Zdrowie

Cytologia dokładniejsza niż dotychczas

Redakcja
Redakcja
13 października 2021
Fot. Materiały prasowe
 

Wcześnie wykryty nowotwór szyjki macicy jest niemal całkowicie uleczalny, dlatego tak ważne jest regularne badanie. Specjaliści zwracają uwagę, że istnieje alternatywa dla cytologii wykonywanej metodą tradycyjną. Mowa o cytologii płynnej, która jest dokładniejsza i pozwala na większą wykrywalność zmian chorobowych względem klasycznej cytologii.

Badania profilaktyczne w kierunku raka szyjki macicy zalecane są do wykonywania nie rzadziej niż co trzy lata. Prawidłowy wynik cytologii lub cytologii z genotypowaniem HPV (wirusa brodawczaka ludzkiego) pozwala na trafną diagnozę i szybkie wszczęcie leczenia. Ginekolodzy zwracają uwagę, że obecnie pacjentkom proponowane jest rozwiązanie alternatywne względem tradycyjnie wykonywanej cytologii. Cytologia na podłożu płynnym (LBC, liquid based cytology) to nowoczesna forma badań pod kątem diagnostyki nowotworowej, która pozwala na pozyskanie jeszcze dokładniejszego wyniku, a co za tym idzie – jeszcze większą wykrywalność zmian chorobowych.

Jak wygląda badanie? I czym się różni od klasycznej cytologii?

Szczoteczka z pobranym materiałem przenoszona jest najpierw do pojemnika z płynem utrwalającym, a dopiero później wysyłana do laboratorium. To tam zawiesinę z probówki nakłada się na szkiełko w celu uzyskania jednej warstwy komórek. W cytologii konwencjonalnej pobrany materiał przenoszony jest na szkiełko mikroskopowe jeszcze w gabinecie, zaraz po pobraniu.

Mniej błędów, więcej możliwości diagnostycznych

Cytologia płynna pozwala na odfiltrowanie z preparatu zanieczyszczeń (np. krwi czy śluzu, komórek stanu zapalnego), które mogą utrudniać ocenę komórek szyjki macicy.

Szybkie umieszczenie pobranego materiału w płynie utrwalającym, zabezpiecza go przed wysychaniem. Dodatkowo ogranicza ryzyko powstania błędów przy ocenie mikroskopowej na skutek nieodpowiedniego utrwalenia preparatu. Ułatwia to znajdowanie nieprawidłowości.

W cytologii płynnej uzyskuje się więcej komórek do oceny niż w cytologii tradycyjnej, co poprawia jakość oceny rozmazu i zmniejsza liczbę fałszywie negatywnych wyników.

– W krajach, w których cytologia płynna jest już powszechnie stosowana, zmniejszył się zarówno odsetek nieprawidłowych pobrań, jak i niejednoznacznych wyników – informuje lek. med. Patryk Poniewierza, Dyrektor ds. Medycznych, Medicover Polska, autor publikacji naukowych z zakresu raka szyjki macicy.

– Dzięki nowoczesnej technice obróbki pobranego materiału uzyskuje się większą liczbę komórek do oceny, a co za tym idzie – znacznie dokładniejszy wynik. Co więcej, pobraną próbkę można przeznaczyć do wykonania również dodatkowych badań – dodaje.

Zalety „nowej” cytologii sprawiają, że cytologia na podłożu płynnym staje się rozwiązaniem stosowanym na coraz szerszą skalę. W odniesieniu do Polski to właśnie ta metoda diagnostyczna jest rekomendowana na czas pandemii przez Polskie Towarzystwo Ginekologów i Położników. W innych krajach na świecie (np. w Wielkiej Brytanii) jest już złotym standardem.

– Szczerze liczymy, że cytologia płynna, oferowana przez Medicover, znajdzie nie tylko uznanie wśród pacjentek, ale i pomoże ustanowić nowy standard w zakresie profilaktyki raka szyjki macicy – komentuje lek. med. Patryk Poniewierza.

Dla kogo przeznaczone jest badanie?

Cytologia płynna LBC jest rekomendowana, podobnie jak tradycyjna cytologia, wszystkim kobietom w wieku rozrodczym oraz nastolatkom, które rozpoczęły współżycie. Pierwsza cytologia powinna zostać wykonana nie później niż po ukończeniu 25. roku życia. Kobietom między 30. a 65. rokiem życia szczególnie zalecana jest cytologia płynna z genotypowaniem HPV. Wynika to z faktu, że większość kobiet poniżej 30. roku życia aktywnych płciowo, jest okresowo zakażona HPV. W zdecydowanej większości zakażenia te ulegają samowyleczeniu i nie mają znaczenia dla rozwoju zmian nowotworowych. Jednym z czynników, który zwiększa ryzyko rozwoju raka szyjki macicy jest przewlekła infekcja HPV. Jest to wirus, którego materiał genetyczny zaobserwowano w wielu guzach nowotworowych raka szyjki macicy.

– Dotychczas poznano ok. 200 typów wirusa brodawczaka ludzkiego, z których tylko część jest wysokoonkogenna, tzn. szczególnie sprzyja rozwojowi raka szyjki macicy. Pozostałe nie zwiększają tego ryzyka (są niskoonkogenne), ale mogą powodować tzw. brodawki wirusowe. Rozszerzenie badania cytologicznego o genotypowanie HPV pozwala sprawdzić, czy w komórkach szyjki macicy trwa właśnie infekcja HPV oraz, jakim typem wirusa zakażona jest pacjentka – przypomina lek. med. Patryk Poniewierza.

Dokładne zdiagnozowanie zakażenia wysokoonkogennym typem HPV pozwala na szybkie wdrożenie dalszego postępowania. W przypadku, gdy wynik cytologii z genotypowaniem HPV u kobiety powyżej 30 roku życia jest prawidłowy, kolejne badania może ona wykonać co pięć lat, a nie, jak to ogólnie rekomendowane – nie rzadziej niż co trzy lata. 

 


Zdrowie

Światowy Dzień Wzroku – Polacy i ich słaba kondycja wzroku

Redakcja
Redakcja
13 października 2021
 

W tym roku Światowy Dzień Wzroku obchodzimy 14 października (drugi czwartek października). To doskonała okazja do zainteresowania się kondycją naszych oczu. Organizatorzy kampanii „Czas Na Wzrok” edukują polskie społeczeństwo, jak dbać o ten zmysł i podpowiadają jak dobrać odpowiednią korekcję okularową.

Bardzo mocnym i wyraźnym trendem jest wellbeing. Dbamy o naszą kondycję psychiczną, fizyczną, zapominając przy tym o wielu istotnych sprawach, m.in. o kondycji wzroku. Wzrok to bardzo ważny zmysł – to właśnie za pomocą wzroku odbieramy 80% bodźców, które do nas docierają.

Niestety pandemia negatywnie wpłynęła na jakość widzenia Polaków. Było to spowodowane tym, że spędzaliśmy długie godziny przed ekranami laptopów, smartfonów, telewizorów. Niestety Polacy odłożyli badania wzroku na później – z ankiet zrealizowanych w 2021 r. przez instytut badawczy SW Research, na zlecenie Grupy Essilor, wynika, że w ubiegłym roku aż 70 proc. dorosłych Polaków nie zbadało swojego wzroku u specjalisty. Światowy Dzień Wzroku to doskonała okazja do powiedzenia głośno i wyraźnie o potrzebie wykonywania regularnych badań wzroku u specjalisty: okulisty, optometrysty. Dotyczy to nie tylko nas – dorosłych, ale także dzieci. Jakość ich widzenia znacząco wpływa na osiągane przez nich wyniki, przede wszystkim negatywnie oddziałując na ich ogólny rozwój.

Należy pamiętać, że pierwsze problemy ze wzrokiem u najmłodszych mogą pojawić się bardzo wcześnie, nawet tuż po urodzeniu. Wrodzonymi wadami wzroku są między innymi astygmatyzm, zaćma i jaskra. Występowanie w rodzinie tych genetycznie uwarunkowanych chorób oczu powinno dla rodziców być sygnałem, aby już w okresie niemowlęcym skonsultować się z okulistą w celu skontrolowania wzroku dziecka. Wady wzroku u dzieci w wieku szkolnym mogą być trudne do zauważenia, gdyż najmłodsi często ignorują to, że gorzej widzą i nie skarżą się – nie wiedzą po prostu, że mogą widzieć lepiej. Wada wzroku u dziecka z minusami oznacza krótkowzroczność – nie widzi ono wtedy wyraźnie obiektów, które znajdują się w dalszej odległości. Natomiast w sytuacji, kiedy występuje problem z widzeniem rzeczy położonych blisko – mamy do czynienia z nadwzrocznością u dzieci.

Jak rozpoznać pogorszenie widzenia u dzieci:

  1. Mają tendencję do zamykania jednego oka podczas czynności takich jak czytanie lub oglądanie telewizji
  2. Unikają czynności wymagających widzenia do bliży (czytanie, praca domowa, korzystanie z komputera) lub widzenia na odległość (sporty, inne zajęcia rekreacyjne)
  3. Ich oceny są niższe niż normalnie
  4. Mówią, że ich oczy są zmęczone lub narzekają na ból głowy
  5. Często pocierają oczy
  6.  Wydają się wrażliwe na światło
  7. Ich oczy łzawią bez wyraźnego powodu
  8. Trzymają książki bardzo blisko twarzy
  9. Gubią litery, gdy czytają
  10. Używają palca, aby kierować wzrokiem po stronie
  11. Siedzą bardzo blisko telewizora lub ekranu komputera
  12. Mrużą lub przechylają głowę, żeby lepiej widzieć

Jak pomóc dziecku?

  1. Regularnie badaj jego wzrok
  2. Zapewnij mu najlepszej jakości okulary korekcyjne
  3. Zachęcaj do częstego przebywania na świeżym powietrzu
  4. Chroń jego oczy przed szkodliwym światłem
  5. Ogranicz jego korzystanie z urządzeń elektronicznych

 

Problemy Polaków ze wzrokiem

Cyfrowe Zmęczenie Wzroku

Cyfrowe Zmęczenie Wzroku to efekt przeciążenia narządu wzroku na skutek długotrwałego korzystania z urządzeń cyfrowych. Występuje zwykle u osób korzystających na co dzień z komputerów, tabletów, smartfonów oraz innych urządzeń z wyświetlaczami. Brak odpowiedniej ochrony przed nadmiarem światła niebieskiego, emitowanego przez wspomniane urządzenia, wywołuje szereg dolegliwości związanych z zaburzeniem prawidłowego widzenia. Jeśli więc ograniczenie czasu spędzanego przed ekranami jest niemożliwe, warto zadbać o odpowiednią ochronę oczu. Pomoże w tym nie tylko stosowanie w urządzeniach odpowiednich filtrów zmniejszających poziom oddziaływania światła niebieskiego, ale przede wszystkim – okulary ze specjalnymi powłokami ochronnymi lub wielofunkcyjnymi inteligentnymi szkłami.

Prezbiopia

Po 40. roku życia w wyniku naturalnych procesów, zaczynamy cierpieć na prezbiopię – większość osób zauważa pierwsze kłopoty ze wzrokiem podczas pracy z bliskich odległości. W pierwszym etapie zauważamy, że szybko się męczymy podczas np. czytania. Prezbiopia jest znana od lat i od dawna istnieją rozwiązania optyczne, które pomagają w komfortowym funkcjonowaniu osobom dojrzałym. Klasyczne rozwiązanie w postaci jednoogniskowych soczewek okularowych nadal są popularne wśród prezbiopów.

Okulary jednoogniskowe do bliży oczywiście zapewniają ostre widzenie przedmiotów położonych w bliskiej odległości, ale jednocześnie obiekty w większej odległości będą niewyraźne, co powoduje znaczny dyskomfort. Pacjenci mówią często, że takie rozwiązanie jest dla nich niewystarczające. Nawet wtedy, gdy używają dwóch par okularów- osobnych do patrzenia w dal i kolejnych do pracy z bliska. Najlepszym rozwiązaniem dla wszystkich prezbiopów są okulary progresywne, czyli takie, które gwarantują ostre widzenie na każdą odległość. Okulary progresywne można nosić cały czas i widzieć wyraźnie – do dali i do bliży i na odległości pośrednie (tak jak TV czy komputer). Jedna para okularów, która sprawia, że w każdej sytuacji widzimy dobrze i nie żonglujemy okularami.

Czas Na Wzrok – Światowy Dzień Wzroku

11 września firmy: Essilor Polonia, JZO, JAI KUDO w ramach kampanii „Czas na Wzrok” rozpoczęły obchody Światowego Dnia Wzroku. Z okazji Dni Wilanowa w Warszawie mieszkańcy mogli bezpłatnie wykonać badania ostrości wzroku, a także skonsultować się ze specjalistą ds. ochrony wzroku. W ramach wydarzenie odbyła się również konferencja OCHRONA WZROKU 100% z udziałem Ekspertów, Ambasadorów, Ambasadorek kampanii „Czas Na Wzrok”, ale także znanych i lubianych gwiazd.

Danuta Stenka, Sergiusz Ryczel, Tomasz Zimoch, Filip Chajzer, Ewa Kasprzyk, Anna Korcz, Marek Kaliszuk, Artur Żmijewski, Adam Mamok, Maciej Orłoś, Marcin Mroczek, Magdalena Steczkowska, Anna Samusionek, Małgorzata Ohme, fot. Podlewski/AKPA

 


Zdrowie

Próbowałam go ratować, a on obserwował mnie jak pod mikroskopem. Napawał się moim cierpieniem.

Listy do redakcji
Listy do redakcji
13 października 2021
maska klamca narcyz toksyk
Fot. iStock/twinsterphoto

Byłam związana z psychopatą! To koszmar, że uświadomiłam sobie ten fakt kilka lat po rozstaniu. Dopiero wtedy poczułam wielką ulgę. I dlatego właśnie piszę teraz ten list. Dla innych kobiet, które mają poczucie, że zwariowały, że to, co wyprawia ich partner jest tak bardzo chore, że nie sposób ogarnąć tego myślami zdrowego człowieka. 




Kiedy jesteś w środku takiej sytuacji – czyli w środku życia z psychopatą – to nie ogarniasz.

Twój organizm zachowuje się, jakby był na wojnie. Walczysz z wyimaginowanymi stworzonymi przez psychopatę dla ciebie przeszkodami. Próbujesz go ratować! Starasz się, by nie cierpiał! A on obserwuje cię jak pod mikroskopem! Tuli w ramionach, gdy płaczesz z jego powodu, ale w sercu czuje coś, czego ty nawet nie potrafisz sobie wyobrazić. Ja też nie potrafię! Psychopata nic nie czuje. Ba, może jedynie czuć satysfakcję, że dałaś mu się wkręcić. Czy to rodzaj radości z twojego cierpienia? Nie mam pojęcia! Ale zaryzykowałabym jednak stwierdzenie, że… „tak”. Posłuchaj mojej historii…


Znaliśmy się jeszcze z liceum.

Krzysztof wydawał się naprawdę fajnym chłopakiem. A ja nie miałam przeczuć, że będzie mnie perfidnie oszukiwał. Czy mogło mnie coś ostrzec już na początku tego związku? Owszem, on miał dziwną matkę, ale byliśmy wtedy nastolatkami i wszyscy nienawidziliśmy swoich rodziców. Więc sytuacja wydawała mi się normalna. Każdy miał dziwną matkę: a ta Krzysztofa była kapryśna, złośliwa i jakaś taka wyniosła. Tak mi się wydawało na początku! Dopiero potem dowiedziałam się, że ta kobieta naprawdę torturowała swojego syna. Kiedy miał czternaście, może piętnaście lat, potrafiła go nie wpuścić do domu na noc, bo się spóźnił godzinę. Po prostu zamykała na wszystkie zasuwy drzwi i on musiał spać na klatce schodowej. A kiedy był młodszy, odwoziła go notorycznie pod dom dziecka ze spakowaną walizką, strasząc pod bramą, że jak się nie poprawi, to go następnym razem jednak odda. Najgorsze jednak było to, że nastoletni Krzysztof i jego matka mieszkali w jednym pokoju. Owszem, różne rzeczy zdarzają się z racji niedoboru metrażu. Tyle że ich łóżka stały oddalone od siebie o dwa centymetry. A przecież to nie był mały pokój. Można było je ustawić inaczej! Wszystkie te informacje dotarły do mnie jednak o wiele za późno, zbierałam je ze strzępków rodzinnych wspomnień. Już po latach, po rozstaniu!



To byli ludzie bardzo wykształceni i szanowani.

On nauczyciel, ona pielęgniarka w małym miasteczku niedaleko Poznania. Wszyscy ich tam poważali. Mało tego, moja matka twierdziła, że trafiłam idealnie, że mi się poszczęściło. Na początku nie miałam świadomości, że w rodzinie narzeczonego dzieją się takie dziwne rzeczy.



Tuż przed ślubem mój narzeczony wyznał, że choruje na śmiertelną chorobę. 


Nazywa się toczeń. Powiedział też, że od dzieciństwa ma padaczkę. Strasznie długo wtedy płakałam, a on tulił mnie w ramionach. Pytałam, czy to bezpieczne, żeby prowadził samochód. Mówił, że nie do końca.

Byłam już wtedy w ciąży, więc tym bardziej zaczęłam panikować. Zastanawiałam się, czy te choroby mogą być dziedziczne. Chodziliśmy razem od specjalisty do specjalisty, od ginekologa do ginekologa. Wpadłam w obsesję i sprawdzałam co dwa miesiące za pomocą USG, czy moje dziecko prawidłowo się rozwija.

Potem było tylko gorzej, bo Krzysztof, po narodzinach synka, przestał wracać czasem do domu na noce. Tłumaczył wtedy zazwyczaj tak – że dostał ataku padaczki, że ktoś go znalazł w parku i odwiózł do szpitala. Mówił: „Udało mi się wypisać na własne żądanie dopiero o godzinie 12.00 w południe, wtedy odzyskałem telefon i natychmiast do ciebie przyjechałem”.

Fot. iStock/jpa1999



Często pytał, czy go kocham.



Ja zapewniałam, że jego choroby nie mają najmniejszego wpływu na moje uczucia wobec niego. Kochałam Krzysztofa ponad wszystko! Ponad to, że w perspektywie miałam jego bliską śmierć.

Nie, nie jestem wielką naiwniarą! Oczywiście, że pytałam go, czy mogę z nim iść do lekarza. Chciałam uczestniczyć w jego procesie leczenia. Ale za każdym razem tłumaczył mi, że dla mężczyzny, to jest tak okrutna perspektywa, że chce w tym być sam, że nie zamierza mnie młodej matki narażać na stres słuchania od lekarzy o jego rychłej śmierci. Prosił, bym uszanowała jego decyzję! Boże, ileż ja wtedy łez wylałam.



Czasem Krzysztof znikał na całe dnie.

Mówił, że jedzie wtedy do szpitala wojewódzkiego robić badania. Rzucał fachowymi nazwami, tłumaczył mi, dlaczego EEG znów źle wyszło. Najgorsze jest to, że ja z synem na ręku dzwoniłam do niego, kiedy był w tym niby-szpitalu. A wtedy on przyciszonym głosem mówił: „Kochanie jestem w tracie badania” albo: „Złotko jestem w gabinecie”. Nic nie wskazywało, że kłamie. Nawet pogłos w telefonie był taki, jakby jego głos odbijał się od ścian korytarza. Krzysztof wydawał się w tym wszystkim niezwykle przekonujący.



Do tego dnia, kiedy miał wypadek samochodowy.

Fot. iStock/RapidEye

Totalnie skasował nasze auto. Powiedział, że dostał ataku padaczki za kierownicą. Byłam przerażona. Prosił, bym nic nie mówiła nikomu, zwłaszcza jak przyjdzie do domu policja. I ani słowa jego rodzicom! Następnego dnia kolejny koszmar… wrócił cały pobity, powiedział, że ktoś zabrał mu kartę do bankomatu i ogołocił wszystkie jego konta, dlatego to ja muszę zapłacić za lakiernika i za mechanika. Coś mi się wtedy po raz pierwszy przeszło kleić. Owszem, moja naiwność, że nie miałam dostępu do jego kont. Postanowiłam więc porozmawiać z Krzysztofa rodzicami. Kiedy byli u nas na obiedzie, to pierwszy raz powiedziałam do nich głośno: „Uważam, że Krzysztof nie powinien jeździć samochodem ze względu na to, że jest tak ciężko chory i że ma ataki padaczki”. W tym momencie jego rodzice zrobili okrągłe oczy: „Ale co ty mówisz, jakiej padaczki!? Jaki chory!? Jestem pielęgniarką — wiedziałabym coś”, mówiła jego matka. A wtedy Krzysztof podszedł do okna i zaczął udawać, że się dusi, że nie może złapać oddechu. Jego rodzice oczywiście rzucili się na pomoc. Ja już nie! Wiedziałam, że kłamał i o tym, że miał toczeń i o tym, że padaczkę i o tym, że go okradli. Tak, teraz widziałam to aktorstwo po raz pierwszy tak bardzo wyraźnie!
Wykorzystał mnie przez kilka lat w sposób bestialski, zupełnie bez skrupułów.

Zobacz także: Twój były facet mówi: „Zostańmy przyjaciółmi”, uważaj, może być psychopatą

Ciekawe, co sobie myślał, gdy z dzieckiem przy piersi, pytałam go: „Jak długo jeszcze będziesz żył? Jakie są rokowania?”. Po co mu to wszystko było? Te kłamstwa nie mieściły mi się w głowie. Gdy poznałam prawdę, czułam się jakby nastąpił jakiś koniec świata, jakiś armagedon. W gruzy posypały się moje wartości, że trzeba mówić prawdę, zwłaszcza w bliskiej relacji. Tak wychowali mnie rodzice!


Dziś wiem już na temat psychopatów więcej.

Na koniec związku spytałam Krzysztofa, dlaczego tyle lat mnie oszukiwał. Wydaje mi się, że odpowiedział szczerze:

„Bo nie potrafiłem uwierzyć, że ktoś może mnie kochać naprawdę. Chciałem więc to sprawdzić. Wymyślałem straszne rzeczy, żeby sprawdzić, czy ty mnie kochasz!”

Pomyślałam, że to obłęd! Długo leczyłam się, zbierałam psychicznie po związku z Krzysztofem. Moja terapeutka powiedziała mi, że psychopatę bardzo trudno wyleczyć. W zasadzie nie jest to możliwe. To silne zaburzenie! Powiedziała mi, że kiedy psychopaci trafiają na terapię, nie zdrowieją, a tylko poznając różne mechanizmy działania ludzkiej psychiki, uczą się jeszcze lepiej manipulować ludźmi. Stają się więc jeszcze bardziej perfidni i niebezpieczni dla innych ludzi. Dobrze więc, że od niego odeszłam.

 



Czasem jednak wydaje mi się, że jako jedyną na świecie przeżyłam taką koszmarną historię z psychopatą. Proszę napiszcie mi, że nie jestem sama. Proszę napiszcie, że wiecie, o czym wam opowiedziałam. Będę wdzięczna za każdy znak!


Zobacz także

Noworoczne zasady żywieniowe. Postanowienie – zdrowsze tłuszcze w diecie, zdrowszy organizm!

Noworoczne zasady żywieniowe. Postanowienie – zdrowsze tłuszcze w diecie, zdrowszy organizm!

Zapalenie spojówek objawy

Zapalenie spojówek – objawy, które mogą świadczyć o problemie

14 błędów, które kobiety popełniają w związkach. Tak, tak, my drogie Panie…