Związek

O czym musicie pogadać, zanim zdecydujesz się na poważny związek? Sama miłość wszystkiego nie poukłada

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
26 września 2022
fot. Morsa Images/iStock
 

Ile znacie takich par, które, zanim zamieszkały razem lub uczyniły inny ważny krok ku przyszłości (ślub, dziecko, przeprowadzka), obgadały wspólną przyszłość? Szczerze – ja nie znam żadnej. Kiedy jesteśmy zakochani, mocno w nas rezonują przekonania naszych rodziców: „Pieniądze szczęścia nie dają”, „O seksie nie wypada rozmawiać”, „Będzie, co ma być”, „Na dobre i na złe”. Cokolwiek to „złe” miałoby oznaczać.

Wierzymy głęboko, że miłość sama wszystko poukłada. Wiemy, że miłość pomoże nam rozwiązać wszelkie kłopoty, które pojawią się na naszej drodze. A to oczywiście jest nieprawda! Idealizacja! Pobożne życzenia! Naiwność! Nawet silne zauroczenie i głęboka miłość nie zawsze mają w sobie taką siłę, by rozwiązać wszystkie problemy. Dlatego warto rozmawiać. I między bajki włożyć opowieści, że jak ludzie się kochają, to pieniądze ich nie podzielą! Oczywiście tak może być w wielu przypadkach. Ale w równie w wielu – nie.

Na początek warto wziąć pod uwagę fakt, że nie wszystko uda nam się poukładać i jednak znakomita część przekonań życiowych będzie się kształtowała w trakcie związku. I to właśnie jest cudowne! Ludzie, którzy żyją blisko, wzajemnie wpływają na swój światopogląd, zarażają się od siebie pasjami, myślami, działaniami.

Widzisz, że jemu dobrze robi poranny jogging, więc też chcesz spróbować. On widzi, ile radości sprawia ci gotowanie, więc chce ci pomóc w kuchni. On patrzy, jak jesteś czuła do dzieci i  próbuje tego samego, choć w domu rodzinnym tego nie doświadczył. Dlatego właśnie znakomita część relacji kształtuje się kompletnie bez słów. Ale niestety niektóre potrzebują być wypowiedziane na głos. Dla waszego szczęścia.

1. Czy będziesz umiała TO odpuścić

Jeśli na początku związku coś cię mocno uwiera w partnerze, nie łudź się, że to kiedyś minie. Wiele kobiet uważa, że faceta da się zmienić. Ponieważ pasuje nam część jego cech, myślimy sobie, że resztę jakoś dopracujemy. Jeśli nawet uda nam się pozornie bezboleśnie przeprowadzić remanent w szafie ukochanego, to tak naprawdę nie wiemy, czy on się z tym czuł komfortowo. Jeden z moich kumpli powiedział niedawno: „Już w pierwszym miesiącu związku mówiła mi, że wstydzi się tego, jakie ciuchy noszę. Dwa miesiące dawałem się jej przebierać, bo byłem nią zauroczony. Aż w końcu pomyślałem, że to nie jestem ja. Kobieto, przecież widzisz, jakiego mnie bierzesz! Bierz i nie zmieniaj!” Dlatego warto na samym początku zastanowić się wspólnie (ale też osobno), czy cechy partnera, które nas denerwują, są dla nas katastrofą, czy możemy się do nich przyzwyczaić. Czy możemy odpuścić mężczyźnie, który kiepsko zarabia? Który jest powolny? Który ubiera się niedbale? Który ma tendencję do marudzenia? Który jest totalnym bałaganiarzem lub panikarzem? Jeśli potrafimy odpuścić, wszystko gra. Jeśli nie, czas na wspólną rozmowę.

2. Bo to jest moje DNA

Do wielu rzeczy naprawdę można się przyzwyczaić. Ale są też takie, które cię niejako definiują i czujesz, że nie będziesz ich potrafiła z nich zrezygnować! Może uwielbiasz podróże z namiotem, podczas których delektujesz się przyrodą? Może kochasz muzykę poważną i przynajmniej raz w miesiącu jesteś w filharmonii? A może po prostu nie wyobrażasz sobie nie chodzić w niedziele na Mszę Świętą? Pamiętaj, że jeśli spotkasz partnera, który dokładnie nie znosi tego, co ty uwielbiasz, jest dla was szansa. Pod warunkiem, że jasno mu to zakomunikujesz. Wtedy trzeba opracować kompromis. Znam pary, w których ona jest osobą wierzącą, a on nie. Na szczęście on szanuje jej wybór. Zdecydował się nawet na tzw. ślub jednostronny z szacunku do jej wiary. Kosztowało ich to… tylko wiele godzin rozmów.

3. Czy chcesz dzieci?

Sprawa posiadania i wspólnego wychowywania dzieci to jednak temat, przy którym warto dłużej się zatrzymać. Jeśli on nie chce potomstwa, a ty o nim marzysz, macie kłopot. Bo zawarcie kompromisu w tym temacie jest niemożliwe. Jeśli zrezygnujesz, możesz do końca życia żałować. Jeśli go jakoś namówisz, możecie w przyszłości mieć spore problemy. Akurat ten temat nie powinien być jak ruletka. Raczej wam się nie ułoży, jeśli zdecydujecie się na spontan. Warto też przyjrzeć się, jak w rodzinie partnera wychowywane są dzieci. Jeśli u ciebie stawia się jasno granicę, a w rodzinie partnera nie, spróbujcie to obgadać wcześniej. Jeśli u niego kobiety na wiele lat rezygnują z pracy, by zajmować się dziećmi, a ty tego nie chcesz, pogadajcie. Zbyt wiele par rozstaje się, kłócąc się właśnie na ten temat.

4. A co ze wspólną kasą?

Pieniądze potrafią stać się w związku kością niezgody. Temat drażliwy, o którym przed ślubem nie lubimy rozmawiać. Bo jeśli ty poprosisz go o podpisanie intercyzy, to czy on poczuje, że nie kochasz? Bo jeśli on chce mieć oddzielne konto, to czy będzie ci skąpił pieniędzy? Bo jeśli ty wolisz zajmować się domem, to czy on będzie ci wydzielał kasę na zakupy? Zastanówcie się wspólnie, kiedy oboje będziecie czuć się komfortowo w sprawie wydatków i inwestycji? Tu nie ma jednego dobrego rozwiązania. Możecie mieć wspólne konto. Możecie mieć trzy konta, dwa oddzielne i jedno wspólne, na które będziecie wpłacać pieniądze na bieżące potrzeby. To może być krępująca rozmowa, ale warto się przełamać. Pamiętaj, że prawo mówi, że wszystkie pieniądze zarobione przez małżonków są wspólne. Nawet jeśli ty nie pracujesz, to kasa męża powinna też być twoja.

5. Jakie masz największe marzenia?

Przed ślubem albo przed wspólnym zamieszkaniem warto też powiedzieć sobie, o czym naprawdę marzycie. O wybudowaniu dużego domu za miastem? O podróżach do Azji i Ameryki Południowej? O skończeniu jeszcze jednych studiów? O jachcie na własność na Majorce? Nawet jeśli to obecnie wydaje się wam kompletnie nierealne, to powinniście wzajemnie dowiedzieć się o swoich największych marzeniach. Bo potem niestety życie niesie wiele wyzwań, podczas których partnerzy muszą przynajmniej na chwilę odłożyć w czasie to wielkie marzenie. Jeśli jednak zakopią je na wieki, to przecież o nim nie zapomną. A latami skrywana frustracja – potrafi mocno eksplodować.


Związek

10 oznak samotności i 10 sposobów na jej pokonanie

Redakcja
Redakcja
26 września 2022
samotność
fot. Kleiton Silva/Unsplash
 

Czy udajesz, że jesteś szczęśliwa? Na zewnątrz inna, a w środku zwijająca się z bólu samotności? Może nawet posuwasz się do wymyślania historii, które publikujesz potem w mediach społecznościowych, aby ludzie myśleli, że twoje życie jest fantastyczne. Zrozumieć to można tylko wtedy, gdy samemu doświadczy się tego bólu. W pewnym momencie trzeba nauczyć się wychodzić do ludzi, pokazywać prawdziwą twarz, odzyskać swoje życie, na które tak  bardzo zasługujesz. Zwalczyć samotność. 

Możliwe, że bycie samotnym stało się częścią twojego życia nagle i niezauważalnie. Ukrywałaś te uczucia tak długo, że myślisz, że to normalne, że czujesz się w ten sposób. Jeśli zastanawiałaś się, co stało się z życiem, które kiedyś miałaś, być może nadszedł czas, aby powalczyć z wewnętrznymi demonami, które trzymają cię w izolacji.

Samotność – 10 jej oznak i jak możesz to naprawić

1. Mówisz ludziom, że jesteś zajęta

Jak często mówiłaś komuś, że jesteś zajęta, ale tak naprawdę nie miałaś nic do roboty? Wielu ludzi próbuje sprawić, by światu zewnętrznemu wydawało się, że mają bogate życie towarzyskie, ale prawda jest taka, że są samotni.

Jak to naprawić:

Zacznij być szczera z ludźmi. Są szanse, że jesteś samotna, ponieważ zawsze mówisz, że nie masz czasu. Ludzie do ciebie wrócą, gdy będą wiedzieli, że masz dla nich czas.

2. Nie ma stand by’u

Każdy ma jakieś przestoje, ale liczy się przecież tylko to, jak wykorzystasz ramy czasowe. Możesz pracować, dopóki nie będziesz miała tylko kilku godzin na sen dziennie, ale takim zachowaniem izolujesz się tylko od życia, którego pragniesz. Kiedy masz czas wolny od pracy, aby usiąść i pomyśleć, spędzasz go na tym, jak możesz sprawić, by inni uwierzyli, że twoje życie jest niesamowite.

Jak to naprawić:

Musisz poświęcić czas sobie i zaangażować się w dbanie o siebie. Według Harvard Health, kiedy poświęcisz czas na odżywienie swojego ciała i duszy, poczujesz się i będziesz lepiej funkcjonować. Eksperci twierdzą ponadto, że jest to doskonały sposób na pomoc w zaburzeniach zdrowia fizycznego i psychicznego, które mogą stać za dużą częścią twojej samotności. Jeśli masz lęk społeczny lub paranoję, możesz unikać wychodzenia za wszelką cenę.

3. Samotność przyczynia się do nieregularnych nawyków snu

Jeśli jesteś samotna, są szanse, że nie śpisz zbyt dobrze. Jeśli kiedykolwiek miałaś do czynienia z dzieckiem z ADHD, wiesz, że musisz je zmęczyć, zanim będzie mogło zasnąć w nocy. Ta sama zasada dotyczy również dorosłych, niezależnie od tego, czy masz zaburzenie neurologiczne, czy nie.

Jak to naprawić:

Samotność może powodować złe nawyki snu z wielu powodów. Jeśli w tej mieszance występuje depresja, może się okazać, że śpisz więcej niż powinnaś. Stawanie się bardziej aktywnym zmęczy twoje ciało i ułatwi odpoczynek.

fot. FOTOGRAFIA INC./iStock

4. Wymyślasz rzeczy w mediach społecznościowych

Jedną z istotnych oznak, że ktoś jest samotny, jest to, że będzie wymyślał historie na potrzeby mediów społecznościowych. Jeśli twoje życie nie jest wystarczająco interesujące, to wymyślenie czegoś dobrego i soczystego sprawi, że ludzie zwrócą na to uwagę. Jest to zachowanie szukające uwagi i może poprowadzić cię toksyczną drogą. Te historie są wołaniem o pomoc i nie musisz tak żyć.

Jak to naprawić:

Jeśli lubisz wymyślać historie, nadszedł czas, aby wyjść i zacząć żyć. Spróbuj znaleźć towarzystwo w najbliższej okolicy. Będziesz miała więcej rzeczy do zrobienia, gdy zaprzyjaźnisz się z kimś i będziecie mieć wspólne sprawy.

5. Dużo flirtujesz

Czy wiesz, że samotni ludzie często flirtują? Robią to dla uwagi. Flirt łagodzi samotność, którą czują w środku. Z pewnością nie ma nic złego w nieszkodliwym flirtowaniu, ale jeśli to nie jest twój styl, możesz pragnąć uwagi tak bardzo, że nie cofniesz się przed niczym, aby ją zdobyć.

Jak to naprawić:

Jeśli ludzie zauważą, że twój flirt stał się śmieszny, oznacza to, że w środku dzieje się coś głębszego. Samotność, którą odczuwasz, może popchnąć cię do aktów desperacji, a te akty mogą wpędzić cię w poważne kłopoty. Nadszedł czas, aby niektóre zdrowe ujścia wyeliminowały te intensywne uczucia.

6. Udajesz, że jesteś szczęśliwa, aby ukryć samotność

Wielu ludzi zachowuje się tak, jakby wszystko było w ich świecie idealnie i nigdy nie odważyliby się powiedzieć komuś, jak się czują w środku. Być może najtrudniejszą walką jest bycie uczciwym wobec siebie lub innych w kwestii swojego życia.

Jak to naprawić:

Samotność można wyleczyć tylko poprzez angażowanie się w działania społeczne i szukanie celu. Daj ludziom znać, że chcesz. Jeśli nadal będziesz zamykać się na świat, zostawią cię w spokoju, myśląc, że jesteś zadowolona.

7. Angażujesz się w sezonowe relacje

Być może jednym z powodów, dla których jesteś tak samotna, jest to, że traktujesz swoich przyjaciół jak sezonowe części swojego życia. Dzwonisz do nich tylko wtedy, gdy czegoś potrzebujesz, nie kontaktujesz się regularnie. Przyjaźnie potrzebują pożywienia, aby utrzymać je w zdrowiu i rozwoju, a jeśli nie wkładasz w nie czasu lub wysiłku… Cóż, mówiąc brutalnie, może to dlatego samotność stała się twoim udziałem.

Jak to naprawić:

Jeśli chcesz mieć wokół siebie ludzi, którzy pomogą ci walczyć z samotnością, musisz pamiętać o ich istnieniu. Kiedy wysyłasz im sygnały, że jesteś zbyt zajęta, nic z tego nie będzie.

fot. Anthony Tran/Unsplash

8. Zawsze korzystasz z telefonu, gdy czujesz się samotna

Twój telefon jest przyklejony do twojej dłoni, sprawdzasz pocztę e-mail i media społecznościowe sto razy dziennie. Boisz się, że coś przegapisz. Czekasz, aż ktoś coś opublikuje, abyś mogła przeczytać jego historię, i odpowiadasz na e-maile w ciągu kilku minut.

Jak to naprawić:

Aby odnieść sukces w biznesie i życiu, nie musisz być non stop dostępna. Możesz mieć życie towarzyskie, jeśli wyjrzysz zza telefonu i porozmawiasz z ludźmi twarzą w twarz.

9. Samotność często prowadzi do impulsywnych zakupów

Czy wiesz, że wiele osób wykorzystuje zakupy jako rodzaj terapii? Samotność może chwilowo złagodnieć, gdy masz nowy strój, świetne gadżety kuchenne i parę butów, o których marzyłaś. Badanie przeprowadzone w 2014 roku przez Journal of Consumer Psychology stwierdza, że jest trochę prawdy w tym, że zakupy mają działanie terapeutyczne. Badanie wykazało, że zakupy łagodzą smutek i pomagają samotnym ludziom, ponieważ powodują przypływ dopaminy w mózgu. Niestety, intensywne uczucia są krótkotrwałe, dlatego często w konsekwencji stają się ogromnym problemem.

Jak to naprawić:

To może być tak samo uzależniające jak hazard. Jeśli wydajesz pieniądze, których tak naprawdę nie masz, lub zaciągasz długi, aby poczuć się lepiej, potrzebujesz profesjonalnej pomocy.

10. Bałagan w rzeczy jest nawykiem

Możesz być otoczona przez ludzi i nadal czuć się samotna. Częścią problemu bycia samotnym w tłumie jest tendencja do psucia relacji. Może sama sabotujesz relacje, ponieważ nie możesz sobie wyobrazić, że mogą ci się przytrafić dobre rzeczy.

Jak to naprawić:

Aby zrozumieć, dlaczego sabotujesz dobre relacje, musisz zwrócić się po pomoc do specjalisty. Możesz mieć paranoję i lęk przed relacjami, więc musisz nauczyć się radzenia sobie z tymi wadami.


Związek

„Alkoholik ściągnie cię w dół, pozbawi energii, oplecie kłamstwami. Potem chcesz już tylko spokoju. Ja chcę”

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
26 września 2022
fot. Sydney Sims/Unsplash

„Dlaczego znosiłam to tyle lat?”, „Dlaczego poświęciłam tyle energii?”, „Dlaczego pozwoliłam, by widziały to dzieci”. „Dlaczego pozwalałam tak bardzo naruszyć wszystkie swoje granice. Dlaczego i dlaczego. Muszę przestać zadawać sobie te pytania, nic nie wnoszą, nie pomagają iść naprzód. A ja chcę iść naprzód. Już bez niego. Po 20 latach.

Nie opowiem, jak się poznaliśmy, bo nie chcę, żeby rozpoznał siebie w tej historii.
Nie potrzebuję pretensji, że żalę się publicznie. Oszczędzę więc szczegółów.

Opowiem natomiast, jak go widziałam kiedyś. Wydawał się świetnym i mądrym facetem. Rokującym. Z fantazją. Miał za sobą straszne dzieciństwo i chciałam pomóc. Nie, to nie była misja. Poznaliśmy się jako dzieci. Była przyjaźń, ratowanie go wydawało mi się częścią przyjaźni. Odpowiedzialnością.

Ratowałam go przed jego ojcem. To do nas, do mojej rodziny uciekał.
Ratowałam go przed własnymi demonami. Przed tym, że w siebie nie wierzył. Że bał się osiągać cele. Marzyć. W domu słyszał: jesteś nikim, jesteś śmieciem. Prowadziłam go przez życie za rękę.

A teraz opowiem, jak go widzę teraz. Przegryw. Człowiek, któremu przez ręce przecieka czas, zdrowie, projekty, przyjaciele. Człowiek, który stracił szacunek syna i kobiety, która go kochała. Zmarnował wszystko. Teraz codziennie wyrzuca: twoja wina, twoja wina, twoja bardzo wielka wina. Plus jest taki, że teraz nic mi już to nie robi. Nie jestem zła, nie jest mi już smutno, chcę tylko świętego spokoju.

Moja miłość nie wystarczyła, nikogo nie da się wyleczyć z nałogu. Alkoholik nie dość, że nie skorzysta z twojej pomocy, jeśli nie chce, to jeszcze ściągnie cię w dół. Kłamstwami, egoizmem, brakiem energii. Bo albo będzie się biczował, albo uzna, że winny jest cały świat.

Granice

Długo ich nie stawiasz, bo tłumaczysz go „ciężkim dzieciństwem”, „wrażliwością”, „zazdrością”. Co ważne, nie zauważasz momentu, kiedy jego picie wymyka się spod kontroli. Również dlatego, że alkoholicy są mistrzami w ukrywaniu picia. Zanim dojdą do etapu chowania butelek, które masz szansę znaleźć, piją po prostu więcej: na imprezie, na spotkaniu, wieczorem do kolacji.
Czasem urywa im się film, czasem się odklejają, ale to bywa nawet zabawne, gdy nie znasz problemu.
Są przecież tacy weseli! Opowiadają najlepsze dowcipy, potrafią zrobić coś szalonego. Kolorowe ptaki w szarej masie nudy. Zatańczą z tobą najbardziej szalony taniec na imprezie, i będą ci szeptać do ucha sprośności albo wyznania.
I głupio ci po prostu zwracać im uwagę, bo nie chcesz nikogo ograniczać.

A potem nagle widzisz, że wszystkie granice zostały przekroczone, a on ci gra na nosie. Przecież ty wstaniesz do dzieci po suto zakrapianym wieczorze, ty mu je zabierzesz sprzed oczu, jak będą za głośne i zaczną przeszkadzać w leczeniu kaca. Ty, ty, ty. Jeszcze nie wiesz, że służysz po to, żeby mu robić przestrzeń do picia i luzu. Do braku odpowiedzialności.

Ty zarobisz pieniądze, ze swojej pensji kupisz rzeczy do szkoły, załatwisz korepetycje, ugotujesz obiad i kupisz nowy odkurzacz. I jeszcze na wakacje ci starczy. On swoje (wasze?) pieniądze przeznaczy na zachcianki albo na „spontaniczne” (czyt. alkoholowe ) decyzje, na które w ogóle go nie stać. Ale taką miał fantazję.

Zmęczenie

Oczywiście to ty go męczysz. Ograniczasz. Nudzisz. Zapamiętaj to słowo, bo w oczach takiego człowieka minimalna odpowiedzialność jest po prostu nudą. A oczekiwania, żeby zachował się logicznie, na przykład, jak ojciec są podcinaniem mu skrzydeł. On chce żyć. Oddychać.
Jest tobą zmęczony.

Nie zauważa, jak ty jesteś zmęczona. Niestabilnością, nawalaniem, rauszem. Zaczynają się ściemy. Butelki w oponach, wypijanie przed wejściem do domu, butelki w szafach, garażu, pralce. Butelki jeszcze raz. A potem tłumaczenia: czepiasz się, czy ja bym butelko po alko wsadzał w takie miejsca? Normalna jesteś? To nie moje. Albo: „Przestań mnie szpiegować”.  A ty nawet nie szpiegujesz, wypada ci flaszka z szafy…. Oraz, oczywiście: nic nie piłem.

Miotasz się między śledzeniem a odpuszczaniem. Oszukujesz siebie i gwałcisz, bo to nie jest rodzina tylko dryfowanie bez celu.

I wszystko zawsze śmierdzi alko. Robi ci się niedobrze na dźwięk otwieranej puszki piwa, czy odkręcanej butelki whisky. Zakazałabyś sprzedaży alkoholu.

Zdrady

Nie muszą być fizyczne. Ale są nieustanne. Zdrady waszych planów, wartości, umów. „On już nie będzie”, a potem znów jest jak było. Najpierw ma się leczyć, a potem się wycofuje. Przestaje na chwilę pić, znów do tego wraca. Ale on „tylko” jedzie w nocy na stacje „po colę”.

Samotność

Najgorsza na świecie, bo z kimś. Nie jesteś w stanie nikomu opisać tej samotności.
Dom. On ma chwilowe uniesienie chemiczne, a potem odsypia. I chrapie.
Nie wyjdzie z tobą na spacer w weekend, jest zmęczony. Nie chce mu się.
Nie zrobi z tobą zakupów. Już woli iść sam, bo twoje tempo go męczy (tak, kiedy jest trzeźwy, jest wciąż poirytowany).
Wyjazdy. Nawet jeśli są wspólne, to on i tak ma swój odlot. Z alko. I zasypia wszędzie. W fotelu, na ławce przed domkiem kempingowym, nad jeziorem.
Zazdrościsz ludziom normalnych rozmów, śniadań, obiadów i kolacji. Spacerów w niedzielę.  Zwyczajności. Obecności.

I zapamiętaj: alkoholik nie lubi tak naprawdę swojego partnera. Potrzebuje go, ale nie lubi.
Wiesz dlaczego? Bo tylko partner go zna. Zna te wszystkie słabości, niesłowności, egoizmy. Zna całą ciemną stronę. Innych można tak długo oszukiwać. Tak ich mamić. Ty jesteś jego lustrem.

Z czasem może cię za to znienawidzić.

(wysłuchała: Katarzyna Troszczyńska)

 

 


Zobacz także

Rzeczy, których ludzie w zdrowych związkach nigdy, przenigdy, nie robią. Akcja #ListMiłosny

10 brzydkich rzeczy, które okropni mężowie robią swoim żonom

Są granice, których w związku przekraczać nie powinniśmy. Za nimi już nic nie ma. Nie ma miłości