Zdrowie

8 rzeczy, których ginekolog chciałby ci z marszu zakazać

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
6 grudnia 2016
Fot. iStock / golubovy
 

Chodzimy do lekarza ginekologa może nie z przyjemnością, ale świadomością, jak wielkie znaczenie mają regularne wizyty i profilaktyka chorób kobiecych. Podczas wizyty śmiało można zadać nurtujące pytania, ale nie każda z nas przełamuje barierę wstydu i sama zabiera głos. A są rzeczy, o których ginekolog sam chętnie by powiedział, a jeszcze chętniej po prostu ich zakazał.

Twój ginekolog chciałby ci wybić z głowy te rzeczy:

1. Strach przed wizytą

To wręcz niewiarygodne, ale nawet w XXI wieku przytrafiają się ginekologom pacjentki, które na pierwszą wizytę decydują się dopiero dobrze po 20-stce, przy okazji ciąży lub poważnej infekcji dróg moczowo-płciowych. Wiele z tych kobiet tłumaczy się tym, że potwornie się bały, czuły wstyd i zażenowanie na samą myśl obnażenia się przed obcym człowiekiem, najczęściej mężczyzną. Zupełnie niepotrzebnie zresztą, bo dla ginekologa, to rzecz powszednia i nie robi na nim żadnego wrażenia! Wystarczy wypytać wśród znajomych, który specjalista cieszy się dobrą opinią i zaufaniem wśród pacjentek.

2. Uczucie zakłopotania i milczenie

Nie musisz z zaciśniętymi zębami przekraczać progu gabinetu. Ginekolog w trakcie swojej praktyki widział już tyle, że mało prawdopodobne, byś miała go czymś zaskoczyć. Nie bój się zadawać pytań i bądź szczera w swoich odpowiedziach. Nie oszukuj i nie pomijaj poruszonego tematu, byleby już mieć to za sobą. Każde pytanie zadawane jest w trosce o twoje zdrowie. Swoje wątpliwości zapisuj na karteczce, łatwiej będzie je wymienić podczas krępującej cię rozmowy.

3. Perfumowania miejsc intymnych

Specjalne dezodoranty, a tym bardziej te zwykłe, do ciała, nie są najlepszym pomysłem do stosowania w miejscu intymnym. Owszem, nadają ładny zapach, którego miejsca intymne nie posiadają ze względu na kwaśne pH, ale narażają na uczulenia i infekcje, zaburzając ich równowagę. Jeśli masz rzeczywiście kłopot z nieprzyjemnym zapachem, upewnij się, czy nie masz wymagającej leczenia infekcji.

4. Martwienia się o intymną fryzurę

Jeśli decydujesz się na depilację miejsc intymnych, tylko ze względu na czekającą cię wizytę, nie musisz się wysilać. Lekarz ginekolog nie śledzi trendów w tej materii tak jak my, i jemu bez różnicy, jaką fryzurę „tam” nosisz.

5. Czekania, aż infekcja się rozszaleje

Wiele z kobiet korzysta z aptecznych specyfików, lecząc w domu infekcję dróg moczowo-płciowych. Nie zawsze jest to dobry pomysł i lepiej się skonsultować ze specjalistą, nim początkowo niegroźna infekcja, przeniesie się na inne organy, np. nerki.

6. Szukania porad u Dr Google

Jakkolwiek nie kusi odnalezienie przez wyszukiwarki objawów podobnych, jak u ciebie i zastosowanie się do ogólnodostępnych rad, pamiętaj, że internet pełen jest prawd, półprawd i przekłamań. Nie sugeruj się tym, co najdziesz w Googlach, żywy lekarz lepiej oceni twoją sytuację, niż sztab wirtualnych samozwańczych specjalistów.

7. Nieprzemyślanej antykoncepcji

Nikt lepiej nie doradzi ci sposobu zabezpieczenia przed nieplanowaną ciążą, jak właśnie ginekolog. Od niego dostaniesz wszelkie informacje, on, zanim podejmie decyzję, zleci odpowiednie badania i dobierze najlepsze rozwiązanie. To lepsze niż seks na chybił-trafił.

8. Przekładania pilnej wizyty z powodu miesiączki

Miesiączka bywa nieprzyjemna i mało komfortowa. Samo krwawienie sprawia, że kobiety nie mają ochoty na intymne badanie. Ale jeśli istnieje konieczność wizyty, fakt przechodzenia miesiączki nie jest przeciwwskazaniem do wykonania badania.


źródło: www.womansday.com

 


Zdrowie

Rozmowa z JEAN-PIERREM i LUCIEM DARDENNE, wybitnymi reżyserami i dwukrotnymi zdobywcami Złotej Palmy na festiwalu w Cannes

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
6 grudnia 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Na ekrany kin wchodzi właśnie ich najnowszy film „Nieznajoma dziewczyna”. Jak zwykle u braci Dardenne – kino mocno zaangażowane społecznie. Kiedy lekarka Jenny uczy swojego praktykanta przestrzegania godzin pracy, jeszcze nie wie, że respektowanie tych zasad wkrótce zmieni i jej życie. A stanie się tak, ponieważ do jej drzwi – ale już po godzinach pracy – zapuka pewna młoda kobieta…

Jaka jest historia powstania NIEZNAJOMEJ DZIEWCZYNY, opowieści o młodej lekarce?

Jean-Pierre Dardenne (JPD): Na początku mieliśmy postać lekarki, nazwaliśmy ją Jenny. Ten temat towarzyszył nam latami. Lekarka, która czuje się odpowiedzialna za śmierć młodej, niezidentyfikowanej imigrantki i próbuje ustalić, jak się nazywała, żeby nie musiała być pochowana jako anonimowa… żeby nie zniknęła, jakby nigdy nie istniała.

Luc Dardenne (LD): Jenny czuje się winna, odpowiedzialna. Nie zgadza się na bierność, nie chce powiedzieć: “Nic nie widziałam, nic nie słyszałam…”.

Jenny opiekuje się swoimi pacjentami, wsłuchuje się w ich ciała. Czy ważne było dla was pokazanie tego w filmie?

LD: Tak. Postacie doznają wiele psychosomatycznych reakcji: zawroty głowy, bóle brzucha, napady drgawek… Ciało zawsze reaguje jako pierwsze: komunikuje to, czego my nie jesteśmy w stanie wyrazić słowami. Jenny jest bardzo wyczulona na cierpienie swoich pacjentów. Próbuje im ulżyć szukając informacji na temat nieznajomej dziewczyny.

JPD: Chcieliśmy, by Jenny była kimś, kto słucha słów i ciał swoich pacjentów, dzięki swojej umiejętności słuchania staje się położną życia, a zabiegi stają się dla niej konfesjonałem.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Czy pisząc scenariusz, konsultowaliście się z prawdziwymi lekarzami?

LD: Tak. Nasza wieloletnia przyjaciółka jest lekarką, konsultowaliśmy się z nią podczas pisania scenariusza. Była również na planie podczas kręcenia scen medycznych. Niektóre sceny były wręcz zainspirowane historiami, które usłyszeliśmy od lekarzy.

Na początku filmu Jenny mówi Julienowi, swojemu stażyście, że zawsze trzeba „być silniejszym niż własne emocje”. To, co dzieje się potem, częściowo zadaje kłam temu twierdzeniu.

LD: Jak każdy inny lekarz, Jenny nie powinna kierować się emocjami przy stawianiu diagnozy, ale mogą jej się przydać w kontaktach z pacjentami, w niesieniu im pomocy… a jeszcze bardziej w śledztwie mającym na celu ustalenie tożsamości zmarłej dziewczyny.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Na swój sposób Jenny również jest „nieznajomą dziewczyną”. Nie wiemy nic o jej przeszłości ani życiu osobistym.

JPD: Widzimy ją przy podejmowaniu życiowej decyzji, odrzuca korzystną ofertę zawodową by nadal pracować jako lekarz pierwszego kontaktu na przedmieściu, bo wierzy, że tylko w ten sposób uda jej się ustalić jak nazywała się zmarła dziewczyna. Uznaliśmy, że nie chcemy się nad tym dłużej zatrzymywać. Opuszcza mieszkanie na dobre by przenieść się do gabinetu, odrzuca korzystną ofertę zmiany stanowiska by pozostać lekarzem rodzinnym na przedmieściu. To wszystko co widz musi o niej wiedzieć. We wcześniejszych wersjach scenariusza było więcej informacji na temat jej życia, ale te szczegóły wydawały się nieistotne do opowiedzenia historii, na której nam zależało.

LD: Jenny jest owładnięta przez tę nieznajomą dziewczynę, i to sprawia, że z taką determinacją i cierpliwością szuka jej nazwiska. Nie jest to nadprzyrodzony rodzaj owładnięcia, raczej moralny. To nas interesuje.

Pacjenci Jenny są w różnym stopniu ofiarami trudów współczesnego życia: braku bezpieczeństwa socjalnego, rozpadu spójności społecznej…

LD: Te problemy istnieją „tu i teraz”. Przynależą do tej części społeczeństwa, która została tak brutalnie wykluczona. Jednak nie chcieliśmy pokazać „przypadków społecznych”, a osoby.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Akcja NIEZNAJOMEJ DZIEWCZYNY toczy się w prowincji Liège.

JPD: Od czasu OBIETNICY, od 1996 roku, tam kręcimy wszystkie nasze filmy. Jeszcze przed powstaniem scenariusza – jak mieliśmy jedynie mglisty pomysł na postać lekarki – wiedzieliśmy, że będziemy kręcić przy autostradzie i rzece Mozie. Miejsce było przed scenariuszem.

LD: Zainspirowała nas ta autostrada. Niekończący się ciąg samochodów przejeżdżających z dużą prędkością, nieświadomych tego, co dzieje się w malutkim gabinecie Jenny, jak świat i jego sprawy, toczące się swoim tokiem.

Po tym jak pracowaliście z Cécile de France przy CHŁOPCU NA ROWERZE i z  Marion Cotillard w DWA DNI, JEDNA NOC, teraz w NIEZNAJOMEJ DZIEWCZYNIE widzimy Adèle Haenel.

LD: Poznaliśmy Adèle w Paryżu po tym jak otrzymała nagrodę za SUZANNE. Już po zamienieniu z nią kilku słów wiedzieliśmy, że chcemy, żeby zagrała naszą lekarkę. Ona była w stanie oddać tę jasność młodości, i tę naiwność, i niewinność zdolną otworzyć najtwardsze z serc.

JPD: Zanim zaczęliśmy kręcić, przez cztery tygodnie mieliśmy próby z aktorami. Nie czytane, w pomieszczeniu, ale we właściwym miejscu akcji, w pracy nad konkretnymi sytuacjami i ruchami. Adèle była obecna każdego dnia tego niezwykle ważnego procesu, miała mnóstwo pytań i pomysłów. Jest jednocześnie spontaniczna, nieprzewidywalna i pogodna. Dzięki jej kreatywności doszliśmy do rozwiązań, o których sami byśmy nie pomyśleli.

LA FILLE INCONNUE Photo 6 l Christine Plenus

W filmie pojawiają się również wasi aktorzy-talizmany, Olivier Gourmet i Jérémie Renier.

LD: Praca z nimi zawsze daje nam wielką radość. W NIEZNAJOMEJ DZIEWCZYNIE grają również Thomas Doret, który grał Cyrila – chłopca w filmie CHŁOPIEC NA ROWERZE, Morgan Marinne, która grała Francis w SYNU i Fabrizio Rongione, z którym pracowaliśmy już wielokrotnie. Dobrze nam się również pracowało z Olivierem Bonnaud, młodym francuskim aktorem, który nas zachwycił swoim talentem.

plakat_nieznajoma-dziewczyna

NIEZNAJOMA DZIEWCZYNA od 9 grudnia w kinach.


Zdrowie

A co, jeśli to nie Mikołaj podrzuca prezenty?

Karolina Krause
Karolina Krause
6 grudnia 2016
Fot. Screen z YouTube

Amerykanie mawiają, że za każdym wielkim mężczyzną, stoi wyjątkowa, mądra kobieta. A co jeśli ta magia sięga nie tylko prezydentów i sportowców? W nowej świątecznej reklamie Marks and Spencer to nie Święty Mikołaj gra pierwsze skrzypce, ale jego… żona.

W tym roku „Świąt w atmosferze miłości życzy wam Pani Mikołajowa”, która w tajemnicy przed mężem bierze sprawy w swoje ręce i odpowiada jeszcze na listy z ostatniej chwili. Jedną z nich jest prośba 6. letniego chłopca o pomoc w pogodzeniu się ze swoją starszą siostrą. W końcu niezależnie od wieku, relacje z najbliższymi to często trudny orzech do zgryzienia, ale w głębi serca pragniemy dla nich jak najlepiej. Nie chcemy się z nimi kłócić, a już szczególnie w święta.

Pomyślcie więc chwilę o swoich bliskich, o tym co można by naprawić, aby w tym roku Święta naprawdę minęły nam atmosferze miłości i zobaczcie ten krótki spot reklamowy:


Zobacz także

Toczeń – groźna choroba autoimmunologiczna. Pierwsze objawy są mylące

„To nie fanaberia czy moda, czasem to konieczność”. O ginekologii plastycznej wreszcie otwarcie

Ukryte bomby kaloryczne, czy potrafisz je rozpoznać?