Lifestyle

„Zostaw za sobą oczekiwania świata. Nie spełniaj marzeń kogoś innego”. Najpiękniejsze cytaty o tym, jak uczynić niemożliwe możliwym

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
18 lutego 2017
4 z 6

„(…) Co powiedzieć komuś, kto choruje na raka? To pytanie słyszy każdy, kto cierpiał na nowotwór. (…) Nie składaj obietnic, których nie możesz albo nie chcesz dotrzymać. Proponuj tylko to, co naprawdę zamierzasz zrobić”*

PoprzedniNastępny
Lifestyle

Jak „małe rzeczy” mogą wzmocnić lub zniszczyć związek

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
18 lutego 2017
Fot. iStock / Geber86
 

On wraca do domu z pracy zmęczony, znowu. Ma za sobą kolejną, frustrujące spotkania, odpisał na kilkadziesiąt denerwujących maili, dopiero co skończył rozmawiać ze swoim wymagającym szefem. Bez słowa siada na kanapie, wzdycha głęboko i głośno, nie ma ochoty dosłownie na nic. Wyjątek, to jego ukochany serial. Wszystko, czego teraz chce, to cisza, kanapa i ten serial.  

W tym momencie zjawiasz się ty, w świetnym nastroju. Na dworze jest pięknie i ciepło, nadeszła wiosna. Chcesz natychmiast podzielić się ze swoim partnerem tą wiadomością i każdym cudownym wydarzeniem, jakie dziś w twoim życiu nastąpiło.

Co powinien zrobić teraz twój ukochany? Odpowiedź może być bardziej istotna, niż ci się wydaje.

John Gottman, amerykański psycholog, spędził wiele lat, badając co sprawia, że jedne związki są bardziej udane niż inne. To, co odkrył, jest równie ważne, co praktyczne. Po długim okresie żmudnych analiz, był w stanie określić, jakie cechy i zachowania sprawiają, że jesteśmy naprawdę świetni w swoich związkach, a co prowadzi nas do uczuciowej katastrofy i rozpadu relacji. Znalazł subtelne, ale znaczące różnice pomiędzy „mistrzami” relacji uczuciowych, a tymi, którzy ponoszą na tym polu klęskę za klęską. Udowodnił, że w drobnych, codziennych momentach wspólnego życia, związkowi „mistrzowie” są o wiele bardziej wrażliwi na podejmowane przez ich partnera, próby utrzymania kontaktu z ukochanym, nawet pod najbardziej błahym pretekstem.

Te momenty zaangażowania lub emocjonalnego zbliżania się do siebie, nie są jakimś wysiłkiem ze strony jednego z partnerów, ale wydarzają się w sposób naturalny i spontaniczny. To może być coś tak oczywistego, jak prośba o przytulenie przed snem, dotknięcie ręki i uśmiech, albo prozaiczny komentarz na temat pogody. Jakakolwiek próba nawiązania kontaktu. Partnerzy, którzy konsekwentnie, pozytywnie odpowiadają na takie „zaczepki” i sami je praktykują, są o wiele częściej zadowoleni ze swoich związków i częściej zostają ze sobą już na zawsze. Podczas trwającego sześć lat badania związkowych rytuałów „świeżych małżonków” okazało się, że pośród tych, którzy mieli udane małżeństwa, aż 86 % dbało o stały, nawet najmniejszy kontakt z partnerem. Spośród tych, którzy się ostatecznie rozstali, jedynie 36 % dbało o to, by być uważnym na swoją, drugą połówkę.

Z biegiem czasu, wszystko rozbija się o pozornie nieistotne, niewiele znaczące chwile i proste rytuały, naszego  codziennego życia. To te „drobinki” właśnie zamieniają się w coś, co nabiera, jak w efekcie śniegowej kuli, większej wagi. Każdy z nas może, w każdej chwili, albo potwierdzić, albo zburzyć poczucie wspólnoty i bezpieczeństwa w swoim związku Możemy odwrócić się do naszego partnera, okazać mu entuzjazm, odwrócić się od niego, lub nawet odwrócić się przeciwko niemu. Ukochany na twoją uwagę o pogodzie może odpowiedzieć zwykłym „tak, rzeczywiście jest dziś pięknie”. Przyzna ci rację. Ale może też odwrócić się do ciebie z entuzjazmem i wdać się w tobą w dłuższą rozmowę o tym jak minął wam obojgu ten wiosenny dzień. Może też odwrócić się od ciebie, ignorując twój komentarz, albo odwrócić się przeciwko tobie, w szorstki sposób prosząc cię o ciszę i spokój.

I chociaż ten drugi, entuzjastyczny typ reakcji na twoją „zaczepkę” jest niemal zawsze najmilej widziany, już proste potwierdzenie, że masz rację sprawia, że wasza relacja się pogłębia. Nie trzeba stale skupiać na sobie maksymalnej uwagi, by nasz związek był doskonały.

Jak to jest, że tak małe momenty odgrywają tak istotną rolę w naszych relacjach? To dość proste: konsekwentnie odpowiadając partnerowi na jego próby dotarcia do ciebie na tysiące, niewielkich sposobów, wzmacniasz swój związek przed stresem i przeszkodami życia. To jest tak, jakbyś codziennie odpowiadała twierdząco na pytanie: „Czy jesteś tu ze mną?” Albo „Czy ja dla ciebie ciągle coś znaczę?”. Odpowiedź na te pytania staje się jeszcze bardziej istotna, jeśli w waszym związku działo się do tej pory źle i zaufanie oraz poczucie bezpieczeństwa zostały zachwiane.

Bądźmy na siebie uważni w związku. Bądźmy wrażliwi na wszelkie próby podtrzymywania kontaktu, na znaczący uścisk dłoni, spojrzenia, słowa. To taka „inwestycja” w  zdrowie i bezpieczeństwo naszego związku. To zabieg, który daje nam poczucie pewności, pogłębia naszą intymność. To małe rzeczy sprawiają, że jednym się udaje, a drugim nie.


Na podstawie: psychologytoday.com


Lifestyle

O czym marzy Matka Polka, której czasami ryczeć się chce, bo ile razy można w kółko to samo robić?

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
18 lutego 2017
Fot. iStock / elenaleonova

Marzycie czasem o magicznej mocy? Nucicie pod nosem słynną piosenkę z „Krainy Lodu” myśląc, jakby to było pięknie mieć moc, która jednym mrugnięciem, jednym machnięciem czarodziejskiej różdżki ułatwi nam życie, choćby jednego dnia w tygodniu. Chociaż w sumie, to zgodziłabym się nawet na raz w miesiącu, byleby tylko dostać taką spuściznę po wróżce. A pal sześć – nawet po wiedźmie.

O czym marzy Matka Polka, której czasami ryczeć się chce, bo ile razy można w kółko to samo robić?

Po pierwsze – czysta podłoga

Marzę, żeby choć przez jeden dzień podłoga umyta nie była uwalona po 15 minutach z powrotem. Bo jedno się wróci po czapkę, drugie po zeszyt z matmy, pies wpadnie z zabłoconego podwórka, a największy niby tylko boczkiem przemknie po kluczyk od auta. Ja pierdzielę. Nic nie mam do podłogi, nie dbam jakoś przesadnie, ale raz, jeden dzień – żeby nie gonić nikogo z mopem, nie patrzeć z obrzydzeniem zastanawiając się – czy już, czy może za chwilę warto ją przetrzeć. Wycierasz i bach… „Oj mama, sok mi się wylał”. Aaaaaa mocy przybywaj!!!!

Po drugie – samo robiący się obiad

No dobra, nie będę aż tak wymagająca. Mogę nawet sama ugotować – ale żeby tak jadłospis całotygodniowy otrzymać, zakupy na to wszystko co zrobić trzeba. To by mi wystarczyło. Żeby nie wymyślać – a temu zupę, tamtemu mięso, a kolejnemu naleśniki. Błagam!Nie, nie chcę choć przez jeden dzień słyszeć: „Mamo, a co dziś zjemy?”.

Po trzecie – jednorazowe naczynia

Dlaczego nie można by używać jednorazowych naczyń w domu? Że też nikt takiego wynalazku jeszcze nie wymyślił i nie opatentował. Byłabym pierwsza chętna do wypróbowania, mogłabym wziąć nawet udział w badaniach. Obiad zjedzony, naczynia w koszu. O wiem, a jeszcze lepiej gdyby były jadalne. Ale dobra, nie ma co wybiegać marzeniami aż tak daleko… Tylko pomyślcie, jakby to życie ułatwiło, prawda?

Po czwarte – eliksir cierpliwości

Taki schowany gdzieś głęboko w szafce kuchennej, co by można było łyknąć, kiedy po raz sto dwudziesty trzecie słyszysz tego samego dnia: „Mamoooo a on mi zabrał/kopnął/powiedział/” – dowolne wybierz. Bo ileż można powtarzać jak katarynka spokojnie: „wyjaśnijcie to między sobą/rozmawiajcie/rozumiem”, kiedy masz ochotę w końcu wrzasnąć: „jeden do łazienki, drugi do kuchni i tak siedzicie resztę dnia!”. A wystarczyłaby jedna kropelka, żeby zamienić nas w oazę spokoju, która każdą burzę przetrwa.

Po piąte – święty spokój

Oj tak, chciałabym mieć taką czarodziejską różdżkę, za której dotknięciem moje dzieci o godzinie 20:00 zasypiają rozkosznie, a ja mam cały wolny wieczór na czytanie, oglądanie, broń Boże sprzątanie. Cisza, kiedy nie słyszę pięć razy dobranoc i wołania, czy może się jednak rozmyśliłam i mogą jednak bajkę jeszcze obejrzeć. Ta cisza byłaby najcenniejsza. Czasami wstaję o piątej rano, żeby się nią nacieszyć, wypić kawę, kiedy nikt nie skacze nad głową i nie chce niczego od samego rana. Kiedy nie ma kłótni o mleko, o płatki, o kanapkę, na której więcej lub mniej sałaty.

I tak wiele rzeczy odpuściłam, nad wieloma przestałam się kompletnie spinać. Ale kiedy biegasz w kieracie bez chwili wytchnienia, czasami nachodzą cię takie marzenia…


Zobacz także

„Od razu pojechałem do szpitala. Jeszcze nie wiedziałem, że właśnie zostałem ojcem. I że nasza córka, będzie miała tylko mnie”

Ciężki plecak, nos w książce i siwe włosy… Jak zadbać o kręgosłup ucznia? Ściągawka dla rodziców. Akcja #Oh!Szkoło, zadanie #5

Hasło: „Kochajcie się mamo i tato” to nawołanie do normalności, której nam dziś tak bardzo brakuje