Lifestyle

9 rzeczy, których nigdy nie ujawniaj na Facebooku

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
17 maja 2017
Fot. iStock / Hocus Focus Studio
 

Nigdy wcześniej w historii tak wielu nie ujawniało na swój temat tak wiele. Staliśmy się społeczeństwem niezwykle otwartym, odważnie pokazującym swoje aktywności i chętnie dzielącym się najnowszymi wydarzeniami z życia osobistego (niektórzy aż nazbyt chętnie!). A wszystko przez Facebooka, który na stałe zagościł w naszych smartfonach, komputerach i codziennych zwyczajach – wszak jeśli nie ma cię na „fejsie” to tak, jakbyś w ogóle nie istniał. Zanim jednak wstawicie kolejne zdjęcie lub selfie z rąsi, zameldujecie się, oznaczycie albo napiszecie post, upewnijcie się, że wasz wpis nie zawiera żadnej z rzeczy, których nigdy nie powinno się ujawniać na Facebooku.

Twoje dokumenty z danymi

Nowy dowód osobisty? Świeżo zdane prawo jazdy? Świetnie, gratulujemy, ale też ostrzegamy – wstawianie zdjęć osobistych dokumentów i ujawnianie tym samym swoich danych to ryzykowna sprawa! Imię i nazwisko, adres,  czy pesel widoczne w serwisie społecznościowym mogą komuś posłużyć do kradzieży tożsamości, a tobie przynieść niemałe kłopoty.

Informacje o dzieciach

Przede wszystkim pamiętaj, że raz wstawione do Internetu zdjęcie nigdy nie ginie – nawet jeśli je skasujesz, ktoś mógł je pobrać, skopiować lub wykorzystać do własnych celów. Nigdy nie wstawiaj fotografii roznegliżowanych dzieci, w krępujących sytuacjach czy ośmieszających – choć małoletni, to mają prawo do godności i szacunku! Jak urosną i sami zaczną korzystać z sieci, mogą mieć ci za złe taką otwartość. Dbaj też o to, by nie ujawniać nazwy szkoły, przedszkola czy informacji np. o zajęciach dodatkowych, w których regularnie uczestniczy twoje dziecko – ułatwiasz zadanie pedofilom i porywaczom, którzy tylko czekają na taki „prezent”.

Wakacyjne wyjazdy

Jeśli chcesz wstawić sweet focie z plaży, zrób to już po powrocie do domu – złodzieje też mają komputery i dostęp do Internetu! Ty meldujesz się na drugim końcu świata, a oni mogą bardzo szybko zameldować się u ciebie – i możesz być pewna, że nie wyjdą z twojego domu z pustymi rękami. Dla bezpieczeństwa swoje wyjazdy planuj w gronie najbliższych, a nie publicznie.

Plotki o znajomych

No bo przecież nie jesteś tym typem człowieka! Nawet jeśli znasz najnowszy towarzyski skandal, coś wiesz i język cię świerzbi, by puścić tego newsa dalej w obieg, to Facebook jest najgorszym miejscem na tego typu zachowania. Efekt będzie taki, że wyjdziesz na plotkarę, stracisz dobre imię i zaufanie znajomych. Warto?

Hejterskie komentarze

Dobrze się też zastanów zanim skomentujesz jakieś zjawisko społeczne, wydarzenie polityczne lub medialnie głośną sprawę. Jeśli masz zamiar jedynie „upuścić” swojej złości, skrytykować kogoś w brzydki sposób lub, po prostu, od serca mu nawrzucać, to lepiej odejdź od klawiatury i poczekaj, aż twoje emocje opadną, a myśli się wyklarują – przecież nie chcesz zostać hejterem. Pamiętaj, że twoje komentarze mogą przeczytać wszyscy, nie są anonimowe!

Filmiki lub zdjęcia z imprez

Każdy z nas lubi się dobrze bawić i zaszaleć, ale pewne rzeczy powinny zostać w gronie sprawdzonych przyjaciół. Szczególnie, gdy w grę wchodzi zabawa ze wspomagaczami – zdjęcie lub filmik pokazujący cię „pod wpływem” nie jest dobrym zabiegiem PR-owym, a w dzisiejszych czasach profil na Facebooku jest niczym drugie CV i pracodawcy coraz częściej „prześwietlają” w ten sposób kandydatów do pracy. Zastanów się też, czy czasami nie masz w znajomych proboszcza, nauczycielki swojego dziecka, sąsiadki z parteru albo szefowej – jak spojrzysz im potem w oczy?

Twoje uczucia wobec szefa

Bardzo, bardzo śliski temat. Różnie układają się relacje zawodowe i stosunki z pracodawcą, ale  dla własnego dobra warto przestrzegać jednej zasady – o swoim szefie na Facebooku nic nie pisz! Nawet jeśli nie masz go w znajomych, to może znaleźć się ktoś „życzliwy”, który chętnie mu opowie o twoich publicznych wyznaniach. Świat jest mały, czasami aż ZA mały!

Opinie o byłym

Nie warto palić za sobą mostów, nawet jeśli czujemy się skrzywdzone, wściekłe i zranione. Chcesz sobie ponarzekać na byłego partnera, obgadać go i obśmiać? Kup wino i zaproś przyjaciółki! Facebook nie musi wiedzieć o waszym rozstaniu i twojej złości, więc zapomnij o eks-ie, zostaw go w przeszłości i pokaż swoją klasę – wtedy to dopiero pójdzie mu w pięty!

Uczucia wobec partnera po kłótni

Złość jest bardzo złym doradcą, a pod jej wpływem możemy napisać o jedno słowo za dużo, przez które wyjdziemy na rozhisteryzowane, niekulturalne i tylko dolejemy oliwy do ognia. Rozwiąż konflikt z partnerem w cztery oczy, bo będzie ci potem wstyd i głupio za to, co publicznie napisałaś. Mądra zasada mówi, że własne brudy najlepiej jest prać we własnym domu – o Facebooku nikt tam nie wspominał.

Zapisz


Lifestyle

Gdyby nie ciągłe wyrzuty i poczucie, że partner do nas „należy”, mielibyśmy takie wspaniałe związki

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
17 maja 2017
Fot. iStock/PeopleImages
 

O tym, że nikogo zmusić do uczuć nie można, wiemy bardzo dobrze, najczęściej przekonując się o tym sami, na własnej skórze. Kto nie poznał smaku nieodwzajemnionej miłości? Choć trudno nam się z nią pogodzić, rozumiemy, że serce nie sługa. Dlaczego jednak nie zawsze potrafimy zrozumieć, że nie powinniśmy winić bliskich nam osób za wiele innych emocji i uczuć?

Wyrzuty to broń, którą posługujemy się chyba codziennie, nie zawsze zdając sobie z tego nawet sprawę. Używamy wyrzutów do manipulowania poczuciem winy partnera, do wpływania na zachowanie naszych dzieci i przyjaciół, do przyspieszania decyzji „po naszej myśli”.

Najczęściej po prostu obie strony zgadzają się na ten mechanizm.

Oto ona i on, razem od kilku ładnych lat. Znają się tak dobrze, że doskonale wiedzą, czego u siebie nie lubią, co ich u siebie wzajemnie drażni. Więc on nie przepada za siatkówką, nudzi go ten sport śmiertelnie. Uważa, że to strata czasu, nie interesują go reguły tej gry. Ale rozumie pasję swojej partnerki i szanuje ja. Ona, kolejny raz, kupuje dwa bilety na mecz ulubione klubu i nie uznaje odmowy. A raczej, daje mu do zrozumienia, że jeśli ją kocha, to powinien pójść. Bo będzie jej przykro. Jaki jest efekt? Najpierw on czuje się winny, bo nie lubi siatkówki, potem dlatego, że marzy o tym, żeby tam nie pójść, ale nie chce sprawić jej przykrości. A ona? Na widok jego reakcji (nie była entuzjastyczna) denerwuje się, że on nie chce spędzić z nią czasu, więc widocznie już mu tak na niej nie zależy. Strzeli focha, zrobi minę zranionej sarny i dopnie swego. Szantaż emocjonalny zadziałał. Ale czy wspólne wyjście wzmocni ich relację? Chyba nie, skoro on idzie tam, bo nie chce jej zawieść, ale gdzieś w środku ma poczucie, że postępuje wbrew sobie. Ona w głębi duszy wie, że zmusiła go do czegoś, czego on nie lubi, tylko po to, żeby przetestować na ile jest w stanie się dla niej poświęcić. Tak naprawdę nikt tu nie zyskał.

Ona i on, razem od lat kilkunastu. Zapracowana żona i mama, zapracowany mąż, trochę mniej zapracowany tata. Nadchodzi sobota, pierwszy wolny dzień dla obojga. On chce wieczorem wyjść ze znajomymi, ona chciałaby wreszcie odpocząć w domu, spędzić trochę czasu z nim i dziećmi. Jest naprawdę bardzo zmęczona. Rozmowa zaczyna się od obwiniania: „Przez ciebie, stracimy znajomych.” (on), „Nie liczysz się z moimi uczuciami, nie obchodzi cię, że jestem zmęczona i będę się tam źle czuła.” (ona), „Nigdy nie pomyślisz o tym, żebym to ja mogła gdzieś wyjść sama i wreszcie odpocząć.” (ona), „Cały tydzień ciężko pracuje, żeby wszystko w domu było, chcę mieć też czas dla siebie.” (on)

W końcu, płacząc, ona ulega. Zostawia dzieci pod opieką babci i wychodzi z mężem na spotkanie ze znajomymi. Ale atmosfera nie jest dobra, napięcie między nimi widzą wszyscy wokół. Choć ogólny bilans miał być dodatni, konflikt powróci przy następnej takiej sytuacji.

Dlaczego on nie może wyjśc bez niej, jeśli rzeczywiście potrzebuje „odskoczni” i nie potrafi zrezygnować ze spotkania? Bo ona nie chce, by poszedł sam i „dobrze się bawił”. Dlaczego on rzeczywiście nie zaproponuje, by to ona odpoczęła i wyszła gdzieś z koleżankami? Bo ona i tak sama nie wyjdzie, przecież go samego z dziećmi w domu nie zostawi…

Gdybyśmy tylko nauczyli się rozmawiać bez wyrzutów, o wiele szybciej i łatwiej dochodzilibyśmy do porozumienia, a postępując w zgodzie ze sobą i nie traktując swoich partnerów jak własności, bylibyśmy wszyscy o wiele bardziej szczęśliwi. Pokazywanie sobie „kto jest silniejszy”, kto bardziej ważny, a kto się ciągle poświęca (z miną cierpiętnika) niewiele ma wspólnego z dobrą, partnerską relacją.


Lifestyle

Kolorowy ptak czy delikatna romantyczka? Przewodnik po stylu boho. Na co powinnaś zwrócić uwagę?

Anna Wójtowicz
Anna Wójtowicz
17 maja 2017
Fot. iStock/wundetvisuals
Następny

Styl boho od kilku sezonów jest w modzie. I nic dziwnego. Lekko nawiązuje do orientu, łączy w sobie elementy zaczerpnięte ze stylu hipisowskiego oraz swobodę cygańskiej bohemy. Jest uwielbiany przez gwiazdy (w Polsce np. przez Kingę Rusin) i kobiety na całym świecie. Nie dość, że jest wygodny, to jest odważny i niezwykle oryginalny – stylizacje w stylu boho często są złożone z pozornie niepasujących do siebie elementów. Co tworzy styl boho? Czego unikać, żeby nie zaliczyć wpadki? Poznaj przewodnik po tym eklektycznym stylu i baw się nim, zwłaszcza teraz, kiedy przyszła wiosna.

 

Zobacz także

Astrologiczny Baran – wojownik w natarciu

Kochałem iluzję, nienawidzę prawdziwej osoby. A przecież nie wiedziałem o tobie prawie nic

Nie jestem już dzieckiem! Dlaczego u licha chowam się w toalecie przed własną matką?! „Rodzice są za starzy, by ich wychowywać”