Chcesz, żeby niemowlę przesypiało całą noc? Sprytna mama dzieli się swoim pomysłem

Pani Mądrala
Pani Mądrala
12 stycznia 2018
Fot. iStock/gpointstudio
 

Doskonale pamiętam czasy, gdy mój syn był jeszcze malutki i miał problemy ze snem. Na pewno wiecie o czym mowa – najpierw musisz się nagimnastykować, żeby w ogóle jakoś uśpić dziecko (kołysanie na rękach, bujanie w wózku, noszenie, nucenie, głaskanie, włącznie odkurzacza lub suszarki i inne czary-mary), potem JAKOŚ próbujesz je przełożyć do łóżeczka. Śpi. Wiesz jednak, że to tylko kwestia czasu, gdy się obudzi, bo smoczek wypadnie z ust. Jeśli podasz go stosunkowo szybko, dziecko zaśnie ponownie. Jeśli zrobisz to o sekundkę za późno, będzie płacz i pobudka. Znacie to? Okazuje się, że istnieje prosty trik, by temu zapobiec. 

Tak, ja też kombinowałam na wiele sposobów i przeczytałam mnóstwo poradników, by nauczyć moje dziecko spokojnego przesypiania nocy. I jak to zwykle w życiu bywa, okazuje się, że najprostsze rozwiązania są najskuteczniejsze. Swoim sposobem podzieliła się niedawno Laura Gerson z Wielkiej Brytanii. I potwornie żałuję, że sama na to nie wpadłam!

Młoda mama odkryła, że jej córka budzi się wyłącznie wtedy, gdy nie może znaleźć swojego smoczka. Zamiast więc co godzinę wstawać, szukać go w łóżeczku i wkładać z powrotem do ust dziewczynki, postanowiła kupić kilkanaście smoczków i wszystkie umieścić w łóżeczku. Od tamtej pory, gdy mała Amelia się przebudzi, sama sięga po pierwszy lepszy smoczek i zasypia. Proste, a genialne, prawda?

Źródło: Daily Mail


Jak uprać kurtkę puchową i jej nie zniszczyć? Wypróbuj ten sposób

Pani Mądrala
Pani Mądrala
17 stycznia 2018
Fot. iStock/RapidEye
 

Jak mi ktoś powie, że pranie to taka prosta czynność, to przysięgam, że uduszę. „Przecież wystarczy wrzucić rzeczy do pralki, nasypać proszek lub wrzucić kapsułkę, wcisnąć START, poczekać i wywiesić”. Terefere. Dla mnie wiąże się to zawsze z dylematami – co z czym połączyć, czy ta niebieska bluzka zalicza się do ciemnego czy do jasnego, z czego właściwie została zrobiona… No i do tego ta nieszczęsna bielizna, koronki, ręczniki, pościele i puchowe kurtki. Generalnie, jakby tak człowiek miał robić wszystko porządnie, to mógłby non stop prać, czyż nie? Bo tego nie można łączyć z tym, a tego z tamtym. To się zniszczy, to rozciągnie, a tamto trzeba ręcznie. 

Dla mnie prawdziwą zmorą były zawsze te wszystkie rzeczy wypełnione puchem. Pewnie dlatego, że jeszcze jako nastolatka uprałam tak kurtkę mojej matki (założyłam cichaczem, myślałam, że się nie zorientuje, ale ubrudziłam i szybko wyprałam w pralce). Kto raz tak zrobił, ten wie o co chodzi. Dopiero po latach, jako doświadczona gospodyni domowa (i fanka nietypowych rozwiązań, ułatwiających życie), dowiedziałam się, jak właściwie należy to robić.

Tak, tak, drogie panie. Puchowych kurtek wcale nie trzeba oddać do pralni (raz, że to kosztuje, a dwa, że trzeba trochę poczekać na odbiór). Wystarczy wraz z nią wrzucić do pralki kilka piłeczek tenisowych. W trakcie prania będą się obijały o siebie, o bęben i o kurtkę, dzięki czemu puch/wata/pierze (czy co tam jest w środku) nie zbiją się w kupkę. Genialne prawda? Oczywiście można tę procedurę schrz*nić, jeśli zastosuje się niewłaściwy tryb prania, ale to już pozostawiam w waszej gestii.


 

Źródło: Polki


Jak często należy się myć? Niektórzy będą zachwyceni

Pani Mądrala
Pani Mądrala
29 grudnia 2017
Fot. iStock/oneinchpunch

Nie znam rodziny, w której nie obowiązuje od czasu do czasu zasada „Dnia Dziecka”. U mnie było tak wczoraj, gdy po raz piętnasty tego wieczoru usłyszałam z ust mojej pociechy: „Maaamooo, czy mogę się dzisiaj nie myć?”. Jak Boga kocham, nie wiem, o co chodzi, że dzieci i faceci zawsze kombinują, co tu zrobić, żeby się nie myć. Coraz częściej jednak zdarza mi się ustępować i chyba dobrze robię. Wiesz, jak często tak naprawdę należy się myć i co jest lepsze – wanna czy prysznic?

Zawsze wydawało mi się, że należy się myć raz dziennie. Latem, gdy jest wyjątkowo gorąco, biorę prysznic rano i wieczorem, bo jakoś sobie nie wyobrażam, że mogłabym taka spocona położyć się do łóżka. Są jednak ludzie, którzy kąpią się raz na dwa, trzy dni (łatwo ich czasem wskazać w komunikacji miejskiej) i choć nie mieści mi się to w głowie, czas przyznać im rację.

David Leffell, ordynator dermatologii w Yale School of Medicine (USA) tłumaczy, że częstsze mycie jest zupełnie niepotrzebne. Co więcej, może nam nawet zaszkodzić, ponieważ w ten sposób usuwamy ze skóry istotną warstwę tłuszczu i oleju, pełniącą funkcję ochronną. Częste mycie może więc doprowadzić do podrażnienia skóry, a nawet zmian atopowych.

Amerykańskie Towarzystwo Dermatologiczne zaleca jedną, góra dwie kąpiele tygodniowo dla dzieci między 6. a 11. rokiem życia. Brzmi strasznie, prawda? Oczywiście sytuacja zmienia się, jeśli dziecko przyszło do domu wyjątkowo brudne lub spocone. Wtedy kąpiel jest wskazana.

Na samą myśl o tak rzadkim myciu ciała dostaję dreszczy. Na szczęście eksperci zostawiają nam pewną furtkę. Podkreślają, że częstotliwość mycia powinna tak naprawdę wynikać z własnych potrzeb i osobistych wymogów higienicznych. Zalecają jednak, żeby unikać długich kąpieli w gorącej wodzie i mocnego szorowania ciała. 3-minutowy prysznic w pełni wystarczy. I tego zamierzam się trzymać.


 

Źródło: Business Insider