Lifestyle

Jak przestać się wiecznie zamartwiać. 4 niezawodne strategie

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
6 maja 2021
 

Tak, bardzo modna jest ostatnio „pozytywność”. Włączam Facebooka, Instagrama i od rana zalewa mnie optymizm, lekkość. Piękne kobiety uprawiają poranną jogę, piją zielone koktajle i motywują do życia „tu i teraz”. W harmonii. W spokoju. Bez lęku.


Nie wiem, jak wy, ale w cuda nie wierzę. Owszem, znam kobiety, które martwiły się wszystkim, a nagły wstrząs wyrwał je ze stanu pt. „Barbara wieczne zmartwienie”. Wiecie kiedy to się działo? Gdy nagle zachorowało im dziecko. Gdy zmarł ktoś bliski. Gdy same zachorowały. To jest chyba największa lekcja „niemartwienia się” codziennością, przyszłością. Kiedy rozumiemy, że nie ma co się martwić, bo i tak nie mamy na coś wpływu. Albo te rzeczy, o które się martwiłyśmy, nigdy nie nadchodzą. Przychodzą za to inne, niespodziewane.

Racjonalnie to wiemy, ale umysły wielu z nas przyzwyczajone są do nieustannego analizowania przyszłości i widzenia jej w ciemnych barwach. Podobno kobiety martwią się dwa razy bardziej niż mężczyźni. Wynika to z kilku powodów: sposobu wychowania (częściej nas krytykowano, zwracano uwagi na nasze minusy, więcej od nas wymagano), różnic w temperamencie ( tak, naukowcy odkryli już, że poziom lęku u każdego z nas może być inny, niezależnie od tego jakie mamy dzieciństwo).

Nauczyłyśmy się też, że martwienie się (np. o innych) jest formą wyrażana troski, czy uczucia. Martwię, znaczy troszczę Ile z nas widziało ciotkę, mamę, babcię, które z niepokojem mówiły: „Martwię się o ciebie”. Martwię się, o której dziadek wróci, martwię się, bo taty jeszcze nie ma, martwię się, czy utrzymam pracę, zdasz maturę, będą dobre plony, kupię mięso, zdążę uszyć sukienkę. Martwię się.

Do pewnego stopnia to „martwię się” mogłoby nie być takie złe. W końcu dzięki niemu możemy szybko oceniać sytuację, zauważać zagrożenie, działać, zmieniać. Problem polega na tym, że martwimy się za dużo, niepotrzebnie. To osłabia naszą energię, zabiera sprawczość. Martwienie się to nawyk wielu z nas i nie pozbędziemy się go, jeśli nie zastąpimy go nowymi strategiami działania.

Strategia 1

Spójrz na swoje zmartwienia z innej perspektywy

„Lepiej być przygotowanym na najgorsze” mówi osoba, która często się martwi. To daje jej poczucie pewności i kontroli. Tymczasem nasze pełne zmartwień myśli to nie fakty, to przypuszczenia. Mimo to organizm traktuje je jako fakty. Zauważ, pojawia się zła myśl, a organizm za nią podąża. Serce bije szybciej, pocą się ręce.

Czyli nieustannie coś przeżywamy, zanim to się w ogóle stanie. Zanim wiemy, czy to sobie wyobrażamy jest prawdą, czy nie. Załóżmy, że czekasz na telefon w sprawie nowego zlecenia. Rozmowa wyszła super, klient powiedział, że oddzwoni jutro. Ale jest jutro i nikt się nie odzywa. Nie rozstajesz się ze smartfonem, wieczorem przeżywasz rozpacz. Nie wyszło, tak się cieszyłaś, potrzebowałaś pieniędzy, nowej energii. Zasypiasz smutna i zmęczona. Do tego masz żal do klienta, że nie dotrzymał słowa. „Może to dlatego, że jestem beznadziejna?” zastanawiasz się. A następnego dnia koło południa dzwoni telefon, wszystko jest okej, umowa aktualna, on po prostu skończył wczoraj późno pracę.

Co zrobić, żeby to zmienić?

Weź kartkę i zapisz, co myślisz:

  • Krok 1. Określ to, co myślisz (np. „Nie zadzwonił, bo już ze mnie zrezygnował”)
  • Krok 2. Znajdź inne wyjścia i interpretacje (np. „A może nie zadzwonił, bo nie ma dziś czasu”)
  • Krok 3. Przyjrzyj się dowodom. Jakie masz dowody, że zrezygnował? Pierwszego dnia chyba żadne, prawda?
  • Krok 4. Załóż, że stało się najgorsze. Nawet jeśli nie zadzwoni, bo zmienił zdanie, przypomnij sobie sytuacje, kiedy coś ci się nie udało, traktowałaś to jak katastrofę, a potem okazywało się, że w sumie dobrze, bo dzięki temu otworzyły się inne drzwi
  • Krok 5. Znajdź nowe perspektywy. Zapisz sobie, jak najwięcej różnych możliwości.
    Jak myślałaby o tym osoba, którą cenisz i masz za racjonalną? Jakby potraktowała
    to, że ktoś się nie odezwał? A jakie są inne opcje, poza tym, że zrezygnował albo nie ma dziś czasu? Zapisuj nawet najbardziej absurdalne pomysły. Chodzi o to, żeby odsunąć myśli od najważniejszego zmartwienia (on mnie nie chce).

Strategia 2.

Staw czoło temu, czego się obawiasz

Ludzie jeśli się czegoś boją, zwykle krążą wokół tego tematu, ale unikają bezpośredniej konfrontacji. Na przykład wiesz, że masz zaległości w urzędzie skarbowym, ale boisz się dowiedzieć ile, i raz na zawsze załatwić tę sprawę. W efekcie nieustannie się nakręcasz, jesteś zdenerwowana dziesięć razy bardziej.

Co zrobić, żeby to zmienić?

Określ, jakich sytuacji unikasz. Zmiany pracy, bo boisz się nowych rzeczy? Podróży, wysokości? Dentysty? A może boisz się większej grupy ludzi. Możesz te wszystkie rzeczy wypisać, a potem uznać, co jest dla ciebie najważniejsze, co chciałabyś zmienić. Możesz też zacząć od drobiazgu, niektórzy nazywają to drabiną śmiałości. Po kolei, krok po kroku załatwiasz rzeczy zupełnie jakbyś wspinała się po drabinie. Na ogół, jak ogarniesz jedną sprawę i przestaniesz się nią martwić, nabierzesz rozpędu i mocy, żeby ogarnąć inne.

Strategia 3.

Odpręż ciało i umysł

Po dniu pełnym napięcia boli cię głowa, kark, masz trudności w oddychaniu, problemy z jelitami. To sprawia, że trudno ci wyjść z błędnego koła. Co zrobić, żeby to zmienić? Oddychaj powoli i głęboko. Czy wiesz, że oddechy ludzi z zaburzeniami lękowymi są zazwyczaj płytsze? Dlatego ważne żebyś nabierała powietrze przeponą, to jeden z najprostszych sposobów relaksacji. Na you tubie pełno jest programów, które pomagają nam prawidłowo oddychać, włącz jeden z nich (choćby ten prowadzony przez Klaudię Pingot) i idź za głosem prowadzącego. Bardzo uspokaja też metoda oddechowa Wima Hoffa.

Strategia 4.

Bądź tu i teraz

Martwienie się to nieustanne myślenie o przyszłości, tworzenie scenariuszy. Czasem też myślenie o przeszłości („Mogłam zrobić inaczej, dlaczego tak się zachowałam”). Kobiety, które martwią się za bardzo, nie żyją więc teraźniejszością.

Co zrobić, żeby to zmienić?

Siłą umysłu i pracą sprowadzać się do tego, co dzieje się teraz. Techniki mogą być różne, wszystkie opierają się na filozofii mindfulness, czyli na uważności, rozwadze i trosce. Celem ćwiczenia uważności jest przenoszenie uwagi z powrotem w teraźniejszość za każdym razem, gdy się orientujesz, że w myślach dokądś odpływasz. Jeśli, na przykład, jesteś na spacerze w lesie i czujesz, że umysł zaczyna rozważać przyszłość, zatrzymaj się. Zacznij liczyć kroki, skup się na zapachu, wróć do tego, jak wyglądają drzewa, gdzie przebiega wiewiórka. Nawet jeśli zmywasz możesz ćwiczyć uważność skupiając się na tym, co robisz.

Tekst na postawie książki „Kobiety, które martwią się za bardzo” Holly Hazlett- Stevens,
wyd Rebis.

 


Lifestyle

Co bym powiedziała swojej wnuczce? Krótki poradnik 70-latki

Katarzyna Troszczyńska
Katarzyna Troszczyńska
6 maja 2021
 

Babcia to instytucja. Skarbnica przepisów na pyszne ciasta, zdjęć i wspomnień, setek historii. Ale przede wszystkim niezwykłej życiowej mądrości. Oto 23 rady prawdziwej babci dla nas.

  1. Nigdy nie rezygnuj z okazji, jakie przynosi los. Bierz, co daje i żałuj tylko tego, co zrobisz
  2. Nie zabiegaj o uwagę innych , jeśli będziesz w porządku wobec nich i siebie samej- sami
    przyjdą po tę uwagę do ciebie.
  3. Nigdy nie proś o miłość, ale nie czekaj na księcia z bajki. Ciężko dzisiaj o rycerza, wyginęli pewnie na wojnie. Nie kombinuj, nie manipuluj uczuciami , mów, co ci w duszy gra, serca nie oszukasz.
  4. Ceń przyjaźń z ludźmi lojalnymi. Taki, którzy cię nie oceniają, są przy tobie bez względu na etap w życiu. Jeśli już znajdziesz takich przyjaciół, dbaj o nich i nie pozwalaj, żeby ta przyjaźń się skończyła
  5. Nie lekceważ swojej intuicji, słuchaj, co ci mówią trzewia. Jeśli czujesz, że ktoś, coś nie jest dla ciebie – na pewno tak jest
  6. Nie poddawaj się bez walki jeśli na czymś ci zależy. Walczyć trzeba do końca
  7. Nie pozwól się obrażać. Nikomu. Bliskim, ludziom, z którymi współpracujesz. Jeśli czujesz się przy kimś źle, nie bądź przy nim. Szkoda czasu, naprawdę.
  8. Nie odmawiaj sobie podróży. Podróże to wspomnienia.
  9. Spędzaj czas ze swoimi dziećmi, to naprawdę szybko mija a potem oglądasz zdjęcia w albumie albo komórce i zastanawiasz się kiedy wyrosły… Tu żadnej zmarnowanej chwili nie odrobisz…
  10. Nie wychodź za mąż, bo wypada, bo już czas, bo mama, by chciała. To musi być Twoja decyzja i Twojego partnera. Nikogo więcej!
  11. Nie traktuj ani siebie ani swoich emocji zawsze bardzo poważnie. One mijają, naucz się dystansować i oglądać wydarzenia, które cię spotykają, jak obserwator
  12. Nie musisz każdej ważnej sprawy załatwić dzisiaj. Jutro, pojutrze i za miesiąc też jest dzień. Załatw kiedy będziesz gotowa
  13. Zachowaj spokój w sytuacjach, gdy o spokój jest trudno. Jak to mówi przysłowie: „Dolewanie oliwy do ognia nigdy nie kończy się dobrze”. Oj nigdy!
  14. Pamiętaj, że twoi rodzice też popełniali błędy. Czasem ci coś radzą, bo już to przerobili.
    Spróbuj patrzeć na nich czulej.
  15. W miłości i przyjaźni warto stosować zasadę: jesteśmy razem pomimo czegoś, bo nam zależy na sobie
  16. Raczej nie pal za sobą mostów. Ludzie i historie często do nas wracają…
  17. Oszczędzaj pieniądze, lepiej zacząć wcześniej.
  18. Kochaj swoją młodą buzię i ciało. Za tym się naprawdę tęskni
  19. Ćwicz! Ruszaj się!  Uwierz, nie ma nic gorszego niż nieprzespane noce z powodu bólów kręgosłupa
  20.  Szukaj swojej drogi. I tak kiedyś będziesz chciała ją znaleźć. Lepiej szybciej. Na starość nie nadrobisz wszystkiego.
  21. Szanuj ludzi. Niezależnie od stanowiska i punktu w życia, w którym się znajdują
  22.  Miej blisko siebie wspaniałe kobiety, z którymi będziesz planowała Dom Spokojnej Starości. Mężczyźni odchodzą wcześniej niż kobiety.
  23. Nie traktuj nas, jak staruszek na ostatniej prostej. My wciąż czujemy się młodymi dziewczynami. Chcemy cieszyć się życiem, sprawiać sobie przyjemności, korzystać z czasu, który nam został. Czasem chcemy nawet popełnić nowe błędy. Ot, choćby zakochać się niewłaściwie 😉

Lifestyle

Jak (skutecznie) zapytać dziecko, co czuje w stresujących chwilach?

Redakcja
Redakcja
6 maja 2021
fot. Sai de Silva, Unsplash.com

Brak szkoły. Właściwie brak możliwości spotkań z rówieśnikami. Żadnych obozów. Żadnych wycieczek na basen. Świat, jaki znały dzieci, został odwrócony do góry nogami. Nic więc dziwnego, że na co dzień towarzyszy im niepokój. Czasem go okazują, a czasem nie. To my, dorośli, musimy skłonić je do otwarcia się na te uczucia, aby można było się nimi odpowiednio zająć. Żeby to skutecznie zrobić, potrzebujemy sporo finezji, ciekawości i delikatności. Oto zestaw pytań, który ma zapewnić rodzicom wgląd w to, jak ich dzieci radzą sobie z emocjonalnym niepokojem. 

Naszym zadaniem jako rodziców nie jest zapewnienie pewności w czasie niepewności. Naszym zadaniem jest pomóc dzieciom tolerować tę niepewność.

Dzieci nie są głuche ani głupie. Słyszą, jak o coraz bardziej tragiczne wiadomości dotyczące COVID-19, widzą nagłówki w Twoim kanale w mediach społecznościowych i rozumieją, że w dużej mierze rzeczy, które kiedyś lubili robić, nie są teraz dla nich dostępne. Zabawa w epidemiologa nie zadziała. Dzieci nie potrzebują konkretnych odpowiedzi, potrzebują szerszej pewności, że są kochane i będą się nimi zajmować – pewność, która sprawi, że będą mogły zapanować nad emocjami i tym trudnym czasem.

To trochę nauka tolerowania niewiedzy. Musimy pozwolić dzieciom wyjaśnić, jak się czują i dlaczego. Tym, co możemy zrobić, jest potwierdzenie tych uczuć. Jak to zrobić? Powiedz, że masz podobne zmartwienia, podziel się nimi, oczywiście dostosowując przekaz do wieku dziecka.  Pamiętajmy, że angażowanie dzieci, niezależnie od wieku, w rozwiązywanie problemów, daje im poczucie siły i poczucie, że mają wpływ na rozwiązanie problemu.

Bardzo ważne, oprócz dostosowania do wieku, jest to, jakie pytania zadasz. Jeśli będą niejasne, otrzymasz niejasne odpowiedzi, w tym najgorszą z możliwych „nic mi nie jest”, która jest kwintesencją konwersacyjnej ślepej uliczki. Jak więc pytać? W pytaniach musi być wyczuwalna autentyczna ciekawość, muszą być otwarte i konkretne.

  • Czego się dzisiaj dowiedziałeś?
  • O czym dzisiaj słyszałeś ciekawego lub zabawnego?
  • Jaka była najzabawniejsza rzecz, którą dzisiaj zrobiłeś?
  • Czego najbardziej nie możesz się doczekać jutro?
  • Jaka była najtrudniejsza część Twojego dnia?
  • Co sprawiło, że ten dzień był nieudany?
  • Co możemy razem zrobić, aby było lepiej?
  • Przeczytałem dzisiaj coś interesującego i chciałbym wiedzieć, co Ty o tym myślisz

Kiedy przeprowadzać takie rozmowy? Złą porą jest wieczór, kiedy dzieci powinny już się uspokajać, wyciszać i szykować do snu. Niezbyt dobrym czasem jest też poranek. Znajdź czas w ciągu dnia, możliwie najbardziej neutralny i koniecznie taki, który jest spokojny, niepoprzedzony żadną rodzinną awanturą.

„Jeśli potrafisz nazwać to, możesz to okiełznać”. Nie kręć. Koniecznie powtarzaj dzieciom, że to nie jest tak, że kiedy ono jest w domu, jego znajomi i przyjaciele organizują potajemne spotkania, specjalnie je wykluczając z towarzystwa. Mocno zaznacz, że wszyscy utknęliśmy w domach.


Zobacz także

Dojrzałość to rozsądek i rozwaga? Akurat!

Najgorszy moment to ten, gdy uświadamiamy sobie, że nikt nie jest nam dany raz na zawsze

"Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam, gdzie chcą", Ute Ehrhard

„Grzeczne dziewczynki idą do nieba, niegrzeczne tam, gdzie chcą”