Związek

Założyłabyś majtki nie upewniając się, czy nie należą do innej? To dlaczego bierzesz się za cudzego faceta?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
27 lipca 2022
fot. dannikonov/iStock
 

Czy wprowadziłbyś się do mieszkania przed sprawdzeniem, czy nie ma w nim innych lokatorek? Czy wjechałbyś na miejsce parkingowe, które nie jest puste? Czy założyłabyś majtki, zanim upewniłabyś się, że nie należą do kogoś innego? Nie! Prawdopodobnie najpierw sprawdzisz, czy te rzeczy są dostępne. Dlaczego więc nie robisz tego samego, zanim zdecydujesz się na związek?”, pyta Bruce Y. Lee, profesor, lekarz medycyny specjalizujący się w zdrowiu cyfrowym.


Profesor twierdzi, że pierwszą zasadą nowoczesnego randkowania powinno być dziś upewnienie się, że druga osoba jest realnie dostępna. Na łamach „Psychology Today” podkreśla, że dostępność fizyczna wcale nie równa się dostępności romantycznej. A kim może być osoba, która nie jest gotowa na bliski związek? To ktoś emocjonalnie uzależniony od drugiego człowieka, od używek, a nawet od swojego lęku.

1. Zakochanie w butelce

Wcale nie trzeba kochać innej osoby, by być człowiekiem niedostępnym. Ileż moich koleżanek angażowało się w związek z kolesiami, którzy mieli kłopot z alkoholem. Jeśli każesz takiemu wybierać: odwyk lub kontynuowanie znajomości, najprawdopodobniej wybierze to, co dla niego jest łatwiejsze i nie wymaga wysiłku. Pewnie dłuższą lub krótszą chwilę będziesz walczyć, próbując mu pomóc, proponując znalezienie dobrego terapeuty, ale taka przygoda zazwyczaj kończy się fiaskiem. Jeśli ktoś nie ma zamiaru uwolnić się od nałogu, by mieć serce i umysł otwarty na drugiego człowieka, nie możesz mu pomóc. Musisz pogodzić się, że on jest zajęty. Zajęty swoim nałogiem.

2. Tęsknota za dawną miłością

Nawet kiedy facet zapewnia cię, że rozstał się z kobietą dwa miesiące temu, nie znaczy to, że jest gotowy na nowy, poważny związek. Jeśli cały czas tęskni i skrycie przeżywa emocje związane ze stratą poprzedniej miłości, jest w procesie żałoby. Ludzie dziś chcą bardzo szybko zapomnieć o przykrych uczuciach, liczą więc, że nowa miłość pomoże im nie rozmyślać. Nie dają sobie czasu, który faktycznie pomógłby im uporządkować myśli i wyciągnąć wnioski z błędów, które popełnili w dawnej relacji. Wtedy tak naprawdę nie mogą otworzyć serca przed kimś nowym, bo emocjonalnie nadal są pogrążeni w tym, co niedawno wydarzyło się w ich życiu. Oni potrzebują czasu.

3. Uzależnienie od byłej żony

Zdarza się, że ktoś już nie kocha swojego byłego partnera, ale nadal jest od niego mocno uzależniony. Może mieszkać z byłą żoną i tłumaczyć się, że to dla dobra dzieci. Może już nawet z nią nie mieszkać, ale cały czas nie mieć podziału majątku i być powiązany z eks niespłaconymi długami. Nie chodzi tylko o pieniądze, ale też na przykład o gotowość emocjonalną. Znam faceta, który trzy lata po rozwodzie, był w stanie na prośbę byłej przerywać randkę z nową osobą, by kupować konkretne cukierki i wieźć je do domu byłej żony, bo ona miała akurat ochotę na słodycze.

4. Przywiązanie platoniczne

W miłosny trójkąt można też wplątać się z osobą, która deklaruje samotność od wielu lat czy miesięcy. Znam faceta, który już na wstępie relacji z kobietą został przez nią poinformowany, że ona od wielu lat ma przyjaciela. Platonicznego. Nigdy nie byli w sobie zakochani. Na początku kompletnie ta historia go nie zajmowała, bo nie czuł się zagrożony. W końcu jednak zorientował się, że coś jest nie tak, gdy dziewczyna przez dwa miesiące przygotowywała dla kumpla przyjęcie niespodziankę, a o jego urodzinach zwyczajnie zapomniała.

5. Sentyment do mamusi

Kto tego nie przeżył, trudno mu będzie zrozumieć, jak bardzo taka relacja boli. Na początek facet wygląda całkiem normalnie. Ale pomału zaczynasz orientować się, że to nie twoje zdanie jest tym, z którym on się liczy. Ostatnie słowo (także to dotyczące waszej intymnej relacji) ma… jego mama. Jedna z moich koleżanek opowiadała, że pewien poznany na aplikacji randkowej mężczyzna powiedział jej, że nie może iść dziś na randkę, bo jego mama ma migrenę. Kolejnego dnia musiał szukać z mamą psa, a następnego pomóc jej przygotowywać kolację z okazji imienin. Facet miał prawie czterdzieści lat i mieszkał w tym samym budynku co mama. Przypadek? Nie sądzę. On też tylko pozornie był dostępny.

6. Uwikłanie w zazdrość

Nie tylko człowiek czy używki mogą świadczyć o tym, że ktoś nie ma w sobie pełnej gotowości na nową relację. Znam historię kobiety, której facet był tak zazdrosny, że niby przypadkiem sprawdzał, czy przebywa ona w miejscach, w których deklarowała, że będzie. Przychodził do restauracji, by sprawdzać, czy faktycznie odbywa służbowy lunch. Ukradkiem przeglądał jej komputer i sprawdzał, z kim wymienia SMS-y. Kiedy to odkryła, powiedział, że poprzednia ukochana go zdradziła. Pewnie nie kłamał. Ale czy uwikłanie w tak silny lęk nie świadczyło o tym, że on potrzebuje czasu, by zrobić porządek i popracować nad zranieniem i poczuciem wartości. Czy taki facet faktycznie jest gotowy na nową miłość? Nie będzie ci łatwo z nim budować relacji, ponieważ jego dostępność jest teraz ograniczona przez chaos w emocjach.

***

Tak naprawdę przekreślenie ludzi „niedostępnych” bywa bolesne, bo przecież widzimy w nich paletę cudownych cech charakteru oraz potencjał możliwości. Kłopot polega na tym, że spotkaliśmy ich niefartownie. W nieodpowiednim momencie życia. Bo przecież facet uzależniony od żony, pewnie kiedyś się ogarnie i zerwie toksyczną więź. Być może też kobieta zakochana w sowim przyjacielu dojdzie do wniosku, że ta znajomość zamyka jej drogę do poznania kogoś, kogo mogłaby pokochać i postanowi się trochę wycofać. Alkoholik może w końcu zdecydować, że idzie na odwyk. Zazdrośnik dostrzec, że lęk przed porzuceniem blokuje mu wejście w bezpieczną, czułą i spokojną więź z kobietą. A maminsynek wścieknie się na mamę, która wikła go egoistycznie w swoje życie. Tylko danie sobie czasu może przynieść tu zmianę i happy end. Warto wierzyć, że dostępna miłość przyjdzie do nas w najbardziej odpowiednim momencie. Bo żadna z nas nie chce parkować na zajętym miejscu, nosić majtek, które należą do innej i wynajmować mieszkania pełnego innych lokatorek. Prawda?


Związek

7 powodów, dla których ludzie decydują się pozostać w toksycznych związkach

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
27 lipca 2022
fot. Henri Pham/Unsplash
 

Jeśli zrozumiesz, dlaczego mimo cierpienia, nie decydujesz się na rozstanie, masz większą szansę na zaakceptowanie tej sytuacji. Albo… przeciwnie na znalezienie w końcu skutecznych sposobów, by jednak spróbować zawalczyć i zmienić swoje życie”, twierdzi dr Randi Gunther, psycholog kliniczny i doradca małżeński z Kalifornii. Okazuje się, że panowie najczęściej nie potrafią odejść, bo obawiają się, co stanie się z ich dziećmi i czy będą umieli zaakceptować nowego ojczyma. Kobiety zaś boją się, że nie poradzą sobie finansowo albo, że gdy odejdą do kochanka, obarczą cierpieniem wszystkich wokoło. Ale to nie jedyne powody, dlaczego tkwimy latami w złych, toksycznych, sprawiających nam ból relacjach.


1. Dołki, dołki i czasem górki

Relacje dwojga ludzi nie zawsze opierają się na równowadze. Nie zawsze dostajesz od partnera tyle, ile mu dałaś. Niektórzy tkwią w związkach, które składają się z trudnych miesięcy, a tylko raz na jakiś czas rozbłyskują… wyjątkowym szczęściem. I oni są gotowi zapłacić wysoką cenę za bycie razem! Może to właśnie ty zostajesz w toksycznej relacji bo nie chcesz rezygnować z chwil uniesienia, które pojawiają się rzadko, ale są dla ciebie cenne? Czym te chwile mogą być? Czymś duchowym, seksualnym, emocjonalnym, umysłowym, czymś nawet bardzo nieuchwytnym. Jedna z moich przyjaciółek mówi, że wiele jej koleżanek dziwi się, dlaczego mąż wytrzymuje z nią od tylu lat. Ona go zdradza, nie za bardzo przejmuje się wychowywaniem dzieci, zakupami w domu itp. A jednak ma w sobie ten „blask”, który trudny wytłumaczyć, za którym jej mąż po prostu szaleje. To jest swego rodzaju mieszanka mądrości życiowej, czułości i uroku osobistego. Przynajmniej ja to tak widzę, ale mąż mojej przyjaciółki może mieć inne zdanie.

2. Kiedy brakuje ci wsparcia

Jeśli nie masz dokąd uciec przed znęcającym się partnerem… Jeśli nie znasz jednej życzliwej osoby, która wysłucha cię, kiedy na sali sądowej spędziłaś godzinę w ogniu oskarżeń prawnika męża… Jeśli brak ci grona przyjaciółek, które zaproszą cię na party rozwodowe i przyniosą pyszne wino, które wszystkim zaszumi przyjemnie w głowie… Jeśli nie masz nikogo, kto będzie z tobą w trudnych momentach… Nic dziwnego, że nie potrafisz odejść. Grupa wsparcia jest konieczna!

3. Na nic lepszego nie mogę liczyć

Ileż kobiet woli żyć w emocjonalnych więzieniach, bo przekonują same siebie, że nie zasługują na więcej, niż mają? Może ty też czujesz, że w twoim otoczeniu nigdy nie pojawi się naprawdę miły facet, który zwróci na ciebie uwagę? Jesteś pewna, bo wszystkie związki, które do tej pory tworzyłaś, nie opierały się na trosce, szacunku i prawdziwym współodczuwaniu. Twoje poczucie wartości mogło zostać naruszone w szkole, w rodzinie, na podwórku. Jeśli dziś masz wrażenie, że samodzielnie nie dasz rady, bo jesteś niewiele warta i mało potrafisz, warto, byś popracowała nad wiarą w siebie. Wtedy też najprawdopodobniej dostrzegą cię zupełnie inni faceci. Tacy, którzy nie będą chcieli cię wykorzystać, bo oni po prostu szukają fajnej, zaradnej wesołej i dobrej partnerki na życie.

4. Taka sama jak… mama

Znam wiele kobiet, które w dzieciństwie napatrzyły się na matkę, która znosiła najróżniejsze upokorzenia ze strony swojego męża, byle by tylko jej nie zostawił. Jak myślisz, co dziś robi jej córka? Tak, masz rację, powtarza dobrze znany sobie scenariusz i żyje w podobnym związku. „Kiedy kobieta wychodzi za mąż w młodym wieku lub nie ma dużego doświadczenia, często pociąga ją osoba, która jest kombinacją tych cech, które ona dobrze zna”, twierdzi dr Randi Gunther. „Często wydaje jej się, że miłość i ból są nierozłączne i nie ma innej drogi w dorosłym życiu. Po prostu trzeba to cierpienie zaakceptować”, dodaje. Jeśli jednak znajdziesz w sobie siłę, by zostawić za sobą ograniczenia z dzieciństwa, możesz przestać powtarzać schematy, w których świetnie się poruszasz. Zaryzykuj, spróbuj coś zmienić.

5. Te przeklęte… pieniądze

To bardzo przykre, ale niestety prawdziwe. Wiele kobiet żyje w toksycznych związkach tylko dlatego, że podział domu na dwa wydaje im się w obecnej chwili niemożliwy. Jeśli w dodatku nie masz pracy albo zarabiasz niewiele i czujesz się uzależniona od wsparcia partnera, nic dziwnego, że decyzja o odejściu wygląda jak coś heroicznego. Nie poddawaj się! Może potrzebujesz czasu, by się przygotować do wycofania z tego związku? Jedna z moich przyjaciółek przygotowywała się do takiego odejścia przez kilka lat. Metodycznie. Najpierw znalazła pracę. Potem otworzyła konto, o którym mąż nie wiedział i oszczędzała tam pieniądze. Potem powiedziała dwóm najbliższym przyjaciółkom, że szuka taniego mieszkania do wynajęcia. I tym sposobem, udało jej się po kilku latach odejść razem z dziećmi, bo już wtedy czuła się silniejsza.

6. Bo nie potrafisz przestać pomagać

Jeśli kochałaś kiedyś kogoś, kto teraz potrzebuje twojej opieki, bo wyszedł z odwyku, nie może znaleźć stabilnej pracy lub choruje na depresję, jego potrzeba może cię uwodzić i wzmagać siłę twojego przywiązania. Możesz czuć, że nie powinnaś porzucać partnera akurat teraz, w trudnej dla niego sytuacji. Pewnie wydaje ci się, że jak odejdziesz, to twój ukochany zwyczajnie sobie bez ciebie nie poradzi. Ale jeśli zostaniesz, to wiesz, że poświęcając własne potrzeby „utopisz siebie” i swoje szczęście.

7. Dla dobra ukochanych

A może jesteś dziewczyną, która czuje, że powinna uciekać od toksycznego partnera, ale nie potrafi znieść bólu, jaki jej decyzja sprawi innym? „Mężczyźni często zostają w toksycznych związkach, ponieważ obawiają się, co stanie się z ich dziećmi, czy będą umieli zaakceptować nowego ojczyma, partnera matki”, twierdzi dr Randi Gunther w „Psychology Today”.

Natomiast kobiety tkwią w nieszczęśliwych relacjach, bo nie chcą zawieść teściów, swoich rodziców i dzieci. Często też widzą, że ich partner, choć bywa okrutny wobec nich, tak naprawdę nie jest złym ojcem. Dlatego wolą cierpieć po cichu, niż walczyć o swoje szczęście i obciążać się poczuciem winy za cierpienie rodziny. To jest naprawdę trudne, by umieć postawić wszytko na jedną kartę. Na własne szczęście. Ale pomaga myślenie, że kiedy dzieci widzą matkę w dobrym związku, który ją uszczęśliwia, korzystają na tym na przyszłość. Będą umiały walczyć o swoje szczęście. A przecież wszyscy tego dla nich chcemy.


Związek

Inseminacja – kiedy warto z niej skorzystać? Czy naprawdę zwiększa szansę zajścia w ciążę?

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
27 lipca 2022
fot. PeopleImages/iStock

Szacuje się, że z niepłodnością w Polsce zmaga się około 1,5 miliona par, co oznacza, że około 15-20 proc. par wieku rozrodczym ma problem z zajściem w ciążę. Część z nich, by zwiększyć szansę na zapłodnienie, decyduje się na inseminację. Czym dokładnie jest inseminacja i kiedy warto z niej skorzystać?

Kiedy mówimy o niepłodności?

O niepłodności mówimy wówczas, gdy regularne współżycie nie kończy się zajściem w ciążę w ciągu roku. Problem ten dotyczy średnio co piątej pary. Głównym czynnikiem niepłodności jest wiek – wiele par zaczyna starania o dziecko dopiero po ukończeniu 30. roku życia. Mniejsza ilość komórek jajowych, gorsze parametry nasienia utrudniają zapłodnienie. Istotną rolę odgrywają przebyte choroby i prowadzenie niezdrowego trybu życia.

Czym jest inseminacja?

Inseminacja (Intrauterine Insemination, IUI) to metoda stosowana w leczeniu niepłodności. Ma na celu ułatwienie plemnikom dotarcie do komórki jajowej znajdującej się w drogach rodnych kobiety. Dzięki inseminacji, tysiącu par na całym świecie udało się zajść w ciążę i zostać rodzicami. To całkowicie bezbolesna i bezpieczna metoda wspomaganego rozrodu.

Na czym  polega inseminacja?

Inseminacja polega na wyselekcjonowaniu progresywnych plemników z nasienia i wprowadzeniu ich bezpośrednio do macicy. Nasienie, które zostało wcześniej odpowiednio przygotowane w warunkach laboratoryjnych, wstrzykuje się do macicy z użyciem cienkiego, silikonowego cewnika. Inseminacja może być wykonana w naturalnym lub stymulowanym cyklu menstruacyjnym. Zabieg jest bezbolesny i nie wymaga podawania znieczulenia. Już kilka minut po jego zakończeniu kobieta może wyjść do domu.

Rodzaje inseminacji

W zależności od miejsca, do którego trafi nasienie, inseminację dzielimy na trzy rodzaje:

  • Inseminacja domaciczna – nasienie zostaje podane do jamy macicy.
  • Inseminacja doszyjkowa – nasienie zostaje podane do szyjki macicy.
  • Inseminacja dojajowodowa – nasienie zostaje podane do jajowodu.

Inseminacja dojajowodowa jest bardzo rzadko wykonywana. Najczęściej lekarze decydują się na przeprowadzenie najmniej skomplikowanej inseminacji domacicznej.

W zależności od użytego nasienia, inseminację dzielimy na dwa rodzaje:

  • Inseminacja nasieniem partnera – do zabiegu wykorzystane jest nasienie partnera, które zostaje oddane w klinice w dniu inseminacji. Do zabiegu wykorzystywane są wyłącznie plemniki o odpowiedniej morfologii i ruchliwości.
  • Inseminacja nasieniem dawcy – gdy nasienie partnera nie spełnia odpowiednich kryteriów niezbędnych do przeprowadzenia inseminacji, można wykorzystać nasienie dawcy.

Zobacz również: Macica dwurożna – wszystko co warto o niej wiedzieć

Wskazania do inseminacji

Inseminacja to zabieg, który wykonuje się w określonych przypadkach:

  • Obniżone parametry nasienia partnera,
  • Wrogość śluzu,
  • Konieczność użycia nasienia dawcy,
  • Zaburzenia owulacji,
  • Zmiany w budowie szyjki macicy,
  • Niepłodność idiopatyczna czyli niewiadomego pochodzenia,
  • Endometrioza I i II stopnia.

Jakie badania należy wykonać przed zabiegiem?

Przed inseminacją kobieta powinna wykonać szereg badań, do których należą:

  • Badanie cytologiczne,
  • Badanie stopnia czystości pochwy,
  • Ocena rezerwy jajnikowej,
  • Drożność jajowodów,
  • Badanie na toksoplazmozę,
  • Badanie przeciwciał różyczki,
  • Badanie na HIV,
  • Badanie na obecność wirusa HBSAg,
  • Badanie na obecność chlamydii.

Mężczyzna z kolei powinien wykonać:

  • Badanie na HIV,
  • Badanie na obecność chlamydii,
  • Badanie na obecność wirusa HIV,
  • Badanie na obecność wirusa HBSAg,
  • Test na VDRL.

Skuteczność inseminacji

Skuteczność inseminacji nie jest niestety zbyt duża. Przy dużej ruchliwości plemników, szansę na zajście w ciążę wynoszą około 20 proc. W przypadku kilkukrotnego niepowodzenia, warto rozważyć zapłodnienie in-vitro.

Koszt inseminacji

Cena zabiegu w prywatnej klinice to od 800 do 1500 zł. Do kwoty tej należy doliczyć koszty badań poprzedzających inseminację, a także koszt późniejszych wizyt u ginekologa, który sprawdzi, czy doszło do zapłodnienia.


źródło: Medonet

Zobacz także

Najlepszy sposób na nudę w związku? Przestań w końcu nudzić o tym w kółko!

Pokonać miłość

W seksie źle być księżniczką zdobywaną, czekającą na pierwszy dotyk, na słowo