Zdrowie Zioła

Żyworódka dla zdrowej skóry, na problemy z żołądkiem i nie tylko. Jak wykorzystać lek prosto z doniczki?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
9 września 2021
żyworódka pierzasta
Fot. iStock
 

Żyworódka to nie tylko prosta w uprawie roślina, ale przede wszystkim skarbnica prozdrowotnych substancji. Nie bez przyczyny jej działanie porównywane jest do działania aloesu. Jak uprawiać żyworódkę, i w jaki sposób wykorzystać jej leczniczy potencjał?

Żyworódka — odmiany 

Żyworódka pierzasta (Bryophyllum pinnatum) jest sukulentem wywodzącym się z Madagaskaru, ale w stanie naturalnym można ją spotkać również w m.in. Azji, Australii, Ameryce Środkowej, czy na wyspach Pacyfiku. W Polsce spotyka się ją na parapetach mieszkań, jako że jest odporna na niesprzyjające warunki, najczęściej zdobi korytarze szkół i urzędów. Jej wygląd jest charakterystyczny — mięsiste, skórzane liście są ustawione naprzeciwległe. Ich długość może wynosić od 5 do 20 cm, a szerokość 2,5 cm do 12 cm. Górne liście są pierzaste, a dolne proste i jajowate. Na karbowanych krawędziach liści nie rozwijają się gotowe do przesadzenia rozmnóżki, ale sadzonki pojawiają się wokół liścia dopiero po jego zerwaniu i ułożeniu na wilgotnej powierzchni. Żyworódka w medycynie chińskiej znana jest od wieków, a od pewnego czasu jej prozdrowotne właściwości zaczęły cieszyć się uznaniem także u nas.

żyworódka pierzasta

Fot. iStock/żyworódka pierzasta

Często można spotkać na parapetach także dwie inne odmiany żyworódek.

Żyworódka Daigremonta (Bryophyllum daigremontiana) również posiada właściwości lecznicze, ale można ją stosować jedynie zewnętrznie, ze względu za obecność w jej składzie zawartość glikozydów nasercowych. Ma sztywne i grube pędy, do tego  strzałkowe i szerokie liście, na których rozwijają się gotowe do przesadzenia rozmnóżki. Uprawiana w doniczce żyworódka Daigremonta osiąga wysokość około 90 cm.  

Żyworódka

Fot. iStock/Żyworódka Daigremonta

Żyworódka wąskolistna (Bryophyllum tubiflora) charakteryzuje się wąskimi liśćmi w rurkowatym kształcie. Mimo że ona również posiada właściwości lecznicze, uprawiana jest głównie dla celów ozdobnych. 

Żyworódka pierzasta — właściwości zdrowotne, zastosowanie

Istnieje wiele gatunków żyworódki, i choć każda z nich ma zastosowanie w medycynie naturalnej, to jednak żyworódka pierzasta (lekarska) jest najbardziej doceniana jej odmianą. Jej mięsiste liście kryją w sobie m.in. składniki mineralne takie jak: magnez, żelazo, krzem, potas,  miedź, wapń, cynk, mangan, selen, glin i bor. Żyworódka jest również skarbnicą witaminy C, która wzmacnia odporność i działa  przeciwzapalanie. Dzięki temu sok z żyworódki stosuje się jako specyfik do wzmocnienia odporności, zwłaszcza jesienią i na początku wiosny. Sok z żyworódki wpływa także na regenerację organizmu, a to nie wszystkie jej zalety.

Sok z żyworódki na skórę

Żyworódka pierzasta ułatwia i przyspiesza gojenie się uszkodzeń skórny, takich jak: rany, otarcia, odleżyny, odmrożenia czy oparzenia. Stosuje się go także u kobiet karmiących piersią, jako remedium na popękane brodawki. Polecany jest również w przypadku trądziku oraz przy zmianach ropnych na skórze. Sok z żyworódki może być stosowany do zmniejszenia widoczności blizn, oraz jako sposób na łagodzenie skutków ukąszeń owadów.

Żyworódka pierzasta na stany zapalne jamy ustnej

Żyworódkę poleca się w przypadku bólu zębów i krwawiących dziąseł. Leczniczo można płukać jamę ustną sokiem, jak i przykładać do zmienionego miejsca gazik nasączony sokiem.

żyworódka pierzasta

Fot. iStock/żyworódka

Wsparcie dla układu oddechowego

Sok z żyworódki stosowany jest w medycynie naturalnej jako wsparcie kuracji leczniczej w przypadku chorób takich jak: kaszel, katar, astma oskrzelowa, astma alergiczna, zapalenie oskrzeli, zapalenie płuc, czy angina. Zaleca się w powyższych przypadkach spożywanie 30 kropli soku z żyworódki dziennie.

Żyworódka łagodzi bóle

Sok z żyworódki można wcierać kilka razy dziennie w bolesne miejsce, by załagodzić dolegliwości. Stosuje się go zewnętrznie przy bólach głowy, stawów czy kręgosłupa.

Na problemy z żołądkiem

Żyworódka pierzasta może być pomocna w łagodzeniu dolegliwości związanych ze zgagą, może pomóc osobom, które borykają się m.in. ze zgagą, a także wrzodami żołądka. Zaleca się w tym przypadku wypijanie 20 kropli soku z żyworódki trzy razy dziennie przed posiłkiem.

Sok z żyworódki na łupież

Sok z żyworódki pierzastej sprawdza się w walce z łupieżem. Aby pozbyć się kłopotu, należy nacierać głowę płynem co dwa dni, aż do ustąpienia dolegliwości. Ponadto sok poprawia ukrwienie skóry, wzmacnia cebulki włosowe, dzięki czemu włosy stają się mocniejsze  i zdrowsze.

żyworódka pierzasta

Fot. iStock/żyworódka pierzasta

Przepis na sok z żyworódki

Liście żyworódki pierzastej umyj, przełóż do miseczki i odłóż na 3-5 dni do lodówki. Po upływie tego czasu liście pokrój w kostkę, przełóż do naczynia (miska, słój), w którym można bezpiecznie ugnieść liście drewnianą łyżką, alby wydzielił się z nich sok. Odstaw go znów do lodówki na 2-3 godziny, po tym czasie odciśnij powstały sok i miazgę przez gazę. Powstały sok z żyworódki przechowuj w chłodnym i zacienionym miejscu.

Sok z żyworódki — przeciwwskazania 

Soku z żyworódki nie jest polecany osobom cierpiącym na podwyższony poziom potasu lub znajduje się on na górnej granicy normy. Jeśli sok z żyworódki przygotowano z dodatkiem spirytusu jako konserwantu, nie można go podawać dzieciom, kobietom ciężarnym lub karmiącym. W przypadku zażywania leków na stałe, stosowanie żyworódki warto skonsultować z lekarzem.

Żyworódka pierzasta — jak ją uprawiać?

Żyworódka pierzasta nie wymaga skomplikowanych zabiegów pielęgnacyjnych. Ponieważ należy do sukulentów, jest odporna na okresy przesuszenia i błędy początkujących hodowców, rzadko też zapada na choroby. Wymaga jednak stanowiska dobrze oświetlonego i ciepłego (zimą temperatura powinna wynosić powyżej 15 º Celsjusza; latem do 25 ºC).

Żyworódka pierzasta nie wymaga również specjalnego podłoża, ale powinno być przepuszczalne. Sprawdzi się tu nawet uniwersalna ziemia dla kwiatów, jak i dedykowana kaktusom i sukulentom. Można ją uprawiać zarówno w uniwersalnej ziemi, jak i w glebie przeznaczonej dla innych sukulentów i kaktusów.


źródło:  www.medonet.pl 

Zdrowie Zioła

Ty też jesteś SuperWoman! Tylko, czy już odkryłaś, jaka jest twoja tajemna moc!? Ja znam swoje trzy, ale może jest ich więcej…

Redakcja
Redakcja
10 września 2021
fot. peshkov/iStock
 

Jak ona to robi? Joanna wstaje o piątej rano, by poćwiczyć. W pracy… oczywiście, że też jest jak z tytanu. Dzięki niej sprzedaż w naszej firmie poszybowała w jakimś obłędzie do góry. Joanna wszystko ma rozpisane w tabelkach w Excelu. Wszelkie aktywności – nie tylko zawodowe, ale też prywatne. Co ja mówię… Nie tylko prywatne. Ona tam zapisuje krok po kroku kolejność swoich pielęgnacyjnych rytuałów. Ma więc dzień na peeling, a kolejny na maseczkę, a pod koniec tygodnia wpisuje olejowanie włosów. Zawsze jej zazdrościłam. Bo ja SuperWoman tylko być próbuję. I to od wielu lat. Aaaaa, co ja gadam? Powiem już prawdę! Ja się poddałam i nie chcę już być najlepszą na wszystkich frontach walki. A jednak mam swoje SUPERMOCE. Opowiem wam na razie tylko o trzech, choć może to nie koniec. Niewykluczone, że jest ich więcej…

1. Jestem SuperWoman, której mocą jest wyrozumiałość wobec siebie samej

Zawsze kombinuję sobie tak, by przed snem mieć czas na przemyślenia. Celowo najpierw kładę się na plecach, bo wiem, że w ten sposób nie uda mi się zasnąć. Zaczynam wtedy marzyć, myśleć o niebieskich migdałach, wspominać, a czasem wyliczam sobie, jaka tego konkretnego dnia byłam wspaniała. Nie dość, że udało mi się bez kolejki dostać do ginekologa, to jeszcze kupiłam dzieciom zeszyty na 1 września. Mam wszystko: i flamastry, i te gumki do ścierania, skarpeteczki, temperówki… No po prostu pierwszy raz się tak zorganizowałam. Pauza! W tym momencie zazwyczaj daję sobie chwilę na odczucie przyjemności w ciele z tego, że jestem taka fajna.

Kiedyś dowiedziałam się, że można medytować na leżąco. Pytam więc teraz siebie: „To może właśnie ja trochę tak medytuję? Tylko że w ten najbardziej z leniwych sposobów?!” Medytująca i rozmyślająca o przyjemnościach przed snem SuperWoman to… właśnie ja! Ale po co taka dziwna moc? Ano po to, by mieć więcej sił do zbawiania świata!!! Nie wiedzieliście?!

2. Jestem SuperWoman, której mocą jest niewywieranie presji

Opowiem wam historię. Kiedyś pojechałam ze znajomymi na wakacje. Ja, która kocham zwiedzać. Ja zachłanna na przygody. Ja głodna zobaczenia wszystkiego dookoła. A ci moi znajomi budzili się niespiesznie o godzinie 12.00 w południe. Do godziny 14.00 paradowali sobie w piżamach, właściwie (!) to nic nie robiąc. Czytali książki, trochę gadali, trochę coś pogotowali i tak mijał im cały boży dzień. Przyznam, że zachwyciłam się tym i postanowiłam się zmienić.

Teraz ja też potrafię tak sobie koncertowo marnować w piżamie wakacje: z książką pod pachą albo na leżaku na tarasie. Wyjdę na chwilkę na ganek, popatrzę na horyzont i nie martwię się, że umyka mi piękna pogoda, że przepadają mi zabytki, których nigdy już nie doświadczę. Umiem już żyć bez presji, nie spieszyć się i nie robić ciśnienia. Moja rodzina jest mi za to wdzięczna. Kto chce na rower…, proszę bardzo. Kto woli przewracać się z książką w łóżku, też… może.

3. Jestem SuperWoman, której mocą jest empatia

Kiedyś postanowiłam wymyślić sobie dziesięć swoich własnych przykazań. Pierwsze: „Dziel się”. Drugie „Nie oceniaj”. Trzecie: „Słuchaj”, Czwarte: „Bądź czuła”. Kiedy je sobie spisywałam, nagle dotarło do mnie, co tak naprawdę w życiu się dla mnie liczy. I jak bardzo by to banalnie nie zabrzmiało – chodzi mi o to, by po prostu być dobrym człowiekiem – dla siebie i dla innych ludzi. Czułym. Uważnym. Kiedyś robiłam wszystko, by wytworzyć sobie grubą skórę, swoisty pancerz. Nie mogłam znieść okrucieństwa tego świata. Po prostu zbyt mocno czułam.

A im jestem starsza, tym częściej myślę sobie: „Cóż, taka jestem. Lubię słuchać ludzi i pomagać, dzielić się tym, co mam. Jak bardzo bym się nie starała być asertywna, twarda, sprytna i obrotna, to zawsze jednak moja empatia wygrywa. To ona jest moją supermocą i czarodziejską różdżką, której nie zawaham się użyć, gdy ktoś z moich bliskich będzie mnie potrzebować.

Czy jest tu jeszcze kobieta?

Czy jest tu jeszcze taka kobieta, która wierzy, że można wstawać o piątej rano, by piec synkowi bezglutenowe babeczki do szkoły, potem w pracy wykazywać się nadprzyrodzoną produktywnością, by następnie ugotować przepyszny obiadek, ogarnąć kuchnię, pobawić się z dzieckiem, odrobić z nim cierpliwie lekcje, nie złościć się, kiedy nie chce iść spać, przytulić męża, odbyć z nim satysfakcjonujący stosunek płciowy? I może wcześniej jeszcze skoczyć na jogę albo chociaż na jogging? No mam nadzieję, że już żadna kobieta nie wierzy, że może być dobra we wszystkim.

A jeśli planujesz zgłębić temat, idź do teatru!

„Victoria / True Woman Show” to najnowsza premiera Garnizonu Sztuki – teatru pozytywnych emocji, z udziałem wspaniałych gwiazd: Edyty Olszówki, Anity Sokołowskiej, Ewy Konstancji Bułhak, Zbigniewa Zamachowskiego, Krzysztofa Szczepaniaka.

O KOBIETACH, ALE NIE TYLKO DLA KOBIET!

Superwoman! Kobieta Idealna. To kobieta zawsze piękna, szczupła, zgrabna, robiąca błyskotliwą karierę. Do tego idealna matka, wyrozumiała żona i czuła kochanka, zawsze zadowolona i uśmiechnięta. Potrafi zrobić wszystko sama. Nigdy nie prosi o pomoc. Jest silna, ma nadzwyczajne moce, dlatego jest niezwyciężona! Czy aby na pewno? Skąd więc to chroniczne zmęczenie, poczucie winy, nieustające wątpliwości, depresja?

Do wyścigu o tytuł Superwoman staną trzy bohaterki:

  • Wiktoria – wieczna dziewczynka, marzycielka, która w życiu niczego nie wygrała
  • Justyna – przepracowana Matka – Polka, dla której rodzina jest najważniejsza
  • Ewa – wyzwolona, niezależna i po przejściach, szefowa korporacji

Zderzą się ze sobą w ogniu pytań, testów i zadań. Jak wygląda dzień superwoman? Jakiej diety przestrzega? Jakie ma wartości i wzorce? Jak wygląda, chodzi i myśli? Macierzyństwo czy kariera? Tradycja czy rewolucja? Ciało czy dusza? Mąż czy kochanek? A może wszystko naraz? Bo tego oczekuje świat! Do czego się posuną uczestniczki, żeby wygrać? I jak się zachowają, kiedy wszystko pójdzie nie tak, jak powinno?

Spektakl „Victoria / True Woman Show” jest naszym manifestem, naszą afirmacją wszystkich kobiet bez wyjątku. Niezależnie od wyglądu, wieku, statusu rodzinnego, czy zawodowego. Pragniemy umacniać wewnętrzną siłę kobiet, chcemy inspirować i dodawać odwagi. Wielofunkcyjna Superwoman, Kobieta Idealna nie istnieje! Każda z nas jest inna, każda jest piękna i wyjątkowa. Jest nam bliska idea body positive, idea akceptacji naturalnego piękna. Filtry zafałszowują rzeczywistość, a porównywanie się z nierealistycznymi wizerunkami gwiazd wzmaga lęk, zagubienie, prowadzi wprost do depresji. Chora pogoń za doskonałością może skończyć się tylko źle. Nasze bohaterki są idealnie nieidealne! Tak jak każda z nas!

Zapraszamy!

BILETY NA WWW.GARNIZONSZTUKI.ORG.PL


Zdrowie Zioła

Wierzyłaś, że płyn micelarny jest ultradelikatny? Albo że dobry balsam to ten, który nie pozostawia białej warstewki na skórze? O naiwna kobieto, poznaj największe ściemy kosmetyczne!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
9 września 2021
fot. Guzaliia Filimonova/iStock

9 września obchodzimy Międzynarodowy Dzień Urody. Z tej okazji postanowiliśmy rozprawić się z największymi mitami kosmetycznymi i pielęgnacyjnymi. O pomoc poprosiłyśmy Annę Bukowską, która jest chemiczką i kosmetolożką oraz współtwórczynią marki naturalnych kosmetyków Uzdrovisco.

Błąd! Spryskujemy twarze hydrolatem i wierzymy, że ten kosmetyk wchłania się, nawilża i działa cuda

Hydrolat składa się głównie z wody, a pamiętajmy, że woda nie nawilża! Kiedy spryskamy nią skórę, ona po chwili z niej odparowuje i… znika. Natomiast hydrolat owszem ma w sobie dodatki składników pochodzących z roślin, które mogą mieć delikatnie łagodzące i odświeżające działanie. Jeśli ktoś liczy jednak na silne efekty odmładzające czy nawilżające, to muszę zmartwić – nie jest to produkt silnie aktywny. Moim zdaniem lepiej sięgnąć po „napary kosmetyczne”, które otrzymujemy po zalaniu świeżych ziół wrzątkiem. One mają udokumentowane działanie nawet lecznicze! Dodatkowo można „sterować” stężeniem naparu, czego w hydrolacie nie osiągniemy. Badania mówią, że w przypadku zwykłej herbaty aż 50% składników aktywnych (tych rozpuszczalnych w wodzie) przechodzi do takiego naparu. To naprawdę dużo i znacznie więcej niż w hydrolacie, który tak naprawdę jest jedynie pachnącym produktem ubocznym pozostałym po procesie produkcji naturalnych olejków.

Błąd! Stosujemy wymiennie tonik z płynem micelarnym. Zwilżamy wacik i myjemy nim twarz z kurzu, makijażu i tyle. Idziemy spać

Płyn micelarny nie jest tonikiem, to produkt o zupełnie innej funkcji — oczyszczającej, a nie regulującej pH. On zawiera micele, czyli struktury zbudowane z cząsteczek, które mają zdolność „związać” tłuszcz oraz zanieczyszczenia i usunąć je z powierzchni skóry. Kobiety często popełniają taki błąd, że nie zmywają z twarzy za pomocą wody płynu micelarnego. Jeśli tego nie robią, to micele pozostają „niespłukane” na skórze i mogą ją podrażnić. Porównałabym to do mycia talerza za pomocą detergentu. Taki talerz też trzeba przecież opłukać, by nie pozostał na nim detergent. Jeszcze jedna ważna rzecz – płyny micelarne nie tonizują, czyli nie przywracają naturalnego pH skóry. To jest zadanie toniku, którego działanie pielęgnacyjne obecnie jest znacznie szersze niż tylko ta podstawowa jego funkcja.

Błąd! Coraz częściej słyszymy, że mydła do twarzy już nie podwyższają pH skóry i dlatego nie trzeba jej tonizować

Wszystko zależy od tego, jakim produktem myjemy twarz. Pamiętajmy, że każdy kosmetyk myjący (czy jest płynem micelarnym, czy mydłem) trochę jednak podwyższa nam naturalne pH skóry. Dziś te najlepsze kosmetyki myjące do twarzy faktycznie zostały pod tym względem udoskonalone i podwyższają pH niewiele. Za fizjologiczne przyjmuje się – 4,5 do 6 pH. Dlatego jeśli twoje mydło pozostawia skórę na poziomie 6 pH, to teoretycznie nie musisz jej już tonizować. Pamiętaj jednak, że odpowiednie pH przywraca skórę do naturalnego stanu, dzięki czemu ona sama potrafi bronić przed niekorzystnymi czynnikami. Dlatego ja prywatnie uważam tonik za must-have prawidłowej pielęgnacji.

Mit! Nie lubimy balsamów naturalnych, bo na udach pozostawiają białą warstewkę. Nie mamy czasu poczekać, więc kupujemy balsamy, które szybko się wchłaniają

To, co potocznie nazywamy „wchłanianiem”, oznacza tylko tyle, że kosmetyk szybko staje się niewidoczny na skórze dla ludzkiego oka. To oczywiście niewiele ma wspólnego z tym, czy składniki aktywne faktycznie miały szansę wniknąć w głąb. Dziś można stworzyć taki produkt, który szybko staje się niewidoczny – bo istnieją np. specyficzne składniki jak np. silikony. One nie mają właściwości kosmetycznych, czyli nie nawilżają nie odżywiają, tylko poprawiają nasze doznania sensoryczne. Natomiast kosmetyki naturalne takich sztucznych „polepszaczy” nie zawierają, bo uważają je za niepotrzebne wypełniacze. Dlatego na skórze po użyciu balsamu naturalnego dłużej widzimy białą warstwę.

Mit! Kupujemy dermokosmetyki, bo wierzymy, że są lepsze i mogą leczyć skórę

Każdy kosmetyk niezależnie, czy będzie nazywany NUTRIkosmetykiem; MEDIkosmetykiem, czy DERMOkosmetykiem przed wprowadzeniem na rynek ma postawione takie same wymagania. Nie ma czegoś takiego jak odrębne wyższe wymagania wobec demrokosmetyków. Najogólniej mówiąc, wprowadzając na rynek jakąś formułę, możemy ją dziś nazywać na trzysta różnych sposobów. Zazwyczaj jednak uczciwy producent, który deklaruje, że sprzedaje dermokosmetyk, przygotował go z większą troską, przebadał np. na skórach wrażliwych itp. Druga sprawa jest taka, że żaden kosmetyk na świecie – leczyć nie może, nie powinien i nie wolno producentom tego deklarować! Kosmetyk prawnie jest zaliczany do takich preparatów, które upiększają, czyli poprawiają wygląd. Ale nie leczą i nie mogą przedostawać się do krwi. Nie mogą dawać efektów, jakie daje lek.

Mit! Regularnie stosowane kosmetyki przestają być skuteczne, bo skóra się do nich przyzwyczaja. Dlatego trzeba często zmieniać kremy do twarzy i balsamy

Głównym obszarem działania kosmetyku jest naskórek, a on odnawia się co 28 dni. Skóra nie może więc przyzwyczaić się do kremu, bo cały czas powstają w niej nowe komórki. Natomiast te stare, które cokolwiek “pamiętają”, złuszczają się. Jednak faktycznie czasem dochodzi do uwrażliwienia się skóry, czyli może się pojawić reakcja alergiczna na jakiś składnik, który wcześniej nas nie uczulał. Co ciekawe – im częściej zmieniamy kosmetyki, tym paradoksalnie bardziej narażamy się na działania niepożądane, bo wprowadzamy więcej nowych substancji do naszej pielęgnacji.

Błąd! Niektórzy używają tylko naturalnych „kosmetyków”, które znajdują w swojej kuchni i które mogą zjeść. Dlatego stosują głównie oleje

Dziś w kosmetykach naturalnych faktycznie często stosuje się surowce, które są naturalne i można znaleźć je w kuchni. Trzeba jednak pamiętać, że one są przygotowane zgodnie z wymogami ustawy kosmetycznej i spełniają dużo wyższe wymagania pod względem bezpieczeństwa niż zwykłe masła i oleje przeznaczone do użytku spożywczego. Pamiętajmy też, że jeśli non stop olejujemy, nie dając skórze przerwy czy oddechu – to możemy wysuszyć cerę. Kłopot ten mają masażyści, którzy masują swoich klientów dłońmi natłuszczonymi olejami. Ponieważ robią to permanentnie, mają przesuszone ręce, bo naruszona w ich przypadku zostaje bariera hydrolipidowa skóry. Jak do tego dochodzi? Tłuszcz z kosmetyku łączy się z tłuszczem z warstwy rogowej naskórka i później, kiedy masażysta myje swoje dłonie, to razem z tłuszczem nałożonym, wymywa też tłuszcz naturalny z naskórka. Oczywiście można stosować olejki! Proponuję jednak raz na jakiś czas smarować je pod krem albo dodawać kilka kropli do kremu lub też stosować naprzemiennie – wieczorem olejek, a rano krem. Ważne, by robić przerwy i nie wykonywać olejowania non stop.

Mit! Nie ma sensu stosować oddzielnego kremu do twarzy i pod oczy. To bujda, że skóra oczu potrzebuje innego kosmetyku!

Takie myślenie jest podyktowane przeświadczeniem, że skóra wokół oczu jest wrażliwsza, cieńsza i inaczej zbudowana. To zresztą prawda! W związku z tym przez wiele lat producenci często ujmowali z kremów pod oczy składniki aktywne i zapachowe, po to, aby zredukować ryzyko podrażnień. Jednak od jakiegoś czasu ten trend uległ zmianie. Pojawiły się w sklepach takie produkty jak sera pod oczy – które zawierają większe ilości specjalistycznych składników aktywnych dedykowanych właśnie do tego obszaru twarzy. Ich konsystencja nie ma formuły bogatego i ciężkiego kremu. Jest lżejsza, żelowa, półpłynna lub olejkowa, po to, żeby można było jeszcze nałożyć na nią dodatkowo warstwę kremu. To jest trochę tak jak z praniem ubrań. Skórę ciała można porównać do dżinsu, skórę twarzy do bawełny, a skórę wokół oczu do jedwabiu. O każdy materiał dba się trochę inaczej.

Mit! Wierzymy, że balsamy mogą całkowicie zniwelować cellulit

Temat cellulitu jest skomplikowany, ponieważ dotyczy tkanki podskórnej, która jest zbudowana z tkanki tłuszczowej, włókien kolagenowych i naczyń krwionośnych i to jest to miejsce, w którym znajduje się cellulit. Trzeba zdać sobie sprawę, że z punktu widzenia możliwości, jest to jest tak głęboki obszar, że rzadko który surowiec potrafi się tam „przedostać”. Przyjmuje się, że niektóre surowce mogą jednak wywoływać efekt pośredni, czyli mimo że wnikają do płytszych warstw skóry, to poprzez wydzielanie białek informacyjnych, wysyłają sygnały do komórek położonych głębiej, które produkują kolejne białka i przekazują te informacje dalej wgłąb skóry. Jeżeli producent deklaruje dany efekt, to musi mieć to udowodnione. Czy kosmetyki antycellulitowe naprawdę działają? Powiedziałaby tak: kosmetyki te na pewno zmniejszają widoczność cellulitu, ale to jest efekt, który uzyskujemy zarówno masażem, dobrym nawilżeniem oraz poprawą napięcia skóry. Stosowanie produktów antycellulitowych wzmaga naszą dbałość o dany obszar ciała. Natomiast to nigdy moim zdaniem nie jest efekt czysto kosmetyczny.

Anna Bukowska, mgr inż. technologii chemicznej, z ukierunkowaniem na chemię kosmetyczną. Doświadczenie zdobywała pracując jako wykładowca akademicki w Wyższej Szkole Zawodowej Kosmetyki i Pielęgnacji Zdrowia w Warszawie, dziennikarka w magazynie URODA oraz w licznych firmach kosmetycznych. Zawsze z pasją podchodząca do pracy, zafascynowana składnikami roślinnymi, ich niezwykle szerokim spektrum działania i możliwościami, jaki dają. Dziś współtwórczyni kosmetyków naturalnych Uzdrovisco.

Zobacz także

Krew - elementy morfotyczne, grupy krwi, morfologia

Krew – skład, funkcje i grupy krwi. Co warto wiedzieć o krwi?

Jeśli chcesz zdrowo i naturalnie schudnąć, sprawdź jakie owoce i warzywa pozwolą ci na uzuskanie lepszego efektu

Produkty, które ułatwiają chudnięcie. Sprawdź, co przyspiesza spalanie kalorii

Kobiecy organizm potrzebuje szczególnej diety. Tych składników nie może w niej zabraknąć!