Choroby Dieta Zdrowie

Niedoczynność tarczycy a dieta. Co jeść, by sobie nie szkodzić?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
13 lutego 2020
Niedoczynność tarczycy - dieta
Fot. Niedoczynność tarczycy - dieta / iStock
 

Niedoczynność tarczycy i dieta muszą iść ze sobą w parze. Niedoczynność tarczycy jest zaburzeniem, które dotyka coraz większą ilosć osób. Z tego powodu trzeba mówić dużo o prawidłowym stylu życia i odżywiania się, które ma ogromny wpływ na zdrowie. Dieta nie sprawi, że niedoczynność tarczycy minie, ale jest bardzo ważna, by utrzymać chorobę w ryzach.

Niedoczynność tarczycy – o co w niej chodzi?

Zanim poruszony zostanie temat taki jak dieta, warto wyjaśnić, czym jest niedoczynność tarczycy. Zaburzenie polega na nieprawidłowej produkcji hormonów przez tarczycę – trijodotyroniny (T3) oraz tyroksyny (T4). Hormony te regulują funkcjonowanie różnych tkanek, wytwarzanie ciepła przez organizm i pracę metabolizmu. Na pracę tarczycy wpływa przysadka mózgowa, pobudzając tarczycę wydzielaniem hormonu tyreotropowego (TSH) do produkcji wspomnianych hormonów T3 i T4. Istnieje kilka przyczyn niedoczynności tarczycy – choroba Hashimoto, usunięcie tarczycy, leczenie jodem promieniotwórczym. Rzadziej zdarzają się przypadki polekowej niedoczynności tarczycy i wynikającej z różnych stanów zapalnych. Tarczyca może niedomagać także z powodu chorób przysadki mózgowej (po urazie głowy lub na skutek rozwoju guza w przysadce).

Objawy, jakie daje niedoczynność tarczycy nie są oczywiste, ale mogą utrudniać życie. Najczęściej niedoczynność manifestuje się: zmęczeniem i sennością, zaburzeniami pamięci i koncentracji,odczuwaniem zimna, niskim ciśnieniem tętniczym. Mogą pojawić się kłopoty z przesuszoną skórą i włosami. Najpoważniejszymi konsekwencjami niezdiagnozowanej lub nieleczonej niedoczynności tarczycy są:   depresja, zaburzenia miesiączkowania oraz problemu z zajściem w ciążę.

Postawienie na podstawie badań właściwej diagnozy pozwala pacjentom na świadome życie z chorobą. Umożliwia to dobranie odpowiedniego leczenia oraz określenie, jaka dieta, gdy stwierdzono niedoczynność tarczycy, będzie służyła osobie chorej.

Niedoczynność tarczycy dieta – zasady ogólne

Dieta i niedoczynność tarczycy to temat, który ma dla chorych duże znaczenie. Oczywiście leczenie tej choroby oparte jest na lekach, ale odpowiednia dieta może poprawić funkcjonowanie organizmu. Warto przyjrzeć się zasadom komponowania posiłków i produktom, który mają dobry wpływ na tarczycę.

Przy niedoczynności tarczycy należy zastosować przede wszystkim zasady zbilansowanej i zdrowej diety. Podstawą jest spożywanie 4-5 posiłków w ciągu dnia, o odpowiedniej kaloryczności względem masy ciała, wieku, płci i aktywności fizycznej. Na talerz powinny przede wszystkim trafiać produkty świeże, nieprzetworzone, naturalne, najlepiej gotowanie, niesmażone. Ponieważ osoby z niedoczynnością tarczycy cierpią często na zaparcia z powodu wolniejszej perystaltyki jelit, należy wypijać 6–8 szklanek dziennie oraz zadbać o obecność błonnika pokarmowego.  Ponadto zaleca się regularną aktywność fizyczną, która pobudza pracę jelit i zwiększa tempo przemiany materii.

Ponieważ u osób z niedoczynnością tarczycy ważne są substancje takie jak jod, żelazo, selen i cynk, trzeba zadbać o to, by posiłki dostarczały te składniki mineralne.

Niedoczynność tarczycy dieta – skąd czerpać jod?

Odpowiednia ilość jodu w diecie przy niedoczynności tarczycy jest konieczna. Jod jest niezbędny do syntezy hormonów tarczycy. W przypadku jego niedoboru obniża się poziom hormonów T4 i T3 oraz rośnie stężenie hormonu TSH wydzielanego przez przysadkę mózgową. Warto podkreślić, że aż 80% jodu w organizmie znajduje się w tarczycy.

Aby tarczyca działała prawidłowo, każdego dnia organizm potrzebuje dawki 160 μg jodu w pożywieniu lub przyswajanego przez drogi oddechowe. Wiadomo, że u osób z niedoczynnością tarczycy zapotrzebowanie na jod wzrasta. Najwięcej jodu znajdziemy w produktach pochodzących z morza. Warto sięgać po tłuste ryby (dorsz, mintaj, halibut, płastuga, tuńczyk i makrela) oraz owoce morza (małże i ostrygi). Z warzyw warto wprowadzić na talerze brokuły oraz nasiona roślin strączkowych, które także zawierają ten pierwiastek. Nie można zapominac także, jod znajdziemy także w soli kuchennej oraz wodach mineralnych.

Niedoczynność tarczycy dieta – źródła żelaza

Dieta, jeśli stwierdzono niedoczynność tarczycy, dieta powinna być bogata w żelazo. Ten pierwiastek jest potrzebny, by aktywować przemiany hormonów tarczycy. Dobrze jest najpierw sprawdzić poziom żelaza, a także ferrytyny, by włączyć ewentualną suplementację. Poza tym warto zadbać, by na stole nie zabrakło mięsa (wołowiny, chudej wieprzowiny), jaj oraz nasion roślin strączkowych (fasola, soczewica). Żelazo zawierają także ziarna i orzechy, np. pestki dyni, siemię lniane, sezam.

Niedoczynność tarczycy dieta – źródła selenu

Niedobór selenu zmniejsza przyswajalność jodu i wpływa na zmniejszanie wydzielania T3. Dieta, jeśli stwierdzono niedoczynność tarczycy, powinna dostarczać selen w pokarmach. Najwięcej go znajdziemy we wspomnianych już wcześniej ryb i owoców morza, nasionach roślin strączkowych, drożdżach, mięsie z indyka, wołowinie oraz grzybach.

Niedoczynność tarczycy dieta – źródła cynku

Niedobór cynku wpływa na zmniejszenie stężenia hormonów tarczycy T4 i T3. Aby do tego nie doszło, warto zadbać, by w diecie znalazło się pełnoziarniste pieczywo, kasza gryczaną niepalona, jaglana, pestki dyni i chude mięso. Cynk znajdziemy też w jajach, fasoli, ciecierzycy, kiełkach, grzybach, czosnku i cebuli.

Niedoczynność tarczycy – źródła witaminy D

Niedobór witaminy D ma znaczny wpływ na niedoczynność tarczycy, dieta więc powinna umożliwić zwiększenie jej ilości w organizmie. Organizm aż w 90% sam wytwarza witaminę D z promieni słonecznych, ale jesienią i zimą trudno o wystarczający czas ekspozycji na słońce. Z tego powodu trzeba posiłkować się dietą, włączając do niej tran i tłuste ryby morskie. Ponad 83% osób z chorobą Hashimoto może cierpieć na niedobory witaminy D3, więc warto w badaniach laboratoryjnych oznaczyć jej poziom.

Niedoczynność tarczycy dieta – czego unikać?

Istnieją produkty niewskazane przy niedoczynności tarczycy, ponieważ wpływają na obniżenie przyswajanie jodu z pożywienia. Należą do nich:

  • warzywa kapustne (tzw. krzyżowe) – zawierają goitrogeny, które mogą wpływać na metabolizm jodu, zmniejszając jego stężenie w organizmie (np. kapusta, kalafior, brokuł, brukiew, jarmuż, kalarepa, rzepa),
  • soja – a także przetwory sojowe np.: tofu, mleko sojowy, koncentraty sojowe, parówki i wędliny z soi spożywane w nadmiarze mogą hamować syntezę hormonów tarczycy,
  • orzeszki ziemne i gorczyca – zawierają substancje wolotwórcze.

Zanim do diety zostaną wprowadzone zmiany, warto skonsultować się z endokrynologiem lub dietetykiem. Wcześniejsze wykonanie odpowiednich badań pozwoli na potrzebne modyfikacje, by dieta służyła, pozytywnie wpływając na niedoczynność tarczycy.


źródło: www.mp.pl , ncez.pl 

Choroby Dieta Zdrowie

Walentynki przez cały rok? Naucz się alfabetu miłości

Redakcja
Redakcja
13 lutego 2020
Fot. iStock
 

Walentynki, to czas, w którym na całym świecie manifestujemy uczucie miłości na wiele różnych sposobów. Dla osób, które mają partnera to okazja, by pobyć razem, przypomnieć sobie dobre chwile, a dla osób samodzielnych moment, w którym mogą dotkliwiej odczuwać swoją samotność. O tym, co zrobić, by mieć udane relacje, także ze sobą przez 365 dni w roku rozmawiamy z dr. Mariuszem Wirgą współautorem książki „ABC Twoich Emocji”

Jeden dzień na miłość

W lutym cały świat na jeden dzień zamienia się w potok wyznań miłości. 14 lutego w Święto Zakochanych ulegamy czarowi chwili i obdarowujemy bliskie osoby miłym drobiazgiem, zapraszamy na kolację, piszemy, mówmy miłe słowa, znajdujemy dla siebie czas etc. Jednak już 15 lutego zwykle wszystko wraca do normy. Od rana lista zadań nas przytłacza i nasza relacja wraca na swoje standardowe miejsce, w którym „wszystko” i „zawsze” powinno działać. Najlepszym sposobem, by popsuć każdą relację, jest używanie tych słów, nawet wobec siebie i w myślach – mówi dr Wirga.

Alfabet miłości

Jeśli miałbym zasugerować jedną rzecz do zmiany, by poprawić jakość naszych relacji, to byłaby to zmiana naszych nawyków semantycznych – czyli języka. Używamy słów bardzo nawykowo, nieświadomie dokładając sobie stresu i negatywnych emocji. Jak mawiał Doktor Maultsby, twórca racjonalnej terapii zachowania – „Jeżeli chodzi o kontrolę emocjonalną, nie dysponujemy niczym innym poza słowami”. Z okazji Walentynek polecam rozpoczęcie wyzwania, które pomoże nam tworzyć lepsze relacje na co dzień nie tylko od święta.

1.

Postaraj się pozbyć nawyku opisywania sytuacji w formie: On, Ona mnie zdenerwowali, zasmucili. Zastąp je szczerymi słowami, „Ja sama, sam”… się zasmuciłem, zdenerwowałem…swoimi własnymi interpretacjami sytuacji, myśli, etc. Zamiast oskarżać drugą osobę za stan związku, zwróć uwagę na swoją w nim rolę i weź odpowiedzialność za swoje emocje i działania. Oczywiście w sytuacjach przemocy, chroń siebie i dzieci.

2.

Wykreśl z codziennego języka – nie tylko w Walentynki- ze swoich rozmów, wiadomości, myśli zewsząd słowa: „zawsze”, „wszystko”, „nigdy”, „nic”, „wszyscy”, „nikt”! Są to uogólnienia, które rzadko są oparte na faktach. Zastąp je „częściej niż bym chciała”, „dużo”, „rzadziej niż bym chciał”, „mało”, „wielu”, „mniej osób, niż bym chciała.

3.

Zastąp słowa nacechowane emocjonalnie „okropny”, „straszny”, „beznadziejny” etc. słowami „niepożądany” ewentualnie „bardzo niepożądany”. Także w rozmowach z innymi.

4.

Wyeliminuj ze swojego słownika słowa „porażka”, „klęska” zamień na „niepożądany rezultat” albo „niezamierzony wynik”, dzięki któremu możemy się czegoś ważnego nauczyć. I stosuj je także wobec innych, bliższych czy dalszych przyjaciół znajomych w sytuacjach konfliktowych i tych ważnych.

5.

Uważaj na słowa „nie mogę”, „muszę”, i „spróbuję”. Wobec siebie i innych. Jeśli możesz, stopniowo zastępuj „nie mogę” stwierdzeniem „mogę, ale nie w tej chwili”, „mogę, ale jeszcze nie wiem jak”, „mogę, i sprawdzę jak”. Zamiast „muszę”, „trzeba”, „należy” uświadom sobie, że wszystko, co robisz to twój wybór. W miejsce „spróbuję” wstaw „zrobię, najlepiej jak potrafię”, albo jeśli zadanie jest trudne „zacznę to robić i zobaczę, jak mi pójdzie”.

Jak ćwiczyć alfabet miłości?

Zmiana języka to zmiana jak każda inna wymaga czasu i treningu. Proponuję na początek, by za każdym razem, gdy zauważymy, że „po staremu” formułujemy zdanie, myśl – zmienić formę na nową. Na początku będzie to trudne, ale obiecuję, że dzięki treningowi stanie się z czasem coraz łatwiejsze.

M jak miłość, R jak Relacje

Nikt nie uczy nas jak dobrze rozmawiać z innymi i prowadzić konstruktywne wewnętrzne monologi. Dlatego wielu z nas uczy się nieświadomie i potem w dorosłości odtwarza nawyki komunikacyjne, które mało świadomie nabył. Nie wiemy, że możemy nauczyć się innych słów i tym samym zmienić jakość naszych relacji ze sobą i z innymi. Ja szczerze zachęcam do podjęcia wyzwania choćby przez 14 dni. I obserwacji jak zmienia się nasz świat wewnętrzny i zewnętrzny. A jeśli uznacie, że chcielibyście poćwiczyć, więcej zapraszam do lektury książki „ABC Twoich Emocji”.

Relacje z najbliższymi to najtrudniejsze wyzwanie, jakie przed nami staje w życiu. Jednak ich jakość bezpośrednio wpływa na nasze samopoczucie i satysfakcję z życia. I choćby z tego powodu warto się nauczyć, jak na nie wpływać używając języka miłości, pozbawionego etykiet i ocen.

Fot. Materiały prasowe


Więcej informacji: www.abcemocji.pl


Choroby Dieta Zdrowie

Zegarek zamiast telefonu? Objawienie sceptyka: testujemy Movetime Family Watch

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
13 lutego 2020

Kiedyś byłam zdania, że tego typu gadżety nie są mi potrzebne. Po pierwsze, zakładałam, że to raczej produkt dedykowany maluchom (a te przecież z założenia nigdy nie są bez opieki), po drugie, sądziłam, że w przypadku starszego dziecka lepiej sprawdzi się mimo wszystko telefon. A potem moje dziecko dorosło do telefonu… i okazało się, że nic nie jest takie proste, jakim się wydaje. Jako naczelny sceptyk połączenia dziecko i technologia, postanowiłam przetestować smart zegarek na własnej rodzinie. I sama byłam zaskoczona. Ale zacznijmy od początku.

Jak już wspominałam do takich rozwiązań podchodzę ostrożnie. Mam nadzieję, że moje małe testowanie będzie pomocne, jeśli rozważacie zakup takiego sprzętu. I – od razu zaspojleruje – jeżeli tak, jak ja macie mieszane uczucia, warto spojrzeć na to urządzonko z zupełnie innej perspektywy…. A było to tak…

Jakiś czas temu, moja córka „dorosła” do upragnionego telefonu. Długo trwały negocjacje, ale gdy zaczęła samodzielnie wracać ze szkoły, telefon okazał się urządzeniem uczącym odpowiedzialności i małym zabezpieczeniem naszego spokoju. Tak nam się przynajmniej wtedy wydawało. Szybko jednak okazało się, że:

  • telefon najlepiej służy dziecku do wszystkiego oprócz tego, do czego ma służyć… (tak, wiem, nawet to zakładaliśmy, ale ułuda i nadzieja umierają ostatnie),
  • dziecko nie korzysta z telefonu w szkole (i chwała mu za to), ale po szkole: a) zapomina włączyć dźwięk – i tak się nie można dodzwonić, b) niekoniecznie uznaje funkcje telekomunikacyjne (jak np. wiadomości SMS czy Messenger) za istotne,
  • nie przydaje się na podwórko, bo… jest za wielki. Musi zostać w jakimś plecaku, więc leży i dzwoni sobie…  „w kosmos”…
  • zapomina go zabrać.

Po kilku ekstremalnych sytuacjach (ekstremalnych dla mnie oczywiście) i ćwiczeniach prawidłowego według wapniaków wykorzystania telefonu, zaczęliśmy czynić postępy. Jednak jak się okazało tam, gdzie telefon zawodził, testowy zegarek zrobił show. Pozwólcie, że teraz trochę się pozachwycam nad najbardziej, moim zdaniem, przydatnymi funkcjami.

Fot. Archiwum prywatne

Genialne – za to go pokochałam! Czyli najfajniejsze funkcje

Opcja lokalizacji – i pracy w czasie rzeczywistym

To coś cudownego i bynajmniej nie zagraża prywatności dziecka. Umówmy się, że dziecko, które korzysta z zegarka nie jest nastolatkiem i organizujemy zamachu na jego wolność osobistą. Dziecko powinno wiedzieć o takim działaniu zegarka. U nas sprawdziło się to przede wszystkim w trakcie samodzielnych powrotów do domu.

Przede wszystkim było to moje poczucie bezpieczeństwa, gdy dziecko wracało z popołudniowych zajęć dodatkowych. Niby 200 m od domów, droga znajoma, ale gdy wcześnie robi się ciemno, zawsze pozostaje wątpliwość. Możliwość śledzenia w czasie rzeczywistym lokalizacji to genialne rozwiązanie dla całej rodziny. My mamy pewność, że nic złego się nie dzieje (widzi, że dziecko idzie), a dziecko czuje się bezpieczniej, wiedząc, że możemy zareagować.

Fot. Materiały prasowe

Ta opcja przyda się również w przypadku próbowania nowych, samodzielnych tras. Jeśli dziecko się zgubi, możemy je pokierować podczas rozmowy.

I najważniejsze: czyli to, o czym bardzo boimy się nawet pomyśleć, zabezpieczenie w przypadku uprowadzenia, porwania czy jakiegokolwiek wypadku. Możecie na aplikacji ustawić tzw. bezpieczną strefę, czyli teren, po którym dziecko może się poruszać. Jeśli nogi poniosą je gdzieś indziej, urządzenie uruchomi alarm na telefonie rodzica.

Fot. Archiwum prywatne

Opcja rozmów

Fajna sprawa. W aplikacji ustalacie zaufane numery, które mogą łączyć się z dzieckiem i do których dziecko może zadzwonić lub wysłać wiadomość. Jest bezpiecznie. W dodatku odpada konieczność pamiętania o wyciszaniu i ponownym włączaniu dźwięku – jeśli tylko wy możecie dzwonić, macie pewność, że nie będzie telefonów w czasie lekcji. Poza tym możecie ustawić w aplikacji ograniczenie czasowe (opcja „szkoła”) – wtedy niektóre funkcje zegarka będą czasowo wyłączone.

Jakość połączenia jest świetna. Do wyboru macie dwa rodzaje połączeń: audio i wideo. Przy wideo jakość jest ciut niższa, ale to pewnie kwestia zasięgu. Największym zaskoczeniem jest bardzo dobre działanie mikrofonu i głośnika. Testowałyśmy połączenia w ruchu, na dworze – i szum ulicy w ogóle nie przeszkadza w rozmowie w trybie audio. Za to de mnie piątka z dużym plusem.

Możliwość czatowania

To funkcja, która bardzo spodobała się mojej córce. Możecie wysyłać sobie wiadomości głosowe. Moje zaskoczenie – i mikrofon i głośnik świetnie działają. Wszystko jest zrozumiałe. Dorosły przez aplikację może również wysłać wiadomość tekstową czy emotki. Przydatne bardzo (wiecie, jak to jest… „nie zapomnij przynieś stroju z WF-u” itp.).

Krokomierz

Dodatkowy bajer, w końcu fajnie by smartwatch był smart. Zegarek obliczy ilość kroków oraz dystans. Nie tylko dzieciom sprawia to frajdę. Spokojnie, jeśli chcecie wyrobić normy na spacerze, spokojnie możecie pożyczyć zegarek, bransoleta ma spore możliwości regulacji 🙂

Fot. Archiwum prywatne

Co jeszcze?

Zegarek jest atrakcyjny dla dzieci. Jest w nim kalkulator, aparat fotograficzny, prosta i wciągająca pozytywnie mini-gierka, przypomnienia i budzik. Wszystkie podstawowe funkcje – czyli zestaw idealny, by nauczyć się korzystać z takiego urządzenia, jako urządzenia komunikacyjnego – a nie zostać ofiarą miliona aplikacji i pożeracza czasu. Ekran jest sprawny i wystarczającej wielkości. Dziecko ma do wyboru kilka opcji „tapety” na ekranie startowym. Znajdzie się coś dla starszych, i dla młodszych.

Instalacja i konfiguracja

Kocham! Wystarczy pobrać aplikację, zeskanować kod QR na zegarku i gotowe!

Uzupełniacie numery telefonów w aplikacji. Wszystko robicie w aplikacji. 💗 Aplikacja na smartfony rodziców dostępna jest do pobrania ze sklepów Google Play i Apple AppStore.

I to wszystko, co napiszę. Klik i już.

Dla kogo?

W sumie to produkt o dość szerokim zastosowaniu. Przyda się każdemu, kto poszukuje takich funkcjonalności. Działa dobrze, nie zawiesza się. Zużycie baterii jest umiarkowane, a ładuje się bardzo szybko. Czy polecam? Jeśli zależy wam na właśnie takich funkcjonalnościach, myślę, że ten Alcatel bardzo dobrze się sprawdzi. W mojej opinii  to o wiele lepsza opcja na kontakt z dzieckiem niż klasyczny, rozpraszający smartfon.

 

Fot. Materiały prasowe

Movetime Family Watch MT40 – szczegóły techniczne i cena

Fot. Materiały prasowe

Wymiary / Waga
45 x 39,05 x 14,55 mm / 50 g

Kolor:
niebieski / różowy

Bluetooth
wersja 4.2

Bateria
pojemność baterii 600 mAh, czas ładowania 2h, czas pracy do 2 dni, czas czuwania do 5 dni

Fot. Materiały prasowe

Koszty:

Całkiem przyjazna dla portfela opcja w T-Mobile. W umowie abonamentowej T-Mobile z Family Watch, za kartę sim do zegarka, z nielimitowanymi rozmowami, zapłacicie 24,99 zł miesięcznie. Do tego 1 GB internetu w pakiecie. Zegarek za złotówkę. Oferta korzystna, bo kupując kartę na doładowania musimy wydać co najmniej 30 zł miesięcznie, by utrzymać numer.

Więcej informacji o zegarku i ofercie T-Mobile, znajdziecie tutaj: http://www.t-mobile.pl/telefony-i-urzadzenia/telefony/alcatel-tcl-family-watch-mt40/AT-H-T400.phtml


Zegarek do testu udostępniła nam firma T-Mobile


Zobacz także

8 przyczyn powstawania nowotworów. Sprawdź, na które jesteś szczególnie narażona

Jak stosować leki przeciwbólowe

Sposób odżywiania i powstawanie nowotworów są ze sobą powiązane. Możesz zmniejszyć ryzyko, dzięki zmianom w diecie