Lifestyle Psychologia Zdrowie

10 rzeczy, które dzieją się z twoim ciałem, gdy partner łamie ci serce

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
3 lutego 2020
Fot. iStock / MariKu
 

Dla ciała, tak jak dla umysłu, rozpad związku jest bardzo stresujący. Cierpisz i może nawet czujesz, że już nigdy nie będziesz kochać – a to są „tylko” emocjonalne symptomy. O ile nie jest wyzwoleniem z toksycznej relacji, rozstanie ma bardzo negatywne skutki dla ogólnego stanu naszego zdrowia, choć pewnie mało kto z nas zdaje sobie z tego sprawę.

 10 rzeczy, które dzieją się z twoim ciałem, gdy partner łamie ci serce

1. Jesteś mniej odporny na ból

Poziom dopaminy, oksytocyny i serotoniny jest wyższy, gdy jesteś zakochany. Po zmniejszeniu ich ilości, spowodowanym negatywnymi emocjami związanymi z rozstaniem, twoje ciało jest bardziej podatne na ból, ze względu na obniżony poziom oksytocyny.

2. Twoja waga ulega zmianie

Zależnie od tego, jak radzisz sobie ze stresem – przybierasz na wadze albo chudniesz. „Zajadanie” uwalnia dopaminę, to sprawia, że czujesz się lepiej. Jeśli  hamujesz „niepohamowany” apetyt, poziom dopaminy spada, więc odruchowo sięgasz po coś smacznego.

Inni, cierpiąc z powodu miłosnego zawodu, zupełnie tracą ochotę na jedzenie, przez co mają coraz mniej energii. Reakcja organizmu jest podobna do tej, jaką obserwujesz podczas choroby: ​​chcesz zostać w łóżku przez cały dzień, kilka dni, tydzień. Nie podejmujesz akywności fizycznej.

3. Problemy ze snem

Bezsenność jest jednym z najczęstszych problemów, z jakimi możesz się borykać po rozstaniu. Twoje myśli koncentrują się głównie wokół przyczyn rozpadu związku, w pamięci przywołujesz wspólne, szczęśliwe chwile, a może wyobrażasz sobie, że znowu jesteście razem. Nic więc dziwnego, że nie możesz spać.

4. Twoje mięśnie twarzy układają się w inny sposób, wyrażający żal

Naukowcy wiedzą, że czujesz się nieszczęśliwy, nawet jeśli twoje słowa i mimika pokazują co innego. Badania mięśni twarzy osób, którym właśnie rozpadł się związek, wykazały, że można wykryć negatywne emocje za pomocą urządzenia mierzącego aktywność elektryczną najdrobnieszych mięśni, niewykrywalnych dla ludzkiego oka (chodzi o mięśnie twarzy wokół oczu i brwi). Ich aktywność zwiększała się, gdy pacjenci myśleli o swoich byłych partnerach.

5. Zapominasz kim jesteś

Dziwne? Niezupełnie. Twój umysł musi teraz na nowo się zidentyfikować. Przedtem był skoncetrowany na wyłapywaniu wspólnych cech osobowości z twoim partnerem i definiował się poprzez niego. Teraz zastanawia się kim naprawdę jesteś, bez tej drugiej osoby.

6. Spada twoje libido

Chociaż mogłoby się wydawać, że szybki romans byłby doskonałym lekarstwem na złamane serce, ze względu na emocjonalny ból, twój popęd płciowy jest chwilowo mocno zahamowany.

7. Twoje życie może być zagrożone

Smutek i żałoba po rozstaniu z ukochaną osobą są czymś naturalnym. Jednak, w dłuższej perspektywie obniżenie nastroju może być oznaką depresji. Zadbaj o swoje zdrowie psychiczne i w razie potrzeby nie wahaj się sięgnąć po pomoc specjalisty.

8. Rozstanie pobudza w mózgu ośrodek nagradzania

Choć po zakończeniu związku masz  w organizmie mniej dopaminy, hormonu dobrego samopoczucia, mózg wciąż aktywuje ośrodek nagrody.

9. Może wystąpić ból w klatce piersiowej podobny do takiego, jaki następuje przy zawale serca

Nieprawidłowe skurcze serca odczuwalne w jego w środkowych i górnych częściach serca oraz przyspieszony rytm bicia serca przypominają objawy wsytępujące u osób, które są przechodzą przez silny stres.

10. Podwyższony poziom hormonu stresu

Po rozpadzie, stres emocjonalny kumuluje się w organizmie, co znajduje odzwierciedlenie w wyższym poziomem kortyzolu, hormonu stresu. Kortyzol powoduje, że tętno wzrasta, oddychamy szybciej i nasze ciśnienie krwi jest wyższe. Są to bardzo negatywne skutki dla zdrowia,  zwiększające na przykład ryzyko zawału serca.


Źródło: powerofpositivity.com



Lifestyle Psychologia Zdrowie

„Rusz swój zgrabny tyłeczek”. Trzeba mieć odwagę, by się przeciwstawić mężczyźnie

Redakcja
Redakcja
3 lutego 2020
Fot. iStock/Antonio_Diaz

Pokłóciłam się dzisiaj z mężem. No dobra, może kłótnia to za duże słowa, ale dość ekspresyjna dyskusja. O co poszło? O zgrabny tyłeczek.

„Rusz swój zgrabny tyłeczek i leć po kawę” – no nie przesadzaj, że to już molestowanie seksualne – oburza się mój mąż. Więc pytam, czy chciałby, żeby ktoś w pracy mówił tak do mnie lub do jego córki (gdybyśmy ją mieli). No nie.

Idźmy dalej. „Chodź kochanie, zamknę cię na całą noc w sypialni” – żart wśród znajomych. – Przesadzasz, przecież kobiety śmieją się z takich tekstów. – Tak jak z klepania ich po tyłku? – pytam. No nie.

Przecież żarty o seksualnym podtekście to norma. Nikt nie powinien się oburzać, a poza tym one też bawią kobiety. – Czy na pewno? No nie.

– Ale jak do dziewczyny ode mnie z pracy, ktoś wyskakiwał z takim tekstami, to ona wprost mówiła, że sobie nie życzy – tłumaczy mąż dodając, że kiedy podkreśliła to kilkukrotnie, szowinistyczne odzywki kierowane w jej stronę się skończyły. Pracowała w iście męskim towarzystwie.

I chyba trafiamy do sedna.

Bo trzeba mieć odwagę, by się przeciwstawić mężczyźnie. Nawet, gdy to tylko według niego niewinny żart. – Smutne jest to, że 50% społeczeństwa, czyli kobiety, boi się drugiej połowy – mężczyzn – powiedział mi dziś Tomasz Wrzesiński i z tym zdaniem zostawił mnie na cały dzień.

Bo my kobiety, boimy się mężczyzn. Nawet ja, idąc biegać wieczorem z moim dość dużym psem, którego puszczam luzem przy parku, mocniej ściskam kolczatkę w dłoni, gdy widzę z daleka idącego mężczyznę. Dlaczego? Bo się boję. Może mniej niż kobieta, która nie wyjdzie w ogóle. Ale na mnie kiedyś też ktoś gwizdnął, krzyknął: „Nie chcesz się zabawić?”, ktoś opowiedział mało zabawny żart, z którego też się śmiałam, zamiast powiedzieć, że to nie na miejscu. To ja nieraz przeczytałam wśród komentarzy o przemocy seksualnej: po co szła nocą sama, czekała na okazję, prowokowała, powinna siedzieć w domu. Więc może ja też powinnam.

Czy to już molestowanie seksualne?

W 70% do przemocy seksualnej dochodzi nie w ciemnym parku, czy pustym garażu podziemnym. Kobiety molestowane są przez swoich znajomych, partnerów, kolegów z pracy, mężów. O tym się nie mówi. Bo przecież seksualnie dominuje mężczyzna, on chce i dostaje. Tyle, że przemoc to agresja, nie akt seksualny, bo przemoc ma wywołać w kobiecie strach. A ten jest nam serwowany codziennie. To my nieustannie czujemy się winne – komentarzy, żartów, zaczepek. A przecież każda z nas używając swojego ciała świadomie nie powinna mieć z tyłu głowy – że on pomyśli, że to propozycja, zachęta.

Nie trzeba szukać daleko. W kinach od dwóch tygodni możemy obejrzeć „Gorący temat” (Bombshell), film ukazujący największy w ostatnich latach skandal medialny z molestowaniem seksualnym w roli głównej. To się dzieje codziennie. Nie musimy szukać daleko – kilka dni temu ogromna burza przetoczyła się przez internet – powód? Okropny wywiad z odtwórczynią głównej roli w filmie „365 dni”. Sposób, w jaki została potraktowana aktorka budzi grozę. A jednak wywiad „poszedł” do druku. Groza!

Sięgam do danych, które podaje „Moc w przemoc”. 90% sprawców przemocy seksualnej to mężczyźni. 90% ofiar to kobiety. I zgadzam się, że przemoc seksualna ma związek z płcią, bo cierpi ta słabsza, ta, która w mężczyznach powinna znaleźć wsparcie i bezpieczeństwo. W Polsce co ósma kobieta jest ofiarą gwałtu lub próby gwałtu. W naszym kraju zapada około 200 wyroków rocznie dotyczących przemocy seksualnej, szacuje się, że zaledwie 8% przestępstw seksualnych jest ujawnianych. To pokazuje skalę zjawiska.

Porozmawiajcie dzisiaj ze swoimi synami, mężami, partnerami, a może kolegami. I mówcie im, że: „Fajne cycki”, „Niezła dupa” i żart o blondynce, która robi loda bywa molestowaniem. I wybierzcie się do kina na Gorący temat – bo to lekcja którą trzeba odrobić!

Gorący temat. Lekcja, którą każdy powinien odrobić


Zobacz także

Czy wiesz, jak prawidłowo wyrywać brwi? Uwaga – większość z nas dotychczas robiła to źle

„A przecież miałam być inna…”. Jak to się dzieje, że powielamy błędy naszych rodziców

Toksyczni ojcowie i to, co po nich w nas zostaje