Pielęgnacja Uroda

Gliceryna – co warto o niej wiedzieć? Domowe zastosowanie gliceryny na skórę, włosy i paznokcie

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
17 listopada 2021
Gliceryna
Fot. iStock
 

Gliceryna (glicerol, E422) to substancja będąca składnikiem wielu produktów przemysłowych, kosmetycznych czy aptecznych, które spotykamy w każdym domu. Substancja ta moż mieć różne pochodzenie, stężenie oraz zastosowanie. Do czego służy gliceryna kosmetyczna i farmaceutyczna?

Czym jest gliceryna (glicerol)?

Gliceryna o wzorze C3H5(OH)3, jest związkiem organicznym z grupy alkoholi polihdyroksylowych. Glicerynę można spotkać również pod nazwą glicerol, propan-1,2,3,-triol, oraz E422, pod którym „ukrywa” się, jako dodatek do żywności. Substancję tę można pozyskać na drodze  reakcji zmydlania tłuszczów (gliceryna roślina), a jej innym, naturalnym źródłem, jest łój (tłuszcz) pochodzenia zwierzęcego (gliceryna zwierzęca). Glicerynę można pozyskać również przez utlenienie propylenu oraz w trakcie produkcji biopaliw (tzw. gliceryna syntetyczna). Co ciekawe, glicerol potrafi wytworzyć samodzielnie ludzki organizm, głównie przez nerki i wątrobę.

Gliceryna

Fot. iStock

Gliceryna jest gęstą, pozbawioną koloru i zapachu, słodką cieszą. Bardzo dobrze rozpuszcza się w wodzie i w alkoholu, jednocześnie jest dobrym rozpuszczalnikiem dla różnych substancji, w tym tłuszczów. W zależności od pochodzenia, stężenia oraz stopnia zanieczyszczenia gliceryny, określa się ją mianem: farmaceutycznej, kosmetycznej, spożywczej, technicznej, paszowej, roślinnej.

Jest ona substancją nietoksyczną, o obojętnym wpływie na organizm. W zależności od przeznaczenia, zastosowanie produktów z gliceryną może mieć odmienny cel i działanie.

Gliceryna kosmetyczna — właściwości

Gliceryna kosmetyczna sprawdza się jako składnik produktów do pielęgnacji ciała. Znajdziemy ją w balsamach, kremach, pomadkach, maskach do włosów. Obecność gliceryny w kosmetykach zapobiega ich wysychaniu i krystalizacji, konserwuje, chroniąc przed działaniem szkodliwych drobnoustrojów. Podczas produkcji kosmetyków ułatwia łączenie się składników tłustych z wodnymi.

Gliceryna

Fot. iStock

Wykazuje zdolności do wiązania (zatrzymywania) cząsteczek wody. Ponieważ jej cząsteczki mają niewielkie rozmiary, gliceryna dobrze wnika w głębokie warstwy naskórka, ułatwiając transport innych odżywczych substancji do skóry. Ta cecha sprawia również, że gliceryna kosmetyczna wykazuje właściwości nawilżające i natłuszczające, o ile jej stężenie jest niewielkie i mieści się w przedziale od 5 do 15%. Często stanowi składnik mydełek glicerynowych dedykowanych pielęgnacji przesuszonej i odwodnionej skóry. Można ją spotkać w kremach do stóp i dłoni, ponieważ zmiękcza skórę, chroni ją przed pierzchnięciem i łagodzi podrażnienia. Glicerynę często można znaleźć w składzie kremów do pielęgnacji cery dojrzałej, ponieważ poprawia napięcie skóry i poprawia wygląd zmarszczek, przyspiesza procesy regeneracyjne. Jest substancją chętnie wykorzystywaną w produktach do zimowej pielęgnacji urody. Gliceryna kosmetyczna tworzy skuteczną barierę ochronną przed wiatrem i mrozem, dzięki temu chroni skórę przed wpływem niesprzyjających jej czynników atmosferycznych. Nadaje włosom połysk, zapobiega uszkodzeniom i rozdwajaniu się końcówek.

Natomiast stężenie gliceryny powyżej 25% przynosi skutek odwrotny — wysusza i odkaża skórę.

Gliceryna farmaceutyczna — właściwości

W przemyśle farmaceutycznym glicerynę wykorzystuje się do produkcji środków przeczyszczających, ponieważ ułatwia poślizg i wydalenie zalegającego, twardego kału z jelit. W jej skład wchodzi substancja czynna, z reguły 86% roztworu glicerolu, oraz substancja pomocnicza. Glicerynę można stosować doustnie jako specyfik działający przeczyszczająco podczas dokuczliwych zaparć, oraz doodbytniczo, w postaci czopków. Czopki są produktem bezpiecznym, polecanym na zaparcia dla dzieci powyżej 3. roku życia, kobiet ciężarnych, oraz osób w podeszłym wieku. Gliceryna farmaceutyczna jest również składnikiem kropli nawilżających i kojących oczy oraz preparatów do czyszczenia uszu.

Fot. iStock

Gliceryna w domowej pielęgnacji urody

Należy pamiętać, by nie stosować czystej gliceryny bezpośrednio na skórę, ponieważ działa ona w wysokim stężeniu wysuszając. Natomiast można włączyć ją bezpiecznie do pielęgnacji przesuszonych włosów, dodając kilka kropli do gotowej już maski lub odżywki. Sprawdzi się jako składnik domowego, złuszczającego i nawilżającego skórę peelingu. Aby przygotować najprostszy, ale skuteczny domowy peeling, wystarczy zmieszać kilka kropli gliceryny, fusy z zaparzonej kawy i odrobinę oliwy z oliwek. Gliceryna kosmetyczna to dobry sposób na nawilżenie płytki paznokci i uelastycznienie skórek przy paznokciach. Wystarczy zmieszać glicerynę z wodą w stosunku 1:3, po czym wmasować w paznokcie i skórki. Posiadając odpowiednią wiedzę i produkty można samodzielnie przygotować tonik do pielęgnacji cery, czy wykonać własne nawilżające mydło glicerynowe.

Gliceryna

Fot. iStock

Gliceryna kosztuje niewiele, ok. ok. 3 zł za 50 gramowe opakowanie. Można ją kupić w aptece, drogeriach lub sklepach internetowych.

Alergia na glicerynę i działanie niepożądane

Przypadki uczulenia na glicerynę kosmetyczną są bardzo rzadkie, i zazwyczaj towarzyszy temu czerwona wysypka. Gliceryna może być potencjalnym alergenem i może pobudzać niepożądane reakcje układu odpornościowego na jej obecność. To jest indywidualna reakcja każdego organizmu, dlatego nie można z góry założyć, że kogoś np. kosmetyk z gliceryną na pewno nie uczuli.

Należy również pamiętać, że gliceryna stosowana doustnie w dużych dawkach (powyżej 1 g/kg masy ciała) zaburza gospodarkę wodną i elektrolitową organizmu. Może to skutkować m.in. biegunką, nudnościami, wymiotami, nasilonym pragnieniem, bólem i zawrotami głowy.

FB/ohmepl

 


źródło:  www.poradnikzdrowie.pl,  www.doz.pl 

Pielęgnacja Uroda

KONKURS. Ostatnia szansa, by zobaczyć Krystynę Jandę w roli Marii Callas. Tylko u nas – ostatnie zaproszenie na spektakl!

Redakcja
Redakcja
17 listopada 2021
 

Wszystkie bilety na ostatni spektakl „Marii Callas” są już wyprzedane. Magazyn OH!ME otrzymał dla swoich czytelniczek – ostatnie, dwuosobowe zaproszenie! Ostatni spektakl zobaczymy w najbliższą niedzielę, 21.11. o godzinie 17.00 w OCH TEATRZE.

– Powiedzieć, że Callas była najznakomitszą śpiewaczką operową swoich czasów, to za mało. Opera istniała przed Nią i po Niej. Po Niej była inna. Tylko że wszystkie te słowa wydają się puste, jeśli nigdy nie poczuliście ściśniętego gardła na skutek Jej śpiewu. Bez zaśpiewanego przez Callas walca z „Makbeta” nie wyobrażam sobie życia. Jeśli nazwałabym coś doskonałością w sztuce, to Jej wykonanie tej arii. Koniec – mówi Krystyna Janda, która w najbliższą niedzielę, 21 listopada, po raz ostatni zagra na scenie Och-Teatru rolę operowej śpiewaczki w „Maria Callas. Master Class”.

Na całym świecie

Autorem sztuki (oryginalny tytuł „Master Class”) jest amerykański dramaturg Terrence McNally, który opowiedział historię inspirowaną lekcjami śpiewu, których Maria Callas udzielała w słynnej nowojorskiej Juilliard School of Music w 1971 roku, po zakończeniu kariery. Premiera sztuki odbyła się w 1995 r. w Philadelphia Theatre Company. Spektakl był grany potem na całym świecie, a na scenie jednego z paryskich teatrów wyreżyserował go Roman Polański.

Callas samotna wśród ludzi

To opowieść o artystce, która oddała wszystko sztuce. Callas była legendą, ale jej życie prywatne fiaskiem. Owszem żywo je komentowano, ekscytując się barwnymi doniesieniami prasy, dotyczącymi związku z najbogatszym Grekiem, Aristotelisem Onasisem, którego poznała w wieku 36 lat. Ten romans trwał nawet kiedy Onasis poślubił w 1968 r. Jacqueline Kennedy. Callas kochała go do szaleństwa.

Po serii przedstawień „Normy” Paryżu w 1964 r. jej głos się złamał i spektaklu już nie dokończono. Ostatni raz wystąpiła jako Tosca w Covent Garden w 1965 roku. Zaplanowano cztery przedstawienia, ale trzy odwołała. Po zakończeniu kariery wokalnej diva prowadziła kurs mistrzowski dla najzdolniejszych studentów. Callas była podziwiana, a jednocześnie samotna i zawiedziona życiem. Janda potrafi to zagrać tak, że recenzenci pisali: „Jej głos ciął powietrze”.

Ile razy Janda grała Marię Callas?

Krystyna Janda od 1997 r. grała spektakl „Maria Callas. Lekcja śpiewu” w warszawskim Teatrze Powszechnym – ponad 200 razy. Przedstawienie cieszyło się wielką popularnością, a kreację aktorską opisywano w superlatywach.

– To repertuarowy pewnik i trzeba się nieźle natrudzić, żeby taką okazję zmarnować. Krystyna Janda nie tylko jej nie zmarnowała, ale sięgnęła wyżej. Zagrała Callas, jakby ta rola była napisana specjalnie dla niej – pisał Roman Pawłowski w „Gazecie Wyborczej”. Po 11 latach spektakl wrócił do Och Teatru i 21 listopada zostanie tam zagrany po raz 125! I ostatni.

Janda uzależniła się od Callas

Gwiazda wspominała, że jeszcze przed premierą w Powszechnym diwa ją dosłownie opętała. Przez trzy miesiące przed premierą Callas wszędzie jej towarzyszyła i kazała jej wejść głęboko w świat opery. Kiedy Janda żegnała się za pierwszym razem z tym spektaklem, pisała: „Jeszcze Ją grałam, ale już za Nią tęskniłam”.

Kto wtedy zadebiutował?

Tuż po przyjęciu do Teatru Powszechnego, pierwszą rolą Cezarego Żaka były trzy sceny, w których wcielał się w pracownika technicznego, który dla divy wnosi krzesło. Po jednym z pierwszych przedstawień Krystyna Janda rozmawiała w bufecie ze swoimi przyjaciółkami: Magdą Umer i Magdą Czapińską. Jedna z nich powiedziała: „Ależ macie utalentowanego technicznego, że tak wszedł na scenę i potrafił zagrać”. Na co Krystyna odezwała się: „Weź daj spokój, to jest prawdziwy aktor!”

Wkrótce Cezary Żak zaczął grać już w „Miodowych latach”, które przyniosły mu olbrzymią rozpoznawalność. – Ale to był kłopot, ponieważ jak widzowie widzieli mnie na scenie, natychmiast witali salwami śmiechu i gromkimi brawami. To była żenująca sytuacja, bo przecież nic takiego nie wydarzało się żadnym ze spektakli na świecie, a sztuka była wystawiana w wielu europejskich miastach. Na szczęście Krystyna Janda, która ma wspaniałe poczucie humoru, potrafiła powiedzieć: „Ani Ja, ani Krystyna Janda nie wiedziałyśmy jak na te brawa zareagować” – śmieje się w rozmowie z Oh!Me Cezary Żak.

Dlaczego spektakl wrócił?

Spektakl wrócił po 11 latach w roku 2015 na deski Och-Teatru na prośbę widzów, ale pod nieco innym tytułem: „Maria Callas. Master Class”. Janda grała teraz tę rolę bardziej ascetycznie, dojrzalej. – Zobaczyłam inną kobietę niż wtedy. Oglądałam mnóstwo materiałów o niej, wywiadów z nią. I widzę, że prywatnie była inna, niż ją wtedy zagrałam. Przed premierą w Powszechnym, jeśli jakimś cudem udawało mi się zdobyć kasety z fragmentami z jej lekcji śpiewu, byłam szczęśliwa. A dziś? Wszystko jest w internecie. Internet jest pełen informacji o jej studentach, wykładach, są wypowiedzi, przypadkowe, mniej przypadkowe – opowiadała aktorka w „Gazecie Wyborczej”. Dostała jeszcze lepsze recenzje niż 18 lat temu, gdy debiutowała w tej roli, m.in: „Gdy gasną światła, atmosfera jest wilgotna od łez”.

Kup fotel

Fot. Materiały prasowe

Krystyna Janda zorganizowała pokaz przedpremierowy dla darczyńców teatru, którzy kupili symboliczny fotel. – Było wielu widzów, ale też przyjaciele teatru: Magdalena Cielecka, Cezary Żak, Magda Umer. Wyjątkowy moment – opowiada „Oh!Me” Alicja Przerazińska, producentka spektaklu, która wspomina też próby do „Master Class” w Och-Teatrze: – Właśnie wtedy na widowni pracownicy techniczni wymieniali fotele i miałam surrealistyczne poczucie, że rzeczywistość w tym momencie zbiega się ze sztuką, bo w przedstawieniu Callas rozmawia właśnie z technicznym, który przynosi jej krzesło.

Niespodzianka na setny spektakl w Och-Teatrze

Krystyna Janda nie wiedziała, że z okazji 100. przedstawienia do Och-Teatru zaproszono Cezarego Żaka, który grał w rolę pracownika technicznego oraz akompaniatora Wojciecha Borkowskiego, obaj jeszcze w Teatrze Powszechnym. – Pani Krystyna była zachwycona niespodzianką, na chwilę nawet przerwała i przedstawiała widowni artystów, z którymi pracowała wiele lat temu nad tym samym spektaklem – opowiada „Oh!Me” Mateusz Dębski, grający obecnie Mannego, czyli akompaniatora.

Ile jest Jandy w Callas?

– Ona oddała sztuce wszystko, a ja temu zawodowi nie poświęciłam aż tak wiele – tylko serce, namiętność i czas (śmiech). Nie zrezygnowałam z życia prywatnego, byłam szczęśliwa w małżeństwie, mam dzieci. Ona nie miała nic, nikt jej nie kochał. Nawet matka. Kochały ją „snoby i cioty” – jak mówił Onasis, co ona wspomina na scenie. Była uwielbiana wyłącznie przez ludzi, którzy rozumieli, co robi i jak wiele opera zyskuje dzięki jej geniuszowi – opowiada Janda dla „Metra”.

Ta rola to historia!

– Największą przygodą dla nas, aktorów i śpiewaków, jest fakt, że mogliśmy spotkać się z tak wybitną artystką, jaką jest Krystyna Janda. To jest ten rodzaj przygody, która – kto wie – czy komukolwiek z obsady się jeszcze przydarzy. Pani Krystyna ma ten rodzaj takiej osobowości, magnetycznej nieprawdopodobnej aury, obok której nie da się przejść obojętnie – mówi Mateusz Dębski i dodaje: – Ja niewiele mówię w tym spektaklu, głównie siedzę i obserwuję panią Krystynę zza fortepianu. To zawsze była niezwykła przyjemność, bo jej gra za każdym, nawet za 120 robi kolosalne wrażenie. Maria Callas mówi, że ludzi nie obchodzą nasze problemy, bo przychodzą zobaczyć, jak dajemy z siebie wszystko. Uczucia, uczucia i uczucia!”

KONKURS. JAK WYGRAĆ DWUOSOBOWE ZAPROSZENIE NA OSTATNI SPEKTAKL „CALLAS”?

Miłość to spotkania. Czasem dłuższe, czasem krótsze. Czasem spokojne jak tafla wody po deszczu, czasem rozdzierające serca. Nic nie boli bardziej niż niespełniona miłość, a jednak warto ją przeżyć…

Maria Callas do ostatnich chwil swojego życia kochała Onassisa. Nigdy się nie pobrali. Związek przetrwał do końca ich życia, mimo że Onassis poślubił w 1968 roku Jacqueline Kennedy. Pirat Ari i łowca miłosnych przygód, jak nazywano Onassisa, stale już krążył między żoną a kochanką. W ramionach Callas koił ból po stracie jedynego syna Aleksandra, który zginął w wypadku. A gdy stan zdrowia samego Onassisa nagle się pogorszył, natychmiast opuścił Jacqueline i Amerykę i udał się do Paryża, by przy Marii Callas spędzić ostatnie tygodnie życia.

Podziel się z nami swoją historią historią o niespełnionej miłości. Napisz list, może być anonimowy, wyślij go na adres: [email protected] Najlepszy nagrodzimy dwuosobowym zaproszeniem na ostatni spektakl w OCH TEATRZE w Warszawie z udziałem fenomenalnej Krystyny Jandy w roli  Marii Callas. Na listy czekamy do soboty, do godziny 12.00. Zwycięzcę poinformujemy mailowo.

 

 

 

 


Pielęgnacja Uroda

Konsumpcja przyjazna klimatowi

Redakcja
Redakcja
17 listopada 2021

Ważne wyzwania, które wynikają ze zmian klimatu dotyczą wszystkich bez wyjątku, ale nie wszyscy są ich świadomi. Krokiem mogą być wspólne poszukiwania możliwości zapobiegania zmianom klimatu oraz wyrabianie odpowiedzialności za własne zachowania. Świadomi konsumenci na przykład kierowani potrzebą ochrony środowiska i klimatu coraz częściej rezygnują całkowicie z jedzenia mięsa. Ilu jest w Polsce wegetarian? Coraz więcej.

W 2000 roku do niejedzenia mięsa przyznawał się 1 proc. dorosłych Polaków (CBOS), dziś – już 3,2 proc. – wynika z badań przeprowadzonych przez Homi Homini na zlecenie firmy LightBox. Jeszcze ciekawszy jest rozkład demograficzny. W Polsce 7 proc. osób w wieku 18-29 lat jest wegetarianami, a 1 proc. weganami. Skala popularności wegetarianizmu w dużych miastach sięga nawet 20 proc. Według ekspertów obserwowane trendy, to w dużej mierze zasługa młodszych pokoleń. Ponadto, według raportu IQS, że aż 43 proc. Polaków deklaruje, że nie je w ogóle lub stara się ograniczać jedzenie mięsa.

Co zatem mogą zrobić te osoby, które zdecydowały się na ograniczenie mięsa lub w ogóle nie chcą zmniejszyć ilości mięsa w diecie z jakiś powodów a jednocześnie zależy im na ochronie środowiska? Dla świadomych konsumentów mięsa istnieje już oferta, np. w Polsce jest firma Goodvalley, która wytwarza mięso w systemie od pola do stołu z zachowaniem certyfikowanego zerowego śladu węglowego. W związku z tym jej wpływ na klimat jest zupełnie neutralny, czyli nawet lepiej niż produktów roślinnych, które zawsze jakiś minimalny mają.

W czym tkwi sekret firmy Goodvalley?

Podstawą jest zrównoważona produkcja i kontrola na każdym etapie – od pola do stołu. Firma uprawia zboża na pasze, którymi karmione są zwierzęta z własnych hodowli. Wszystkie pozostałości z produkcji roślinnej są przekazywane do biogazowni, w której powstaje zielona energia zasilająca zakład. Cała produkcja odbywa się w Polsce, a poszczególne jej elementy są zlokalizowane w pobliżu, tak, żeby ograniczać negatywne skutki transportu. Pełnowartościowe żywienie, warunki hodowli i ograniczenie stosowania antybiotyków powodują, że mięso z Goodvalley jest wysokiej jakości. Wybierając je, mamy pewność, że jest ono dobre nie tylko dla nas, ale i dla planety. Dodatkowo Firma podejmując działania związane z redukcją śladu węglowego i zmniejszaniem zużycia zasobów stosuje opakowania pochodzące z recyklingu.

Co więcej firma ta namawia nas – konsumentów, do tego, żebyśmy stali się fleksitarianami, czyli, żebyśmy jedli mniej mięsa, a przy okazji dokonywali świadomych wyborów. Firma podpowiada nam również jak to zrobić i inspiruje swoimi flexi przepisami na blogu.

Podobne trendy są widoczne w tej chwili w Stanach Zjednoczonych, gdzie Whole Foods należący do Amazona określił taki rodzaj diety jako redukcyjny i uważa ją za jeden z podstawowych trendów w nadchodzących latach. To nowoczesne podejście do konsumpcji mięsa nie wymaga tego, abyśmy całkowicie rezygnowali z jedzenia mięsa a wymaga natomiast bardzo dużej świadomości w momencie wyboru mięsa, które jemy i świadomości dotyczącej tego ile tego mięsa jemy.

Statystyczny Polak zjada ok. 70-80 kg mięsa rocznie. To ponad dwa razy więcej niż konsumpcja zalecana przez WHO. Podobnie Goodvalley, producent mięsa, namawia do ograniczenia jego spożycia i proponuje redukcję mniej więcej o połowę. Przy okazji jeżeli już jemy mniej, zdecydowanie warto wybierać mięso, które po pierwsze pochodzi ze zrównoważonego rolnictwa, najlepiej aby było przyjazne klimatowi. Oczywiście, chcielibyśmy, żeby mięso było wysokiej jakości i tutaj tak się składa, że produkty, które pochodzą ze zrównoważonego rolnictwa i ze zwierząt hodowanych z poszanowaniem natury zwracają nam to również lepszą jakością kulinarną, więc mamy sytuację klimat wygrany- konsument wygrany. Jedyne co może nas nieco zniechęcać do wyboru produktów ze zrównoważonego rolnictwa to jest ich nieco wyższa cena. Jednak przy zachowaniu postulatu mniejszej konsumpcji wydaje się, że ta przeszkoda nie jest aż tak poważna.

Z ciekawych produktów, które firma Goodvalley wprowadziła na rynek warto zwrócić uwagę na kabanosy, które nie dość, że pochodzą z rolnictwa przyjaznego klimatowi to jeszcze w stosunku do standardu rynkowego mają dużo mniej tłuszczu i całkowicie czystą etykietę. W produkcie nie znajdziecie konserwantów, sztucznych barwników, zagęszczaczy, a nawet cukru oraz innych zbędnych składników. Konsument czytający etykietę zauważy, że skład jest niezwykle prosty – to tylko mięso wieprzowe, sól, przyprawy, ekstrakty warzyw i owoców.

Stosunek do konsumpcji mięsa staje się jednym z ważniejszych elementów ukazujących to kim jesteśmy i jakie są nasze wartości. Widać że konsumenci zaczynają się dzielić na trzy grupy: wegetarian, tradycyjnych mięsożerców i świadomych konsumentów mięsa, którzy ograniczają jego spożycie a przede wszystkim zwracają uwagę na świadomy wybór mięsa dobrego dla planety i dla nich.


Zobacz także

Czy słyszałyście o kremie do twarzy pod prysznic?

Luz jest fajny, ale... „Zawsze wyglądaj tak, jakbyś miała spotkać miłość swojego życia. Albo najgorszego wroga”

Luz jest fajny, ale… „Zawsze wyglądaj tak, jakbyś miała spotkać miłość swojego życia. Albo najgorszego wroga”

modzele

Jak powstają modzele i czym różnią się od odcisków? Sposoby na pozbycie się problemu ze stóp