Psychologia Zaburzenia

Jedzenie emocjonalne to częsty problem. Dlaczego zajadamy emocje i jak można sobie z tym poradzić?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
4 listopada 2021
Jedzenie emocjonalne
Fot. iStock
 

Jedzenie emocjonalne to problem, który dotyczy wielu kobiet, ale także i mężczyzn. Dotyczy sytuacji, w której sięgamy po posiłek pod wpływem najczęściej negatywnych emocji, takich jak stres, czy też napięcie, aby rozładować te emocje. Z czego wynika ten problem, jak go rozpoznać i przejąć nad nim kontrolę?

Czym jest i skąd się bierze jedzenie emocjonalne ? 

Jedzenie spełnia bardzo ważne zadanie, ponieważ jest gwarantem naszego przetrwania. Poza tym jedzenie może pełnić także inne funkcje, wiążąc się z psychologicznymi potrzebami. Chyba każdy był choć raz nagradzany w dzieciństwie czymś słodkim, np. w zamian za dobre zachowanie u lekarza. Jedzenie pełni może stać się swoistą nagrodą za właściwie zachowanie lub też sukces, oraz  pocieszeniem, gdy coś idzie niezgodnie z planem lub też pojawiają się emocje, którym nie zawsze łatwo jest dać sobie radę.

Jedzenie emocjonalne

Fot. iStock/Jedzenie emocjonalne

W takiej sytuacji wiele osób sięga po ulubioną przekąskę, najczęściej coś słodkiego, mało zdrowego, doskonale kojarząc ją z czymś przyjemnym, kojącym. To staje się działaniem automatycznym. Dzieje się tak, ponieważ np. zjedzenie czekolady po stresującym dniu spowodowało poczucie ulgi, mózg nauczył się, że to działa i zapisał to zachowanie, powtarzając je w przyszłości. Co więcej, dziać się tak może nawet w sytuacji, gdy zjedliśmy posiłek i trudno mówić w tym przypadku o fizjologicznym głodzie.

Dlaczego tak się dzieje?

U źródeł jedzenia emocjonalnego (emotional eating) znajduje się konieczność zredukowania dokuczliwego napięcia, które pojawia się wraz z negatywnymi emocjami. Pomaga ono w łatwo dostępny sposób regulować emocje i wrócić do stanu równowagi. Sięganie po jedzenie w sytuacjach trudnych powoduje odwrócenie uwagi od tego, co nam dokucza, rozładowuje napięcie i wpływa na poprawę nastroju. Proces opiera się nie tylko na samym jedzeniu, ale dla wielu osób ulgą bywa już samo krzątanie się po kuchni, przygotowanie posiłku, które pozwala na zajęcie głowy czymś znacznie przyjemniejszym niż problemy.

Jedzenie emocjonalne

Fot. iStock/Jedzenie emocjonalne

Po czym można rozpoznać jedzenie emocjonalne?

Emocjonalne jedzenie można rozpoznać po kilku mocnych cechach, które są dla niego charakterystyczne. Badacze zwracają uwagę na kilka  cech, które pojawiają się w przypadku emocjonalnego jedzenia. Zaliczamy do nich m.in.:

  • brak prostych zależności między konkretnymi stanami emocjonalnymi a jedzeniem (lub też nie) pod ich wpływem. U różnych osób emocje mogą powodować inne zachowanie jedzeniowe;
  • różnice pomiędzy wyborem pokarmu w sytuacji zwykłej, jak i poddanej działaniu emocji. Zazwyczaj o rodzaju pokarmu decyduje ochota na konkretny smak oraz przyzwyczajenia, natomiast emocjonalne jedzenie najczęściej opiera się na produktach wysokokalorycznych, zazwyczaj niezdrowych, opartych na węglowodanach prostych;
  • pojawia się niespodziewana, silna i nagląca konieczność sięgnięcia po coś do jedzenia w danej sytuacji. Nie można tego pragnienia odroczyć w czasie. Posiłek przy zwykłym głodzie fizjologicznym, który nasila się wraz z wykorzystaniem zapasów energii przez organizm, można zaplanować na konkretny czas;
  • jedzenie emocjonalne zazwyczaj związane jest z chwilami odosobnienia, czasem wręcz z ukryciem się przed wzrokiem innych. Rzadko kiedy zajadamy emocje w towarzystwie innych osób;
  • emocjonalne jedzenie nie wymaga odczuwania głodu — można zajadać emocje nawet i przy pełnym żołądku;
  • jest uzależnione od trudnych sytuacji, pojawia się lub nasila wtedy, gdy emocje biorą górę;
  • emocjonalne jedzenie bywa trudne do kontrolowania, często przestajemy jeść dopiero wtedy, gdy nasze pragnienie zostanie zaspokojone;
  • emocjonalne jedzenie często po fakcie powoduje poczucie winy, wstydu, czy bezradności. Jest to sytuacja przeciwna do jedzenia powodowanego koniecznością wyrównania deficytu energetycznego przez organizm.
Jedzenie emocjonalne

Fot. iStock/Jedzenie emocjonalne

Jedzenie emocjonalne — jak radzić sobie w takiej sytuacji?

Przede wszystkim trzeba uświadomić sobie problem z jedzeniem w stanach napięcia emocjonalnego. Trzeba najpierw znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego jedzenie stało się czymś innym, niż głównie źródłem energii i sytości? Refleksja prowadzi do zmian, które można wprowadzić w życie na różne sposoby. Opracowanie alternatywnego zachowania może pomóc znaleźć równowagę z daleka od przekąsek. Może to być w chwili odczuwania konieczności jedzenia emocjonalnego zajęcie rąk piłeczką antystresową. Może to być spacer, lub też inna czynność, która oderwie uwagę od jedzenia. Warto usunąć z szafek jedzenie, po które sięgamy w stresujących momentach i zastąpić je zdrową żywnością. W momentach niepokoju dobrze jest porozmawiać z kimś, nawet przez telefon, aby uspokoić emocje, poprawić nastrój. Pomocne może być prowadzenie dziennika żywieniowego. Takie notatki pozwolą zauważyć, kiedy sięgamy po jedzenie oraz określić czynniki wyzwalające jedzenie emocjonalne.

Poszczególne kroki można podejmować samodzielnie lub zaangażować do tego procesu bliskie osoby, co bywa dużym wsparciem w procesie kontrolowania emocji. Jeśli mimo chęci zmiany sprawiają trudność, warto skorzystać z pomoc psychoterapeuty, lub psychiatry, który fachowym okiem spojrzy na problem.


źródło: www.centrumdobrejterapii.pl,centrum-poznawcze.pl

Psychologia Zaburzenia

Gratka dla fanek „Seksu w wielkim mieście”. Można wynająć apartament Carrie Bradshaw w Nowym Jorku!

Redakcja
Redakcja
4 listopada 2021
 

„I tak po prostu… Airbnb odtworzyło mieszkanie Carrie Bradshaw. Koniecznie zajrzyjcie do garderoby, spróbujcie coś napisać i nie zapomnijcie o Cosmo” – napisała na Instagramie Sarah Jessica Parker. Tym samym zareklamowała fan(k)om serialu „Seks w Wielkim Mieście” nocleg w mieszkaniu Carrie.

Fani sercowych perypetii czterech przyjaciółek z „Seksu w Wielkim Mieście” (w tym my!) z niecierpliwością wyczekują kontynuacji serialu i zastanawiają się, czy po latach bohaterki wciąż na pierwszym miejscu stawiać będą sprawy sercowe. Niewiele wiadomo o nowej serii, producenci jak i same gwiazdy trzymają buzie na kłódkę. Do mediów przeciekają naprawdę szczątkowe informacje.

Tą, która do tej pory wzbudziła największe poruszenie była informacja o tym, że… na pierwszych zdjęciach z planu długo oczekiwanej kontynuacji serialu widać, że… główne bohaterki mają widocznie siwe włosy. Ze zdjęć opublikowanych na Instagramie przez HBO MAX można wywnioskować, że skończył się w życiu bohaterek etap spełniania mniej lub bardziej zwerbalizowanych oczekiwań innych. Parker (która gra Carrie Bradshaw) i Nixon (Miranda Hobbs) wreszcie zaczęły żyć w zgodzie z własnymi potrzebami. A zatem serialowa Miranda zaprezentowała jakże praktyczną fryzurę pixie, przetykaną eleganckimi srebrnymi pasmami, podczas gdy Carrie postawiła na starannie przemyślaną nonszalancję, pozwalając, aby z fal delikatnie przebijało srebro.

O czym będzie nowy sezon? Sarah Jessica Parker w wywiadzie dla „Vanity Fair” zapowiedziała, że scenariusz obejmuje czas pandemii.

„Covid-19 oczywiście będzie częścią fabuły, bo dotknął miasto, w którym żyją bohaterki serialu. Jak zmieniają się przyjaciele, gdy przyjaciele znikają? Mam nadzieję, że scenarzyści dobrze się temu przyjrzą”- mówiła.

„Jak sobie radzą z mediami społecznościowymi? Jak wygląda życia Mirand i Charlotte, kiedy oboje są matkami nastolatków. Gdzie Carrie, której rodziną są przyjaciele, jest teraz zawodowo? Jak zmiany polityczne wpłynęły na to, co robi? Czy wciąż prowadzi swoją rubrykę? Czy napisała jeszcze jakieś książki? A może ma podcast? Co znaczy dla niej teraz moda?” – aktorka nie dała się naciągnąć na wyjawienie szczegółów.

Czas oczekiwania na premierę „And Just Like That”, która planowana jest na grudzień, może osłodzić pewna niespodzianka.

Już 12 i 13 listopada szczęśliwcy, którym uda się zarezerwować pobyt w mieszkaniu Carrie, będą mieli okazję przez chwilę wejść w buty uwielbianej przez miliony blondynki. Możliwość rezerwacji zostanie otwarta 8 listopada. Cena? Nie zwala z nóg. To… 23 dolary!

 

Wyświetl ten post na Instagramie

 

Post udostępniony przez SJP (@sarahjessicaparker)


„Minęły 23 lata, odkąd weszłam w rolę Carrie, a teraz twoja kolej. Z okazji zbliżającej się premiery „And Just Like That…” otwieramy drzwi do miejsca, w którym wszystko się zaczęło” – czytamy w oficjalnym komunikacie na stronie Airbnb słowa SJP. „Oczami Carrie Nowy Jork staje się jeszcze bardziej wyjątkowy”.

W mieszkaniu znajdziemy tak charakterystyczne elementy, jak fotel„sekspertce”, który Carrie dostała w prezencie od Aidana, laptop, stosy magazynów „Vogue” – jednym słowem wszystko to, czym Carrie tak chętnie się otaczała. No i oczywiście legendarną garderobę felietonistki – obiekt pożądania milionów kobiet na całym świecie. Organizatorzy przyłożyli szczególną wagę do jej wyposażenia. Kto wie, może dla niektórych to będzie okazja, aby dosłownie wejść w buty Carrie, najlepiej te od Manolo Blahnika.

 

Tak, mają siwe włosy. Tak, wiedzą, że to widać. Dziewczyny z „Seksu w wielkim mieście” powracają!


Psychologia Zaburzenia

Jak książki mogą wspierać rozwój dziecięcych zmysłów?

Redakcja
Redakcja
4 listopada 2021

Czytanie dziecku to dla wielu osób zwyczajna, codzienna czynność. To jednak moment pełen magii, więziotwórczy, chwila, w której dzieci czują się bezpiecznie. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele możemy dać naszym dzieciom, wybierając dla nich odpowiednie książki i poświęcając czas na wspólne czytanie. Mamy szansę wpływać na ich harmonijny rozwój, oddziałując na wszystkie dziecięce zmysły, sprawiając, że czytanie stanie się dla dzieci świetną zabawą i niezapomnianą przygodą!

Po pierwsze: słuch

Słuch jest na pewno pierwszym zmysłem, który przyjdzie nam do głowy, kiedy pomyślimy o książkach. Wszak dzieci bardzo uważnie słuchają naszego głosu, kiedy im czytamy. Uczą się rozpoznawać kolejne wyrazy, interpretować naszą intonację. Jednak współczesne książki mogą zaoferować dzieciom dużo więcej!

Mali czytelnicy i czytelniczki są wymagającymi odbiorcami. Dorastają w świecie wszechobecnych ekranów i nowoczesnych technologii. Oglądają animowane superprodukcje.
Mają dostęp do najnowszych książek dla dzieci z całego świata. Jednocześnie rodzice i dziadkowie chętnie kupują im zbiory klasycznych baśni, nie wyobrażając sobie, żeby ich
pociechy nie znały opowieści o Czerwonym Kapturku czy Aladynie, które są przecież elementem naszego dziedzictwa kulturowego. Czy historie sprzed ponad 400 czy nawet
tysiąca lat mogą zainteresować współczesne dzieci? Wydawnictwo HarperKids znalazło na to sposób. I tu wracamy do zmysłu słuchu! Seria „Bajek dźwiękowych” to nowatorska pozycja na polskim rynku.

Każda z pięciu książek zawiera znaną i lubianą bajkę i 16 dźwiękowych modułów, stworzonych przez aktorów i muzyków z wykorzystaniem prawdziwych instrumentów. W trakcie lektury dziecko odtwarza dźwięki, dotykając kartki. Teksty bajek przetłumaczyli najlepsi polscy autorzy i autorki literatury dziecięcej. Za ilustracje odpowiada plejada francuskich rysowników. Taka lektura to niemal radiowe słuchowisko, przy którym można tańczyć, śpiewać, nucić. Dzięki wysokiej jakości dźwięków i melodii pomaga rozwijać
zmysł muzyczny u dzieci. To idealna propozycja dla dzieci, którym trudno usiedzieć w miejscu w trakcie lektury. Co ważne, strony są miękkie, więc książki są lekkie i poręczne, a przy tym nie sprawiają wrażenia książek „dla maluchów” – chętnie sięgną po nie starsze przedszkolaki, a nawet dzieci zaczynające czytać samodzielnie.

Po drugie: wzrok

Nikogo nie trzeba przekonywać, że książki wpływają również na dziecięcy zmysł wzroku. Dobrze dobrane ilustracje w pierwszych latach życia dziecka wspaniale je stymulują. W
przypadku starszych dzieci wpływają na zmysł estetyki, są pierwszym kontaktem ze sztuką, pokazują, jak w różny sposób można interpretować te same motywy literackie. To świetne
ćwiczenie wrażliwości. O czym pamiętać, wybierając książki dla dzieci? Dla najmłodszych najlepiej sprawdzą się te, w których rysunki umieszczono na białym tle, kolory są nasycone, a realistycznych elementów na stronie jest niewiele. Te warunki spełnia wiele pozycji z serii „Akademia Mądrego Dziecka”, na przykład książeczki „Pierwsze puzzle”, dzięki którym dzieci poznają nazwy zwierząt, przedmiotów i kolorów. Dodatkowo część ilustracji dzieci mogą wyjąć z książki! To duże elementy puzzli, które ułożone tworzą pociąg czy Arkę Noego. Pojawia się dodatkowy bodziec, który wprowadza do lektury element rozwojowej zabawy. I tak przechodzimy do kolejnego zmysłu.

Po trzecie: dotyk

Żeby poradzić sobie z oddzieleniem tekturowego puzzla od reszty strony i dopasowaniem do siebie kilku kawałków układanki, dziecko musi chwycić, odpowiednio dopasować nacisk. To doskonałe ćwiczenie zmysłu dotyku i małej motoryki. Podobne efekty osiągniemy, podsuwając maluchom książki z ruchomymi obrazkami. Na przykład nowe tekturowe książeczki z serii „Dolina Muminków” ze ślicznymi ilustracjami z filmu animowanego, który powstał na podstawie twórczości Tove Jansson. Dzięki przesuwanym elementom dzieci nie tylko ćwiczą paluszki. Mogą też współtworzyć fabułę książki. Sprawiają, że Muminek i Panna Migotka unoszą się na obłoczku, Mała Mi wyskakuje z koszyka, a Ryjek wystawia pyszczek z namiotu Włóczykija. Bohaterowie i bohaterki kreskówek zachęcą do sięgnięcia po książki również nieco starsze dzieci. „Książki z otwieranymi okienkami” o przygodach Maszy, Binga, Lokomotywy Tomka czy Misia Paddingtona mają uwielbiane przez dzieci ukryte klapki z niespodziankami,
których otwarcie wymaga już trochę większej precyzji niż poruszenie suwakiem.

Po czwarte i po piąte: zapach i smak

Wielu z nas zapach nowej książki dobrze się kojarzy. Jednak nie chcę przekonywać, że maluchy zachwyci woń świeżej farby drukarskiej. Jak więc książki mogą wpływać na zmysł
powonienia? Czy kojarzycie katalogi kosmetyków, w których, pocierając stronę, możecie sprawdzić, jak pachną perfumy? W serii „Moja pachnąca książeczka z kolorami”
zastosowano tę samą technologię, dbając przy tym o to, żeby kapsułki zapachowe były bezpieczne dla dzieci i dla środowiska. W otwieranych okienkach kryją się pachnące zdjęcia
warzyw, owoców, kwiatów, przypraw z całego świata, a nawet pieczonego kurczaka i morskiej fali. Oprócz zdjęć w środku dzieci znajdą również wesołe, choć jednocześnie realistyczne ilustracje z podpisami. Są na nich mniej i bardziej znane produkty żywnościowe, zwierzęta, a także przedmioty towarzyszące dzieciom na co dzień czy bohaterowie ulubionych bajek. Kluczem do ich pogrupowania jest kolor.

Czy teraz czekacie na to, aż napiszę o książce do zjedzenia? Spokojnie! Okazuje się, że to właśnie lektura „Moich pachnących książeczek z kolorami” może stać się dla dziecka zachętą
do poznawania nowych smaków. Tak było z moim synkiem, który, wąchając kolejne strony, poprosił, żeby dać mu spróbować nieznanych wcześniej owoców. W końcu ważną składową smaku jest przecież zapach! Te książki pozwalają na wiele kreatywnych zabaw z prawdziwymi produktami, które mają również swoją fakturę i kolor. Okazuje się, że czytanie może zamienić się w fascynującą multisensoryczną zabawę!

Emka Kowalska, obibooki.pl


Zobacz także

Czego potrzeba, żeby nastolatek tak głęboko wszedł w fikcyjny świat, że chce okaleczać się „tak jak jego bohater”, albo „umrzeć dla niego”?

O tych rzeczach, ludzie, którzy widzą cię pierwszy raz decydują w ciągu kilku sekund

Odpowiedz sobie na pytanie, w jakim świecie chcesz żyć. W takim, gdzie z kałasznikowem wprowadzasz pokój?