Mój niezawodny sposób na krosty. Nakładasz na noc, rano prawie nie ma śladu

Pani Mądrala
Pani Mądrala
3 października 2017
Fot. iStock/PeopleImages
 

Dzisiaj kilka słów o nietypowych zastosowaniach jednego z najpopularniejszych produktów, jakie możemy sobie wyobrazić. Pasta do zębów, bo o niej mowa, przydaje się nie tylko w łazience, podczas porannej toalety. Dlatego też w moim domu znajduje się nie jedna, a trzy lub cztery tubki. 

Pamiętam czasy, gdy weszłam w okres dojrzewania i na mojej twarzy zaczęły pojawiać się pierwsze wypryski. To właśnie wtedy moja mama powiedziała mi, bym nałożyła na krostki odrobinę pasty do zębów. Tę radę wykorzystuję do dziś i tym sposobem udaje mi się okiełznać zmiany trądzikowe, które co i rusz pojawiają się na mojej twarzy tuż przed okresem. Najlepiej nałożyć pastę na twarzy punktowo przed pójściem spać i zmyć dopiero rano. Krostka nieco zaschnie i z łatwością ukryjesz ją pod makijażem.

W internecie znaleźć można wiele różnych trików z pastą do zębów. Niektóry z jej pomocą zaklejają nawet listy. Wypróbowałam niemal wszystkie nietypowe sposoby, ale tylko kilka wykorzystuję w codziennym życiu. W różnych miejscach w moim domu można więc natknąć się na tubkę pasty. Używam zwykłej, miętowej, jednej z tańszych.

Czyszczenie i wybielanie

Przy pomocy pasty do zębów myję białe podeszwy butów, wykonane z gumy. Sprawdza się idealnie w przypadku trampek czy tenisówek. Ponadto używam jej też do mycia luster – wystarczy przy pomocy gąbki nanieść ją na powierzchnię, pozostawić do wyschnięcia i zmyć mokrą ścierką. Pastą i szczoteczką do zębów czyszczę też srebrną biżuterię. Wolę tę metodę niż drugą, równie popularną, z wykorzystaniem popiołu. Zapewniam, że ręce pachną o wiele przyjemniej.

Kosmetyka

Jeżeli masz pożółkłe paznokcie (palisz papierosy lub używasz lakierów w intensywnych kolorach), powinnaś nałożyć na nie odrobinę pasty i zostawić na kilkadziesiąt minut. Będą nie tylko jaśniejsze, ale także twardsze. Zabieg ten wykonuję zawsze po zmyciu lakieru lub tuż przed malowaniem paznokci, czyli mniej więcej raz w tygodniu. Już po kilku zastosowaniach zauważysz różnicę. Pasta do zębów nadaje się również do mycia rąk – usuwana intensywny zapach cebuli czy ryby.

Na koniec ciekawostka. Mój mąż, majsterkowicz i złota rączka, używa pasty do zębów do łatania drobnych dziur w ścianie. Na to chyba nie wpadłaby żadna kobieta, prawda?

 


Każda perfekcyjna pani domu powinna mieć w lodówce… wódkę

Pani Mądrala
Pani Mądrala
5 października 2017
Fot. iStock/filadendron
 

Nie żebym była jakąś wielką miłośniczką picia wódki, ale fakt jest taki, że jedną butelkę zawsze mam w lodówce. I to z kilku powodów. Ten alkohol po prostu bardzo przydaje się w codziennym sprzątaniu i czyszczeniu. A czasem nawet… w kosmetyce. Doskonale bowiem dezynfekuje i zabija bakterie.Pomyślisz zapewne „a czy nie można użyć spirytusu?”. Oczywiście, że można. Nawet lepiej i taniej. Problem w tym, że w przeciętym, polskim domu prędzej znajdziesz wódkę niż spirytus.

Ja najczęściej wykorzystuję wódkę do sprzątania. Nie, nie chodzi o to, że w jednej ręce mam zmiotkę, a w drugiej szklaneczkę z drinkiem. Choć czasem i tak się zdarza. Z reguły jednak wlewam niewielką ilość tego alkoholu do butelki z atomizerem i spryskuję trudno dostępne miejsca w łazience, w których łatwo tworzy się grzyb. To doskonały sposób na dezynfekcję. Wódka sprawdzi się również w przypadku szyb i luster. Szczególnie, gdy mamy w domu dzieci, które dotykają wszystkiego tłustymi palcami.

Jeżeli nosisz okulary (choćby tylko do czytania lub pracy na komputerze), powinnaś wiedzieć, że nic tak dobrze nie wyczyści szkieł jak wacik nasączony w wódce. Zauważ, że większość dostępnych, jednorazowych ściereczek do okularów jest nasączona alkoholem. Uwierz, że taniej wyjdzie przemyć szkła kroplą wódki.

Moja znajoma jakiś czas temu powiedziała mi, że stosuje wódkę na opryszczkę. Po prostu przykłada nasączony wacik do zmienionego miejsca na wardze i trzyma tak kilka minut. Nie wiem, nie stosowałam, ale mówi, że działa. Ja natomiast robię to samo, ale w przypadku drobnych krostek, które czasem przez nieuwagę rozdrapię. Alkohol zdezynfekuje rankę i zmniejszy ryzyko zakażenia.

Z racji tego, że na co dzień używam bardzo dużo pudru do włosów i lakieru, moje włosy czasem przypominają stóg siana. Zwykłe szampony po prostu nie dają rady. Dlatego też raz w tygodniu (a włosy myję codziennie) dodaję do szamponu (gdy już wycisnę go na rękę) kieliszek wódki. To prosty sposób, by oczyścić włosy z zanieczyszczeń. Lepiej jednak nie stosować zbyt często, ponieważ alkohol wysusza skórę i włosy.

I ostatni powód, dla którego zawsze warto mieć w lodówce butelkę wódki. Nigdy nie wiesz, kiedy wpadnie do ciebie zrozpaczona i załamana przyjaciółka. Wiem, wiem, damy piją wino. A kto ci broni mieć także i wino? 😉


Jak moja przyjaciółka – eko-wariatka – namówiła mnie na domowy antyperspirant

Pani Mądrala
Pani Mądrala
26 września 2017
Fot. iStock/NKS_Imagery

Ileż to razy widziałam w telewizji reklamy cudownych dezodorantów czy innych antyperspirantów, które to miały powodować, że skóra pod pachami jest gładka, delikatna, nawilżona i cudownie pachnie? Ileż to razy pomyślałam sobie, że kurde, stosowałam preparat X i Y, Z też, a ogień piekielny wciąż czuję pod pachami, a skóra czerwona od potylicy aż po biodro?

Dobra, najpierw stwierdziłam, że depiluję skórę pod pachami w nieodpowiedni sposób. Zaczęłam więc golić się maszynką po odkażeniu zarówno skóry, jak i maszynki. Potem przez dobę nie stosowałam żadnego kosmetyku. Czy po tym mogłam z uśmiechem na twarzy złapać się za górną rurkę w autobusie i puścić oko do przystojniaka obok, jak w jednej z reklam? NIE.

I wtedy pomyślałam sobie, że może chodzi o kosmetyki, których używam. Dzwonię więc do jednej z koleżanek (zapewne każda z was zna jakąś eko-wariatkę, która nie dość, że wszystko czyści octem, to jeszcze sama robi kostki do kibla – SERIO) z prośbą o pomoc. „Aśka, pamiętasz jak na ostatnim grillu, po dwóch butelkach wina próbowałaś mnie namówić na antyperspirant domowej roboty? No to mów, notuję. Raz kozie śmierć” – rzekłam.

I sprawa, moje drogie, wygląda następująco. Trzeba przygotować: sodę oczyszczoną i wodę utlenioną. Tak, to koniec listy zakupów.

Uwaga, teraz dyktuję sposób aplikacji: wysypujemy odrobinę sody na rękę, skraplamy wodą utlenioną i wcieramy pod pachami.

Kiedy powiedziała mi to, gdy byłam trzeźwa, myślałam, że oszalała. Albo ja postradałam zmysły, żeby tę procedurę wykonać.

Jeśli znasz to uczucie zażenowania, gdy robisz coś dziwnego, co wyczytałaś w internecie lub opowiedziała ci w sekrecie koleżanka – wiesz, o czym mówię.

I cholera, działa!