Lifestyle

Oxymel – doskonały sposób na wzmocnienie odporności. Pij na zdrowie!

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
30 września 2022
fot. Chin le Duc/Unsplash
 

Oxymel od dawien dawna stosowany jest w walce z dolegliwościami układu oddechowego, przeziębieniem i osłabieniem. Przyspiesza powrót do zdrowia i wzmacnia odporność. Jest doskonałym źródłem witamin i minerałów. Jak przygotować tę „magiczną” miksturę i jakie są jej właściwości?

Oxymel – czym jest?

Oxymel (oksymel), często nazywany naturalnym antybiotykiem, jest tradycyjną mieszaniną przygotowaną z octu – zazwyczaj jabłkowego – i miodu. Nazwa Oxymel wywodzi się z języka greckiego „oxymeli” i jest połączeniem dwóch słów: kwas (gr. oxy ) i miód (gr. meli). Mieszanka posiada silne właściwości rozgrzewające, dlatego też przez amerykańską zielarkę Rosemary Gladstar została nazwana ognistym cydrem.

Co jeszcze można do niego dodać?

Ważne, by składniki użyte do przygotowania oxymelu były w pełni naturalne i posiadały właściwości antybakteryjne. Powinny wyróżniać się jak najwyższą jakością. Podstawą oxymelu jest żywy, naturalny i niepasteryzowany ocet jabłkowy, którego ostry i wyrazisty smak łagodzony jest przez słodycz miodu.

Do tradycyjnej mieszanki octu jabłkowego z miodem można dodać korzeń imbiru, kilka ząbków czosnku, pieprz cayenne lub chrzan. Jego właściwości i smak można wzbogacić jeszcze pomarańczami, cytryną i dziką różą. Oxymel przygotowany na bazie octu jabłkowego jest tym tradycyjnym i cieszącym się największą popularnością. Możemy spotkać się również z czerwonym oxymelem, w którym do octu jabłkowego dodajemy octu z czerwonych owoców. Z kolei biały oxymel jest mieszanką octu jabłkowego i octu z kwiatów bzu.

Zobacz również: O odporność trzeba dbać cały rok. Jakich witamin brakuje nam najczęściej?

Właściwości Oxymelu

Zdrowotne właściwości oxymelu docenione były już w czasach starożytnych. Ta w pełni naturalna mieszanka jest cennym źródłem przeciwutleniaczy, które pomagają w walce z patogenami i zapobiegają rozwojowi chorób. Oxymel posiada właściwości bakteriobójcze, wirusobójcze i rozgrzewające. Zapobiega infekcjom, zwalcza przeziębinie, wspomaga trawienie. Zawarta w pieprzu cayenne kapsaicyna przyspiesza metabolizm, spalanie tłuszczu i reguluje trawienie.

Przygotowanie oxymelu

Przygotowanie oxymelu nie wymaga specjalnych umiejętności, niezbędne są jednak w pełni naturalne i odznaczające się wysoką jakością produkty. Bazą mieszanki jest naturalny i pochodzący z zaufanego źródła ocet jabłkowy. W tradycyjnym przepisie, zdecydowanie przeważała ilość miodu, jednak obecnie proporcje są bardziej zrównoważone.

Jak przygotować oxymel?

Jeden, tradycyjny i uniwersalny przepis nie istnieje. Jednak najczęściej miesza się ze sobą ocet jabłkowy i lekko podgrzany miód w proporcji 1:1 lub 1:2. Składniki powinny się ze sobą dokładnie połączyć, tak konsystencją przypominały syrop. Do oxymelu można dodać np. ząbek czosnku, chrzan, imbir czy ostrą papryczkę – najlepiej starte na tarce o drobnych oczkach. Przygotowaną miksturę, w szczelnie zamkniętym słoiku, odstawiamy na kilka tygodni, tak by wszystkie składniki oddały swoje aromaty. Słój trzymamy w chłodnym miejscu. Codziennie (wstrząsając słoikiem) mieszamy napój, a po około 4 tygodniach, przy użyciu sitka odcedzamy płyn. Oxymel przechowujemy w lodówce.

Jakie rodzaje miodów dostępne są na rynku i jakie mają właściwości?

Oxymel – dawkowanie

Osoby dorosłe, profilaktycznie, powinny pić jedną łyżkę oksymelu, dwa razy dziennie przed posiłkiem. Oxymel można włączyć również do diety dziecka, ale należy zachować szczególną ostrożność. Zaczynamy od jednej łyżeczki mikstury rozcieńczonej wodą. Napoju nie należy podawać dzieciom poniżej trzeciego roku życia.

Zobacz również: Kiszona kapusta odchudza, chroni przed wrzodami i wzmacnia odporność. Jak samodzielnie ukisić kapustę?

Przeciwwskazania

Choć nie ma konkretnych przeciwskazań dotyczących spożywania oxymelu, to dla bezpieczeństwa, przed rozpoczęciem „kuracji” warto skonsultować się ze swoim lekarzem. Porady powinny zasięgnąć szczególnie kobiety będące w ciąży, karmiące piersią i osoby, które obawiają się, że ich dolegliwości i problemy zdrowotne mogą okazać się przeciwwskazaniem.

Jak powstaje miód i jakie cenne właściwości w sobie kryje? O tajniki pszczelarstwa pytamy Arkadiusza Sadowskiego

3 sposoby na rozgrzewkę – rozgrzewające napoje z miodem

Jak naturalnie wzmocnić odporność? Tych kilka zmian w diecie i stylu życia są konieczne!

12 zmian, jakie zajdą w twoim organizmie, jeśli codziennie będziesz jadła miód

Jakie rodzaje miodów dostępne są na rynku i jakie mają właściwości?


Lifestyle

Kobiety coraz częściej pracują na dwa etaty albo ciurkiem przez trzy tygodnie. Czy jest dla nas nadzieja na odpoczynek i na to, by nie zwariować?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
30 września 2022
fot. Kayoko Hayashi/iStock
 

Pracuję w domu. Czasem w ciągu dnia wychodzę do osiedlowego sklepu. A tam zawsze witała mnie bardzo miła pani. Taka wiecie – serio pracownik na medal. Uśmiechnięta i serdecznie doradzająca, na co dziś są promocje i co warto kupić taniej. Jednak pewnego dnia zobaczyłam za kasą smutną, przygnębioną kobietę, która machinalnie przesuwała moje zakupy i w końcu spytała z nieobecnym wzrokiem, czy płacę kartą. Tak, spytała mnie wzrokiem, jakby nie miała siły na słowa. A ja wtedy starłam się przypomnieć sobie, czy to oby na pewno jest ta sama osoba, która jeszcze miesiąc temu tryskała energią. Tamta była po prostu gejzerem serdeczności. A ta…

Wracając z siatką zakupów do domu, doszłam do wniosku, że jednak to ta sama kobieta. Po prostu nie poznałam jej, tak bardzo zmieniła się w ciągu kilku tygodni. Wyglądała jak dwie kompletnie różne osoby. Następnego dnia podczas zakupów powiedziałam jej, że wygląda na bardzo zmęczoną. Chciałam ją jakoś wesprzeć dobrym słowem. Wtedy ona mi powiedziała: ”Wie pani, ja pracuję już trzeci tydzień bez jednego dnia wolnego”.  Zamurowało mnie. Nie wiedziałam, co mogę jej powiedzieć. „Przykro mi, bardzo pani współczuję”, próbowałam posłać jej serdeczny uśmiech. Wtedy ona powiedziała :”Wie pani, inflacja”. Nie umiałam już wydusić z siebie słowa. Na co jej moje porady typu: „Musi pani o siebie zadbać”, albo „Ale tak nie można, straci pani zdrowie”. Czułam, że to nie ma sensu. Tylko się uśmiechnęłam.

Nie wiem, czy to legalne – pracować tak ciężko, bez wolnego dnia od trzech tygodni. Pewnie nie. Ale czuję, że ta kobieta nie ma wyjścia. Coraz więcej moich koleżanek pracuje dzielnie ponad siły. Jedna jest nauczycielką i właśnie przyjęła pracę na drugi etat w sąsiedniej szkole. Druga, choć ma studia wyższe i pracuje w dziekanacie jako urzędniczka na wyższej uczelni, to w weekendy dorabia sobie myciem okien u sąsiadów. Trzecia to lekarka, która po 24 godzinnym dyżurze w szpitalu, biegnie jeszcze przyjmować pacjentów w przychodni. Kobiety są dzielne, próbują łatać coraz bardziej dziurawe domowe budżety. Nie skarżą się, nie płaczą. Walczą dla swoich rodzin jak potrafią.

Ale my przecież jakoś wypoczywać musimy. Tylko jak, kiedy pracujemy od rana do nocy na etatach w pracy i w domu. Coraz częściej pracujemy też w weekendy. Czy są zatem jakieś sposoby, by regenerować się w tych coraz trudniejszych czasach.

Teoria odpoczynku doskonałego

fot. Ryan Moreno/Unsplash

Przed laty robiłam wywiad z Wojciechem Eichelbergerem, który powiedziałam mi o wariancie optymalnym: człowiek, by być zdrowym potrzebuje 8 godzin na sen, 8 na pracę, 8 na odpoczynek. Ale kogo dziś na taki luksus stać? Na pewno nie kobiety! Wojciech Eichelberger powiedział mi wtedy też, że na prawdziwy i głęboki odpoczynek mamy szanse dopiero wtedy, kiedy odpoczywamy więcej niż dwa tygodnie. To mógłby być prawdziwy restart. Ale ręka w górę, komu pracodawca jest w stanie dzisiaj zafundować trzy tygodnie wolnego ciurkiem?! Serio – wśród moich znajomych nie ma nikogo takiego, kto mógłby pozwolić sobie na prawdziwy reset.

Dowiedziałam się też podczas tego wywiadu, że każdy z nas ma własną „baterię życiową”. Jeśli jej regularnie nie doładowujemy relaksem, spokojem, odpoczynkiem, przyjemnościami, to nasze zasoby życiowych sił sukcesywnie maleją. Tych baterii niestety nie naładujesz, oglądając wieczorem Netflixa. Nie naładujesz ich, robiąc sobie dzień wolny od wszystkich zajętości raz na dwa tygodnie. Ani biorąc długą kąpiel wieczorem. Mimo takich działań twój deficyt będzie się stale pogłębiał. Naładuje go dopiero porządny urlop, podczas którego nie będziesz sprawdzała maili i SMS-ów z pracy. Ale, jak już ustaliliśmy, niewielu sobie może na to pozwolić.

Przecież my musimy jakoś wypoczywać!

Jak zatem to robić?

fot. Cody Black

  1. Rozpieszczaj się w każdej możliwej sekundzie. Minuta na spacerze z psem, kilka głębokich oddechów rano zanim rzucisz się w wir codziennych obowiązków. Dziś musimy łapać ze świadomością dla siebie każdą możliwą minisekundę. Tak, to nie doładuje nam: „baterii życiowej”, o której pisałam wyżej. Ale może pozwoli przetrwać.
  2. W teflonie włączajmy sobie „tryb skupienia”. Niech nie przeszkadzają ci znajomi na Messengerze i WhatsAppie. Niech nie zawracają ci głowy aplikacje i powiadomienia. Nich komórka przestanie brzęczeć co kilka minut. W przeciwnym razie zwariujesz. Dziś żyjemy w ogromnym chaosie informacyjnym, ścigają nas reklamy, pliki cookies. Trzeba nad tym jakoś zapanować.
  3. Najlepiej odpoczniesz, robiąc dokładnie to, czego nie robisz w pracy. Już tłumaczę! W badaniu przeprowadzonym pięć lat temu przez Uniwersytet w San Francisco Kevin J. Eschleman i jego koledzy odkryli, że ludzie wykonujący mniej kreatywną pracę ( kasjerzy, ochroniarze i technicy) czerpali korzyści z kreatywnych działań w weekendy. Natomiast pracownicy na stanowiskach kreatywnych (projektanci, pisarze i architekci) byli bardziej odświeżeni fizycznym działaniem na świeżym powietrzu.
  4. Pamiętaj, że najlepiej koi nas natura. Wszyscy nadal jesteśmy zwierzętami, które tylko przystosowały się do życia w betonowych miastach. Przystawaliśmy się, ale tak naprawdę nam to nie służy. Nasze oczy potrzebują widzieć zielone drzewa. Nasza płuca potrzebuję świeżego powietrza. A skóra wiatru…
  5. Jeśli całe dnie spędzasz przy komputerze, najskuteczniej odpoczniesz ruszając się. Idź na spacer, wyrusz na wycieczkę rowerową. Jeśli jesteś sprzątaczką, woźną albo pielęgniarką, rano w sobotę pośpij dłużej i przynajmniej do południa nie wychodź z łóżka.
  6.  Jeśli pracujesz samotnie, w pojedynkę, wybierz się na wycieczkę z przyjaciółmi. Jeśli spędzasz tydzień na spotkaniach i zebraniach w większym gronie, to może poranek spędzony na czytaniu będzie czymś, czego naprawdę potrzebujesz, aby się zrelaksować.

Jesteśmy ciekawi, czy w macie swoje patenty na odpoczywania w ciężkich czasach. Prosimy o pomysły i komentarze.


Lifestyle

„25 lat samotności w związku. Brak czułości, wyjść, rozmów. Wiem, że nic już mnie nie czeka”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
30 września 2022
nie tolerujesz w związku
fot. simonapilolla/iStock

Za kilka dni obchodzę pięćdziesiąte urodziny. Mąż na pewno o nich zapomni, tak jak zapominał przez ostatnie dwadzieścia lat. Już nie robię awantur, nie walczę. Żyję w martwym związku, jestem martwa. Nie odejdę, bo wspólny dom, dzieci, firma, w wakacje urodziła się nasza pierwsza wnuczka. Nie mam nawet na to sił.

Dom jest duży, ale my i tak śpimy w jednym pokoju. Gdy w złości mówię, żeby się wyniósł stąd, mówi, że ma takie samo prawo spać w sypialni, jak ja. I że o co mi chodzi.  Ta bezradność jest najgorsza.  O co mi chodzi. Teraz już tylko o to, że chrapie. Obcy człowiek chrapiący w łóżku. Czy to nie za dużo?

„Dlaczego się sama nie wyniesiesz?” pytam się w duchu. Bo dlaczego ja mam się wynosić? Dlaczego mam słuchać pytań dzieci? Spać gdzieś na rozkładanej kanapie? Zadaję sobie te różne pytania i myślę, że może gdzieś w duchu marzę, że on się kiedyś obudzi i przypomni sobie, jak mnie kiedyś, dawno kochał. Przytuli. Chociaż w sumie nie wiem, czy gdyby to się stało, moje ciało nie zamieniłoby się w kamień. Zapomniałam jego dotyk.

On nie rozumie. Wzrusza ramionami. Czepiam się. To chyba jest najgorsze, że przez lata opędzał się ode mnie, jak od muchy. O co mi chodzi. Przecież on rozkręca firmę, przecież mamy pieniądze, przecież. Ale nie mamy siebie. Jestem najbardziej samotną osobą na świecie. Czasem zastanawiam się, czy inne kobiety też tak czują się w małżeństwie? Czy to jest norma?

Ostatni seks uprawialiśmy kilka lat temu. To i tak były nasze jedyne momenty bliskości, bo poza seksem nie było między nami dotyku. Może ostatni raz okazał mi czułość kilkanaście lat temu? Nie mówię o tym, że pogłaskał mnie po głowie, jak psa, czy poklepał po kolanie przy dzieciach mówiąc: „A wasza matka to to”.

On mówi, że to normalne. Nie uprawia się seksu po tylu latach, jesteśmy, jak rodzeństwo. Przesadzam. Nie dociekam, czy mnie zdradza. Nie wiem kiedy miałby, bo od rana do popołudnia siedzi w naszej firmie, a potem wraca do domu i przesiaduje w garażu.

Czuję się jakbym nie kończyła lat pięćdziesięciu, a sto. W lustrze widzę szczupłą, wysportowaną kobietę. Dbam o siebie

Moja koleżanka kilka lat temu była w podobnej sytuacji do mnie, zaryzykowała, zostawiła partnera. Przeżyła wściekłość i oburzenie dzieci, gderanie własnej matki, że jej odbiło i… w zeszłą sobotę byłam na jej ślubie. Ma nowego partnera, zakochała się, rozkwitła. Czyli można.

A ja czuję, że jest już za późno. Że wszystko się skończyło, jestem stracona. Że nikt mnie już nigdy nie dotknie, nie zachwyci się, nie powie, że ładnie wyglądam i że mnie pragnie. Z paniką myślę, że czeka mnie już tylko los babci, czy matki do której wpada się na obiad. Oczywiście, też pracuję w naszej firmie, mam koleżanki. Ale każdy dzień jest taki sam. I nie ma tam mnie.

Czy on zawsze taki był? Pewnie, że na początku nie. Ale z czasem, powoli, przez lata stał się taki. Długo walczyłam. W końcu przestało mi się chcieć. Wydawało mi się, że tak już musi być. Ślub mojej koleżanki był, jak przebudzeniem ze snu. Ale jakiś głos w środku mówi mi, że to są moje fanaberie, mam się zamknąć, bo i tak nie jest źle.

Nie no, pewnie, że nie jest źle– poza tym, że nie pamiętam, kiedy mnie coś naprawdę ucieszyło, zachwyciło.

Poza tym, że nawet teraz, jak to piszę, leżę koło chrapiącego człowieka, którego jestem żoną od prawie 30 lat. I czuję, że to wszystko to była jedna wielka pomyłka.

Czy jeszcze mogę to zmienić? I jak mam to zrobić? Potrafię obracać dużymi sumami pieniędzmi, a nie potrafię zawalczyć o siebie.

 

 


Zobacz także

Nowe zagrożenie w randkowym świecie – bombardowanie miłością. Brzmi niewinnie, ale to podstępna manipulacja!

Dzieci w sprawie „lex Czarnek” wysyłają do prezydenta kartki pocztowe i tańczą poloneza. Stańmy w ich obronie!

On też czuje tę presję. Daj mu wsparcie – ROZWIĄZANIE KONKURSU