Psychologia

7 zachowań, które aż krzyczą: jestem niepewna siebie!

Redakcja
Redakcja
12 maja 2021
Photo by Ángel López on Unsplash
 

Jeśli w porę nie zauważymy niskiego poczucia własnej wartości, możemy przegapić wiele okazji lub nawet wpaść w dołek. Dobra wiadomość jest taka, że ​​istnieją pewne cechy, które mogą wskazywać, że nie zawsze jesteś wystarczająco pewna siebie.

Zdrowie psychiczne jest ważne. Dlatego dobrze jest nauczyć się 8 oznak niskiej pewności siebie, aby je pokonać, zanim spowoduje jakiekolwiek problemy.

1. Jesteś przesadnie pozytywna

Chociaż dobrze jest być pozytywnym, czasami ludzie mogą ukrywać swoją niepewność emocjonalną właśnie za uśmiechem. Czasami używają go, by odwrócić uwagę od czegoś, co za wszelką cenę chcą ukryć. Na przykład, gdy miałaś ciężki dzień – jeśli jesteś wystarczająco pewna siebie, szczerze opowiesz o swoich problemach. Jeśli nie, skupisz się na dobrych rzeczach, które się wydarzyły, odwracając uwagę od rozwiązywania prawdziwych problemów.

2. Za każdym razem chcesz uzyskać doskonały rezultat

Perfekcjonizm może wynikać z niskiej samooceny. Osoba, która nigdy nie czuje się zadowolona z siebie, nie może zaakceptować wyników, które osiąga i może utknąć w zadaniu na długi czas, próbując uzyskać idealny wynik. Osoba z niską samooceną będzie się martwić, że pokój nie będzie wystarczająco czysty, a goście nie będą zadowoleni. Więc zamiast spędzać 30 minut na sprzątaniu, poświęci na to godziny, upewniając się, że wszystko lśni.

3. Nie potrafisz przyjąć opinii na swój temat/na temat swojej pracy

Jeśli nie czujesz się pewnie, gdy ktoś sprawdza Twoją pracę, możesz pomyśleć, że opinia dotyczy Ciebie osobiście, a nie zadania, które wykonałaś. W rezultacie informacja zwrotna może być bardzo trudna do zaakceptowania. Następnym razem, gdy ktoś przekaże Ci swoją opinię, spróbuj skupić się na otrzymanych cennych informacjach, na przykład na tym, co można zrobić lepiej. I nie zaprzeczaj swoim zasługom, gdy ktoś cię chwali.

4. Nie potrafisz odmówić

Ten typ osoby nie zastanawia się, tylko pędzi, aby opiekować się dziećmi swoich przyjaciół, nawet po długim, męczącym dniu w pracy. To wspaniale, jeśli chcesz pomagać innym, ale jeśli ludzie Cię wykorzystują, nadszedł czas, aby to zakończyć. Za każdym razem, gdy pomagasz komuś kosztem siebie, twój umysł myśli, że to, czego chcesz, jest nieważne. Wyobraź sobie, jak zmieniłoby się Twoje życie, gdybyś przestała wyrażać zgodę na wszystkie te niepotrzebne przysługi. Ludzie nie tylko zaczną szanować Ciebie i Twoje granice, ale także będziesz mieć lepsze poczucie własnej wartości. Pomyśl też o całym tym dodatkowym czasie wolnym, który będziesz miała na swoje pasje, albo po prostu na słodkie lenistwo.

5. Potrzebujesz zapewnień

Niektórzy ludzie nie radzą sobie z krótkotrwałym niepokojem, więc nieustannie proszą innych o aprobatę i wsparcie. Czasami może to złagodzić Twoje zmartwienia, ale na dłuższą metę sygnalizuje, że nie możesz sobie z tym poradzić samodzielnie. Na przykład, jeśli ktoś właśnie kupił nowe ubrania i ma ochotę podzielić się zdjęciami z innymi i zapytać, jak w nich wyglądają, może to oznaczać niską samoocenę.

6. Masz tendencje do niepotrzebnego zamartwiania się

Każda z nas ma koleżankę, która za dużo myśli i irracjonalnie martwi się najgorszymi scenariuszami. Jej partner może po prostu spóźnić się 30 minut z pracy, ale niepewna osoba już sobie wyobraża, że ​​może ją zdradza lub zginął w wypadku samochodowym. Myślenie katastroficzne to bardzo toksyczna cecha, nad którą należy zapanować jak najszybciej. Najpierw zacznij myśleć o najlepszych scenariuszach i spróbuj ocenić prawdopodobieństwo tych… mniej pożądanych.

7. Masz tendencję do obwiniania innych

Uważamy, że bycie krytycznym jest ważne, ale nie używaj krytyki, aby poczuć się lepiej. Dobrego samopoczucie powinno opierać się na zdrowych relacjach i myślach. Jeśli użyjesz krytyki wobec osoby, która na to nie zasługuje, na dłuższą metę sprawisz, że poczujesz się winna, co z kolei tylko pogorszy Twoją niepewność.

Źródło: https://brightside.me/


Psychologia

Magiczna data na opakowaniu – termin przydatności do spożycia, a data minimalnej trwałości. Wiesz co oznacza?

Klaudia Kierzkowska
Klaudia Kierzkowska
12 maja 2021
Photo by Liuba Bilyk on Unsplash
 

O problemie marnowania jedzenia mówi się coraz głośniej i częściej. Sklepy i restauracje – by ograniczyć wyrzucanie jedzenia – brzydsze produkty sprzedają po okazyjnych cenach lub przekazują Bankom Żywności. Choć jesteśmy przyzwyczajeni do wyrzucania jedzenia, które przekroczyło „magiczną” datę na opakowaniu, to nie każdy produkt po upływie terminu ważności musi wylądować w koszu. Co dokładnie oznacza „najlepiej spożyć przed”, a co kryje się pod „najlepiej spożyć do”?

Co roku Polacy marnują około 9 mln ton żywności, a liczba głodujących Polaków wynosi około 2 mln. Tym samym, pod względem wyrzucania jedzenia, nasz kraj zajmuje 5. miejsce w Unii Europejskiej – tak wynika z danych Greenpeace Polska. Z kolei w UE rocznie wyrzuca się 88 mln ton jedzenia. Komisja Europejska oszacowała, że jest to koszt około 143 mld euro. Zmiany są więcej niż konieczne. Czas zacząć świadomie podchodzić nie tylko do zakupów, ale także najwyższa pora by lepiej zapoznać się z informacjami, które producent umieszcza na opakowaniu.

Termin przydatności do spożycia – co właściwie oznacza?

TPS czyli Termin Przydatności do Spożycia stosowany dla produktów nietrwałych mikrobiologicznie. W grupie łatwo psujących się produktów znajduje się mięso, wędliny, ryby i ciasta. Gdy na opakowaniu, przy dacie ważności widnieje napis „należy spożyć do” to informacja, że wskazany dzień jest ostatnim dniem, w którym można spożyć dany produkt. Po upływie terminu przydatności do spożycia, produkt może stwarzać zagrożenie dla zdrowia. Istnieje ryzyko, że się zepsuł.

Data minimalnej trwałości – co warto o niej wiedzieć?

DMT czyli Data Minimalnej Trwałości stosowana jest dla produktów trwałych mikrobiologicznie. W tym przypadku dopuszczalne są dwa sformułowania – „najlepiej spożyć przed” lub „najlepiej spożyć przed końcem”. Wskazany dzień, jest ostatnim dniem, w którym dany produkt najlepiej jest spożyć. I o ile do słowa „należy” powinniśmy podejść bardzo poważnie to produkt, na opakowaniu którego widnieje „najlepiej” możemy traktować z lekkim przymrużeniem oka. Najlepiej jest sugestią a nie zakazem i w tym przypadku ostateczna decyzja należy do nas – konsumentów. Jeśli dany produkt będziemy przechowywać prawidłowo – w suchym i chłodnym miejscu, a nie na słońcu, to możemy spożyć go nawet kilka tygodni, a czasami miesięcy po upływie daty minimalnej trwałości.

Produkty, które po upływie terminu ważności nadal są dobre

Obok popsutego jedzenia, na śmietniku lądują tony dobrych produktów po terminie ważności. Marnowanie jedzenie – często nieświadome – jest jednym z większym problemów z jakim przyszło nam się cywilizacyjnie zmierzyć. Tymczasem nie wszystko co przekroczyło magiczną datę na opakowaniu jest popsute, trujące i szkodliwe.

Makaron, ryż i kasza

Przechowywane w odpowiedniej temperaturze, w szczelnie zamkniętych opakowaniach można spożyć nawet po upływie roku od terminu ważności. Zdaniem niektórych, makaron, ryż i kasza są w stanie przetrwać nawet kilkanaście lat. Oczywiście mamy na myśli suchy, nieugotowany makaron, a nie ten gotowy do spożycia, który można znaleźć w lodówkach supermarketów.

Orzechy

Choć termin przydatności do spożycia i datę minimalnej trwałości przyzwyczailiśmy się traktować jako tożsame, to różnica pomiędzy nimi jest znacząca. Bez względu na to, jaka data widnieje na opakowaniu, to orzechy – przechowywane w szczelnie zamkniętym pojemniku i odpowiedniej temperaturze – można spożyć jeszcze pół roku od daty ważności.

Miód

Fakt, że miód skrystalizował i przybrał ziarnistą konsystencję nie oznacza, że się popsuł. By stał się ciekły, wystarczy słoik z miodem wstawić do ciepłej wody.

Jogurt

Czy można jeść przeterminowany nabiał? Produkty z datą „najlepiej spożyć przed”, która właśnie upłynęła, w rzeczywistości nie muszą być popsute. Mleko, ser żółty czy twaróg, jeszcze przez 2-3 dni nadają się do spożycia. O ile w przypadku jogurtu z owocami, lepiej trzymać się wyznaczonej daty, to ten naturalny, uznawany jest za „najbezpieczniejszy” nabiał. Choć nie ma określonego czasu, po którym jogurt nie będzie nadawał się do spożycia to naturalny, nieotwarty i przechowywany w odpowiednich warunkach jeszcze przez kilka, a nawet kilkanaście dni będzie można bezpiecznie zjeść. Przed spożyciem nabiału należy upewnić się, że jego smak i zapach nie wzbudzają podejrzeń.

Twardy ser

Sery twarde – typu parmezan – starzeją się dłużej i przechowywane w lodówce w odpowiednim opakowaniu nie psują się tak szybko jak sery miękkie. Po upływie terminu ważności można spożyć je spokojnie jeszcze przez kilka kolejnych dni.

Pieczywo

Chleb, bułki, rogale to bardzo „wdzięczne” produkty, których data ważności nie ma większego znaczenia. Ważne, by przed spożyciem zwrócić uwagę, czy nie pojawiła się pleśń. Pieczywo można zamrozić, a jak stało się czerstwe i straciło świeżość, podpiec w tosterze czy piekarniku.

Soki owocowe

W tym przypadku wszystko uzależnione jest od tego, w jaki sposób sok został wyprodukowany. Ten tłoczony na zimno, niepasteryzowany, najbezpieczniej wypić tego samego dnia, aby w pełni wykorzystać znajdujące się w nim związki aktywne. Z kolei soki pasteryzowane – najczęściej spotykane w sklepach – możemy trzymać w lodówce znacznie dłużej niż zaleca producent, oczywiście zamknięte.

Jajko

Najmniej oczywistym produktem jest jajko. W tym przypadku przed rozbiciem ciężko stwierdzić, czy nadaje się jeszcze do spożycia. Im bliżej daty przydatności, tym jajko będzie mniej świeże – jednak z reguły jest ono dobre do spożycia jeszcze nawet do dwóch tygodni po upływie daty znajdującej się na opakowaniu. Jak sprawdzić jego świeżość? Najprostszym
sposobem jest włożenia jajka do naczynia z wodą. Jeśli pozostanie na dnie – jest świeże. W przypadku kiedy zacznie „wstawać” lub co gorsza, wypłynie na powierzchnię – pokażmy mu, gdzie jest kosz na śmieci.

Przyprawy

Zwietrzałe przyprawy, które otwarte w szafce kuchennej leżą już od lat, na pewno nie wzbogacą smaku dania. Jednak te zamknięte lub przechowywane w szczelnych pojemniczkach,  jeszcze przez kilka miesięcy po upływie terminu ważności można wykorzystać. Mimo wszystko dodawanie przeterminowanej sody czy proszku do pieczenia do ciast jest dość ryzykowne. Zamiast wyrzucać, lepiej wykorzystać podczas domowych porządków!

Tekst powstał we współpracy z dietetykiem holistycznym – twórcą projektu edukacyjnego „Zdrowopedia” i miłośnikiem zdrowego odżywiania Sebastianem Podorskim – Wszystko o zdrowiu-Zdrowopedia


Psychologia

Ataki paniki to nie fanaberia. A teraz, w pandemii, jest ich więcej

Redakcja
Redakcja
12 maja 2021
Photo by Carolina Heza on Unsplash
Kobieta idzie ulicą, czuje się dobrze. Nie dzieje się nic szczególnego, mija ludzi, samochody… Nagle zaczyna się pocić, drżą jej ręce, czuje ostry ból w klatce piersiowej i ma wrażenie, jakby miała umrzeć. Tak może objawiać się atak paniki, bardzo niepokojąca i utrudniająca życie przypadłość. Zdarza się obu płciom, choć częściej kobietom. Czasami to jednorazowy incydent, ale niekiedy rozwija się w zespół z nawracającymi napadami. Nie warto ich lekceważyć. Zaburzenie można leczyć i zmniejszyć ryzyko jego pojawienia się.

W ostatnim czasie Google zanotowało rekordową liczbę wyszukań na temat ataków paniki – donoszą naukowcy z University of California, San Diego. Najczęściej użytkownicy wyszukiwarki pytali o nie między 16 marca a 14 kwietnia, czyli na początku pandemii. Wyraźne skoki naukowcy zauważyli w momencie wprowadzenia dystansu społecznego, kolejnych zaleceń oraz w czasie oraz gdy USA prześcignęły Chiny pod względem zachorowań.

Tłumacząc to praktycznym językiem, w trakcie pierwszych 58 dni COVID-19 w USA wysłano 3,4 mln zapytań związanych z silnym napadem lęku” – zwraca uwagę dr Benjamin Althouse, autor badania opisanego na łamach „JAMA Internal Medicine”. – Poziom zapytań o lęki i ataki paniki były wtedy na najwyższym poziomie od 16 lat – dodaje.

Lęk odbiera rozum

A dr John W. Ayers, jeden z naukowców podkreśla, że atak paniki nie powinien być lekceważony, ponieważ może doprowadzić do wizyty na oddziale ratunkowym z powodu płytkiego oddechu, kołatania serca, bólu w klatce piersiowej i silnego uczucia lęku.

Atak lęku napadowego: objawy

Napad panicznego lęku może dopaść ofiarę w przeróżnych sytuacjach i u różnych osób. Przychodzący nie wiadomo skąd silny lęk prowadzi do wyraźnych, niepokojących reakcji somatycznych organizmu.  Kiedy do takiego epizodu dojdzie, może pojawić się niewyjaśnione poczucie silnego zagrożenia, obawa przed utratą kontroli, zawałem serca a nawet śmiercią. Serce zaczyna szybko bić, człowiek się silnie poci, czasami dygocze, może m.in. mieć trudności z oddychaniem, bóle w klatce piersiowej, mdłości, czy poczucie odrealnienia.

Wiele osób ma jeden lub dwa tego typu ataki w życiu, ale bywa, że pojawiają się nagminnie. Można wtedy mówić o zespole lęku napadowego. Oprócz samych utrudniających życie ataków, w międzyczasie ich ofiara zwykle cierpi wtedy dodatkowo na lęk przed samymi napadami.

Atak paniki a zażywania marihuany

Nie wiadomo, co takie ataki wywołuje. Specjaliści mówią jednak o czynnikach, które mogą sprzyjać zaburzeniu. Wymieniają ich dosyć dużo – m.in. uwarunkowania genetyczne, predyspozycje psychologiczne, zmiany w działaniu mózgu, silny stres np. związany ze stratą bliskiej osoby, duże zmiany w życiu, traumy przeżyte w dzieciństwie, a także nadużywanie alkoholu, kawy, tytoniu i innych substancji.

Kancerofobia = lęk

Naukowcy z Uniwersytetu w Heidelbergu i innych niemieckich uczelni zwracają uwagę na marihuanę, której używanie, według przeanalizowanej przez badaczy literatury zwiększa ryzyko zespołu lęku napadowego.

Jak z kolei pokazali naukowcy z hiszpańskiego Uniwersytetu Pompeu Fabry, marihuana może działać z opóźnieniem. Otóż według ich badań stres oraz aktywne składniki narkotyku działając razem w okresie dorastania mogą zwiększać ryzyko napadowych lęków w dorosłości. Zdaniem naukowców psychoaktywny składnik marihuany zaburza bowiem naturalne wygaszanie lęku towarzyszące stresogennym sytuacjom. Do swoich wniosków naukowcy doszli po serii eksperymentów na myszach.

Zauważyliśmy, że dorastające myszy traktowane THC i wystawiane na działanie stresu mają zaburzone wyciszanie lęku w dorosłości. Jednakże tego efektu nie zauważyliśmy u zwierząt wystawionych na działanie każdego z tych czynników z osobna – opowiada autor odkrycia Fernando Berrendero. Dalsze testy pokazały, że zaburzonym reakcjom na stres towarzyszyły zmiany w pracy regulujących odczuwanie lęku ośrodków w mózgach gryzoni.

Układ hormonalny też może mieć znaczenie

Naukowcy wskazują też inne możliwe przyczyny. Badania sugerują na przykład, że różne zaburzenia lękowe mogą wynikać m.in. z wadliwego działania tarczycy. W tym roku naukowcy z Klinicznego Szpitala w Kijowie w niewielkiej, liczącej 56 osób grupie pacjentów z atakami paniki zauważyli stany zapalne w tarczycy, mimo że ich gruczoły pracowały mniej więcej w normie i poziom produkowanych przez niego hormonów był tylko nieco podniesiony. To nie wszystko. 14-dniowa kuracja zmniejszającym zapalenia ibuprofenem unormowała poziom hormonów i zmniejszyła lęki.

Fobie i koszmary – jak je zrozumieć i sobie z nimi poradzić?

Wyniki te wskazują, że system endokrynny może pełnić ważną rolę w powstawaniu lęków. Lekarze powinni wziąć pod uwagę także zaburzenia tarczycy, reszty układu endokrynnego, a także system nerwowy, kiedy będą badali pacjentów z lękami – twierdzą autorzy badania przedstawionego w trakcie konferencji European Society of Endocrinology e-ECE 2020.

Jasne światło – nowe odkrycie

Z kolei na inny potencjalny sposób ograniczenia ataków wskazał zespół z włoskiego Uniwersytetu w Sienie. W badaniu z udziałem 24 pacjentów z atakami paniki i 33 zdrowymi osobami badacze odkryli, że zdrowi ochotnicy należeli raczej do grupy lubiącej jasne światło, natomiast osoby z lękowym zaburzeniem wykazywały umiarkowaną lub silną awersję do jasnego światła.

Zdarzały się już wskazówki mówiące o fotofobii związanej z zaburzeniem lęku napadowego. Na przykład u niektórych ludzi fluorescencyjne lampy mogą spowodować atak paniki. Zauważono już także, że osoby cierpiące na ataki paniki często chronią się przed światłem, na przykład z pomocą okularów słonecznych – mówi kierująca pracami dr Giulia Campinoti.

Zdaniem naukowców fotofobia to zatem jeden z elementów, które mogą zwiększyć ryzyko ataków paniki, choć zaznaczają, że badanie było niewielkie i wymaga potwierdzenia. Zwracają też uwagę, że pokazało ono korelację, a nie związek przyczynowo-skutkowy. Niemniej z pewnością warto wziąć pod uwagę jego rezultaty.
Atak paniki: co robić

Co ważne, w przypadku objawów ataku paniki, należy jak najszybciej szukać pomocy lekarskiej. Sam atak jest raczej niegroźny, ale może być ciężko sobie z nim samemu poradzić. Po drugie, objawy napadu paniki przypominają symptomy innych, groźnych zdarzeń, na przykład ataku serca. Może więc komuś się wydawać, że doświadcza tylko ataku paniki, a tak na prawdę ma na przykład zawał.

Eksperci radzą też zastosowanie pewnych technik, które pomogą opanować strach. Pomóc może przekonanie siebie, że to tylko lęk i minie, a także skonfrontowanie się ze strachem. Można też skoncentrować się na jednej czynności, np. na oddechu. Kiedy lęk zacznie ustępować, warto zająć się tym, co robiło się wcześniej.

Pierwsza pomoc w pandemii bez metody usta-usta

Pomocna może być też obecność drugiej, wspierającej osoby. Jednocześnie nieleczone, nawracające ataki paniki zaburzą praktycznie całe życie. Cierpi sfera osobista, zawodowa, czy edukacja. Pogorszyć się może zdrowie fizyczne i psychicznie. Wzrasta na przykład ryzyko rozwoju różnych fobii, w których chory unika budzących lęk sytuacji, rośnie zagrożenie depresją i innymi zaburzeniami. Dlatego w razie doświadczania napadowego lęku, trzeba skonsultować się z psychiatrą.

W terapii stosuje się głównie dwa rodzaje pomocy – leki, w tym selektywne inhibitory zwrotnego wychwytu serotoniny oraz psychoterapię, m.in. terapię poznawczo-behawioralną. W unikaniu ataków pomaga też umożliwiająca odreagowanie stres aktywność fizyczna, unikanie alkoholu, nadmiaru, kawy, papierosów i szkodliwych substancji psychoaktywnych, wysypianie się oraz nauka radzenia sobie ze stresem.

Marek Matacz dla zdrowie.pap.pl


Zobacz także

Siedem powodów, by nie bać się mówić o tym, że nie czujesz się komfortowo

7 rzeczy, które łamią silną kobietę od środka

10 mitów i faktów o emocjach. Padłeś ofiarą któregoś z nich?