Uroda

8 naturalnych składników w kosmetykach, o których czasem lepiej nie wiedzieć

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
3 maja 2016
Fot. Pixabay / jill111 / CC0 Public Domain
 

Kobiety kochają wszelkie kosmetyczne nowinki i z przyjemnością przyglądają się temu, co w urodowym światku piszczy. Producenci kremów ich receptury opierają na różnorodnych składnikach, które mają na celu odmłodzenie skóry, nawilżenie jej czy ujędrnienie. Począwszy od klasycznych witamin, po zaawansowane składniki obiecujące spektakularne efekty. Teraz jednak w składach kremów, witaminy i koenzymy, nie robią już wrażenia. Naturalne substancje pozyskiwane od różnych stworzeń, to sekret nowoczesnych kosmetyków oraz perfum.

Wydzieliny zwierząt kontra botoks i kwas hialuronowy

Kosmetyki z niecodziennymi składnikami cieszą się coraz większym powodzeniem. Z dalekiej Azji, gdzie stosowane w pielęgnacji są od wieków, zyskują grono wielbicielek na Zachodzie. Jad lub ślina zwierząt wpływają na poprawę elastyczności skóry i szybkość jej regeneracji. Coraz częściej traktowane są jako alternatywa dla poważniejszych substancji typu botox lub kwas hialuronowy, które mają zapewnić piękny i młody wygląd.

Co możemy znaleźć w kosmetykach?

1.Śluz ślimaka

Azjatki chętnie stosują kosmetyki ze śluzem, od wielu lat. Uważa się, że są one w swym działaniu regeneracyjnym wyjątkowo skuteczne. Dzięki zawartości substancji ze śluzu, możliwa jest lepsza regeneracja i gojenie się skóry, wygładzanie zmarszczek oraz spłycanie blizn. Śluz ślimaczy bardzo skutecznie pobudza produkcję kolagenu w skórze. Jego działanie wynika z obecności w nim substancji takich jak mucyny, kwas hialuronowy, peptydy miedzi  z minerałami.

 Fot. Pixabay / Mhy / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / Mhy / CC0 Public Domain

2.Jad żmii

Jad tego niebezpiecznego w bezpośrednim kontakcie gada, ma zbawienne działanie dla skóry, które można porównać do botoxu. Jad żmii zawiera w sobie peptyd o silnym działaniu rozkurczającym. O ile sam jad jest niebezpieczny, to na podstawie wiedzy o jego właściwościach, wytworzono syntetyczny jego odpowiednik o nazwie syn-ake. Działa on na powierzchnię komórek mięśniowych, blokując mikroskurcze i zapobiegając marszczeniu się skóry,  a tym samym pogłębianiu się zmarszczek.

Fot. Pixabay / dtomek / CC0 Public Domain

Fot. Pixabay / dtomek / CC0 Public Domain

3.Słowicze odchody

Istnieją salony kosmetyczne, które wykorzystują ten nietypowy produkt ptasiej przemiany materii, do pielęgnacji skóry. Ptasia kupa zawiera guaninę i w azot. Świetnie złuszcza stary naskórek, oraz wybiela i odżywia nowy.

 Fot. Pixabay / MustafaBAG / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / MustafaBAG / CC0 Public Domain

4.Jaskółcza ślina

Ta, której samce jerzyków używają do budowy swoich gniazd, ma niezwykłe właściwości. Zawiera dużą ilość aminokwasów, minerałów – magnezu, wapnia, potasu i żelaza. Działa regenerująco, przeciwzapalnie, wspiera procesy podziału komórkowego w skórze i niszczy wolne rodniki.

 Fot. Pixabay / eismannhans / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / eismannhans / CC0 Public Domain

5.Sperma byka

Zawiera bardzo duże ilości protein, więc jedna z amerykańskich firm stworzyła na bazie byczej spermy kosmetyki do pielęgnacji włosów, które nadają im wyjątkowy blask.

6.Męskie nasienie

Służy nie jedynie prokreacji, ale wykorzystana w kosmetykach, ma odmładzać i regenerować skórę. Nasienie jest silnym antyutleniaczem oraz wykazuje działanie przeciwzmarszczkowe.

 Fot. Pixabay / TBIT / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / TBIT / CC0 Public Domain

7.Ludzkie łożysko

Zawiera hormony i witaminy, które pomagają w regeneracji skóry i działają przeciwzmarszczkowo.

 Fot. Pixabay / bethbernier / CC0 Public Domain


Fot. Pixabay / bethbernier / CC0 Public Domain

8.Ambra

To substancja pozyskiwana z treści pokarmowej wieloryba, będąca ekskluzywnym dodatkiem do perfum.


Uroda

Jak polubić swoje życie? Poradnik byłej pesymistki

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
4 maja 2016
Jak polubić swoje życie
Fot. iStock / Oleh_Slobodeniuk
 

Na samą myśl o powrocie do pracy zrobiło mi się słabo. Taaaki cudowny weekend. Tyle ważnych rozmów, tyle wspaniałych ludzi. I co, nagle mam wracać do codzienności, gdzie nie każdy jest mi życzliwy? Znów kierat, dzień świstaka. Mnóstwo zobowiązań. Brrr. Najpierw oddałam się marzeniom o wygranej w totka (podobno klasyka), potem o spadku, potem wróciłam do ostatnio wyznawanej przeze mnie filozofii: powiedz, że jest świetnie, a będzie ci dane.

Pomyślałam: kochaaaam moją pracę. Kocham wszystkich w mojej pracy. Powtórzyłam dziesięć razy. Zaśpiewałam: kocham moją pracę razy milion, kocham stukać w klawiaturę całymi dniami.  Zadziałało. O co mi właściwie chodziło przed pięcioma minutami?  Przecież UWIELBIAM swoją pracę. 

To była prymitywna afirmacja, a jednak…

Widzenie plusów życia jest wielkim darem. Największym jaki może dostać człowiek. Jaka szkoda, że większość z nas jest przegranej pozycji (Boższ, co za optymistyczny początek, jak przystało na marudę). Maruderstwo to cecha przekazywana z pokolenia na pokolenie. Poszłam z bliską mi kobietą na spacer po pięknym nadmorskim mieście. Spotkałyśmy sympatycznego pana z psem. W ciągu pięciu minut opowiedział nam, że pies ma raka, lekarze nie dawali mu szans, ale żyje już ponad trzy miesiące i ma się świetnie. Odeszłyśmy kilka kroków, bliska mi kobieta zamruczała: „Zawsze go spotykam i zawsze tyle gada”.

Myśl: to niesamowite jak można różnie odebrać to samo zdarzenie. Mnie pan zachwycił. Otwarty, bezpośredni. Druga osoba zobaczyła złą stronę tego spotkania – ktoś przeszkodził w rozmowie, zajął czas.

Można się zachwycić czymś i czymś sfrustrować – ale to przecież od nas zależy co zrobimy. Można nieustannie narzekać na innych, widzieć ich wady. Ale po co, gdy można widzieć ich zalety?

1. Uwierz, że życie zależy od ciebie…

„Akurat” mruczy maruda. Pracy nie mogę zmienić, faceta też, zarabiam tyle, więcej nie. Podróże? Nie stać mnie. Rozmawiałam z wieloma osobami ciężko chorymi, po dramatycznych stratach, po bankructwach. Jeśli oni mogą sobie z tym poradzić, szukać rozwiązań, dlaczego my, ludzie, których nie spotkał dramat nie możemy wziąć spraw we własne ręce?

Możemy. Tylko nie mamy motywacji. Szkoda, że dla wielu z nas dopiero w totalnym kryzysie rozumie, że punkt 1. nie jest wymysłem nadętego głupka, który WYOBRAŻA sobie, że ma wpływ.

Czasem mówię do bliskiej kobiety, bo ja tak marzę o…

„Każdy marzy i co z tego?” podcina mi skrzydła.

Boże, jak to co z tego? Marzenia stają się początkiem rzeczy wielkich.

2. Zrób choć mały krok…

Punkt 1. jest iluzją jeśli siedzisz z założonymi rękami. Wczoraj napisała do nas kobieta, która po majówce miała skurcz żołądka przed pójściem do pracy. „Napiszcie coś o mobbingu” poprosiła. „Nie wiem jak żyć”. Mobbing jest straszny i wiele z nas go przeżyło. Wiemy też, że można jakoś z tego wyjść. Ale trzeba zrobić krok. Powiedzieć komuś o swoim problemie ( gdy bliskie osoby potwierdzają, że to co przeżywamy jest koszmarem, łatwiej nam walczyć o siebie, poczuć złość), zwrócić się o pomoc do psychologa.

3. Polub swoich bliskich (i niebliskich też)

Ograniczenie wymagań wobec innych jest zbawienne. Jeśli wiem, że mój mąż nigdy nie zorganizuje spontanicznego wyjazdu do Londynu to jaki ma sens suszenie mu głowy o to? Sama kupię te bilety. I będę cieszyć się z innych cech męża: na przykład stabilności, słowności.

Jeśli mam przyjaciółkę, która nie umie być ze mną w codzienności mogę oczywiście mieć focha i ją skreślić, ale mogę też cieszyć się z tego, że gdy zadzwonię o drugiej w nocy– ona przyjedzie. Tak już ma. Reaguje tylko w kryzysie. Nie zmienię jej – cieszę się z tego co potrafi dać.

4. Przestań mówić: musi tak być.

To serio słowo zło. Musi być. Nic nie musi. Może najwyżej. I nie chcę słyszeć, że plotę bzdury, bo przecież musimy umrzeć i wyjść rano do pracy– musimy to przede wszystkim wierzyć, że coś MOŻE być. I fajnie jak jest.

5. Odwracaj uwagę

Moja babcia, gdy była zdenerwowana szorowała w domu wszystkie okna, sprzątała szafki. Jako nastolatka uważałam, że ma fiksum dyrdum. Po latach pomyślałam: aktywność jest zbawienna. Gdy niedawno zrozumiałam, że moja przyjaźń z kimś się skończyła – wyszorowałam cały dom, każdą szafkę, a okna nie były nigdy takie czyste. Gdy dobrnęłam do wieczora przestałam myśleć w kategoriach ostatecznych: „to koniec”. Co więcej, życzyłam w duchu tej osobie jak najlepiej, pomyślałam, że ja zrobiłam już wszystko, a skoro jej nie zależy niech szczęśliwie idzie dalej. I po prostu mi puściło.

Rano nie czułam ani złości ani smutku. O co ja się tak denerwowałam? – zastanawiałam się.

6. Zdołuj się czasem i zamarudź za wszystkie czasy

No ale widać czasem trzeba zjechać sto metrów pod ziemię. Mieć okropny czas, okropnie wyglądać, nie chcieć ludzi, cokolwiek. Wyjadać wszystko z lodówki, zawal coś w pracy, albo w relacjach. Leżeć i płakać. Albo czuć się źle.

Przerób wszystkie złe uczucia. I wobec siebie i innych. A potem spójrz w lustro i zobacz to obiektywnie. Widzisz? Widzisz te opuchnięte oczy, twarz bez makijażu, ten rozgardiasz wokół siebie?  To może jednak wrócisz do punktu 1. i wybierzesz lepsze życie?

To będzie świetny dzień, prawda?:)

Eks Maruda


Uroda

Każdy ma w sobie wariata, a Ty?

Małgorzata Ohme
Małgorzata Ohme
3 maja 2016
Fot. Gratisography/RYAN MCGUIRE / / CC0 Public Domain

Wiele razy o tym myślałam. Na studiach, stażach, w swojej pracy terapeutycznej. Gdzie jest granica między zaburzeniem a normą, chorobą a zdrowiem – czy istnieją ludzie, którzy są absolutnie pozbawieni zagrożenia płynącego z ich predyspozycji do choroby psychicznej czy może każdy z nas żyje na bombie, która przy „sprzyjających” okolicznościach wybucha?

Czytam bardzo ciekawą książkę „Mądrość psychopatów” dr. Kevina Duttona, badacza z Uniwersytetu Oksfordzkiego, który na przykładzie cech psychopatii udowadnia, że niektóre właściwości tego zaburzenia są „mądrością”, która pomaga wybitnym osobowościom osiągać sukcesy. Jeśli założymy, że do najbardziej charakterystycznych cech psychopatów należy: „wyolbrzymione poczucie wartości, umiejętność manipulacji, czar, bezwzględność, skłonność do ryzyka, brak strachu, niski poziom empatii (lub jej brak) – to wyjaśniałoby fenomen wielu przywódców politycznych, wybitnych neurochirurgów, znakomitych snajperów lub najbogatszych biznesmenów zarządzających w warunkach najwyższego ryzyka finansowego. Podobne cechy, które pozwalają psychopatom mordować z zimną krwią „spożytkowane” w inny sposób stają się napędem osiągania sukcesów na innych przestrzeniach.

Pozostawmy jednak psychopatów w spokoju, a przyjrzyjmy się tego, co bliżej nas. Depresją, lęk (natręctwa, nieśmiałość), niska samoocena – to problemy współczesnego człowieka. Osoby depresyjne, introwertyczne, izolujące się – mają przechlapane w dzisiejszych czasach (tak myślimy). Osoby lękowe, które trzy raz wracają sprawdzić, czy wyłączyły żelazko –  funkcjonują jak Adaś Miauczyński z Dnia Świra. Nieśmiali, wycofani, którzy dostają ataku paniki na myśl o publicznym wystąpieniu, ba, przejście środkiem sali wypełnionej po brzegi przyprawia ich o zawrót głowy – nie mają szansy na sukces społeczny, który dziś oparty jest w dużej mierze o zdolności autoprezentacyjne. Uzależnieni od alkoholu całe życie walczą z sobą, a ich bomba tyka tak głośno jak zegar z kukułką. Wiązać się z alkoholikiem czy nawet dorosłym dzieckiem alkoholika to patologia (tak właśnie myślimy).

Jaka konkluzja? Rodzisz się nie w tej rodzinie co trzeba, która zaburza twoją osobowość – nie masz szans na dobre życie. Dziedziczysz skłonność do zaburzeń psychicznych – lepiej od razu wykupić abonament w szpitalu psychiatrycznym. W takim myśleniu przy złej konstelacji czynników biologicznych i środowiskowych jesteśmy zdeterminowani do gorszego losu.

Brrr. Nienawidzę takiego myślenia. Jako psycholog wierzę w zmiany, wierzę w to, że człowiek wiele może, że naprawdę możemy wpływać na nasze życie. A po drugie, a może po pierwsze świat nie dzieli nas na lepszych i gorszych, zaburzonych i zdrowych. Świat kocha różnorodność, dlatego każdy człowiek nie jest podobny do innego i paradoksalnie te najgorsze cechy, gdy znajdą swoje dobre miejsce na ziemi- mogą sprawić, że będziemy osiągać sukcesy i będziemy szczęśliwi.

Patrzę na przykład na mojego syna. Dla mnie najwspanialszy facet, jaki pojawił się na tej ziemi, dla jego nauczycieli – ja matka bezkrytyczna, a syn na pewno należy do uczniów trudnych, nonkomformistycznych, tych, których oceny mieszają się z uwagami za złe zachowanie. Impulsywny, nadaktywny, typ przywódczy, często bezkompromisowy. W szkole? Nic dobrego, jeśli nauczyciel nie wykorzysta jego zasobów do aktywności, zarządzania grupą, gdy nie zbuduje z nim sojuszu. To samo dziecko z tymi samymi cechami- staje się talentem sportowym. W tenisie waleczność, impulsywność, bezkompromisowość- to same atuty. To właśnie przykład na to, jak ten sam zestaw cech może być destrukcyjny albo też konstruktywny dla środowiska.

Dr Dutton opisuje też, jak depresja może przynosić człowiekowi korzyści. Ostatnie badania wskazują na to, że przygnębienie pomaga nam myśleć, łatwiej skupia uwagę i zwiększa zdolność do rozwiązywania problemów. Profesor Forgas przeprowadził ciekawy eksperyment. Umieścił koło kasy różne przedmioty  i badał, na ile są one zauważane przez klientów w zależności od pogody. Gdy padało, odtwarzał w sklepie Requiem Verdiego, gdy było słonecznie klienci słuchali przebojów Gilberta i Sullivana.

Wyniki były jednoznaczne – „depresyjni” klienci zapamiętywali niemal cztery razy więcej przedmiotów niż „radośni”. Deszcz oddziaływał na ludzi przygnębiająco i powodował, że bardziej zwracali uwagę na otoczenie. Ponadto osoby depresyjne dzięki melancholii bywają bardziej uważne w relacjach, skupione na rozmówcy, są dobrymi słuchaczami. Często też są bardziej wrażliwe, empatyczne i wierne. Jeśli spojrzymy na smutek jako na coś twórczego, można zobaczyć wiele niezwykłych rzeczy. Wielu artystów podkreśla, że tylko w atmosferze przygnębienia powstają ich najlepsze dzieła.

Gdybyśmy przyjrzeli się osobom lękowym. Tym, których czasami nazywamy „control freakami”. Przeliczają, planują, sztywno trzymają się schematu. Z drugiej pozytywnej strony to osoby, które bardzo dbają o bezpieczeństwo, rzadziej mają wypadki, są uporządkowane, przewidywalne, a życie z nimi jest wygodne i bezpieczne. Matki lękowe są często matkami bardzo dbającymi o swoje dzieci, ich dzieci mają uporządkowany dom i przewidywalną rzeczywistość – to, co dzieci lubią najbardziej. Znów osoby nieśmiałe nie są narcystyczne, nie rywalizują o uwagę, chętnie grają drugie skrzypce, bywają oddane w przyjaźniach i relacjach, cieszą się z sukcesów swoich bliskich.

Dorosłe Dzieci Alkoholików to po prostu hiperdawcy. Chętnie biorą odpowiedzialność za drugiego człowieka, kochają niemal bezwarunkowo, są bardzo empatyczne i wspierające. Bywają kompulsywne, ale dobra strona ich kompulsywności jest wielkim oddaniem i poświęceniem. partnerzy DDA często przyznają, że nigdy przedtem ani potem nie zaznali takiej opieki i oddania, jak w tych właśnie związkach.

Przykładów takich można podać wiele. Każda słabość ma swoją moc, jeśli popatrzymy na nią twórczo. Nasze obciążenia mogą okazać się pozytywne w tworzeniu relacji z innymi, a nawet czynić nas wyjątkowymi. Nie ma ludzi bez tak zwanej „bomby”, bo życie jest zbyt trudne, by przeżyć je bez skazy. Każdego z nas choć raz spotkało coś złego, ktoś nas skrzywdził, głupio kochał albo porzucił; nasi rodzice nie są bez wad. Nikt nie jest idealny i to jest najwspanialsze. Ważne tylko, by myśleć o tym, co trudne w nas- jako wyzwanie, będąc pewnym, że nie bylibyśmy tym samym jedynym w swoim rodzaju „wariatem”, gdyby nas tego pozbawiono.

Bo, to pewne, każdy ma w sobie wariata.


Zobacz także

Jeżeli myślałaś, że o peelingu wiesz już wszystko – byłaś w błędzie. Testujemy boski Body Boom

Zregeneruj skórę twarzy na wiosnę!

#SlimemGO

Akcja „Zadbaj o siebie naprawdę”. Masz problem? #SlimemGO