wspiera wzrost kosmyków. Jej źródła znajdziemy w pokarmach takich jak: tuńczyk, makrela, łosoś, miecznik, halibut; kurczak i indyk; wieprzowina, czerwone mięso lub wątroba; grzyby; orzeszki ziemne; ziarna słonecznika;

Witamina B7 (biotyna, witamina H) 

Sprzyja wzrostowi kosmyków, hamuje nadmierne przetłuszczanie się skóry głowy i ogranicza łupież. Wspiera proces wytwarzania keratyny, która jest naturalnym budulcem włosa. Biotynę znajdziemy w produktach takich jak: czerwone mięso; halibut i łosoś; wątroba; ziarna słonecznika; liściaste warzywa; marchew;  migdały; jajka; mleko; chleb pełnoziarnisty; truskawki i maliny;

Inne witaminy z grupy B na włosy — gdzie je znajdziemy?

  • witamina B1 (tiamina) – wieprzowina; orzechy makadamia; ziarna słonecznika; chleb pełnoziarnisty; świeży zielony groszek; pstrąg; ziarna soi; różowa lub czarna fasola;
  • witamina B5 (kwas pantotenowy) –  nasiona słonecznika; grzyby; pstrąg i łosoś; awokado; jajka; wieprzowina, czerwone mięso i cielęcina; kurczak i indyk; słodkie ziemniaki;
  • witamina B6 – nasiona słonecznika; pistacje; tuńczyk, łosoś, halibut, miecznik; indyk i kurczak; wieprzowina i czerwone mięso; suszone owoce; banany; awokado; szpinak;
  • witamina B9, (witamina B11, kwas foliowy) – fasola; soczewica; szpinak i rzepa; szparag; sałata rzymska; brokuły; granat; chleb pszeniczny;
  • witamina B12 (kobalamina) – owoce morza; wątroba; makrela, łosoś, tuńczyk, śledź i pstrąg; czerwone mięso; mleko; ser szwajcarski; jajka.

Zobacz również: Odpowiada za zdrową skórę, mocne paznokcie i błyszczące włosy. Jak zadbać o właściwy poziom keratyny?

Fot. iStock/Witaminy na włosy

Witamina C

Witamina C to jest silny przeciwutleniacz, który chroni komórki przed stresem oksydacyjnym powodowanym przez wolne rodniki. Stres oksydacyjny może hamować wzrost włosów i wpływać na ich starzenie się. Należy pamiętać również o tym, że witamina C jest konieczna do wyprodukowania kolagenu, który jest bardzo ważny dla kondycji skóry i włosów.

Witamina E 

Witamina E, zwana witaminą młodości, to silny przeciwutleniacz chroniący przed przedwczesnym procesem starzenia się skóry i włosów. Wpływa ochronnie na mieszki włosowe narażone na szkodliwe działanie wolnych rodników. Poprawia stan skóry, reguluje produkcję sebum, pobudza włosy do wzrostu. Znajdziemy ją w produktach takich jak: olej słonecznikowy, oliwa z oliwek tłoczona na zimno, migdały, orzechy laskowe, zarodki nasion zbóż i kiełki, otręby i płatki owsiane, ryby morskie, takie jak: łosoś, mintaj, makrela, śledź, tuńczyk, mleko i jego przetwory, mięso kurczaka i indyka, a także w warzywach i owocach. Witamina E wrażliwa jest na mrożenie oraz na tlen i słońce, które  wpływają na jej niszczenie w pożywieniu.

Witaminy na włosy to nie wszystko. Jakich minerałów również nie powinno zabraknąć? 

Dieta bogata w witaminy na włosy to podstawa posiadania pięknej i zdrowej czupryny, ale warto wziąć pod wagę inne substancje, które również wywierają wpływ na ich kondycję.

Ważną rolę pełnią mikro- i makroelementy takie jak:

Cynk, który reguluje pracę gruczołów łojowych, wspiera tworzenie keratyny, która jest podstawowym budulcem włosów. Niedobór cynku wpływa na nasilenie problemu wypadania włosów. Znajdziemy go w ciemnym pełnoziarnistym chlebie, kaszy gryczanej, suchych nasionach roślin strączkowych, serach żółtych, owocach morza, oraz w mięsie i podrobach.

Miedź chroni przed wypadaniem włosów i ich matowieniem. Miedź można znaleźć w podrobach, drożdżach, produktach pełnoziarnistych, fasoli, zielonych warzywach liściastych czy orzechach i kakao.

Żelazo wpływa na zdolność do regeneracji włosów. Jeśli w organizmie dochodzi do niedoboru żelaza, następuje zahamowanie wzrostu włosów i wypadanie ich. Żelazo znajdziemy mięsie, podrobach, jajkach, pestkach dyni.

Krzem stymuluje wzrost włosów i zapobiega nadmiernemu wypadaniu. Najwięcej krzemu znajduje się w skrzypie polnym, w otrębach, w ogórkach, białej cebuli, kapuście, czy rzodkiewkach,


źródło:  www.vichy.pl

Psychologia Samorozwój

Zdrowa kuchnia dla seniora

Redakcja
Redakcja
25 stycznia 2022

Kiedy tempo twojego życia zwalnia i więcej czasu spędzasz w domu, twoje samopoczucie i kondycja zależy w dużej mierze od sposobu odżywiania. Ważny jest nie tylko dobór składników, ale też sposób ich przyrządzania. By twoje potrawy zachowały jak najwięcej wartości odżywczych, wypróbuj slow cooking, czyli gotowanie w wolnowarze. Przygotowane w nim potrawy są aromatyczne, miękkie i wyjątkowo smaczne.  A do tego wolnowar jest niezwykle łatwy w obsłudze i ekonomiczny, gdyż pozwala zaoszczędzić energię elektryczną.


Być może stosowanie zasad zdrowego żywienia kojarzy Ci się z potrawami bez wyraźnego smaku i skomplikowanymi przepisami.
Nie musi tak być. Ciepły obiad na bazie warzyw i soczystego mięsa bez większego trudu przyrządzisz w wolnowarze Crockpot. To
sprzęt, który pozwoli ci ograniczyć czas w kuchni i znacząco poprawi smak i jakość potraw dodatkowo zmniejszy ilość używanego do gotowania tłuszczu.

Slow cooking, czyli gotuj zdrowo

Kiedy metabolizm zwalnia i dają Ci się we znaki kłopoty gastryczne, wybieraj dania lekkostrawne, oparte na obróbce termicznej, takiej jak gotowanie na parze, duszenie czy pieczenie. Za to najlepiej w ogóle zrezygnuj ze smażenia. W Twoim menu nie może zabraknąć witamin i minerałów. Ważne jest też chude czerwone mięso, które jest źródłem żelaza oraz warzywa i owoce, bogate w błonnik. By wprowadzić w życie wszystkie zasady zdrowego żywienia, przestaw się na inny styl gotowania, czyli slow cooking. To technika kulinarna polegająca na przygotowywaniu potraw w wolnym procesie gotowania, dzięki któremu składniki zachowują swój naturalny smak i właściwości odżywcze.

Jeden garnek, dużo korzyści

Wolnowar Crockpot to prosty w obsłudze garnek elektryczny, w którym potrawy przyrządzane są w temperaturze od około 75 do 93°C. Umieszczone w nim składniki są powoli podgrzewane i utrzymywane przez długi czas poniżej poziomu wrzenia. Ciepło rozchodzi się w naczyniu równomiernie, dzięki czemu nic się tu nie przypali ani nie wykipi, a my nie musimy uzupełniać parujących płynów. W efekcie potrawy są aromatyczne i zachowują większość składników odżywczych.

Obsługa prostsza niż myślisz

Wolnowary Crockpot posiadają wygodny cyfrowy timer, który obsłużysz za pomocą kilku przycisków. Dwa ustawienia gotowania – HIGH i LOW oraz automatyczna funkcja podtrzymywania ciepła są bardzo intuicyjne w obsłudze. Dzięki temu bez trudu przygotujesz smaczny posiłek. Twoje jedyne zadanie to pokrojenie składników, umieszczenie ich w wolnowarze, włączenie urządzenia i ustawienie czasu gotowania. Możesz potem spokojnie wyjść z domu na spacer i zostawić włączony wolnowar, Po zakończeniu gotowania automatycznie przełączy się on w tryb podtrzymywania ciepła. Pozwoli to zapobiec np. spaleniu dania. Dodatkowo dzięki temperaturze gotowania nieprzekraczającej 100 stopni Celsjusza, nic nie wykipi, a woda nie wygotuje się. Nie musisz niczego mieszać ani próbować, a po powrocie ze spaceru nałożysz sobie na talerz gorący obiad lub kolację. Szczegółowe
porady gotowania konkretnych potraw znajdziesz w przepisach na polskiej stronie firmy Crockpot.

Jakie dania możesz przygotować w wolnowarze? Praktycznie wszystkie. Począwszy od przystawek, poprzez dania główne, aż po desery – zupy, potrawki, gulasze, bigos, duszone mięso, a nawet faszerowane warzywa.

Przyjazny dla domowego budżetu

Dzięki bardzo niskiemu poborowi energii elektrycznej wolnowary Crockpot są ekonomicznym rozwiązaniem. Pomimo długiego czasu przygotowania potraw (średnio ok. 4-8H) wolnowar zużywa znacznie mniej prądu niż przeciętny piekarnik elektryczny.
Okazuje się, że przygotowanie zdrowych zbilansowanych potraw nie musi być trudne ani męczące. Twoje posiłki nie będą monotonne, a jednocześnie będą zawierały mniej tłuszczy, a za to więcej owoców i warzyw, co jest niezwykle ważne w diecie seniora.

 


Zobacz także

magia świąt

Czym jest myślenie magiczne i skąd się bierze

8 mitów na temat miłości i jedna przypowieść

10 scen z pierwszych randek. Jedna gorsza od drugiej. Zaliczyłaś taką? Zapomnij o nim