Kobieto, zacznij dzielić się obowiązkami ze swoim partnerem. 10 wskazówek, jak to zrobić

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
3 listopada 2017
Fot. iStock/DGLimages
Fot. iStock/DGLimages
 

Większość z nas z łatwością odnajduje się w różnych rolach społecznych – jesteśmy córkami, żonami, matkami i przyjaciółkami. Mamy jednak tendencję do tego, by brać na siebie zbyt wiele obowiązków. Szczególnie tych domowych i związanych z wychowywaniem dzieci. Przez lata wpajano nam przecież, że to kobieta jest odpowiedzialna na ognisko domowe i opiekę nad dziećmi. O ile w pierwszych miesiącach życia dzieci naturalnym jest, że to kobieta więcej czasu poświęca potomstwu, później warto podzielić się obowiązkami z partnerem. 

Zaakceptuj różnice

Niektóre z nas wolą wszystkim zajmować się same, bo są głęboko przekonane, że zrobią to najlepiej. Czas zaakceptować fakt, że to, że ktoś robi coś inaczej, wcale nie oznacza, że robi to gorzej. Ta zasada sprawdza się szczególnie w kwestii wychowywania dzieci. Jeżeli pogodzisz się z tym, że twój partner ma nieco inną wizję, jest bardziej czuły/srogi, woli bawić się z dziećmi w samolot niż czytać im książki, to zdecydowanie łatwiej będzie wam dzielić  się obowiązkami.

Bądźcie sobie pomocni

Wiem, wiem, to ty oczekujesz pomocy, więc dlaczego miałabyś jeszcze mu nadskakiwać. Po prostu dlatego, że tworzycie parę i mieszkacie pod jednym dachem. Warto być dla siebie życzliwym i okazywać sobie pomoc. To subtelny sposób, by zasygnalizować, że ty też potrzebujesz jego wsparcia. To skuteczniejsze, niż ciągłe pretensje i utyskiwania. Uważaj jednak, żeby nieopatrznie nie zacząć go we wszystkim wyręczać. Pytaj i proponuj pomoc wprost, ale nie rób wszystkiego za niego cichaczem za plecami. Jeżeli brudne ciuchy w magiczny sposób będą znikały z podłogi, raczej nie będzie się zastanawiał, jak do tego doszło.

Rozmawiajcie

Komunikacja to podstawa. Od niej zależy tak naprawdę wszystko. O swoich potrzebach i oczekiwaniach rozmawiaj na spokojnie, zamiast czekać aż zacznie ci się ulewać. Wtedy najczęściej zamiast wartościowej komunikacji mamy wyłącznie awanturę.  Mów, na czym ci zależy i co chciałabyś zmienić. Pamiętaj też, by słuchać. Bo rozmowa to mówienie i słuchanie.

Bądź gotowa na błędy

No dobra, zrobił coś źle, popełnił jakiś błąd, ale to nie powód, by rozpalać mu na głowie ognisko. Nie dziw się, że on nie jest skoro do pomocy, skoro za każdym razem go krytykujesz lub komentujesz na głos, że jednak mogłaś zrobić to sama, bo tak to tylko więcej roboty masz przez niego.

Bądźcie ze sobą szczerzy

Najwięcej nieporozumień powstaje wtedy, gdy przestajemy się ze sobą bezpośrednio komunikować. Liczymy, że druga strona się domyśli, rzucamy aluzje i kąśliwe uwagi. Szczera postawa znacznie ułatwia funkcjonowanie pod jednym dachem i wspólne wychowywanie dzieci. Gdy coś cię zabolało, powiedz o tym otwarcie, zamiast tłumić w sobie złość.

Przestań być Zosią-Samosią

Najpierw bierzesz na siebie wszystkie obowiązki, a potem padasz ze zmęczenia. Niby masz dość, ale jednak nie chcesz niczyjej pomocy. Już nawet przyzwyczaiłaś się do roli cierpiętnicy, która jest umordowana od świtu do nocy. Przestań czuć się odpowiedzialna za wszystko. Jest was dwoje, działajcie razem, wymieniajcie się i pomagajcie sobie.

Doceniaj

Ok, wiemy, że odkurzenie mieszkania, umycie naczyń czy wykąpanie dzieci nie jest czymś, za co trzeba dziękować na kolanach z butelką szampana w ręku. Warto jednak w prosty sposób doceniać wszystkie pozytywne gesty i zachowania. Uśmiech, przytulenie, pocałunek czy zwykłe „Kurczę, dzięki, bardzo mi pomogłeś” wystarczy. Wszyscy zdecydowanie chętniej się w coś angażujemy, gdy nasze wysiłki są zauważane i doceniane.

Pozwól dowodzić

W kwestii prowadzenia domu i wychowywania dzieci lubimy wieść prym. Chcemy dowodzić i zarządzać, bo wydaje nam się, że znamy się na tym najlepiej. Niekoniecznie. Męskie rozwiązania bywają niekiedy skuteczniejsze. Pozwól mu czasem przejąć pałeczkę. A jeszcze lepiej – nauczcie się kompromisów. Bądźcie partnerami, którzy wzajemnie się uzupełniają i wspierają, zamiast ciągle walczyć o władzę.

Przestań matkować

Często traktujemy naszych partnerów, jak kolejne dzieci. Nawet wtedy, gdy oni sami nie chcą się w tej roli znaleźć. Potrafimy spędzić pół dnia przy garach, a potem jeszcze nakrywamy do stołu i podtykamy talerz pod nos, wpatrzone w  faceta wielkimi oczami i czekające na słowa uznania. Podasz też coś do picia, jeśli wcześniej tego nie zrobiłaś. Potem zabierzesz talerz, wstawisz do zlewu, umyjesz. Nie wyręczaj go we wszystkim.

Miejcie czas dla siebie

Oczywiście, dzieci same się nie ogarną, a dom nie posprząta. Ważne jednak, byście w tych codziennych obowiązkach znaleźli chwilę dla siebie. Jeżeli razem będzie większość domowych prac, okaże się, że macie więcej czasu dla siebie. Co więcej, między wami zacznie się po prostu układać.  Warto w ten sposób przedstawić to partnerowi, zamiast krzyczeć, że jest leniem.


 

Inspiracja: Parenting Nation


Dlaczego mężczyzna boi się stałego związku. Nie zawsze chodzi o brak dojrzałości

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 listopada 2017
Fot. istock/skynesher
Fot. istock/skynesher
 

„On jest niedojrzały!” – mówimy zazwyczaj o mężczyźnie, który odczuwa obawy przed zaangażowaniem się „na stałe”. Stały związek nie jest jednak decyzją, którą powinno się podejmować „od tak”. Jeśli jedna ze stron ma wątpliwości co do przyszłości i trwałości relacji, nie wolno wywierać na niej presji, bo to obróci się przeciwko nam.

Jednak ktoś, kto w przeszłości miał już problemy z zaangażowaniem, powinienem porozmawiać o tym szczerze ze swoją partnerką. Igranie z emocjami i uczuciami drugiej strony jest po prostu niemoralne. O ile partnerzy nie umówią się inaczej, taki „konflikt interesów” nie wróży szczęścia tej miłości.  Jeśli chcesz zrozumieć, dlaczego twój ukochany obawia się mocniej zaangażować w związek, przeczytaj o kilku najczęstszych powodach takiego zachowania. Nie zawsze chodzi o brak dojrzałości, czasem problem leży zupełnie gdzie indziej…

Dlaczego mężczyzna boi się zaangażować

Brak zaufania 

Można kochać, ale mieć problem z zaufaniem. Dzieje się tak najczęściej wtedy, kiedy „ciągną się” za nami złe doświadczenia z przeszłości. Lęk przed ponownym zranieniem nie ma „płci”, odczuwają go i mężczyźni, i kobiety. Jednak paniom łatwiej mówić o swoich emocjach, łatwiej również je zidentyfikować. Mężczyzna bojąc się, częściej instynktownie ucieka przed sytuacją, zamiast się z nią skonfrontować. I uczucie, jakim cię darzy nie ma tu nic do rzeczy. Jeśli uważasz, że warto – zdobądź się na cierpliwość. Być może twój partner potrzebuje jeszcze trochę więcej czasu, by zrozumieć, że może ci zaufać.

Niezakończona emocjonalnie relacja z przeszłości

A może to nadal teraźniejszość? … Jeśli wiesz, że w jego życiu był ktoś, kto znaczył dla niego naprawdę wiele, być może on nie chce wiązać się na stałe, bo czuje, że nie byłby w tym uczciwy. Nie poradził sobie jeszcze z tamtym uczuciem, nie zakończył tamtego etapu. „Coś” do ciebie czuje, ale nie chce się angażować, bo boi się, że cię zrani. I tu również potrzebny jest czas i … święty spokój. Tobie również. W miarę możliwości – zdystansuj się, wyjedz na weekend, daj mu zastanowić się nad waszą relacją, a przede wszystkim – nad swoimi uczuciami. Nic na siłę. Nie chcesz przecież by nad waszym związkiem krążył duch „byłej”.

Inne priorytety / zobowiązania

Nie obrażaj się. Jeśli twój partner ma zobowiązania wobec byłej żony, bo ma z nią dzieci na pewno ci to powiedział… Nie? To znaczy, że nie jest wobec ciebie uczciwy i powinnaś dać sobie z nim spokój. Wiążąc się z kimś, kto ma skomplikowaną sytuację rodzinną, musimy zdawać sobie sprawę z tego, że nie zawsze będzie łatwo, że ta przeszłość już zawsze będzie gościła w naszym wspólnym życiu, jeśli myślimy na serio o byciu razem. Być może, on nie jest gotowy na kolejny stał związek, bo nie poradził sobie jeszcze ze zorganizowaniem nowej rzeczywistości. Absorbuje go chęć utrzymania jak najlepszych relacji z dziećmi.

Zbyt duża presja

Potrafimy ją wytworzyć. Nasza zakochana wyobraźnia zbyt szybko tworzy wspaniałe scenariusze… Ten, kto ma już za sobą jakieś związkowe doświadczenie, wie, jak szybko może prysnąć ta mydlana bańka, jaką jest pierwsze zauroczenie.  Twój partner może bać się, że wszystko dzieje się zbyt szybko – twoje plany na przyszłość również. Zależy mu na tobie, ale musi być pewny swoich uczuć, tego, że chce się zaangażować. To jest uczicwe rozwiązanie. Dokąd się spieszysz? Warto wyhamować, nie narzucać tempa – również dla własnego komfortu i „bezpieczeństwa”. Widzisz, że twój partner zaczyna reagować nerwowo na twoje wizje tworzenia wspólnego domu? Zatrzymaj się, ciesz tym, co udało się wam zbudować już teraz. Pomyśl, dlaczego się w nim zakochałaś? I pamiętaj, że najpiękniejsza miłość rozwija się naturalnie, w swoim tempie, jeśli oboje tego chcecie.

Podstawą udanego związku jest komunikacja. Warto mówić otwarcie o swoich potrzebach, obawach i oczekiwaniach. Tam, gdzie jest prawdziwe uczucie, lęki zostaną przezwyciężone.


Pink pokazała zdjęcie swoich dzieci. Fani oburzeni. Cóż, zabrakło wyobraźni…

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
3 listopada 2017
Fot. Screen z Instagrama / P!NK
Fot. Screen z Instagrama / P!NK
 

Pink jest jedną z niewielu gwiazd, które publikują w sieci tak dużo zdjęć swoich dzieci. Co więcej, piosenkarka wcale nie dba o to, jak na fotografiach wychodzą jej dzieci i w jakich okolicznościach się akurat znajdują. Zdjęć jak z żurnala z pewnością na jej Instagramie nie znajdziemy. Jedna z ostatnich fotek, które wrzuciła, budzi jednak sporo kontrowersji.

Pink jest mamą 6-letniej Willow i 10-miesięcznego Jamesona. Artystka chętnie pokazuje zdjęcia swoich dzieci. Na jej profilach w mediach społecznościowych raczej nie zobaczymy blichtru. Na zdjęciach widzimy normalną rodzinę, która spędza ze sobą dużo czasu. W domu czasem panuje bałagan, innym razem dzieciaki są umorusane jedzeniem. Normalka. Z całą pewnością naturalność pomaga jej zaskarbić sympatię fanów.

Jedno z ostatnich zdjęć nie spodobało się jednak internautom. Przedstawia dwoje jej dzieci – córkę siedzącą na podłodze z psem na kolanach i niespełna rocznego syna, który leży obok niej na plecach i pije mleko z butelki. Fani natychmiast zauważyli, że ta pozycja jest nieodpowiednia w czasie karmienia.

Fam bam

Post udostępniony przez P!NK (@pink)


Cóż, trzeba przyznać, że wokalistce najwyraźniej zabrakło wyobraźni. Najprawdopodobniej jej dziecku nigdy nie zdarzyło się zakrztusić i nie przeżyła tych chwil grozy, gdy blady maluch nerwowo próbuje łapać powietrze. Chociaż wielu rodziców karmi w ten sposób dzieci z własnej wygody, trzeba podkreślić, że jest to szalenie niebezpieczne. I tu nie ma co dyskutować. Owszem, nie należy rozwodzić się nad tym, kto w jaki sposób wychowuje swoje dzieci, ale trzeba reagować, gdy rodzice stwarzają sytuacje zagrażające zdrowiu i życiu.

 


Zobacz także

Fot. Unsplash / Alex Hockett /

Kochany Mężu, nie czekajmy aż dzieci dorosną, żeby znaleźć czas dla siebie

facet nie jest z tobą szczęśliwy

8 sygnałów wskazujących na to, że twój facet nie jest z tobą szczęśliwy

Fot. Screen/You Tube

Kobiety są słabe, ale matki są silne. W dniu, kiedy uciekałam, moja mama pozwoliła się zgwałcić, by ochronić mnie