Gotowanie Napoje Przepisy

Gorąca czekolada idealna na chłodne dni. Jak zrobić ten pyszny i rozgrzewający napój?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
31 grudnia 2021
gorąca czekolada
Fot. iStock
 

Gorąca czekolada do picia to napój, który kojarzy się z ciepłym kocem i czasem na relaks. To świetny sposób na rozgrzanie jesienią i zimą, oraz poprawę humoru. Gorąca czekolada ma wiele cennych dla zdrowia witamin i minerałów, więc warto sobie co jakiś czas fundować taką przyjemność. Jak zrobić domową gorącą czekoladę? Przepis jest naprawdę prosty.

Gorąca czekolada do picia 

Gorąca czekolada do picia szybko rozgrzewa, gdy za oknem panuje zimowa aura, a dodatkowo cudownym zapachem  relaksuje i pozwala zatopić się w przyjemności. Najczęstszym naszym wyborem jest gorąca czekolada w proszku, której największą zaletą jest szybkość przygotowania. Po prostu zalewa się proszek gorącym mlekiem lub wodą, miesza się i już można pić. Decydując się na taki wybór, trzeba zwracać uwagę na etykiety. Gorąca czekolada w proszku bywa pełna cukru, którego i tak na co dzień spożywamy w nadmiarze. Im mniej cukru i sztucznych dodatków w składzie, tym dla zdrowia lepiej. O wiele zdrowszy oraz smaczniejszy jest samodzielnie przygotowany czekoladowy napój. I nie jest to trudne ani specjalnie czasochłonne zadanie.

Najlepsza do tego jest gorzka czekolada, która sama w sobie nie jest tucząca – jedna kostka dostarcza około 30 kcal. Ale by powstała gorąca czekolada potrzebne jeszcze mleko, słodzik (miód, melasa, syrop klonowy), co sprawia, że napój jest bardziej treściwy i kaloryczny. Smak gorącej czekolady można podkreślić, dodając do niej rozgrzewające i aromatyczne dodatki takie jak: chili, cynamon, kardamon, gałkę muszkatołową, wanilię, imbir, czy też przyprawę do piernika. Możliwości jest wiele i każdy znajdzie propozycję idealną dla siebie.

gorąca czekolada

Fot. iStock/gorąca czekolada

Właściwości czekolady

Zanim przejdziemy do przepisu na gorącą czekoladę, warto przypomnieć, co dobrego kryje się w czekoladzie, ale tej gorzkiej, która uważana jest za najbardziej wartościową spośród czekolad.

Gorzka czekolada to taka, w której znajduje się co najmniej 70% miazgi kakaowej. Wysoka zawartość kakao sprawia, że w jej składzie znajduje się więcej cennych składników odżywczych niż w innych czekoladach. Gorzka czekolada odżywia i wzmacnia, ponieważ zawiera białko, witaminy A, E i z grupy B (B1, B2, B3, B6), kwasy omega-6, oraz minerały takie jak: magnez, żelazo, potas, cynk, miedź, mangan. Nie brakuje w jej składzie błonnika potrzebnego dla prawidłowej pracy układu pokarmowego, antynowotworowych flawonoidów, teobrominy (działa podobnie do kofeiny), fenylotylaminy. Co ciekawe, fenylotylamina występuje również w ludzkim mózgu, gdzie wpływa na produkcję serotoniny odpowiedzialnej za dobry nastrój.

Gorąca czekolada koi nerwy, poprawia humor i dodaje energii, ze względu na obecność żelaza, potasu i magnezu. Kubek gorącej gorzkiej czekolady pobudzi umysł do pracy, ponieważ teobromina i kofeina pobudzą i poprawią koncentrację.

Sięgnięcie po gorzką czekoladę zapewni sporą dawkę dobrych dla zdrowia substancji. Równie zdrowa, a może nawet i zdrowsza, jest surowa czekolada, ale nie zawsze można na nią trafić w stacjonarnych sklepach i kosztuje nieco więcej, niż tabliczka zwykłej gorzkiej czekolady. Jeśli pod ręką nie ma gorzkiej czekolady, nic nie stoi na przeszkodzie, by sięgnąć po czekoladę mleczną, a nawet białą. Trzeba wtedy kontrolować ilość dokładanego cukru, ze względu na to, że inne czekolady są słodsze (ale i mniej zdrowsze) niż czekolada gorzka.

Gorąca czekolada — prosty przepis

Gorącą czekoladę można przygotować w kilka chwil i warto choć raz skusić się na przygotowanie domowej czekolady do picia według prostego przepisu. Jeśli masz ochotę, podkreśl jej smak ulubionymi dodatkami. Do gorącej czekolady pasuje również ubita śmietana.

Gorąca czekolada

Fot. iStock/Gorąca czekolada

Gorąca czekolada do picia – prosty przepis

  • 1/2 tabliczki gorzkiej czekolady
  • szklanka mleka
  • przyprawy
  • miód do smaku (lub inny słodzik)

Przygotowanie:

Mocno podgrzej mleko i dodaj do niego połamaną czekoladę. Podgrzej na niewielkim ogniu, aż do zagotowania i zdejmij z ognia. Dosłodź i dodaj ulubione przyprawy (jeśli lubisz). Jeśli lubisz naprawdę intensywny smak czekolady, zwiększ jej ilość w przepisie według upodobania.

Gorąca czekolada z piankami — przepis

Gorąca czekolada

Fot. iStock/Gorąca czekolada

  • szklanka mleka
  • pół tabliczki czekolady gorzkiej
  • kilka pianek
  • pół łyżeczki przyprawy do piernika

Przygotowanie:

Mleko podgrzej w rondelku, wrzuć do niego połamaną gorzką czekoladę. Podgrzej na małym ogniu, aż do całkowitego rozpuszczenia się czekolady, dodaj przyprawę do piernika. Gorącą czekoladę przelej kubka, a na wierzchu ułóż pianki.

FB/ohmepl

 


Gotowanie Napoje Przepisy

Ilu partnerów seksualnych to za dużo, by ktoś chciał stworzyć z tobą stały związek? Są na to badania!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
31 grudnia 2021
Fot. iStock/oneinchpunch
 

Dziś duże miasta i internet dają nam większą anonimowość. Z pokolenia na pokolenie, statystycznie, mamy coraz więcej partnerów. Dlatego naukowcy postanowili zbadać, czy wolimy łączyć się w pary z osobami bardziej doświadczonymi seksualnie, czy może przeciwnie – nadal jesteśmy ostrożni i konserwatywni, zwłaszcza jeśli w grę wchodzą długotrwałe związki? Czy wyniki opublikowane w „The Journal of Sex Research” zaskakują?

Steve Stewart-Williams i Andrew G. Thomas poprosili 188 uczestników z Wielkiej Brytanii, aby powiedzieli im, czy zdecydowaliby się na długotrwały związek z osobą X, znając jej poprzednią liczbę partnerów seksualnych. Pierwsze pytanie brzmiało: „Co jeśli ta osoba jest dziewicą?” i dalej „Gdyby miała tylko jednego poprzedniego partnera?”, „A co, jeśli spotykała się z 19-22?”, „A co, jeśli z ponad 60?” Uczestnicy oceniali łącznie 16. różnych sytuacji, za każdym razem wskazując swoją chęć w dziewięciostopniowej skali od „bardzo chętnych” do „bardzo niechętnych”.

Celem naukowców było między innymi zorientowanie się, ilu partnerów seksualnych uważa się dziś za „zbyt wielu” i czy ten wzorzec był podobny dla obu płci. Dość powszechnie uważa się bowiem, że istnieje podwójny standard. Mężczyźni z dużą liczbą partnerek seksualnych są cenieni jako ci bardziej doświadczeni. Natomiast kobiety z identyczną ilością kontaktów seksualnych oceniane są negatywnie. Czy to prawda?

 

Fot. iStock/MilosStankovic

Co wynika z tych badań?

Po pierwsze, okazuje się, że ludzie są mniej skłonni do rozważenia związku z dziewicą lub prawiczkiem niż z osobą z odrobiną doświadczenia. Skąd więc niechęć do bardzo niskich liczb? W Wielkiej Brytanii, gdzie zasadniczo nie oczekuje się, że długoletni partnerzy będą dziewicami lub prawiczkami, brak historii seksualnej może być sygnałem, że potencjalny partner jest nieatrakcyjny w oczach innych.

Po drugie, badacze stwierdzili, że dziś nie ma dowodów na to, by kobiety i mężczyźni z dużą ilością kochanków, byli oceniani inaczej. Mężczyźni nieco chętniej wybaczali obszerną historię seksualną niż kobiety, ale różnica była bardzo niewielka. Krótko mówiąc, nie ma dowodów na „podwójny standard”.

Po trzecie, obie płcie wykazywały niechęć do uprawiania seksu z kimś, kto miał większą liczbę partnerów seksualnych. Kiedy ktoś miał czterech partnerów, to 6 na 9 badanych  poszłaby z nim na randkę. Ale jeśli tych partnerów miał ponad sześćdziesięciu – już tylko 2 na 9 osób byłaby zainteresowana. Dlaczego? To od zawsze wiąże się z ryzykiem. Tym najbardziej oczywistym są choroby przenoszone drogą płciową. Poza tym może to być odczytywane jako dowód na to, że potencjalny partner jest mniej chętny (lub zdolny) do zaangażowania się w związek. I to myślenie od wieków nie ulega zmianie.

Fot. iStock/Alina555

I teraz najważniejsze: ile partnerów seksualnych to w sam raz?

Brytyjczycy uznali, że najbardziej pożądana jest osoba, która przyznaje się do dwóch lub trzech partnerów. Im więcej partnerów, tym gotowość na stały związek systematycznie malała.

„Wydaje się, że współcześni ludzie nadal mają preferencje epoki kamienia łupanego, jeśli chodzi o liczbę partnerów!”, pisze na łamach „Psychology Today” dr Andrew G. Thomas, wykładowca psychologii na Uniwersytecie Swansea. „Idealna liczby są dość niskie, z pewnością wystarczająco niskie, aby umieścić je w zakresie, którego mogli doświadczyć nasi przodkowie. Dzieje się tak pomimo faktu, że dostęp do partnerów jest dziś łatwiejszy”, dodaje.

Mamy przecież portale randkowe, antykoncepcję oraz rozwiniętą opiekę zdrowotną.

Co jeśli masz bogatą przeszłości albo nie masz jej wcale?

Czy powinieneś się martwić o swoje perspektywy małżeńskie?

„Nie martwiłbym się zbytnio”, twierdzi dr Andrew G. Thomas. „Badanie wykluczyło wiele innych przesłanek, którymi kierujemy się przy wyborze partnerów. Ilość partnerów może być dla niektórych ważna, ale w realnym życiu mogą ją niejako wyprzeć jeszcze inne ważniejsze cechy. I te fizyczne i psychiczne. Potrzebne są dalsze badania, ale podejrzewam, że obszerna historia seksualna może mieć mniejsze znaczenie niż zwykłe bycie: ładnym, miłym, inteligentnym i ambitnym zalotnikiem”, dodaje.


Gotowanie Napoje Przepisy

Najsmutniejsza prawda o związkach? Miłość jest działaniem, a nie pustymi słowami

Listy do redakcji
Listy do redakcji
31 grudnia 2021
fot. Love portrait and love the world/IStock

Kiedy zauroczenie, sympatia flirt przeradza się w poważne uczucie, związek staje na rozdrożu. Co będzie dalej, zależy jedynie od nas. Czy starczy nam siły i miłości, by stworzyć coś prawdziwego, trwałego, dobrego? Przetrwamy, czy potrwamy tak jeszcze chwilę i rozstaniemy się, bo jedno z nas (lub oboje) nie odważy się podjąć ryzyka. Bo postawi swoje poczucie bezpieczeństwa na pierwszym miejscu, nie zważając na uczucia i emocje drugiej osoby.

Jasne, miłość jest ryzykiem. Bo można zostać zranionym, oszukanym, bo można się rozczarować. Bo codzienność może okazać się o wiele trudniejsza niż spotkania w weekendy, wspólne wakacje. Bo kiedy mówimy:  „Pa Kochanie, do zobaczenia za tydzień, za dwa tygodnie, za miesiąc”, dopiero w tym momencie i przez ten następny tydzień, dwa tygodnie, miesiąc zaczyna się praca nad związkiem.  Piękne słowa miłości są miłe, potrafią nas przekonać, pozwalają uwierzyć w siłę uczucia drugiej osoby, ale tylko na chwilę. Tak już jest, że naprawdę liczą się tylko czyny. To, co realnie jesteśmy w stanie dla ukochanej osoby zrobić. To, co dla niej robimy.

Ona i on, od dwóch lat razem. Niby razem, bo wciąż osobno. On czterysta kilometrów od niej w innym mieście. Tam ma karierę, życie. Dodatkowo ciągle w delegacjach, miesiąc w Stanach, tydzień w Brukseli. Taka praca. Czasem nie widzą się przez kilka tygodni, choć mieszkają w tym samym kraju. Choć są parą. Choć jest miłość. I jest dobrze między nimi, kiedy są razem. Tylko, że to łatwo mówić o miłości, kiedy codzienność nas nie dotyczy. Kiedy naprawdę jesteśmy razem przez kilka dni i staramy się jak najlepiej ten czas wykorzystać. Żadnych kłótni, dużo seksu, książki, kino. Radość z tego, że mamy siebie tak blisko, w końcu. To daje adrenalinę. Daje moc. Tylko czy starczy je na następne, samotne tygodnie, które przyjdą?

On mówi, że kocha, bardzo. Że mu zależy.

Przyjeżdża do niej przecież. „Zobacz – mówi – jestem, już od dwóch lat”. I kładzie pudełko jej ulubionych czekoladek pod poduszką. Tylko, że jej to nie starcza. Ona chce być „naprawdę” razem. Wtedy, gdy człowiek jest chory i nie taki ładny, jak w weekend, kiedy się spotykają. Wtedy, gdy ma gorszy dzień, gdy pojawiają się problemy. Prawdziwe życie. Nie jakieś bajki, jak z telewizji. Ona chce wspólnego domu.

To ona inicjuje rozmowę o przyszłości wiele razy. Że trzeba zrobić jakiś krok do przodu, podjąć jakieś decyzje, coś zmienić. Bo kiedy są obok siebie, jest wspaniale. Ale kiedy go nie ma, tęsknota boli, fizycznie. Tak, jakby co chwila zrywali i do siebie zrywali.

Czas mija. Ona cierpi za każdym razem, gdy całuje go na pożegnanie. Jemu chyba też nie jest lekko, ale ma do tego jakby inne podejście. Zaakceptował taki stan rzeczy, choć bez problemu mógłby zmienić trochę swoje życie, by być z nią.  Tam, gdzie mieszka, nie ma zobowiązań – dzieci, byłej żony, chorych rodziców. Pracę w jej mieście znalazłby bez problemu, nawet w obrębie korporacji, w której pracuje. Ale nie umie podjąć ostatecznej decyzji, nie umie zrobić tego najważniejszego kroku. To jej byłoby trudniej dostosować swoje życie tu i zacząć nowe tam, u niego dla tej miłości. Więc rozmawiają teoretycznie, że on przyjedzie. Że ma taką możliwość, że to się w końcu wydarzy. I nic się nie dzieje.

Ona jest już tym wszystkim rozczarowana, zmęczona. I kocha, ale przestaje wierzyć. Nie widzi już tej ich przyszłości, widzi tylko piękną bajkę, bez dobrego zakończenia.  Zaczyna rozumieć, że jego słowa są puste. A na pustych słowach związku nie zbudują.


Zobacz także

Rondel – żeliwny, miedziany czy ze stali nierdzewnej? Jak wybrać ten najlepszy?

Sos pieczarkowy - przepisy ze śmietaną lub w wersji fit do makaronu, kurczaka, placków ziemniaczanych

Sos pieczarkowy – przepisy ze śmietaną lub w wersji fit do makaronu, kurczaka, placków ziemniaczanych

Makaron - z kurczakiem, szpinakiem, serem, tuńczykiem i pesto

Makaron ze szpinakiem, kurczakiem, tuńczykiem i inne, pyszne przepisy