Psychologia Seks Związek

Jesteśmy niedopasowani. On woli rano, ja wieczorem. On chce szybko, ja powoli. Czy mamy szanse „zgrać się” w łóżku?

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
11 października 2021
Waniliowy seks
Fot. iStock/Waniliowy seks – Waniliowy seks
 

„Pojęcie dopasowania seksualnego opiera się na założeniu, że obie strony lubią w seksie to samo albo aktywności komplementarne. Dopasowanie jest wtedy, gdy obie osoby lubią seks o tej samej porze dnia. Wtedy, gdy jedna jest w łóżku raczej dominująca, a druga raczej uległa. Albo wtedy, gdy obie mają potrzebę urozmaicania życia seksualnego i tak samo często proponują w łóżku nowe aktywności.

Gdy jedna osoba preferuje poranny seks, a druga wieczorny, jedna jest dominująca, a dla drugiej dynamika dominacji i uległości nie jest tym, czego szuka w seksie, gdy jedna osoba znacznie częściej proponuje coś nowego niż druga – wtedy może pojawiać się interpretacja niedopasowania”, pisze w książce „Warsztaty intymności dla par” autorka Agnieszka Szeżyńska, certyfikowana coachką intymności i edukatorka seksualności dla dorosłych.

Autorka zwraca uwagę, że wielu z nas może wpaść w taką pułapkę myślenia, że jeśli uznajemy, że jesteśmy dopasowani – to nie ma po co gadać, bo jest cudownie. Ale jeśli nie ma między nami dopasowania – tak już mamy, trzeba cierpieć, i tyle. Takie podejście do dopasowania seksualnego sprawia, że wiele par nie zaczyna rozwiązywać swoich problemów.

Szeżyńska przytacza taką obrazową historię: „Dajmy na to, że Damian bardzo lubi chodzić na spacery do lasu i uwielbia wtedy prowadzić długie, głębokie rozmowy o sensie życia. Izie spacerowanie po lesie kojarzy się raczej z latem i wakacjami, nie ma potrzeby znajdować na nie czasu w ciągu typowego tygodnia pracy. Gdyby to ona miała wybierać, w sobotnie popołudnie pewnie zdecydowałaby się raczej na wspólne posiedzenie nad jakąś wodą, choćby sadzawką w parku. Damian woli chodzić niż siedzieć i preferuje naturalny chaos lasu od równo sadzonych krzewów parkowych. Iza i Damian mogą uznać, że są niedopasowani, próbować przekonywać się wzajemnie, co jest lepsze, i żądać od siebie nawzajem zmian preferencji. Mogą zacząć chować urazę, gdy druga osoba, zamiast spędzić czas razem, decyduje się wykorzystać go tak, jak woli, na przykład ze znajomymi. Mogą też jednak zadać sobie pytanie o to, jak w ich relacji stworzyć przestrzeń dla obojga takich, jacy są. Czego każde chce, to już wiedzą. A na co każde jest gotowe się zgodzić?

Tu przychodzi z pomocą rozróżnienie na „ochotę” i „gotowość”. Damian ma ochotę na spacer po lesie. A czy jest gotowy posiedzieć nad wodą? (…) Iza ma ochotę na posiedzenie nad wodą. A czy jest gotowa na spacer po lesie? (…) Pytanie o to, na co są w stanie się zgodzić w dane sobotnie popołudnie, może pomóc im ustalić wersję, która pomogłaby im spędzić razem czas i zachować poczucie więzi.

Jeżeli Iza i Damian nie będą upierać się, że ich więź zależy od tego, czy w sobotnie popołudnia mają jednoczesną ochotę na dokładnie to samo („marzenie o fuzji”), tylko zamiast tego zaplanują kolejne weekendy tak, by każde z nich dostało od drugiego jakąś formę zadowalającego obie strony wsparcia w spełnieniu potrzeb, wtedy ich wspólne „tak” poszerzy się o podarunki, które sobie przekażą. (….) Iza w podarunku dla Damiana pójdzie z nim na spacer po lesie, a potem trochę jeszcze posiedzą na jakieś polance. Damian w podarunku dla Izy posiedzi z nią nad sadzawką w parku, a siedząc, porozmawiają o sensie życia.”

 

Dwa rodzaje podarunków

„Są dwa rodzaje podarunków, twierdzi Agnieszka Szeżyńska. „Takie, w których robisz coś z ciałem drugiej osoby, i takie, w których dajesz jej dostęp do swojego ciała. Możesz pociągnąć kogoś za włosy podczas seksu nie dlatego, że sama / sam masz nieodpartą ochotę właśnie to zrobić, ale dlatego, że wiesz, iż druga osoba ogromnie to lubi. Możesz dać się pociągnąć za włosy nie dlatego, że ciągnięcie cię za włosy sprawia, iż mdlejesz z rozkoszy, ale dlatego, że wiesz, iż druga osoba uwielbia to robić.”

Dawanie podarunków

Kiedy Szeżyńska pomaga swoim klientom rozpracowywać ten temat, jednym z powtarzających się pytań jest: „Czy mam gotowość dać ten podarunek, bo rzeczywiście mam w sobie wewnętrzną zgodę na to, czy dlatego, że druga osoba tego chce?”.

Nasze pragnienia nie powstają i nie istnieją w całkowitym oderwaniu od innych ludzi. Autorka książki wyszczególnia trzy ważne punkty:

1. Iza może dać sobie czas na tę decyzję, nie musi wiedzieć od razu. Może zdecydować, że nie ma takiego podarunku do przekazania, i jej odpowiedź będzie brzmiała „nie”. Ta odpowiedź ma prawo w przyszłości się zmienić lub nie. Iza może też zdecydować, że ma taki podarunek do przekazania, a w trakcie przekazywania go zorientować się, że jednak nie, i wtedy nastąpi natychmiastowa pauza (…). Pozwolenie sobie na zmianę zdania w przyszłości może ułatwić znalezienie odpowiedzi, bo nie szukamy czegoś, co ma być ostateczne i wyryte w kamieniu.

2. W podjęciu decyzji Izie może pomóc kontakt z ciałem. Poczucie bezpieczeństwa to coś, co ma swój wymiar fizjologiczny – wiecie to, jeżeli kiedykolwiek zdarzyło wam się, że ze strachu serce podskoczyło wam nagle do gardła, jakaś część ciała zaczęła drżeć, zaczęło wam się zbierać na mdłości albo oddychanie nagle stało się jakieś trudniejsze. Kiedy nie wiecie, czy macie do przekazania dany podarunek, czy nie, skierujcie uważność na reakcje swojego ciała. Czy jest zrelaksowane, czy gdzieś pojawia się jakieś napięcie? Co mówi wasz oddech o tym, jak się macie? Co mówią mięśnie, brzuch, gardło?

3. Jeżeli jest wahanie i niepewność, to lepiej dać sobie więcej czasu na znalezienie odpowiedzi niż spieszyć się z podarunkiem.

 

Przyjmowanie podarunków

Narracja o altruizmie i zakazie egoizmu w seksie sprawia, że dla wielu osób, z którymi Szeżyńska rozmawia, dawanie podarunków jest znacznie łatwiejsze niż przyjmowanie ich.

„Przyjmowanie podarunków oznacza zaufanie drugiej osobie, że potrafi dbać o swoje granice i będzie dawać tylko to, co rzeczywiście ma do dania. Skąd mamy wiedzieć, że tak jest?

Nabieramy tego przekonania, słysząc, jak nam odmawia, i rozmawiając z nią o tym, jak doświadcza swoich potrzeb i granic w seksie. Jeżeli nie mamy tego rodzaju doświadczeń, o takie zaufanie może być trudno. Ciężko je wypracować również wtedy, gdy wiemy, że same / sami nie potrafimy dbać o swoje granice i dajemy podarunki, których tak naprawdę nie mamy do dania. Jeżeli nie ufamy w tym zakresie samym sobie, to jak mamy zaufać komuś innemu? Jak zwykle więc zaczynamy od siebie: od dawania podarunków w zgodzie ze sobą i odmawiania, gdy podarunek miałby przekroczyć nasze granice”, pisze coachka intymności.

 

Więcej  informacji w linku tutaj!


Psychologia Seks Związek

Nasza dwuletnia Martynka powiedziała: „Połknęłam baterię, auć!” Cudem przeżyła! Rodzicu, musisz to wiedzieć!

Iwona Zgliczyńska
Iwona Zgliczyńska
11 października 2021
Fot. iStock/MilosStankovic
 

Był piątek, godzina 19.30. Nasza dwuletnia córka Martynka podeszła do męża i powiedziała: „Połknęłam baterię, auć!”, mówi psychodietetyczka Agata GłydaPierwsza reakcja Agaty była taka: „Boże, coś zawsze znowu musi przydarzyć się nam w piątek wieczorem”. Ale po chwili oboje byli już z mężem przerażeni.

 

Martynka zaczęła trzymać się rączką w okolicach mostka. Natychmiast zdaliśmy sobie sprawę, że to poważne. Ale nie wiedzieliśmy jeszcze oboje jak bardzo. Po prostu baliśmy się, że córka może się udusić, opowiada.

Rodzice natychmiast więc pojechali na SOR w Bielsku-Białej. To był dla nich najbliższy dziecięcy szpital. Zabrali tam córkę błyskawicznie, bez przebierania. Pojechała w kapciach. Po wykonaniu badania technik pokazał mi baterię w przełyku córki, powiedział, że mu przykro i spuścił wzrok. Wtedy nadal nie byłam świadoma zagrożenia. Poinformowano mnie, że powinniśmy pojechać z córką szybko do szpitala w Katowicach, ponieważ oni nie zajmują się wydobywaniem baterii. Pytanie było: „Czy mamy samochód?”. Ponieważ mamy, dlatego sami zawieźliśmy Martynkę do Katowic.

Teraz już wiem, że nasz pierwszy błąd polegał na tym, że w domu nie zadzwoniliśmy pod 112. Myślę, że dzięki temu od razu zostalibyśmy skierowani do większego miasta. A w przypadku Martynki bardzo ważny był czas!, mówi mama.

 

Do Katowic jechali godzinę.

Tam w poczekalni była ogromna kolejka. Rodzice z dziesiątkami dzieci z gorączką, przelewającymi się im przez ręce. Kiedy zostaliśmy przyjęci jako pierwsi i błyskiem przygotowano dla Martynki salę operacyjną, mój poziom strachu sięgnął zenitu. Po operacji podeszła do nas lekarka z tą baterią w pojemniczku, takim jak na mocz. Była blada jak papier – pamiętam.

Dopiero wtedy powiedziała, że to było bezpośrednie zagrożenie życie dla Martynki, bo bateria niestety wylała. Szok! Niewiele do mnie docierało. Pytałam wtedy lekarzy, czy moje dziecko może umrzeć. Powiedzieli mi, że raczej nie i że pierwsza doba jest najważniejsza, że będą obserwować, czy nie dojdzie do wstrząsu. A potem jeszcze dwa tygodnie – czy w poparzonym przez baterię przełyku nie dojdzie do perforacji, mówi Agata.

Przez trzy tygodnie Martynka była karmiona dożylnie, przez wkłucie centralne do szyi. Była z mamą w izolatce. Potem jeszcze przyplątała się do nich infekcja. Córka dostała antybiotyk, na który zareagowała uczuleniem, na skórze miała czerwone plamy.

 

 

Szczęście w nieszczęściu, że Martynka…

Dziewczynka ma dwa lata i dwa miesiące dobrze się rozwija i komunikuje z rodzicami. Gdyby nie powiedziała im od razu, że połknęła baterię, to niestety – takie przypadki są znane – mogłaby umrzeć. U dzieci, które tego nie mówią, dochodzi najczęściej do pęknięcia przełyku. Agata Głyda jest mamą ostrożną. Na szafkach w kuchni i na klamkach okiem ma zamontowane zabezpieczenia. Obiecała sobie, że niezależnie od tego, jak ludzie będą ją oceniać, to ona chce o tym mówić. „Jestem mamą wykształconą, byłam na kursach pierwszej pomocy, a jednak nie wiedziałam, jak groźne może być połknięcie baterii”, mówi. Na swoim Instagramie zrobiła ankietę dla innych rodziców. Wyniki zaskoczyły nawet ją, bo z siedmiu tysięcy osób, które wzięło udział w ankiecie, ponad cztery tysiące nie wiedziało, że to jest takie niebezpieczne.

 

Bateria to nie guziczek, który wyjdzie z kupką. Jeśli podejrzewasz, że dziecko połknęło baterię to niezwłocznie dzwoń na numer alarmowy, by dowiedzieć się od wykwalifikowanego personelu, jak postępować. (…) Reagujcie szybko!! Jak widać z przeprowadzonego eksperymentu czas ma ogromne znaczenie. A to tylko szynka, woda i pokojowa temperatura. W ciele dziecka panują jeszcze lepsze warunki dla takiej baterii. (…) Nieszczęśliwy wypadek może się zdarzyć każdemu, oczywiście nikomu tego nie życzę, ale od naszej reakcji po wypadku wiele zależy, napisała na Instagramie.

Jej eksperyment z plastrami szynki i baterią oraz zdjęcie, które opublikowała na Instagramie, obiegło w ostatnich dniach wszystkie media.

Dziś po 32 dniach hospitalizacji małej Martynce już nic nie zagraża. Została jej jedna blizna w przełyku. Dziewczynka czeka jeszcze na badania kontrolne w grudniu. Teraz jest żywiona ostrożnie, je głównie papki.

„Kilka nieszczęśliwych sekund i życie odmienione o 180 stopni. Na szczęście nasza historia zakończyła się dobrze! Przypominam: jeśli zdarzy się wam lub znajomym, że dziecko połknie baterię, reagujcie szybko. Bateria pod wpływem wilgoci w ciele może wylać i oparzyć poważnie dziecko od środka. Nasza lekarka prosiła też, bym przekazała, że bardzo niebezpieczne są kuleczki magnetyczne. O tym akurat czytałam w @drhospice kiedyś na story. Wtedy je wyrzuciłam…”, napisała Głyda na swoim Instagramie. Nam powiedziała jeszcze: Wszelkie baterie, chemię domową, kapsułki do pralek i zmywarek i magnesy (zwłaszcza popularne ostatnio kuleczki magnetyczne) należy trzymać jak najdalej poza zasięgiem dzieci (tych małych i większych).


Psychologia Seks Związek

6 błędów finansowych najczęściej popełnianych przy organizacji ślubu i wesela! Wejdź, przeczytaj i uniknij niepotrzebnych problemów!

Gościnnie w Oh!me
Gościnnie w Oh!me
11 października 2021

Nie zorganizowano jeszcze (zapewne) takiego wesela, którego nie można by zrobić lepiej, a już na pewno taniej. Nawet, jeśli nie chcecie lub nie potrzebujecie szczególnie oszczędzać, planując ślub i wesele, warto wiedzieć, jak uniknąć popełnienia błędów, które narażą Was na niepotrzebne wydatki. O podpowiedzi, jak tego uniknąć poprosiliśmy naszą ekspertkę Karolinę Dokić-Pietuszko z portalu-katalogu ślubnego PlanujemyWesele.


1. Brak ustalonego budżetu

Wiecie, jaką kwotą dysponujecie? Odejmijcie 5-10% i zabierzcie się do planowania – zaczynając od wyboru i rezerwacji sali, zespołu lub DJ-a i fotografa plus kamerzysty. To największe wydatki i od tego, ile uda Wam się na nich zaoszczędzić w stosunku do pierwotnego planu zrobionego po rekonesansie cenowym zależy, na co będziecie mogli sobie pozwolić, realizując pozostałe pomysły.

2. Nieśledzenie wydatków

Część par korzysta z arkuszy kalkulacyjnych zachowanych na dysku lub online z dostępem z dowolnego miejsca i w każdej chwili – w telefonie. Niektórzy wybierają zwykły zeszyt lub aplikacje ślubne. Każdy pomysł jest dobry, o ile macie do tych danych obydwoje szybki dostęp, nie dokonujecie zakupów ani nie podpisujecie umów bez sprawdzenia, czy na pewno trzymacie się budżetu. Warto ustalić między sobą wcześniej w jakich obszarach możecie podnieść kwotę maksymalną wydatku, a w jakich wtedy trzeba będzie budżet zmniejszyć.

3. Niedopatrzenia lub błędy w umowach z usługodawcami

Warto zwrócić uwagę w umowach na ewentualne dodatkowe czy „ukryte” koszty, czyli wszystko to, na czym Wam zależy, a nie jest precyzyjnie opisane w dokumencie, który podpiszecie. Istotne bardzo jest też to, na co umawiacie się z usługodawcą na wypadek odwołania wesela z Waszej winy lub leżącej po jego stronie. Należy również określić kary umowne lub inne rozwiązania w przypadku niewykonania usługi należycie – na przykład zmiany fotografa i związanego z tym innego standardu.

Ważne, aby doprecyzować w umowie, jaką rolę pełnią wszelkie przedpłaty – zaliczka czy zadatek. Ta pierwsza podlega zwrotowi w przypadku Waszej rezygnacji – na określonych w umowie warunkach, a druga przepadkowi, jednak w sytuacji wycofania się z umowy przez usługodawcę, zadatek musi on zwrócić w podwójnej kwocie, co pozwala Wam na szybsze znalezienie zastępstwa.

4. Zbyt dużo… zaproszonych osób na wesele

Stwierdzenie to może wydać się kontrowersyjne – biorąc pod uwagę ograniczony budżet, chęć spędzenia tego czasu z osobami, z którymi macie faktyczną relację, a nie same więzy krwi, łatwo ustalić listę, kogo zapraszacie, a kogo nie. Czy to takie proste?
Czas pandemii koronawirusa, który narzucił znaczące limity w liczbie weselników, zmusił pary do refleksji nad tym, z kim najbardziej chcieliby spędzić ten tak ważny dla nich dzień. Akurat ten czynnik mógł paradoksalnie „pomóc” części par, które wcześniej poszły na niechciane kompromisy z rodziną, ile ciotek i wujów poznanych w zamierzchłej przeszłości powinno znaleźć swoje miejsce przy weselnym stole.

5. Trudne wybory w trakcie planowania ślubu i wesela

Asertywność przydaje się we współpracy z usługodawcami, ale i osobami z Waszego otoczenia, które mają mnóstwo pomysłów na… Wasze wesele i nie ustają w przekonywaniu Was do nich, a nie dorzucą do tego ani grosza.

Jeśli ktoś usilnie próbuje namówić Was do rozwiązania, którym nie jesteście zainteresowani lub nie chcecie przekraczać ustalonego budżetu, to rozważcie, czy chcecie konsultować się dalej z taką osobą, a w przypadku spraw organizacyjnych podjąć współpracę z taką osobą czy reprezentowaną przez niego/ją firmą. Nie ma sensu czuć się w obowiązku ciągłego tłumaczenia ze swoich wyborów przed usługodawcą, zamiast mieć w nim wsparcie?

6. Noclegi dla gości – jak nie zapłacić więcej niż planujecie

Jeśli chcecie zapewnić wybranym gościom nocleg, koniecznie dodajcie taką informację na zaproszeniu. Jeżeli dodatkowo dostępne są miejsca noclegowe dla zainteresowanych, także jasno doprecyzujcie, ile tych miejsc jest, jak i do kiedy należy dokonać rezerwacji i kto… za to zapłaci. Kulturalnym rozwiązaniem jest dołączenie do zaproszeń karteczek, na przykład takiej treści: „Informujemy, że w obiekcie dostępne są miejsca noclegowe. Dzięki uprzejmości właścicieli obiektu, nasi goście otrzymują 15% rabatu na pierwszą noc i 30% na każdą kolejną. W razie zainteresowania dokonaniem rezerwacji, prosimy o – w miarę możliwości – jak najszybsze skontaktowanie się recepcją hotelu, ponieważ liczba miejsc jest ograniczona. W razie potrzeby, służymy pomocą”.

Ile wesel, tyle unikatowych błędów! I choć warto się przed tymi obciążającymi finansowo zabezpieczyć, wielu innych nie sposób uniknąć. Jak to w życiu!


PlanujemyWesele.pl to portal ślubny i katalog posiadający w swojej bazie ponad 17 tysięcy usługodawców z branży ślubno-weselnej z każdego regionu Polski. Portal to także porady ekspertów, inspiracje, reportaże ze ślubów czytelników i piękne sesje plenerowe. Każdego miesiąca PlanujemyWesele.pl inspiruje i łączy z usługodawcami ponad 140 tysięcy par młodych. W tym roku firma obchodzi swoje 13. urodziny, osiągając oglądalność serwisu na poziomie 1,5 mln odsłon.


Zobacz także

Buduję MOCne Kobiety! Z wdzięczności za to, kim dzisiaj jestem!

Każdy człowiek przechodzi cztery kryzysy w swoim życiu. Które macie za sobą, a które jeszcze przed wami? Jak je pokonać?

Jestem samotną mamą i nie szukam faceta. Powiedzieć ci, dlaczego?