Lifestyle Związek

Żona będzie mogła odmówić mężowi seksu tylko z L4?! Szokująca intercyza. Uciekajmy przed takimi facetami!

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
16 czerwca 2016
intercyza
Fot. Unsplash / CC0 Public Domain
 

Wiecie co, wydawać by się mogło, że żyjemy w nowym świecie. „Nowym” w sensie traktowania kobiet, odmienności. Jasne, jeszcze daleko nam do tolerancji i poszanowania praw innych, no ale gdzieś jakiś krok do przodu został zrobiony. Teraz tylko pilnować by się nie cofnąć, by nikt nie próbował tych praw ograniczyć, czy odebrać.

To jedno.

Drugie – mówi się o równouprawnieniu. I tu nie chodzi tylko o kobiety. Skupmy się na facetach – oni teraz są bardziej emocjonalni, a raczej tę swoją emocjonalność pokazuję. I świetnie. Są w wielu przypadkach fantastycznymi ojcami. Zgadza się.

Więc wytłumaczcie mi, gdzie do cholery uchował się ten typ, który myśli, że jest:

  1. najmądrzejszy
  2. najlepszy – czytaj lepszy od kobiety
  3. najbardziej uprzywilejowany?

No gdzie? Ja na szczęście takich mężczyzn nie spotykam, a może spotykam tylko szowinistyczny smród natychmiast mnie odstrasza i nie wchodzę z nimi w jakieś bliższe dyskusje, a nie daj Boże relacje.

Ale kiedy czytam takie bzdury, jak te na stronie Fundacji Ojców Pokrzywdzonych przez Sądy to naprawdę nie wiem – śmiać się, czy płakać, a do czytania natchnął mnie oczywiście Internet.

Otóż sama Fundacja walczy o równe traktowanie kobiet i mężczyzn w sądach podczas orzekania sprawowania opieki nad dziećmi w przypadku rozwodów. I jakby sam cel działania rozumiem. Tak, sama znam ojców, którzy zostali kompletnie przez sąd zignorowani, a ich prawa właściwie wyśmiane.

Ale na miłość boską – jak czytam coś takiego, to myślę sobie: „Chrońcie nas przed takimi facetami”. Nie mogę się powołać tu na katolickiego Boga, bo podobno dokument stworzony i zamieszczony na stronie Fundacji w większości oparty jest na tym, co zostało zapisane w Biblii.

A chodzi o intercyzę przedmałżeńską zaproponowaną przez Fundację. Do jej podpisania i przedstawienia przyszłej małżonce z pewnością namawiani są mężczyźni zwracający się o pomoc do Fundacji, a raczej ci – którzy tej pomocy mogliby w przyszłości potrzebować. Co tam czytamy?

§ 2.
Po urodzeniu dziecka i kolejnych dzieci, Barbara Kowalska do 2-ego roku życia dzieci, będzie opiekować się nimi nie pracując poza domem. Roman Nowak zobowiązuje się, do pokrywania kosztów utrzymania rodziny w tym okresie na poziomie adekwatnym do jego zarobków. W przypadku rażących braków w utrzymaniu domu, Barbara Kowalska będzie mogła zatrudnić się poza domem.

§ 5.

O wyborze przedszkola i szkół dla dzieci do ich pełnoletności, będzie decydował Roman Nowak  po  konsultacjach z żoną.

Przy czym rzeczony Roman Nowak (fikcyjnie podany jako jedna ze stron podpisująca intercyzę) ma również prawo według wzoru podanego dokumenty do decydowania o tym, gdzie z rodziną pojadą na wakacje, a także do jakiego kina czy teratru wyjdą – oczywiście po konsultacjach z żoną.

§ 11.

Kary i nagrody dla dzieci stosuje Roman Nowak,  według swojego uznania, mieszczące się w obowiązujących normach etycznych, w rodzinach Polskich.

Jest jeszcze zapis, że przy dzieciach małżonkowie nie mogą się kłócić, a także nie mogą dyskutować na tematy, w których mają odmienne zdanie, gdzie mogą się spierać.

Jak mogłam jeszcze zapomnieć o tym, że w intercyzie zapisane jest, iż wszystkie posiłki przyrządzone oczywiście przez żonę należy spożywać wspólnie. I tak jak uważam, że rodzinne spędzenie czasu przy stole w trakcie jednego z posiłków jest mega ważne. Tak jednak zastanawiam się, co, kiedy to mężczyzna w domu gotuje (a znam takich) – ano tak, on takiej intercyzy podpisywać pewnie by nie chciał. Poza tym w intercyzie proponowanej przez Fundację jest zapis, że tylko w przypadkach uzasadnionych rodzina przy posiłkach może być niekompletna.

§ 24.

Barbara  Kowalska zobowiązuje się do: noszenia długich włosów (minimum do ramion), i co najmniej w każdą niedzielę i święta, będzie chodzić w sukienkach, podczas trwania małżeństwa.

Uff na szczęście na żonę mężczyzny, który taką intercyzę chciałby podpisać się nie nadaję. I na szczęście dla niego, on by nawet na mnie uwagi w tych moich krótkich włosach nie zwrócił.

I można by się śmiać z tej intercyzy, z tego, że z góry ustala ona, iż dzieci w razie rozwodu będą pod opieką ojca, i podana jest wysokość alimentów, które matka będzie musiała płacić. I że na każdą ze stron nałożone zostanie kara, gdy jedna z nich wystąpi o rozwód lub okaże się, że ma inną orientację seksualną. Oraz ten, że to rzeczony Roman Nowak będzie decydować o wyborze programów TV oglądanych w domu.

Ale są punkty, przy których jednak raczej straszno niż śmieszno:

§ 19.

Żona będzie mogła odmówić mężowi współżycia seksualnego, tylko wówczas, gdy będzie miała zwolnienie lekarskie, dwa dni przed i po menstruacji . Może żona także odmówić współżycia seksualnego mężowi, gdy mąż będzie chciał współżyć seksualnie więcej niż raz dziennie

§ 20.  
Mąż ma obowiązek współżyć seksualnie z żoną, nie mniej jak trzy razy w tygodniu.

Szczerze – czytałam i nie wierzyłam. Dokument został sporządzony w 2007 roku, może uległ przedawnieniu. Może Fundacja zapomina aktualizować stronę? Chyba nie chcę pytać – za co z góry przepraszam oczywiście szanowną Fundację mając nadzieję, że nigdy żadna kobieta czegoś takiego podpisywać nie musiała i nie chciała.

A wam – kobietom, życzę, żebyście facetów podsuwających wam takie dokumenty, a choćby mających poglądy zbliżone do tych zapisanych w intercyzie Fundacji, nigdy nie spotkały!


Lifestyle Związek

Rozwiązanie konkursu „Rosnę, bawię się i kocham to!”

Redakcja
Redakcja
17 czerwca 2016
Fot. Materiały prasowe
 

Gdy pogoda dopisuje – najbardziej cieszą się dzieci i rodzice. Pokazaliście nam jak razem się bawicie na podwórku lub w parku, ile radości i możliwości niesie za sobą ta odrobina słońca. Więc poraa, żeby po intensywnej zabawie, można było wygodnie odpocząć! Najfajniejsze zdjęcia nagrodziliśmy świetnymi kocami piknikowymi z torba termiczną od SkipHop! No bo kto powiedział, że nie można na dworze zostać jeszcze dłużej?

Dziękujemy wam za wszystkie cudowne zdjęcia, a zwycięzcom serdecznie gratulujemy!

Dziękujemy

Laureaci:

1.       Milena Zdziarska

2.       Iwona Frąckowiak

3.       Gabriela Laskowska

4.       Maria Kowalska-Irek

5.       Katarzyna Grzegorowska

Laureatów prosimy kontakt mailowy w celu odbioru nagród w ciągu 7 dni od daty ogłoszenia wyników, tj do dn.: 24.06.2016 roku. Prosimy o przesłanie danych do wysyłki nagrody (imię i nazwisko, adres i nr telefonu) na adres e-mail: [email protected]. Otrzymanie danych potwierdzamy w odpowiedzi zwrotnej.

Prosimy o dołączenie w treści wiadomości poniższego oświadczenia:
Wyrażam zgodę na wykorzystanie i przetwarzanie przez Organizatora swoich danych osobowych uzyskanych w związku z organizacją Konkursu, wyłącznie na potrzeby organizowanego Konkursu, zgodnie z przepisami Ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r., Nr 101, poz. 926 z późn. zm.).

Nagrody:

5 x  koc piknikowy  z torbą termiczną Skip Hop

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Fot. Materiały prasowe

Regulamin konkursu dostępny jest tutaj

 

 


Lifestyle Związek

Jedna, idealna sukienka. Tylko i aż tyle, by poczuć się bardziej kobieco. 6 zasad udanej współpracy z krawcową

Agnieszka Sierotnik
Agnieszka Sierotnik
16 czerwca 2016
6 zasad udanej współpracy z krawcową
Fot. iStock / skynesher

Ponoć ideałów nie ma, a jednak każda z nas, w pewnym momencie rezygnuje z szukania idealnego faceta, na rzecz tej jednej, jedynej, perfekcyjnej sukienki, która idealnie podkreśli talię, zakryje kilka kochanych fałdek, a nas uczyni najpiękniejszymi kobietami na świecie. Po przejściu dziesiątek kilometrów w galeriach handlowych, przejrzeniu tysiąca sklepów internetowych, przychodzi czas na dobrą wróżkę – krawcową.

Pozornie mając figurę klepsydry, powinnam bez problemu znaleźć sukienkę w każdej sieciówce – przecież to ta „najlepsza” do ubierania sylwetka! Wypatrywaniu nie pomógł ani mój rozmiar (44), ani postanowienie, że sukienka musi być dokładnie taka jak sobie wymarzyłam – cekinowa, z rękawkiem ¾, a najlepiej w kolorze szmaragdu, żeby podkreślić ciemną karnację i jeszcze ciemniejsze oczy. Chodziłam, biadoliłam, a moment imprezy, na którą przeznaczona miała być kreacja, zbliżał się nieubłaganie.

Zwrócenie się do krawcowej nie przeszło mi przez myśl, choć powinna to być naturalna reakcja. Dopiero Marta, której mama i babcia trudzą się szyciem przepięknych ubrań, znudzona moim marudzeniem, zaprowadziła mnie do jej rodzinnego zakładu krawieckiego.  Na początku podchodziłam do tego pomysłu sceptycznie. Zakupy w sieciówkach wydają się atrakcyjniejsze – możesz przymierzyć, od razu zobaczyć, jak wyglądasz w danej rzeczy, a przy dobrych wiatrach nie zbankrutujesz. Czysta makdonalyzacja.

Pani Mariola, która szyła moją wymarzoną sukienkę, po przejrzeniu stosu zdjęć, które przyniosłam ze sobą na pierwszą wizytę, stwierdziła, że dobry jest tylko pomysł na rękawek i kolor. Ze zdziwieniem otworzyłam oczy i naprawdę zaczęłam się bać. Wcięcie w talii, rozkloszowanie, dekolt w serce – nijak nie składało mi  się to wszystko w całość.  Zaufanie do krawcowej to jednak podstawa, nie pozostało mi więc nic poza czekaniem do pierwszej przymiarki.

Dopiero w czasie pierwszego przymierzenia sukienki, która tak na dobrą sprawę była jeszcze  wycinkami materiału, zrozumiałam, dlaczego warto posłuchać kogoś, kto na co dzień zmaga się ze skomplikowaną damską sylwetką. Każdy nadmiar materiału został zniwelowany, a ja pierwszy raz zobaczyłam właściwy kształt swojego ciała. Pani Mariola zażartowała wtedy, że powinnam zostać jej stałą klientką, bo dla takiego kształtu szyje się najlepiej. Nie musiała mówić dwa razy.

W ostatecznym rozrachunku wcięcie w talii, rozkloszowanie i dekolt w serce sprawiły, że wyglądałam na co najmniej rozmiar mniejszą, a stara prawda krawcowych, że nie liczy się kolor czy wzór, ale krój, zostało idealnie odzwierciedlone na moim własnym ciele. Poczułam się jak po metamorfozie prosto z programów telewizyjnych popularnych stylistek i innych znawczyń mody. Wystarczyła jedna, uszyta tylko dla mnie, sukienka.

Opowiadając tę historię, zawsze kończy się pytaniami o cenę – przecież ciuch szyty na miarę musi być o wiele droższy!  Niekoniecznie. Oczywiście, wszystko zależy od zakładu,  który wybierzesz, jednak ceny są porównywalne z tymi, które spotykamy w popularnych sieciówkach, a na pewno niższe niż te u projektantów.  Dodatkowo warto pamiętać, że to sukienka uszyta specjalnie dla nas, więc istnieje znikoma szansa, że na przyjęciu spotkamy koleżankę w dokładnie takim samym egzemplarzu. Krawcowe bardzo dbają o szczegóły i wykończenie, które musi być idealne i dostosowane do klientki, więc równie dobrze możesz poprosić o wyszycie twoich inicjałów czy maleńki detal, który będzie zauważalny tylko po dokładnym przyjrzeniu się.

Szmaragdowa sukienka okazała się strzałem w dziesiątkę, który został zapamiętany przez wszystkich gości, nie tylko płci pięknej, tamtego przyjęcia. Kiedy kilka tygodni temu wpadłam z wizytą do rodziny krawcowych, rozmawiając o mojej źle skrojonej sukience z sieciówki, którą miałam właśnie na sobie, rozpoczęła się dyskusja o wartości kunsztu krawieckiego, który jest tak bardzo niedoceniany. Chcemy mieć wszystko na już, przez co potem cierpi nasz wygląd, a przecież każda z nas chciałaby perfekcyjnie podkreślić swoje atuty i zatuszować mankamenty. Krawcowa, jak dobra wróżka, może ci w tym pomóc zupełnie bezboleśnie! 

6 zasad udanej współpracy z krawcową

  1. Przynieś inspiracje – Brak przykładu sukienki, która ma finalnie powstać, jest ponoć najbardziej irytującą krawcowe rzeczą. Nawet, jeżeli ostatecznie koncepcja zupełnie się zmieni, macie punkt wyjściowy – łatwiej się dogadać.
  1. Zaufaj krawcowej – Ona wie najlepiej, w czym będziesz wyglądać dobrze. Najlepsze krawcowe są lepsze niż chirurg plastyczny, a na pewno ich działanie jest bezbolesne i o wiele tańsze!
  1. Przymiarka to tylko połowa efektu końcowego – Nie panikuj, kiedy w czasie przymiarki sukienka nie wygląda tak, jak na projekcie. Ciasto w foremce też nie wygląda tak idealnie, jak po upieczeniu.
  1. Zabierz buty – Odpowiednia długość ubrania to połowa sukcesu. Ponad to, sylwetka prezentuje się zupełnie inaczej w szpilkach, a inaczej w balerinach.
  1. Ubierz odpowiednią bieliznę – Dobry stanik to podstawa, nie tylko w przypadku szycia sukienki. Warto jednak zniwelować różnice, które mogą się pojawić w wyglądzie sukienki po założeniu innego stanika, czy uporać się z problemem wystających ramiączek już na etapie szycia.
  1. Trzymaj się jednej krawcowej – Dzięki temu unikniesz niepotrzebnej straty czasu na szukanie, ale też zbędne pytania. Twoja krawcowa będzie wiedziała, w czym tak naprawdę dobrze wyglądasz, a z czasem stanie się „pogotowiem sukienkowym” na telefon.

Zobacz także

Oryginalne bikini. Tego jeszcze nie było! Zdecydowałybyście się?

Znajdź spokój. Łatwiej odnaleźć siebie, gdy ujarzmisz przedmioty. Akcja „Jestem siebie warta”

Niezadowolony związek. Nie walcz o człowieka, zawalcz o miłość