Macierzyństwo Psychologia

Co się kryje za „niegrzecznym” zachowaniem twojego dziecka

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 października 2019
Fot. iStock/ArtMarie
 

Czy potrafisz rozszyfrować co kryje się za zachowaniem twojego dziecka? Płacz, złość, a nawet próba bycia „perfekcyjnym” zazwyczaj oznaczają, że ma ono jakiś problem, którego być może samo nie umie nazwać. Poniżej znajdziesz kilka najczęstszych dziecięcych reakcji wraz z możliwą interpretacją.

Wrażliwość

Co widzisz

  • płacz z  powodu błahostek
  • płacz, gdy wychodzisz
  • dziecko nie może oglądać „smutnych” filmów
  • dziecko nie lubi być samo

Co się naprawdę dzieje

  • brak umiejętności samoregulacji emocji
  • lęk przed „nowym”, potrzeba systematycznego wprowadzania nowych sytuacji, łagodnego                                                                zaznajamiania się z nimi
  • wewnętrzny, trudny do zwerbalizowania lęk

Złość

Co widzisz

  • częste krzyki
  • rzucanie, niszczenie rzeczy
  • skrzyżowane ramiona, pozycja obronna
  • mówienie „nienawidzę cię, odejdź”

Co się naprawdę dzieje

  • dziecko nie umie rozpoznać emocji
  • nie posiada odpowiednich umiejętności, strategii radzenia sobie z problemami
  • boi się nieznanych uczuć
  • próbuje pomocy przy nauce strategii uspokajania się

Perfekcjonizm

Co widzisz

  • dziecko denerwuje się jeśli miałoby złamać zasady
  • nie umie poradzić sobie z tym, że czegoś nie zrozumiało
  • nigdy nie chce opuścić ani jednego dnia w szkole
  • przeraża je myśl, że może źle odpowiedzieć
  • ma problem z konstruktywną krytyką

Co się naprawdę dzieje

  • dziecko nie radzi sobie z negatywnymi wzorcami myśleniowymi
  • dziecko potrzebuje pomocy, by prawidłowo łączyć myśli i działania
  • dziecko ma problemy z wyrażaniem swoich lęków
  • dziecko rozwija się najlepiej, gdy robi wszystko tak, jak trzeba

Nieśmiałość

Co widzisz

  • dziecko chowa się za twoimi nogami
  • boi się nieznajomych
  • boi się zmian
  • nie lubi odwiedzać nowych miejsc
  • woli zabawę z tymi, których zna

Co się naprawdę dzieje

  • dziecko nie jest w stanie zwerbalizować „dużych” lęków i obaw
  • jest ostrożne i chce w pełni zrozumieć sytuację
  • potrzebuje pomocy przy planowaniu „nowych przedsięwzięć”

Nadaktywność

Co widzisz

  • dziecko staje się bardzo aktywne fizycznie i emocjonalnie, gdy mają przyjść goście
  • mówi przy nich „niewłaściwe” rzeczy (np przeklina)
  • żartuje w nieodpowiednim momencie
  • skacze po meblach
  • „przeszkadza” w rozmowie, bawi się w niewłaściwy sposób

Co się naprawdę dzieje

  • dziecko nie potrafi zapanować nad swoją energią
  • potrzebuje pomocy przy regulowaniu swoich emocji
  • brak mu odpowiednich strategii uspokajania się, gdy na coś niecierpliwie czeka

Pamiętaj, zamiast karać dziecko za to, co widzisz, postaraj się zawsze zrozumieć, co jest podstawą jego zachowania.


Na podstawie: The Gottman Institute

 

 


Macierzyństwo Psychologia

Nie czuję nic. Nie jestem już żoną i wcale nie myślę, że to mogło się przecież skończyć inaczej

Listy do redakcji
Listy do redakcji
4 października 2019
Fot. iStock/gaiamoments
 

Skończyło się. Zostało jeszcze wspólne nazwisko, zostały wspólne dzieci i znajomi, choć i z nimi coraz mniej nas łączy. Obcy człowiek powiedział, że nasze małżeństwo już nie istnieje. Nie wiem jak ci to powiedzieć, ale ja nic nie czuję. Ogarnia mnie pustka i dobry, dziwny spokój. Ale innych emocji we mnie nie ma. No, może jeszcze zmęczenie, takie jak po długim biegu z niepewnym zakończeniem. Takim, w którym wiesz w którą stronę się kierować by zwyciężyć, ale nie możesz przyspieszyć, by być szybciej na mecie.

Nie czuję żalu

Że się nie udało, że mogłoby się to wszystko potoczyć inaczej. Wiem, że ta droga jest słuszna, że żadnej innej nie było, bo nie byliśmy gotowi na żadne zmiany ani ustępstwa. Że gdybym ja przymknęła oko na pewne rzeczy, gdybyś ty zrozumiał, że jestem inna niż ty, nasz związek by trwał. Nie rozpamiętuję, nie zastanawiam się, czy można było to dalej „ciągnąć”. Wiem, że nie.

Nie czuję, że to mogłoby się skończyć inaczej

Rozstanie było jedynym słusznym wyjściem. Są relacje, których nie da się naprawić. Są wydarzenia, gesty słowa, których nie da się zapomnieć, ani cofnąć. Są granice, które jeśli raz przekroczysz, nie pozwolą ci spojrzeć na drugiego człowieka tak, jak wcześniej. To się stało z nami.

Nie czuję satysfakcji

Nie uważam, że „coś osiągnęłam”. Ale nie mam też poczucia porażki. To taki stan zawieszenia między jednym uczuciem a drugim. Akceptacja stanu rzeczy. Nic więcej.

Nie czuję wdzięczności

Nie czuję, że jestem ci coś winna, że za coś powinnam być wdzięczna. Dzieci? Nie są prezentem, argumentem w sprawie, motywacją by mieć dla ciebie pozytywne uczucia. Ale bardzo je kocham.

Nie czuję samotności 

Samotna byłam w naszym związku. I ty pewnie też. Nie potrafiliśmy ani zrozumieć ani naszych potrzeb, ani zaakceptować naszych różnic, czuliśmy jak bardzo się od siebie oddalamy i nie udało nam się tego zatrzymać. Nasze rozmowy o rzeczach ważnych kończyły się kłótnią.

Nie planuję miłości

Pytasz, czy jeszcze wyjdę za mąż. Nie wiem, nie myślę, nie planuję. Kto wie, co przyniesie mi życie? Nie zakładam, że znów się zakocham, nie zakładam, że znów zechcę włożyć na palec złoty krążek. Czy on w ogóle cokolwiek oznacza? Małżeństwo nie gwarantuje trwałości uczuć. Udany związek to kwestia dobranych charakterów. I dobrej woli.

Wolność emocjonalna to dziwne uczucie, na granicy czegoś nowego i na skraju tego, co już było. Wiesz już więcej, z tyłu głowy myślisz o tym, by nie popełnić tych samych błędów. Bardziej się boisz, mniej czekasz. Potrafisz cieszyć się tym, co masz nie myśląc zbyt o przyszłości. Jakoś to będzie, kiedyś. Na razie nie czuję nic. To tylko obcy człowiek powiedział dzisiaj, że nie jestem już żoną.


Macierzyństwo Psychologia

Nie można w pojedynkę odczarować całego świata. Ale można pięknie zmienić go dla siebie. Bądź z nami Oh!Eko! Każdy „mały świat” się liczy

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
3 października 2019
Fot. iStock / Jun

Każdy z nas ma skłonność do racjonalizowania – „co ja mogę zmienić sam”, „to tylko jedna torebka”, „świat się nie skończy, gdy raz nie posegreguję śmieci…”, „trudno, nie mogę czekać z praniem, aż go więcej uzbieram…”. Brzmi znajomo? Naprawdę nie musimy się tego wypierać. Przez lata byliśmy otoczeni przez taki świat. Świat konsumpcji, której kiedyś nie było, stał się rajem łatwej dostępności, szybkich decyzji. Wywracaliśmy oczami, widząc babcię, która chowała w szufladę każdy woreczek po bułkach – żeby jeszcze kiedyś go wykorzystać. „Jak to? Po co trzymać te śmieci, skoro można kupić takich sto za złotówkę?”.

Dziś stoimy przed bardzo ważnymi społecznymi decyzjami. Uczymy się na nowo rzeczy, które 30 lat temu były oczywiste. Jasne, nie było innego wyjścia, to nie były często wybory, a konieczność, ale dziś pora nauczyć się czerpać z tego doświadczenie. Pogodzić współczesność z przeszłością – tą przeszłością skromną, użyteczną, szanującą rzeczy.

Ta nauka jest dziś szalenie trudna. Wydaje się być krokiem w tył – choć globalnie to olbrzymi skok w przód i walka o naszą przyszłość. Stawiamy wewnętrzny opór. Dlaczego? To proste. Jak mielibyśmy nie bronić się, gdy wymaga się od nas więcej wysiłku. Bo ta troska, oszczędność, świadome życie to wysiłek. To uwaga, którą trzeba poświęcić, a którą tak długo udawało nam się zastąpić czymś prostszym.

Nie będziemy was namawiać do zamieszkania w lesie i żywienia się jagodami. Nie będziemy mówić wam, że od dziś należy prać w rzece na tarze. Ani żebyście zaczęli jeść tylko te rzeczy, które urosną w waszych eko ogródkach. Dzisiejszy świat nie może nagle przeskoczyć wstecz o sto lat. Jest ogrom ekologicznych wyzwań „życie bez plastiku”. Patrzymy na nie z podziwem, ale często tak nagła radykalna zmiana jest zbyt trudna do przeprowadzenia. Jednak, gdy zaczniemy małymi krokami zmieniać swoje nawyki (również te zakupowe) – po jakimś czasie okaże się, że robimy bardzo dużo.

Ile worków plastiku dziennie wynosisz do kosza? Uzbieranie tych woreczków z kilku dni pozwala uzmysłowić sobie „co ja jeden SAM mogę?”. Nie każdy zacznie biegać do sklepu z płóciennymi woreczkami (może za jakiś czas, hę?), ale można śmiało mieć przy sobie jedną, składaną wielorazową torbę – to już nic trudnego. Wiem, że żeby kupić kilogram czereśni, trzeba je w coś spakować. Pamiętacie, jak w dzieciństwie, pani w warzywniaku pakowała je w papierową torebkę? Jest naprawdę dużo rzeczy, których nie potrzebujemy – nie musimy pakować w foliówkę ogórka, którego kupujemy ani włoszczyzny spiętej gumką. Nic im nie zagraża „luzem” w koszyku i w torbie.

Nie musimy kupować kroci plastikowych butelek z wodą (i o zgrozo dźwigać ich do domu) – są genialne filtry, maszyny do robienia bąbelków, cuda na kiju. To tańsze, wygodniejsze. I bez plastiku.

Zobaczcie, ile to drobiazgów, które nie wywrócą wam życia do góry nogami. Zmiana na lepsze od ręki. Bez lamentów „jak żyć?”.

Co jeszcze możecie zrobić bez większego wysiłku? Segregować te nieszczęsne śmieci. Niby to obowiązek, niby żadna nowość, ale wystarczy podejść do altany śmietnikowej, żeby się załamać. Naprawdę jesteśmy takimi brudasami, żeby wywalać na podłogę? Nie potrafimy przeczytać napisu na kontenerze? To smutne, bo często nie szanujemy własnej pracy. Sortujemy śmieci w domu, a potem pach, wrzucamy byle gdzie.

Chcecie być bardziej eko – zacznijcie od małych nawyków. Od zmiany postawy z oporu – na otwartość. Od bidonu na wodę, od wyrzucenia śmieci do dobrego pojemnika. Gdyby każdy z nas zrobił tylko tyle, świat już zacząłby się zmieniać na lepsze. A co dalej? Może następnym razem zastanówcie się, czy naprawdę nie możecie żyć bez słomki?

Krok po kroczku.

Postanowiłyśmy, że październik to dobry czas na takie zmiany, schyłek roku, ciut leniwy czas. Dobry na spojrzenie wstecz, jak ten rok nam mija. I dobry czas na takie zmiany. Dlatego, na cały ten miesiąc, Oh!me zrobi się zielone. Będziemy poprawiać swoje eko nawyki, oduczać się bezsensownego lenistwa ekologicznego i próbować wykonywać kolejne małe kroki. Bez ściemy.

Nie można w pojedynkę odczarować całego świata. Ale można pięknie zmienić go dla siebie. Bądź z nami Oh!Eko! Każdy „mały świat” się liczy


Zobacz także

365 zadań na każdy dzień tego roku. Żyj szczęśliwej, świadomiej i w zgodzie ze sobą

Spotkał się raz dojrzały człowiek z egoistą na kawie... Który z nich ma wysokie poczucie wartości?

Spotkał się raz dojrzały człowiek z egoistą na kawie… Który z nich ma wysokie poczucie wartości?

Nie głodzimy dzieci. Wiemy, co dla nich najlepsze