„Wiedziałam, że jest zły. Kłamałam, żeby go usprawiedliwić. Byłam jedyną z tych głupich kobiet, które kochają za bardzo”

Listy do redakcji
Listy do redakcji
20 kwietnia 2018
Fot. iStock/Favor_of_God
Następny

Zauważyłam, że cholernie dużo piszecie o toksycznych ludziach, relacjach, związkach. Z resztą nie tylko na waszym portalu ukazują się takie artykuły. I dobrze. Też mam wrażenie, że problem jest potężny. Sama tkwiłam w związku z toksycznym mężczyzną i doskonale wiem, jak to wygląda od środka. Tylko ja widzę coś jeszcze. Coś, o czym się rzadko mówi. 

Czytając o toksycznych związkach często trafiam na fragmenty mówiące o tym, że my-kobiety nie zauważamy złych cech naszych partnerów. Że coś wydaje nam się normalne, że się przyzwyczajamy. Że niby teraz, jak przeczytamy o tym, że wyzwiska są złe, to nagle odejdziemy. Albo, że nie wolno pozwalać na brak szacunku, zdrady czy oszczerstwa. Tak jak byśmy o tym nie wiedziały. Problem polega nie na tym, że my jesteśmy tępymi idiotkami. My jesteśmy głupie z miłości. My po prostu kochamy za bardzo i ŚWIADOMIE godzimy się na to całe gówno. Można zapytać – dlaczego? Ano z różnych powodów. Bo mamy traumy z dzieciństwa, bo mamy niską samoocenę, bo boimy się samotności, bo przerażają nas finanse czy samotne wychowywanie dziecka. Bardzo rzadko jednak jest tak, że my czegoś nie widzimy. Widzimy i dostosowujemy się – czasem chętnie, czasem mniej.

Mój były mąż był totalnym świrem. Nigdy mnie nie uderzył, ale za to poturbował moją psychikę. Był (i pewnie nadal jest, ale zamęcza już inną kobietę) mistrzem manipulacji. Zawsze wydawało mi się, że jestem mądrą, oczytaną i doświadczoną kobietą. Miałam wielu znajomych, którzy często przychodzili do mnie z problemami, bo wiedzieli, że dobrze im doradzę. Tak też było. Nie wiem w jaki sposób on potrafił sprawić, że czułam się jak zero. W każdej, nawet najmniej istotnej rozmowie okazywał mi brak szacunku i wyższość.

Często z wyprzedzeniem wiedziałam, że będzie między nami zwarcie, ale uspokajałam się argumentami, że przecież mam rację. Przecież nie mogę pozwolić, żeby facet mnie nie szanował. Mam prawo powiedzieć mu, co myślę. I mówiłam, że spędza ze mną za mało czasu, że zbyt często stosuje ciche dni, czym bardzo mnie rani. Cała moja pewność siebie znikała, gdy tylko go rozzłościłam. Potrafił tak prowadzić rozmowę, że szybko wytrącał mi z ręki argumenty. Był agresywny w słowach, wyzywał mnie od „idiotek”, „księżniczek”, „dzieciaków”, „pierdolni*tych wariatek”. Kiedy już wpadł w słowotok, nie żałował sobie. Często też, z braku argumentów jak mniemam lub złej dedukcji, czepiał się jednego, mojego zdania i wrzeszczał: „Masz mnie za kretyna? Odpowiedz na pytanie! Masz mnie za kretyna?” albo „Uważasz, że poświęcam ci za mało uwagi? A tamta sobota, którą spędziliśmy razem? Nie było jej? Co chcesz mi zarzucić? Zdradzam cię? Odpowiedz na pytanie. Tak lub nie”. Jeżeli nie odpowiadałam, wychodził i trzaskał drzwiami. Wcześniej rzucał jeszcze „Zadzwoń, jak przemyślisz swoje zachowanie” albo „Nie chce mi się z tobą gadać, jesteś tak tępa”.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Stress off Festiwal już w ten weekend!

Redakcja
Redakcja
20 kwietnia 2018
Fot. iStock / martin-dm
 

21-22.04.2018 r. odbędzie się w Szczecinie Stress off Festiwal, gdzie w trakcie  24 wykładów i 48 warsztatów uczestnicy będą mieli możliwość zapoznania się z wieloma metodami umożliwiającymi pracę zarówno z ciałem, jak i umysłem.

Celem festiwalu jest między innymi popularyzacja stosowania naturalnych metod wspomagających zdrowie oraz podnoszenie świadomości dbania o szeroko pojęte zdrowie. Impreza ta tworzona jest z myślą o integracji ludzi o podobnych zainteresowaniach, jak również umożliwienie im dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniami dotyczących podnoszenia jakości zdrowia w szerokim jego znaczeniu. Działania kierowane są m.in. do różnego rodzaju terapeutów (masażystów, fizjoterapeutów, naturoterapeutów) oraz osób spoza branży medycznej, zainteresowanych stosowaniem terapii niwelującej stres dnia codziennego.

Partnerem medialnym wydarzenia jest nasz portal, a my z ogromną przyjemnością polecamy Wam drogie Panie ten wyjątkowy event.

Warsztaty i wykłady będą się odbywały w szkole podstawowej nr 54, w samym centrum Szczecina.

Strona internetowa wydarzenia: www.stressoff.pl

Facebook: Stress Off Festiwal


Dysfunkcyjna rodzina. Którą z tych pięciu ról odgrywasz?

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
20 kwietnia 2018
Fot. iStock/PaulBiryukov
Następny

Kaśka już w dzieciństwie wiedziała, co robić, żeby przypodobać się rodzicom. Musiała być prymuską i faktycznie nią była. Rodzice lubi być z niej dumni. Więc robiła wszystko, żeby zawsze sprostać oczekiwaniom, niezależnie od tego, jak wysoko była postawiona poprzeczka. Właściwie to nigdy nie zastanawiała się, czego chce od życia i czy jest szczęśliwa. Miała wrażenie, że jej rola sprowadza się do tego, by przynosić chlubę rodzinie. 

W dorosłym życiu było podobnie. Najpierw matura na najwyższym poziomie, potem studia prawnicze, rodzina. Była wzorem do naśladowania. Zawsze świetnie wypełniała swoje obowiązki i stawała na wysokości zadania. Realizowała jakiś plan, który wydawał jej się jedyny i słuszny. Nigdy nie zastanawiała się, czy faktycznie chce być prawnikiem i czy marzy o apartamentowcu. Lubiła fotografować i tęskno jej było do natury.

W związku się nie układało. Była perfekcyjna, jej mąż nie. Dochodziło do spięć. Ponieważ wszystkie obowiązki domowe brała na siebie, czuła się sfrustrowana i osamotniona. Jednym słowem – nieszczęśliwa. Nie potrafiła jednak określić, z czego to wynika i wręcz miała wyrzuty sumienia, że nie cieszy się życiem. Wszyscy przecież jej zazdrościli – domu, męża, sukcesów zawodowych. Rodzice też wciąż byli dumni.

Przejrzała na oczy dopiero, gdy przypadkiem trafiła na artykuł poświęcony dysfunkcyjnym rodzinom. Szybko wywnioskowała, że jej właśnie taka była. Żadna tam patologia, a skąd! Tata może trochę za dużo pił, ale przecież pracował, przynosił do domu pieniądze. Nie bił, nie wyklinał. Po prostu wieczorami i w weekendy go „nie było” – pił, oglądał telewizję, spał lub leczył kaca piwem.

Poszła po pomoc do terapeuty i szybko dowiedziała się, że od wielu lat odgrywa rolę. Rolę, w którą musiała wejść już w dzieciństwie, by jej dysfunkcyjna rodzina mogła jakoś funkcjonować. Dzieci łatwo się przystosowują, więc przyszło jej to wówczas bez trudu – była prymusem, bohaterem rodziny, cudownym dzieckiem. Nie bez szkody dla siebie. Wszystko to odbiło się na jej życiu. Stąd wynikało niezadowolenie z siebie, podejmowanie decyzji sprzecznych ze swoimi pragnieniami i ciągłe poszukiwanie uwagi.

W zdrowej rodzinie każdy może być sobą. Owszem, mamy jakieś role – matki, ojca, syna, córki, brata, siostry. Ale są one naturalne i nie zaburzają wewnętrznego „ja”.

Jeśli myślisz, że pochodzisz z dysfunkcyjnej rodziny, możesz sprawdzić, czy identyfikujesz się z którąkolwiek z kilku typowych, dysfunkcyjnych ról rodzinnych.

strona 1 z 2
druga część artykułu na następnej stronie

Zobacz także

10 grzechów, których nigdy nie powinnaś popełniać wobec siebie

Jak odróżnić narcyza od osoby pewnej siebie? To bardzo proste

Zamknięty w spirali niezaspokojonych potrzeb. 7 rzeczy, których narcyz nigdy nie zrobi

Czego nie powinieneś nigdy robić przy dziecku. 5 zachowań, od których musisz się powstrzymać