Nic cię tak nie wkurza, jak dziecko, które wtrąca się w rozmowę dorosłych? Można je tego oduczyć

Ewelina Celejewska
Ewelina Celejewska
5 grudnia 2017
Fot. iStock/SolStock
Fot. iStock/SolStock
 

Pamiętam czasy, kiedy nie miałam jeszcze dzieci, ale niektórzy moi znajomi już tak. Chociaż szalenie podziwiałam ich podzielność uwagi i umiejętność jednoczesnego prowadzenia rozmowy telefonicznej ze mną i odpowiadania dziecku na pytania, tudzież instruowania co i jak ma założyć lub wyjaśniania, dlaczego jedzenie zupy widelcem nie jest najlepszym pomysłem, potwornie mnie to irytowało. A potem sama zostałam matką i posypałam głowę popiołem. 

Oczywiście, u siebie pewnych rzeczy się nie widzi. Bardzo szybko (czyli właściwie wtedy, gdy dziecko stało się nieco mobilne, bo apogeum nastało dopiero wówczas, gdy nauczyło się mówić) weszłam w rolę człowieka, który potrafi jednocześnie mówić i minami zakazywać czegoś dziecku czy prowadzić dwie rozmowy na dwa różne tematy – z koleżanką, matką, mężem i własnym dzieckiem. Później, wraz z wiekiem, latorośl ma nauczyła się także ogarniać to, co mówią do siebie dorośli, a co za tym idzie – często zabierała głos w temacie. Zwróciła mi na to uwagę przyjaciółka (bezdzietna, a jakże!).

Po przejściu pierwszej fali irytacji („Że niby moje dziecko jest niewychowane? A co ona o tym może wiedzieć! Nikt mi nie będzie mówił, jak mam swoje dziecko wychowywać. Urodzi, to zobaczy!”), stwierdziłam, że faktycznie czas panicza kilku dobrych manier nauczyć.

Dlaczego dzieci przerywają dorosłym?

Ano przede wszystkim dlatego, że są albo za małe i zbyt impulsywne, albo nie posiadają jeszcze umiejętności przerywania z szacunkiem i zachowaniem uprzejmości. Innym, równie ważnym powodem wtrącania jest to, że niektóre dzieci nie zostały nauczone oczekiwania na coś.

Małe dzieci na ogół przerywają, ponieważ wciąż uczą się kontrolować swoje impulsy. Kiedy maluch ma świetną myśl, po prostu chce się nią dzielić i nie interesuje go, co akurat robi w tym momencie mamusia. Niezależnie od tego, czy chodzi o psa, którego zobaczył za oknem, czy o kolor stolca, który właśnie wydalił (to drugie przydarzyło mi się podczas rozmowy z szefem, gdy akurat pracowałam zdalnie).

Przedszkolaki natomiast lubią być zauważane. Chcą uczestniczyć w naszych rozmowach. Na przykład, kiedy któregoś razu rozmawiałam z przyjaciółką na temat mojej ostatniej wizyty u fryzjera, jej córka wciąż powtarzała „ja lubię mieć kucyka, w kucyku mi ładnie”.

Dzieci w wieku 6 lat i starsze mogą dostrzec w rozmowie dorosłych inną stronę sporu, mieć inną perspektywę lub wspaniałą historię do opowiedzenia.

Jak poradzić sobie w sytuacji, gdy przerywanie staje się uciążliwe i niezręczne? Można sobie z tym poradzić w pięciu prostych krokach.

Krok 1. Ucz zasad komunikacji i uważnie słuchaj

Im szybciej nauczysz dziecko, jak komunikować się zgodnie z zasadami, tym lepiej dla niego. Chodzi o to, żeby być uprzejmym, a także bardzo uważnym. Wytłumacz dziecku, że zawsze go wysłuchasz, ale nie może zaskakiwać cię swoją nagłą wypowiedzią. Powinno zasygnalizować, że musi coś powiedzieć, a ty koniecznie powinno dać znać, że przyjęłaś to do wiadomości i zaraz poświęcisz mu uwagę. Samo uciszanie („Nie widzisz, że rozmawiam?”/”Cicho, nie teraz!”) nie wystarczy i z pewnością nie przyniesie dobrych efektów.

Krok 2. Ustalcie własny kod

Dziecko musi wiedzieć, że dostrzegasz je. Jeśli w tym momencie nie możesz go wysłuchać, daj mu jakiś znak, że niebawem to zrobić. Może to być kiwnięcie głową, dotknięcie ramienia czy mrugnięcie. Dobrze, gdybyście mieli dwa sygnały – jeden, oznaczający krótkie oczekiwanie i drugi, mówiący o tym, że dziecko musi chwilę zaczekać.

Krok 3. Naucz dziecko szacunku

Kiedy ty przerywasz rozmowę innych, dorosłych ludzi, z reguły mówisz: „Przepraszam, że wejdę wam w słowo, ale mam ważną sprawę”. Tego samego powinnaś nauczyć swoje dziecko.

Krok 4. Odmawiaj dziecku z szacunkiem

Jeśli na usta ciśnie ci się: „Do jasnej cholery, czy ty nie widzisz, że rozmawiam?”, zamilcz. Nie oczekuj szacunku, skoro sama go nie masz do innych.

Krok 5. Daj dziecku czas

To dla dziecka naprawdę bardzo trudne, by pohamować swoją potrzebę pilnej komunikacji z tobą. Z pewnością minie trochę czasu, zanim będzie potrafi odpowiednio informować cię o czymś ważnym w chwili, gdy rozmawiasz z kimś innych. Tutaj wiele zależy od ciebie i twojej cierpliwości.

Pamiętaj jednak, żeby nieopatrznie nie wpoić dziecku, że „dzieci i ryby głosu nie ma mają” czy „dzieci nie powinny przerywać dorosłym”. Nikomu nie należy przerywać, niezależnie od wieku, rangi czy pozycji. A jeśli już musimy to zrobić, zachowajmy klasę i bądźmy uprzejmi. Wielu dorosłych też ma ten problem…

Na podstawie: Huffington Post


Czego cię może nauczyć miłość do niewłaściwej osoby

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
5 grudnia 2017
Fot. iStock/swissmediavision
Fot. iStock/swissmediavision
 

Mówią ci: jak to możliwe, że mogłaś go pokochać? Jak to możliwe, że nie widziałaś? Odebrało ci rozum? Straciłaś instynkt samozachowawczy? Trzeba było posłuchać kogoś bliskiego, kogoś kto chce dla ciebie dobrze… Albo: trzeba było wcześniej przejrzeć na oczy.

Nie słuchaj ich, nie rób sobie wyrzutów. Nie, nie mogłaś zorientować się wcześniej. Taka miłość – miłość do niewłaściwej osoby – może zdarzyć się każdemu z nas. I zdarza się, często. To nasza lekcja, doświadczenie, o którym się nie zapomina, ale także dowód na to, że kochając, wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu bezbronni, popełniamy błędy, ale potrafimy się z nich podnieść. I zakochać się jeszcze raz.

Nie myśl o tym, że straciłaś czas, może nawet dużo czasu – bywa, że miną lata, zanim zdecydujesz się odejść. Trudno. To znaczy, że właśnie tyle było trzeba, byś do decyzji o rozstaniu dojrzała, by była ona szczera, prawdziwa. Bo tylko taka świadczy o tym, że nastąpiła w tobie zmiana, która nie pozwoli ci na podobne błędy w przyszłości.

Przecież, kiedy go spotkałaś, myślałaś, że jest tą osobą, z która chcesz być do końca życia. Mówiłaś to wszystkim, albo trzymałaś w tajemnicy dla siebie samej, bojąc się, że szczęście pryśnie.

W końcu wydarzyło się coś, co potrafiło ci zrozumieć, przejrzeć na oczy. A może to nie było żadne spektakularne wydarzenie, może to pewien ciąg sytuacji pozwolił ci uświadomić sobie,  że ta osoba nie jest dla ciebie, że nigdy dla ciebie nie była. I tutaj właśnie zaczyna się lekcja, to, co najważniejsze. Pytasz, czego może nauczyć cię miłość do niewłaściwej osoby? Największej mądrości świata – tego, że nie musisz przekonywać nikogo, by cię kochał. Że miłość jest albo jej nie ma, nic pośredniego nie istnieje, jeśli oczywiście chcesz prawdziwej relacji, a nie kurczowego trwania obok niego.

Kochanie niewłaściwej osoby uczy nas znajdywania w sobie tego, na co naprawdę zasługujemy. Miłość nie może być jednostronna, bo inaczej nie istnieje. Zauroczenie przesłoniło ci oczy, ale przyszedł moment, kiedy stało się jasne, że nie jesteś szczęśliwa. I z nim nie będziesz, wiesz to. W momencie, gdy to dostrzeżesz, zaczniesz też widzieć więcej ważnych rzeczy. Na przykład ujrzysz w końcu wyraźnie czego ci trzeba, by być szczęśliwą. Nie „uszczęśliwiać innych”, nie „ratować kogoś”, kto cię aktualnie potrzebuje, żeby wyjść na prostą. Bo dla niego nie jesteś ważna jako osoba, jesteś ważna jako koło ratunkowe, które w pewnym momencie przestanie być potrzebne. Nauczyłaś się właśnie, że chcesz być szczęśliwą w dobrym związku z kimś, komu potrafisz zaufać i kto potrafiłby na twoje zaufanie zasłużyć.

Kochanie niewłaściwej osoby pozwala ci zrozumieć, że związek tworzą obie strony i że utrzymanie go to odpowiedzialność, która dzieli się na dwoje. Że nie udźwigniesz w pojedynkę wszystkich jego problemów, co więcej, że on nie może ciebie tymi problemami obarczać. Dotarłaś przecież właśnie do punktu, który możnaby nazwać „ścianą”. Jesteś u kresu sił i zastanawiasz się, dlaczego jesteś w tym sama, skoro jesteście razem, skoro tworzycie związek. No właśnie.

Kochanie niewłaściwej osoby uświadamia ci czym jest związek – ten prawdziwy, udany. Że może być w nim trudno i że nie zawsze jest pięknie, ale póki masz pewność, że jesteś z kimś, na kim możesz polegać, z kimś, dla kogo jesteś priorytetem –

Kochanie niewłaściwej osoby uczy cię wartościować, co jest w twoim życiu najważniejsze. Bo nadchodzi moment, w którym widzisz, że czas mija, a ty zostajesz z niczym. Że zainwestowałaś w tę relacje wszystkie emocje, energię, że zrezygnowałaś z ważnych dla siebie spraw, a on… nie. Ten kto przeżył takie uczucie – zrozumie, kto go nie zaznał, wyśmieje cię.

Miłość to słowo o dziwnej i ciężkiej wadze. Możesz podzielić je na pół, a po obu stronach zostanie tyle samo liter. Podobnie wygląda uczucie, wiesz?  Jedynie dwoje może unieść prawdziwie dobry, mocny związek.


Genialny krem do kręconych włosów! Nie ze sklepu, z domowej kuchni!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
5 grudnia 2017
Fot. iStock / miljko
Fot. iStock / miljko
 

Ci, którzy mają kręcone włosy, marzą o prostych i odwrotnie. Tymczasem kręcone bądź falowane włosy wymagają dużo cierpliwości i odpowiedniej pielęgnacji, by wyglądały pięknie. Oferty sklepów, drogerii najczęściej ograniczają się do odżywek, kremów, masek do włosów, które zawierają alkohol i chemikalia wysuszające włosy. Domowej roboty krem to idealna alternatywa do produktów, których używaliście do tej pory.

Do zrobienia kremu będziesz potrzebować:

2 łyżki żelu Aloe Vera (przez internet można kupić nawet za 10 zł)

2 łyżki oleju kokosowego

2 łyżki masła shea (opakowanie też kosztuje ok. 10 zł)

Wymieszaj wszystkie składniki do momentu aż się dobrze połączą. Nałóż krem na mokre włosy, zaczynając od nasady włosów aż do ich końca. Następnie zawiń pasma wokół palca. Wysusz tak jak zwykle. Używaj kremu po każdym myciu włosów, a uzyskasz piękne, naturalne i sprężyste loki. Ten krem nawilża i odbudowuje uszkodzone włosy. Nic tylko zastosować. Na pewno nie zaszkodzisz swoim włosom.


źródło: styletips101.com


Zobacz także

Fot. iStock/wundervisuals

Matka matce wilkiem. O czym rozmawiać, żeby na bank się pokłócić? [TOP10]

Ludzie od nas odchodzą, poczucają

Zgubiłam siebie. I co dalej?

Fot. iStock / Oleh_Slobodeniuk

7 kłamstw, które bezwiednie powtarzamy swoim dzieciom