Choroby Zdrowie

Nadżerka szyjki macicy – dlaczego powstaje i kiedy powinna niepokoić?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
13 stycznia 2022
Fot. iStock
 

Nadżerka szyjki macicy to stan, który może pojawić się u kobiet w różnym wieku. Ta przypadłość często powoduje obawę o zdrowie, gdyż  wielu osobom kojarzy się głównie ze stanem przednowotoworowym. Czym jest nadżerka szyjki macicy, jakie objawy powoduje i w jaki sposób należy ją leczyć?

Czym jest nadżerka szyjki macicy?

Nadżerka szyjki macicy to potoczne określenie na ektopię szyjki macicy. Problem ten jest częsty, i według szacunków ektopia dotyczy 25–30% kobiet.

Nadżerka szyjki macicy jest to przemieszczenie się nabłonka walcowatego (gruczołowego) wyściełającego kanał szyjki macicy na tarczę szyjki macicy, która widoczna jest przez pochwę. Najczęściej wyłapywana jest podczas standardowego nadania ginekologicznego. Uwidacznia się ona jako żywoczerwony obszar wokół ujścia kanału szyjki macicy.

Fot. iStock

Specjaliści rozróżniają dwa rodzaje nadżerki:

  • Nadżerka rzekoma — erytroplakia, powstaje w wyniku zastępowania nabłonka wielowarstwowego płaskiego, pokrywającego zewnętrzną powierzchnię części pochwowej szyjki macicy, nabłonkiem gruczołowym wyścielającym kanał szyjki macicy. Może ona powstawać w wyniku zmian hormonalnych, czy też urazów lub stanów zapalnych, dlatego takie zmiany zauważone na szyjce macicy wymagają wdrożenia odpowiedniej diagnostyki;
  • Nadżerka prawdziwa — czyli ektopia, to obszar z kraterowatym ubytkiem ochronnej pokrywy nabłonka wielowarstwowego płaskiego. Taka zmiana może dotyczyć przypadków raka szyjki macicy. Ektopia (nadżerka prawdziwa) jest rzadkim stanem, może dotyczyć 2-10% wszystkich zmian pojawiających się na szyjce macicy.

Nadżerka szyjki macicy — objawy

Nadżerka szyjki macicy jest stanem wykrywanym w większości przypadków podczas badania ginekologicznego. Zazwyczaj nie powoduje ona dolegliwości lub wywołuje niecharakterystyczne objawy, które mogą wynikać z istnienia zupełnie innych schorzeń.

Objawy, jakie może powodować nadżerka szyjki macicy to:

Ginekolog podczas badania na fotelu ginekologicznym, przy użyciu wziernika, może zaobserwować czerwony, przekrwiony obszar w obrębie tarczy szyjki macicy, dookoła jej ujścia. To jednak nie wystarczy do postawienia diagnozy. Ponieważ ektopia oraz nadżerka prawdziwa są trudne do odróżnienia na pierwszy rzut oka, konieczne jest wykonanie badań dodatkowych.

Fot. iStock

Nadżerka szyjki macicy — badania diagnostyczne

Dla postawienia prawidłowej diagnozy ważne jest wykonanie badania cytologicznego, które jest pomocne w wykluczeniu istnienia stanów przednowotworowych oraz zapalnych. Cytologia jest badaniem szybkim i bezbolesnym, a jednocześnie bardzo wartościowym, gdyż pozwala na rozpoznanie nawet 80% wczesnych postaci rozwijającego się raka. Przy tego rodzaju zmianach zaleca się także przeprowadzenie kolposkopii, która jest badaniem polegającym na obejrzeniu zmian w obrębie szyjki macicy pod specjalnym mikroskopem, przy użyciu specjalnych odczynników chemicznych.

Leczenie nadżerki szyjki macicy

Występowanie  nadżerki szyjki macicy uznawane jest przez lekarzy za stan prawidłowy. W większości przypadków zmiana cofa się samoistnie i nie wymaga ingerencji.

Leczenie farmakologiczne

Jeśli zmiana powoduje jakieś objawy, co ma miejsce raczej rzadko, pacjentkom proponuje się stosowanie leków przeciwzapalnych. Zazwyczaj dochodzi do tego w przypadku nieprawidłowych wyników cytologii, pojawienia się krwawień lub plamień z dróg rodnych wynikających z jej obecności, oraz w przypadku uporczywych, nawracających infekcji intymnych. Gdy leczenie farmakologiczne nie zda egzaminu, lekarz może zdecydować o leczeniu zabiegowym.

Fot. iStock

Leczenie zabiegowe

Do zabiegów wykonywanych w przypadku stwierdzenia nadżerki szyjki macicy zaliczamy:

  • Elektrokoagulację, czyli tzw. wypalankę. Niegdyś była wykonywana powszechnie, dziś o wiele rzadziej. Nie zaleca się jej wykonywania u kobiet młodych, ponieważ może powodować do powstania rozległych, twardych blizn na szyjce macicy. Proces gojenia trwa po elektrokoagulacji trwa od 3 do 5 tygodni;
  • koagulację chemiczną leczenie polega na kilkukrotnym smarowaniu nadżerki preparatem, który niszczy chory nabłonek. Na jego miejscu odradza się nowy, zdrowy nabłonek;
  • kriodestrukcję, zwaną inaczej wymrażaniem. Zabieg przeprowadza się przy użyciu sondy chłodzoną ciekłym azotem. Gojenie może trwać do 30-40 dni i w tym czasie mogą pojawiać się niewielkie upławy;
  • fotokoagulację — zabieg przy użyciu lasera przeprowadza się w znieczuleniu miejscowym. W tym przypadku blizny nie powstają, a proces gojenia wynosi ok. 2 tygodni;
  • leczenie chirurgiczne — stosowane zazwyczaj u starszych pacjentek z rozległymi zmianami, lub z nieprawidłowymi wynikami.

Wybór metody leczenia zabiegowego uzależniony jest od planów kobiety co do posiadania dzieci, stanu szyjki macicy oraz wyniku cytologii.

Nadżerka szyjki macicy w ciąży

Nadżerka szyjki macicy może pojawić się także w ciąży. Nie stanowi ona zagrożenia dla dziecka, ale jeśli towarzyszą jej infekcje intymne, one wymagają już leczenia. W takim przypadku lekarz ginekolog zaleci stosowanie ciężarnej leków dopochwowych. Ponieważ każdy przypadek może przebiegać inaczej, lub też objawy mogą być skutkiem innych dolegliwości, nadżerka w ciąży powinna być stale kontrolowana przez lekarza specjalistę, który na bieżąco, zgodnie z potrzebami, będzie podejmował odpowiednie kroki.


źródło:  www.mp.pl , onkolmed.pl 

Choroby Zdrowie

Czy potrafisz odróżnić zachwyt od miłości? O narcystycznych kobietach rozmawiamy z terapeutką Jagną Ambroziak

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
13 stycznia 2022
Fot. iStock / Eshma
 
Debiutancka powieść terapeutki Jagny Ambroziak, Garderoba”, opowiada o lęku przed małością i narcystycznym w niej pogubieniu. Powinna ją przeczytać każda kobieta, która zadaje sobie chociaż jedno z tych pytań: „Czy potrafię kochać?”,” Czy umiem odróżnić miłość od pławienia się w zachwycie partnera?”, „Czy wybieram mężczyzn, którzy są mną naprawdę zainteresowani? A może takich, którzy widzą we mnie tylko piękne trofeum, które podnosi ich prestiż?”

Czytając twoją książkę, myślałam dużo o sobie, mojej mamie i mojej córce. Twoja bohaterka, młoda studentka Jael, nawet gdy przytula się z matką, robi to bez entuzjazmu. Czemu relacja córka-matka zazwyczaj jest taka trudna?

– Ponieważ to jest kompletnie bazowa relacja. To tak, jakby ktoś na naszej matrycy wypalał pewien schemat, w którym zapisałby nam na całe życie: kim jesteśmy dla innych, co możemy czuć i czego oczekiwać od ludzi. Dzięki tej relacji budujemy swoje poczucie wartości. Takie absolutnie podstawowe przekonanie, czy jesteśmy osobą sensowną i wartą miłości. Moja bohaterka całe życie musiała starać się przypodobać matce, żeby ona się nią w ogóle zainteresowała. Matka Jael zupełnie nie potrafiła być z niej dumna i nie umiała dostrzec potrzeb córki. Dlatego dziewczynka zbudowała swój pancerz ochronny, by przetrwać.

Dorosła Jael stała się nieufna, skryta, zamknięta w sobie i skupiona na powierzchowności. Przyznam ci, że od pierwszych kart powieści trudno mi było polubić tę kobietę. Ona nie ma nic wspólnego z dziewczynami z sąsiedztwa. Nie miałabym ochoty się z nią zaprzyjaźnić.

– Nie dziwię ci się. Miła, wesoła dziewczyna z sąsiedztwa ma wiele ufności do ludzi i świata, który odbiera jako miejsce przyjazne. Ona jest trochę jak ten labrador, który wierzy, że do kogokolwiek zamerda ogonem, to otrzyma od niego serdeczną odpowiedź. A jeśli nawet tak nie będzie, to znaczy tylko tyle, że ten ktoś ma zły czas.

Jael jest zupełnie inna. Na jej matrycy wydrukowano przekonanie, że świat nie będzie na nią reagował z zaciekawieniem. Dlatego ona nikomu nie pokazuje żadnej prawdy na swój temat. Na zewnątrz prezentuje jedynie swoją piękną wypolerowaną zbroję. Wiele zainwestowała w zbudowanie tej fasady – czytała przemądre książki, które średnio ja interesowały, skończyła kursy, poszła  na studia do Paryża i ubiera się w najlepsze fasony markowych ubrań. Moim zdaniem Jael jest absolutną reprezentantką naszych czasów. To młoda narcystyczna kobieta, na którą życie zastawiło wiele pułapek.

Teraz lepiej rozumiem tytuł twojej powieści: „Garderoba”. Jael kocha markowe drogie ubrania. Używa ich jak zbroi przeciwko światu. Dlaczego?

– Jeśli nasze dzieciństwo pokazuje nam, że nie możemy polegać na innych osobach, szukamy czegoś, co da nam poczucie bezpieczeństwa. Mama w dzieciństwie przebierała Jael po swojemu. Córka, dopiero kiedy była wystrojona, miała szansę zostać dostrzeżoną przez najważniejszą kobietę swojego życia. Szybko więc nauczyła się, że piękne ubrania sprawiają, że ona ma mamę tylko dla siebie. Sukienki, buty, płaszczyki, zaczęły dawać jej poczucie bezpieczeństwa. Nigdy nie znikały.

Powiedz, jak wychowywać dzieci, by miały „zdrowe relacje” z ubraniami?

– Dobrze, jeśli mamie zależy, by razem z córką odkryć jej kobiecość i dzielić się nienachalnie swoimi doświadczeniami z tego zakresu. Jak podmalować oko? Jaki fason sukienki podkreśli zgrabną talię? Najważniejsze, by nie narzucać dziecku stylu, kolorów, detali, które nam się podobają, ale  przyglądać się eksperymentom z czułością, spokojem i entuzjazmem.  Bo ubiór i dodatki to szukanie sposobu na wyrażenie siebie. Myślę też, że nie ma w tym nic złego, że ubrania traktujmy jak naszą „ochronę” pomiędzy wnętrzem, a zewnętrznością. To naturalne.

A co może niepokoić?

– Mnie smuci fakt, że Jael brakuje wolności. Ona nie wyjdzie w świat bez uczesanych włosów i przemyślanego stroju, bo wtedy czuje się zagrożona. Nie może pokazać się z jakimś niedociągnięciem, czy usterką. Kiedy spojrzymy na taką dziewczynę, zobaczymy z wierzchu świetnie ubraną, chłodną, zamkniętą piękną lalkę. Nie tyle nadętą, ale kogoś, kto w swoim ciele nie ma życia. Ujrzymy fasadowo pięknego człowieka, który zawsze pilnuje, jakie robi wrażenie na swoim otoczeniu. To dramat narcystycznych kobiet, które faktycznie niewiele mają wspólnego z miłymi dziewczynami z sąsiedztwa.

Teraz już wiem, czemu takie dziewczyny mnie złoszczą. Pewnie niesprawiedliwie widzę w nich Królowe Lodu i unikam, bo nie wiem, jak się zaprzyjaźnić.

– Oczywiście, że takie kobiety mogą budzić złość. Ale jeśli zrozumiemy, że one nie doświadczyły nigdy tego, że ktoś może je polubić i pokochać, za to, jakimi są naprawdę, nagle dociera do nas, że one są pozbawione jakiegokolwiek poczucia wartości. Wtedy na takiego człowieka można patrzeć z większym troską i smutkiem niż z pogardą czy złością.

Czy takich kobiet boją się mężczyźni?

– Ależ narcystyczne dziewczyny bardzo pociągają mężczyzn. Tylko, że specyficznych, bo równie niepewnych siebie w środku. Na ten perfekcyjny wygląd łapią się faceci, którzy chcą podnieść swoją wartość i którzy kobiety traktują jak trofea. Oni nie wiążą się z dziewczyną, z którą po prostu czują się świetnie. Im zależy na kobiecie, która robi wrażenie na ich otoczeniu.

Czy takie kobiety mają szansę na prawdziwą miłość?

– Oczywiście. Paradoks polega jednak na tym, że kiedy taka dziewczyna, jak Jael, spotyka chłopaka, który faktycznie się nią interesuje, to już w pierwszym odruchu czuje różnicę. Bo on jest naprawdę jej ciekawy: jaka ona jest wewnątrz i nie interesuje go, czy dziewczyna doda mu prestiżu ze względu na urodę czy wykształcenie. Jednak dramat polega na tym, że ona prędzej czy później (a raczej prędzej, niż później) zaczyna na tego chłopca reagować podejrzliwie.

Myśli: ”Jeżeli taki człowiek kocha kogoś takiego jak ja, to musi być z nim coś nie tak” i  postanawia odejść.

I co dzieje się dalej?

– Często ładuje się w związki z facetami, którzy są niedostępni. Koncentruje się na pozyskiwaniu uwagi i uczuć „niedoścignionego” kochanka. Myśli: „Jak mi uda się go uwieść, to zaspokoję w sobie ten ogromny głód miłości, której nie dostałam w dzieciństwie”. Tylko, że jeśli nawet taka dziewczyna zwiąże się z niedostępnym partnerem, to znów po jakimś czasie traci nim zainteresowanie. Oczywiście ona tego wszystkiego nie jest świadoma. Kiedy zaczyna myśleć o rozrastaniu, to po prostu nudzi się i czuje, jakby czegoś jej brakowało, jakby było niewygodnie, jakby sama nie wiedziała, czego naprawdę chce. Jednak nie sięga głębiej, bo gdyby to zrobiła, zrozumiałaby, że za tym wszystkim stoi brak miłości do siebie i niskie poczucie własnej wartości.

Czy jest nadzieja dla takich kobiet na prawdziwą wielką szczerą miłość?

– Kiedy pisałam „Garderobę”, przyszło mi do głowy, że chcę dać czytelniczkom książkę, która sprawi, że będą miały szanse przejrzeć się w tej mojej bohaterce i sprawdzić, czy potrafią odróżnić miłość od zachwytu. Czy rozumieją, co znaczy być z kimś w głębokiej intymności i fajnej relacji? Czy wiedzą, kiedy mężczyzna naprawdę je widzi? Czy potrafią to odróżnić od zwykłego nurzania się w zachwycie partnera, co wymaga przybierania ciągle nowych póz.

Gabinety terapeutyczne pełne są teraz takich młodszych i starszych Jael, które w wyniku różnych swoich decyzji, są dziś nieszczęśliwe, samotne, wystraszone i zdezorientowane.

Dam przykład. Jedna z moich pacjentek jest po pięćdziesiątce i ma lęk przed zaangażowaniem. Do tej pory podejmowała decyzje oparte o wybory narcystyczne i wie, że terapia będzie dla niej trudna i dość bolesna. Ma jednak nadzieję, że znajdzie w sobie wystarczająco sił, żeby o siebie zawalczyć i odzyskać zdolność do prawdziwego obdarzania miłością. Z drugiej strony wiele moich pacjentek to dziewczyny młode, dwudziestokilkuletnie, które dopiero zaczynają eksperymentować z dorosłym życiem. A ja już widzę, że one noszą w sobie gotowy przepis na aferę. Nie jest jednak zadaniem terapeuty ostrzeganie pacjenta. On musi sam dojść do pewnych wniosków.

Pisząc „Garderobę”, marzyło mi się, by kobiety przestały być takie łase na „płaskie” zainteresowanie. Nie chcę tu serwować na koniec górnolotnych słów, ale jeśli mocniej i prawdziwiej pokochamy siebie, wtedy łatwiej, bo niejako intuicyjnie, będziemy rozpoznawać partnerów, którzy są nami żywo zainteresowani: tym, jakie jesteśmy naprawdę, a nie tym, czy atrakcyjnie ich dopełniamy. Chciałabym, by dzięki „Garderobie” każda kobieta zadała sobie pytanie: czy potrafię odróżnić zachwyt od miłości.

 

Jagna Amroziak, psychoterapeutka, matka. Autorka powieści „Garderoba”. Współwłaścicielka Warszawskiego Ośrodka Psychoterapii i Psychiatrii. 

Zobacz także: Narcyz manipuluje i krzywdzi w rodzinie nie tylko ciebie. 4 fazy fatalnej miłości

 


Choroby Zdrowie

Suszone pomidory – aromatyczne, wyraziste w smaku i zdrowe. Dlaczego warto je jeść i jak zrobić własne?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
13 stycznia 2022
Fot. iStock

Suszone pomidory to smaczny i zdrowy dodatek do przekąsek czy past kanapkowych. Są aromatyczne, wyraziste w smaku i warto je mieć pod ręką, ponieważ zawierają dużą ilość likopenu oraz innych substancji wspierających zdrowie. Dlaczego warto włączyć suszone pomidory do diety i w jaki sposób można zrobić własne zapasy?

Suszone pomidory to znakomity dodatek, który powinien znaleźć miejsce dla siebie w zdrowej diecie. Miłośnicy ich smaku chwalą je za zastosowanie w kuchni oraz fakt, że przywodzą na myśl gorące letnie dni, natomiast zwolennicy zdrowego trybu życia zwracają uwagę na ich działanie prozdrowotne.

Pomidor to jedno ze zdrowszych, tanich i lubianych warzyw

Pomidory są nie tylko smaczne, ale nie kosztują wiele i są przede wszystkim zdrowe. Zarówno świeże, jak i przetworzone, zawierają wiece cennych dla zdrowia substancji, a w pomidorach suszonych jest ich naprawdę sporo.

Fot. iStock

Świeże pomidory to skarbnica witaminy C, wzmacniającej odporność, witaminy A chroniącej wzrok, oraz witaminy E hamującej procesy starzenia się komórek. W pomidorach znajdziemy również witaminy z grupy B, które konieczne są dla układu nerwowego, oraz witaminy K odpowiadającej za krzepliwość krwi. W pomidorach znajdziemy liczne mikro- i makroelementy: potas, wapń, magnez, żelazo, mangan, miedź, brom, czy kobalt. Są w nich także pektyny i błonnik obniżające poziom złego cholesterolu i wspierające pracę układu pokarmowego Obniżają ciśnienie krwi i wykazują również działanie moczopędne.

Likopen z kolei jest silnym antyutleniaczem, który chroni komórki organizmu przed przedwczesnym starzeniem się, a skórę przed efektami działania promieniowania ultrafioletowego.

Surowe pomidory są również łaskawe dla szczupłej sylwetki. W 100g surowych pomidorów znajdziemy jedynie 18 kcal.

Suszone pomidory — skoncentrowane źródło zdrowia

Suszone pomidory zawierają w sobie jeszcze więcej niż w świeżych pomidorach, substancji ważnych dla zdrowia. W 100 g suszonych pomidorów znajduje się aż 39 mg witaminy C, ponadto dostarczają one organizmowi ok. 833 IU witaminy A. Suszone pomidory to też skarbnica  witamin z grupy B (m.in. B1, B2, B3 i B6). Dostarczają dużą ilość potasu, który odpowiada za utrzymanie równowagi wodno-elektrolitowej i prawidłową pracę mięśni, w tym serca. W 100 g suszonych pomidorów znajduje się 3427 mg potasu, natomiast w tek samej ilości świeżych pomidorów znajduje około 280 mg potasu. Suszone pomiary dostarczają również sód, wapń, żelazo, magnez, fosfor, selen. Nie brakuje w nich oczywiście likopenu.

Fot. iStock

Suszone pomidory a likopen

Suszone pomidory posiadają wysokie stężenie likopenu, którego ilość wzrasta wraz z obróbką termiczną pomidorów. Jest on też łatwiej przyswajalny, a to jest ważne ze względu, że wykazuje on działanie antynowotworowe — szczególnie obniża ryzyko zachorowania na raka prostaty i na raka piersi, oraz raka żołądka. Oprócz tego likopen chroni przed procesem tworzenia blaszki miażdżycowej w naczyniach wieńcowych, wpływa na rozszerzenie naczyń krwionośnych, przez co chroni układ sercowo-naczyniowy.  Likopen chroni skórę przed skutkami promieniowania słonecznego, obniża ryzyko rozwoju osteoporozy, poprawiając gęstość mineralną kości.

Suszone pomidory w oleju 

Suszone pomidory w oleju to jedna z możliwości przechowywania tych warzyw przez dłuższy czas. Ponadto pomidory w obecności oleju zyskają, ponieważ roślinne oleje są źródłem witaminy E, czy ważnych jedno- i wielonienasyconych kwasów tłuszczowych. Warto również wspomnieć, że dzięki temu organizm lepiej przyswoi witaminy A, D, K i E, które rozpuszczają się w tłuszczach. Można sięgnąć po suszone pomidory w oleju rzepakowym lub w oliwie z oliwek. Oba tłuszcze są dobrym wyborem.

Suszone pomidory — przepis

Suszone pomidory w oleju można przygotować samodzielnie i nie jest to trudne zadanie. Pomidory można w ten sposób zamykać w słoikach przez cały rok, ale najzdrowsze, najsmaczniejsze, aromatyczne (i tańsze) są zbierane w sezonie. Warto sięgać po te, które pochodzą ze swojskich upraw, gdzie nie stosuje się sztucznych nawozów w nadmiarze, lub nawet wcale.

Fot. iStock

Suszone pomidory — przepis:

  • 2 kg pomidorów (najlepiej mięsistych odmian)
  • 2 szklanek oliwy z oliwek
  • 4-5 ząbków czosnku
  • 2 papryczki chilli
  • 4-5 łyżek suszonej bazylii
  • 3 łyżki suszonego tymianku
  • kilka gałązek świeżej bazylii (opcjonalnie)
  • kilka gałązek świeżego oregano (opcjonalnie)
  • sól

Przygotowanie:

Pomidory umyj, osusz ręcznikiem papierowym i przekrój na pół. Usuń gniada nasienne.

Blachę od piekarnika posmaruj oliwą, ułóż na niej pomidorki skórą do dołu. Pomidory posól nieco i posyp lekko suszoną bazylią. Tak przygotowane wstaw do piekarnika nagrzanego do temperatury 80 stopni, na około 5 godzin przy uchylonych drzwiczkach od piekarnika. Czas suszenia może ulec wydłużeniu ze względu na różną wielkość i mięsistość poszczególnych odmian pomidorów. Gotowe suszone pomidory powinny mieć pomarszczone brzegi, ale nie mogą być nadmiernie wyschnięte, „wiórowate”.

Gdy pomidory będą już gotowe, przygotuj zalewę z oleju. Obierz czosnek i pokrój na plasterki. Z papryczek usuń nasiona, pokrój je na mniejsze części. Do wyparzonych słoików wkładaj kawałki papryczki, plasterki czosnku i jeszcze ciepłe pomidory. Zalej je olejem podgrzanym z przyprawami. Słoiki zakręć i odwróć wieczkiem do dołu. Gdy słoiki wystygną, odłóż je do lodówki lub w inne chłodne miejsce.


źródło:  zywienie.medonet.pl, www.przyslijprzepis.pl 

Zobacz także

HPV

Dlaczego testy w kierunku wirusa HPV nie cieszą się popularnością, na jaką zasługują?

Odchudzanie XXI wieku nie polega jedynie na utracie masy ciała. To prawdziwa metamorfoza

Dbasz o swoje zdrowie? Zadbaj też o stawy, nie czekaj na starość! Bez ich sprawności, nie osiągniesz swojego celu