Lifestyle Zdrowie

Jak wzmocnić odporność dzieci?

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
19 października 2022
Fot. iStock/ArtMarie
 

Układ immunologiczny małego dziecka nie jest jeszcze w pełni wykształcony, dlatego maluchy częściej chorują niż nastolatkowie czy dorośli. W okresie jesienno-zimowym ryzyko infekcji – zarówno tych bakteryjnych jak i wirusowych – wzrasta. Sprawdź, jak wzmocnić odporność dzieci.

Jak wzmocnić odporność dzieci?

Dbaj o aktywność fizyczną

Ruch i przebywanie na świeżym powietrzu to najlepszy sposób na wzmocnienie odporności u dziecka. Rodzice powinni zapewniać dziecku rożne rodzaje aktywności fizycznej np. jazdę na hulajnodze, rowerze, granie w piłkę, pływanie czy jazdę na sankach. Dzieci aktywnie fizyczne o wiele rzadziej chorują na infekcje układu oddechowego. Aktywność fizyczna wspiera prawidłowy rozwój dziecka, wzmacnia jego odporność i umożliwia lepsze poznawanie świata.

Pamiętaj o śnie

Odpowiednia ilość snu wpływa na pracę całego organizmu. Nieprzespana noc, będąca często wynikiem nieprawidłowej higieny snu, prowadzi do osłabienia odporności. Dodatkowo dziecko jest senne, apatyczne, rozdrażnione i marudne. Co ciekawe, nawet po jednej nieprzespanej nocy, liczba komórek natural killers (komórki naturalnej cytotoksyczności, będące elementem wrodzonego systemu odpornościowego, pełniące rolę komórek cytotoksycznych w stosunku zmienionych komórek własnych: komórek nowotworowych i komórek zakażonych przez wirusy) spada o połowę.

Prawidłowo odżywiaj

Budowaniu odporności nie sprzyja niewłaściwy sposób odżywiania. Już od najmłodszych lat przyzwyczajajmy dziecko do zdrowych nawyków żywieniowych. Menu powinno obfitować w warzywa i owoce, ryby, chude mięso, nabiał i produkty pełnoziarniste. Dieta musi być urozmaicona, przepełniona produktami będącymi źródłem witamin i minerałów wspierających układ odpornościowy.  Do codziennego menu warto włączyć miód, który wzmacnia odporność, posiada działanie przeciwzapalne, przeciwbakteryjne i wykrztuśne. Miody pochodzące z Rodzinnej Pasieki Sadowskich są pyszne, naturalne i nie zawierają sztucznych dodatków. Miód wielokwiatowy z cytryną to prawdziwe bogactwo witamin i minerałów, a szczególnie witaminy C. Pomaga wzmocnić układ odpornościowy, a w przypadku przeziębienia – przyspiesza powrót do zdrowia.

Zobacz również: O odporność trzeba dbać cały rok. Jakich witamin brakuje nam najczęściej?

Dbaj o higienę

Już od najmłodszych lat powinniśmy wyrabiać w dzieciach dobre nawyki. Po powrocie do domu z przedszkola, szkoły czy sklepu, zawsze w pierwszej kolejności idziemy umyć ręce. Podobnie przed każdym jedzeniem.

Unikaj antybiotyków

W przypadku większości infekcji dziecięcych nie ma konieczności podawania antybiotyków. Antybiotyki podajemy dziecku tylko na wyraźne zalecenie lekarza, w przypadku infekcji bakteryjnej. Jeśli już pojawi się infekcja u dziecka, postarajmy się wyleczyć ją naturalnymi metodami. Doskonale sprawdzi się sok z czarnego bzu, sok malinowy, imbir, cytryna i miód. Miody z Pasieki Sadowskich są w pełni naturalne, mają niepowtarzalny smak i szereg zdrowotnych właściwości.

Nie przegrzewaj

Przegrzewanie organizmu zwiększa podatność na infekcje. By zwiększyć odporność organizmu i uniknąć nieprzyjemnych objawów przeziębienia czy grypy, nie zakładajmy dziecku zbyt wielu warstw ubrań. Ubierajmy dziecko stosownie do pogody, a w sezonie jesienno-zimowym unikajmy przegrzewania pomieszczeń i zadbajmy, by powietrze w pokoju było odpowiednio nawilżone. Wysuszona śluzówka nosa jest o wiele bardziej podatna na atak wirusów.

Nie wmuszaj jedzenia na siłę

Przekarmianie i wmuszanie jedzenia na siłę może doprowadzić do nadwagi i otyłości. Dzieci, które jedzą dużo cukru, tłuszczy i produktów przetworzonych mogą mieć niedobory składników odżywczych ważnych dla układu odpornościowego. Zamiast słodkiego napoju zaproponuj dziecku wodę, a zamiast czekolady porcję owoców.

Nie narażaj na dym tytoniowy

Dzieci, których rodzice lub osoby z bliskiego otoczenia palą papierosy, o wiele częściej zmagają się z infekcjami. Dodatkowo narażone są na zachorowanie na astmę lub alergię. Nawet palenie na balkonie czy przy otwartym oknie ma szkodliwy wpływ na dziecięcy organizm.


źródło: Naturalnieozdrowiu.pl

Oxymel – doskonały sposób na wzmocnienie odporności. Pij na zdrowie!

Jakie rodzaje miodów dostępne są na rynku i jakie mają właściwości?

12 zmian, jakie zajdą w twoim organizmie, jeśli codziennie będziesz jadła miód


Lifestyle Zdrowie

Ssanie oleju – wzmacnia odporność i chroni przed chorobami. Czy aby na pewno?

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
19 października 2022
Fot. iStock/Olej słonecznikowy – Słonecznik - pestki, olej, słonecznik bulwiasty
 

Ssanie oleju, inaczej płukanie ust olejem, budzi wiele kontrowersji. Ta tradycyjna technika praktykowana w starożytnych Indiach ma za zadanie podnieść odporność organizmu i ochronić przed różnymi chorobami. Jednak czy płukanie ust olejem naprawdę przynosi efekty?

Płukanie ust olejem – o co dokładnie chodzi?

Płukanie ust olejem to jedna z metod detoksykacji organizmu stosowana w medycynie naturalnej. Ssanie oleju pomaga usunąć z jamy ustnej bakterie wywołujące infekcje, które nie przeniosą się do dalszych sfer organizmu. Zwolennicy tej metody twierdzą, że to jama ustna wpływa na kondycję całego organizmu, dlatego w szczególny sposób należy o nią zadbać.

Ssanie oleju – fakty i mity

  • Efekty ssania oleju nie są natychmiastowe i nie dają szybkiego rezultatu. Ssanie oleju najlepiej włączyć na stałe do codziennej pielęgnacji jamy ustnej. Olej najlepiej ssać tuż po przebudzeniu, jeszcze przed myciem zębów. Płukanie ust olejem pomaga zapobiegać chorobom jamy ustnej, chorobom neurologicznym, układu krążenia czy bólom głowy.
  • Do płukania jamy ustnej można użyć dowolną ilość oleju, niekoniecznie tylko jedną łyżkę jak twierdzą niektórzy. Nie należy przesadzać z ilością oleju, by nie doprowadzić do dyskomfortu i odruchu wymiotnego podczas płukania.
  • Usta najlepiej płukać olejem z rana, jeszcze przed myciem zębów. Jednak tak naprawdę olej można ssać o dowolnej porze dnia. Osoby początkujące, które mają problem z trzymaniem oleju w ustach, najlepiej by odczekały co najmniej dwie godziny po posiłku, by został on w jak największym stopniu strawiony. Podczas płukania ust olejem może uwalniać się duża ilość śluzu wywołującego mdłości.
  • Prawdą jest, że ssanie oleju jest mało inwazyjną metodą, coraz częściej polecaną przez lekarzy medycyny tradycyjnej. Nie ma żadnych dowodów potwierdzających, że ssanie oleju jest szkodliwe.

Zobacz również: Olej z nasion rącznika – pod tą nazwą kryje się popularny olejek do zadań specjalnych. Dlaczego warto mieć go na półce?

Jak ssać olej?

  • Rano, przed pierwszym posiłkiem weź 1-2 łyżki oleju do ust.
  • Płucz usta olejem około 15-20 minut. Zalecanego czasu nie należy przekraczać – po upływie 20 minut następuje ponowne wchłonięcie toksyn.
  • Ważne, by olej był cały czas w ruchu. Ustami poruszamy tak jak podczas płukania zębów. Olej ssiemy niezbyt energicznie i uważamy by go nie połknąć.
  • Po upływie 15 -20 minut olej wypluwamy i dokładnie płuczemy usta. Olej powinien mieć mlecznobiały kolor.
  • Na koniec kilkakrotnie przepłukujemy usta wodą, a następnie płynem do płukania jamy ustnej.

Jaki olej wybrać?

Choć ssać tak naprawdę można każdy olej to szczególnie polecany jest olej sezamowy. Doskonale sprawdzi się również słonecznikowy, lniany i kokosowy. Najważniejsze by był on nierafinowany, tłoczony na zimno i by pochodził z upraw ekologicznych.

Olej sezamowy – to cenne źródło steroli roślinnych, które wspierają układ krążenia. Olej sezamowy posiada właściwości przeciwbakteryjne, antywirusowe, przeciwgrzybiczne i przeciwzapalne. Dodatkowo wspiera działanie układu immunologicznego i zawiera dużą ilość wapnia, który wspiera zdrowie dziąseł.

Olej słonecznikowy – jest cennym źródłem kwasu linolowego, który wzmacnia odporność i wspiera walkę z trądzikiem. Ssanie oleju słonecznikowego pomaga w usuwaniu zanieczyszczeń z powierzchni zębów.

Olej lniany – posiada działanie antyoksydacyjne, a tym samym chroni organizm przed działaniem wolnych rodników. Dodatkowo zmniejsza ryzyko chorób serca i cukrzycy.

Olej kokosowy – to cenne źródło kwasu laurynowego, który posiada właściwości przeciwbakteryjne i wybielające. By zwiększyć odporność organizmu olej kokosowy najlepiej ssać w połączeniu z sezamowym.


źródło: Naturalnie o zdrowiu

 


Lifestyle Zdrowie

Adam Adamonis: W wieku 6 lat przeżyłem traumę. Miałem blokadę mowy i jąkałem się. Inne dzieci patrzyły na mnie jak na głupka

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
19 października 2022
Adam Adamonis, fot. Michał Kuźma

„W wieku sześciu lat przeszedłem traumę związaną z wycięciem migdałów. To było dla mnie bardzo trudne przeżycie. Niewiele z tego momentu pamiętam. Efektem tego wszystkiego była blokada mowy i jąkanie się. Czasem jedno zdanie mówiłem kilka minut, co oczywiście powodowało ogromną frustrację. Czułem tak silną presję, że przy tablicy zazwyczaj poddawałem się i mówiłem: „Nie wiem”. W szkole dzieci patrzyły na mnie jak na gorszego, jak to się mówi „jak na głupka”. Ale ta sytuacja nauczyła mnie, że muszę sobie radzić”, mówi Adam Adamonis. W rozmowie z Oh!me aktor, tancerz i trener organic move opowiedział nam, jak w ciągu piętnastu lat sam pokonał jąkanie i dlaczego dziś chce pomagać ludziom z różnymi napięciami w ciele.

Adam kojarzę cię jako aktora, który zdobył popularność dzięki roli w serialu „Przyjaciółki” oraz instruktora w „Tańcu z gwiazdami”. Ale dziś spotkaliśmy się, by opowiedzieć o twojej drodze do zajmowania się terapią ciała i organicznym ruchem. Niewiele osób wie, że tym także się zajmujesz.

– Tak, i to coraz intensywniej. Do tej pory nie opowiadałem o tym, bo „ruch organiczny” był dla mnie tematem tak naturalnym, że nie do końca doceniałem to, co potrafię. Wcześniej traktowałem pracę z ciałem jak część mojego niszowego hobby, ale teraz się to zmieniło. 13 lat temu stworzyłem autorską metodę pracy „ruchu organicznego”, która zmienia nasze wzorce w taki sposób, byśmy mieli więcej energii i witalności w ciele.

Kiedy zainteresowałeś się pracą z oddechem i ciałem?

– Musiałbym ci opowiedzieć moją historię od szóstego roku życia. Masz czas?

Mam!

– W wieku sześciu lat przeszedłem traumę związaną z wycięciem migdałków. To było dla mnie bardzo trudne przeżycie. Niewiele z tego momentu pamiętam. Większość zdarzeń opowiedziała mi mama. Do dziś przechodzi mnie dreszcz na myśl o drastycznych scenach, jakie się wtedy działy. W tamtych czasach próżno było oczekiwać delikatności przy tego typu zabiegach.

Efektem była moja blokada mowy i jąkanie się. Czasem jedno zdanie mówiłem kilka minut, co oczywiście powodowało ogromną frustrację, bo właśnie miałem iść do szkoły. Kiedy musiałem podejść do tablicy, wiedząc, że za chwilę się zablokuję, poddawałem się. Czułem tak silną presję, że zazwyczaj poddawałem się i mówiłem: „Nie wiem”. W szkole nikt mnie nie rozumiał i inne dzieci patrzyły na mnie jak na gorszego, jak to się mówi „jak na głupka”. Ale ta sytuacja nauczyła mnie, że muszę sobie radzić.

Pierwszy pomysł był taki, że postanowiłem nauczyć się dobrze tańczyć, bo wtedy nie musiałem mówić. Sam nie wiem, skąd miałem taką myśl, bo nikt w mojej rodzinie nigdy nie tańczył. Szybko zacząłem odnosić sukcesy, więc ten sport stał się moją cudowną oazą niewerbalności i tarczą do walki. Czułem ogromną przyjemność, że mogę w końcu powiedzieć światu, że coś umiem. Bo jak nie możesz wyrazić emocji, masz zablokowany głos, to jako chłopak idziesz pewnie coś… rozwalić, jakoś się wyżyć. Pamiętam, że ja spokoju szukałem w tańcu lub całkowitej izolacji. Kiedy zamykałem drzwi swojego pokoju, to zawsze wyjmowałem klamkę, by nikt nie mógł do mnie wejść i nie raz, nie dwa po prostu płakałem. Cała ta sytuacja bardzo wpływała na mój kontakt z rówieśnikami, rzadko kiedy mogliśmy się dogadać.

A jak było z dziewczynami?

– Zabawnie. Pozdrawiam wszystkie. (śmiech) Wyobraź sobie, że jak próbowałem zaprosić dziewczynę na randkę i chciałem powiedzieć jej coś bardzo ładnego, to już przy pierwszych słowach czułem się zablokowany… Chciałem wykrztusić słowo, ale ono nie mogło mi przejść przez gardło. Wiedziałem, że nie wolno mi się zaciąć, bo dziewczyna będzie się śmiała i straci zainteresowanie. Szukałem więc na szybko jakiegoś alternatywnego zdania.

Na przykład?

– Od: „Chodźmy razem na spacer”, wychodziło mi nagle coś kompletnie abstrakcyjnego: „Ładna pogoda!”. Szybko też uzależniłem się od tańca, bo bez niego czułem się jak bez tlenu. On był dla mnie znacznie ważniejszy niż edukacja w szkole.

Byłeś słabym uczniem?

– Mało powiedziane, ja ledwo przechodziłem z klasy do klasy. W związku z tym, że unikałem mówienia, pogłębiała się moja niska samoocena. Zapraszałem panie nauczycielki na turnieje, by patrząc na mnie zrozumiały, że mimo trudności, które pojawiły się w moim życiu, potrafię jednak coś fajnego zrobić. Ponieważ w grupie było mi trudno mówić, szukałem sposobów, by nakłonić nauczycielki na poprawianie klasówek podczas przerw w sytuacji 1:1.

Adam, muszę ci zadać to pytanie: dlaczego rodzice nie zaprowadzili cię do logopedy? Dlaczego musiałeś tę ciężką drogę przejść sam jako dziecko?

– Dziś cieszę się, że tak się stało. Bo gdybym poszedł do lekarza i dostał natychmiastową pomoc, być może nie byłbym tą samą osobą, którą jestem teraz. Ta moja duża życiowa przeszkoda po prostu spowodowała ciąg pięknych zdarzeń. Już jako mały chłopiec usilnie próbowałem zrozumieć, kim jestem, czy mogę pokonać to ograniczenie i przekuć je na coś dobrego. Szukałam na własną rękę i intuicję rozwiązań: jak uspokajać oddech, jak ogarniać swoje emocje. A potem jako już nastolatek szukałem różnych warsztatów pracy z ciałem i tym sposobem znalazłem swoją drogę do pokonania blokady mowy.

Ale zanim udało ci się, uciekłeś z domu?

– Uciekłem z Łodzi do Warszawy wieku 17 lat. Trzeba zacząć od tego, że miałem konflikt z panią od historii. Nie udało mi się zaliczać materiału podczas przerw i wyznaczono mi w trzeciej klasie liceum egzamin komisyjny. Wiedziałem, że się nie nauczę, bo przez pół roku wagarowałem. Udawałem przed rodzicami, że chodzę do szkoły, a tak naprawdę jeździłem do Warszawy, by tam tańczyć z nową partnerką. W Łodzi mój trener nie znalazł odpowiednio dla mnie wysokiej dziewczyny. Finał był taki, że zamiast na egzamin, poszedłem z kolegą na piwo i na bilard. Kiedy wróciłem do domu, powiedziałem mamie: „Nie udało się, nie zdałem”.

Tyle tylko, że moja mama wcześniej rozmawiała z panią dyrektor (pozdrawiam!) i wybłagała u niej drugą szansę. Zadzwoniłem więc do szkoły i dyrektorka powiedziała: Adam, ja cię rozumiem. Powiesz komisji, że dziś zemdlałeś, a jutro przyjdziesz i spróbujesz zdać. Dla niej i dla mamy uczyłem się bez snu całą noc i nie wiem jakim sposobem, ale zdałem. Dla mnie po prostu już na tamtym etapie wszystkim był taniec. I dlatego w wieku 17 lat wyjechałem sam do Warszawy, a maturę zdałem eksternistycznie.

Jakim cudem tobie, dzieciakowi wtedy jeszcze, ktoś na to pozwolił?

– Słuchaj, ja byłem już wtedy bardzo samodzielny, bo od 15 roku życia zarabiałem pieniądze, ucząc młodszych od siebie tańczyć. Dlatego przyznaję, że postawiłem tą decyzją swoich rodziców pod ścianą, a sam zakasałem rękawy. Kiedy powiedziałem swojemu trenerowi, że nie mam za co się utrzymać w Warszawie, natychmiast dostałem pracę w klubie tańca „Swing” i mogłem wynająć pokój do spania u pewnej starszej pani.

Wtedy, jak już nie musiałem, zachciało mi się uczyć. Kiedy trafiłem do różnych instruktorów, którzy dzięki ciężkiej pracy nad emocjami, oddechem, ciałem i charakterem poradzili sobie z różnymi własnymi ograniczeniami, byłem jak w transie. Jeździłem na warsztaty i tym sposobem poznałem wspaniałych trenerów z całego świata: Pottera Playera i Dawida Zambrano. Postanowiłem szkolić się w tym dalej. Poznawałem nowe techniki takie jak: fighting monkey, gaga movement, animalmovement, czy flying low albo passing through. Te dwie ostatnie stworzył Zambrano, który kiedy sam był chory i nie mógł się ruszać, opracował metodę wstawia z podłogi bez korzystania z tradycyjnych schematów niępięciowych.

Powiedz, jak ci to pomogło przestać jąkać się?

– Każdy aspekt rozumienia napięcia w ciele powodował u mnie zdjęcie napięcia w głosie. Kiedy je odpinałem, mój głos zaczynał stopniowo uwalniać się. Nagle zacząłem czuć jego potencjał. Dlatego chciałem się w końcu uczyć jak nigdy przedtem. Potem trafiłem na trzy lata do Akademii Wychowania Fizycznego, a następnie przeniosłem się do szkoły musicalowej w Gdańsku, gdzie spodobało mi się aktorstwo. Do warszawskiej PWST poszedłem, bo czułem, że aktorstwo pomoże mi zrozumieć, jak być bardziej autentycznym, jak pracować z emocjami i otworzyć się na ludzi.

Nie byłeś za stary?

– Byłem, wtedy w szkole przyjmowano chłopaków do 22 roku życia, a ja miałem 23 lata. Na szczęście pani dziekan mnie nie odtrąciła na rozmowie kwalifikacyjnej. Zdałem za pierwszym razem.

Dokonałeś niemożliwego. Jąkający się chłopiec nagle został aktorem! Studiowało ci się już gładko?

– Nie, na pierwszym roku chcieli mnie wyrzucić, bo kodyfikacja taneczna w moim ciele była bardzo mocno widoczna. Kiedy się obracałem, robiłem to zwykle miękko jak tancerz. Jednak drugi rok nauki okazał się już przełomowy, zacząłem być bardziej autentyczny, zacząłem się otwierać. Jak wyszedłem ze szkoły teatralnej, dostałem od razu angaż do Teatru Dramatycznego w Warszawie.

Równolegle zajmowałem się różnymi metodami pracy z ciałem. Przełomem było dla mnie studiowanie psychologii zorientowaną na proces. W końcu w 2009 roku stworzyłem swoją autorską metodę, początkowo był to „organic dance”, który z czasem przerodził się w bardziej ze mną rezonujący „organic move”, czyli ruch organiczny. Dziś chcę świadomie o tym opowiadać, zwłaszczazwłaszcza że świat pędzi i staje się coraz większym survivalem. Od kiedy pojawiła się praca zdalna na większą skalę, mamy bardziej stateczny tryb życia, wielu z nas po dziesięć godzin dziennie siedzi przy komputerze. Wszyscy potrzebujemy być dziś bardziej uważni na potrzeby swojego ciała.

Co przez to rozumiesz?

– W tej chwili w komputerze możesz włączać jedną, drugą, piątą aplikację, ale przy dziesiątej nagle system zaczynie spowalniać. Z naszym system nerwowym jest podobnie. Wielu z nas czuje się równie przeciążona i dlatego zaczynamy chorować. Łapią nas przeziębienia, kontuzje, bolą lędźwie, kręgosłup. Ponieważ organizm nas zawsze wspiera, to wysyła nam najpierw sygnały ostrzegawcze, byśmy zwolnili i zaczęli o siebie dbać. Jeśli ich nie słuchamy, to w końcu organizm nas wyłączy z ruchu. Sprawi, że wizyta u lekarza będzie już konieczna. Dlatego podczas swoich warsztatów uczę technik relaksu oraz poruszania się na co dzień w taki sposób, który „nie wysysa” z nas pokładów energii. Mówię, co robić, kiedy czujemy przemęczenie, napięcia i jak bronić się w dzisiejszym świecie przed przeciążeniem.

Jak to zrobić?

– My dziś wszystko chcemy zrozumieć. Myślimy i analizujemy. A tak naprawdę największa zmiana dzieje się w naszej podświadomości i w ciele, bo tam są ukryte nasze wzorce i schematy. Jeśli zbudujemy je na bylejakości i pędzie życia, mogą działać destruktywnie na naszą niekorzyść. Jeśli na nowo nauczymy się uważnie słuchać swojego ciała, jeśli mu zaufamy, mogą się zadziać cuda.



Adam Adamonis

zaprasza na warszawską Pargę do Studia Oddaj Ciężar na zajęcia stacjonarne Body&Mind Restart w poniedziałki na godz. 18.00. Jest to grupa otwarta, do której każdy uczestnik może dołączyć w dowolnym momencie. Zajęcia pomagają rozładować napięcia dnia codziennego i napełnić się energią na nadchodzący tydzień. Natomiast dla osób chcących doświadczać ruchu organicznego z dala od zgiełku miasta organizowane są warsztaty wyjazdowe do Istebnej w hotelu Złoty Groń. Więcej wiadomości szukajcie na Facebooku i Instagramie: Organic Move.


Zobacz także

Kilka sposobów, by złapać dystans i odetchnąć głęboko

Kilka sposobów, by złapać dystans i odetchnąć głęboko

ZAGADKI DETEKTYWISTYCZNE

Najfajniejsza książka ever! Czyli ZAGADKI DETEKTYWISTYCZNE

12 kroków do stworzenia trwałego związku