Związek

„Bo to wszystko przez tę miłość, proszę pani. Wszystko przez nią”

Anika Zadylak
Anika Zadylak
17 stycznia 2017
Fot. iStock / cerenaksan
 

– Obieca mi pani, że napisze wszystko tak, jak było? Bardzo panią proszę, ja nie chcę się wybielać, ale może choć część przestanie o mnie źle myśleć. Chociaż moja terapeutka twierdzi, że przede wszystkim ja to robię, ja nie mam do siebie szacunku po tym wszystkim. I że w tym największy problem. Ale ja siostrze krzywdę zrobiłam i nie chodzi o ten szpital, o którym zaraz opowiem. Ale jej, jako mojej siostrze, całej jej rodzinie. Moja mama to ze mną chyba z pół roku potem nie gadała. Wstydziła się do ludzi wyjść. Ja nie wiem, jak to się stało, kiedy tak daleko zabrnęło, że nie było odwrotu. Gorzej! Że ja go kompletnie nie widziałam. Taka byłam zaślepiona, zamroczona byłam! Bo to wszystko przez tę  miłość proszę pani. Wszystko przez nią. 

Asia wygląda jak dziewczynka, a nie dorosła kobieta. Niska, bardzo drobna, wręcz trochę ” anorektyczna”.  Ma piękną, regularną twarz, ogromne brązowe oczy i długie, ciemne włosy. Jest bardzo ładna, choć trochę dziecinna. Mówi troszeczkę bez ładu. Widzę, że bardzo się denerwuje, ale też chce porozmawiać. To, co w sobie dźwiga, jest na pewno nie lada ciężarem. Dlatego nie zadaję pytań, słucham.

– Śmieszne jest to, jak mogłam zakochać się w kimś takim jak Andrzej, w mężu mojej starszej siostry. Przecież jak go pierwszy raz zobaczyłam, pomyślałam, że to taki ciapek w stylu Beaty. Niby miał 27 lat, a już lekkie zakola. Niezbyt wysoki, przygarbiony. I ten jego garnitur, nie mogłam na niego patrzeć, zresztą nawet moja mama kręciła nosem. Ale moja siostra była zakochana, on – widać było – też. Patrzyli na siebie jakoś tak intensywnie. Tak, że aż coś w środku, ściskało. I nudny był, taki mi się wydawał. Pracował na wysokim stanowisku i miałam wrażenie, że studiował chyba wszystko. Typowy pracuś naukowiec, co w połączeniu z wyglądem, dawało w moich oczach totalną dyskwalifikacje. I co mi strzeliło do głowy, że już pół roku po ich ślubie mało siostry nie zabiłam? Ja już teraz z perspektywy czasu wiem, że jest w tym okrutna prawda, w tym całym gadaniu o miłości, że  potrafi zawładnąć do reszty sercem, zmysłami i duszą. Potrafi też, niestety, rozumem.

Zamieszkali w domu na drugim końcu ulicy. Wpadałam tam często, bo dom ogromny, a oni tylko we dwoje. Miałam tam swój pokój, potem nawet klucze dostałam od głównej bramy i drzwi. Nic nadzwyczajnego, normalna sytuacja w normalnych rodzeństwach.

Dorabiali się, dziecko planowali w kolejnym roku. Kochali się bardzo, byli siebie pewni. Nie wiem, kiedy zaczęłam na to zwracać uwagę. Na to, że on jest taki, o jakim się śni. Że o kwiatku pamięta, ot tak bez powodu. I o serduszku na kawie, co jakiś czas. Albo jak ją zabierał na romantyczne wypady. Zawsze z szacunkiem, każdy gest pełen czułości i troski. No i te odgłosy z sypialni, które zdarzało mi się słyszeć, gdy nie wiedzieli, że po imprezie przyszłam do nich.

Z czasem zauważyłam, że już nie był zgarbiony i łysawy. Był zadbany, zawsze ogolony, zawsze dobrze pachniał. Miał czyste i delikatne dłonie. Zdecydowanie wyższy ode mnie, więc mogłabym się przy nim czuć jak dziewczynka. Jego dziewczynka, którą tuli do snu.

Na początku trochę mnie to wystraszyło, bo nawet przestałam do nich przychodzić. Kiedy Beata pytała, czy coś się stało – wpadałam, ale wtedy, gdy go nie było. Nie mogłam, przestać o nim myśleć. To było takie silne, takie nienaturalne aż. Nie potrafiłam  sobie z tym w żaden sposób poradzić, unikanie Andrzeja tylko to potęgowało. Złamałam się po trzech tygodniach i prosto po kinie z przyjaciółmi przyjechałam do nich. Ucieszyli się, on zrobił dobrą kolację, piliśmy wino, oglądaliśmy komedie. Już tej nocy w swoim łóżku marzyłam, dotykałam się i szeptałam jego imię. Nad ranem, natknęłam się na niego w korytarzu, a on się uśmiechnął i pogłaskał po głowie, jak dziecko jakieś! Wróciłam do siebie, patrzę w lustro i myślę: „Jk chcesz go zdobyć idiotko, skoro wyglądasz jakbyś gimnazjum  kończyła”. I zaczęłam swoją metamorfozę, przemianę w kobietę. Zamiast od razu do psychiatry lecieć, bo właśnie z zimną krwią planowałam rozwalić szczęśliwe małżeństwo najbliższej mi rodziny. Z premedytacją… ale też gorącym, ślepo zakochanym sercem.

Znowu zaczęłam bywać u nich jak najczęściej. Studiowałam, siostra raczej humanistka, więc do kogo ze znienawidzonymi ścisłymi? On przecież wie wszystko, a do tego jest taki cierpliwy. Niestety też uparty i jakby ślepy. Przecież miałam ładniejsze ciało od niej, pachniałam tak jak ona, ale włosy spinałam, bo on tak lubił. Kombinowałam, spędzałam z nim każdą możliwą minutę. Mdlałam albo niezręcznie zasypiałam z głową na jego kolanach. Wpadałam na niego wieczorem. Ale już nie w piżamie w stokrotki, tylko w krótkich, atłasowych spodenkach i koronkowej koszulce na ramiączkach. Obłęd. Tylko, że nie dla niego. Jakby ślepy był, jakbym nie istniała. Żeby z nimi zamieszkać, naopowiadałam głupot o kłótniach z mamą. Udało się.

Obserwowałam, czego w niej za bardzo nie lubi, co by chciał, a nie dostaje.

Beata nie chciała mu ugotować jakiegoś dania, bo sama nie lubiła i brzydziła się małżami. Więc ja jemu robiłam wieczorem wykwintną sałatkę z owocami morza. Dopieszczoną do perfekcji. On lubił moją siostrę w dżinsach i koszulkach, więc ja je nosiłam. Raz nawet pokazał jej, że tak ubrana wyglądałaby jeszcze piękniej niż zwykle. I co z tego wszystkiego, skoro kończył mówiąc, że to nieważne. Bo kochałby ją nawet, gdyby chadzała w workach po kartoflach. Dla niego nadal byłam nie tylko siostrą jego żony, ale też taką dziewuszką, studentką, młodym podlotkiem.

W końcu pomyślałam, że to Beata zamazuje mój pełen obraz. Przez nią Andrzej nie widzi, że jestem lepsza, że ze mną byłby szczęśliwszy. Najstarsza metoda poszła w ruch. Zrobiłam wiele, żeby ich skłócić.

Zaczynałam od chowania głupich kluczyków, żeby wyszli w nerwówce bez buziaka. Za to z moim zdrowym, małym śniadaniem ukradkiem wsadzonym do jego teczki. Robiłam zdjęcia – jemu pod biurem, potem sekretarki z tego samego piętra. To samo u Beaty. I pisałam anonimy. Gdy wyjechał na służbowe spotkanie, podesłałam jej zdjęcia. Niby od razu oddzwonił, uspokoił ją, ale widziałam jej niepokój i to, że przeszukiwała mu kieszenie. Kłócili się coraz mocniej, aż ona trzasnęła drzwiami. Pobiegł za nią, ale wrócił sam. Tryumfowałam. Niestety, tylko trzy dni, kiedy on szalał z rozpaczy i mówił o niej mówił na okrągło, bez przerwy.

Beata wróciła, bo też nie mogła bez niego żyć. No i ta ich sielanka potem, ta radość. Na tydzień pojechałam do matki, bo nie mogłam na to patrzeć. Nienawidziłam jej. A moje serce krwawiło.

No ale jak każda zakochana kobieta… wróciłam. I rzuciłam się w wir nowych ataków, żeby odbić nieswojego ukochanego. Wszystko robiłam, wszystko co robi zdesperowana baba. Opowiadałam, że chciał mnie wymacać, a może nawet przelecieć.

Błagał, żebym przestała, że  nikogo tak nie kochał, jak mojej siostry. A ja spokojnie tłumaczyłam, że tak się zdarza, że to niczyja wina. Stało się, ona to zrozumie, a my w końcu będziemy razem. Stukał się w głowę: „Powinnaś się leczyć!” – wykrzyczał. Siostra nie wiedziała komu wierzyć, spali w osobnych sypialniach. Było już bardzo źle między nimi, czekałam na swoją szansę i wtedy usłyszałam, jak oboje płaczą i rozmawiają. Przepraszają się i tłumaczą, że tak będzie lepiej. Jak się wyprowadzę, że mi to powiedzą oboje. Zamarłam. Już w nocy „dostałam gorączki” żeby tylko, zostać choć jeszcze parę dni i coś poradzić.

Okazja przyszła sama.  To była nasza „ostatnia” kolacja, powiedzieli mi wtedy,  że muszę się wyprowadzić. wmawiając, że chodzi o starania się o dziecko. To mnie dobiło, ale też sprawiło, że oszalałam. Z zazdrości, z zawiści i miłości, która pchnęła mnie w obłęd. Beatę nagle zaczęła bardzo boleć głowa. „Chcesz coś przeciwbólowego” – zapytałam od razu sięgając po lek, o którym wiedziałam, że jest na niego uczulona. Nie dopytywała, po prostu go połknęła. No przecież jestem jej siostrą, trucizny nie podam…

Długo nie trzeba było czekać, wysypka i to co najgorsze – zaczęła puchnąć, dusić się. Stałam i patrzyłam, a Andrzej krzyczał, żebym wezwała pogotowie. Wtedy to do mnie dotarło, co zrobiłam… czy jej przypadkiem nie zabiłam. Własnej siostry.

Przyznałam się do wszystkiego, jeszcze tego samego dnia w szpitalu. Kazali mi się po prostu wynosić. Mama nie chciała otworzyć mi drzwi, płakała. Wyjechałam na trochę. Z matką spotkałam się po roku, tęskniła. Wie, że chodzę na terapię, że poszłam po pomoc i rozumiem swój błąd. Siostra wybaczyła mi miesiąc temu. Długo rozmawiałyśmy, dużo łez się wylało. Andrzej nie chce mnie oglądać, nie zgadza się, żebym do nich przyjeżdżała. Nie mam mu za złe. Beata jest w ciąży, więc chroni najbliższe mu osoby. A przed takim człowiekiem jak ja, trzeba, przecież, gdyby uwierzyli, w te obrzydliwe anonimy, to rozbiłabym, takie piękne uczucie. A gdyby karetka nie dojechała na czas, zabiłabym własną siostrę. Więc to nie mogła być  miłość, proszę pani.

Wysłuchała: Anika Zadylak 


Związek

Wydaje nam się, że… 7 najczęściej popełnianych błędów w myśleniu o życiu

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
18 stycznia 2017
Fot. iStock / Astarot
 

Dużo ostatnio nam się mówi o życiu wyobrażeniami. O fatalnych pomyłkach, które fundujemy sobie wierząc, że nasze przekonanie, wyobrażenie o czymś lub o kimś jest prawdziwym obrazem. I wiele w tym prawdy. Bo gdy przyjrzymy się bliżej tym najbardziej popularnym życiowym „pomyłkom” – dochodzimy do jednego wniosku. Wszyscy podobno zdajemy sobie sprawę, że jest inaczej, wszyscy ochoczo kiwamy głowami, że się z tym nie zgadzamy i wszyscy nadal żyjemy „na odwrót”.

Jest kilka słów, za którymi kryją się nasze życiowe wybory, a które to rozumiemy, gdzieś głęboko w sercu, zupełnie inaczej niż w umyśle. To trochę tak, jakbyśmy jedną ręką się przed czymś bronili – równocześnie drugą głaszcząc to „coś” po głowie…

Najczęściej wydaje się nam, że…

Bycie samemu = Samotność

Bo samotności bardzo się boimy, bo nie chcemy, żeby nas przechytrzyła i wkradła do naszego życia. Bo nauczono nas, że nie ma miejsca na egoizm, samozadowolenie. Dlatego żyjemy w przekonaniu, że dobrze jest, gdy jest ktoś. Gdy możemy oddać trochę życiowej odpowiedzialności, zaopiekować się kimś (i on nami) móc podziwiać i być podziwianym. A jeśli ktoś świadomie z tego rezygnuje? To już robi się niebezpieczne. Może lepiej na wszelki wypadek udawać, że nie ma żadnej różnicy? Że nie jesteśmy dość dobrzy, żeby samemu sobie wystarczyć, cieszyć się, żyć dobrze…

Mylimy te dwa pojęcia tak często, ponieważ boimy się osamotnienia.

Bogactwo = Sukces

Nasza codzienność to nie plaża na Karaibach, nie narty w Aspen. Lubimy myśleć, że bogactwo może być miarą sukcesu. Że ktoś, kogo stać na wiele lub na wszystko ten sukces osiągnął. Najczęściej dlatego, że wtedy możemy i sobie taki sukces w myślach zaplanować. Podzielić na kroki, lata i lokaty to, jak dojść do celu. A czy potrafimy równie łatwo zaplanować jak dojść do innego sukcesu?

Tego osobistego. Jak znaleźć w życiu satysfakcję, miłość, nadzieję, czas?

Szybko = Efektywnie

Wciąż nie potrafimy wyjść poza schemat, mamy problemy z akceptacją nowych, odbiegających od utartych szlaków schematów postępowania.W pracy, życiu, wychowaniu dzieci. Szybciej, znaczy więcej – czy może być coś lepszego?

Odpowiedź brzmi – tak, zawsze. Jeśli tylko znajdziemy czas na to, by lepszego poszukać.

Dyplom = Wiedza

Bo zdecydowanie łatwiej zdobyć dyplom każdej uczelni tego świata niż być naprawdę „mądrym” człowiekiem.

Dobrze płatna praca = satysfakcjonująca praca

Ścieżka kariery zawodowej, kolejne etapy do pokonania – a na końcu satysfakcjonujące pieniądze… i szczęście oczywiście. Bo przecież, gdy pieniędzy wystarcza – to i można żyć szczęśliwie. Któż ośmieliłby się inaczej?

A jednak są i tacy, którzy mimo pieniędzy szczęścia i satysfakcji nie zaznali. Mało tego rzucili to w diabły.

Pamiętajcie: nie da się odczuwać satysfakcji z pracy, której się nienawidzi. Tak jak nie da się szczerze cieszyć z nietrafionego prezentu.

Pieniądze = Szczęście

Pewnie,  że są potrzebne, a nawet niezbędne. Pewnie są gdzieś ludzie, którzy potrafią bez nich żyć, ale to już naprawdę skrajne przypadki i emocje. A my? Potrzebujemy ich.  Z nimi jakby mniej zmartwień. Ale czy brak problemu jest tożsamy ze szczęściem?

Popularność = Szacunek

Tu znów pokutuje nasze przekonanie, że dużo znaczy dobrze. Że ilość zawsze przekłada się na jakość naszego szczęścia. Od zawsze odnosiliśmy wrażenie, że osoby popularne, to osoby szanowane. Budujmy jednak szacunek do siebie nieco inną drogą, jest ich wiele do wyboru.

Dlaczego tak trudno uwolnić się nam od tych stereotypów, nawet mimo świadomości, że istnieją? Spróbujmy, nie nabierajmy się ciągle na to samo, szkoda życia by rysować je sobie „od linijki”.


Związek

Kroki milowe twojego dziecka w wieku 9-12 miesięcy

Hanna Szczygieł
Hanna Szczygieł
17 stycznia 2017
Fot. iStock / AleksandarNakic

Już dawno zapomniałaś, jak to jest mieć „dzidziusia” w domu, bo ten słodki bobas, który jeszcze niedawno nie siedział, nie gaworzył – już dawno zamienił się w wulkan energii i małego odkrywcę. Pora na kolejne zmiany – następne miesiące, znów przyniosą wiele nowego i zaskakującego.

Ale nie martw się, zawsze możesz wrócić do „spokojniejszych” czasów we wspomnieniach i na zdjęciach – teraz pora na jeszcze więcej aktywności.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Obszary rozwoju dziecka w wieku 6-9 miesięcy

Następne trzy miesiące życia twojego dziecka, to istna rewolucja. Maluch będzie coraz bardziej samodzielny – i co najważniejsze,  coraz sprawniej zacznie się poruszać w przestrzeni.

  • motorycznym: dziecko zaczyna samodzielnie się poruszać. Ćwiczy raczkowanie oraz podejmuje próby stania i chodzenia. Zaczyna przesuwać się wzdłuż mebli chętnie korzystając z podparcia. W ruch idą pchacze i wszystko, co spełni dla dziecka taką rolę. Pora na weryfikację zabezpieczeń w domu i osłonięcie np. ostrych rogów i krawędzi mebli. Ta zupełnie nowa perspektywa zmienia dla dziecka nie tylko postrzeganie świata, ale też jego samego. To nowy rozdział do zapisania w waszym życiu.
  • poznawczym: nowe umiejętności motoryczne, pobudzają apetyt na świat. Jeśli wydawało ci się, że twój malec garściami pochłania świat – teraz będzie co najmniej pożerać.
Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

  • komunikacyjnympraktycznie w każdym aspekcie rozwoju, w tym okresie pojawią się nowe, rewolucyjne osiągnięcia. Twoje dziecko rozumie naprawdę wiele słów. Chętnie komunikuje się już otoczeniem za pomocą znaków i sygnałów niewerbalnych.  Dziecko zaczyna używać pierwszych słów – a to kolejny zupełnie, inny etap w jego życiu i relacjach. Wprowadzenie słów zmienia nie tylko jakość komunikacji, ale również wpływa na sposób myślenia dziecka.
  • społecznympo raz pierwszy twój maluch będzie „testował”, na ile może sobie pozwolić. Zachowania intencjonalne mają na celu sprawdzenie reakcji otoczenia. Dziecko naprawdę wiele się uczy i zaczyna szukać sposobów, by osiągnąć swoje cele.

Wspieraj swoje dziecko w rozwoju

Najważniejsze, a by w tym okresie rozwojowym pozwolić dziecku, jak najwięcej działać. Wszelkie zabawy powinny wspierać jego aktywność, nie powinniśmy próbować zmieniać dziecko w biernego uczestnika zabawy. Dziecko jeszcze chętniej będzie obserwowało zwykłe, domowe czynności, które wykonują dorośli. To również dobry czas na aktywności z książeczkami w ręku. Doskonały wręcz na zabawy z naśladowaniem dźwięków, opowiadaniem, pokazywaniem obrazków.

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

W roli zabawek świetnie sprawdzą się instrumenty muzyczne.

Artboard 18-100

Fot. Materiały prasowe

 

Nie ograniczaj

To bardzo trudny moment dla rodzica, bo gdy dziecko zaczyna wręcz „uciekać” w świat – my drżymy o jego bezpieczeństwo. Dlatego najtrudniejsze wyzwanie, to ochronić je i jednocześnie nie przeszkadzać. Wybieraj aktywności, w których oboje dobrze się poczujecie i pokazuj dziecku otaczający świat.

 

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

 

Podstawa zdrowego rozwoju malucha kryje się w tym, co je

Twoje dziecko poznaje coraz więcej smaków. To kolejny etap zmian w jego życiu, nadal natomiast do zdrowego rozwoju potrzebuje mleka. Intensywny okres rozwoju nie uda się bez wspierających te wszystkie trudne zadania witamin i bardzo ważnych kwasów tłuszczowych DHA.

Kwasy DHA wspierają między innymi rozwój wzroku, rozwój intelektualny – to ważne, aby mieć pewność, że dieta twojego dziecka, zawiera wszystkie niezbędne do rozwoju składniki odżywcze. Pamiętaj, że rozwój twojego dziecka – tonie tylko rozwój fizyczny. Dbaj o to by miało okazję poznawać nowe smaki, próbować i wybierać.

pamietajze1

pamietajze2

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Enfamil Premium 2, mleko następne, jest odpowiedni dla niemowląt w wieku od 6. do 12. miesiąca życia, jako element zróżnicowanej diety. Zawiera specjalną mieszankę DHA, żelaza, wapnia, cynku i witamin, wspomagających prawidłowy wzrost i rozwój twojego dziecka. Enfamil Premium 2 to pierwsze mleko modyfikowane dla niemowląt z poziomem 0,3% DHA (Omega 3), który wspomaga prawidłowy rozwój wzroku twojego dziecka do 12 miesiąca życia. Poziom ten został potwierdzony przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) jako poziom przyczyniający się do prawidłowego rozwoju wzroku u niemowląt.

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe


Artykuł powstał we współpracy z Enfamil


Zobacz także

Panowie, przestańcie być dupkami, wystarczy uniknąć kilku błędów, by kobieta przy was czuła się naprawdę szczęśliwa!

Jak poczuć się sexy w łóżku i nie zrobić z siebie kretynki? Z pamiętnika żony

Które znaki zodiaku zdradzają najczęściej? Jest ich aż pięć