Związek

Starałem się, ale naprawdę nie wiem, co jeszcze mógłbym zrobić lepiej, żeby Cię zatrzymać. Cierpiałem, bo odeszłaś, ale wciąż chciałaś być blisko

Listy do redakcji
Listy do redakcji
29 stycznia 2021
Fot.iStock
 

Odeszłaś. Stało się. Przyjechałaś któregoś dnia nieco wcześniej z pracy. Kiedy wróciłem do domu, miałaś spakowaną tę dużą walizkę. Tę, którą braliśmy zawsze, kiedy wyjeżdżaliśmy razem. Pomyślałem, że to jakaś niespodzianka. Albo żart. Potem zobaczyłem wyraz twojej twarzy i zrozumiałem, że coś się stało, że to na poważnie. Nie chciałaś długich pożegnań, rozmów i tego, żebym błagał cię byś została. Chciałaś odejść natychmiast, rozstać się, jak to ujęłaś, bezboleśnie. Cóż, ty szybko znalazłaś nową miłość. Ja nadal za tobą tęsknię.

W twoim odejściu najtrudniejsze były nasze spotkania. Odeszłaś, ale chciałaś nadal być blisko. Tłumacząc mi, że odchodzisz, zapewniałaś, że nadal mnie kochasz, że przecież będziesz obok. Jako przyjaciółka. Przyjaciółka? Myślisz, że można z dnia na dzień wyciąć sobie z głowy uczucia do kobiety, z którą łączą cię wspólne przeżycia, wspomnienia, wspólne życie przez kilka lat? Myślisz, że naprawdę ktoś to potrafi? Może ten, kto nie kochał na serio. Kto nie planował wspólnej przyszłości, nie myślał: MY.

W tamtym momencie jednak, jedyne co czułem to to, że nie mogę dać ci tak odejść, że chcę o nas zawalczyć. Wziąłbym wszystko, co mi proponowałaś, bo wciąż miałem nadzieję. Tym bardziej, że naprawdę nie wiedziałem dlaczego mnie zostawiłaś.

Nie powiedziałaś nigdy jasno, dlaczego chcesz się rozstać. Odchodząc, mówiłaś tylko, że jesteśmy ze sobą długo, że chcesz spróbować czegoś innego, że zaczynasz się dusić, że jesteśmy za blisko. Ale ja nigdy w żadem sposób cię nie ograniczałem… Miałaś swoje grono przyjaciół, z którym czasem się widywaliśmy razem, a czasem wychodziłaś z nimi sama. Miałaś swój sport, inne zajęcia. Nie byłem typem faceta-bluszcza, który kontroluje i żąda całej twojej uwagi.  Zresztą, ciągle planowałaś coś nowego. Ze swoim ustabilizowanym trybem życia musiałem być po prostu dla ciebie za nudny. Dlaczego nigdy mi tego nie powiedziałaś? Że chcesz czegoś więcej od naszego związku?

Odchodząc, nie powiedziałaś też, że mnie już nie kochasz, że coś się zmieniło. Zapewniałaś mi, że to tylko wyprowadzka, że potrzebujesz więcej przestrzeni, ale przecież wciąż będziemy blisko.

Cały czas czułem, że jestem takim kołem ratunkowym, na wypadek, gdyby coś nie poszło po twojej myśli, gdybyś przestraszyła się samotności albo gdyby nie udało ci się znaleźć kogoś innego. to nie było komfortowe uczucie.

Przez pierwszy tydzień cię nie widziałem, wysłałaś tylko SMS z informacją, że wpadniesz po resztę rzeczy. Przygotowałem twoje książki, albumy. Kosmetyków w łazience nie tknąłem, zawsze cię to denerwowało, kiedy je przestawiałem.

Kiedy przyszłaś, miałaś łzy w oczach. Nie chciałem wykorzystać tego momentu, starałem się być opanowany, spokojny. Spytałem jak sobie radzisz, jak się czujesz. Rzuciłaś mi się w ramiona i staliśmy tak dobre kilka minut. Potem oderwałaś się gwałtownie i pobiegłaś pakować resztę twoich ubrań. Spytałaś, czy kogoś mam. Po tygodniu od naszego rozstania! Jakby nasz związek nic dla mnie nie znaczył…

Czas mijał, dzwoniłaś i pisałaś coraz częściej. Wpadałaś, żeby pogadać, albo raczej, żeby się wygadać. Jak wtedy, gdy byliśmy razem. Mówiłaś o złośliwej koleżance z pracy, o tym jak denerwuj cię twoja matka i o tym, że marzysz o wakacjach. Słuchałem, to Ci wystarczało. Przytulałaś mnie na pożegnanie i całowałaś w policzek. To było trudne, bardzo. Ale nie chciałem naciskać. Pisałaś SMSy: Pamiętaj, że między nami jest juz tylko miłość platoniczna. A potem przychodziłaś i chciałaś, żebym Cię mocno przytulił, bo było ci smutno. Dziś myślę, że to było okrutne z twojej strony.

Pewnego wieczora zapytałem, czy zostaniesz na kolację. Przestraszyłaś się, krzyczałaś, że przecież już dawno nie jesteśmy parą. Ale zostałaś. Zrobiłem twój ulubiony makaron, obejrzeliśmy twoją ulubioną komedię. Wychodząc pocałowałaś mnie, w usta. Wtedy próbowałem cię zatrzymać, porozmawiać. Prosiłem o kolejną szansę. Albo o to, żebyś określiła jasno czego potrzebujesz. Uciekłaś. Napisałaś potem mnóstwo wiadomości, że musimy przestać się widywać, że tak będzie lepiej. Zgodziłem się z tobą. Ale wciąż mnie potrzebowałaś… Nikt mnie nie zna tak jak ty – mówiłaś…

Trzy tygodnie temu przestałaś dzwonić. Pomyślałem, że pewnie potrzebujesz czasu, żeby sobie wszystko poukładać, że to dobrze, bo przemyślisz swoje uczucia do mnie i zrozumiesz czego potrzebujesz. Od tego czasu się nie odzywasz.

Dziś na Facebooku widziałem twoje zdjęcia z NIM. Wyglądasz na szczęśliwą. Ja wciąż nie mogę zapomnieć.


Związek

15 rzeczy, które uważni robią inaczej. Pewne rzeczy w życiu są jak ludzie: przychodzą i odchodzą

Anna Frydrychewicz
Anna Frydrychewicz
29 stycznia 2021
Fot. iStock
 

Trenujesz uważność? Wiesz na czym dokładnie polega obecność, bycie tu i teraz? Potrafisz w pełni przeżywać każdy moment i cieszyć się tym, co masz? Nie pragniesz ciągle więcej, bo doceniasz to, co już zdobyłeś? Gratuluję, dokonałeś jednej z najtrudniejszych w życiu rzeczy: osiągnąłeś wewnętrzną harmonię. A może chcesz się takiego właśnie podejścia do życia nauczyć? Wez sobie do serca piętnaście poniższych wskazówek.

15 rzeczy, które uważni robią inaczej – ty też możesz się tego nauczyć

1. Nie biorą swoich myśli tak bardzo na serio.

2. Nie starają się unikać emocji lub zaprzeczać im.

3. Rozumieją, że róże rzeczy, jak ludzie – przychodzą i odchodzą.

4. Robią jedną rzecz na raz, nie starając się złapać dziesięciu srok za ogon.

5. Zamieniają codzienne obowiązki w wydarzenia warte zapamiętania.

6. Praktykują bycie ciekawym (świata, ludzi, zjawisk).

7. Lubią przebywać na zewnątrz i zachwycają się naturą.

8. Cieszą się każdym kęsem posiłku, który spożywają.

9. Kiedy czytają, nie robią tego pobieżnie, ale naprawdę koncentrują się na tekście.

10. Słuchając innych, są w pełni obecni, nie starając się kontrolować ani oceniać.

11. Kiedy pracują albo się uczą, robią sobie mały przerwy.

12. Potrafią się śmiać z samych siebie.

13. Skupiają się na tym, co robią.

14. Podważają ekscytujące doniesienia, wierzą w siłę spokoju i doświadczenie empiryczne.

15. Karmią i ciało i duszę.


Związek

Dieta Atkinsa – jakie efekty może przynieść dieta ubogowęglowodanowa?

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
29 stycznia 2021
Dieta Atkinsa - dieta niskowęglowodanowa, zasady, efekty
Fot. iStock/Dieta Atkinsa

Dieta Atkinsa to jedna z diet, które zachęcają obietnicą znacznej utraty wagi. Opiera się ona na produktach, które na innych dietach są  niedopuszczalne. Dieta niskowęglowodanowa Atkinsa proponuje m.in. jajka z majonezem, mięso ze skórą i tłuszczykiem, lub bekon, jako pożądany element diety. Jakie efekty przynosi dieta niskowęglowodanowa, jakie ma wady i zalety?

Dieta Atkinsa — co to jest?

Dieta Atkinsa to dieta ubogowęglowodanowa, czyli taka, która zakłada znaczne zmniejszenie ilości węglowodanów w diecie, na rzecz większego spożycia tłuszczu. Charakterystyczne dla tej diety jest proponowane nieograniczone spożycie tłuszczów, takich jak: mięso, ryby, jaja, masło i pełnotłuste produkty mleczne. Ma to konkretny cel, ponieważ prowadzi do przestawienia organizmu na czerpanie energii z tłuszczów, a nie,  jak zazwyczaj, z węglowodanów. Dieta niskowęglowodanowa ma zmniejszyć zapotrzebowanie organizmu na cukier, który jest przyczyną wielu chorób i otyłości. Czerpanie energii z tłuszczów wpływa na jego spalanie. Dzięki temu można schudnąć, choć należy pamiętać, że dieta Atkinsa poza zaletami ma także szereg wad, których nie należy ignorować

Dieta Atkinsa - dieta niskowęglowodanowa, zasady, efekty

Fot. iStock/Dieta Atkinsa – dieta niskowęglowodanowa

Dieta Atkinsa – fazy 

Dieta niskowęglowodanowa Atkinsa przewidziana jest na 4 fazy, które powinny być przeprowadzone w zalecanej kolejności.

Pierwsza faza

Pierwsza faza, czyli faza indukcji, powinna trwać przynajmniej 2 tygodnie – im więcej kilogramów do zrzucenia, tym dłuższy czas pierwszej fazy. W trakcie jej trwania powinna zacząć spadać masa ciała – kilogram, a nawet nieco więcej w ciągu tygodnia. Podczas tego etapu należy spożywać maksymalnie 20 g węglowodanów netto w ciągu dnia, czyli około dwóch szklanek gotowanych warzyw. Ilość węglowodanów netto można obliczyć przez odjęcie od całkowitej ilości węglowodanów błonnika pokarmowego.

Faza indukcji pozwala na zaplanowanie od trzech do pięciu posiłków dziennie, między którymi przerwy nie powinny być dłuższe niż 6 godzin. Każdy posiłek powinien zawierać białko zwierzęce (mięso ze skórą i tłuszczykiem), można sięgać po oleje roślinne. Należy także pić odpowiednią ilość wody mineralnej (minimum 1,5-2 litry), a także herbatki ziołowe, zwykłą herbatę oraz kawę, ale w umiarkowanych ilościach.

Faza druga

Faza druga przewiduje dalszą utratę wagi, choć nieco wolniej niż w pierwszej fazie. Podczas fazy drugiej utrata wagi szacowana jest na około 1 kg tygodniowo. Ilość węglowodanów netto zwiększa się od 25 do 60 g dziennie. Można sięgać po wszystkie produkty dozwolone w fazie pierwszej, oraz wprowadzić orzechy i ziarna. Dozwolone są także owoce, takie jak: jagody, maliny, truskawki i melon.

Dieta Atkinsa - dieta niskowęglowodanowa, zasady, efekty

Fot. iStock/Dieta Atkinsa – dieta niskowęglowodanowa

Faza trzecia

W tym czasie nadal następuje utrata kilogramów, choć jeszcze wolniej niż poprzednio. Co tydzień podczas trzeciej fazy zwiększa się ilość węglowodanów netto o 10 g, do momentu, w którym zauważamy granicę ilości węglowodanów w diecie dla skutecznego chudnięcia. W jadłospisie mogą pojawić się już warzywa, takie jak: ziemniaki, marchew, warzywa strączkowe. Można jeść nieco więcej owoców: jabłka, banany, kiwi, śliwki, brzoskwinie, wiśnie, mango. Można także włączyć pół szklanki płatków owsianych lub brązowego ryżu.

Faza czwarta

W czwartej fazie je się to, co w fazie trzeciej, ale trzeba włączyć ćwiczenia fizyczne. Zaleca się wprowadzenie mniej więcej 30 minut umiarkowanych ćwiczeń, 5-6 razy w tygodniu.

Dieta niskowęglowodanowa Atkinsa – wady i zalety, efekty

Dieta uboga w węglowodany pozwala na ubytek masy ciała. Osoby stosujące dietę Atkinsa zauważały spadek wagi o ok. 5 kg miesięcznie. Dzieje się tak podczas tej diety, ze względu na dostatek białka, które syci, oraz faktu, że wydzielające się ciała ketonowe hamują apetyt.

Dieta niskowęglowodanowa reguluje ilość glukozy we krwi, zapobiegając jej gwałtownym wahaniom. To z kolei wypływa na dłuższe uczucie sytości oraz brak chęci na podjadanie. Do innych zalet diety Atkinsa należy bardzo dokładnie rozplanowany jadłospis. Do dyspozycji jest wiele stron internetowych i książek, które umożliwiają szczegółowe stosowanie się do zaleceń dietetycznych Atkinsa.

Dieta Atkinsa - dieta niskowęglowodanowa, zasady, efekty

Fot. iStock/Dieta Atkinsa – dieta niskowęglowodanowa

Z kolei do minusów tej diety należy fakt, że dość duży ubytek masy ciała na początku stosowania diety wiąże się nie ze spalaniem tkanki tłuszczowej tłuszczu, ale utratą wody z organizmu i wykorzystywaniem zapasów glikogenu z mięśni. To może prowadzić do ich osłabienia. Trzeba także pamiętać, że  zwiększona ilość tłuszczów nasyconych w diecie może prowadzić przy dłuższym stosowaniu do zwiększenia ryzyka rozwoju miażdżycy. Dieta Atkinsa obfituje w białko i tłuszcz, przez co może dojść do nadmiernego obciążenia nerek.

Do innych minusów należy ryzyko pogorszenia samopoczucia, pojawienia się bólów głowy, osłabienia, zaparć, czy nieprzyjemnego zapachu z ust i ciała, który jest efektem wejścia organizmu w stan ketozy.


źródło:  www.mp.pl 

 


Zobacz także

Czy kiedykolwiek odszedłeś od kogoś nadal go kochając? Wybacz i pozwól sobie na żałobę po tym związku 

Ona chce ślubu, jemu jest dobrze tak, jak jest. Komu dziś do szczęścia potrzebny papierek?

Ratunku! Mój facet się odchudza…