16 rzeczy, które chciałaby ci powiedzieć osoba z przewlekłym bólem

Karolina Krause
Karolina Krause
10 lutego 2017
16 rzeczy, które chciałaby ci powiedzieć osoba z przewlekłym bólem
Fot. iStock/Marjan_Apostolovic

Gdy w nasze życie wdaje się przewlekły ból, wszystko, co do tej pory o nim wiedzieliśmy wydaje się mglistym wspomnieniem z przeszłości. Osoby cierpiące z powodu chronicznego bólu mają poczucie utraty kontroli nad własnym ciałem i nad własnym losem. To cierpienie ich wycieńcza, wywołuje frustrację, złość i rozpacz. Swoimi mackami dotykając także najbliższych znajdujących się w ich otoczeniu. Wielu chorych mówi, że wydaje im się, że długotrwały ból zmienił ich w inne osoby. Oto, co jeszcze taka osoba chciałaby ci powiedzieć, choć nie zawsze starcza jej na to odwagi:

„Nie dramatyzuję”

Jeśli wydaje ci się, że jesteś w stanie wyobrazić sobie ból, który czuję zrób to. A teraz pomnóż go przez 10. Niezależnie od tego, jak wiele jest w tobie empatii, badania pokazały, że ludzie nigdy nie będą w stanie zrozumieć udręki, jaką jest chroniczny ból. O ile sami tego nie doświadczą. Choć nie widać go gołym okiem, a my sami nie zawsze go okazujemy, on zawsze tam jest. Zawsze. Wymagamy opieki zdrowotnej nie dlatego, że jesteśmy hipochondrykami, czy potrzebujemy uwagi, ale dlatego, że nasz stan jest naprawdę ciężki.

„Muszę rozważnie mierzyć swoje siły na zamiary”

Pozwól, że wytłumaczę ci to posługując się metaforą łyżki. Każdego dnia mamy do wykorzystania określoną ilość „łyżek”, na wszystkie czynności, które chcielibyśmy dzisiaj zrobić. Na wstanie z łóżka – to jedka „łyżka”, pójście do toalety – druga, odebranie telefonu – trzecia. Zdarza się, że skończymy nasz bilans dnia na plusie i zostanie nam jeszcze kilka „łyżek” do wykorzystania na to, by trochę się rozerwać. W gorsze dni zapożyczamy się z naszymi „łyżkami”  w banku tych, które mieliśmy do przeznaczenia na jutro. I wtedy długo musimy odpoczywać.

Dlatego, jeśli któregoś dnia nagle odwołam nasze plany – proszę nie bądź na mnie zła. Najprawdopodobniej po prostu zabrakło mi już dzisiaj „łyżek”.

„Ciężko mi znaleźć odpowiednią pomoc”

Ponieważ wiedza na temat przyczyn chronicznego bólu wciąć jest bardzo ograniczona, często mija wiele miesięcy, zanim otrzymamy prawidłową diagnozę. Nie mówiąc już o dostaniu się do specjalisty.

Znalezienie odpowiedniego lekarza, czy pielęgniarki, która rozumie nasz ból, jest dla nas czymś na wagę złota. Więc nie dziw się, jeśli wolimy wybrać się do szpitala w innym mieście, tylko po to, by mieć pewność, że ktoś właściwie się nami zaopiekuje.

„Nie jestem leniwa”

Po prostu znacznie trudniej niż innym przychodzi mi wykonywanie nawet zwykłych czynności. Pamiętasz meteforę z łyżką? Wierz mi, że naprawdę się staram, choć nie zawsze widać to po rezultatach mojej pracy.

„Staram się wyglądać, jak najlepiej”

„Wcale nie wyglądasz na chorą/chorego” – to zdanie zdarza nam się usłyszeć, częściej niż możesz sobie wyobrazić. Tak jakby jedynym wyznacznikiem choroby i cierpienia były widoczne zmiany na skórze i ciele, takie jak te w przypadku ospy u dzieci.

Choć nieustannie czujemy ból staramy się wyglądać, jak najlepiej. Jak najbardziej „normalnie”. Bo tak też chcielibyśmy być traktowani. Dlatego robimy wszystko, aby go ukryć – tak długo, jak tylko możemy.

„Nie ignoruje cię”

Czasami nasz ból zajmuje zbyt dużą część naszej uwagi i po prostu nie jesteśmy w stanie skupić jej na niczym innym. Ból nas rozprasza i sprawia, że jesteśmy psychicznie wycieńczeni, dlatego wybacz mi jeśli nie poświęcam ci dostatecznej uwagi.

„Nie szukam drogi ucieczki…”

Prosząc o tabletki nie chodzi nam o to, że chcemy się nimi odurzyć. Znaleźć w nich drogę ucieczki. Niestety często musimy tłumaczyć to zarówno lekarzom, jak i rodzinie.

„…wiem, że jej nie ma”

Wiem, że mój ból już zawsze będzie przy mnie. Nie mogę od niego uciec, ani go zatrzymać. Wierz mi, że próbowałam już wszystkiego.

„Nie zawsze wiem, jak sobie poradzić z moim bólem”

Tylko dlatego, że zmagamy się z tym bólem przez wiele lat, nie oznacza to, że zawsze wiem, jak go okiełznać. Kiedy przychodzą gorsze dni, a żadne sprawdzone metody nie działają, po poprostu zamykam oczy i modlę się, by czas płynął szybciej.

„Zdarzają mi się dobre dni”

Jednak od czasu do czasu zdarzają mi się także i dobre chwile. Dni, kiedy czuję, że mogłabym przebiec maraton. Spotykam się wtedy z moimi przyjaciółmi, wybieram się na jakąś wycieczkę za miasto i robię wszystko to, czego nie jestem w stanie zrobić na co dzień. To naprawdę przyjemne uczucie.

„Nie chcę żebyście przestali mnie zapraszać”

Niezależnie od tego ile razy z rzędu, na propozycję o wspólnym wyjściu, odpowiedziałam ci „nie”, nie chcę, abyś przestała mnie zapraszać. Nigdy. Gdy tylko znajdę w sobie siłę, sama ci to zaproponuję.

„Nie bez powodu, nie mam pracy”

Nasz ból może pojawić się w każdym momencie, nie pozwalając nam niejednokrotnie ruszyć się z miejsca. Dlatego często ciężko nam znaleźć pracę poza domem.

A nawet jeśli jej nie mam, nie oznacza to, że nie jestem w stanie niczego osiągnąć w moim życiu. Wiem, że niepełnosprawnym osobom często zdarza się osiągać więcej, niż tym, które nie borykają się z żadną chorobą.

„Nie byś mi współczuł, chcę byś mnie zaakceptował”

Zamiast mówić, że mi współczujesz traktuj mnie, jak równego sobie. Nie chodzi mi o to, żebyś udawała, że nic mi nie jest, ale zaakceptowała mój stan. A czasami zrobiła mały krok w moją stronę.

„Nie potrzebuję twojej rady”

Wiemy, że staracie się nam pomóc. Ale uwierzcie, że słyszeliśmy w swoim życiu już tyle rad, które nic nam nie dały, że nie jesteśmy w stanie przyjąć już ani jednej więcej. Zamiast tego porozmawiajmy o czymś ciekawszym. Jest wiele tematów, na które chciałabym z tobą porozmawiać.

„Potrzebuję wiedzieć, że zawsze tu będziesz”

Niezależnie od tego, jak samowystarczalnym i niezależnym zdarza nam się być, czasem jedyne czego potrzebujemy to ciepłe słowo i kogoś, kto będzie przy nas, w ten gorszy dzień.

„Doceniam to, co dla mnie robisz. Każdy mały gest.”

Nie zapominaj o tym. Proszę…


Źródło: lifehack.org


Grey i jego pokój mogą się schować! 10 filmów, które rozpalą twoją wyobraźnię

Agnieszka Dyniakowska
Agnieszka Dyniakowska
10 lutego 2017
fot. iStock/ g-stockstudio
fot. iStock/ g-stockstudio

Mroczny Grey po raz kolejny zaprosił widzów (a może raczej widzki?) do swojego tajemniczego pokoju. Ale co tam Pan Szary i jego zabawy – w świecie filmowym są przecież filmy, które seks pokazują odważniej i które rozpalają wyobraźnię o wiele bardziej niż hollywoodzka opowieść. Gdzie szukać inspiracji i co włączyć, by podkręcić atmosferę w naszej domowej sypialni? Mamy dla was 10 filmowych propozycji.

„9 i pół tygodnia”, reż. Adrian Lyne

Rozwiedziona Elisabeth (Kim Basinger) poznaje przystojnego maklera giełdowego Johna (Mickey Rourke), który  wciąga ją w erotyczną grę i odkrywa przed nią świat seksualnego uniesienia. Po tym filmie, jak nigdy wcześniej, lodówka kojarzy się nam z seksem, a utwór „You can leave your hat on” Jo Cocker’a namawia do erotycznych rozbieranek. Kto nie widział, niech szybko nadrabia filmowe braki, bo to klasyka i kultowa już pozycja.

„Oczy szeroko zamknięte”, reż. Stanley Kubrick

Ostatni film wybitnego reżysera, który informacje na jego temat trzymał w tajemnicy i zmarł nie doczekawszy premiery swojego dzieła. Zamożne nowojorskie małżeństwo przechodzi kryzys w związku. Sytuacja skłania ich do śmiałych flirtów, erotycznych fantazji i prowokuje do zdrady. Poznają tajemne rytuały, orgie i erotyczne wyzwolenie, a przy okazji swoje ukryte pragnienia i potrzeby. W rolach głównych Nicole Kidman i Tom Cruise.

„Dirty dancing”, reż. Emilie Ardolino

Szesnastoletnia Frances, zwana przez wszystkich Baby, podczas rodzinnych wakacji poznaje tancerza Johnny’ego. Pomiędzy parą powoli rodzi się namiętność i uczucie. Nie ma tutaj co prawda wielu pikantnych scen i perwersyjnych aktów, ale taniec i muzyka (nagrodzona Oskarem) sprawiają, ze wyobraźnia pracuje.

„Nimfomanka”, reż. Lars von Trier

Seligman (Stellan Skarsgård) znajduje pobitą Joe (Charlotte Gainsbourg) i ranną zabiera do swojego mieszkania. Kobieta opowiada staremu kawalerowi historię swojego życia, pełną erotycznych przygód, namiętności i seksu. Duński reżyser w swoim filmie nie boi się wzbudzać w widzach kontrowersji i nieco szokować odważnymi scenami. Oceńcie sami, czy mu się to udało.

„Nagi instynkt”, reż. Paul Verhoeven

Po tym filmie Sharon Stone na zawsze stała się seksualnym marzeniem wielu mężczyzn. Catherine Trammel (Stone) zostaje główną podejrzaną o zabicie muzyka rockowego. Prowadzący sprawę detektyw (Michael Douglas) wpada jednak w sidła pięknej femme fatale i wplątuje się niebezpieczny romans.

„Intymność”, reż. Patrice Chéreau

Do drzwi Jaya puka Claire, której on nigdy wcześniej nie widział i której nie zna. Kobieta przyszła do niego tylko po to aby… uprawiać seks. Sytuacja powtarza co tydzień, aż odwiedziny te stają się rytuałem. Para nie rozmawia ze sobą, jak mówi sam główny bohater, ona „przychodzi, pieprzymy się, wychodzi”. Jay pragnie jednak zrozumieć co kieruje Claire i poznaje jej męża.

„Sekretarka”, reż. Steven Shainberg

Lee Holloway (Maggie Gyllenhaal po pobycie w klinice psychiatrycznej dostaje pracę w kancelarii adwokackiej. Stosunki z jej szefem (James Spader) dosyć szybko przeradzają się w dziwny związek oparty na sadomasochistycznym seksie. Film doceniany jest za nietuzinkowy i inteligentny scenariusz oraz specyficzny humor i brak moralizowania.

„Ostatnie tango w Paryżu”, reż. Bernardo Bertolucci

On – Amerykanin, ona – Francuzka. Spotykają się w pustym apartamencie, gdzie uprawiają pikantny, sadomasochistyczny seks. Kontrowersyjny, szokujący i perwersyjny film z Marlonem Brando i Marią Schneider w rolach głównych. I scena z masłem, która przeszła do historii kina. Oglądacie na własna odpowiedzialność!

„Kobieta, która pragnęła mężczyzny”, reż. Per Fly

Młoda Dunka (Sonja Richter), fotografka mody, artystka, która ciągle jest w podróży między kolejnymi sesjami na całym świecie, przypadkiem spotyka w Paryżu przystojnego mężczyznę – w tej roli Marcin Dorociński. Nieznajomy budzi w niej niezwykle silną namiętność, która prowadzi do szalonego romansu.

„Szamanka”, reż. Andrzej Żuławski

O filmie „Szamanka” krążyło wiele plotek, a śmiałość, z jaką pokazano sceny erotyczne i niepoprawne użycie symboli religijnych wzbudziło wiele kontrowersji i sprzeciwów. Film opowiada historię antropologa (Bogusław Linda), który nawiązuje burzliwy romans ze studentką (Iwona Petry). Wybór dla prawdziwych koneserów, którzy nie boją się filmów trudnych i skomplikowanych.

Zapisz


Tam, gdzie miłość mieszka z bliskością. Nawet, gdy czasu brak

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
10 lutego 2017
Fot. iStock / Halfpoint
Fot. iStock / Halfpoint

No cóż, powiedzmy to szczerze — macierzyństwo to wspaniałe doświadczenie, ale wymaga pewnych poświęceń. Za cudne, tłuściutkie rączki przy buzi, maleńkie noski, pierwsze kroczki malucha, wiele kobiet jest w stanie oddać wszystko. My, matki, do szaleństwa kochany nasze pociechy, choć szczerze mówiąc, po podzieleniu czasu na miłość dla dziecka i konieczność wykonywania wszystkich obowiązków, niewiele z tego zostaje dla nas samych.

Nie oszukujmy się, że bez pomocników, z dzieciątkiem na ręku zawsze jesteśmy zwarte i gotowe, by stawić czoła codzienności. Tzn., jesteśmy, ale czy za wszelką cenę?

Bliskość przede wszystkim

Najważniejsze to być blisko dziecka. Wiemy, jak ważne jest to od samego początku dla jego rozwoju. Najpierw nosiłyśmy w łonie przez 9 miesięcy, a później ze wzruszeniem i po trudach porodu, troskliwie tuliłyśmy maleńkie ciałko do piersi. Dzieci rosną, zmieniają się ich potrzeby, ale akurat ciepła mamy i taty nigdy im dość. Jednak trudno zapewnić tę bliskość, gdy brudne pranie wysypuje się z kosza, a czyste zwisa smętnie w kolejce do prasowania. Prawda jest taka, że dzieci rosną, obowiązków przybywa, ale dziwnym trafem, czasu na ich wykonanie ani sekundy więcej. Wtedy stajemy przed wyborem czystego, przyjaznego domu oraz dziecka, które domaga się stale obecności lub totalnego rozgardiaszu i uśmiechniętego dziecięcia, oglądającego świat z perspektywy rodzicielskich ramion. Co wybrać? Najlepiej kompromis, o który wcale nie łatwo, gdy trzeba decydować między jedną a drugą opcją.

Jeden rodzic, dwie ręce i trzecia chusta

Oto wzór na znalezienie kompromisu pomiędzy „chcę” a „muszę”. Chustonoszenie, bo właśnie o tym mowa, to idealne rozwiązanie dla tych z nas, które chcą być i blisko dziecka i wypełniać na bieżąco obowiązki, bo mają taki styl bycia. To nic złego chcąc kontroli nad otoczeniem, co ułatwia każdemu rodzicowi życie.

Chusty różnego typu, są genialną alternatywą dla nieustannego noszenia malca na rękach. W zależności od tego, którą chustę wybierzemy, możemy nosić w niej malca już od pierwszych dni życia. Wbrew pozorom, zamotanie się w chustę wraz z dzieckiem nie jest kłopotliwe, a jedynie wymaga treningu „na sucho”. W zamian otrzymujemy wspólną, kojącą dla dziecka bliskość rodziców (uwaga! w chuście dzieci noszą także dzielni tatusiowie), a rodzice mogą swobodnie wykonywać czynności, którym nie podołaliby z maluchem na ręku. A to nie wszystkie zalety chustonoszenia.

Pokochasz chustę z wielu powodów:

  • bliskość rodzica sprawia, że dziecko mniej płacze, jest spokojniejsze,
  • maluszek lepiej się aklimatyzuje poza brzuchem mamy, gdy słyszy kojące odgłosy bicie serca i oddech,
  • wzmacnia się więź między rodzicem a maluchem,
  • rodzice uwrażliwiają się na potrzeby dziecka, lepiej mogą je poznać,
  • dzieci więcej mogą zaobserwować w chuście, a przy okazji się uczą,
  • chusty są pomocne przy kolce, gdy brzuszek dziecka tulony do ciepłego ciała rodzica jest przy okazji masowany,
  • przetransportujesz w niej malca dokąd tylko chcesz, a gdzie masz szans wjechać wózkiem,
  • masz wolne ręce, możesz zrobić więcej z dzieckiem w chuście,
  • można w niej dyskretnie nakarmić malca,
  • chusta odciąża kręgosłup, dzięki równomiernemu rozkładaniu ciężaru dziecka na ramionach, plecach i brzuchu.

Wybierz chustę idealną dla twoich potrzeb

Nie da się przecenić zalet chustonoszenia, więc warto choć raz spróbować tego rodzaju zapewnienia sobie większej swobody a dziecku uwagi i bliskości. Idealną dla siebie chustę można dobrać z 4 różnych typów:

Chusta kieszonka (pouche)

To chusta, w której można nosić dziecko od urodzenia w pozycji horyzontalnej, a także siedzące już dzieci (w pionie, na biodrze), najwygodniej z powodu wagi dziecka do ok. 6 miesięcy. Wprawieni rodzice poradzą sobie i ze starszym maluchem, nosząc go w kieszonce. Ma ona formę krótkiego, zaszytego w kółko pasa materiału, który po złożeniu przerzuca się przez ramię, żeby włożyć do niego dziecko. Jedną z tego rodzaju chust jest:

Regulowana chusta kieszonka do noszenia dzieci Hotslings AP TOKYO

Jej cechy:

  • Szeroka, elegancja chusta na jedno ramię.
  • Metka bezpieczeństwa i czerwona strzałka – sygnalizacja poprawnego założenia.
  • Dwa strategicznie umieszczone paski pozwalają dostosować chustę AP do rozmiarów większości osób.
  • Zszyte jednym szwem tworzą bezpieczną pętlę materiału.
  • Miękka wyściółka pod nóżki znana z chusty Hotslings Classic.
  • Miękka wyściółka pod nóżki po obu stronach dla większego komfortu.

Chusta kółkowa

 

Fot. Materiały prasowe / Chusta kółkowa Diva Milano

Fot. Materiały prasowe / Chusta kółkowa Diva Milano

 

Chusty kółkowe są idealne na szybkie wyjścia. Mają one formę pasa materiału zakończonego z jednej strony dwoma dużymi kółkami. Zakłada się je przekładając ogon przez kółka w odpowiedni sposób. Chusty kółkowe są niewielkie i lekkie. Nadają się do noszenia zarówno noworodków, jak i większych dzieci. Można w nich nosić dziecko brzuch do brzucha albo na biodrze. Są bardzo lekkie i łatwe w przechowywaniu, dostępne są w dwóch długościach: 1,6 m i 1,9 m. Jeśli nosisz rozmiar XS albo S — najlepiej  kupić chustę o długości 1,6 m. Jeśli zaś nosisz rozmiary między M a XXL – 1,9 m. Przykładem tego rodzaju chusty jest Chusta kółkowa Emeibaby Baali Mokka.

Chusta tkana

To najprostsza w formie wersja nosidła dla dziecka. Jest to długi pas materiału (zazwyczaj o długości ok. 5 metrów i szerokości ok. 60 cm), wykonany najczęściej z bawełny (czasem z innych, naturalnych materiałów). Dzięki temu chusta tkana pasuje na w zasadzie wszystkie osoby bez względu na ich rozmiary. Zawiązanie chusty tkanej wymaga nieco wprawy, ale później zakładanie jej zajmuje nam niespełna minutę. Pomoc drugiej osoby przydaje się przy wiązaniu, by chusta nie ciągnęła się końcami po ziemi. Jest to rodzaj najbardziej uniwersalnej chusty do noszenia dzieci — od urodzenia do nawet kilku lat.

Fot. Materiały prasowe / Chusta tkana Elle Vill

Fot. Materiały prasowe / Chusta tkana Elle Vill

Chusta elastyczna

Jest to długi, najczęściej bawełniany pas materiału, dzięki czemu chusta elastyczna pasuje na w zasadzie wszystkie osoby bez względu na ich rozmiary. Aby ją założyć, najpierw obwiązujemy siebie (dość ciasno) chustą, a następnie rozciągając materiał, wkładamy dziecko do utworzonego nosidła. Trzeba nauczyć się wyczucia, jak ściśle wiązać chustę, żeby po włożeniu do niej dziecko nie było za bardzo ściśnięte, ale też, żeby było dobrze przytrzymane. Chusty elastyczne nie są zalecane dla do noszenia dzieci ważących powyżej 8 kg.

Bliskość to także karmienie

Szczególnie karmienie piersią pozwala mamie i dziecku wytworzyć szczególną więź. By ten czas przebiegał sprawnie, warto przemyśleć kilka istotnych kwestii. Najlepiej karmić malca w spokojnym kąciku, gdzie nikt nie będzie wam przeszkadzał. W wygodnym fotelu, z użyciem wygodnej poduszki przydatnej podczas trzymania malca, możecie ten czas poświęcić tylko sobie.

Nabywając praktyki z karmieniem naturalnym, mamy szybko zauważają, jak istotne jest wygodne ubranie podczas karmienia. Zarówno stanik z odpinanymi miseczkami, jak i bluzy, które pozwolą nakarmić malca bez obnażania się, są wielką pomocą karmiącej mamy. Tym bardziej że zdarza się sytuacja, gdy dziecko dopomina się o pierś poza domem, a mama chce uniknąć krępującej sytuacji. Tu przemyślana odzież jest prawdziwym wybawieniem. Jeśli szukasz dla siebie bluzki do karmienia, wybierz taką, która jest nie tylko piękna, ale i praktyczna.

Zwróć uwagę na to, by bluzka:

  • pozwalała na uchylenie materiału i dyskretne przystawienie dziecka do piersi, tak jak w przypadku bluzki przeplatanej ciążowa/do karmienia NIMAR,
  • długością pozwalała ukryć brzuszek, którego zazwyczaj nie daje się zrzucić tuż po porodzie. Bluza taka jak bluzka ciążowa/do karmienia NIMAR duo melanż, poza ukryciem nadmiaru skóry, sprawdzi się także w czasie trwania ciąży, jako wygodne dla przyszłej mamy ubranie. dzięki temu bluza zyskuje pewien uniwersalizm użytkowania.
  • Dawała możliwość otulenia nie tylko mamy, ale malucha niesionego w chuście. To świetny pomysł, który pozwala wyglądać i czuć się wygodnie mamie oraz daje dziecku dodatkową ochronę przez zimnem i wiatrem, bez potrzeby skrywania malca pod budką wózka. Pomysł ten wykorzystano do stworzenia bluzy ciążowej/dla dwojga NIMAR jeans.

Zarówno chusty, jak i bluzki do karmienia umożliwiają mamom zachowanie bliskości z dzieckiem. To ważne nie tylko dla samopoczucia mamy i malucha, ale i wytworzeniu więzi bliskości połączonej ze swobodą, która odpowiada i rodzicom i dzieciom.

Jeśli poszukujesz takich rozwiązań dla siebie, koniecznie zajrzyj na stronę kangurkowo.pl, gdzie znajdziesz te i inne produkty dedykowane szczęśliwemu rodzicielstwu i radosnemu dzieciństwu.


 

Wpis powstał we współpracy z Kangurkowo.pl


Zobacz także

hope4

Przemyślenia z poziomu łóżka. Kiedy boli tak bardzo, dopada cię poczucie nieuchronności zdarzeń

Fot. iStock/Rawpixel

Obsesja kontroli. Uwierz w to, że świat jest przyjazny

Fot. istock /  kupicoo

20 sposobów, żeby ułatwić sobie życie w 10 minut (albo mniej)