Psychologia

3 nawyki, które nie dotyczą spokojnych ludzi

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
3 lipca 2017
fot. iStock/ Sergenikolaev
 

Jednym z najtrudniejszych zadań, które każdy z nas codziennie wykonuje, jest zapanowanie nad własnymi emocjami i osiągnięcie spokoju w rozmaitych sytuacjach. Choć wydawać się może, że to kwestia napotykanych przez nas ludzi i zdarzeń, to spokój tak naprawdę jest czymś pochodzącym z naszego wnętrza, stanem umysłu i swoistą umiejętnością. To dobra wiadomość, bo oznacza, że nawet, jeśli nie urodziłaś się grzeczna i opanowana, a twoje emocje i lęki lubią czasami wymknąć się spod kontroli, to jeszcze nie wszystko stracone! Na początek zacznij od unikania tych trzech nawyków, które spokojni ludzie już dawno wyrzucili ze swojego życia:

Ruminacje

Ruminacje to częste powracanie myślami do negatywnych zdarzeń i wspomnień, nieustanne „przeżuwanie” zła, które nas spotkało, analizowanie usłyszanych słów i zobaczonych gestów. Obsesyjne tworzenie rozmaitych scenariuszy dotyczących przeszłości w niczym nie pomaga, a może nawet prowadzić do stanów lękowych i depresji! Dlatego najwyższy czas z tym skończyć i przestać skupiać się na dawno minionych błędach i krzywdach – to tylko niepotrzebny balast, który hamuje nas przed doświadczaniem nowego i osiągnięciem spokoju.

Prokrastynacja

Znacie ten stan, gdy dobrze wiecie, że macie zabrać się za jakieś zadanie, ale odwlekacie rozpoczęcie pracy tak długo, jak tylko można i wyszukujecie sobie inne aktywności? Właśnie wtedy doświadczacie prokrastynacji. To zwlekanie, powtarzanie sobie, że od jutra, że w przyszłym tygodniu, tłumaczenie się, że dziś nie jest najlepszy dzień na ten rodzaj pracy, wcale nie jest wyrazem lenistwa, ale naszego niepokoju i lęków – przed porażką, przed utratą kontroli, bezradnością, a nawet przed sukcesem! Prokrastynator często odkłada pracę na później, bo czuje się nią przytłoczony, przerastają go powierzone mu zadania, zbyt silnie odczuwa presję otoczenia. Często jednak najlepszą metodą na uspokojenie myśli i pokonanie prokrastynacji jest rozpoczęcie działania – wszak nie od dziś wiadomo, że najtrudniejszy pierwszy krok!

Utknięcie w niezdrowych i niekontrolowanych przyzwyczajeniach

Nasz mózg reaguje na każde napotykane przez nas wydarzenie na dwa sposoby – pierwotny instynkt każe nam stawać do walki lub uciekać. Pod wpływem stresujących wydarzeń jesteśmy zwarci i gotowi do działania lub zaczynamy odczuwać lęki i pogrążać się w swoich negatywnych myślach lub nawykach (np. zajadamy strach, pocieszamy się alkoholem). Spokojni ludzie potrafią jednak zapanować nad tymi niekontrolowanymi reakcjami i skupić się na tym, co tu i teraz. Są uważni, obecni i skoncentrowani na swoich emocjach. Nie odrzucają ich, ale też nie pozwalają, by zapanowały one nad ich ciałem i umysłem! Dobrze wiedzą, że dopiero, gdy będziemy potrafili poczuć się dobrze w chwili obecnej, odrzucimy balast przeszłości i nie będziemy wybiegać myślami (często katastrofalnymi) w przyszłość, spokojnie i bez nadmiernego stresu poradzimy sobie z teraźniejszością.


 

Na podstawie: www.psychologytoday.com

Zapisz


Psychologia

Trzy przykłady, jak emocjonalna niedojrzałość rodziców wpływa na życie ich dzieci

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 lipca 2017
Fot. iStock/AleksandarNakic
 

Niedojrzali rodzice nie stworzą ze swoimi dziećmi emocjonalnej więzi, skazując je na pustkę i samotność. Jednak, skoro dziecku brak punktu odniesienia, możliwości porównania, nie rozumie ono, że jest emocjonalnie zaniedbane. W rezultacie czuje, że różni się od swoich rówieśników, odczuwa niepokój, jest wycofane i ma problem z zaufaniem, ale nie rozumie dlaczego tak się dzieje. Obwinia  same siebie  za swoją „inność” i ma olbrzymi problem z samoakceptacją, a w dorosłym życiu boryka się z poważnymi problemami osobistymi.

Niektóre typowe cechy niedojrzałych emocjonalnie rodziców:

– egocentryzm,

– słabo rozwinięta empatia lub brak empatii w stosunku do dziecka,

– skupienie się na fizycznych potrzebach dziecka kosztem jego potrzeb emocjonalnych,

– płytkie, ale intensywne, emocje,

– pozwalanie dziecku na przejęcie roli opiekuna,

– tendencja do „przeintelektualizowania” relacji z dzieckiem, kosztem relacji emocjonalnej,

– odcięcie emocjonalne od dziecka,

– karanie dziecka „trzymaniem na dystans” za swoją własną złość, gniew i frustrację,

– skupienie na własnych potrzebach kosztem dziecka.

3 przykłady, jak niedojrzałość rodziców wpływa na życie dziecka

1. Brak zaufania do siebie i do innych

W dzieciństwie nauczyłeś się, że polegać możesz jedynie na sobie. Sam pocieszałeś się po pierwszych porażkach, sam starałeś się zrozumieć własne emocje. Nie wierzysz, że ktoś inny jest w stanie zdjąć z ciebie ten ciężar. Choć minęło wiele lat odkąd byłeś dzieckiem, nadal „mentalnie” masz tylko siebie.

2. Lęk przed bliską relacją z drugim człowiekiem

Choć bardzo chcesz być kochanym i kochać, boisz się, że nie potrafisz zbudować dobrej relacji z drugim człowiekiem. Odczuwasz lęk przed odrzuceniem, niezaspokojeniem twojej potrzeby bliskości.

3. Paraliżujące poczucie samotności

Nawet będąc w związku, czujesz się samotny. W głowie zakodowało ci się poczucie, że ta najbliższa osoba również nie jest w stanie cię zrozumieć, a poczucie winy nabyte w dzieciństwie każe ci wierzyć, że przez ten wewnętrzny „defekt” jesteś skazany na samotność.

Jedyną drogą, by poradzić sobie z traumą dzieciństwa spędzonego pod opieką niedojrzałych rodziców jest terapia poznawczo-behawioralna.


Na podstawie: childhoodtraumarecovery.com

 


Psychologia

8 rzeczy, których nie powinniśmy odkładać na jutro, bo nie ma to najmniejszego sensu

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
3 lipca 2017
Fot. iStock/zusek

Ktoś powie: „A co złego w tym, że odkładamy coś na jutro?”. I faktycznie nie ma nic złego, jeśli owo „odkładanie” nam nie szkodzi. Jak często mówimy, że doba jest za krótka, że nie możemy ze wszystkim zdążyć, więc z długiej listy zadań, coś nam zawsze na kolejny dzień zostanie. I dobrze, w końcu nie chodzi o to, żeby urobić się po same pachy.

Są jednak rzeczy, które odkładane na później siedzą nam w głowie i wiercą dziurę w brzuchu… To te, które wieczorem nie dają nam zasnąć, a rano wprowadzają pewnego rodzaju niepokój w nas samych. Myślimy sobie wtedy: „kurczę, naprawdę muszę o tym myśleć, stresować się tym?”. No właśnie, a może łatwiej byłoby się pozbyć tych negatywnych emocji i po prostu wstać rano i postanowić: „tego już nie odkładam na jutro”. Zapewniam was, że jeśli wprowadzicie to w czyn, będziecie zasypiać lżejsi o jakąś tonę i na pewno spokojniejsi.

A czego nie warto okładać na jutro. Jest lista rzeczy, którą można zrobić właśnie dzisiaj, bo dlaczego nie?

Rozmowa z szefem o podwyżce/awansie

Odkładasz, bo nie wiesz, czy zasłużyłaś, bo szef może jutro będzie mieć lepszy humor. Hej, przestań. Zrób sobie listę argumentów, czemu podwyżka czy awans ci się należy i idź pogadaj. Co cię może najgorszego spotkać? Odmowa?

Szukanie pracy

To też jedna z tych rzeczy, którą odkładamy w nieskończoność bojąc się wysłać aplikacji, ba – znam takich, co zaglądają w oferty, myślą, jakby to było cudownie zmienić pracę i… nic z tym nie robią? Bo CV nieskończone, bo może trafi się coś lepszego. Tak można czekać w nieskończoność. A co ci szkodzi spróbować? Boisz się, że nikt nie odpowie, że twoje kwalifikacje będą niewystarczające? To też znak dla ciebie, gdzie się podciągnąć, doszkolić, żeby dostać pracę marzeń. Tutaj nic nie tracisz ryzykując.

Planowanie wakacji

Jeśli dzisiaj nie masz jeszcze zaplanowanych wakacji, to czas najwyższy to zmienić! Nie można pracować, żyć tylko codziennością bez światełka w tunelu w postaci urlopu! I nie mów, że nie masz kasy, że czasu mało i że remont łazienki jest ważniejszy! Naprawdę tak myślisz? Naprawdę? Jeśli się chce, można wszystko, nawet wyjechać na weekend 15 kilometrów za miasto i poczuć się jak na Mazurach! Zaplanuj najbliższy czas wolny, tak, żebyś mogła odpocząć, a zobaczysz, jak z nową energią przejdziesz przez ten tydzień.

Powiedzenie „nie”

Przestań sobie wmawiać, że następnym razem, to już odmówisz – koleżance zrobienia za nią pracy. przyjaciółce zajmowania się jej psem, gotowania obiadu dla rodziny twojej teściowej, która do niej wpadła z wizytą. Dzisiaj jest ten dzień, kiedy powiesz „nie”. Kiedy postawisz w końcu granicę. Tak, inni mogą się zdziwić, mogą się nawet obrazić. Ale o czyje samopoczucie powinnaś dbać? Innych czy swoje. Zastanów się nad tym.

Zrobienie sobie przyjemności

Ile razy mówiłaś sobie, że tę sukienkę to kupisz w kolejnym miesiącu? A wyjazd z przyjaciółką, to może kolejny bliżej nieokreślony weekend. A może fryzjer, paznokcie? Umów się dzisiaj. Bo czemu nie? Wymówki zawsze się znajdą, trzeba nad nimi zapanować, odrzucić myślenie, że to zwykły egoizm, że nie zasługuję. A właśnie, że zasługujesz na wszystko, co najlepsze! Uwierz w to i bądź dla siebie dobra.

Zerwanie toksycznej relacji

Widzisz na telefonie TEN numer i wszystko się w tobie gotuje, bo nie chcesz odebrać, bo wiesz, że ta rozmowa zepsuje ci nie dzień, ale właściwie tydzień. Czemu się tak zadręczasz? Nie ma nic złego w zrywaniu toksycznych relacji, w ograniczaniu ich, powiedzeniu: „stop, to mi się nie podoba, nie podoba się, jak do mnie mówisz, jak mnie traktujesz” – obojętnie, czy to koleżanka, teściowa, czy (czasami tak bywa) nasza matka. Nie musisz się wikłać w taką relację, masz pełne prawo zapalić czerwone światło i dobitnie powiedzieć, że masz dość.

Odkładanie trudnej rozmowy

Te rozmowy to jest coś, co nam najbardziej siedzi w głowie. „Powiedzieć, czy nie powiedzieć?”, „zadzwonić, czy nie”. A dobra – jutro – myślimy, a tymczasem zżera nas od środka z nerwów, bo z jednej strony wiemy, że jest to coś, co powinnaś zrobić, a z drugiej się boisz. Dla każdego różnie – rozmowa z partnerem/mężem, o czymś co nas dręczy i wiemy, że do miłych rozmów należeć nie będzie. Z przyjaciółką, z którą jakiś czas temu się spięłyście, ale kurde, no ktoś musi być mądrzejszy i wyciągnąć rękę i dlaczego to nie masz być ty. Wyobraź sobie, co najgorszego może się zdarzyć, jeśli zaczniesz taką rozmowę? A później pomyśl, jak się będziesz czuć jutro mając ją już za sobą? I jak? Warto odkładać?

Ćwiczeń

Tego nie miałam w planach zaczynając pisać ten tekst, ale właśnie przyjaciółka mi napisała: „przestałam ignorować powiadomienia aplikacji i zaczęłam ćwiczyć – od dziś”. A ja sobie pomyślałam, że świetnie! Jeny bo to jedna z tych rzeczy odkładanych na jutro, na poniedziałek, na za tydzień, na po urlopie. A czemu nie dzisiaj? Szczerze odpowiedz sobie na pytanie: dlaczego dzisiaj nie założysz butów, nie pójdziesz na szybki spacer, nie odkurzysz płyty z Chodakowską czy Lewandowską? Masz jakąś sensowną wymówkę? Argument, którego nie da się obalić? Wątpię. Ale wiem jedno, jak już poćwiczysz, poczujesz, że możesz wszystko, choćby dziś, bez odkładania na jutro!


Zobacz także

Jak budować pewność siebie? Najlepiej małymi kroczkami

Granice osobiste

Granice osobiste. Z czym mamy największy problem i dlaczego?

10 toksycznych zdań, które musisz usunąć ze swojego słownika