Lifestyle

„Wyścig nadal trwa – każdego dnia, każdego roku. Ale przekroczymy linię mety”

Michalina Grzesiak
Michalina Grzesiak
11 października 2016
Kobiety i dziewczęta zawsze doświadczały przeszkód. To nas nigdy nie powstrzymało.
Fot. Screen z YouTubeThe Global Goals
 

„Kobiety i dziewczęta zawsze doświadczały przeszkód. To nas nigdy nie powstrzymało. Poświęcałyśmy się, walczyłyśmy, prowadziłyśmy kampanie i osiągałyśmy sukcesy. Byłyśmy odrzucane i znowu wygrywałyśmy. W wyścigu po sprawiedliwość przeskoczyłyśmy niezliczenie wiele przeszkód, aby wygrać w walce o nasze prawa. Kobiety nie mogły głosować, były wykluczone z edukacji, nie płacono im sprawiedliwie za wykonywaną pracę. Nie miały prawa głosu w sprawach politycznego przywództwa.  Nawet pierwsza Olimpiada nie uwzględniła udziału kobiet. To było wtedy. Wiele ogromnych i wysokich przeszkód zostało jeszcze do przeskoczenia. Wyścig nadal trwa – każdego dnia, każdego roku. Ale przekroczymy linię mety. Nikt nas nie może powstrzymać. Równość! Teraz!”

Tymi słowami znana brytyjska aktorka Emma Watson zaczyna narrację na udostępnionym w sieci filmie. W pełnej symbolicznych przekazów i mocnych akcentów produkcji wylicza bez wahania dokonania populacji na rzecz polepszenia sytuacji pań na świecie. 1893 rok – prawo wyborcze dla kobiet w Nowej Zelandii i 192 inne państwa, które poszły w tym samym kierunku. Rok 1963, w którym Amerykanie podpisali ustawę o równej płacy, a za nimi 60. innych przywódców. Wymienia przykłady, w których kobieta sprawdziła się w roli głowy narodu, parlamentarzystki i studentki. Rzuca przykładami, na które cywilizacja pracowała tysiące lat, tysiące wojen, zmian władzy, a które mimo XXI wieku nie są jeszcze ostatecznymi dokonaniami kończącymi nierówną walkę o prawo i równouprawnienie.

3 miliony dziewczynek rocznie zostaje brutalnie obrzezanych

Żyjemy w idyllicznym świecie dostępu do książek, internetu. Kiedy nie chcemy kochać mężczyzny, żegnamy się z nim i idziemy dalej. Kiedy nie mamy ochoty na egzamin, udajemy chore, a oblaną kwasem twarz kobiety w nagrodę od męża sadysty znamy jedynie z okładki Newsweeka. Gdzieś na świecie właśnie okalecza się dziewczynkę. Według UNICEF-u każdego roku obrzeza się w brutalny sposób 3 miliony kobiet, które zaczęły miesiączkować, ale zdarza się również okaleczać dwuletnie dzieci w imię przesądów i tradycji. Dwulatki! Spójrzcie na swoje dzieci. Wyobrażacie to sobie?

Zmagania z odbiorem kobiecości, budowanie równowagi  w postrzeganiu płci przychodziło nam wyjątkowo długo i boleśnie, a i tak mimo zaawansowanej wiedzy i wciąż rozwijającego się postępu gospodarczego, zmuszane jesteśmy do walki z absurdami wynikającymi z niewiedzy i uprzedzeń.  Myślicie, że was to nie dotyczy, bo mieszkacie w Europie. Bo macie dostęp do szerokiej wiedzy, możliwość systematycznego  korzystania z porad lekarzy i płaski telewizor reagujący na ruchy dłoni z odległości pięciu metrów. Myślicie, że jesteście lepsze. Mimo wszystko czytajcie dalej.  Ta walka jest też dla was. Dla mnie.

Brak edukacji jest przyczyną ubóstwa. Ubóstwo nie pozwala się edukować ze względu na brak czasu

Zanim jeszcze raz przegrzebiecie internet w poszukiwaniu nowości i wydarzeń z życia, zeskrolujecie Facebooka góra dół i wyśmiejecie zaangażowanie kobiet udzielających się w bitwach o prawo do równego traktowania, pamiętajcie, że jesteście cesarzowymi na bardzo specjalnych prawach. Jesteście monarchiniami, które dostąpiły zaszczytu umiejętności czytania i posiadania dostępu do informacji w ogóle. 1.4 miliarda ludzi na świecie nie ma dostępu do nowoczesnych źródeł energii, nie wybiegając nawet w przywilej komentowania politycznej rzeczywistości na łamach social media. Kiedy wy dopieszczacie kolejny komentarz o bezsensowności uczestniczenia w czarnym marszu, który „i tak nic nie zmieni”, pomyślcie ciepło o kobietach, które dostarczają właśnie wodę do 75% gospodarstw rolnych w krajach rozwijających się. Zajmuje im to średnio 200. milionów godzin dziennie i skutecznie oddala od nauki i pracy zarobkowej. Brak edukacji jest przyczyną ubóstwa. Ubóstwo nie pozwala się edukować ze względu na brak czasu. Błędne koło. Nadal uważacie, że wasz głos w debacie jest zupełnie bez znaczenia? Zastanówcie się. Zacznijcie myśleć i podejmować ŚWIADOME decyzje.

15. milionów niepełnoletnich panien młodych rocznie

Kiedy nie wychodzicie na ulice, bo stanowisko o być albo nie być, o tym co dalej z waszymi głowami, poglądami i sumieniem ma podjąć w waszym imieniu rząd, pochylcie się nad 15. milionami niepełnoletnich panien młodych rocznie, które stają w obliczu czyjegoś boga przyrzekając wierność, miłość, uczciwość i ODDANIE. Jak banalnie i abstrakcyjnie w waszym mniemaniu brzmią dalekosiężne wyznania w ustach dziewięciolatki? Dziękujmy więc nauce, technice, rozwojowi kultury i nauki, że nie postawiły nas nigdy w obliczu przysiąg, których nie miałyśmy prawa zrozumieć. Że nie zmuszono nas do odejścia od szkolnych partyjek w gumę na rzecz ideologii, religii i chorych tradycji. Na rzecz przyzwyczajeń i zwyrodnienia globalnie zamiatanego pod dywan biurokratów i fantastów.

Jeżeli nadal uważacie, że to, co zostało już z wypracowane na rzecz wolności, należy się wam jak psu miska, błagam.  Rozkazuję. Utożsamiajcie się z tymi dziećmi! Łamały się narody boleśnie i długotrwale zanim postawiły przed sobą porozumienia. Zmiany nie przychodzą z dnia na dzień i nie są kwestią jednostkowych próśb i głosów. Wasza obecność się liczy. Wstańcie do cholery i idźcie! Krzyczcie głośno!

2/3 spośród 774. milionów niepiśmiennych ludzi na świecie to KOBIETY!

Jeżeli znowu podejmujecie decyzję o odejściu od głosowania mając na uwadze znikomą wagę pojedynczego głosu wiedzcie, że 2/3 spośród 774. milionów niepiśmiennych ludzi na świecie to KOBIETY! Kobiety, które przeszłyby na boso kilometry żeby mieć wpływ na swoją przyszłość. Na rozwój. Wpływ na siebie. Nie bądźcie bierne i nie osiadajcie na laurach postępu, którego jesteście częścią. Ruszcie się i zacznijcie utożsamiać z rolą kobiety we współczesnym świecie. Nic nie przyszło za darmo dziewczyny. Każda jedna liczy się jak sto.

I do wszystkich malkontentów tak prężnie komentujących damskie poczynania, nazywając aktywistki pogardliwie feministkami, tworząc z ruchów ekstremistyczne kręgi, wręcz sektę – znajdźcie sobie głębsze źródło poniżania. Kobiety to o was mowa. Ruchy feministyczne nie miałyby prawa bytu gdyby niezachwiana równowaga damsko – męska nakręcająca świat. Co trzecia mężatka w Malawi, a co piąta w Indiach nie podejmuje żadnych decyzji dotyczących domowego budżetu nawet, kiedy źródła wpływów pieniędzy do takiego budżetu pochodzą z jej ciężkiej pracy. Kobiety nie mają prawa głosu.

Macie własne konta? Karty? Jesteście na bardzo uprzywilejowanej pozycji. Nie obrzucajcie się więc łatkami i ekstremistycznymi poglądami, bo w nierównej walce same podcinacie sobie skrzydła. „Feministka” to  nie jest argument w wojnie damsko – męskiej. Tym bardziej ŻADEN w wojnie damsko – damskiej. Słuchajcie się wzajemnie i zacznijcie szanować.

#dayofthegirl

11 października jest światowym dniem dziewczynki. kobiety od zawsze zmieniały świat, a nowa, młoda generacja może zrobić to tylko lepiej. Zanim złożycie broń i zrezygnujecie ze starań o swoje prawa, pomyślcie jak ciężko dochodzi się do oczywistego ładu, w którym się znalazłyście. Ile narodów, a w nim matek, córek, babć jest na początku tej bardzo wyboistej drogi. Pod hasztagiem #dayofthegirl szukajcie więcej informacji w sieci.


 

Na podstawie analizy PAH: „Równouprawnienie i prawa kobiet w globalnym rozwoju”


Lifestyle

„Co ja miałam w głowie?”. Jak dobrze, że dziś jesteśmy mądrzejsze o te rzeczy, których drugi raz, a już na pewno trzeci, nie zrobimy

Ewa Raczyńska
Ewa Raczyńska
11 października 2016
"Co ja miałam w głowie?". Jak dobrze, że dziś jesteśmy mądrzejsze o te rzeczy, których drugi raz, a już na pewno trzeci, nie zrobimy
Fot. iStock/ LaraBelova
 

Tak wiem, że często mówimy, że niczego, co w życiu zrobiliśmy, nie powinniśmy żałować. Bo to doświadczenie, lekcja – bla bla bla.

I ok, może faktycznie nie żałujemy. Ale zdarza się, że myślimy: „nigdy więcej”. Spróbowałam raz i już drugi nie dam się na nic takiego namówić, wciągnąć, czy podjąć identycznej decyzji. „Co ja u diabła miałam w głowie” – ciśnie się nam na usta. Są takie rzeczy, które wywołują w nas dziki rechot, ale też te o których pamiętamy ku przestrodze.

Ja na przykład wybierając się do fryzjera zawsze pamiętam, że RAZ, jeden JEDYNY raz pozwoliłam sobie włosy pofarbować na blond i z pewnością tej decyzji nie powtórzę. Podobnie jak zjedzenia larwy. Było, zdarzyło się, dziękuję za uwagę. Przynajmniej wiem, co mówię. Ohyda.

No więc są rzeczy, których doświadczyłyśmy i… na tym doświadczeniu poprzestańmy, bo lekcja, jaką wyciągnęłyśmy, wystarczy nam na długie… bardzooo długie lata. Zrobiłam szybką sondę wśród koleżanek i okazało się, że każda z nas ma na swoim koncie coś, co zrobiła, a dziś myśli: „I po co mi to było”.

Wakacje all inclusive

Ja osobiście do włosów blond, zjedzenia larwy dorzucam wakacje all inclusive. Daliśmy się namówić, pojechaliśmy i… po jednym dniu wiedzieliśmy, że to kompletnie nie dla nas. No ale się zdarzyło, dziś jestem mądrzejsza o to, jak nie chcę spędzać czasu wolnego. Pewnie podobnie ma ktoś, kto nienawidzi namiotu i raz w życiu dał się jednak namówić.

Randka z nieznajomym

„Raz kozie śmierć” – pomyślała przyjaciółka, a później długo te słowa wypluwała za siebie. Bo nie dość, że gość mały i gruby, bo wcześniej wysłał jej zdjęcie swojego kolegi, to do tego lekko psychopatycznie wystawał u niej pod oknem domu do późnych godzin nocnych. Dzisiaj nie podaje swojego adresu, nie pozwala się odprowadzać i umawia się dopiero po rozmowie na skypie – z włączoną kamerą.

Pierwszy seks

Koleżanka mówi: „Nie z tym, nie w tym kształcie i nie w tych okolicznościach”. Trudno było pytać, co z tych trzech rzeczy było najgorsze: on, kształt czy okoliczności… Ale tak, cóż. Idealny pierwszy raz nie zawsze jest nam dany. Najgorsze, że akurat tego błędu drugi raz popełnić się nie da… Tu się raczej kijem rzeki nie cofnie. Ale niesmak pozostaje… Za to seksu w samochodzie powtarzać nie trzeba, lepiej wozić zawsze miły koc w bagażniku.

Szukanie byłego na Facebooku

Komu social media nie rozwaliły związku, a przynajmniej nie zachwiały nim u podstawy? Ile to miłości starych się odnalazło, także tych, o których zapomnieć byśmy chcieli. A ile my z ciekawości znaleźliśmy i… nie zawsze wyszło to nam na dobre. Bo się okazało, że albo: „rety, jak ja mogłam z nim być” albo: „o matko, jak ja mogłam go zostawić”… Cóż. Czasami warto powstrzymać ciekawość.

Dieta jakakolwiek

Nigdy w życiu żadnej diety. Czy ty białkowej, czy bezglutenowej, czy warzywnej czy diabli wiedzą jakiej. Kto raz spróbował – no dobra, może nie raz, ten tym bardziej wie, z czym to się je, a raczej z czym nie je. „Daj spokój, szkoda czasu, zdrowia i nerwów” – mówi przyjaciółka. Na co to komu, i ta przytyjesz i tak, nie ma diety idealnej, że cyk i już po krzyku, a kilogramy nigdy nie wrócą.

Kupowania za małych rzeczy

Znacie to? Tę piękną sukienkę z przeceny, której nie ma w twoim rozmiarze. Ale właściwie to przecież okazja, żeby ją ubrać nadarzy się za miesiąc, a za miesiąc, to już zdołacie się w nią wcisnąć. I… nigdy się nie wciskacie… A kieca wywołuje w was tylko nieustanne poczucie winy, ze ZNOWU się nie udało. A jak już jesteśmy w temacie ubrań, to redakcyjna koleżanka zgodziła się kiedyś pod wpływem nacisków telemarketera na przesłanie jej majtek. Tyle, że gacie okazały się wielkie, a ona dostawała je rzez dwa lata co kwartał. Skończyło się, jak zmieniła adres. Także uważajcie, co kupujecie.

Imprezy bezalkoholowej

A zwłaszcza sylwestra, na który zdecydowała się jedna z moich znajomych. Na pytanie – jak było, padło tylko – a jak myślisz. Co tu dużo myśleć. Są imprezy, jest towarzystwo, które na trzeźwo trudno znieść. Bywa. Podobnie, jak się człowiek da namówić na imprezę w nieznajomym gronie. I nie dość, że wpada w dżinsach, gdy wszyscy elegancko w kiecach i garniturach, to jeszcze wieje nudą tak, że masakra, a wyjść po pół godzinie za bardzo nie wypada.

Wysłanego SMS-a

Którego nigdy wysłać nie powinniście. Ale to impuls, chwila, no i nie ma co ukrywać – spora dawka alkoholu otwierają w nas ogromne pokłady szczerości i wylewności, o których niekoniecznie chcemy pamiętać kolejnego dnia. Ja sobie mówię: „Dobra wyślę jutro” i od bardzo długiego czasu ta metoda się sprawdza, bo jutro nigdy nie nadchodzi – na szczęście. Co innego, jak bywamy wylewni face to face, zwłaszcza przy teściowej, której zdolności manipulacyjnych na początku nie jesteśmy świadome i zwierzamy się jej z bardzo osobistych rzeczy…

Dorzucić by się mogło źle wybrane studia, byłego męża, fałszywych znajomych, fatalnej pracy. Ach, pewnie każda z nas jeszcze być coś do tej listy dodała. Na szczęście mamy to już za sobą. Cóż, niestety niektórych rzeczy cofnąć się nie da, ale na szczęście nie trzeba ich już powtarzać. I tego się trzymajmy. 🙂


Lifestyle

Danie samo zło, czyli nie jedz zupek typu „chińska”

Żaklina Kańczucka
Żaklina Kańczucka
11 października 2016
Fot. iStock / Lauri Patterson

Zupy instant szybko podbiły nasze serca. Tanie, smaczne, gorące, proste i gotowe w pięć minut danie. To cud, szczególnie dla kieszeni i żołądka głodnego studenciaka, bo czymże jest wydać złotówkę na posiłek? Ale nie tylko studenci mają słabość do chińskich zupek, bo jedzą je starsi i młodsi, przymykając oko na ich zaczarowany skład.

Od tego nikt nie umarł?

Pewnie nie, ale na pewno się uzależnił. Bo „chińska” zupka wciąga jak narkotyk — większość z tych, co poznali jej smak, z przyjemnością do niego wraca. Wzmacniacze smaku, tak bogato dokładane do magicznego składu zupki, działają trochę jak narkotyk, wywołując sztuczny apetyt na tego typu jedzenie. Większością najtańszych dań instant nie można się najeść, a raczej zapchać, i to nie na długo, ponieważ jest to jedzenie ubogie w błonnik, bogate w tłuszcze i cukry oraz wspomniane wzmacniacze smaku. W związku z bogactwem śmieciowych składników, miłośnicy chińskich obiadków pracują wytrwale na podniesienie poziomu cholesterolu, zaburzenia układu nerwowego, pracy wątroby, trzustki i owrzodzeń układu pokarmowego. Jedna zupka chińska przekracza dzienne zapotrzebowanie na sól, co powoduje nadciśnienie tętnicze, upośledza pracę nerek i zatrzymuje wodę w organizmie. A witaminy? Mikroelementy? Jedynym wspólnym mianownikiem z witaminami, jest oznaczenie „E” na opakowaniu chińskiej zupki, w której również konserwantów nie brakuje.

Glutaminian — słowo klucz do nudności

Glutaminian, nieważne czy sodu (E261), potasu, wapnia czy kwas glutaminiowy, jest substancją wzmacniającą smak dania, na którą należy uważać w diecie. Fakt, nie została ona uznana za szkodliwą, jednak specjaliści od żywienia radzą, by z nią uważać. Zamiłowanie do „chińskich” zupek i nadmierne spożywanie glutaminianu może prowadzić do tzw. syndromu chińskiej restauracji, objawiającego się nudnościami, zawrotami głowy czy kołataniem serca. Ponadto w tajemniczym składzie zupek, można wypatrzyć stabilizatory, kwasek cytrynowy, utwardzane kwasy tłuszczowe, sól oraz cukier prosty, askorbinian potasu czy benzoesan sodu (E-211).

Nie wszystko, co suche, jest złe

Najtańsze „chińskie” zupki z makaronem z pewnością nie są kwintesencją zdrowia. Jeśli naprawdę nie ma czasu na ugotowanie czegoś domowego lub zakupienie gotowego dnia, zamiast po najtańsze zupki, lepiej sięgać po dania instant z suszonymi warzywami. Suszone warzywa, przyprawy, zioła, makarony, są o wiele zdrowsze, bo suszenie jest bezpieczną metodą utrwalania żywności. Po odparowaniu wody z produktów nie potrzeba konserwantów, ponieważ mikroorganizmy nie mogą się rozwijać i żywność się nie psuje. Mimo tej zalety nie powinniśmy przerzucać się z „chińskiej” zupki, na danie instant z suszonych warzyw, bo ani jeden, ani drugi „posiłek” nie jest w stanie zaspokoić zapotrzebowania organizmu na niezbędne składniki odżywcze.


źródło: www.ekologia.pl


Zobacz także

Jak mądrzy ludzie radzą sobie z tymi toksycznymi? Kilka sposobów na rozbrojenie "toksycznego"

Zamiast inwestować w kolejny związek, musisz zainwestować w siebie. Dlaczego po toksycznej relacji potrzebujemy czasu dla siebie

„Proś, walcz, a potem żyj!", czyli jak rozstać się dobrze. Wyznanie porzuconej

„Proś, walcz, a potem żyj!”, czyli jak rozstać się dobrze. Wyznanie porzuconej

Jak schudnąć i zdrowo żyć? Psycholog radzi, jak zrealizować postanowienia